monicque22
15.02.10, 13:48
Zaglądam na różne blogi kulinarne i niektóre bardzo mnie śmieszą.
Ich autorki na siłę próbują udowodnić jakie są głebokie, jakie z nich intelektualistki.
Podają na przyklad przepis na zwykłe naleśniki czy pomidorówkę, a przy tym cytują rosyjskich klasyków literackich, leją wodę na tematy nie związane z kuchnią, piszą z takim patosem, dobierając słownictwa jak z poematów.
I nic nie rzuca się w oczy jak fakt, że to wszystko jest takie wymuszone, takie na siłę. Za wszelką cene starają sie pokazać, jakie są głebokie. Gdyby to było naturalne, to jeszcze pół biedy.
Czy macie podobne odczucia?