Dodaj do ulubionych

Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi

14.02.10, 16:28
Ostatnio łapię się na tym, że gryzie mnie zawiść jak widzę, że znajomi jedzą drogie rzeczy na które mnie nie stać. Chciałabym spróbować tylu rzeczy które oni jedzą, ale na razie się na to nie zanosi. W piątek byłam na imieninach u koleżanki i oczywiście była bardzo droga kawa i inne rzeczy, których ja nigdy nie kupię i czułam tą cholerną zawiść a potem głupio mi było, bo koleżanka jest fajna. Czy też tak czasami macie?
Obserwuj wątek
      • smutas13 Re: witaj 20.05.10, 17:54
        Gość portalu: ysty napisał(a):

        > Musisz wybrać-żyjesz aby jeść, czy jesz, aby żyć.
        > Babcia mawiała- wełna nie wełna byle ... była pełna.

        :)
        Chyba mamy wspólną babcię :)
      • ewa9717 Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 14.02.10, 19:39
        Pewni moi znajomi od czasu do czasu się chwalą (też by mi do łba nie
        wpadło!), że jedli np.ostrygi, które moim zdaniem smakują jak
        mrożone smarki. Czemu miałabym zazdrościć, skoro smakuje mi coś
        zupelnie innego. A poza tym, jak radził ktoś wyżej, nawet przy
        mikrych możliwościach finansowych można sobie sprawić kulinarne
        święto. Szkoda zycia na takie idiotyczne zazdrości!
        • bene_gesserit Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 14.02.10, 20:56
          ewa9717 napisała:

          > Pewni moi znajomi od czasu do czasu się chwalą (też by mi do łba
          nie
          > wpadło!), że jedli np.ostrygi, które moim zdaniem smakują jak
          > mrożone smarki.

          :))))

          Imho to co drogie niekoniecznie jest smaczne - jest po prostu
          drogie, a przez to uznawane za wyjątkowe. Kawior jest ok, ale
          pewnie szybko by mi sie opatrzyl, gdybym go miala jesc codziennie,
          prawdziwy szampan imho nie umywa sie do niektorych wloskich, o
          wieeele tanszych spumante itd itd.

          Mozna spokojnie gotowac tanio i oryginalnie, i jesc o wiele lepiej,
          niz znajomi od mrozonych smarków, pardon - ostryg :)
            • bene_gesserit Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 13:34
              Otoz to.
              W dodatku kiepski kucharz potrafi spaprac najdrozsze i najlepsze
              nawet skladniki, jesli ma o nich blade pojęcie.

              Dawno temu, kiedy awokado bylo ekskluzywnym przysmakiem, a i
              krewetek nie widywalo sie niemal nigdzie, bylam na wykwintnej
              kolacji, podczas ktorej podano chlube pani domu - awokado
              faszerowane salatka z krewetek. Awokado bylo potwornie niedojrzale,
              wiec twarde i niesmaczne, tak samo jak krewetki, ktore stwialy opor
              niczym kawalki opon.
          • donnastregha Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 13:50
            zgadzam się w całości, poza tym szampanem - na urodziny córy dostałam butelkę Dom Perignon i naprawdę jak ktoś lubi wytrawne szampany/wina musujące, to nie da się nie docenić klasy tego alkoholu.
            tyle tylko, że ta btelka była kupiona w Szampanii przez obdarowującego i w związku z tym kosztowała niewiele ponad przyzwoite włoskie spumante - tylko u nas tak podbija się ceny alkoholi.

            a w ogóle, to jak się umie i chce goować, to liczy się nie cena składników, a samo wykonanie danie.
            acz od czasu do czasu warto kupić np. grana padano i gruszki do wina - tak dla odmiany :)
            • venettina Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 16.02.10, 02:23
              Bardzo ciekawe z tym DomPerignon. We Francji zwykle dobre wina czy
              szampany kupowane w piwnicach sa... drozsze lub w identycznych
              cenach co na sklepowych polkach. U producenta to mozna skosztowac
              wielu win, wybrac to ktore sie lubi i ew. wynegocjowac rabat gdy
              kpuje sie duza ilosc, ale nie kupic za pol ceny.
              Niech mnie ktos poprawi jak sie myle.
              • donnastregha Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 16.02.10, 08:35
                słusznie. z tym, że Dom Perignon ma rózne roczniki i ceny i w Szampanii, a nawet w samej Francji możesz już za ok 40 euro kupić przyzwoity. w Polsce się z takimi cenami nie spotkałam, są dużo dużo wyższe. a co do kupowania od producentów, to nie wiem, bo akurat szampana nigdy od producenta nie kupowałam, zawsze w sklepach, gdzie czasem można znaleźć cudne promocje.
                przykładowo, mój znajomy w Auchan pod Paryżem, tydzień przed Bożym Narodzeniem wypatrzył Saint Emilian de Bordeaux z 2005 za 3 euro za butelkę, zważywszy, że ten gatunek z rocznika 2005 nie chodzi poniżej 12 euro, kupił 8 skrzynek.
                • venettina Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 16.02.10, 16:02
                  Zmobilizowalas mnie nowina o NOWYCH cenach Dom Perignon do
                  przejrzenia stron z cenami tegoz trunku (strasznie stanial wg tego
                  co piszesz). I oto:
                  CENY jakie znalazlam.

                  Jak na moj nos za 40 euro, to mozna sobie kupic butelke po
                  Dom Perignon albo podrobke, w srodku sikacz za 2 euro. Ale upierac
                  sie nie bede. Daj linka z tymi po 40 euro (w zyciu takich cen nie
                  widzialam za te marke).

                  PS. Ostatnio producenci szampana bardzo sie skarza na podrobki z
                  Wloch i Rosji, rozpisywala sie o tym prasa francuska, byly nawet
                  materialy w TV. Niektore domy szampana daja ostrzezenie o podrobkach
                  ZANIM wejdzie sie na ich strony internetowe (nie da sie przeoczyc).
        • Gość: ochłońcie Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 22:02
          Ostrygi można kupić w karfurze po 2 zeta za sztukę, chyba nie jest to jakiś wydatek nie do przejścia, a jakość szampana to mit, bąbelki skutecznie zagłuszają bardziej delikatne niuanse smakowe i w zasadzie każde przyzwoicie zrobione wino musujące, szampan, spumante czy cava smakuje tak samo. wygórowana cena jest kwestią pewnego rytuału demonstrowania bogactwa.
    • diegosia Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 11:17
      Oj przesadzasz... ile ta kawa kosztuje, ze NIGDY jej nie kupisz?
      Nigdy moze wlasnej wyspy nie bedziesz posiadac, bo to juz wiekszy wydatek jest, ale droga kawe?
      Moze nie co dzien, ale od czasu do czasu chyba sie da.
      Np. zamiast 5 tanich czekolad da sie kupic 1 droga - pytanie tylko czy sie chce :) (pomijam oczywiscie wypadki skrajnego ubostwa, gdzie i na tania kawe pieniedzy nie ma, bo wtedy i ta tania do rangi luksusu urasta!)
    • floress Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 11:48
      Ale zazdrościsz im tych rzeczy, które jedzą, czy po prostu pieniędzy? Bo jeśli
      chodzi o rzeczy, to czasami naprawdę nie ma czego zazdrościć. Szampan w wielu
      wypadkach nie różni się (a czasem jest nawet gorszy) od win musujących z Niemiec
      czy Włoch, kawior jak dla mnie jest obrzydlistwem (w konsystencji) bez smaku.
      Małże są obślizgłe, a jakieś cudaczne ciasteczka z super cukierni są ładne tylko
      na zdjęciach, bo w smaku z domowymi nie mają szans.
      Jest oczywiście wiele rzeczy, które są lepsze te droższe. Np. czekolady
      uwielbiam Lindt, za mascarpone trzeba dać 16 zł, żeby było to mascarpone, to
      samo tyczy się parmezanu. Ale już chałwę uwielbiam z tesco, marki tesco. Nie
      lubię innych i już. Bardzo dobre wina można kupić po 15-20 zł za butelkę. Jest
      mnóstwo takich przykładów.
      Ale przykre to jest, że takie rzeczy, które w innych krajach są zwyczajne, u nas
      są dobrami luksusowymi.
      • bene_gesserit Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 12:31
        floress napisała:

        > Ale przykre to jest, że takie rzeczy, które w innych krajach są
        zwyczajne, u na
        > s
        > są dobrami luksusowymi.

        Moja kuzynka, ktora spedzila kilkanascie lat w Wenezueli i miala
        egzotycznych owoców i smakołyków do wypęku, pisala czesto o swojej
        obsesyjnej tęsknocie za jabłkami. Ktorych albo nie mozna bylo tam
        kupic w ogole, a jesli juz - byly niemozliwie drogie, plastikowe i
        bez aromatu. Jablka byly tam więc dobrem luksusowym, a szarlotka
        uchodzila za szczyt wykwintu :)
        • floress Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 12:53
          A to swoją drogą, nigdzie nie ma takich ogórków kiszonych i kapusty jak u nas.
          Makowca tez się nie uświadczy, nie wspominając właśnie o jakości polskich warzyw
          czy owoców. Ale fajnie byłoby mieć mango na wyciągnięcie ręki w ogrodzie, albo
          właśnie mascarpone w cenie twarożku homogenizowanego ;)
        • jagoda85 Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 15:32
          Kiedyś byłam latem na wsi u koleżanki. Siedziałyśmy sobie przy kawie
          i jadłyśmy przepyszną szarlotkę z polskich jabłek. Zadzwoniła w tym
          czasie koleżanka z Australii, jak usłyszała, że mu zajadamy się
          szarlotką, to się prawie rozpłakała z tęsknoty za naszymi jabłkami i
          szarlotką.
    • Gość: gosc Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi IP: *.as.kn.pl 15.02.10, 12:53
      Sukii, ja Cię doskonale rozumiem. Też mnie czasem dopada takie niskie uczucie
      zazdrości ;) I nie o to chodzi, że sobie czasem raz w miesiącu moge kupic jakiś
      rarytas. Mogę pewnie, ale rozsądek mówi nie. Nie mogę szaleć, bo jestem
      odpowiedzialna, muszę żyć w miarę oszczednie i rozsądnie planowac wydatki.
      I też nie chodzi o to, czy to dobre i warte swojej ceny, może ostrygi są
      niesmaczne, ale SAMA chciałabym to stwierdzic :)
      Może nic by sie nie stało gdybym czasem wydała więcej na to i owo, żeby spełnic
      swoja zachcianke, ale nie potrafię - to w końcu tylko jedzenie. Naprawdę są
      ważniejsze wydatki, każda odpowiedzialna i roważna kobieta to wie :)
      A tak przy okazji, bardzo jestem ciekawa, skąd pochodzi ten nick "Sukii"???
    • sukiii Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 14:16
      Wydawało mi się, że więcej jest osób co mają takie odczucia jak ja.
      O ostrygach to nawet nie wspomniałam. Chodzi mi o takie bardziej zwyczajne rzeczy, ale lepszej jakości. Droższe kawy, sery, wędliny a nie tylko kupowanie tego co jest w ofercie.
      Raz na jakiś czas możnaby pieniążki odłożyć i kupić coś od święta, ale chciałabym lepsze jedzenie kupować zawsze, tak jak niektóre znajome. Raz kupić coś droższego to szkoda tylko sobie smaku narobić.
      • shigella Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 16:27
        sukiii napisała:
        > Wydawało mi się, że więcej jest osób co mają takie odczucia jak ja.
        > O ostrygach to nawet nie wspomniałam. Chodzi mi o takie bardziej
        > zwyczajne rzec zy, ale lepszej jakości. Droższe kawy, sery, wędliny
        > a nie tylko kupowanie tego co jest w ofercie.
        > Raz na jakiś czas możnaby pieniążki odłożyć i kupić coś od święta,
        > ale chciałabym lepsze jedzenie kupować zawsze, tak jak niektóre
        > znajome. Raz kupić coś droższego to szkoda tylko sobie smaku narobić.

        Ja zazdroszcze np. Brytyjczykom czy Francuzom szerokiego dostepu do dobrej
        jakosci 'surowcow' - mies, serow, owocow i warzyw.
        Porady dotyczace gospodarowania budzetem nie sa zle (no chyba, ze juz jestes
        mistrzynia).
        Zobacz, czy czegos nie wyrzucasz - jesli np. wywalasz pol opakowania gorszego
        serka, to moze warto kupic drozszy, ktory zjesz w calosci?
        Czy i ile wydajesz na 'smieciuchy' (batoniki, chipsy, cole)? Moze zamiast nich
        lepiej kupic lepsza wedline?
        Zobacz, czy w Twojej okolicy nie ma bazaru czy targowiska - czasem w cenie paszy
        z supermarketu mozna tam kupic swietne warzywa.
        Ogolnie - inwestuj w dobre skladniki i opanuj sztuke gotowania bez "ziarenek
        bulionowych".
        Porownaj ceny - czy na pewno kiepska kawa jest na tyle tansza od "sredniej
        polki", zeby nie oplacilo sie jej kupic (i pic z przyjemnoscia).
        Ja po paru wpadkach zrezygnowalam z produktow "marek wlasnych", bo wyszlo mi, ze
        wiekzosc wyrzucam, a roznica w cenie nie jest tak duza.

        Idea kupowania dobrego, nawet prostego jedzenia jest mi bliska, ale wiele mozna
        zrobic niewielkim kosztem - i tak np. zamiast kupowac drogi schab pieczony,
        upiecz go sama (a przed kolezankami szpanuj, ze to slow food).

        Nie jem codziennie pieczonych perliczek faszerowanych kawiorem, ale np. raz na
        miesiac kupuje sobie kaczke i nie mam problemu, ze to tylko raz na miesiac. Moje
        kolezanki gotowaly swietnie nie wydajac na to kokosow.

        IMO Sukiii mialaby problem ze soba wtedy (zakladam, ze tak nie jest) jesli
        zalezaloby jej tylko na marce i cenie produktu - np. zeby delektowac sie
        swinstwem, tylko dlatego ze "znamy to z telewizji", albo chwalic sie, ze
        "wydalam trzysta zlotych za 10 dkg szynki'.
        • princesswhitewolf Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 21:26
          shigella napisała: Ja zazdroszcze np. Brytyjczykom czy Francuzom szerokiego dostepu do dobrej jakosci 'surowcow' - mies, serow, owocow i warzyw.

          Choc wiem ze w przecietnym polskim sklepie nie ma szerokiego wyboru czasami egzotycznych warzyw etc, nie stawialabym niemniej w jednym rzedzie brytyjczykow z francuzami w mozliwosciach wyboru w sklepie. Ilosc warzyw i owocow w przecietnym LeClerku na poludniu Francji (czy nawet Paryzu) jest duzo wieksza niz to co dostepne w Sainsburakach, Waitrosach czy Tesco w UK.
          Najwieksze urozmaicenie warzyw i owocow w sklepach z tego co wspomniam widzialam w USA.- w Kalifornii. Mozna by argumentowac, iz duzo zalezy od warunkow klimatycznych niemniej jednak NEDZA, zaiste podkresle NEDZA warzywna jaka do konca zycia nie zapomne porazila mnie w Auchanie na Sycylii kolo Palermo....
    • Gość: niezazdroszcząca Gdzie tu sens i logika? IP: *.ipipan.waw.pl 15.02.10, 14:45
      Piszesz: Chciałabym spróbować tylu rzeczy które oni
      > jedzą, ale na razie się na to nie zanosi - a przecież koleżanka zaprosiła Cię
      na imieniny, gdzie właśnie mogłaś ich spróbować! Ale, jak widać, był to z jej
      strony błąd - gdyby była skąpa i nie chciała dać gościom tego, co najlepsze, nie
      wzbudziłaby w Tobie zazdrości. Przykre.
    • anita.s Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi 15.02.10, 15:01
      Byłaś na imieninach, solenizantka się wystawiła. Wpadnij do niej ot tak w
      tygodniu a zobaczysz kawę Pedros :) Dobra książka jest ważna, kino, teatr, to
      przykre jeśli kogoś na to nie stać. Trudno, żeby myśleć o kupnie książki będąc
      głodnym. Dziwią mnie komentarze, że nieważne co się je, wata nie wata itd. Nie
      rozumiem wystawnych imienin, lania benzyny, żeby się pokazać w pracy, sprzętów
      na raty i gryzienia ścian. Czasami na zakupach w hipermarkecie obserwuje się
      ludzi, dobrze ubranych, podjeżdżających dobrymi autami a każdy towar w koszyku z
      jedyneczką albo rączką podniesioną do góry. Jeżeli miałabym tak jeść, też
      jeździłabym super autem. Podziękuję.
    • Gość: kopytkowa Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.10, 15:54
      Miałam kolegę w klasie, który zazdrościł nam pierogów, knedli i
      kopytek domowej roboty. U niego notorycznie jadano mięso i ziemniaki.
      Z kolei ja, gdy byłam na diecie z nutką zawiści patrzyłam na ludzi z
      pracy dogadzajacych sobie czekoladowym jogurtem, kisielkami oraz
      wszelkiej maści batonikami.
      jestm prostą kobieta, lubię proste, niewyszukane jedzenie. Musi
      jednak apetycznie wygladać i być odpowiednio doprawione
    • Gość: ania Re: Zawiść czyli co jedzą nasi znajomi IP: *.chello.pl 15.02.10, 16:04
      a ja tam Cię rozumiem. mieszkam niedaleko Almy i gdy patrzę na ludzi, którzy
      robią tam regularne zakupy i pchają do wózka to, na co mają ochotę, to też im
      zazdroszczę. nie mówię, że męczy mnie ta zazdrość po nocach, ale po prostu
      fajnie by było kupić sobie lepszą szynkę, kawę, prawdziwą czekoladę częściej niż
      raz w miesiącu albo sprawdzić samemu jak smakują ostrygi. zazdroszczę też
      ludziom, których stać na kupowanie więcej niż jednej książki w miesiącu czy na
      ciuchy w droższych butikach. nie uważam, żeby ta zazdrość kwalifikowała mnie do
      wizyty u psychiatry...
    • mhr-cs a jekie inne zeczy byly, 15.02.10, 16:30
      sukiii napisała:

      > Ostatnio łapię się na tym, że gryzie mnie zawiść jak widzę, że
      znajomi jedzą dr
      > ogie rzeczy na które mnie nie stać. Chciałabym spróbować tylu
      rzeczy które oni
      > jedzą, ale na razie się na to nie zanosi. W piątek byłam na
      imieninach u koleża
      > nki i oczywiście była bardzo droga kawa i inne rzeczy, których ja
      nigdy nie kup
      > ię i czułam tą cholerną zawiść a potem głupio mi było, bo
      koleżanka jest fajna.
      > Czy też tak czasami macie?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka