Kulinarne traumy z dzieciństwa.

    • ola_rataj Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 11:35
      Uuuuuch byłam niejadkiem zmuszanym do jedzenia więc jest tego trochę:
      zupa mleczna z ryżem lub makaronem
      kisiel z tartym jabłkiem
      czarna przesłodzona herbata taka w pojemniku z kurkiem, wystawiana
      na placyk zabaw w przedszkolu ;)
      racuchy i placki z jabłkiem
      ryż z jabłkiem
      jabłka pieczone
      szarlotka
      placki ziemniaczane na słodko
      krupnik
      brukselka
      pomidory
      szpinak
      kanapki z masłem i dżemem
      twaróg na słono z cebulką
      twarda żylasta wołowina w sosie
      każda kiełbasa i właściwie każda wędlina i prawie każde mięso
      hehehe pamiętam jak babcia się ze mnie śmiała, że pracowicie
      wybieram z bigosu wszystkie kawałki mięsa i układam je wianuszkiem
      na brzegu talerza ;) oraz jak patroszę pierożki z mięsem z tegoż
      mięsa i ze smakiem pałaszuję samą pokrywę pierożka, pysznie
      przypieczoną heheheheh
      pieczarki
      brokuły
      pomarańcze
      grapefruity
      ...
      w tej chwili część z tych potraw jadam, ba nawet sama je z
      przyjemnością przygotowuję ;)ale część rzeczywiście pozostała traumą
      i nie tykam ;)
      pozdr
      Ola


      • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 11:42
        Bigosu też nie lubiłem.
        Matka gotowała kwaśny i na cały tydzień.
      • mhr-cs wspaniala ksiazka dla niejadkow 14.12.09, 11:45

        jeszcze ilustracje
        i juz cos takiego bylo,
      • Gość: lolka kisiel z tartym jabłkiem- to kisiel w paski IP: *.206.244.1.jpk.pl 14.12.09, 13:35
        Fakt-fuj,ble.Ciągnał się jak gludyń.
        Ja nie znosilam jeszcze surowych marchewek, które zapodawali dla zdrowia, ale
        jak sie traci zęby mleczne to ciężko je pogryźć, więc chrupanie tych marchwi
        było torturą.
        Jak widziałam kaszankę lub salceson to mdlałam(zostalo mi do dziś).
        Śledzie...Uciekałam po prostu i wymyślałam najbardziej dramatyczne historie.
        Serdelki-kojarza mi się ze swińskimi nogami.Normalni ludzie tego nie jedzą.
        Ale najgorsze ze wszystkiego były potrawy z kaszy mannej.U mnie w przedszkolu i
        na szkolnej stołówce serwowali oprócz wersji na słodko jeszcze kostki z manny w
        rosole zamiast makaronu.Tego co to wymyślił powinni skazać na tydzień postu.
        Uważam,że pożywna skądinąd kaszka skutecznie została obrzydzona w przedszkolu.Ja
        do dziś wole kuskus czy inne bardziej gruboziarniste.
        • Gość: mlusca Re: kisiel z tartym jabłkiem- to kisiel w paski IP: *.toya.net.pl 14.12.09, 21:13
          Nie mówimy-''kaszy MANNEJ''.Tylko kasza manna
          • dziczku Re: kisiel z tartym jabłkiem- to kisiel w paski 16.12.09, 21:36
            A ściślej rzecz biorąc: "kaszy manny" - tak, tak jest prawidłowo.
          • Gość: wit... Re: kisiel z tartym jabłkiem- to kisiel w paski IP: *.rz.izeto.pl 20.02.10, 09:48
            Kurcze, że też zawsze znajdzie się ktoś taki mądry i skory do pouczania.....nigdy nie będziemy idealni!!!!!
      • Gość: ancia123 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.12.09, 22:39
        GREJFRUT! fuj! i wszyscy w rodzinie byli zawzięci na to bym
        przynajmniej połówkę zjadła - posypanie cukrem nie pomagało to było
        straszne...
        teraz nie jem ich nadal - podobnie skóra na mleku (przez smakoszy
        nazywana korzuchem) - obrzydliwe :]
    • Gość: ... brrrr ... nie jem tego do dzisiaj IP: 80.48.2.* 14.12.09, 11:46
      1. szpinak gotowany z jajkiem (gluty na miękko)
      2. gotowana wołowina z sosem chrzanowym.

      ohydztwo
      • Gość: a Re: brrrr ... nie jem tego do dzisiaj IP: 212.160.172.* 14.12.09, 12:13
        martadela obsmazana w bułce tartej - jako kotlet .
        Bleeee
        • lemurka3 Re: brrrr ... nie jem tego do dzisiaj 14.12.09, 12:37
          o rany, ta mortadela brzmi jak z koszmaru!
        • moniowiec Re: brrrr ... nie jem tego do dzisiaj 14.12.09, 13:11
          do przedszkola nie chodziłam, ale jadlam na studiach w stołówce w internacie :D

          nie lubię od dziecka:
          - grzybowej mojej babci (ziemniaki, grzyby suszone, rozbełtane jajko. efekt? pomyje...)
          - rosołu mojej babci i kazdej zupy ponieważ jak pływało za mało tłuszczu to dodawała smalec
          - czernina
          - krupnik (jest dobry tylko bez kaszy :D)
          - pierogi z mięsem (sklad: płucka, podroby, nerki...)
          - brukselka, papryka, cukinia, szpinak (z dwoma ostatnimi walczę, na razie)
          - patison smażony
          - surówka z przewaga cebuli, selera czy pora
          - cokolwiek w galarecie, galaretke owocową jednak lubię
          - korzuch z mleka, budyniu, kaszki... ale mleko, budyn, kaszke uwielbiam pasjami!
          - krokiety (zapach mnie mdli)
          - kaszanka (jw)
          - kiełbasa biała na ciepło (nigdy nie zjem na Wielkanoc!)
          - szczawiowa z jajkiem made by internat
          - fantazja drobiowa :D czyli ścinki i skóry z kurczaka w mdłym sosie z marchewką
          - głowizna w galarecie (za sama nazwę dostaną nobla)
          - mortadela w cieście (jakby innej kiełbasy nie było...)
    • cafe_justysia Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 11:57
      Zupa owocowa wszelakiej postaci
      Nigdy nie zapomnę rosołku z kawałkami chleba gdy leżałam w
      szpitalu,z bratem do tej pory to wspominamy
      Sałatka jarzynowa(wiem,wiem,nieodzowny składnik wszystkich imprez
      ale nie przełknę tego,po prostu nienawidzę)
      Chleb z masłem i cukrem(jadłam z kuzynami jak akurat nie było nic
      ciekawego w domu na kanapki)
      Flaczki(sytuacja jak przy jarzynowej)
      Salceson(raz spróbowałam i dziękuję bardzo)
      Nie doświadczyłam nigdy jedzenia przedszkolnego ani stołówkowego
      dzięki obiadkim mamy :)
      Generalnie jak rodzice mieli trochę inwencji to nawet w czasach
      komunizu dało się to i owo zjeść...
    • Gość: frog Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 11:57
      mnie nie smakowały akurat te rzeczy, które uchodziły za rarytasy: szynka,
      kiełbasa, pomarańcze, czekolada... Nasłuchałam się w związku z tym komentarzy,
      jaka to jestem niewdzięczna i że "inne dzieci skakałyby z radości, gdyby to
      dostały", co powodowało u mnie wręcz nienawiść do tych "przysmaków"... Ponadto
      zupa mleczna, chleb z twarogiem, bita śmietana, tarta marchew. Oczywiście
      musiałam siedzieć przy stole, dopóki nie zjadłam.

      • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:03
        Gość portalu: frog napisał(a):
        > (...) "inne dzieci skakałyby z radości (...)

        No właśnie, jeszcze nie pojawił się głodny Murzynek, czy inny
        partyzant, a wątek liczy już więcej niż kilka wpisów. :)
        • gazeta_mi_placi Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:43
          A mi koleżanka Mamy opowiadała przy tej okazji o ludziach którzy podczas wojny
          rzucali się na stary chleb rzucany z pociągu przez wojsko :/
        • Gość: asienka Protest, był Murzynek :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 13:26
          jak to,wczoraj wspomniałam o głodujących dzieciach w Afryce !!!:)
          • zbyfauch Re: Protest, był Murzynek :) 14.12.09, 13:30
            Gość portalu: asienka napisał(a):
            > jak to,wczoraj wspomniałam o głodujących dzieciach w Afryce !!!:)

            To mówiła Pani Ewa, nie na forum. Nie liczy się. :)
    • morgen_stern Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 11:57
      Flaczki

      zupa owocowa z makaronem - kto to wymyślił?

      salceson - nie tknę do dziś

      wszelkie mięso, gdzie dostrzegłam skrawek tłuszczu

      śledzie w śmietanie (dziś lubię), do końca życia zapamiętam, jak babcia kazała
      mi jeść te śledzie, nie mogłam wstać od stołu, więc siedziałam nad talerzem ze
      zwieszoną głową i łzy kapały mi do talerza.
      Nie zmuszajcie dzieci do jedzenia!
      • rafa4.4 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:44
        Mnie kapały łzy już na samą myśl, że się zbliża pora obiadowa a jak była
        wątróbka to zagrzebywałam ją w ziemniakach i uklepywałam, żeby wyglądało że
        tylko ziemniaki są niezjadliwe. Moją córkę panie w przedszkolu zmusiły do
        zjedzenia zupy grzybowej to musiały po niej sprzątać dywan. Też jestem przeciwko
        zmuszania dzieci do jedzenia.
        • Gość: Water Proof Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.icpnet.pl 14.12.09, 13:24
          Szczęście w nieszczęściu, rodziców mam rozsądnych, więc traumy jedzeniowe mam
          tylko z przedszkola (w szkole obiadki w stołówce nie były obowiązkowe, więc nie
          chodziłam).
          Z przedszkola:
          - szpinak (efekt jak u przedmówców - sprzątanie podłogi)
          - twarda jak kamień jajecznica
          - lane kluski
          - zupa pająkowa po dziś dzień nie wiem, co to właściwie było, wszystkie dzieci
          tak zwały burą zupę podawaną w przedszkolu. Może to był kapuśniak? Bleee!

          Nigdy nie będę zmuszać swoich dzieci do jedzenia - i innym tez nie pozwolę!
    • Gość: gosc Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 12:07
      Fasolka po bretońsku - wspomnienie kryzysowego początku lat 80-tych.
      Mam wrażenie, że jadłam ją codziennie, choć tak pewnie nie było.
      Nawet najlepiej teraz przyrządzona wywołuje u mnie wstręt samą
      nazwą.
      • mhr-cs to sie bardzo mylisz 14.12.09, 12:16
        Gość portalu: gosc napisał(a):

        > Fasolka po bretońsku - wspomnienie kryzysowego początku lat 80-
        tych.
        > Mam wrażenie, że jadłam ją codziennie, choć tak pewnie nie było.
        > Nawet najlepiej teraz przyrządzona wywołuje u mnie wstręt samą
        > nazwą.

        ja ja znam z lat 50tych,
        a wiec wszystko zalezy od tego
        co rodzice znali
      • Gość: lolka > Fasolka po bretońsku IP: *.206.244.1.jpk.pl 14.12.09, 13:24
        Ja tez nie znosiłam,przez serdeluchy krojone na 4ry, dziś raczej unikam choć na
        pikantnie i z kabanosem zjem.O dziwo, moja córka uwielbia i oskarża mnie o
        wyjątkową złośliwość,że nie robię.
      • dziczku Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 16.12.09, 22:04
        Fasolka po bretońsku to bardzo dziwne znalezisko pamięciowe. Owszem, wyobraziłem
        sobie z tymi serdelkami dostępnymi za komuny, ale nadal OK (pod warunkiem, że
        się zapomniało, co się włożyło). Nie, nie - fasolka po bretońsku jest w porządku.
    • misself Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:17
      Moje traumy wiążą się zawsze z posiłkami poza domem, Mama mnie do jedzenia nie
      zmuszała, bo ją zmuszano.

      I tak - leczo u babci. Yyych. Do teraz nie tykam cukinii, długo nie znosiłam
      papryki.
      Jajecznica z grubo pokrojoną cebulą i trzema rodzajami papryki - ciotka mi
      kazała zjeść, argumentowała, że nie ma kota, który by za mnie to zjadł. Zjadłam,
      dławiąc się z obrzydzenia.
      Zupa jarzynowa z "włosami" z pora. Ciągnie się. Ych.
      Pomidorowa z rozgotowanym ryżem w jakiejś stołówce na wakacjach. Od tamtego
      czasu w ogóle nie lubię zup z ryżem, a i sam Bogu ducha winny ryż znienawidziłam.
      Płatki kukurydziane z mlekiem - na sucho są pycha, w mleku błyskawicznie nasiąkają.
      Wątróbka w przedszkolu - upychałam pod ziemniakami i pytałam panie, czy mogę
      zostawić ziemniaki. Zwykle działało.
      Bawarka przedszkolna - z niewiadomych powodów była obrzydliwa, domową lubiłam i
      lubię do teraz.
      • ursz-ulka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 23.02.10, 16:39
        włosy z pora, oj masakra...
    • Gość: fejsbug Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: 217.153.148.* 14.12.09, 12:32
      zupa owocowa z kluskami. Pamietam jak mnie uraczono czyms takim podczas jakiejs
      wizyty rodzinnej. Jako dobrze wychowane dziecko (podobno ;-) nie odzywalem sie i
      jadlem powoli patrząc jak pot mi kapie do talerza...
    • marta.r.8.5 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:47
      placki ziemniaczane
      kasza manna z sokiem
      flaczki
      mleko
      • Gość: mama_niejadka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: 84.40.154.* 15.12.09, 10:48
        zupy, zupy i jeszcze raz zupy (oprócz rosołu, pomidorowej, grochowej z zielonego
        groszku i kartoflanki)
        generalnie nie lubię miękkich rozgotowanych warzyw - wolę surowe w sałatkach lub
        chrupiące z patelni (stir-fry) dlatego teraz zupy są u mnie rzadkością nad czym
        ubolewają wszelkie ciotki i znajome twierdząc że zupa to podstawa obiadu.
        moje starsze dziecko odziedziczyło chyba po mnie niechęć do zup staram się nie
        zmuszać
        druga rzecz to tłuszcz - i ten w kiełbasie i na brzegu schabowego czy szynki -
        do dziś odkrajam i daje kotom
        • Gość: makówka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.12.09, 11:00
          Krupnik i kasza jaglana na sucho- fuj...
      • forencka Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 22:15
        Ostatnio byłam ze znajomymi w tzw. góralskiej karczmie. I co tu podać, bo
        chłopak miał uraz do wszystkiego oprócz piersi z kurczaka swojej mamy. Ale to
        już chyba problem psychiczny?
        • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 15.12.09, 22:20
          forencka napisała:
          > chłopak miał uraz do wszystkiego oprócz piersi z kurczaka swojej mamy

          Piękne.
    • Gość: jasiekdoglowy Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.12.09, 12:51
      Ziemniaki gotowane w piecu - cały wielki gar dla świń babcia
      gotowałą i nam je dawała: "na żryj". Ziemniaki nawet dobre były, ale
      my czuliśmy się jak te świnie.
      • zbyfauch Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:55
        Gość portalu: jasiekdoglowy napisał(a):
        > (...) cały wielki gar dla świń babcia gotowałą i nam je
        > dawała: "na żryj". (...)


        Dedukuję, że świnki temi samemi słowy do konsumpcji zachęcała. ;)
      • Gość: gość Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.12.09, 13:17
        A ja takie ziemniaki lubiłam, do dziś czasami gotuję w mundurkach i zjadam z masełkiem i solą, pyszne.Zupę owocową lubiłam, ale tylko jak byłam dzieckiem, teraz chyba nie przeszłaby mi przez gardło...
        Do niejadalnych zaliczam:
        -placki ziemniaczane z cukrem,
        -bigos, w którym pływają grube kawałki mięsa z tłuszczem, brrr...
        -ciepłe mleko prosto od krowy, z pianką, w dzieciństwie z powodu niejedzenia byłam zmuszana do wypicia jednego kubka dziennie, i ten kożuch na ciepłym mleku w przedszkolu-do dziś nie piję gorącego mleka ani nie jem zupy mlecznej,
        -sałatka: ogórki lub pomidory ze śmietaną i cukrem- ohyda,
        Oprócz tych niejadalnych, mam potrawy, których nigdy nie zapomnę, które zawsze będą kojarzyć mi się z dzieciństwem:
        -krupnik cioci Krysi-pyszny, nigdy nie udało mi się takiego pysznego ugotować tak, żeby nie był "klejący", a ziemniaki i kasza była "oddzielnie",
        -barszcz czerwony z ziemniakami, który gotowała babcia koleżanki,
        -sałatka jarzynowa-świąteczna-ta robiona teraz nie ma już takiego smaku, jak kiedyś,
        -makowiec z jabłkami z polewą kakaową, w czasach kryzysu, zamiast kakao dodawało się mleko w proszku i polewa była biała...
        • Gość: gilian Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.home.aster.pl 15.12.09, 01:29
          ja racuchy uwielbiam, podobnie jak placki z jabłkami i ziemniaczane na słodko :)

          Do tej pory za to prześladuje mnie makaron z serem - gruby makaron przedszkolny
          z białym serem, nie mam pojęcia czy na słodko czy na słono, wzięłam do ust
          pierwszy i ostatni raz mając koło 4 lat :)

          Ogólnie - zimne mleko, mleko z pływającym czymkolwiek czy to ciepłe, czy zimne
          (poza lanymi kluskami, ale bez wtedy to już bez kozucha); biały ser, wszelkie
          maślanki, kefiry, jogurty naturalne
          Śmietana! - do tej pory tolerują tylko, gdy jej nie czuję

          sałatka z pomidorów i ogórków wymieszanych razem - o dziwo oddzielnie bardzo lubię
          wszelkie nerki, płucka etc. w jakiejkolwiek formie, a do tego KASZANKA - kiedyś
          udało mi się zobaczyć proces produkcyjny w babcinej kuchni i mój kulinarny świat
          już nigdy nie był taki sam ;(
    • aisling_26 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:53

      zupy:
      - owocowe (z makaronem)
      - mleczne (do dziś nie tknę gotowanego mleka)
      - "nic"
      - pomidorowa
      - grochówka
      ser smażony (z kminkiem lub czysty) - serwowano z nim kanapki w
      zerówce
      jajka na miękko
      jajka sadzone (jajecznicę lubię)
      kompot z truskawek - szare i rozciapciane truskawki pływające w
      obrzydliwie słodkiej różowej wodzie
      gotowana kiełbasa
      buraczki w occie
      szpinak - zielona breja, której sam widok wywoływał odruch wymiotny
    • zewszad_i_znikad Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 12:59
      Pewnego razu w przedszkolu podano nam biedactwom wątróbkę. Skutek
      był taki, że kucharka musiała przynieść wielką blaszaną misę, do
      której prawie wszyscy kolejno podchodzili i zgarniali to "danie".
      Ale w Polsce jest niestety normą, że dzieci faszeruje się mięchem
      bez pytania o zgodę.
    • mhr-cs naprawde ciesz sie ta strona, 14.12.09, 13:04
      zbyfauch napisał:

      > Chleb razowy z twarogiem i dżemem
      > Kasza manna z syropem
      > Zupa jarzynowa (taka gęsta)
      > Racuchy

      zrobiles wspanialy temat?
      • o-kurde.pl Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa 14.12.09, 13:11
        Gość portalu: Azazelle napisał(a):

        > > I pomidorową, w której gotował się ryż. Gotował się aż do chwili
        rozkładu -
        > białe, rozczapierzone na końcach ziarenka w pomarańczowo-czerwonej
        mazi.
        >

        O to! Dlatego nienawidzę pomidorowej!
      • zbyfauch Re: naprawde ciesz sie ta strona, 14.12.09, 13:25
        mhr-cs napisała:
        > zrobiles wspanialy temat?

        Nie wydaje Ci się, że zbyt emocjonalnie podchodzisz do sprawy?
        Czyżbym uraził Twoje uczucia kulinarne?
        • Gość: lolka Re: naprawde ciesz sie ta strona,zbyfauch IP: *.206.244.1.jpk.pl 14.12.09, 13:44
          Myślę,że najwiekszym koszmarem była kasza manna i dlatego zasluguje na królowa
          kulinarnych koszmarów.Chyba narazie wygrywa.
          • zbyfauch Re: naprawde ciesz sie ta strona,zbyfauch 14.12.09, 13:49
            Gość portalu: lolka napisał(a):
            > Myślę,że najwiekszym koszmarem była kasza manna (...)
            > Chyba narazie wygrywa.

            Ja co prawda czegoś takiego nie jadłem ale piorunujące wrażenie
            zrobił na mnie obraz drożdżowego, śmierdzącego móżdżku. :)
          • misself Re: naprawde ciesz sie ta strona,zbyfauch 14.12.09, 15:59
            Mnie się wydaje, że najczęściej powtarza się jednak mleko i zupy owocowe.
    • Gość: poznaniak Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.pl 14.12.09, 13:09
      Naleśniki z cukrem i do tego blada, słodka herbata. Jak sobie to przypomnę, to
      aż mi się zbiera, ale naleśniki z dżemikiem to owszem, jednak przytoczone przeze
      mnie połączenie to trauma.
      Pzdr...
    • odzim22 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 13:12
      Pomyje typu krupnik, botwinkowa jak i reszta zup wyłączając
      pomidorową i rosół. Z dań głównych galareta, wątróbka no i
      niezapomniany "schabowy" z żyłą czy jakimś ścięgnem przez środek
      który mi zaserwowano kiedyś w przedszkolu. Do tej pory mi się cofa
      na samą myśl. Pewnie lepsze kąski trafiały do domów pań kucharek na
      niedzielny obiad bo to głęboka komuna była.
      I tak miałem szczęście bo moją żonę kurzymi sercami i móżdżkami
      karmili :-/
      • mhr-cs kto ma takie szczescie 14.12.09, 13:20
        odzim22 napisał:

        > Pomyje typu krupnik, botwinkowa jak i reszta zup wyłączając
        > pomidorową i rosół. Z dań głównych galareta, wątróbka no i
        > niezapomniany "schabowy" z żyłą czy jakimś ścięgnem przez środek
        > który mi zaserwowano kiedyś w przedszkolu. Do tej pory mi się cofa
        > na samą myśl. Pewnie lepsze kąski trafiały do domów pań kucharek
        na
        > niedzielny obiad bo to głęboka komuna była.
        > I tak miałem szczęście bo moją żonę kurzymi sercami i móżdżkami
        > karmili :-/
        tylko ty
      • araignee Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 22:08
        MASŁO! do dzis nie jem;/ koszmarne rozjezdzajace sie paskudztwo.
        SER.
        ŁAZANKI - w przedszkolu: breja z makaronu i kawalkow tluszczu zamiast miesa
        TARTA MARCHEWKA
        CEBULA
        WSZELKIE ZUPY zabielane ogroma iloscia SMIETANY, ktora w nich plywala
        SUROWKI pokryte warstwa SMIETANY

        ogolnie moja mama, razem z babcia byly zdania, ze im wiecej tluszczu w potrawie,
        tym lepiej dla dziecka.
        teraz, kiedy sama eksperymentuje w kuchni, nieraz zdarza mi sie zalowac, ze mam
        do czegos uraz. chetnie bym sprobowala w nowej aranzacji, ale na sama mysl robi
        mi sie niedobrze:(
      • Gość: Zolwex Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.89.74-86.rev.gaoland.net 14.12.09, 22:16
        Traumy szkolne (do przedszkola nie chodzilam):
        -zupa owocowa z makaronem (raz podana na wycieczce szkolnej, a wstret na cale
        zycie :) )
        -zupy z gotowanym w srodu ryzem/makaronem/kasza - wszystko co gluciaste (do tej
        pory jak malz sobie taka mleczna zupke przygotowuje mna wzdryga). Bardzo lubie
        krupnik i pomidorowke z ryzem/makaronem, ale gotuje osobno.

        Traumy domowe:
        - ciepla "zupa mleczna", czyli platki kukurydziane z cieplym mlekiem. Z zimnym
        ok, ale z cieplym po 2 minutach zmienialy sie w breje. Bleh!
        - marchewka z groszkiem (wydaje mi sie, ze to debiut tej potrawy) - slodka
        gluciasta breja z marchwi + gorszek konserwowy - do dzis nie cierpie gotowanej
        marchwi, skad wywodzi sie niechec do:
        - wartobki (czegokolwiek innego) w tarkowanych duszonych warzywach
        - ryby po grecku i generalnie wszystkiego gdzie jest "sosik marchwiowy".
        - maslo - moja mama zawsze krzywo krola chleb, ale co gorsza smarowala tak, ze w
        niektorych miejscach masla nie bylo, a w innych 2cm. Nie smaruje chleba do dzisiaj.

        Reasumujac - dzieci nie lubia tego co brejowate i zylaste :)
    • Gość: gibasek Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: 78.133.165.* 14.12.09, 13:16
      kasza manna z sokiem
      ryż z jabłkami
      wątróbka (którą teraz bardzo lubię)
      letnia zupa mleczna
      i szpinak (za którym obecnie przepadam)
      • Gość: gosciowa Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 14.12.09, 14:08
        - Wyroby ongis zwane serdelkami, badz tez parowkowa (czy to w ogole
        jeszcze sprzedaja?). Parowki natomiast byly w porzadku -
        szczegolnie podsmazane z zoltym serem, jedzone z ketchupem.
        - Nadzienia miesne masci roznej: do nalesnikow, krokietow badz
        pierogow. Wyjatek stanowily pierogi z pluckami (mniamosc z
        dziecinstwa, teraz raczej niekoniecznie).
        - Wszystko co mialo konsystencje packi, wlaczajac w to budyn i
        kisiel.
        Natomiast owocowa z makaronem, po prostu pycha! Ale prawda jest, ze
        jadalam ja tylko w wersji jagodowej. Naprawde rewelacja.
        Acha, no i mozdzek. Nie z drozdzy; ten prawdziwy. Jajecznica na
        tymze. Kiedys pycha, teraz chyba jedyna potrawa, ktorej nie
        przelkne. Wiem, bo sprawdzilam ladnych pare lat temu, bo akurat
        trafilam w sklepie mozdzek. Jak to ktos wyzej powiedzial: "Yyych".
      • Gość: smakoszek :) Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.ssp.dialog.net.pl 14.12.09, 14:45
        tem watek powinien na forum humorum trafic :P
        poplakalm sie kilkakrotnie przy czytaniu :)
        ja generalnie jem i jadlam wszystko
        ale:
        zupa wisniowa z ziemniakami -jedyna niejadalna potrawa mojej Babci
        (nie zeby zaraz odruch wymiotny ale nie lubilam wiec nie musialm jesc - Babcia
        byla cudowna i gotowala wnusi kluseczki :) )
        flaki i mozdzek - nie jadlam ale wole nie sprawdzac czy lubie
        niedogotowane albo niedosmazone jajka - fuj
        aaaaaaaaaaa ! i jesczez jajecznica z bialym serem - Małż probuje mnie do tego
        przekonac ale ja jakos tak nie bardzo w tym temacie jestem pzrekonana ze to jadalne

        jak sobie jeszcze cos przypomne to napisze :)
    • Gość: Agi Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.134.155.3.static.crowley.pl 14.12.09, 13:47
      Kiełbasa z niejadalnymi kawałkami w środku (błony, chrząstki, grudy tłuszczu
      itp.). Nie jestem wegetarianką, ale od czasów dzieciństwa - czyli przez ostatnie
      dwadzieścia kilka lat - jadłam kiełbasę może z pięć razy. Choćby nie wiem jak
      delikatna i pyszna była, mnie na sam widok wracają skojarzenia. :(
    • Gość: mango Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.rol.ar.krakow.pl 14.12.09, 13:50
      zupa kminkowa, śledź po japońsku, nalesniki z serem /do tej pory/
    • Gość: iga Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: 92.251.255.* 14.12.09, 14:15
      Wszelkie żyłki w wędlinach i mięso w bigosie, które pięknie były wyciągane na
      brzeg dookoła talerza, oraz sałatki jarzynowej. O czerninie słyszę pierwszy raz
      w życiu czytając ten wątek;) ale pewnie bym nie zjadła, chociaż kaszankę lubię a
      też ze krwi.
      • misself Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 16:02
        O, właśnie, kaszanka! U mnie się na to mówi "krupniok" :-) Jadłam ze smakiem raz
        do roku (w miejskie święto), póki mi ktoś nie powiedział, z czego to zrobione.
        Od tamtego czasu mnie mdli na samą myśl, a to z 15 lat temu było.
        • Gość: Bubu Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.tvk.torun.pl 14.12.09, 17:05
          Ja jakoś nie wspominam aż tak źle niczego, może tylko piętrzącą się na talerzu
          górę ziemniaków polaną tłuszczem z patelni - na szczęście nie byłam zmuszana do
          jedzenia, a do przedszkola nie chodziłam. Swego czasu panowało powszechne
          przekonanie, że na obiad musi być mięso, ziemniaki i ewentualnie surówka
          (surówka=skromny kopczyk marchewki z jabłkiem i olejem czy czegoś równie
          dziwnego)...
          A teraz hicior. Znajoma chowała za szafą wielkie buły z salcesonem, które kazał
          jej zjadać ojciec. Rzeczone buły znalazły się jakieś kilkanaście lat później,
          podczas przeprowadzki, zmumifikowane.
    • Gość: lavinka z nielogu Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.warszawa.mm.pl 14.12.09, 14:16
      Mnie próbowano faszerować wątróbką i kaszanką(bo chuda byłam),ale to
      teraz rodzina ma traumę po mojej reakcji na to ;))) Podobnie było z
      lanymi kluskami,babcia po trzecim razie skapitulowała. Od dziecka
      miałam silną osobowość i po prostu jadłam to co mi
      smakowałam(np.przez3lata tylko rosół z zup, potem doszła pomidorówka)
      :)

      Kaszę manną z syropem lub dżemem nawet lubiłam(ale bez przesady i
      dopiero w podstawówce-patrz tekst o rosole). A potem się
      rozsmakowałam w mlecznych zupach i dziś żrę musli z mlekiem na
      śniadanie. Mam szczęście być w 1/3 populacji,któratoleruje laktozę :)

      W sumie to nie mam zbyt wielu traum, nie smakowało mi - nie jadłam i
      koniec. Rodzina nie próbowała mnie zmuszać,bali się że dostaną z
      piąchy :)
    • eweniebieska Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 14:20
      zupa mleczna BLE
      i wszystkie lekarstwa czy witaminy rozpuszczane w wodzie
      - do dziś nie tykam!
    • Gość: talla zupa owocowa? IP: *.ip82146234.host.ukw.edu.pl 14.12.09, 14:26
      Nie mogę uwierzyć, ile osób źle pisze o zupie owocowej. Ja nie
      chodziłam do przedszkola ani nie jadałam (nigdy) na stołówce szkolnej, zupę owocową przyrządzała moja mama - pyszna potrawa!!! uwielbiałam, a dziś gotuję jako specjał na Wigilię :)))) - tyle, że
      moja zupa wiśniowa jest gęsta, doprawiona śmietanką, aromatyczna,
      słodko-winno-kwaskowata, z nutką migdałów i naturalnej wanilii, ze specjalnymi złocistymi kluseczkami. Moje dziecię i małżonek są w tej
      _mojej_ zupie owocowej zakochani :)))) ale uwaga!!! dziecię, które
      zaliczyło przedszkole wspomina letnią, wodnistą breję a la kompot z
      kilkoma rozgotowanymi jabłkami... i też na to wspomnienie aż się
      wzdryga.

      Generalnie kuchnia przedszkola to horror szoł. Dziecko z niesmakiem wspomina wiele spartolonych potraw. DO mojej domowej wersji dało się
      przekonać. A ze stołówki szkolnej, na której owszem jadało (tak dla
      towarzystwa bardziej), dziecię już zrezygnowało. Tak czy inaczej nie
      pozwoliłabym dziecko tam jadać - wolę widzieć, co i jak wkładam do
      garnka, w jakich ilościach i jakiej jakości.
      • lotoss ... mleko... 14.12.09, 14:40
        Ja podobnie jak Dede milama traume przed wypiciem kubka goracego
        mleka. Rodzice zmuszali mnie do tej konsupcji dwa razy dziennie,
        czyli rano i wieczorem. Do tej pory na sama mysl mam nieprzyjemne
        uczucie tak zwane zwrotne. Zupa mleczna podobnie na mnie dzialala,
        ale nikt mnie nie zmuszal zebym to jadla. Zupy owocowej do tej pory
        chyba nie mialam przyjemnosci skosztowac.

        Generalnie mozna miec uprzedzenia do roznych potraw. Jednak moim
        zdaniem wine za to ponosi kucharka w duzym wymiarze.
      • Gość: renatka prawo do nielubienia IP: 62.87.200.* 14.12.09, 16:41
        Nie rozumiem, skąd przekonanie, że potrawy były niesmaczne, bo byle jak
        przyrządzone w przedszkolu. nie znoszę owocowej bez względu na to, czy
        przyrządza ją przedszkole (notabene nie pamiętam tego, chyba była codziennie
        jarzynowa), czy moja babcia, czy kolezanka, czy ktoś mi próbuje wcisnąć w
        restauracji. Niech sobie będzie gęsta i aromatyczne- według mnie owoce nie
        komponują się z makaronem
        .Nie jadam makaronu ze śmietaną truskawkami,
        makaronu z marmoladą, to wszystko przypomina mi właśnie zupę owocową.

        To samo wątróbka- niech sobie będzie przysmażona, złocista i przyprawiona- nie tknę.
        • Gość: hexe Re: prawo do nielubienia IP: *.man.bydgoszcz.pl 14.12.09, 20:51
          No wiesz, ja to rozumiem. Przekonanie, że niesmaczne, bo gotowane w
          wielkim, tanim wspólnym kotle. Jak posmakować jedzenia "stołówkowego"
          i porównać z upichconym przez zdolnego kucharza/kucharkę w domu czy
          chociażby nawet w restauracji (niby też żywienie zbiorowe, ale jakaś
          różnica jest), niebo a ziemia. Potrawy przyrządzane w przedszkolu czy
          w szkolnej stołówce najczęściej są niestety niesmaczne,
          nieestetycznie podane i o niewłaściwej temperaturze. A dzieci nadal
          zmusza się do jedzenia! Tu się zgadzam całkowicie.
          Przedszkole=(najczęściej) paskudna pasza dla cieląt, a nie kuchnia.

          A czy zupa smakuje czy nie, sprawa indywidualna. To chyba faktycznie
          jakaś trauma dla Ciebie renatka, skoro czujesz się osobiście
          dotknięta ;) Przecież w tym poście nie ma nic o odmawianiu-prawa-do-
          nielubienia, tylko zdziwienie. A Ty chyba nie możesz przełknąć (och
          co za gra słów :)) ) że komuś takie coś smakuje? Nie jesteś jedyną
          osobą, która pisze o tej fatalnej zupie, a sporo innych kojarzyło
          zupę z przedszkolem. I nie ma w poście nic o makaronie :)))) A swoją
          drogą zaciekawiła mnie ta zupa bardzo :)))) bo generalnie to jakoś w
          życiu jej nie spotykam.

          Ja też mam ten problem, stołówkowe żarcie obrzydziło moim milusińskim
          wiele fajnych dań. Nawet najprostsze potrawy typu schabowy potrafili
          zrobić niesmaczne. Surówki to było dno, akurat takie, aby zniechęcić
          do warzyw. Powoli, powioli to odkręcam. Wiadomo, na stołówce ma być
          tanio, szybko, i tanio. I niby jakoś zgodnie z normami, ale to akurat
          śmiech i żenada, uwierzę, że jest jako tako nietrująco, ale co to za
          dieta, ech.
          • ursz-ulka Re: prawo do nielubienia 23.02.10, 16:45
            to tak samo jak obiady szpitalne, no masakra, przecież to totalne
            zniechęcanie do jedzenia
      • nuna.k Re: zupa owocowa? 20.12.09, 12:31
        Dokładnie tak :-) opisałaś moją ukochaną zupę z dzieciństwa, autorstwa babci.
        Owocowa, szczególnie wiśniowa właśnie, to było jak święto dla mnie, ku
        zdziwieniu mojej matki która nie toleruje zup na słodko. Babcia robiła jeszcze
        jabłkową z takimi malutkimi grzaneczkami, ale wiśniowa rulez:-). A z traum to
        nieszczęsna przedszkolna brukselka, bigos z którego wydłubywałam całe mieso nie
        mogłam zrozumieć uporu rodziny w dodawaniu go - bo przecież taki wigilijny
        najlepszy jest!, no i mleko na ciepło. I kożuch na kiślu, który z niewiadomych
        przyczyn kazano mi pić uważając moje prośby o łyżeczkę za fanaberie..
        • Gość: lan Re: zupa owocowa? IP: *.dip.t-dialin.net 20.12.09, 14:02
          Moja mama robila rewelacyjne zupy owocowe, byly tam rozne owoce, ale
          glownie mnostwo wisni, rodzynek i pyszne kluski, byla gesta i
          zabielana smietana. Kiedys moja tesciowa spytala mnie czy che zupe
          owocowa, bo reszta rodziny tym gardzi. Zgodzilam sie chetnie, a
          dostalam na talerzu kompot jagodowy, sama woda o ciemnym kolorze i w
          srodku TRZY malutkie ziarenka jagodek....Moj szwagier od razu
          powiedzial swojej mamie, ze to nie jest zadna zupa,i zeby mi to
          wlala do kubka, bo lyzka sie zamecze. To byl koszmar, rozwodnione to
          bylo i nie mialo zadnego smaku.
    • Gość: rybka Nemo Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. IP: *.214.77-86.rev.gaoland.net 14.12.09, 14:37
      Watrobka, zupa mleczna (do dzis cieple mleko pije wylacznie jako dodatek do kawy), zeberka, bitki, krupnik, flaki (w zyciu nie jadlam, sam zapach mnie odrzuca).
      • toughcookie.1 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 15:48
        najbardziej traumogenne dania:
        - wątróbka smażona z cebulą - wyglądała, pachniałą i smakowała jak toksyczna podeszwa
        - zupa owocowa (wiśniowa chyba) - raz w życiu musiałam to zjeść, kiedy przyjechali do nas goście na działkę i z dumą serwowali to niejadalne, wodniste, mdławo-słodkie coś z kluskami w środku PFUJ
        - budyń przedszkolny - ale tylko czekoladowy, a tak naprawdę czekoladopodobny o kolorze pseudo-kakaowym; do dziś pamiętam, jak spędziłam parę dobrych godzin grzebiąc łyżeczką w szklance budyniu, a pani wychowawczyni nie mogła zrozumieć, czemu mi nie smakuje
        - jajka na twardo w sosie musztardowym - powyższe opisy w pełni oddają ich wdzięk

        jestem zaskoczona negatywnym odbiorem kaszy manny, która dla mnie była jednym z ulubionych dań, niezależnie od postaci (na mleku, w kostkę z syropem owocowym, do rosołu etc.)

        powyższe przykłady negatywne pochodzą z moich czasów przedszkolnych. co ciekawe, w podstawówce stołówka serwowała całkiem dobre obiady, do dziś mam wielki sentyment m.in. do gigantycznych klusek leniwych - do których w procesie produkcji dodawano ziemniaki, więc były jeszcze lepsze i takie KOPYTKOWATE :))

        mama robiła świetne obiady, więc tutaj traumy brak, wręcz przeciwnie.

        eeehh dawne, piękne czasy! (dzisiaj też są piękne, acz inaczej)
    • stonoga150 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 14:49
      Lazania i grochowka. A fuj!!!
      • Gość: niejadek Traumą był każdy obiad IP: 77.236.0.* 14.12.09, 15:06
        Generalnie nie lubiłam jeść, więc dla mnie traumą był KAŻDY zimny obiad nad którym siedziałam, płacząc i mamląc widelcem w szarej brei, bo miałam siedzieć dopóki nie zjem. Ja moim dzieciom pozwalałam nie jeść, jak nie chciały i jakoś przeżyły...
    • sapalka1 Re: Kulinarne traumy z dzieciństwa. 14.12.09, 15:01
      Jajecznica z pomidorami,
      wątróbka,
      kaszanka - fuj
Pełna wersja