Dodaj do ulubionych

Proba przekonania miesozercy do zieleniny

28.03.10, 23:59
Moj mezczyzna gardzi warzywami twierdzac, ze naprawde silne, smukle i piekne
zwierzeta jedza mieso np lamparty, pumy, lwy. A rosliny jedza grube krowy,
slonie itp. I jak tu z takim dyskutowac??

Zrobilam dzisiaj na kolacje salatke i dla zachety dorzucialm kawalki smazonego
kurczaka. Poszlam nakarmic dziecko, popisalam na forum. wracam, nakladam sobie
salatke i stwierdzam calkowity brak kurczaka. Wyzarl mieso, reszte zostawil
"dla mne".
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 00:07
      Jego rozumowanie - o ile oczywiscie nie jest specyficznym rodzajem
      zartu - jest pozbawione sensu.
      Wyjasnij mu tresciwie roznice miedzy drapieznikami a nie-
      drapieznikami (roznice uzebienia, szczeki, budowy ukladu
      trawiennego). Mozesz tez opowiedziec o miazdzycy, chorobach serca,
      reumatyzmie, chorobach nerek itd itd, czyli skutkami wysoko-miesnej
      diety.

      Poza tym mozesz mu robic mieso mielone z duza iloscia warzyw -
      niemal kazdy miesozerca uwielbia sos bolonski - zwieksz udzial
      marchewki i cebuli, uzywaj w sezonie swiezych pomidorow. Rob
      risotta (z ryzu pelnoziarnistego) i kaszotta. Zrob domowy pasztet z
      duza iloscia warzywnych dodatkow (bedzie pyszny, wilgotny i
      aromatyczny). W mielonych lub pulpetach albo mielonym z grilla
      swietnie mozna przemycic np baklazany, oliwki, swieza papryke czy
      cebule. Sprobuj przekonac go do cieciorki - dobrze
      doprawiona 'smakuje jak kurczak'. Itd.
        • bene_gesserit Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 00:41
          Mysle, ze nie wiem, czy sie polapie. Mozesz pulpety robic w roznych
          warzywnych sosach tez.
          Ciecierzyce mozna kupic w puszkach, mozna suszona i trzeba ja wtedy
          namoczyc (12 godzin to na ogol za malo, lepiej 24) i ugotowac, a
          dopiero potem cos z nia robic. Ew. zrobic falafele, to z surowej
          namoczonej. Przepisow bez liku w necie.
            • bene_gesserit Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 12:36
              A dlaczego? Puszkowa imho jest o wiele smaczniejsza, bo miękksza.
              Ta cieciorka, ktora mozna dostac w Polsce nawet po wielogodzinnym
              namaczaniu i dodaniu do gotowania sody nie jest mocno 'al dente'.

              Poza tym, specjalnie dla mesozercy mozesz zrobic ciecierzyce
              wegetarianska, smak wędzonki uzyskujac np przez dodanie wedzonej
              papryki albo wędzonej soli.
              • easz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 12:48
                bene_gesserit napisała:

                > A dlaczego? Puszkowa imho jest o wiele smaczniejsza, bo miękksza.
                > Ta cieciorka, ktora mozna dostac w Polsce nawet po wielogodzinnym
                > namaczaniu i dodaniu do gotowania sody nie jest mocno 'al dente'.

                Smaczniejsza to może aż nie, ale delikatniejsza i wygodniejsza w użyciu na pewno. Sucha jest chrupka, ale ja chyba taką wolę i na gorąco.
                ...e, no sama już nie wiem, trudny wybór;)

                Jeśli ktoś lubi np. fasolkę po bretońsku, to cieciorkę imo powinien szamać aż miło.

                > Poza tym, specjalnie dla mesozercy mozesz zrobic ciecierzyce
                > wegetarianska, smak wędzonki uzyskujac np przez dodanie wedzonej
                > papryki albo wędzonej soli.

                O! Dzięki:)
                • sabinac-0 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 02.04.10, 20:56
                  Zeby sucha cieciorka byla miekka, trzeba:
                  1- namoczyc ja zalewajac GORACA woda (normalnie straczkowe zalewa sie zimna ale
                  cieciorka jest wyjatkiem),
                  2- gdy sie zagotuje nalezy ja "wystraszyc", czyli przerwac wrzenie dolewajac
                  zimnej wody a potem gotowac na wolnym ogniu.

                  Osobiscie nie gustuje w daniach warzywnych sztucznie podrasowywanych na miesne
                  typu soja udajaca kurczaka, papryka udajaca wedzonke itp.
                  Lubie warzywa o smaku warzyw i mieso o smaku miesa.

                  Autorce polecam:
                  Leczo - na smalcu podsmazyc kawalki kielbasy, boczku lub chorizo, dodac cebule
                  (pokrojona w piorka lub kostke) a nastepnie podobnie pokrojona czerwona papryke.
                  Jesli lubi ostre, mozna dodac posiekana papryczke chilli lub czuszke. Podsmazyc
                  razem, wlac puszke pomidorow w zalewie (lub obrane i pokrojone swieze pomidory),
                  dusic az warzywa zmiekna, na koniec doprawic sola, pieprzem, mielona slodka
                  papryka i majerankiem. Jesli leczo jest zbyt rzadkie, mozna zagescic lyzka
                  koncentratu pomidorowego.

                  Chilli con carne - na oleju podsmaza sie posiekany czosnek, cebule i papryczke
                  chilli, dodaje sie mielona wolowine, gdy mieso zmieni kolor przyprawia sie
                  oregano i mielonym kminkiem, dodaje pomidory (obrane swieze lub z puszki) i
                  dusi. Na koniec miesza sie z czerwona fasolka - ugotowana lub z puszki.
                  Podaje sie z tortilla, mozna posypac swieza kolendra.

                  Baklazan po chinsku - mielona wieprzowine miesza sie z lyzeczka maki
                  ziemniaczanej lub maizeny, dodaje wycisniety lub roztarty zabek czosnku, lyzke
                  oleju sezamowego, lyzke sosu sojowego i torebke pasty miso. Mozna dodac ziarno
                  sezamowe. Baklazan kroi sie w poprzek w grube plastry, nastepnie kazdy z nich
                  nacina sie do polowy. W naciecia wklada sie mieso.
                  W garnku ulozyc liscie kapusty wloskiej lub pekinskiej, wlac ok 1cm wody, gdy
                  zacznie wrzec ulozyc kawalki baklazana nadziewane miesem, przykryc i gotowac na
                  parze.

                  Oprocz tego dobrze sprawdzaja sie miesno-warzywne gulasze, mozna je zrobic
                  praktycznie z kazdego miesa z dowolna kompozycja warzyw.
                  • easz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 04.04.10, 16:27
                    misiu-1 napisał:

                    > easz napisała:
                    >
                    > > Jeśli ktoś lubi np. fasolkę po bretońsku, to cieciorkę imo
                    > > powinien szamać aż miło.
                    >
                    > Bardzo lubię fasolkę po bretońsku, a ciecierzycę uważam za
                    paskudztwo. De gustibus...

                    Pewnie, ale zawsze bierz pod uwagę, że może być kiepsko zrobiona.
                    Porównanie jak porównanie. Ja wolę teraz cieciorkę. Na gorąco, np. z
                    pomidorami puszkowanymi, cebulką, czosnkiem i piersią z kurczaka:)
                    Plus oregano, liść laurowy, sól, pieprz. I wcale nie jest twarda.
                    Polecam:)
        • klara551 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 00:42
          A wytłumacz,albo pozwól obejrzeć co najpierw jedzą
          mięsożercy/lew,puma,tygrys hiena/.Jelita z niestrawionym zielskiem,a
          w nim są makro i mikroelementy.O tym wiedzą nawet tak zwani
          mięsożercy.Żeby mieć kondycję,siłę jelita z nieprzetrawioną do końca
          zieleniną jedzą pierwsi w stadzie,a reszta zadowala się czystym
          mięsem.No i tylko ci pierwsi mają prawo do rozrodu,czyli płodzenia
          potomstwa.Wytłumacz to swojemu mięsożercy,a jak nie zrozumie,to po
          obejrzeniu programu przyrodniczego może zaskoczy i pojmie,że bez
          zieleniny/nawet w formie g...a nie ma seksu na poziomie.Może to
          wulgarne,ale prawdziwe.A domowy mięsożerca ma wybór,albo jeść
          zieleninę,albo kiepski seks i kiepskie potomstwo
        • Gość: Tomek Sz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.devs.futuro.pl 31.03.10, 17:29
          Nie wiem czy się połapie, ale chyba nie o to chodzi "by się nie połapał", ale o
          to by przekonać go do zdrowego odżywiania się...
          Niestety to co piszesz nie napawa mnie optymizmem. Jak robi się coś, trzeba to
          robić z głową, a nie wiem czy dodawanie soi do czegokolwiek jest zdrowe. Wiesz
          zapewne, ze roślinka ta w ponad 90% jest zmodyfikowana genetycznie... nie
          twierdzę, że wszystko co zmodyfikowane jest złe, ale akurat na temat
          szkodliwości soi bez trudu można znaleźć wiele publikacji naukowych (nie
          pseudo-naukowych).
          Życzę udanej lektury
          mięso- i warzywożerca jednocześnie
        • smutny_foksterier Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 18:07
          Pewnie się nie połapie, ale nie karm faceta soją.. To jest zdrowe tylko dla
          kobiet po menopauzie, jak chcesz mieć zdrowego syna i wnuki to sama też nie jedz.

          sueellen napisała:

          > To musze poczytac co to cieciorka, bo pierwsze slysze.
          >
          > On uwielbia kulki miesne (robie pol na pol z mielonego indyka i wieprzowiny) w
          > sosie migdalowym. Myslalam, zeby oszukac troche i zrobic 1/3 indyka, 1/3
          > wieprzowiny i 1/3 soi. Myslicie, ze sie polapie?
    • tempeh-service Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 07:05
      a ja myślę, że to jest sposób prezentowania swojej męskości (tygrys
      vs. krowa) i historia rzewna o zaletach szpinaku nie na wiele się
      zda.
      może przykład jakiegoś mucho - wegetarianina ? (są sportowcy,
      aktorzy)

      ps. podkładanie zakamuflowanych warzyw, hmm? no nie wiem - to jeden
      ze sposobów przemiany żonusi w mamusię ;-))
        • bene_gesserit Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 10:52
          To jest wyraz bezradnosci wobec kochanej osoby, ktora rujnuje sobie
          zdrowie. Doskonale to rozumiem. Wielu mezyzn - glownie mezczyzn -
          ma wyjatkowo niezdrowe nawyki zywieniowe (np przed sprobowaniem
          soli kazde danie tak, ze wyglada jak oszronione) lub wrecz fatalna
          diete - jak ten tu.
          • kosciotrupek Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 04:00
            Eee, z tym zdrowiem to nie takie proste. Ja mam w domu mięsożercę, z warzyw
            zjada ziemniaki, to, co w zupie i - średnio - tak z jedną marchewkę na tydzień
            :-) Jak na obiad jest ryba, to się pyta, czy dzisiaj jest piątek :-) Sałatka
            jarzynowa - owszem, ale pod warunkiem, że zawiera kiełbasę :-D

            Niedawno robił sobie badania do pracy - wyniki krwi ma koncertowe. Sama nie wiem
            jakim cudem, wszystkie teorie mi się zawaliły. No bo tak: mięso żre, ale żeby
            żelazo się przyswajało, potrzebna jest witamina C i kwas foliowy. A to już omija
            dalekim łukiem. Więc skąd u ciężkiej Anielki ma takie dobre poziomy tych
            wszystkich hemoglobin i innych erytrocytów? Jedyną odpowiedzią jest dla mnie to,
            co mi powiedziała pewna pediatryczka - że organizm po prostu sam się
            przystosowuje do podaży i uczy się gospodarować tym, co ma. Tak więc, teorie na
            temat żywienia można sobie potłuc o kant... No może nie wszystkie teorie, ale
            mocno je zmodyfikować :-)
              • Gość: kosciotrupek Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: 94.78.187.* 02.04.10, 05:10
                Ma czterdziestkę, więc nie taki młody. Awitaminozy dają się zauważyć dość
                szybko, nie wszystko wyłazi dopiero po pięćdziesiątce (A jak mając 50 będzie
                zdrowy? To co? Muszę czekać do 60-tki, żeby się potwierdziła Twoja teoria?).

                Żeby było jasne - ja też lubię warzywa. Uważam, że trzeba je jeść. Ale widząc
                to, co widzę w domu, nie kładę już tej sprawy na ostrzu noża :-) Chce - niech
                je, nie chce - niech nie je. Pierwszą czterdziestkę jakoś przeżył w dobrym
                zdrowiu, to może następne też ;-) Dzieciakom wciskam trochę więcej, ale też już
                bez przesady. Jak sobie pomyślę jakim cudem dożyłam do dzisiaj też nie jedząc
                warzyw w dzieciństwie (prawie wcale), to od razu wrzucam na luz :-)
                • Gość: gość Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.net.stream.pl 02.04.10, 18:18
                  Nie piszę o braku witamin tylko o miażdżycy, nadciśnieniu, nowotworom np jelita
                  grubego itp. Nie mówię też że to koniecznie musi się sprawdzić, są ludzie którzy
                  50 lat palą papierosy i jakoś im to uchodzi, ale szanse na raka płuc mają dużo
                  większa niż osoba niepaląca. To samo jest z osobami które źle się odżywiają,
                  mogą ale nie muszą dopaść je przykre następstwa tego stanu rzeczy a na pewno
                  mają na to większe szanse niż osoby ze zbilansowaną dietą.
      • zb1k Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 01.04.10, 11:07
        tempeh-service napisał:
        > może przykład jakiegoś mucho - wegetarianina ? (są sportowcy,
        > aktorzy)

        10 sec w googlach:
        "Zjawisko niedostatecznego dostarczenia kreatyny z pożywieniem
        permanentnie występuje u sportowców - wegetarian. Ma to związek z
        ilością oraz rodzajem konsumowanego przez nich białka. Moim zdaniem
        wegetarianin może być dobrym kulturystą tylko wtedy gdy stosuje
        intensywną suplementację. Ponieważ niemal wszystkie koncentraty
        proteinowe oparte są głównie o białko pochodzenia mlecznego, a więc
        nie zawierającego kreatyny, jednym z suplementów sportowca -
        wegetarianina musi być kreatyna. Przy czym, zdaniem niektórych
        specjalistów, zawartość kreatyny w mięśniach wegetarianina będzie i
        tak niższa niż u osób odżywiających się tradycyjnie.
        Dr Petr Fort, specjalista do spraw żywienia ogólnego, dietetycznego
        oraz sportowego."
      • Gość: kwieto Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.chello.pl 03.04.10, 08:49
        Najsilniejsza to akurat jest mrówka (która ma w diecie inne owady,
        wiec jest "mięsożercą")... przynajmniej jeśli przeliczymy możliwości
        uwzględniając wagę ciała.

        Słoń waży do 6 ton i jest w stanie unieść ciężąr o masie 300-500kg,
        czyli raptem 1/12 masy własnego ciała. Mrówka unosi ciężar
        kilkukrotnie większy od siebie.
        Również człowiek w przeliczeniu ciężar/masa ciała jest silniejszy od
        słonia.

        Słoń jest natomiast największy, więc bardziej logiczny wniosek byłby
        taki, że nadmiaar warzyw prowadzi do otyłości ;")
    • kindofmagic Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 11:26
      A czy on chociaz jest tak pieknie zbudowany dla potwierdzenia swojej
      teorii? Czlowiek to wszystkozerca, a nie drapieznik jak pantera. Dieta
      kazdego sportowca, w tym i kulturysty to zrownowazona dieta miesa,
      nabialu i warzyw. Przez ladnch pare lat trenowalem kickobxing i
      wyciskalem ostro na silowni i mimo sporej ilosci miesa w diecie zawsze
      byl tez nabial i warzywa w odpowiednich proporcjach.
    • 0yotte Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 11:27
      żyrafy, gazele, zebry, kozice, sarny - sa smukłe, a jedzą zielsko ;)
      oj marna ta teoria, marna ;)

      i tak jak tu ktoś już napisał, drapiezniki chętnie zjadają
      wnętrzności roślinożerców pełne wstepnie strawionych roślin!
      i nie bez powodu psy się wręcz zabijają o końską kupę :)
      • easz Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 12:21
        0yotte napisała:

        > żyrafy, gazele, zebry, kozice, sarny - sa smukłe, a jedzą zielsko ;)
        > oj marna ta teoria, marna ;)

        Też pomyślałam w pierwszej chwili o gazelach i antylopach, ale one są takie 'kobiece' a drapieżniki 'męskie' - i teoria stoi jak najbardziej;)

        Ten facet po prostu lubi mięso i/lub nie lubi paru innych rzeczy - dlaczego? powody mogą być różne i wcale nie takie, że nie lubi, bo nie lubi i już (to daje nadzieję).
        To może być naprawdę problem - i karmić kogoś takiego, czy z nim się stołować, i patrzeć jak sobie szkodzi. Ja pomysłu nie mam, co więcej, w moim przypadku kończy się na daniu za wygraną i przejęciu zwyczajów, a to wcale nie jest rzadkie zjawisko. IMO dobrze, że dziewczyna próbuje coś z tym zrobić i się nie poddaje - dla zdrowia i dlatego, że po prostu szkoda skazywać się na monotonię, kiedy można teraz tak urozmaicić sobie przyjemność jaką jest jedzenie - mówię po sobie.
    • figgin1 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 29.03.10, 13:24
      Mieszkacie razem? Ty zajmujesz się gotowaniem? To nie baw sie w jakieś
      przemycanie tylko gotuj wegetariańskie obiadki, ewentualnie jakieś
      "chińszczyzny" i tak dalej, z których trudno wydłubać samo mięso. Posiłkuj się
      mięsem mielonym, chociaż mój piec potrafił "odcedzić"takowe od ryżu z warzywami
      to twojego faceta nie podejrzewam o takie zdolności.
      • sueellen Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 30.03.10, 23:15
        Taaa, a myslisz że zje? A nawet jak zje, to ile się nagada!
        Gotuję podwojnie. Ostatnio: dla siebie - kurczak pieczony z porem i pomaranczą,
        dla niego gulasz. A jak mu nie ugotuję, to bedzie wcinał chleb z wedliną, serem
        i keczupem albo sobie usmaży frytki (no warzywo przecież!) ewentualnie zamowi
        pizzę bądź skoczy po hamburgera.

        Acha, a najlepsze jest to, że mimo 35 lat na takiej diecie ani grama nadwagi!
    • sueellen Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 30.03.10, 23:09
      Ok, mój facet odpiera Wasze ataki:))))
      - jedzenie przez drapiezniki zolądków z resztkami trawy to jak posypywanie miesa
      ziołami - miesozercy to najinteligentniejsze zwierzaki na ziemi, wiedzą, że
      mięso smakuje lepiej kiedy jest doprawione
      - antylopa powiadasz? A popatrz na takiego wieloryba. Wiecznie na diecie - wcina
      plankton, a gruuube toto jak... wieloryb!
      - biegac nie biegam, bo mam za duże... jajka. Lew biega to ma małe.

      wiecej jego teorii nie pamietam...
    • bulzaj Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 11:33
      Poświęć się przez miesiąc i sobie rób najsmaczniejsze, najbardziej aromatyczne i
      - co ważne - najładniej wyglądające potrawy z dużą ilością warzy jakie jesteś w
      stanie sobie wyobrazić i przygotować.
      Jemu w tym samym czasie rób przypalone schabowe, rozlatujące się pulpety i
      przesmażonego kurczaka bez jakichś wybitnych panierek. Najlepiej z
      rozgotowanymi, przesolonymi ziemniakami.

      Sam jestem raczej mięsożercą, ale jakbym takie wynalazki na stole zobaczył, nie
      wahałbym się ani chwili :-)
      • Gość: karolla Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.upc-g.chello.nl 31.03.10, 12:46
        czytam i czytam i chyba ja jestem z innej planety. w moim zwiazku ja
        jem wiecej miesa,a warzywka to tak jakos niespecjalnie.a jestem
        kobieta zaznaczam ;] to ja lubie zjesc krwisty befsztyk zamiast
        surowki.mysle ze to kwestia gustu,jak wszystko inne zreszta.nie mam
        podwyzszonego cholesterolu,nadwagi tez nie,a wrecz
        przeciwnie.pozatym wogole nie rozumiem po co zmuszac kogos do
        jedzenia czegos czego nie lubi? to tak jakby moj facet wpychal mi
        podstepem sledzie ktorych nie cierpie,bezsensu.
          • czarnymon Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 20:05
            tak naprawde to wszystko sie sprowadza do odpowiedniego laczenia potraw. nie
            laczymy bialka (miesa) i weglowodanow (np ziemniakow co jest norma) bo zoladek
            potrzebuje innych enzymow do trawienie tego i tamtego, skutkiem tego potem mamy
            tycie:/ no i nie laczymy rowniez tluszczu z weglowodanami (np glupie slodycze -
            najgorsze swinstwo). takze niech twoj maz zajada sie miesem, ale oprocz tego do
            kazdej takiej porcji miecha niech zjada duzo warzyw jakich sobie tylko wymysli,
            a bedzie mu na zdrowie. takze chce czy nie, powinien jesc warzywa, jesli nie
            chce byc chory za jakis czas (wiadomo o co chodzi - cukrzyca, miazdzyca itp
            itd). pozdr!
            • wj_2000 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 23:57

              > tak naprawde to wszystko sie sprowadza do odpowiedniego laczenia potraw. nie
              > laczymy bialka (miesa) i weglowodanow (np ziemniakow co jest norma)

              Ziemniaków w ogóle nie powinni jeść ludzie ze skłonnością do nadwagi. Mają za
              duży indeks glikemiczny. Ale już potrawy węglowodanowe o indeksie glikemicznym
              mniejszym niż 30 mogą być łączone i z tłuszczami i tymbardziej z białkiem.
              Z białkiem mogą też być łączone "węgle" o indeksie większym niż 35, ale nie
              większym niż 50.
              Kłopot w tym, że produkty białkowe przeważnie występują łącznie z
              tłuszczem. Dlatego cenne w diecie są produkty białkowe beztłuszczowe, albo o
              znikomej zawartości tłuszczu. Zalicza się tu dorsz (i parę innych ryb),
              krewetki, białko jaja, pierś indyka lub kurczaka, chude mleko, chudy twaróg. W
              mojej diecie ważną rolę odgrywa niezbyt łatwy do kupienia beztłuszczowy (<1%)
              ser harceński, dodawany do spaghetti pełnoziarnistego z sosem bakłażanowo-
              pomidorowym. Pięknie się topi i dodaje dużo białka do tej wegetariańskiej potrawy.
              Mięso i tłuszcz można bez obaw łączyć ze strączkowymi. Pure z cieciorki (zwanej
              też grochem włoskim) jest smaczne, syte, cudowne a ma indeks glikemiczny
              znikomy. Można łączyć nawet z kotletem schabowym (byle bez panierki).
              Podobnie fasolę w fasolce po bretońsku można łączyć nawet z boczkiem i wiejską
              kiełbasą. Ale już zjeść to trzeba bez chleba. Bo aczkolwiek są chleby
              (pełnoziarniste) o indeksie poniżej 50, to - poza jęczmiennym, nie do kupienia,
              żaden nie ma mniej niż 40.
              Zatem chleb można jadać albo z chudym serem, albo dżemem na fruktozie, albo
              humusem z ciecierzycy, ewentualnie samymi warzywami. Mój zestaw: chleb
              orkiszowy, avocado, pomidor, cebula, czerwona papryka.
              Tak wygląda rozwinięcie wskazówki o nie łączeniu węglowodanów z produktami
              zwierzęcymi. Dość zawiłe!
    • blue.berry Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 13:01
      prosta zasada - gotować dla siebie, tak jak się lubi - jak mu nie będzie
      odpowiadać to nie będzie jadł. albo sie przestawi :))
      mój mąż też kiedyś nie tykał warzyw. dzisiaj je michy sałaty z suszonymi
      pomidorami i kaparami, bakłażany i cukinie, uwielbia szpinak i kotlety z
      zielonego groszku. ja mięsa w ogóle nie jem i na początku naszego związku
      zaznaczyłam ze kupować i przyrządzać też nie zamierzam. ale jeśli on chce to nie
      ma sprawy - może kupować i przyrządzać samodzielnie. okazało się że wcale aż tak
      nie musi ani nie potrzebuje. je wędliny i obiady mięsne poza domem. w domu wcina
      zieleninę aż mu się uszy trzęsą : )
    • quba Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 13:22

      A czy, gdyby Twój mąż był wegetarianiniem, wpychałabyś mu na siłę
      mięso?

      Nawiasem mówiąc, wiem o co Ci chodzi, kiedy Go przekonujesz, by
      jadał warzywa, i doskonale to rozumiem, ale tak na marginiesie to
      się zastanawiam jakby to było, gdyby było odwrotnie?
      Pozdrawiam serdecznie
      • Gość: dragonaira Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.03.10, 13:59
        Mój jamochłon też nie przepada za warzywami ale od biedy zje i w sumie nawet tak
        bardzo nie grymasi. Natomiast sposób jedzenia - nie mogę na niego patrzeć :/
        Jak dostaje na talerzu ziemniaczki, kawałek piersi z kurczaka, groszek,
        marchewke, brokułke i co tam jeszcze wrzucę - układa na talerzu: w jednym
        kopczyku ziemniory, tu kurczaczek, tu górka z groszku a tu górka z marchewki.
        System jedzenia warstwowy... I tak - kebab na mieście na warstwy, pizza na
        warstwy, zapiekanka na warstwy (!)... szału można dostać.
        Ale żeby jeszcze mi życie obrzydzić - nie potrafi zjeść jak normalny biały
        człowiek, tylko widelcem napcha sobie całą paszczę ziemniakami, ale tak do
        oporu, a potem mamca mamca mamca mamca. Kotlet cały - na jeden raz. Za duży na
        raz? To go zwinąć w rulonik albo złożyć na pół. I mamca mamca mamca.
        Wiecie jak się z pizzą obchodzi? Bierze dwa kawałki (trójkąty. Oczywiście
        wcześniej warstwowo zjedzone salami i ser), składa je razem, zawija w rulon i
        ile wlezie wpycha do paszczy, aż do rozpuku.
        Nie umiem go tego oduczyć. Stanęło na tym, że codziennie powtarzam że jest
        świnia i nie wychodzę z nim jeść na miasto.
    • ojca Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 13:59

      Z twojego opisu wnioskuje, że twój facet chce jeść "męskie" jedzenie. Czasem tak
      jest, że faceci chcą robić rzeczy tzw.męskie i nie robić rzeczy tzw.niemęskich.
      Jest to powodowane wieloma przyczynami.

      ...ale do tematu,nie wiem jak wygląda wasz czas wolny, ale może zacznijcie razem
      ćwiczyć np. na siłowni, basenie itp. potem podsuń mu diety sportowców (warzywa,
      drób), wtedy nie będzie czuł, ze je "niemęskie" jedzenie. Po jakiś czasie jak
      zauważy zmianę w wyglądzie i samopoczuciu to nieprędko wróci to tłustego mięsa.
    • aazz91060 Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 16:01
      sueellen napisała:

      > Moj mezczyzna gardzi warzywami twierdzac, ze naprawde silne, smukle i piekne
      > zwierzeta jedza mieso np lamparty, pumy, lwy. A rosliny jedza grube krowy,
      > slonie itp. I jak tu z takim dyskutowac??
      > Moze dalas za malo kurczaka,albo byl tak dobry.Tak czy tak Twoj facet lubi mieso.Rosliny tez zyja!Moze tego nie widac,ale to fakt.Osobiscie jestem miesozerny.Wiem,ze to okropne!
      > Zrobilam dzisiaj na kolacje salatke i dla zachety dorzucialm kawalki smazonego
      > kurczaka. Poszlam nakarmic dziecko, popisalam na forum. wracam, nakladam sobie
      > salatke i stwierdzam calkowity brak kurczaka. Wyzarl mieso, reszte zostawil
      > "dla mne".
      • mhr-cs Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 16:12
        aazz91060 napisał:

        > sueellen napisała:
        >
        > > Moj mezczyzna gardzi warzywami twierdzac, ze naprawde silne,
        smukle i pie
        > kne
        > > zwierzeta jedza mieso np lamparty, pumy, lwy. A rosliny jedza
        grube krowy
        > ,
        > > slonie itp. I jak tu z takim dyskutowac??
        > > Moze dalas za malo kurczaka,albo byl tak dobry.Tak czy tak Twoj
        facet lub
        > i mieso.Rosliny tez zyja!Moze tego nie widac,ale to fakt.Osobiscie
        jestem mieso
        > zerny.Wiem,ze to okropne!
        > > Zrobilam dzisiaj na kolacje salatke i dla zachety dorzucialm
        kawalki smaz
        > onego
        > > kurczaka. Poszlam nakarmic dziecko, popisalam na forum. wracam,
        nakladam
        > sobie
        > > salatke i stwierdzam calkowity brak kurczaka. Wyzarl mieso,
        reszte zostaw
        > il
        > > "dla mne".

        jak bys karmila dziecko przy nim
        albo z nim razem
        bys takiego problemu nie miala,
        a on tak zaczal sam jesc,
        nie,nie,nie
        tego nie poznalam,dzieki
    • rikol Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 16:38
      To raczej maz autorki nia gardzi, bo nie tknie tego, co ona gotuje, dla zasady,
      a nie dla tego, ze tego np. nie lubi czy jest uczulony. Wiec jesli tak
      wybrzydza, to dla odmiany powinien sam gotowac. To nie jest piecioletnie
      dziecko, ktoremu trzeba mowic, co ma jesc. Niestety, takiego sobie glupka
      wybrala, to cierpi. W normalnym domu nie trzeba gotowac dwoch obiadow, dla
      jasnie szanownego pana, chyba ze ktos jest chory. Faktem, ze w opisywanym
      przypadku ten pan jest tak niepewny swojej meskosci, ze nawet warzyw nie je, nie
      mowiac juz o wlasnorecznym ugotowaniu obiadu. Szkoda, ze autorka nawet resztek
      godnosci nie ma, bo w przeciwnym razie juz dawno przestalaby gotowac dwa obiady.
      Chyba nie jest kucharka, ktorej sie za to placi?
      • vandikia jasne 31.03.10, 17:44
        tak może napisać osoba, która nie rozumie istoty związku
        głupek, bo nie lubi zieleniny? a czemu tak go wyzywasz, skoro poza tym
        go nie znasz? obowiązek jakiś lubić sałatę czy co?
        ja znam akurat sporo małzenstw, gdzie się gotuje dwa obiady, bo nie
        jest problemem ugotować coś i po prostu sobie mięsa nie dodać do
        potrawy
        jedna osoba gotuje, inna wbija gwoździe
        a jak ktoś chce być "sobiepanem" i robic tylko to, co przyjemne i dla
        niego, to najlepiej niech się nie wiąże z innym człowiekiem
        • rikol Re: jasne 31.03.10, 19:43
          Istota zwiazku nie jest nianczenie.

          Jesli nie ma obowiazku lubienia warzyw, nie ma rowniez obowiazku jedzenia obiadu.

          Jasne, niech wbija gwozdzie, co roku jeden. W tym czasie zona ugotuje tysiac
          podwojnych obiadow.
          • vandikia Re: jasne 31.03.10, 20:20
            potwierdzasz :) jeśli licytujesz się na codzień z partnerem, to nie
            dorosłaś do związku, taki tok myślenia to czysty egoizm
            a jeśli jest dziesięć tysięcy gwoździ na dziesięć tysięcy obiadów, to
            już będzie OK? :)
            • falka_85 Re: jasne 12.04.10, 23:05
              Wydaje mi się, że w dobrym małżeństwie (w zasadzie rodzinie bo tyczy
              się też dzieci) nikt nie wybrzydza i je to co akurat jest ugotowane.
              Generalnie wypadałoby okazać wdzięczność, że ktoś się dla nas
              napracował i przygotował posiłek a nie marudzić. Ta jakże prosta
              zasada obowiązywała w moim domu rodzinnym, tak samo zresztą było też
              u mojego męża (przyzwyczajenie wyniesione z dzieciństwa do tego, że
              skoro nie smakuje to nie jedz, tam jest lodówka zrób sobie kanapkę
              skutkuje całkowitym brakiem konfliktów na tym tle w naszym
              małżeństwie :-P). Pamiętam jak moja mama nie mogła się nadziwić, że
              jej koleżanka gotuje zupę w 3 garnkach bo mąż czegoś tam nie je (nie
              pamiętam czego), jeden syn za to nie je marchewki a drugi cebuli
              (synowie w wieku gimnazjalno-licealnym). Aha, ona jako jedyna
              odpowiedzialna za gotowanie jadła wszystko.
              U nas akurat jest tak, że (biorąc oczywiście pod uwagę, że ilość
              wbitych gwoździ od dwóch lat niezmiennie wynosi zero, żeby nie było
              :-D) gotujemy na zmianę (w przybliżeniu) i nikt nie jest poszkodowany
              bo każdy gotuje to na co ma akurat ochotę.
    • vandikia Re: Proba przekonania miesozercy do zieleniny 31.03.10, 17:48
      Mój mąż też nie przepada za zieleniną i niktórych rzeczy nie zje, a
      posiłek bez mięsa to dla niego nie posiłek. Poszliśmy więc na swego
      rodzaju układ, tzn. jest codziennie mięso dla niego i sałatka z tego
      co lubi. Sałatek może być masa, on lubi na ostro, więc je warzywa z
      sosem na ostro.
      Nie zamierzam go na siłę przekonywać, jest dorosłym człowiekiem.
      Staram się codziennie gotowac zupy, w tym najczęściej warzywne, do
      obiadu podaję sok, to też jest źródłem witamin dla organizmu.

Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka