Dodaj do ulubionych

Najbardziej śmierdzący żółty ser?

IP: 85.222.87.* 01.08.10, 15:04
Jaki?
Obserwuj wątek
    • pinkink3 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 20:00
      Moge mowic tylko o takich, jakie jadlam.
      Blue Stilton i Blue Castello to moi faworyci.
      Oba znakomite i oba daja tak okropnie, ze sie slabo robi.
      Az mi slinianki sie obudzily, kiedy o nich pomysle.;)

      Pamietam kiedys omal mnie nie zabil limburski i raclette. Nie wspominam ich
      dobrze i mysle, ale ze byly przejrzale. Wiec nie wiem, czy sie liczy.

      • lee-aa Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 22:39
        Gruyere wieziony ze Szwajcarii w bagażniku. Dwuletni kozi ser
        dostępny w każdym sklepie serowym w Holandii. Old Amsterdam wieziony
        w samochodzie do Polski. ;)

        Najbardziej śmierdziała jednak mieszanka serowa wieiona samochodem
        osobowym z Bretanii do Amsterdamu, w zyciu się nie przyznam, że
        kazałyśmy chłopakom na stacji benzynowej myć nogi i zmieniać
        skarpetki ....
        • pinkink3 Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 22:54
          Wydaje mi sie, ze tu chodzi o sery smierdzace 'z natury' , niemniej jak najbardziej nadajace sie do jedzenia.
          Takie, ktore 'sie ruszaja', bo np. przechowywane za dlugo i w niewlasciwych warunkach, smierdza, bo procesy bakteryjne zaszly za daleko i takich serow juz jesc nie nalezy.

          W zasadzie kazdy ser, jesli mu tylko pozwolic, w pewnym czasie osiaga taki stopiem zasmrodzenia, ze mozna zemdlec. Nawet poczciwy, bialy ser.
          Tylko, ze tego juz jesc nie mozna.
          I chyba nie o takie autorce watku chodzilo.
          • lee-aa Re: Najbardziej śmierdzący żółty ser? 01.08.10, 23:02
            Tak się składa, że w samochodzie, nawet w lodówce, każdy ser będzie
            śmierdział. Ze znajomymi raz na jakiś czas robimy sobie wyprawy
            kulnarne i z każdej przywozimy sery. Po każdej takiej wyprawie -
            niezależnie od pory roku samochód jest myty i wietrzony.

            Generalnie - ser kozi, owczy śmierdzi bardziej od krowiegio, im
            starszy ser - tym śmierdzi bardziej. Nawet poczciwy parmezan.
    • nobullshit "Ser ma zbyt wygórowane ambicje" 02.08.10, 01:16
      W literaturze najbardziej śmierdzący ser został opisany w "Trzech panów w łódce
      nie licząc psa". Wklejam, co znalazłam w sieci, polecając lekturę całej książki
      ze szczególnym uwzględnieniem rozdziału czwartego.

      "Na drugi dzień znów zebraliśmy się wieczorem w celu omówienia planów i
      powzięcia decyzji. Harris powiedział:
      - Otóż, musimy najpierw zadecydować, co mamy zabrać ze sobą. Jerome, bierz
      kawałek papieru i pisz; ty, Jerzy, weź z półki katalog towarów kolonialnych, a
      mnie proszę dać ołóweczek, to zrobię wykaz.
      Oto cały Harris - zawsze gotów wziąć ciężar w swe ręce i włożyć go na cudze barki."

      "Na drugie śniadanie - powiedział - mogą być biskwity, zimne mięso, chleb z
      masłem i dżem - w żadnym razie nie ser. Ser, podobnie jak nafta, ma zbyt
      wygórowane ambicje. Chciałby sam zająć łódkę. Rozchodzi się po koszu z żywnością
      i całej jego zawartości nadaje swój własny zapach. Nie wiadomo, czy to, co się
      je, jest szarlotką, parówkami, czy też są to poziomki z kremem. Wszystko ma smak
      sera. Tak, ser pachnie zbyt mocno."

      "Podjechałem po towar i zabrałem go do dorożki. Była to rozklekotana drynda,
      którą wlókł za sobą raciaty i dychawiczny somnabulik, nazwany przez właściciela
      w rozmowie za mną, w chwili zapomnienia, koniem. Położyłem sery na budzie.
      Ruszyliśmy takim chodem, jakiego nie powstydziłby się najbardziej szybkobieżny
      walec parowy, i było nam wesoło, jakbyśmy jechali przy dźwiękach dzwonu
      żałobnego - do chwili, gdyśmy skręcili na rogu. Wtedy bowiem wiatr dmuchnął
      zapachem serów w naszego rumaka. To go obudziło. Parsknął ze zgrozą i pomknął
      przed siebie z szybkością trzech mil na godzinę. Wiatr bez ustanku dął w jego
      stronę. Zanim dojechaliśmy do końca ulicy, konik wyciągał około czterech mil na
      godzinę, zostawiając daleko za nami osoby kulawe i zażywne starsze panie."

      "Mieszkałem kiedyś z facetem, którego lenistwo doprowadzało mnie do szaleństwa.
      Potrafił całymi godzinami leżeć rozwalony na sofie i patrzeć, jak pracuję,
      wodząc oczami za każdym moim krokiem. Mówił, że napawa go nieodpartą radością
      widok mej krzątaniny. Twierdził, że dzięki temu widokowi zrozumiał, iż życie nie
      jest gnuśną drzemką i nie po to się żyje, aby się gapić i ziewać z nudy, lecz
      aby wśród trudów i mozołów spełnić naszą wzniosłą misję. - Nieraz się dziwię -
      zapewniał mój współlokator - jak mogłem w ogóle żyć, zanim cię spotkałem, kiedy
      nie było mi dane patrzeć na cudzą pracę.
      Otóż ja jestem inny. Nie potrafię siedzieć spokojnie i patrzeć, jak ktoś tyra za
      dwóch. Muszę wtedy wstać i pilnować roboty, krążyć wokół tytana pracy z rękami w
      kieszeniach i udzielać mu wskazówek. Taką już mam czynną naturę. Nic na to nie
      poradzę."

      "Kociołek z wodą postawiliśmy na maszynce z przodu łodzi, a sami przeszliśmy na
      rufę i udając, że nic on nas nie obchodzi, zabraliśmy się do wyjmowania z kosza
      żywności.
      Tylko w ten sposób można na rzece nakłonić kociołek, żeby się zagotował. Bo jak
      zobaczy, że czekacie na niego z niecierpliwością, nigdy nie zaśpiewa swej
      piosenki. Należy więc odejść i zacząć jeść, jakby wam ani w głowie było pić
      herbatę. Najlepiej przy tym wcale się na niego nie oglądać. Wówczas wnet
      usłyszycie bulgotanie wody, która rwie się do tego, by zostać herbatą.
      Jeśli bardzo wam się spieszy, możecie wiele zdziałać wołając do siebie, że nie
      macie ochoty na herbatę i wcale jej nie będziecie pili. Trzeba podejść do
      kociołka tak, żeby wszystko słyszał, i krzyknąć na całe gardło: Ja nie będę pił
      herbaty, a ty, Jerzy?, na co on woła: Ja? Skąd? Nie znoszę herbaty. Napijemy się
      lemoniady - herbata jest ciężkostrawna. W tym momencie kociołek już kipi i
      wrzątkiem gasi ogień na maszynce."

      "Mieliśmy owego poranka urwanie głowy ze statkami parowymi. Zbliżały się właśnie
      dni Henley i całe gromady statków płynęły w górę rzeki; jedne szły w pojedynkę,
      inne holowały barki. Chyba każdy wioślarz ich nienawidzi. Ledwie ujrzę taki
      stateczek, bierze mnie ochota zwabić go w odludny zakątek rzeki i tam, bez
      świadków, cichcem zakatrupić dziada."
    • kot.peter Ser limburski 02.08.10, 12:28
      pl.wikipedia.org/wiki/Ser_limburski
      Wydaje mi się, że to o nim jest mowa w cytowanym wyżej fragmencie "Trzech panów..."
      Ciekawostka z Wiki:
      "W 2006 roku Bart Knols i Ruurd de Jong z uniwersytetu w Wageningen w Holandii
      otrzymali nagrodę Ig Nobla za eksperyment wykazujący, że samice komarów
      roznoszących malarię są wabione przez zapach sera limburskiego tak jak zapach
      ludzkich stóp".
      To prawda? Wygląda raczej na radosną zabawę wikipedystów. Ale istotę zapachu
      sera limburskiego oddaje znakomicie.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka