Dodaj do ulubionych

książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle widze???

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.09, 19:20
Nie chce rzucac na nikogo złych podejrzen, i jesli sie myle to z góry autora
przepraszam. ALE. Przeglądałam wydaną właśnie ksiązkę Wojciecha Amaro Kuchnia
POlska XXI wieku. I na ostatniej stronie są spisane - raczej jego autorstwa,
bo nie ma nigdzie zaznaczone ze jest inaczej - jego zasady kuchni oraz gotowania.

I czytając zaczęło mi sie wydawac, ze gdzies te zasady juz czytałam.

Link do ofiicjalnej strony El Bulli i zasad gotowania Ferrana Adrii:
www.elbulli.com/sintesis/index.php?lang=en

i porównuje obydwa teksty, np:

u Adrii:
2. The use of top quality products and technical knowledge to prepare them
properly are taken for granted.

u Amaro - wykorzystanie produktów najwyższej jakości oraz wiedzy
dotyczącej ich obróbki jest sprawa nadrzędną

11. The technique-concept search is the apex of the creative pyramid.

u Amaro: - nieustanne poszukiwanie nowych pomysłów jest wierzchołkiem
kreatywnego gotowania

Adria:
16. Regional cuisine as a style is an expression of its own
geographical and cultural context as well as its culinary traditions.


w ksiażce Amaro - kuchnia regionalna jako styl jest odzwierciedleniem
położenia geograficznego i kontekstu kulturowego w takim samym stopniu jak
tradycji kulinarnych


22. The menu de dégustation is the finest expression of avant-garde cooking.

Amaro: Menu degustacyjne jest szczytem awangardy kreatywnego gotowania.

I jeszcze kilka innych.

Czy ja źle widze, źle czytam? W książce nie zobaczyłam nigdzie zaznaczenia, że
autor cytuje jednego z najlepszych kucharza świata.

Jesli ktos ma te ksiązke (nota bene bardzo ladnie wydaną moim zdaniem, i
bardzo ciekawą), to bardzo prosze o sprawdzenie, porównanie i wypowiedzenie
się. Jesli informacja o El Bulli jest gdzies w książce, a ja ją przegapiłam -
z góry przepraszam za zamieszanie ;)
Obserwuj wątek
      • bene_gesserit Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 23.12.09, 19:09
        Chcialam ja nawet obejrzec w ksiegarni, ale cwaniaki zafoliowali,
        wiec nie zajrzalam.

        Fajnie, ze WMA rozpowszechnia manifest kulinarny autorstwa swojego
        szefa - szkoda tylko, ze w tak fatalnej polszczyznie i szkoda, ze
        nie zaznacza, kto jest jego autorem. Wiedza nalezy sie dzielic, ale
        nie nalezy pomijac nazwiska jej tworcy, włodziu.
        • krysia2000 No właśnie po raz drugi 23.12.09, 21:20
          Benia dobrze mówi. Wiedza jest darmowa, ale autorstwo trzeba uszanować.

          Na przykład kiedyś cytowała mnie pczedmówczyni w sygnaturce, ale już tego nie
          robi, choć nie wyraziłam sprzeciwu. W sumie to mi smutno, że mnie nie cytuje, bo
          to miłe było. Pod warunkiem, że zaznacza się, kto pierwszy coś powiedział. Taka
          zabawa jak na podwórku.
      • Gość: adelle Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid IP: *.chello.pl 29.12.09, 13:13

        no ale chyba za podaniem źródła!!!

        weź wyobraź sobie sytuacje - ktos pisze książke o tym, jak kochac i szanowac
        innych ludzi. I na ostatniej stronie wrzuca cytaty z Biblii - bez podania, ze to
        Biblia jest. No wiadomo, ze niby to jest wiedza do rozpowszechniania, ale CHYBA
        NIE MOZNA SOBIE PRZYPISYWAC CZEGOS, CZEGO SIE NIE JEST AUTOREM!!!! A jak sie
        czyjąś wiedze wykorzystuje, to trzeba podpisac, bo inazej to normalna kradziez i
        plagiatorstwo!
        • bobralus Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 24.12.09, 21:59
          Na uczelni mialam takiego kolege cwaniaczka, co zajmuje sie szkoleniami nlp i na
          swojej stronie ma napisane,ze jest uczniem Zimbardo, szkoda, ze zapomnial dodac,
          ze z Zimbardo to on mial tyle wspolnego, ile podczas słuchania goscinnego
          wykladu, ktory wygłosił podczas wizyty na naszej uczelni...
          Amaro tez pewnie zapłacił słono i spedzil tam dwa tygodnie, po czym szumnie
          został nazwany uczniem Adrii. Ech.Ogółem ten facet mnie jakos nie przekonuje,
          choc wiem,z e to nie jest konstruktywny argument w dyskusji:).
      • avvg Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 26.12.09, 00:04
        > Ja słyszałam gdzieś nawet, że cały ten Amaro to jakiś zmyślony
        jest. No bo jak
        > tak można się nazywać Wojciech Modesty Amaro? To nie po naszemu
        przecie. Się
        > Grzesiek Kujawski nie mógł nazwać? Wtedy byłby wiarygodniejszy.

        Też miałam takie wrażenie, ale cóż... Pewnie nazywa się Kiszczak,
        zbieżność przypadkowa, a skojarzanie nazwiska Kiszczak z kuchnią m.
        pracowałby w Polsce latami - jeden certyfikacik i książka by do tego
        nie wystarczyły.
        • Gość: Amad Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid IP: *.adsl.inetia.pl 27.12.09, 17:40
          Tak się składa, że znam tego człowieka osobiście. Nie chcę się wypowiadać co do
          jego umiejętności kulinarnych bo znam je tylko z nielicznych programów tv, czego
          niezmiernie żałuję, ale co do jego nazwiska to uważam, że przybrał sobie całkiem
          ładny pseudonim. Nazwisko ma zwykłe, ale mozna powiedziec, że mało medialne w
          brzmieniu. Wojciech modest to jego prawdziwe dwa imiona.
          Często się przecież zdarza, że osoby publiczne przybieraja pseudonimy i nie
          widzę w tym nic niestosownego.
          • marghe_72 Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 29.12.09, 00:27
            Gość portalu: Amad napisał(a):
            uważam, że przybrał sobie całkiem ładny pseudonim. Nazwisko ma
            zwykłe, ale mozna powiedziec, że mało medialne w brzmieniu. Wojciech
            modest to jego prawdziwe dwa imiona.
            Często się przecież zdarza, że osoby publiczne przybieraja
            pseudonimy i nie widzę w tym nic niestosownego.

            Też nie widzę nic niestosownego.
            Ciekawa jestem dlaczego akurat Amaro (gorzki)?

            ps. nie lubię zafoliowanych ksiązek. Jakby autorzy / wydawcy mieli
            coś do ukrycia
            • bobralus Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 29.12.09, 08:20
              ostatnio ogładałam taki mini program promujacy te ksiazke, pan Amaro gotuje, ale
              nic nie mowi, w tle leci muzyka, na ekranie pojawiają sie składniki i opis
              czynnosi. Trafiłam na "Szarlotkę". Jakiez było moje zdziwienie, gdy ową
              szarlotką okazała się być ni mniej ni wiecej tarte tatin, jedynie upieczona w
              pojedynczych porcjach i przyozdobiona "molekularnym" żelem z agar-agar i
              chlorofilu. Moim zdaniem odkrywanie polskich przepisów na nowo poprzez
              wykonywanie ich odpowiedników z innych krajów i ozdabianie ich zielona
              galaretką, to trochę za mało, żeby nadawać wszystkiemu tak szumną otoczkę.
              • Gość: kwaśna śmietana Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid IP: *.chello.pl 29.12.09, 09:00
                Ja też widziałam jego program, nazywa się bodajże "Kuchnia polska XXI w.". Ja
                trafiłam na jakąś rybę chyba, z "pianką chrzanową" czy chmurką chrzanową, coś w
                ten deseń. Spodziewałam się cudów na kiju, a tu pan zaserwował rybę z czymśtam i
                chrzanem wymieszanym ze śmietaną, nałożonym na talerz przy pomocy syfonu do
                bitej śmietany. No cóż, spodziewałam się czegoś zapierającego dech w piersiach,
                a nie kleksa z ubitej śmietany chrzanowej. Ferran Adria to to raczej nie jest. A
                przy okazji- jeśli tak ma wyglądać kuchnia polska XXI w., to ja podziękuję.
                • bene_gesserit Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 29.12.09, 15:44
                  Imo problem z kuchnia molekularna jest taki, ze najprotszy zestaw
                  podstawowych skladnikow dla poczatkujacych jest ani do dostania w
                  detalu, ani do kupienia ze pewnie tez ze wzgledu na ceny.
                  Dlatego wersja 'dla smiertelnikow' pewnie dlatego to takie
                  umolekularnione raczej nazwą niz technika i skladnikami trywialne
                  receptury.

                  Kompromis w tym wypadku zabija clou chyba.

                  Ale zgadzam sie z anią - chetnie obejrzalabym program, w ktorym
                  prowadzacy jest fachowcem i MILCZY zamiast mleć ozorem.
              • ania_m66 Re: książka Wojciecha Amaro - plagiat czy źle wid 29.12.09, 11:56
                akurat do mnie przemawia bardzo idea "silent cooking" w tv.
                3sat-niemieckojezyczna stacja rzadowa o profilu kulturalnym nadawala audycje tak
                sie wlasnie nazywajace. mialy one sporo fanow i dobra ogladalnosc zwazywszy na
                dzika pore nadawania w srodku nocy.
                w programach "mlodzi gniewni" kucharze z roznych stron swiata w skupieniu i
                ciszy gotowali swoje proste, a zarazem nieco "odjechane" kreacje. w tle leciala
                chilloutowa muzyka i od czasu do czasu plansza z napisem np "piec 10 min w
                180°". no i oczywiscie byla lista skladnikow.
                opisane powyzej przepisy rowniez bardzo do mnie przemawiaja, bo sa tylko
                odrobine "odjechane", a mozna je zrobic w domu bez uzywania zestawu "mlody
                chemik" - dokladnie to, z czym sama czasami eksperymentuje. z kuchnia
                molekularna nie ma to nic wspolnego.
                agar to przeciez najzywklejszy vege odpowiednik zelatyny, a chlorofil to zielony
                barwnik - na pewno miej obrzydliwy niz czysta zywa chemia.
                musze koniecznie poszukac sobie tych programow w sieci, moze gdzies da sie
                ogladnac :)
        • bobralus Re: kiedys podam tez taka ksiazke, 12.01.10, 15:28
          to czy milczy czy nie, to juz drugorzedna sprawa, mi to akurat nie przeszkadza,
          moze o tyle, ze pracuje przy komputerze w domu i czesto leci mi tv w formie
          radia, zawsze cos tam podslucham i mam mniej wiecej pojecie co tam pichca, a tu
          musze wlepic galy w tv. Moze o to chodzilo? Pan Amaro nie zniesie konkurencji w
          postaci komputera, obieranych kartofli lub zelazka:)
          Ale jednak, ze tak powiemz angielska, come on, podawnie ponad stuletniego
          francuskiego przepisu na tarte, ozdabianie jej badziewnymi galazkami z galaretki
          i listkami z jablka, tak ze talerz wyglada jak z jakiegos pisma kulinarnego w
          latach 90. (wiem, bo moi rodzice robili kiedys aranzacje jedzenia i wtedy byla
          moda na taki przesyt), to chyba naprawde za malo nawet na normalny program, a co
          dopiero roszczenie sobie prawa, do bycia autorem tak blyskotliwej redefinicji
          polskiego ciasta w XXI wieku. Jesli juz to raczej powrot do oryginalnych źródeł
          tego wypieku, tylko troche obok, bo do tarte tatin. Naprawde touche...
          • Gość: Mrówka Re: kiedys podam tez taka ksiazke, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.01.10, 18:11
            właśnie przed chwilą w kuchnia tv była niemy program Pana Amaro z rzeczoną
            szarlotką tatin i prawdę mówiąc ozdóbki z agaru z chlorofilem w postaci esów
            floresów z listkami w towarzystwie napuszonego, ubranego na czarno, miczącego
            kucharza wydały mi się mocno groteskowe:)Przerost formy nad treścią, no ale w
            końcu każdy chce jakoś zarobić;)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka