No już nie bądź taki ę ą!

14.03.10, 07:59
Macie ochotę czasami komuś tak powiedzieć, gdy coś wybrzydza lub krytykuje niektóre wybory kulinarne? Ja tak mam, gdy słyszę, że jakaś paniusia mówi ze zniesmaczoną miną:
- "ja nigdy nie używam kostek bulionowych"
- "no jak to, przeciesz jedzenie z puszki jest be! jak ty w ogóle możesz kupować tuńczyka czy kukurydzę z puszki?"
- "no coś ty! parówki jadasz? a fuj!"
- "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"
- "oh my god! serki topione! w życiu tego szjasu bym nie kupiła!"
    • annu.naki Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 08:01
      (ups! błąd ortograficzny przez nieuwagę)
      • sharanchia umiar rozsądek i dzikie pożądanie. 18.03.10, 13:29
        jak ktoś nie lubi, to nie je i ma prawo swoje zdanie wyrazić. A drugi ma swój
        rozum i nie musi nikogo słuchać.
        Lucjan - wojownik szos
    • myga Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 10:07
      Chyba zbytnio sie przejmujesz opiniami innych ludzi. Ale jak masz ochote
      im tak powiedziec, to poprostu to powiedz. I bledem ortograficznym tez
      niepotrzebnie sie przejmujesz. Przeciwnie, od czasu do czasu dobrze taki
      popelnic, zeby dyzurnym ortografom forum kuchnia poprawic samopoczucie,
      niech sie wykaza chociaz znajomoscia ortografii :D
    • amused.to.death Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 11:03
      Nie:)
      Wychodzę z założenia, że każdy może wybrzydzać jeśli tylko nie narzuca komuś
      swojego zdania i nie wpływa jakoś strasznie na moje życie.

      zazwyczaj wzruszę ramionami i powiem 'a ja lubię' 'wg mnie to smaczne' etc.

      Ja też nie lubię parówek.
      Kukurydza z puszki jest dla mnie 'be' (jak każda kukurydza zresztą).
      Serki topione jadłam chyba tylko kilka razy od czasu skończenia studiów.
      etc.

      Ja ogólnie nie lubię wielu rzeczy stąd moje zrozumienie dla innych ludzi, którzy
      czegoś tam nie lubią (z jakiegokolwiek powodu:)

      Dobre wychowanie nie pozwala mi jednak na takie narzekanie kiedy ktoś mnie czymś
      częstuje:)
    • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 11:16
      annu.naki napisała:

      > Macie ochotę czasami komuś tak powiedzieć, gdy coś wybrzydza lub
      krytykuje niek
      > tóre wybory kulinarne? Ja tak mam, gdy słyszę, że jakaś paniusia
      mówi ze zniesmaczoną miną:

      A jak mówi bez zniesmaczonej miny to już jest ok? ;-)
      Zniesmaczonych min nie lubię, ale rozumiem, że nie każdy musi lubić
      kukurydzę z puszki(ja), nie każdy musi uważać, że kostki rosołowe są
      ok (ja) itp..
      Ser topiony lubię :)
      Tuńczyka, ciecierzycę i fasolę z puszki takoż.
    • coralin Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 11:35
      Rzeczywiście przywołane cytaty świadczą o kompletnym braku kultury. Bo to nie
      jest krótkie wyznanie: nie jem , nie lubię tylko z dodanym komentarzem. Pewnie
      czasem zdarza się każdemu z nas rozmawiać o tym, co lubimy, a czego nie i nie
      widzę w tym nic złego. I to właśnie często amatorzy kostek, parówek, puszkowych
      sałatek mają dłuuugą listę nielubianych rzeczy.
      Kiedy jednak powiedziałabym do koleżanki, która pije kawę rozpuszczalną: "a fe,
      jak możesz pić to świństwo" to byłby przykład chamstwa. Podobnie jak przytoczone
      przez Ciebie zdania:

      > - "no jak to, przeciesz jedzenie z puszki jest be! jak ty w ogóle możesz kupowa
      > ć tuńczyka czy kukurydzę z puszki?"
      > - "no coś ty! parówki jadasz? a fuj!"
      > - "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"
      > - "oh my god! serki topione! w życiu tego szjasu bym nie kupiła!"
    • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 14.03.10, 12:23
      annu.naki napisała:

      > - "ja nigdy nie używam kostek bulionowych"

      > - "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"

      tu akurat brak komentarzy
      Takie słowa wypowiedziane normalnym tonem, bez drwiącej miny są ok :)
      • Gość: boilingfragrance Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.anonymouse.org 19.03.10, 00:29
        > annu.naki napisała:
        >
        > > - "ja nigdy nie używam kostek bulionowych"
        >
        > > - "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"
        >
        > tu akurat brak komentarzy
        > Takie słowa wypowiedziane normalnym tonem, bez drwiącej miny są ok :)

        Hmm, ciekawe.
        Powiedz mi do czego komu potrzebna taka informacja,
        że jakaś dama nie używa tego czy tamtego lub używa
        "tylko" to i to?

        Jest restauratorką i reklamuje swoją kuchnię
        czy tak, w trochę zawoalowany sposób, zaprasza kogoś
        na pyszny obiad?

        Co mówi o tym psychologia?

        Ja n.p. gdy mam okazję (to nie jest przymus) staram się ustawiać
        butelki z wodą etykietkami w moim kierunku tak by były widoczne.

        Ale nie wykrzykuję tego u znajomych gdy widzę, że oni ustawią inaczej.

        Dlaczego ludzie o jednych rzeczach tak głośno wykrzykują, a o innych
        nie, cicho-sza choć wiele innych zdarzeń ma miejsce?

    • krysia2000 Są pieniądze i jest czas 14.03.10, 13:32
      Trudno mieć obie te rzeczy na raz, ale jeśli się ma, to prędzej czy później
      przychodzi ochota na "lepsze" rzeczy. Do jedzenia też. I dostrzega się różnicę
      między kawą rozpuszczalną, a świeżo przepuszczoną przez espresso. I zaczyna się
      rozumieć, że mrożone owoce morza tracą sporo aromatu w porównaniu ze świeżymi. I
      że bulion pichcony samodzielnie przez kilka godzin to jest coś z innej bajki niż
      kostka rozpuszczona we wrzątku.

      Ani posiadanie pieniędzy, ani ich brak nie powinny być jednak powodem do
      uprzedzeń. In my book, at least. Równie "ą ę" jest szydzenie z tych, co są "ą
      ę". Taka kulturowa złośliwość między stanami: pan się nabija z chłopa, że ten
      rzepę ze skwarkami wpierdziela, a chłop z pana, że delikutaśny pomidorki parzy i
      obiera ze skórki, bo to za ciężkie na pańskie ząbki. A Ziemia toczy toczy swój
      garb uroczy...

      Uważam jednak, że warto w miarę możliwości mieć jak najpełniejszą kontrolę nad
      procesem przygotowania żywności, którą się potem je. Lepiej zrobić samemu obiad,
      niż kupić gotowca do odgrzania w mikrofali, albo dzwonić po pizzę. Lepiej samemu
      upiec pasztet, niż kupić z puszki, razem z niepotrzebnymi konserwantami. Lepiej
      samemu upiec raz w tygodniu ciacho, niż nie znać umiaru w dziale ze słodyczami w
      hipermarkecie. Tak ku wolności, i dla zdrowia także.

      A zniesmaczona mina paniuś najczęściej jest objawem zaburzeń w odżywianiu, a nie
      pokarmowego snobizmu. Raczej anoreksja, te sprawy...
      • Gość: ania Re: Są pieniądze i jest czas IP: *.adsl.inetia.pl 14.03.10, 13:53
        krysia2000 napisała:

        > Trudno mieć obie te rzeczy na raz, ale jeśli się ma, to prędzej czy później
        > przychodzi ochota na "lepsze" rzeczy. Do jedzenia też. I dostrzega się różnicę
        > między kawą rozpuszczalną, a świeżo przepuszczoną przez espresso.

        Hmm, dostrzega się. Mimo tego można lubić rozpuszczalną...nie lubiłam jej kiedyś
        i zastanawiałam się jak można ją pić. A w tej chwili tak się do niej
        przyzwyczaiłam, że inne mi nie smakują...

        I mimo poczucia smaku, uznania wyższości smacznych, naturalnych produktów,
        sięgam czasami (ale naprawdę tylko czasami) po zupkę chińską, czy inne
        "świństwo" ot tak, bo taką mam zachciankę :)
      • Gość: Sławek MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co to? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 18:05
        Przepraszam, ale jako miłośnik kawy nie wytrzymałem.

        Expresso to kawa, przez którą przepuszcza się wrzątek pod ciśnieniem, a nie kawa przepuszczana przez jakieś "espresso". Paradoksalnie zaś, przygotowanie expresso zajmuje mniej czasu niż kawy rozpuszczalnej.

        I jeszcze coś: świeże owoce morza są nad tymże morzem. W sezonie połowowym tylko i wyłącznie. Jeśli ktoś twierdzi, że można świeże zdobyć przez cały rok, to należy mu jedynie współczuć. Naiwności.
        • krysia2000 Re: MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co t 18.03.10, 19:04
          > Przepraszam, ale jako miłośnik kawy nie wytrzymałem.

          No to sobie teraz ulżyłeś. Zeszło ciśnienie? Z portafiltra, ma się
          rozumieć? Poczekaj, pomogę Ci.

          > Expresso to kawa, przez którą przepuszcza się wrzątek pod
          ciśnieniem

          Jak już jesteś taki ekspert od łapania za słówka i kawosz zarazem,
          to powinieneś wiedzieć, że przez portafilter nie przepuszcza się
          wrzątku a wodę w temperaturze ok 92 stopni Celsjusza. Im wyższa od
          tej temperatura tym bardziej gorzki będzie ekstrakt, im wyższa, tym
          kwaśniejszy. Nadmierne odchyłki w obie strony uznaje się za źle
          wyciśniętą kawę. Może być "wyciśnięta"? Ciśnienie i czas
          przeciskania również mają kluczowe znaczenie.

          > a przepuszczana przez jakieś "espresso". Paradoksalnie zaś,
          przygotowanie expre
          > sso zajmuje mniej czasu niż kawy rozpuszczalnej.

          Mówisz, miłośniku kawy, że szybciej zemlesz kawę, ubijesz ją w
          portafiltrze, uruchomisz espresso maszynę, przepłuczesz filiżankę
          wrzątkiem, czy jakoś inaczej nagrzejesz, niż ja zaleję łyżeczkę
          granulatu w kubku prawie wrzątkiem z przepływowego podgrzewacza?

          > I jeszcze coś: świeże owoce morza są nad tymże morzem. W sezonie
          połowowym tylk
          > o i wyłącznie. Jeśli ktoś twierdzi, że można świeże zdobyć przez
          cały rok, to n
          > ależy mu jedynie współczuć. Naiwności.

          Powiedz nad jakim morzem mieszkasz, może coś się wyjaśni. Uwierz mi,
          że można świeże owoce morza zdobyć przez cały rok.
          • Gość: joanna Re: MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co t IP: *.yamana.com 18.03.10, 19:19
            Krysiu, jesli chodzi o "owoce morza" to facet ma calkowita racje...
            Na ogol w sprzedazy sa uprzednio zamrozone te "owoce". Pewnosc
            mozesz miec tylko, jesli kupisz od rybaka, "prosto z lodzi".

            Pisze "na ogol", bo faktycznie mozna kupic tez - na przyklad -
            homara, prosto z akwarium.
            • krysia2000 Re: MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co t 18.03.10, 20:25
              > Krysiu, jesli chodzi o "owoce morza" to facet ma calkowita
              racje...

              Nie ma całkowitej racji. I sama to przyznajesz:

              > Pisze "na ogol", bo faktycznie mozna kupic tez - na przyklad -
              > homara, prosto z akwarium.

              Czyli można. Żywe małże też można. Cały rok. Ale jeśli dla kogoś
              owoce morza to tylko krewetki...
              • Gość: adam Re: MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co t IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 21:10
                Zaprezentowałaś nam swoją wyższość kulinarną w kwestii owoców morza i espresso,
                lepiej ci? już wszyscy się popłakaliśmy z rozpaczy nad swoim nędznym żywotem, w
                którym zjadamy jedynie krewetki koktajlowe z mrożonki i popijamy kawopodobną
                lurą z kawopodobnego proszku, podczas gdy ty delektujesz się ostrygami
                dostarczonymi porannym lotem z Marsylii i naparem z Kopi Luwak, wiec daj już
                sobie spokój i opuść to forum, bo się porżniemy z rozpaczy i będziesz mieć nas
                na sumieniu, hrabino!
                • Gość: miejscowy Do adama IP: *.chello.pl 19.03.10, 02:52
                  Swietnie to ujales.Nic dodac,nic ujac.To jest wlasnie typowy przypadek a/e.! Z wierzchu szyk a pod spodem brudne gacie.
                  • praktyczna Re: Do adama 19.03.10, 10:32
                    podpinam sie pod owacje dla Adama:)
                • kyyriad doskonała riposta i podsumowanie tematu zarazem :) 19.03.10, 11:16
                  :))
          • lia.13 Re: MSPANC Przepuszczoną przez "espresso"? A co t 18.03.10, 23:21
            wiesz Krysiu, u mnie to kwestia wciśnięcia jednego guziczka ;) Rozumiem, że ty w
            zębach mielesz ziarna swojej kawy? :>
    • spaceage Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 10:03
      Z tymi puszkami to kwestia miejsca - w Hiszpanii np (no jasne ze to nie jest
      zielony groszek w puszce tylko malze i inne owoce morza) niektore puszki sa
      calkowice luksusowe i kosztuja po kilkadziesiat i wiecej euro, wystawiane sa na
      stol w tej puszce, zeby wszyscy widzieli co to, i wszysyc sie ciesza :)
    • misself Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 14:59
      annu.naki napisała:

      > Macie ochotę czasami komuś tak powiedzieć, gdy coś wybrzydza lub krytykuje niek
      > tóre wybory kulinarne?

      Mam ochotę, ale nie mówię. To byłoby odpowiedzenie chamstwem na chamstwo. Nikogo
      nie zmuszam do jedzenia tego, co ugotuję, o zgrozo, nie łowię sama tuńczyka, nie
      uprawiam kukurydzy, nie hoduję krowy na balkonie, używam puszek, mrożonek i piję
      mleko z butelki.
      Jak ktoś łowi, uprawia i hoduje - tylko pozazdrościć :-)
    • disa Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 15:33
      ja w grudniu byłam na weselu
      goście przy moim stoliku komentowali jedzenie -niby do siebie
      "wstrętna marchewka"
      "co to za obrzydliwe mięso"
      "ja robię lepszą surówkę"
      "mój sos wygląda lepiej"
      "ja raczej nie zjem tego czegoś"

      siedziałam w takiej samej odległości do tych "ludzi" co Państwo Młodzi

      Przerwałam te "życzliwe komentarze" mówiąc z uśmiechem "naprawdę smaczne
      jedzenie, jestem zaskoczona. Wasze zdrowie"

      jedzenie było normalne, jak na wesele smaczne
      wiadomo, ze szału nie było bo dania były proste, ale krytyka była zbędna

      tego typu krytykę uważam za chamstwo, brak kultury i nie utrzymuję z tego typu
      ludźmi kontaktów
      • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 23:29
        disa napisała:

        > ja w grudniu byłam na weselu
        > goście przy moim stoliku komentowali jedzenie -niby do siebie
        > "wstrętna marchewka"
        > "co to za obrzydliwe mięso"
        > "ja robię lepszą surówkę"
        > "mój sos wygląda lepiej"
        > "ja raczej nie zjem tego czegoś"

        "niby" do siebie?

        Nie każdemu musiało smakować..
        • felinecaline Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 23:47
          W moim szpitalu, niepolskim, gdzie pracuje menu kazdego pacjenta jest ustalane
          wspolnie z nim przy przyjeciu na kilka dni naprzod, z uwzglednieniem wszelkich
          mozliwych diet niezbednych w jego sytuacji.
          Kazdy ma do wyboru 3 zestawy a i w ramach zestawow mozna dokonywac zmian.
          Wszystko jest apetyczne, swieze, , estetycznie podane.
          I ludzie narzekaja, jak to byli "zle karmieni".
          Najczesciej starsi, tacy, dla ktorych sakramentalnym posilkiem jest cwiartka
          cammembetta, banan i juz suplementarnie jogurt.
          Czyli ci, ktorzy najgorzej odzywiaja sie na codzien.
        • ewa9717 Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 23:47
          No to mogli nie jeść tego, co wygladalo im na niesmaczne.
          Komentowanie było chamstwem. I to potężnym.
          • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 16.03.10, 23:48
            ewa9717 napisała:

            > No to mogli nie jeść tego, co wygladalo im na niesmaczne.
            > Komentowanie było chamstwem. I to potężnym.

            Mogli, prawda.
            I było chamstwem zgadzam się. Ale sama piszesz, że rozmawiali między
            sobą ;)
            • disa Re: No już nie bądź taki ę ą! 17.03.10, 00:50
              jasne, że mogło im nie smakować
              ale ich komentarze były
              po pierwsze zbędne,
              po drugie chamskie
              po trzecie głośne dlatego napisałam "komentowali jedzenie -niby do
              siebie" ale tak żeby kila osób słyszało

              ja wiem, że tego typu zachowania to kwestia wychowania i kultury osobistej
              ja wiem, że od niektórych nie można wymagać nawet minimum obycia

              ale jadłam u tej jednej tę "świetną surówkę" - która była BARDZO KIEPSKA...
              zwykła, kupiona już starta marchew i kapusta pekińska (o czym poinformowała
              gosposia) przesłodzona ze zbyt dużą ilością cytryny i mimo wszystko jak ją
              przełykałam zdobyłam się na "ciekawa surówka"

              i krew mnie zalała jak laska która poczęstowała mnie wymiotną surówką bezczelnie
              komentuje przy weselnym stole czyjeś jedzenie
              mogła ze swoim mężem porozmawiać o tym w domu, podczas tańca, NA OSOBNOŚCI
              • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 17.03.10, 01:06
                disa napisała:

                ale jadłam u tej jednej tę "świetną surówkę" - która była BARDZO
                KIEPSKA... zwykła, kupiona już starta marchew i kapusta pekińska (o
                czym poinformowała> gosposia) przesłodzona ze zbyt dużą ilością
                cytryny i mimo wszystko jak ją przełykałam zdobyłam się
                na "ciekawa surówka"

                Pozwolisz, że spytam po co?
                • coralin Re: No już nie bądź taki ę ą! 17.03.10, 14:43
                  Pewnie z grzeczności. Ja kilka razy zostałam uraczona aromatyzowaną sztucznie
                  herbatą. Przymiotnik "ciekawa" nie był kłamstwem. Zatem dlaczego nie powiedzieć?
                  W moim przypadku musiałam coś powiedzieć , bo padło pytanie : jak Ci smakuje?
        • coralin Re: No już nie bądź taki ę ą! 17.03.10, 14:38
          > "niby" do siebie?
          >
          > Nie każdemu musiało smakować..

          Oczywiście, ale mruczenie nad jedzeniem jakie niedobre to już szczyt chamstwa.
          Zważ na kontekst. Byli goścmi na weselu, podano im posiłek.
          Podstawowe zasady kultury i obycia nie dopuszczają w takich sytuacjach na
          marudzenie na jedzenie. Po prostu w takich sytuacjach powstrzymuje się od
          recenzji. Można pokonwersować o stroju panny młodej lub o pogodzie. No ale z
          wpisu wynika, że mruczeli sami do siebie nad tym talerzem z jedzeniem(tak
          zrozumiałam dopisek o komentowaniu niby do siebie) zatem wykazali się
          zachowaniem aspołecznym. Mówiąc sami do siebie przy stole :)
        • Gość: kate Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.dsl.bell.ca 18.03.10, 14:43
          Mi tez wiele rzeczy na weselach , imprezach nie smakuje, ale tego nie
          reklamuje wszem i wobec, bo to nie jest ladnie.Owa informacje zostawiam
          dla siebie.Ostatnio bylam na hinduskim weselu i podawali przekaski w
          stylu hinduskim i czesc z nich mi absolutnie nie podpasila -
          sprobowalam wszystkiego, ale nie robilam komentarzy ze to czy tamto
          bylo obrzydliwe.Probowalam bo bylam zainteresowana owa kuchnia.Nie
          posmakowalo, to przeciez nie wina panstwa mlodych.
        • praktyczna Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:41
          marghe_72 napisała:

          > disa napisała:
          >
          > > ja w grudniu byłam na weselu
          > > goście przy moim stoliku komentowali jedzenie -niby do siebie
          > > "wstrętna marchewka"
          > > "co to za obrzydliwe mięso"
          > > "ja robię lepszą surówkę"
          > > "mój sos wygląda lepiej"
          > > "ja raczej nie zjem tego czegoś"
          >
          > "niby" do siebie?
          >
          > Nie każdemu musiało smakować..

          i naprawde uwazasz, ze takie wypowiedzi na obiedzie weselnym sa na
          miejscu?

          Zgadzam, ze nie kazdemu musialo smakowac - ale jak sama twierdzisz
          ludzie maja rozne gusta i jezeli mi cos nie smakuje odsuwam i
          mowie "dziekuje," a nie wykrzykuje, ze moj sos albo marchewka
          wyglada
          lepiej.

          Traktuj ludzi tak jak chcialabys byc traktowana - to moja dewiza.
          Chcialabys by na Twoim (albo kogos z Twoich bliskich)weselu ktos tak
          skomentowal poczestunek?
      • sueellen Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 12:48
        Nooo, to ja na jednym weselu ze strony mojego faceta zjadłam kawałek bułki
        (potem dowiedzialam się ze kosztowalo jakies 700 euro od goscia) bo po prostu
        nie byłam w stanie nic przelknąć. Nie jadam owocow morza i ryb (sam zapach
        przyprawia mnie o mdłosci), podrobow i surowego mięsa.

        A na weselu było sushi, do wyboru zupa z owocow morza lub czosnkowa z melonem i
        winogronami, pasztet oblany jakims dziwnym sosem i malutki upieczony ptaszek
        (wygladało to jak upieczony wrobel). Jak mi kelner w bialych rekawiczkach
        postawił talerz z tym ptaszkiem, miałam ochote go udusic. Do picia jedynie
        alkohole i woda. Piłam wode (bo byłam w ciąży) i zjadłam poł bulki. Wesele
        opusciłam wsciekła i okropnie głodna (wczesniej nie mogłam, bo nocowalam u
        rodziców mojego faceta a oni bawili sie na tym samym weselu), poza tym odbywalo
        sie na polu golfowym pod miastem

        Okazało sie ze nie tylko mnie nie pasowało to jedzenie. Na nastepne wesele tuz
        przed ceremonia w kosciele zamowilysmy z dziwczynami pizze do fryzjera i
        obzarlysmy sie na zapas.
        • wj_2000 Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 16:49
          sueellen napisała:

          > Nooo, to ja na jednym weselu ze strony mojego faceta zjadłam kawałek bułki
          > (potem dowiedzialam się ze kosztowalo jakies 700 euro od goscia) bo po prostu
          > nie byłam w stanie nic przelknąć. Nie jadam owocow morza i ryb

          No, kochana! Naprawdę nie masz się czym chwalić!
          Przed laty, jako młody yuppie, mający za sobą podróże do wielu krajów
          odwiedziłem swoich skromnych rodziców (matka analfabetka, ojciec 5 klas),
          przywożąc ze sobą niezły koniak dla ojca. Matka spróbowała i rzekła: "śmierdzi
          jak bryntka". Nie obraziłem się, raczej rozczuliłem! Bardzo swoją matkę kochałem.
          No ale Ty, masz umiejętność pisania i czytania zapewne? A zachowujesz się jak
          analfabetka z Pipidówki.
          • sueellen Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 17:48
            A moja to wina, że zarabiający miliony lubia jeść robaki??
            I nie wstydzę, sie, ze pochodzę z koziej wolki - ba - JESTEM Z TEGO DUMNA. Bo to
            moja wólka i moja koza. A Ty udawaj światowca i wcinaj te swoje robale na zdrowie :)
          • sueellen Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 18:05
            P.S. No już nie bądź taki ę ą! Wolę być analfabetką niż snobką :)
            • wj_2000 Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 19:59
              sueellen napisała:

              > P.S. No już nie bądź taki ę ą! Wolę być analfabetką niż snobką :)

              Rozumiem obawę przed byciem snobem, czy snobką.
              Ale czasami obawa ta zamyka nas przed doświadczeniami, które ze snobizmem nie
              mają nic wspólnego.
              Piszesz o milionerach i robalach.
              Owoce morza, frutti di mare to pożywienie tanie i niezwykle zdrowe! Nie
              ma grama snobizmu w gustowaniu w owocach morza!
              Pamiętam, że za Gierka, kalmary (jedne z owoców morza) były tak tanie, że
              stanowiły podstawowy produkt w żywieniu naszego owczarka. Sami, solidarnie z
              naszym psem, też chętnie się tym żywiliśmy!
              Rok 1968 spędziłem pracując we Włoszech, gdzie "calamari fritti" były jednym z
              najtańszych i najsmaczniejszych (dla mnie) drugich dań.
              Dość otwarcie zwierzam się tu z dość intymnych spraw, to dodam jeszcze jedną.
              Jako 17 letni chłopiec z prowincji (owa matka analfabetka), ale szczęśliwie
              przez los obdarzony zdolnościami do nauk ścisłych, trafiłem do elitarnej grupy
              studenckiej gdzie byli i córka Dziekana i syn Dyrektora Instytutu i syn Ministra
              Szkolnictwa Wyższego i syn Dyrektora drugiego Instytutu naszego Wydziału
              (późniejszego Prezesa PAN) oraz ja (laureat dwóch Olimpiad, jedyny w kraju w
              owym roku) i - właśnie - córka jeszcze jednego profesora naszego Wydziału,
              wiceprzewodniczącego Międzynarodowej Unii Astronautycznej, też "szychy" swojego
              rodzaju.
              Z ową córką wpadliśmy w wielką przyjaźń. Mnie imponowała ona swoim uczonym ojcem
              i matką Francuzką, ja jej wyjątkową sprawnością jako student (byłem najlepszy o
              dwie klasy przed pozostałymi, samorodny talent).
              Niebawem znalazłem się na obiedzie u mojej przyjaciółki. Kuchnia francuska. Ja,
              siedemnastolatek, ubrany żałośnie niemodnie, w jakichś narciarskich spodniach i
              butach, karmiony sałatą (u mojej mamy zawsze ze śmietaną) z oliwą i takimi
              jakby "śliweczkami". Miałem nadzieję, że w tych zielonych owalnych owocach
              znajdę brakującą mi słodycz. A tu klops! Okropność! Musiałem dyskretnie wyjść i
              wypluć tę rozgryzioną oliwkę!
              Niebawem polubiłem owe oliwki! Mama koleżanki dawno nie żyje. Koleżanka od
              prawie półwiecza żyje we Francji, a ja oliwki do sałaty wcinam ze trzy razy w
              tygodniu.
              Czy oliwki, podstawowy produkt południowej Europy to potrawa dla milionerów????
              Oliwki są niezbyt drogie, bardzo smaczne, bardzo zdrowe, ale dla niektórych
              zasklepionych (jak Ty) w smakach kuchni mamusi, satysfakcja z ich zalet jest
              niedostępna.
              Majaczysz coś o snobizmie i o milionerach.
              • bene_gesserit Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 20:43
                > Owoce morza, frutti di mare to pożywienie tanie i
                niezwykle zdrowe!

                he he he.
              • lia.13 Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 23:30
                ty weź kolego wrzuć na luz. Sueellen wyraziła swoją opinię, a ty ją atakujesz. I
                komu tu słoma z butów wyłazi?
                W kwestii menu na weselu, monotematyczność nigdy nie jest fajna. Ktoś mógłby być
                uczulony, i co wtedy? Też skończyłby jedząc pół bułki.
                W kwestii owoców morza jako pożywienia milionerów. Owszem, owoce morza są dziś
                bardziej dostępne, jednak nie są u nas tanie, bo ich u nas po prostu nie ma.
                Trzeba je sprowadzać, a to podraża cenę.
                Owoce morza zdrowe? Dla kobiety w ciąży? Nie żartuj ;)
                • sueellen Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 12:23
                  No i wlasnie o to mi chodzilo. Abstrahujac od tego, że pewnych potraw nie lubię
                  i już, to ani pasztet, ani surowa ryba ani owoce morza w ciazy wskazane nie są,
                  nie mówiąc juz o walorach zapachowych tych potraw, a jak wiadomo w ciąży bardzo
                  latwo o wymioty. I moim zdaniem dobierając menu zdrowo przesadzono próbując się
                  kreować na Ą i Ę.

                  Moj facet Hiszpan nie lubi bigosu i ma do tego świete prawo, a ja nie lubię jego
                  zupy z owocow morza, zamykam drzwi i otwieram wszystkie okna jak tylko ją gotuje
                  bo też mam prawo jej nie lubić! I nikt sie nie oburza ani niczego nie wytyka,
                  nie wywyzsza. O gustach i smakach sie nie dyskutuje. Akceptujemy swoje różnice.
                  Niestety niektórzy wyskoczyli z tej swojej pipidowki i im się w d... powywracało
                  z nadmiaru wrażen.
              • sueellen Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 12:51
                wj_2000, przyznaj szczerze - Ciebie to chyba mało kto lubi?
        • Gość: miejscowy Do sueellen IP: *.chello.pl 19.03.10, 03:08
          Taki ptaszek,ktory Ci podalina tym weselu ,na Peloponezie nazywa sie Cikla.Pisze fonetycznie.Mialem okazje brac udzial w polowaniu na te wrobelki.Obsiadaja one calymi stadami przydr. kaktusy a Grecy wala do nich z fuzji.Piecze sie je pozniej w calosci na gl.oliwie.Pierwszy raz tez mialem opory przed zjedzeniem,zwlaszcza,ze po ostygnieciu plywaly w takim zielonym tluszczu.Przypominaja wl. orzechy.
      • shigella Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 18:06
        disa napisała:

        > ja w grudniu byłam na weselu
        > goście przy moim stoliku komentowali jedzenie -niby do siebie
        > "wstrętna marchewka"
        > "co to za obrzydliwe mięso"
        > "ja robię lepszą surówkę"
        > "mój sos wygląda lepiej"
        > "ja raczej nie zjem tego czegoś"
        >
        > siedziałam w takiej samej odległości do tych "ludzi" co Państwo Młodzi
        >
        > Przerwałam te "życzliwe komentarze" mówiąc z uśmiechem "naprawdę smaczne
        > jedzenie, jestem zaskoczona. Wasze zdrowie"
        >
        > jedzenie było normalne, jak na wesele smaczne
        > wiadomo, ze szału nie było bo dania były proste, ale krytyka była zbędna
        'Jak na wesele smaczne' - bylam w zyciu na kilku weselach i to, co podano na
        'tradycyjnych' weselach udawalo wyrafinowane, a niestety takowym nie bylo. Po
        jednym z nich (zaczeli panstwo mlodzi) zastanawialismy sie, kto sie czym zatrul.
        Na innym - potrawy byly zjelczale, nieswieze. Na innym - sos do miesa zrobiony
        byl ze starych wedlin.
        Przykro mi, ale nie bede chwalic zarcia, ktore smierdzi.
        Nie mialam za to problemu z pochwaleniem jedzenia, ktore podala inna kolezanka
        - wszystko swieze, smaczne, chociaz proste (jakies flaki, schab pieczony,
        wedliny w galarecie).

        Nie mam a-e wymagan, owszem lubie czasem zjesc cos dobrego, ale proste, swieze i
        apetycznie podane jedzenie mi wystarczy.

        Wole zjesc jajecznice z chlebem niz 'borowikowa' z torebki, z ekstraktem z
        drozdzy albo rybe w panierce z tona 'ziarenek vegenonty'.

        Nie wiem, mam moze francuskopieskowy smak, ale zup z kostki nie jestem w stanie
        pochwalic, bo jak dla mnie to chemia gospodarcza.

        Nie przeszkadza mi za to groszek czy kukurydza z puszki, o ile zalewa sklada sie
        z wody, soli i cukru.

        > tego typu krytykę uważam za chamstwo, brak kultury i nie utrzymuję
        > z tego typu ludźmi kontaktów
        Nie lubie czepiania sie o wszystko, jak cos jest OK to z mila checia pochwale,
        ale klamac nie bede.
        Fakt, ze komentowanie glosne moglo zrobic panstwu mlodym przykrosc, jezeli sa
        jakies problemy, to lepiej to zglosic komus z obslugi albo z rodziny.
    • Gość: konrad_dk Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.dip.t-dialin.net 17.03.10, 01:26
      annu.naki napisała:

      > Macie ochotę czasami komuś tak powiedzieć, gdy coś wybrzydza lub
      krytykuje niek
      > tóre wybory kulinarne? Ja tak mam, gdy słyszę, że jakaś paniusia
      mówi ze zniesm
      > aczoną miną:
      > - "ja nigdy nie używam kostek bulionowych"


      I ma racje,gdyz to niezdrowa chemia.Zupy i wywary nie
      potrzebuja "chorych" bulionow. No chyba ze ktos mysli komuchowato.

      > - "no jak to, przeciesz jedzenie z puszki jest be! jak ty w ogóle
      możesz kupowa
      > ć tuńczyka czy kukurydzę z puszki?"

      To nie kontestacja,tylko rozsadne arguementy

      > - "no coś ty! parówki jadasz? a fuj!"

      no a co.Parowki to tanie scierwo.Dziewczyno nie spij

      > - "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"

      tutaj sie nie zgodze.Mrozone warzywa i mieso nie traca na
      wartosciach.
      Pewnie,ze kazdy kucharz,ja takze, powiedza swieze jest najlepsze.

      > - "oh my god! serki topione! w życiu tego szjasu bym nie kupiła!"

      zgoda,gdyz to chemia.Wybierz normalny ser albo twarog.
      • annu.naki Re: No już nie bądź taki ę ą! 17.03.10, 11:42
        O boszszsz, ale tu nikt nie kwestionuje tego, ze puszki sa mniej zdrowe od swiezego jedzenia, ze wywary lepsze od kostek itp.
        Niektorzy czasami nie maja czasu i musza sie podratowac gorszym jedzeniem.
        Chodzilo o takie chamskie zniesmaczanie sie pewnych osob, gdy widza, ze uzywasz kostek lub jedzenia w puszkach i ci to wytykaja, wykazujac swoja wyzszosc, ze oni to jedza tylko najlepsze, swieze produkty.
        A w rzeczywistosci to pewnie wielu z nich tez zdarza sie uzywac kostek i puszek, ale nigdy sie nie przyznaja.
        • Gość: senin Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.QLD.netspace.net.au 17.03.10, 12:07
          zajrzyj do watku o znajomych i "niezjadliwym jedzeniu"

          moze cos zalapiesz

          albo

          a moze ...

          to ty, ta sama osoba prowokuje w obu watkach


          mysle, ze wiem o co ci chodzi :)))

          i mysle ze masz racje :) (tylko jesli oba watki sa Twojego
          autorstwa - jakkolwiek pokrecone to jest - to ma sens)
      • kindofmagic Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 10:07
        Wiesz, bywa ze milczenie jest zlotem. Moze o to chodzi w tym watku :)
        Ale cieszymy sie, ze otworzyles nam oczy na temat zywienia.
    • fakej Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 09:56
      Powiedz, że ta kukurydza z puszki to tak w drodze wyjątku, bo tak normalnie to
      jadasz w McDonaldzie.
    • chubbba po co się przejmujesz? 18.03.10, 11:08
      większość osób wygłaszających takie złośliwe komentarze też kupuje żarcie w
      puszkach, używa kostek bulionowych, kawy rozpuszczalnej, mrożonek itp., jeżeli
      nie codziennie, to przynajmniej sporadycznie, bo w dzisiejszych czasach żywienie
      się samymi nieprzetworzonymi produktami z certyfikatem pochodzenia z
      ekologicznych upraw jest: a) bardzo drogie więc rzadko kogo stać aby wszystko w
      kuchni od a do z było najwyższej jakości, znakomita większość idzie na ustępstwa
      z oszczędności, b) bardzo pracochłonne - pieczenie domowego chleba, gotowanie
      warzywnych bulionów na zupy, pieczenie domowych ciast, własnoręcznie robione
      wędliny, konfitury, wyciskanie serwatki na ser - to jest właściwie zajęcie na
      cały etat, normalnie pracujących ludzi czasowo nie stać na takie zabawy! Więc
      się nie przejmuj, złośliwie komentujący nie mają własnej hodowli świń, krowy w
      obórce, nie zbierają warzyw w przydomowym ogródku, nie łapią ryb w strumieniu,
      tylko tak jak wszyscy kupują żywność w supermarkecie!
      • chrissis Re: po co się przejmujesz? 18.03.10, 12:01
        Ja się właśnie nie przejmuję, bo nie żyję aby jeść, ale jem aby żyć, że nie
        zawsze zdrowo jem - trudno, nie uprawiam też regularnie sportu, nie chodzę w
        niedzielę do kościoła tylko do centr handlowych, do pracy jeżdżę samochodem a
        nie chodzę pieszo, oglądam czasem telewizję zamiast czytać mądre książki, chodzę
        do kina na amerykańskie superprodukcje zamiast na ambitny teatr Warlikowskiego i
        Jarzyny i co? wolno mi! Zdarza mi się spędzać dzień w kuchni na gotowaniu
        różnych kulinarnych cudów poprzedzony zakupami w delikatesach i wtedy
        przywiązuję wagę do jakości produktów i pracowicie je szatkuje, mieszam,
        doprawiam itp. Ale też zdarza mi się nie mieć czasu i ochoty na długie zabawy w
        kuchni i wtedy jem parówki, kabanosy, banany, pogryzam camemberta, chipsy,
        czekoladowy batonik - byle tylko zabić głód i zająć się czymś innym, bardziej w
        danej chwili ważnym, jak np. praca zawodowa. I wyniki badań mam bardzo dobre
        choć trzydzieści lat minęło mi już dawno. Dlatego po prostu olewam kulinarnych
        purystów i zostawiam ich z ich nieustającym pichceniem, zastanawianiem się nad
        każdym wkładanym do ust kęsem i zwyczajnie cieszę się jak mi coś smakuję nie
        zamartwiając się specjalnie tym co jest w środku, bo od tego bardziej można
        dostać raka niż od konserwantów:)
        • ren95 Re: po co się przejmujesz? 18.03.10, 13:31
          Wreszcie ktoś zdrowo myślący (nawet nie wiem: razem czy osobno). A
          propos - kto to Warlikowski?
          • Gość: Ewa Re: po co się przejmujesz? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 13:44
            Warlikowski to reżyser teatralny z dużymi sukcesami, ostatnio np. Apolonia w
            Teatrze Nowym w Warszawie.
            A w kwestii odżywiania - też się podpisuję pod postem Chrissis, mam tak samo i
            podobnie się nie przejmuję, życie jest zbyt krótkie żeby do tego stopnia
            deliberować nad jedzeniem, czy już innyc zainteresowań nie macie?
            • bene_gesserit Re: po co się przejmujesz? 18.03.10, 13:55
              Gość portalu: Ewa napisał(a):

              > podobnie się nie przejmuję, życie jest zbyt krótkie żeby do tego
              stopnia
              > deliberować nad jedzeniem, czy już innyc zainteresowań nie macie?

              Mi to sie wydaje, ze zycie jest za krotkie, zeby deliberowac nad
              deliberowaniem o jedzeniu innych ludzi. Nie masz jakis hobby czy
              czego tam?
              • Gość: Ewa Re: po co się przejmujesz? IP: *.adsl.inetia.pl 18.03.10, 14:02
                Mi to sie wydaje, ze zycie jest za krotkie, zeby deliberowac nad
                > deliberowaniem o jedzeniu innych ludzi. Nie masz jakis hobby czy
                > czego tam?

                Mam, interesuje się np. teatrem Warlikowskiego, a jedzeniem innych ludzi
                interesuje się tylko w czasie antraktów teatralnych :)
                • bene_gesserit Re: po co się przejmujesz? 18.03.10, 14:07
                  Czyli o 13:44?
        • framp I tak trzymać! 18.03.10, 14:00
          Też uważam że życie jest za krótkie aby przejmować się nadmiernie jedzeniem,
          oczywiście należy zachowywać podstawowe standardy żywienia, nie jadać w fast
          foodach, starać się mieć zrównoważoną dietę, nie obżerać się itp. ale z drugiej
          strony drobiazgowe analizowanie wszystkie co ląduje na talerzu uważam za
          pierwszy objaw paranoi. Mam bliską koleżankę, która zanim coś włoży do ust
          informuje otoczenie dlaczego to je, na co to pomaga, na co szkodzi, jakie ma
          właściwości i jest oczywiście na bieżąco we wszystkich żywieniowych trendach,
          ale nikt jakoś nie chce z jej wiedzy korzystać, nikt nie chce z nią jadać w
          stołówce, nie zaprasza na imprezy, bo wszystkim odbiera przyjemność jedzenia
          niezdrowej pizzy czy tłustych kiełbasek z grilla! Więc je sobie w samotności te
          swoje ultra zdrowe żarcie :)
    • Gość: Monika Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.icpnet.pl 18.03.10, 11:15
      Nie zwracam uwagi na komentarze na temat jedzenia, nie chce mi się, po prostu. Jak nie smakuje to nie jem, dziękując za poczęstowanie. Proste i nie ma obrazy gospodarza. Gotuję na kostkach od lat, używam żywności z puszki (groszek, kukurydza i inne), ponieważ po pierwsze primo, nie mam gdzie tego uprawiać (brak balkonu), po drugie primo gotowanie nie jest moją dewizą na życie, po trzecie primo od mojego gotowania podchodzę racjonalnie a nie z uwielbieniem w oczach. Jak na razie mój osobisty faceton od mojego gotowania jeszcze żyje, goście jak przychodzą to biorą w pudełkach bo zawsze zrobię za dużo. Nie wiem czy zjadają ale wiem, że czasami dzwonią po przepis, bo smaczne, bo za mało dostali, bo się nie załapali (rodzina wyjadła) i tyle. Nie żyję po to aby jeść, jem po to aby żyć, a że czasami niezdrowo, no świat się nie zawali...
      Szanuję dziwactwa różnych ludzi, czyli kupowanie bo było w promocji, bo to zdrowe, bo takie jest smaczniejsze, wychodząc z założenia, że każdy ma swoje fanaberie i dobrze, bo inaczej byłoby nudne, proste i przewidywalne...
      A tak na marginesie, jem kurczaka bez sztućców (bo wygodniej), piekę ciasta z paczek i wiele innych... I kurcze żyję, mam się zdrowo, bez problemów.
      Szkoda życia na drobiazgi. A ludzi pełnych żółci na wątrobie omijam z daleka (jeszcze okaże się, że to zaraźliwe i na mnie przejdzie). Chcę się cieszyć życiem a nie załamywać się bo jedzenie jest niezdrowe... Nie mam na to czasu, ochoty i uprawiam wtedy wszechobecny "tumiwisizm".
      Pozdrawiam kopytkowo dzisiaj...
      • Gość: zoe Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.cec.eu.int 18.03.10, 11:32
        po pierwsze primo
        po drugie primo
        po tzrecie primo

        oznacza:
        po pierwsze pierwsze
        po drugie pierwsze
        po trzecie pierwsze


        • Gość: Monika Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.icpnet.pl 18.03.10, 11:44
          Po pierwsze primo, oraz kolejne to zaczerpnięty cytat, przepraszam, że nie
          podałam. A tak na marginesie nie podoba się, nie czytaj, wolność słowa jest.
          • Gość: kalafior Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.sdc-dsc.gc.ca 18.03.10, 12:33
            Monika...fajna chyba z ciebie babka...i madrze piszesz..
            • Gość: Monika Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.icpnet.pl 18.03.10, 12:52
              Kalafiorze, tylko normalna (czasami, ale normalna), mam podejście takie jakie mam i nie zamierzam go zmieniać. Jestem leniwa, wygodnicka pedantka, chętna na nowe potrawy (tylko jadalne wg mojego widzimisię). Nie jadam podrobów, bo nie lubię, ale mój osobisty faceton uwielbia, to kupuję. Zdaniem jego mamy jestem wyznania Świadków Jehowy, bo nie jadam kaszanki ani czerniny... Nie jadam bo mnie obrzydza, gotować tego też nie gotuję, bo uważam, że ktoś to zrobi lepiej ode mnie. Ale fakt, że nie ma ciasta, którego nie potrafię upiec, napawa mnie dumą. Korzystam z przyjemnością z przepisów mojej ŚP Babuni jak i obcych osób (ostatnio dostałam przepis na ciasto marchewkowe i mam zamiar upiec na sobotnią imprezę). Problem polega na tym, że mam inne zainteresowania niż latanie po sklepach za zdrową (czytaj bardzo drogą) żywnością. Sama wyprawa do marketu bo w lodówce są trzy produkty (światełko, przeciąg i 4 stopnie Celcjusza) wymaga ode mnie nie lada wysiłku z racji braku cierpliwości do zakupów.
              Ubrania kupuje mi koleżanka (o dziwo wszystko dobre i pasujące do siebie) bo wie, że ja nie widzę żadnej przyjemności w bieganiu po galerii. Jednym zdaniem JESTEM normalna.
              Pozdrawiam
              W szczególności moją prawie teściową, która zażyczyła sobie sałatkę jarzynową i przytargała wszystko oprócz ziemniaków.... a właśnie wszystkie obrałam i ugotowałam do kopytek.
        • myga Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 12:02
          Ulżylo? :D
        • Gość: kate Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.dsl.bell.ca 18.03.10, 14:59
          Dziekujemy za przetlumaczenie bo nikt nie zrozumial iluzji i kazdy sie
          zastanawial co autorka miala na mysli piszac po pierwsze primo i po
          drugie primo i po trzecie primo.Dobrze ze nie bylo czwartego primo bo
          bylaby tragedia.
        • praktyczna Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:57
          Gość portalu: zoe napisał(a):

          > po pierwsze primo
          > po drugie primo
          > po tzrecie primo
          >
          > oznacza:
          > po pierwsze pierwsze
          > po drugie pierwsze
          > po trzecie pierwsze

          matkooooooooooooooooo
          niech zgadne - w kuchni jestes mistrzynia :P
    • Gość: lavinka z nielogu Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.warszawa.mm.pl 18.03.10, 11:43
      No to wybrzydza,czy krytykuje? Nic nie robimy, nasz żołądek, nasza
      sprawa. Jak komu nie pasuje - trudno.
      Mnie też się nie podobają wegańskie specjały(zwłaszcza sojowe),ale nie
      zatruwam uwagami życia każdemu wegetarianinowi. Zakładam,że jeśli
      jednak kogoś bulwersuje to co jem - jest po prostu zdziwiony i tyle.
      Jego prawo wyrażać swoje zdanie,moje prawo odpowiedzieć,że jem jak
      lubię :)
    • Gość: wizerunek Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: 217.112.125.* 18.03.10, 12:25
      Takie uwagi sa bardzo nie na miejscu. Kazdy ma prawo gotowac i jesc
      tak jak umie i lubi. W mrozonkach jest wiecej witamin niz w
      pedzonych w szklarni nowalijkach.
      Podobniez z komentarzami dotyczacymi pewnych specyficznych potraw
      np. owocow morza, surowego miesa (tatar, carpaccio) itp. To co dla
      jednych jest przysmakiem np. polski zurek czy bigos dla innych moze
      byc przeklenstwem.
      O smakach jaki i o gustach sie nie dyskutuje.

      wizerunek.blox.pl - blog o wizerunku, stylu i etykiecie
    • Gość: aqua48 A po co pouczać innych? IP: 77.236.0.* 18.03.10, 13:03
      Każdy ma prawo jadać to co lubi obojętne czy to psie żarcie z puszki, czy surowe owoce morza, albo faszerowany barani żołądek. Mam w głębokim poważaniu wybrzydzających. Jak ktoś by mi tak powiedział, to najwyżej dowiedziałby się, że ja owszem, jem i smakuje mi. I to moja sprawa. Tak samo jak to w co się ubieram, jak wychowuję dzieci i co oglądam w tv. Szkoda życia na przejmowanie się głupstwami.
    • Gość: wardog1 Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.versanet.de 18.03.10, 13:19
      annu.naki napisała:

      > - "to ty używasz mrożonek? ja tylko świeże owoce morza i warzywa!"
      > - "oh my god! serki topione! w życiu tego szjasu bym nie kupiła!"


      Dobre mrożonki są równowatościowe jak świeże dodatki.
      co do serków topionych też nie ma się co przyczepiać
      jedyne może to chester chees, to nie z mleka a z ropy naftowej
      robione :)
      • Gość: x moim skromnym zdaniem dobre mrożonki IP: *.unitymediagroup.de 18.03.10, 13:23
        są lepsze od "świeżych" dodatków, chyba że dodatki są prosto z krzaka, drzewa
        lub pola ;)
    • moniakociara Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 13:43
      Ja się nie przejmuje. Lubie podroby, ozorki. Moja mama tak je gotowała, a
      gotowała dobrze, więc mi smakowało. Smaki te kojarzą mi się z moim dzieciństwem,
      a było bardzo szczęśliwe :) Niestety sama nie potrafię przyrządzać tych
      pyszności, niestety. Ostatnio kupiłam sobie ozór, jeszcze nie zrobiony, ale
      niedługo się za niego wezmę. Jedyną osoba, która komentuje jest mama mojego
      TZ... Nie powie, ze ona nie lubi, albo, że nie jadła, powie, że 'jak to w ogóle
      można jeść yyyy/brr', dzwięk ten ma oczywiście okazać jej obrzydzenie. Ja jak
      czegoś nie lubię to nie jem i tez nie komentuje, bo po co, każdy ma własne kubki
      smakowe, własne przyzwyczajenia, nie bede na siłe zmuszać i mówić co jest
      smaczne, co jest zdrowe, co powinno się jeść, itd.
      Jedyna sytuacja, kiedy mogę coś 'skrytykować', to wtedy jeżeli widzę, że ktoś
      robi coś 'źle' w wyniku swojej niewiedzy. Nie będe oczywiście się wymądrzała,
      ale mogę spróbować nakierować tą osobe na odpowiednie tory, powiedzieć, że
      czytałam albo widziałam, a nie zachowywać się jakbym pozjadała wszystkie rozumy.
    • Gość: kreskowa Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.icpnet.pl 18.03.10, 17:01
      Jak czytam te przytoczone zdania, to od razu staje mi przed oczami jedna moja koleżanka, więc doskonale rozumiem, o co Ci chodzi ;)
      Z tego co widzę jednak większość ludzi tutaj jest święcie oburzona, więc pewnie zwykle sami raczą swoich znajomych podobnymi "mądrościami". Bo przecież każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii. Tylko, że warto zauważyć różnicę między wyrażaniem swojej opinii, a bezpardonowym krytykowaniem wyboru innych.
    • franciszekzz Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 17:12
      Niestety wszystko co zostało wymienione w głównym poście może być
      naprawdę wstrętne:

      parówki z kopyt,
      tuńczyk z siecią w puszce,
      serek topiony ze spółdzielni mleczarskiej "się zsiadło,
      kostki bulionowe ze sztucznym aromatem i psim smalcem

      więc i czasem te: Ą i Ę lepsze są niż A...kupie E...po co przepłacać.
      • mhr-cs naprawde tak u was zle, 18.03.10, 17:55

        to nawet boje
        sie gdzies pojechac,
    • Gość: aaa Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 18:20
      Ależ tu wszyscy delikutaśni ;)

      Lubię świeże warzywa, surówki z nich są przepyszne.
      Staram się robić potrawy z rzeczy najmniej obrobionych chemicznie.
      Czytając posty stwierdzam, że większość pań wypowiadająca się siedzi
      w domu na dupie, bo ja po pracy nie mam czasu gotować warzyw przez 3
      godziny aby puściły wszystkie soki i oddały je zupie w dodatku na
      połowie kury - o przepraszam kaczki, bo mniej upasiona chemicznie i
      nie naszprycowana antybiotykiem - żeby zupka miała smaczek.
      Ja rozumiem, że są osoby, które gotują tylko np. w sobotę na cały
      tydzień, ale mi przez gardło nie przejdzie zupa na 3 dzień, bo nudzi
      mi się smak - wiem, wiem jestem rozpieszczonym bachorem wychowanym
      na wsi, gdzie mamusia, mimo że pracowała to codziennie nam gotowała
      co innego a wartości z domu rodzinnego pozostają na zawsze. Także
      wrzucam do wody wszystkie warzywa, solę pieprzę i gotuje przez 30
      min i wrzucam kostkę rosołową.

      A przepraszam do sałatki, w której jest kukurydza to co dodajecie???
      Mrożoną - och nie przecież mrożonki są niezdrowe.

      I uwielbiam owoce morza – oczywiście mrożone, bo tych świeżych w
      Polsce nie tknę.

      A na drugi raz jak ktoś będzie kręcił noskiem nad konserwantami to
      zadaj mu pytanie:
      A dla czego?
      I niech się produkuje udzielając odpowiedzi a ty w tym czasie możesz
      poszydzić z niego w myślach – bardzo skuteczne.
      • Gość: aaa Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 18:23
        ... dlaczego ...
        • mhr-cs jestem z toba, 18.03.10, 19:02

          czasami ma sie racje
          ale inni tego nie rozumieja,
          byl wspanialy sloneczny dzien
          zrob wspanialy wieczor,
      • Gość: dziadek Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: *.xdsl.centertel.pl 18.03.10, 19:12
        A na weselu najlepiej smakuje księżycówka, a reszta to jest dodatkiem.
      • marghe_72 Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 23:51
        Gość portalu: aaa napisał(a):


        >
        > A przepraszam do sałatki, w której jest kukurydza to co
        dodajecie???

        Nic. Unikam sałatek z kukurydzą :)

        Ale kukurydzą z kolby nie pogardzę
      • very.martini Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:13
        Ja delikatniusia nie jestem, bynajmniej.

        > Mrożoną - och nie przecież mrożonki są niezdrowe.

        Nie są ani zdrowe, ani niezdrowe - po prostu są
        niewiele warte. Mrożenie uszkadza strukturę ściany
        komórkowej i prowadzi do wielu zmian w obrębie komórki
        i tyle. Zabić to nikogo nie zabije, ale mogłoby być
        zdrowsze.

        16%VOL
        22%VAT

        --
        takie tam... forum homeopatia
        • myga Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:28
          very.martini napisała:
          > Nie są ani zdrowe, ani niezdrowe - po prostu są
          > niewiele warte.
          ____________
          A jednak sa niezdrowe. Medycyna chinska twierdzi, ze sa martwe, mimo
          zachowania witamin, ale sa pozbawione energii zyciowej:

          "Na jakość odżywczą (w rozumieniu medycyny chińskiej, a nie dietetyki
          zachodniej) wpływa w sposób istotny głębokie zamrażanie , konserwowanie
          przy pomocy środków chemicznych i przez napromieniowanie. Pożywienie
          oparte na bazie takich składników pozbawione jest energii życiowej, mimo
          zachowania walorów smakowych, kalorycznych, witamin, itp. Potwierdzają to
          niektóre obserwacje psychologiczne , z których dość jasno wynika związek
          pomiędzy jakością pożywienia, a stanem umysłu" Medycyna chinska Claude
          Diolosa

          Przyznam, ze zanim przeczytalam te ksiazke, stosowalam duzo mrozonek,
          teraz staram sie jednak ograniczyc ich ilosc w kuchni.
          • myga Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:31
            zamknelam cytat moze zawczesnie. Chodzi o ten stan umyslu. Autor twierdzi,
            ze sa badania, ktore udowadniaja, ze sa osoby, ktore jedza duzo mrozonek
            czesciej choruja na depresje, bo brak im energii zyciowej.
      • amused.to.death Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 11:06
        > A przepraszam do sałatki, w której jest kukurydza to co dodajecie???
        > Mrożoną - och nie przecież mrożonki są niezdrowe.

        Unikam sałatek z kukurydzą i papryką.
        A kiedy kupię surówkę z kapusty, którą lubię a w której jest papryka, to przed
        nałożeniem na talerz ją usunę.
        Kiedyś chyba w Sphinxie dostałam sałatkę gdzie było trochę kukurydzy - ominęłam,
        ale to już bardziej pracochłonne:D
        W domu nie używam. W gościach do tej pory mi się nie zdarzyło, żeby nie było
        innej sałatki więc nigdy nie było problemu.
    • Gość: agnafka Re: No już nie bądź taki ę ą! IP: 195.242.108.* 18.03.10, 20:34
      Taaa, ciekawe, dlaczego tak narzekają, hm? Moim zdaniem dlatego, że mają rację!
      Wymienione rzeczy to według mnie ostateczność, a nie norma żywieniowa. Jedzenie
      ma karmić, a nie truć.

      • franciszekzz Re: No już nie bądź taki ę ą! 18.03.10, 22:35
        Zgadza się, niby im więcej zapłacisz tym lepiej zjesz ale jest pewna
        granica ceny za dany produkt, po przekroczeniu której jest się albo
        snobem tudzież frajerem lub jednym i drugim na raz...
    • metall Re: No już nie bądź taki ę ą! 19.03.10, 10:07
      Jak nie masz większych problemów, to szczerze gratuluję.
Pełna wersja