Dodaj do ulubionych

Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce?

03.07.10, 13:19
... jeśli chodzi o polskie dania i zwyczaje kulinarne?
Obserwuj wątek
      • Gość: marek Re: hm, moze zapytaj cudzoziemców na innym forum? IP: 82.195.187.* 06.07.10, 12:57
        mojego partnera (nie nazwe go specjalnie chlopakiem) zachwyca w
        Polsce niesamowita zieleń, przyroda, stare budynki w miastach
        odnowione ostatnio (np połowa rzeszowa wyglada jak miejscowosci na
        zachodzie francji), Zakochany jest w Tatrach i Bieszczadach, nie lubi
        slaska (poniewaz jest ponury). Zakochany w krakowie i rzeszowie.
        Chcialby tam mieszkac, niestety ze wzgledu na oczywisty stosunek
        spoleczenstwa polskiego do zwiazkow tej samej plci, mieszkamy ok 4
        lat we francji, zas pracujemy sporo w londynie. Nie jest niestety
        wielkim milosnikiem polskiej kuchni, ktora bardzo czesto jest tlusta
        i ciezko strawna, ja tez nie jestem mega fanem jego francuskiej
        kuchni. Ale to naturalne roznice, wiecej nas laczy niz dzieli, zas w
        zyciu najwazniejsze jest aby byc szczescliwym!!!
        • Gość: no name Re: hm, moze zapytaj cudzoziemców na innym forum? IP: *.4web.pl 06.07.10, 20:37
          Wydaje mi się, ze mogą dziwić dania sezonowe lub regionalne np. na
          swieta. Wrzuciłabym tutaj wigilijnego karpia na rózne sposoby ( to
          nie jest ryba, która swiat się zachwyca), kutię, kapustę z grochem,
          tarty chrzan z korzenia, a nie ze słoika - dacie waitrę, ze są
          ludzie, ktorzy nie wiedza jak wygląda chrzan(?), duża ilosc grzybów
          przyrządzanych na rózne sposoby, sledzie ze smietana i cebulą do
          młodych ziemniaków w mundurkach (regionalne), kluski z truskawkami,
          mlodą kapustą i sosem miesnym (regionalne i zajebiscie dobre, o ile
          ktoś je mieso), a nawet glupia kasza gryczana z okrasą i zsiadłym
          mlekiem - no wasnie - ZSIADLYM MLEKIEM, a nie kefirem. Jak ktoś
          pamieta PRL, to pameita tez, ze butelkowe, niepasteryzowane mleko
          się zsiadało, dzisiaj to trzeba se kupić mleko od chłopa, zeby sie
          zsiadło.

          Z ostatniej chwili chyba też bób przyrzadzany na rózne sposoby, albo
          w ogóle nie przyrzadzany jest taką lipcową polską ciekawostką - nie
          wiem, czy inne nacje też sie tak tym zazerają, jak tylko pojawi się
          na rynkach. Myslę, ze moze też dziwić domowe kiszenie ogórków , albo
          kapusty.

          Stawiam raczje na takie proste, chłopskie zarcie, z róznych
          regionów - w sumie to jest najlepsze.
    • Gość: sto kobiet Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.cpe.net.cable.rogers.com 03.07.10, 17:01
      mojego meza, niezmiennie juz od lat, zachwycaja polskie wypieki,
      zwlaszcza szarlotka na cieplo z lodami waniliowymi
      jesli tej szarlotce towarzyszy goraca czekolada wedlowska, jest w
      siodmym niebie

      nie zachwycaja go kwasne zupy: barszcz czerwony/bialy, ogorkowa,
      szczawiowa itd

      jego ostatnim odkryciem jest kuchnia zydowska np wieprzowina z
      jablkami i rodzynkami
    • krysia2000 Pytania 05.07.10, 10:06
      Niekończące się pytania:

      Jak wam się podoba Polska?
      Co sądzicie o polskich dziewczynach?
      Czy smakują wam flaczki i bigos?
      Czy wódeczka nie za mocna i nie za zimna?

      I miliony takich, bynajmniej nie dociekających cudzoziemskiego obycia.

      --
      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
      • Gość: ergo qui Re: Pytania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.07.10, 11:14
        > Co sądzicie o polskich dziewczynach?

        nie rozumiem tego pytania. Polki generalnie są przecietne. To co zadziwa w nich
        obcokrajowców to to że na siłe starają się podkreślić swoją kobiecość i
        seksualność ubiorem oraz to z jaką łatwoscią ulegają (większość przynajmniej)
        niecnym zakusom cudzoziemców. Jeszcze w XVIII w Cassanova o polkach miał jak
        najgorsze zdanie i szybko sąd wyjechał - tyle że jak wspominał (było chyba
        zupełnie odwrotnie niż dziś) ponoć nasze antenatki były szpetne, zaniedbane i
        nad wyraz cnotliwe
        A co do zwyczajów kulinarnych to chyba najbardziej dziwią brudne budy z
        hotdogami w centrach miast... To zapada w pamieci najbardziej.
        A z potraw? Wydaje mi sie ze to sprawa gustu ale chyba kawa sypana wprost do
        filiżanki. Włoch musi być wniebowzięty. Sam się dziwię jak można pić takie
        paskudztwo. ot taka pozostałosc po tureckich zagonach tylko w turcji i kawę i
        herbatę robia zupełnie inaczej jednak. Turecka herbata ... uhmmm. tradycja
        Swego czasu w niemczech furorę robiły jakies polskie kartofle ale ze wzgl na
        okolicznosci nie warto chyba drażyć tego tematu
        • Gość: Asia Re: Pytania IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.07.10, 09:30
          oraz to z jaką łatwoscią ulegają (większość przynajmniej)
          > niecnym zakusom cudzoziemców

          To jest dopiero bzdura, często i bezmyślnie powtarzana, głównie przez polskich
          mężczyzn. Na tzw. zachodzie swoboda seksualna rzadko kogo dziwi. Zdziwienie
          wywołuje raczej nadmierna Polek pruderia.
          Co do reszty twoich obserwacji - nie wiem gdzie mieszkasz, ale zdaje się, że nie
          w tej samej Polsce co ja.
      • moniakociara Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 05.07.10, 23:47
        Taki na zakwasie czy z torebki? Byl to zurek czy biały barszcz? Dopytuje się, bo
        ludzie czasami zamiennie stosuja nazwy zup biały barszcz i zurek. Znajomy
        Brazylijczyk na wigilii wcinał barszcz czerwony z uszkami, twierdzi, ze
        najlepsza zupa jaka jadł w zyciu, z tym, ze jadł moze ze 3-4 :D Bo u nich sie
        zup nie jada. Smakował mu tez bialy barszcz, ale torebkowy ;) Z podsmazona
        kielbasa i jajkiem oraz gniecionymi ziemniakami ze skwarkami.
        Kiedys tez zrobilam babe ziemniaczana, ale to jest raczej danie ukrainskie. Z
        kielbasa, skwarkami, marchewka, cebula, czosnkiem, jakies rozne przyprawy,
        podane ze smietana, bardzo smakowalo jemu oraz jego norweskiej dziewczynie :)
        Kiedy widzieliśmy się po 3 miesiecznej przerwie, obydwoje wspominali jakie to
        smaczne było :)
    • london_in_use Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 11:17
      Mojego Anglika zachwyca barszcz czerwony. To jego ulubiona potrawa, a jak mama
      zrobi do niego uszka, to caly gar potrafi zjesc, na sniadanie, obiad i kolacje.
      Pierogi. Sledzie. Kabanosy. W zasadzie on z takich 'jedzacych wszystko', wiec
      uwielbia polska kuchnie. Bigos mu tylko jakos nie wchodzi.

      Dziwi go polski sposob robienia kanapek.
      - Co jadles?
      - Polish sandwich.
      - ???
      - You know, OPEN sandwich.



      • Gość: aś Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: 59.103.206.* 06.07.10, 11:38
        może nie obcokrajowców w Polsce, ale gotuję czasem po swojemu w
        pakistańskim domu, i:

        polubili bardzo czerwony barszczyk instant pewnej polskiej firmy,
        musiałam nim obdarować parę osób i okazało się, że dodają go (w
        formie proszku) do kurczaka karahi :))))

        smakuje im też żurek, tej samej firmy

        i ciasta typu keks czy murzynek (nie wiem, czy polskie, zapewne nie-
        rdzennie ;) w każdym razie korzystam z przepisów z polskich
        kucharskich książek albo takich "z domu")

        dziwi ich zakwas na chleb. ciągle ktoś pyta, jak natrafia w lodówce
        na słoik, czy to jest "harab" (popsute).

        nie lubią kiszonych ogórków, a kapustę owszem, mówią, że polska
        kuchnia musi być podobna do chińskiej

        dziwi ich, że gotuję warzywa w wodzie, jak można jeść gotowane
        warzywa? raz jak się źle czułam to ugotowali dla mnie ziemniaki bez
        soli :)
    • pppopularny kościoły i młode pary 06.07.10, 11:45
      moi znajomi Anglicy podczas podróży po Polsce nie mogli się nadziwić
      zbiorowiskom ludzi pod kościołami w niedzielę, nie rozumieli dlaczego kościołów
      jest tak dużo i tyle ludzi tam chodzi, bo u nich kościoły generalnie puste i
      traktuje się jako zabytki do zwiedzania, więc byli w szoku, że tutaj ludzie się
      jednak jeszcze modlą :)
      druga sprawa to zwyczaj obfotografowywania się młodych par w strojach ślubnych w
      różnych punktach widokowych aby mieć gruby album ślubnych fotografii!
      spotykaliśmy takie parki dosłownie wszędzie od Łazienek i starego miasta, przez
      pałac w Wilanowie, ruiny zamków i muzea, aż do łąki z krowami, gdzie jakaś para
      utrwalała się "na łonie natury"! nie mogli zrozumieć, po co im takie pozowane
      zdjęcia i przeróżnych miejscach i szczerze mówiąc - nie umiałem sensownie
      odpowiedzieć!
        • tangerka Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 12:29
          "Yhy, bo w Brytyjczycy w ogole nie robia sobie pozowanych zdjęć
          slubnych, he he. Za przewodnika google - polecam." - robią ale kilka,
          najczęściej w otoczeniu gości albo na tle weselnej scenografii, a nie jeżdżą z
          fotografem cały dzień po okolicy fotografując się na tle wszystkich lokalnych
          zabytków i widoczków :)
            • tangerka Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 12:45
              no, kliknęłam :) są to zdjęcia z sesji fotograficznych do magazynów mody albo
              właśnie zdjęcia w otoczeniu gości, druhen, w ślubnej limuzynie albo weselnej
              sali :) nie ma żadnego zdjęcia z muzeum albo z łąki z krowami :)
              • bene_gesserit Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 12:53
                To dziwne :)
                Bo ja widze zupelnie prywatne zdjecia z parkow, na moscie, na tle
                malowniczych uliczek, na London Eye itd. I, zdaje sie, fotograficy
                ofiarowujacy wlasnie takie opcje sa niezwykle popularni, skoro sa
                na samej gorze przegladarki. Chociaz oczywiscie to moze zalezec od
                klasy spolecznej - pewnie takie uslugi sa drozsze, wiec middle
                class sie bez nich obchodzi. W Polsce cena jest dosc demokratyczna,
                chociaz pomyslowosc par - tych samych piec lokalizacji - zadna.
                • Gość: ktoś Re: kościoły i młode pary IP: *.adsl.inetia.pl 06.07.10, 13:11
                  Przeciwnie - to zazwyczaj middle class uwiecznia się na zdjęciach ślubnych w
                  parku czy na moście, choć zgadzam się z Tangerką, że jest to raczej w Anglii
                  niszowy zwyczaj i zdjęcia zazwyczaj nie wychodzą poza miejsce wesela i
                  weselników. Natomiast klasy wyższe zamawiają profesjonalne sesje zdjęciowe z
                  fotografami mody właśnie, którzy robią im doskonałe pozowane zdjęcia do
                  rodzinnych albumów przekazywanych przez pokolenia, ale nie ma to nic wspólnego z
                  polskim cykaniem fotek parze młodej w publicznych miejscach typu ogród
                  botaniczny czy galeria handlowa :)
                    • chubbba Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 14:12
                      monidła to chyba robią wszędzie, podobnie jak zdjęcia czy filmy ze ślubu i
                      wesela, jest to powszechne w całej Europie, ale akurat zdjęcia pary młodej w
                      nietypowej scenerii i wydumanych pozach to polska specyfika wymyślona głównie
                      przez żądnych zysku fotografów, którzy ciągną z tego kasę i wymyślają
                      najdurniejsze miejsca do sfotografowania, ostatnio widziałam np. pannę młodą na
                      hałdzie żwiru nad rzeką niczym foka wyrzucona na brzeg :)
                      a w kwestii kuchni: moi znajomi Angole zachwycili się chlebem, szynką i
                      kabanosami (nie z supermarketu oczywiście!) i sernikiem na zimno z owocami,
                      natomiast z odrazą potraktowali smalczyk ze skwarkami, zupę jarzynową, bigos i
                      kartacze. nie wiem o czym to świadczy - chyba raczej o tym, że oni jadają
                      głównie plastykowe jedzenie z fast foodów, rzadko sami coś gotują, znają głównie
                      taką międzynarodową kuchnię fusion typu pizza, pasta, hamburger, fish and chips
                      ... a nie o tym że te potrawy są złe ;)
                      • lia.13 Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 18:48
                        proponuję wybrać się do Rzymu, tam mnóstwo par dosłownie "pałęta się" po
                        mieście, gdyż bardzo popularne są sesje w naturalnym środowisku, np. na moście,
                        przy fontannie..., zamiast wydumanych fotek czynionych w atelier fotografa,
                        mającego imitować jakiś stary młyn czy inne swojskie klimaty, obowiązkowo z
                        podwiązką Panny Młodej. To jest dopiero dla mnie porażka. To już wolę sesję z
                        Parku Łazienkowskiego.
          • eeela Re: kościoły i młode pary 13.07.10, 14:11
            robią ale kilka,
            > najczęściej w otoczeniu gości albo na tle weselnej scenografii, a nie jeżdżą z
            > fotografem cały dzień po okolicy fotografując się na tle wszystkich lokalnych
            > zabytków i widoczków :)

            Chyba sobie żartujesz.
            Nie tylko jeżdżą, ale czasami nawet przeznaczają na to osobny dzień (poza dniem
            ślubnym), czyli na nowo przebierają się w fatałaszki, żeby sobie zdjęcia cykać.

            W kazdym razie burżuje tak robią, bo klasa robotnicza idzie na ślub, potem do
            restauracji, gdzie goście sobie sami musza kupowac drinki, i tyle. Jeżdżenia po
            plenerze z fotografem tez pewnie nie ma.
      • qardonia Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 12:25
        Dokładnie o to samo pytali mnie znajomi Amerykanie podróżujący po Polsce -
        dlaczego tak dużo par ślubnych fotografuje się w dziwnych miejscach i czy to
        jest jakiś miejscowy zwyczaj?! Też nie wiedziałam co powiedzieć i w końcu
        opowiedziałam o polskich weselach typu "zastaw się a postaw się" i że trzeba
        mieć z tego dnia jak najwięcej zdjęć tytułem rekompensaty poniesionych wydatków!
        Nie bardzo rozumieli, kiwali ze zdziwieniem głowami ale uznali, że to taki
        regionalizm, nota bene któremu ulegają np. mieszkający w Polsce WIetnamczycy ...
        • iaguasu Re: kościoły i młode pary 06.07.10, 13:00
          Mnie o ten zwyczaj pytali znajomi Belgowie i - z drugiej strony Europy - Łotysze
          - dla obu nacji zwyczaj jest niepojęty, pewnie dlatego, że sam akt ślubu i
          wesela nie jest u nich aż tak ważny i celebrowany! Łotysze twierdzili, że u nich
          coś takiego jest zupełnym obciachem, bo nawiązuje do popularnego w ZSRR zwyczaju
          składania przez parę młodą zaraz po ceremonii ślubnej wiązanki kwiatów pod
          pomnikiem bohaterów narodowych, a od poradzieckich zwyczajów naturalnie wszyscy
          się odcinają! A tak w ogóle zwyczaj urządzania hucznych wesel i różne obrządki z
          tym związane raczej im się podobały i uznali, że polskie wesele to coś takiego
          jak polska Wigilia czyli ogólnie pozytywnie.




























            • aneta-skarpeta Re: kościoły i młode pary 07.07.10, 09:40
              ja nie widze w tym nic zlego

              chcą to niech jezdzą, fotografują sie, aby to ladne bylo

              poza tym chyba na calym swiecie jest dosc popularne fotografowanie
              sie w ladnych miejscach i nie widze nic zlego w tym, ze ktos sobie
              pierdyknal 300 zdjec z wakacji, urodzin czy slubu

              widocznie lubi..japonczycy sa i tak lepsi;)

              poza tym jesli faktycznie obcokrajowcy tak sie dziwia temu jak
              Polacy podchodza do slubu to dobrze...oznacza to ze sie roznimy i
              jestesmy dla siebie ciekawsi

              btw w niektorych kręgach sluby trwaja do 7 dni i jest to u nich
              normą:)
          • Gość: olo Re: kościoły i młode pary IP: *.chello.pl 11.07.10, 10:48
            Nie znam żadnego zachwytu obcokrajowca Polską. Co najwyżej zdziwienie
            że coś jest normalne, prawie takie jak u nich. Polski chleb czy
            bułki to mit. Czegoś takiegom w zmechanizowanych piekarniach nie ma.
            Polska kiełbasa Miemcowi czy Austriakowi niestety niczym nie
            zaimponuje. Włoch nie padnie na wznak na widok naszych pierogów. Itd
            itp. Natomiast dziwi ich / tzn obcokrajowców / ciągły brud w naszej
            gastronomii / choć zmiany pozytywne są, ale przez nich nie zauważane/
            głównie w ubikacjach.Dziwią ich ceny niektórych dań, jakby właściciel
            chciał zbić maj atek w jednym sezonie. Wreszcie dziwi ich dominujące
            w naszej gastronomii mrożonki.Ciasta nasze nie wywołują wrażenia bo
            zwykle są to jakieś pojedyncze smaki a to serniczek a to szarlotka
            zamiast większej ich oferty. Południowców dziwi skromna oferta wód
            mineralnych, drogie ceny wina, brak przekąsek do wina. Niemiec nie
            rozumie dlaczego do piwa proponuje mu się puszkę orzeszków a wino
            jest ciepłe . Szwed nie ruszy naszych ryb bo twierdzi że nie
            potrafimy ich przyrządzać. Oprowadzałem kiedyś Francuzów po
            warszawskiej starówce eić w kilku lokalach zabawiliśmy. Nie mogli
            pojąc tak ubogiej oferty deserów. I trzeba im to przyznać równie
            ubogiej oferty dań jarskich.Smieszą ich wnętrza naszych restaurantów
            Ten zachodni sznyt wystroju, poszukiwania po sali
            solniczki,plastikowe obrusy i...... minimalna ilość kelnerów /
            głównie kelnerki/.
    • Gość: mniammniammniam Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 11:52
      Większość znajomych Niemców i Skandynawów mających pierwszy kontakt z kuchnią polską, zadziwia wszechobecność wędzonego. U nas prawie do każdej potrawy dodaje się jakiegoś boczku (nawet czasem do pomidorowej) i nasze kiełbasy są bardzo wyraziste w smaku. My to lubimy i uważamy za oznaką jakości, niestety, to nie smakuje wcale wszystkim, jak nam się zawsze wydaje. Bigos, kwaśne zupy itp, też nie są hitem, jako egzotyczna ciekawostka ok, ale nie wolno zapominać, że cudzoziemcy mają często inną mentalność i nie wyrażają swojej negatywnej opinii tak chętnie i wylewnie, jak robimy to my Polacy. Oni zawsze powiedzą, że smakuje, więc w nie każdy (wymuszony) zachwyt należy wierzyć, bo kuchnia polska w porównaniu do wielu innych europejskich, do specjalnie wykwintnych nie należy. Bardzo dobrze wypadają w Europie zachodniej za to ruskie pierogi. To danie bezpieczne, z niewielu prostych i smacznych składników. Tylko lepiej nie podawać ich od razu ze skwarkami i cebulką. Najpierw zapytać, czy się lubi. ;-)
      • senseiek Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie sa.. 06.07.10, 12:05

        > Większość znajomych Niemców i Skandynawów mających pierwszy kontakt z kuchnią p
        > olską, zadziwia wszechobecność wędzonego.

        To moze zalezec od regionu, bo np. ja pare lat nie jadlem nic wedzonego..
        I nie dlatego, ze nie lubie, bo lubie, tylko nie bylo okazji (pomijam oczywiscie zolte sery)

        > U nas prawie do każdej potrawy dodaje
        > się jakiegoś boczku (nawet czasem do pomidorowej) i nasze kiełbasy są bardzo w
        > yraziste w smaku. My to lubimy i uważamy za oznaką jakości, niestety, to nie sm
        > akuje wcale wszystkim, jak nam się zawsze wydaje. Bigos, kwaśne zupy itp, też n
        > ie są hitem, jako egzotyczna ciekawostka ok, ale nie wolno zapominać, że cudzoz
        > iemcy mają często inną mentalność i nie wyrażają swojej negatywnej opinii tak c
        > hętnie i wylewnie, jak robimy to my Polacy. Oni zawsze powiedzą, że smakuje, wi
        > ęc w nie każdy (wymuszony) zachwyt należy wierzyć,

        Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie sa, zeby nie wyjsc na gburow.

        > bo kuchnia polska w porównan
        > iu do wielu innych europejskich, do specjalnie wykwintnych nie należy.

        Wykwintnosc ja bym tu mierzyl oryginalnoscia. A ta jest calkiem spora.

        > Bardzo d
        > obrze wypadają w Europie zachodniej za to ruskie pierogi. To danie bezpieczne,
        > z niewielu prostych i smacznych składników. Tylko lepiej nie podawać ich od raz
        > u ze skwarkami i cebulką. Najpierw zapytać, czy się lubi. ;-)

        Niewielu prostych i smacznych skladnikow?! Przeciez pierogi ruskie robi sie z bialego sera ktory na zachodzie europy jest uwazany za odpad!
        • Gość: mniammniammniam Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 12:22
          senseiek napisał:

          > Niewielu prostych i smacznych skladnikow?! Przeciez pierogi ruskie robi sie z b
          > ialego sera ktory na zachodzie europy jest uwazany za odpad!

          I znowu ta mitologia, że na Zachodzie nabiału nie ma. ;-) Jest, w Niemczech od maślanek, kefirów, serwatek pitnych, kwaśnej śmietany, twarożków, świeżych serków i zwykłego twarogu pod nazwą Schichtkäse jest zatrzęsienie. Ja nie wiem czemu ci ludzie zawsze płaczą. W krajach skandynawskich też je się tradycjonalnie sporo produktów mlecznych i ta część Europy po względem procentu ludności z dobrą tolerancją laktozy wychodzi nawet lepiej od Polaków, więc muszą to znać. A w krajach na południe od Alp mamy do czynienia z mnóstwem produktów zw świeżego mleka owczego i koziego, których używa się jak nasz twaróg. Często nawet w cieście podobnym do pierogowego, więc jedyne co w naszych pierogach może dziwić, to dodatek sycących ziemniaków. Co pewnie w Europie wschodniej było tylko wynalazkiem z biedy. ;-) Lepiej europejskich zwyczajów żywieniowych nie oceniać na podstawie tanich angielskich pubów. ;-)
          • mkur Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 12:33
            Nie do końca mitologia.

            Wiele rzeczy w polskim nabiale jest naprawdę niepowtarzalnych,
            i chodzi nie tylko o jakieś atawizmy kulinarne.

            Dobry przykład to jogurty pitne.
            W Polsce ich dostępność i wybór jest ogromny w porównaniem
            z jakimkolwiek innym miejscem jakie znam.
            • Gość: mniammniamniam Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 12:53
              mkur napisał:

              > Dobry przykład to jogurty pitne.
              > W Polsce ich dostępność i wybór jest ogromny w porównaniem
              > z jakimkolwiek innym miejscem jakie znam.

              Ponieważ pamiętam jeszcze dobrze czasy komunistyczne, przypominam, że jogurt był jeszcze całkiem niedawno w Polsce produktem nieznanym. To co masz teraz w supermarketach przyszło z Zachodu. I pewnie nigdy nie widziałeś szwajcarskiego supermarketu, co tam się się dzieje jogurtowo, to nawet na rozpieszczonym Niemcu robi wrażenie. A w Polsce wybór jest faktycznie dosyć różnorodny, ale to jest tzw. faza testowa. Wiele międzynarodowych firm nie wie jeszcze, co Polakom podejdzie i które produkty będę się tu dobrze sprzedawać. Niedługo rynek się ustabilizuje i będzie to, co się cieszyło większym powodzeniem.

              > Wiele rzeczy w polskim nabiale jest naprawdę niepowtarzalnych,
              > i chodzi nie tylko o jakieś atawizmy kulinarne.

              Tu prosiłabym o przykład, bo nie znalazłam w Polsce niepowtarzalnego produktu mlecznego, którego nie ma gdzie indziej. Nawet wędzony ser owczy czyli nasz oscypek, istnieje już w kuchniach śródziemnomorskich i bałkańskich.
                • Gość: mniammniammniam Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 13:28
                  bene_gesserit napisała:

                  > Jogurt byl bardzo dobrze znanym produktem. Nazywal
                  > sie 'wieloowocowy' i byl w czworokatnych pudelkach z obrazkami
                  > roznych owocow na wieczku.

                  Aż takim znanym chyba nie był, bo w moim prowincjalnym miasteczku go nie było. A pamiętam jeszcze czasy pierwszych obrzydliwych truskawkowych twarożków homogenizowanych. Nabiał o smaku owocowym był w ogóle wielką rzadkością, do końca lat 80-tych dominowały produkty o smaku naturalnym. Mleko z owocami miksowało się w domu. Był kefir i maślanka, śmietana zwykla i kremówka, twaróg tłusy, półtusty i chudy, a naturalnego jogurtu nie było i już. Acha, po domach kursował grzybek, z którego robiło się coś w rodzaju gęstego kefiru, który w Niemczech sprzedaje się pod nazwą Kalinka. ;-)


                  > A niepowtarzalny to jest chyba ser bialy w wersji, ktora mozna
                  > kroic, w odmianach z rozna zawartoscia tluszczy.

                  Biały ser do krojenia można kupić w Niemczech pod nazwą Schichtkäse. Faktem jest, że tylko w wersji 10%, co odpowiada mniej więcej naszemu półtłustemu (tłusty ma 30% zawartości tłuszczu w suchej masie ).
                  • coelka Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 21:26
                    > > Jogurt byl bardzo dobrze znanym produktem. Nazywal
                    > > sie 'wieloowocowy' i byl w czworokatnych pudelkach z obrazkami
                    > > roznych owocow na wieczku.
                    >
                    > Aż takim znanym chyba nie był, bo w moim prowincjalnym miasteczku go nie było.
                    >
                    > ek, z którego robiło się coś w rodzaju gęstego kefiru, który w Niemczech sprzed
                    > aje się pod nazwą Kalinka. ;-)
                    >
                    >
                    >
                    Ja tez pamiętam bardzo dobrze ten jogurt, w moim miescie sredniej wiekości był
                    i sie nim zapijałam. Była tez mleczarnia, która te jogurty robiła i bardzo dobre
                    sery białe . nie ma już tego jogurtu i kapitalizm wykończył tę mleczarnię .Teraz
                    nie może być nic polskiego tylko duze przedsiębiorstwa globalne co wiekszość na
                    tym forum uznaje za super sytuacje. mnie sie to nie podoba.
                  • tom.gorecki Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 09.07.10, 09:08
                    To był jogurt i w sklepach pojawił się mniej więcej w 2 poł lat 80. Był czymś w stylu rozwodnionego jogurtu czy kefiru z dodatkim czegoś, co wyglądało jak dżem z całymi owocami. I co ciekawe, chyba nie było czystego jogurtu a w każdym razie nie od razu.

                    Pakowali to w sześcienne "pudełka" z jednakowym w całej chyba Polsce nadrukiem (oranżady też tak miały) mniej więcej tak wysokie, jak szerokie u mnie a w innych regionach były wyższe, za to węższe.

                    Serki pakowali w bardziej płaskie no i łódeczka to już nie był często polistyren typowy szorstki, śmierdzący, ale siakiś powlekany i błyszczący.

                    Jak zwykle w Polsce ciągle go brakowało, bo albo nie było aluminium na wieczka (powlekane do nakładania na gorąco) albo polistyrenowych pudełek.

                    Teraz nikt by tego do ust nie wziął ale do tamtej chwili dostępne były tylko kefiry i maślanki.
              • Gość: Marta Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.4web.pl 06.07.10, 15:58
                >Ponieważ pamiętam jeszcze dobrze czasy komunistyczne, przypominam,
                że jogurt by
                > ł jeszcze całkiem niedawno w Polsce produktem nieznanym

                Zatem masz amnezję. Jogurt był w czasach PRL produktem bardzo dobrze
                znanym - w prostokątnych kubeczkach, płynny, o smaku truskawek lub
                owoców lesnych. Tak samo jak serki homogenizowane. uz dośc mam
                tych " innych wariantów opowiesci " na temat PRL, gdzie rzekomo nic
                nie było. Teraz dowiedziałam się, z ejogurtu tez, choc był we
                wszystkich społemowskich sklepach i był ukochanym smakiem
                dzieciństwa mojego i mojego brata.
            • Gość: Iwona Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: 62.172.214.* 06.07.10, 16:46
              > Dobry przykład to jogurty pitne.
              > W Polsce ich dostępność i wybór jest ogromny w porównaniem
              > z jakimkolwiek innym miejscem jakie znam

              W Anglii pelno pitnych jogurtow, Hindusi pija lassi (cos miedzy
              maslanka a mlekiem odtlusczonym), Anglicy jogurty pitne najczesciej
              owocowe, kefiry sa bardzo popularne w Turcji (i Grecji) i chyba
              stamtad do nas przywedrowaly (nazwa)
            • krysia2000 Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 17:16
              Pierwszy wniosek jaki się nasuwa z takiego kompleksami podszytego wątku to taki,
              że wciąż za mało podróżujemy po świecie.

              Koledze od ogromnego wyboru pitnych jogurtów w porównaniem z jakimkolwiek innym
              miejscem jakie znam polecam wycieczkę do Indii (lassi, chaas), Tajlandii
              (lassi), Turcji (ayran) czy choćby krajów byłego ZSRR.

              Jogurt ma rodowód wschodni i jego historia w Polsce jest krótka. Prawda, były
              jogurty już w latach 70, ale powiedzmy sobie szczerze, że to był egzotyczny
              rarytas, a nie norma na społemowskich półkach z nabiałem. Do 89 roku mniej niż
              10 razy miałam okazję napić się jogurtu (albo raczej jogurtowego napoju w stylu
              ajran, być może podpatrzonego przez dyrektorów naszych mleczarni podczas
              bułgarskich wywczasów). I pamiętam jeszcze, jak w telewizji w któreś wakacje
              leciał bułgarski serial "Vasco da Gama ze wsi Rupcza" i tamtejsze
              dzieciaki żywiły się jogurtem i trzeba było mamy pytać, co to jest ten jogurt:

              "To taki kefir, albo maślanka, dziecko. Chcesz to ci zrobię koktajl ze
              zsiadłego mleka z truskawkami, będzie jak jogurt. I pojedziemy nad glinianki
              poopalamy się jak nad Morzem Czarnym."


              Wiem, że to może być dla stołecznej Bene niewiarygodne, ale rynkowe dysproporcje
              pomiędzy największymi miastami a prowincją w PRL (i pewnie dziś także) były
              ogromne. Ja dorastałam w typowym zapyziałym, 75tys. blokowisku na północy Wlkp.,
              które najlepszy i najpatriotyczniejszy w całym bloku wschodnim I sekretarz
              uczynił wojewódzkim miastem. Po buty i kurtkę na zimę nie raz trzeba było jechać
              do... Łodzi. Ale frajda była, bo można było po drodze wpaść do Hortexu, tego z
              drzewem pośrodku sali, którego korona przepruwała dach i zjeść jakiś kosmiczny
              deser lodowy z galartekami we wszystkich kolorach tęczy, a rodzice mogli się
              napić kawy... w filiżance!

              Dopiero, kiedy na nasz rynek wkroczyły zachodnie koncerny zaczął się jogurtowy i
              pseudojogurtowy fioł. Durne reklamy jogurtów (i pozostałych serków-deserków
              zaciąganych pektyną i GM skrobią kukurydzianą) uczyniły z nich pożywne lekarstwo
              na całe świata zło i pozycję obowiązkową na liście zakupów każdej dbałej o
              odporność i rozwój kośca swej latorośli mamusi.

              I to też nie jest polski fenomen.
              • asiakusy Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 18:38
                Krysiu kochana, zgadzam się, że w porównaniu choćby z Rosją w Polsce jest mniejszy wybór produktów z przekwaszonego mleka, ale aż tak źle też z nami nie jest :) Mieszkam w ogromnym mieście na Półwyspie Indyjskim i jasne, że nie zwiedziłam tu wszystkich sklepów i mleczarni, ale sporo czasu zawsze spędzam przy stoiskach z nabiałem :) Do wyboru jest zazwyczaj to, co najczęściej się podaje do potraw: czysty jogurt i raita - jogurt z kuminem. Lassi najczęściej robimy w domu, choć można też kupić w budce u pana. Jogurty owocowe są dostępne w sklepach "z górnej półki", a pochodzą z Anglii, Emiratów i innych odległych miejsc. Nie spotkałam jeszcze ani kefiru, ani maślanki, ani kwaśnej śmietany. Jest za to pyszny jogurt "z Dakki", który przypomina rosyjską rjażenkę (tak, jakby najpierw zrobić "topione mleko", a potem je zakwasić) i kupuje się go w glinianych naczyniach. No i olbrzymi wybór słodyczy z mleka i śmietanki. W porównaniu z tutejszymi sklepami, nawet tymi drogimi, polskie spożywczaki wypadają wcale nieźle :)
                • krysia2000 Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 19:43
                  Nie twierdzę, że jest źle. Tylko z tą niepowtarzalnością polskich jogurtów
                  pitnych to teza trochę zbyt śmiała, zgodzisz się? Raz, że jogurty to całkiem
                  młody element naszej nabiałowej tradycji, a dwa to jogurt i jogurtopodobne
                  produkty międzynarodową karierę robią.
                  • mkur Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 22:48
                    Są niepowtarzalne, żeby tego nie widzieć trzeba mieć jakieś
                    kompleksy ...

                    OK, nie znam za bardzo Azji, ale zgadza się że smaka na coś takiego
                    to trzeba mieć chyba jednak mieszkając w Europie Centralnej, być
                    może nawet Wschodniej (vide litewskie jogurty, coś jeszcze bardziej
                    odjechanego niż u nas).

                    Jakieś jogurty na PRL-u też bywały, ale szał zaczął się za
                    kapitalizmu. I nie, nie chodzi mi o actimela ;-)

                    Jest po prostu tak że ludzie chcą to kupować i ten popyt jest
                    zaspakajany. Jeszcze faktycznie Niemcy coś takiego też mają, ale
                    samki są trochę inne.
                    • krysia2000 Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie 06.07.10, 23:41
                      > OK, nie znam za bardzo Azji, ale zgadza się że smaka na coś takiego
                      > to trzeba mieć chyba jednak mieszkając w Europie Centralnej, być
                      > może nawet Wschodniej (vide litewskie jogurty, coś jeszcze bardziej
                      > odjechanego niż u nas).

                      Skoro OK nie za bardzo znasz Azję i faktycznie Niemcy coś takiego też mają,
                      tylko trochę inne, a litewskie jogurty to coś jeszcze bardziej odjechanego niż u
                      nas, to zanim zaczniesz wysuwać tezy o kompleksach tych, co nie widzą w nich nic
                      nadzwyczajnego, dobrze przeanalizuj swoją wypowiedź i odpowiedz mi, prostej
                      kobiecie, na czym w takim razie niepowtarzalność polskich jogurcików miałaby
                      polegać? Że są niepowtarzalnie mniej odjechane od tych litewskich?
                      Niepowtarzalnie trochę inne w smaku od tych niemieckich? Niepowtarzalnie
                      nieporównywalne z tymi nieznanymi, azjatyckimi? Niepowtarzalnie dostosowane
                      przez międzynarodowe korporacje mleczarskie do niepowtarzalnych gustów
                      niepowtarzalnych polskich konsumentów?

                      Polska wyjątkowość to zgubny mit, za to jak pięknie przez nas pielęgnowany. Jak
                      przez nikogo innego w świecie. ;o)

                      I to jest tyle ode mnie w narcystycznym temacie: "Dlaczego nasza kuchnia jest
                      taka wyjątkowa i co zadziwia (czyt. zachwyca) w niej cudzoziemców?"

                      --
                      To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
              • Gość: Asia Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 07.07.10, 10:07
                Wiem, że to może być dla stołecznej Bene niewiarygodne, ale rynkowe dysproporcj
                > e
                > pomiędzy największymi miastami a prowincją w PRL (i pewnie dziś także) były
                > ogromne.

                Pozwolę sobie zauważyć, że ja pijałam jogurt na wakacjach u babci w maleńkim
                miasteczku ok. 40 km od Krakowa. A zatem nie tylko w stolicy dostępne były takie
                rarytasy. Co prawda nie zawsze był w lokalnych sklepach, ale nie zawsze był też
                np. olej, na którym dało się smażyć frytki. Specyficzne czasy.
                Nie spotkałam się też w dawnych czasach z jogurtami przypominającymi ayran,
                który kojarzy mi się z napojem słonym (chyba, że czegoś nie wiem i jakiś
                światowiec zaraz wytknie mi ignorancję). Jogurty, które pijałam były
                jednoznacznie owocowe.
            • Gość: mmk Re: Zgadzam sie, ze zagraniczniacy szczerzy nie IP: *.fbx.proxad.net 09.07.10, 01:01
              mkur napisał:
              > Wiele rzeczy w polskim nabiale jest naprawdę niepowtarzalnych,
              > i chodzi nie tylko o jakieś atawizmy kulinarne.
              > Dobry przykład to jogurty pitne.

              Jogurty pitne występują w wielkiej różnorodności w wielu państwach.
              Widocznie w nich nie byłeś.
              Im więcej się jeździ po świecie, tym bardziej człowiek się
              przekonuje, ze jego kraj NIE jest niepowtarzalny, bo każdy kraj jest
              niepowtarzalny, odmienny i wyjątkowy. A skoro każdy jest wyjątkowy,
              to trudno wskazywać na to, że jakiś jest bardziej niepowtarzalny niż
              pozostałe. Podobnie jest z dorobkiem kulinarnym.
      • Gość: gr_di Co Ty piszesz, dziecinko? IP: *.toya.net.pl 06.07.10, 20:15
        Niemcy nie lubią kwaśnych rzeczy...buahahaha, a kapustą kiszoną, to wręcz się
        brzydzą.....;-D, kwaśną śmietaną również....;-D Podobnie jak alzaccy Francuzi-
        też w życiu kapusty kiszonej w ustach nie mieli ;-P Używają jej tylko do
        egzorcyzmów!!!! Szwedzi??? Kapusta nie, ale taki sfermentowany śledzik jest
        gites- mniam, pychota! Tylko dobrze mlekiem zapić trzeba- słodkim dla równowagi-
        i surową cebulą przegryźć ;-D Może następnym razem podaj im mleko do popicia ogurca!
    • Gość: yzek Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.07.10, 11:56
      Terry Pratchett podczas wizyty w Polsce był goszczony w restauracji o klimacie
      ludowym. Opowiadał, że dostał: „kawałki tłuszczu, nadziewane tłuszczem i polane
      tłuszczem” i do tego „garnek tłuszczu” (smalczyk ze skwarkami) na przystawkę.
      Chodziło o pierogi ze skrwarkami i smalczyk do smarowania chlebka :)

      Podobno wtedy wpadł na pomysł kopalni tłuszczu, który wykorzystał w powieści
      "Piąty słoń" z cyklu "Świat Dysku".

      www.esensja.pl/ksiazka/recenzje/tekst.html?id=3569
      Y.
    • Gość: marta Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.4web.pl 06.07.10, 12:37
      Generalnie, obcokrajowców, których spotkałam zadziwiało głownie
      polskie pieczywo - oczywiscie z malych piekarni, rynków - tam gdzie
      dostaje sie prawdziwy razowiec, chleb na zakwasie, dobre bułki czy
      angielkę. Kiedy sama wyjechałam na troche ,zrozumiałam o co chodzi -
      nasze pieczywo ma smak i chrupiaca skórkę, do tego nie psuje się ,
      tylko robi czerstwe - nie jadłam obrzydliwszego pieczywa niż w UK i
      nie było to pieczywo tostowe :)))))))))

      Oprócz tego smakują białe sery i ogólnie nabial. Tak mi sie wydaje,
      ze to z czego powinnismy byc dumni to własnie melczarnie i
      piekarnie.
      • Gość: mniammniammniam Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 13:02
        Gość portalu: marta napisał(a):

        > Oprócz tego smakują białe sery i ogólnie nabial. Tak mi sie wydaje,
        > ze to z czego powinnismy byc dumni to własnie melczarnie i
        > piekarnie.

        Ale tu nie chodzi o dumę, tylko o to co jest dziwne i inne, a piekarnie i to bogatsze od polskich znajdziesz też w Niemczech, Austrii, Szwajcarii i Danii. Za najlepszy chleb na świecie uważany jest ten niemiecki.

        Kiedy sama wyjechałam na troche ,zrozumiałam o co chodzi -
        > nasze pieczywo ma smak i chrupiaca skórkę, do tego nie psuje się ,
        > tylko robi czerstwe - nie jadłam obrzydliwszego pieczywa niż w UK i
        > nie było to pieczywo tostowe :)))))))))

        Wszystko, co porównasz z UK wyjdzie lepiej. UK uchodzi już od dawna za pustynię kulinarną i symbol złego smaku. To nigdy nie był i nie jest wyznacznik tego, co jada się w Europie.
          • pani.serwusowa Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 16:56
            Jadles langustynki, sledzie, czy przegrzebki szkockie? Angielska dziczyzne?
            Jagniecine, ktora rozplywa sie w ustach i nie kosztuje przy tym fortuny? Moze
            kilka serow, tradycyjnie brytyjskich, z kilkuset gatunkow dostepnych na rynku?

            Sunday roast, angielskie sniadanie czy steki to nie wszystko. Zapewniam, ze po
            rozszerzeniu tego spectrum jednak moze byc szal. UK z cala pewnoscia nie jest
            kulinarna pustynia, jesli mowimy o kuchni tradycyjnie angielskiej. A jak dodamy
            do tego tygiel kulturowy, to juz odjazd zupelny.
        • Gość: Marta Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.4web.pl 06.07.10, 16:09
          >Za
          > najlepszy chleb na świecie uważany jest ten niemiecki.

          Strasznie czepialskim typem jesteś, wiesz? Masz jakiś problemy?
          Chcesz za wszelką cenę udowodnić, ze wszystko co polskie jest z
          załozenia opbrzydliwe? rzuc gosciu na luz, bo straszne kompleksy z
          ciebie wychodzą. Napisałam, ze MOIM znajomym najbardziej smakował W
          Polsce polski chleb i polski nabiał. Byli wsród nich ROWNIEZ
          Niemcy. I juz ci sie nei podoba, bo niemiecki jest uwazany za
          najlepszy chleb - a ja zapytam - przez kogo? Wiesz, ze istnieją
          ROZNE piekarnie i ROZNE mleczarnie i to one decydują o smaku?


          PS. Dla twojej informacji to akurat w UK mozna zjesc czasem takie
          cuda kulinarne, których w Polsce nie ma jeszcze sladu, np. tajskie
          albo z pogranicza pakistańsko- indyjskiego. Róznorodnosc kuchni
          swiata jest tam niesamowita
          Takze neistety, ale nei wszystko co porównam z UK wyjdzie lepiej.



          • Gość: mniammniammniam Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.isp.t-ipnet.de 06.07.10, 23:18
            Gość portalu: Marta

            > Strasznie czepialskim typem jesteś, wiesz? Masz jakiś problemy?
            > Chcesz za wszelką cenę udowodnić, ze wszystko co polskie jest z
            > załozenia opbrzydliwe? rzuc gosciu na luz, bo straszne kompleksy z
            > ciebie wychodzą.

            A co ty masz za problemy? Przymus patriotyzmu kuchennego, czy jak?


            > PS. Dla twojej informacji to akurat w UK mozna zjesc czasem takie
            > cuda kulinarne, których w Polsce nie ma jeszcze sladu, np. tajskie
            > albo z pogranicza pakistańsko- indyjskiego. Róznorodnosc kuchni
            > swiata jest tam niesamowita

            Słonko, że w egzotycznych restauracjach gotują egzotyczne jedzenie, to ja wiem, a ta tajska knajpa w Londynie nie dodaje brytyjskiej kuchni powodów do dumy.
        • pani.serwusowa Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 16:50
          Wszystko, co porównasz z UK wyjdzie lepiej. UK uchodzi już od dawna za pustynię
          > kulinarną i symbol złego smaku. To nigdy nie był i nie jest wyznacznik tego, c
          > o jada się w Europie.


          I cale szczescie, ze zaden kraj na dobra sprawe nie jest wyznacznkiem tego co
          jada sie w Europie, jakie to byloby nudne.

          Nie wiem skad czerpiesz informacje o kuchni UK, ale sa dosc szczatkowe. UK ma
          wiele swietnych produktow i potrafi sie z nich w tym kraju wyprodukowac smaczne
          dania. A jesli opierasz swoja opinie na tym, co jada przecietny przedstawiciel
          working class, to tak - to jest pustynia kulinarna. Tyle, ze to tylko wycinek UK
          i to tak jak powiedziec, ze Polacy niz innego nie jedza tylko schabowe,
          ziemniaki i kapuste.
        • Gość: Iwona Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: 62.172.214.* 06.07.10, 17:58
          Do mniammniammniam: Typowa wypowiedz kogos, kto byl w Londynie,
          jedzenie polskie kupowal w Lidlu lub Tesco i sie wymadrza na forum,
          Anglicy maja bardzo bogata kuchnie i wspaniale kuchnie regionalne, a
          takze targi ze swiezymi rybami, miesem i serami, domowej roboty
          dzemami i przetworami.

          Wszystko, co porównasz z UK wyjdzie lepiej. UK uchodzi już od dawna
          za pustynię kulinarną i symbol złego smaku. To nigdy nie był i nie
          jest wyznacznik tego, co jada się w Europie.


          Nic bardziej mylnego, UK jest wykladnikiem tego co sie jada w
          Europie i na swiecie, chociczby ze wzgledu na obecnosc roznych
          narodowosci.
      • Gość: Iwona Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: 62.172.214.* 06.07.10, 17:38
        nie jadłam obrzydliwszego pieczywa niż w UK i
        > nie było to pieczywo tostowe

        A ja nie jadlam lepszego chleba niz w UK z prywatnej piekarni,
        samego razowego chleba bylo 6 rodzajow, to co pieka polskie
        piekarnie dla Tesco to nie jest polski chleb, taki jak pamietam z
        Polski. W Polsce razowy w Lublinie, skorka chrupiaca, i tzw chleb na
        metry w Olsztynie, mokry razowo-przenny n zakwasie, pycha.
    • tow.stalin podlecze sobie kompleksy, a co... 06.07.10, 13:07

      specjalnie pomijając fakt, że zadawanie takich pytań (i odpowiadanie na nie)
      jest objawem leczenia kompleksów, to na ten przykład czesi lubią nasze wedliny
      i... piwo :) no. znam takich co łorkę pstrąg lubią (coby mnie nikt nie oskarżył
      o kryptoreklamę).

      i tym postem dałem sobie +13 do samooceny i +6 do many :) ehhh, moge wreszcie
      iść na smoka i nabić se expa...
    • moniakociara Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 13:20
      Przypomniało mi sie jeszcze pare rzeczy: chinczyk, brazylijczyk oblizywali sie
      po kabanosach ;) Litwinowi nie podszedł biały barszcz, powiedział, ze nie
      smakuje i tyle, wolał jesc same ziemniaki - hahahahaha D:
      Bigos jedli, z tym, ze bez trzesacych sie uszu, powiedzieli, ze jest taki inny,
      intensywny w smaku, ale całkiem ok ;)
      Pierogi ruskie nie smakowały chinczykowi, z tym, ze on w ogole sera nie lubi,
      ani zoltego ani białego. Dziwi go to, ze w Polsce (czy tez w innych krajach
      europejskich) kladziemy ser na kanapki, on toleruje tylko na pizzy czy grzankach.
      Smakował im sernik na zimno, na spodzie z ciastek, z owocami i galaretka ;)
        • maymay Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 16:09
          Guzik prawda. Większość Chińczyków całkiem przyzwoicie przyswaja
          sobie mleko, niewielkie korzystanie z nabiału i mleka wynikało
          głównie z kultury. Teraz rząd chiński bardzo promuje mleko w Chinach
          kontynentalnych, podczas gdy w zwesternizowanym Hong-Kongu picie
          mleka jest już na porządku dziennym. Też byłam zdziwiona, ale 4 moje
          współlokatorki, Chinki codziennie na śniadanie wcinają świeże mleko
          z płatkami. :)
          • Gość: Savon de Marseille Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? IP: *.dyn.iinet.net.au 07.07.10, 03:02
            maymay napisała:

            > Guzik prawda. Większość Chińczyków całkiem przyzwoicie przyswaja
            > sobie mleko, niewielkie korzystanie z nabiału i mleka wynikało
            > głównie z kultury. Teraz rząd chiński bardzo promuje mleko w
            Chinach
            > kontynentalnych, podczas gdy w zwesternizowanym Hong-Kongu picie
            > mleka jest już na porządku dziennym. Też byłam zdziwiona, ale 4
            moje
            > współlokatorki, Chinki codziennie na śniadanie wcinają świeże
            mleko
            > z płatkami. :)


            LI (Lactose Intolerance)
            patrz mapa
            en.wikipedia.org/wiki/Lactose_intolerance


          • krzysztofsf Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 07.07.10, 10:34
            maymay napisała:

            > Guzik prawda. Większość Chińczyków całkiem przyzwoicie przyswaja
            > sobie mleko, niewielkie korzystanie z nabiału i mleka wynikało
            > głównie z kultury. Teraz rząd chiński bardzo promuje mleko w Chinach
            > kontynentalnych, podczas gdy w zwesternizowanym Hong-Kongu picie
            > mleka jest już na porządku dziennym. Też byłam zdziwiona, ale 4 moje
            > współlokatorki, Chinki codziennie na śniadanie wcinają świeże mleko
            > z płatkami. :)

            No coz, jak co Savoin ponizej odpowiedzial z linkiem do danych...

            To, ze obecnie pojawia sie w diecie, nie oznacza przyswajania wszystkich skladnikow.

            Chiny dziwny kraj. Do czasu, az plod nie przekroczy glowa granicy drog rodnych, mozna dokonac aborcji. Pozniej, nazywa sie to juz porod.
    • anjako Re: Co dziwi / zachwyca obcokrajowców w Polsce? 06.07.10, 13:34
      Mój mąż bardzo się dziwił ilości jedzenia na stole podczas śniadania i kolacji
      podczas świąt wielkanocnych i Swiąt Bożego narodzenia heh

      Znajomi anglicy uwielbiają żur i barszcz czerwony,bigos, a także sa pod
      wrażeniem wędlin i kielbas (i tu trzeba znać dobrą masarnię, ew. osobę, która
      kiełbasy i wędliny robi).

      Męża dizwi fakt, że bardzo dużo potraw można zrobić z ziemniaków!

      Co go niezmiernie wkurza- i tu odejde od tematu- że w każdym sklepie, ale to w
      KAŻDYM jak przychodzi do płacenia pytają się o drobne, płakać się chce.. mnie
      również to zaczęło denerwować..

      AU
    • Gość: gr_di Poznanym przeze mnie Belgom i Duńczykom IP: *.toya.net.pl 06.07.10, 14:24
      dziwne wydaje się to, że jemy dużo maku i grzybów blaszkowatych. Wiedzą o tym od
      dawna, ale stwierdzili, że to dziwne... Poza tym dziwi ich to, że robimy zupę z
      buraków, które są im wprawdzie znane, ale nigdy nie wpadłoby im do głowy, żeby
      robić z nich zupę oraz to, że jemy kwiaty czarnego bzu w cieście naleśnikowym,
      albo sałatkę z pokrzyw. Z kolei znajomego Żyda z Izraela najbardziej zadziwiły
      kible z półką....;-P Pytał po co nam takie, bo nigdy wcześniej podobnych nie
      widział!