co mrozimy?

28.08.10, 05:10
Nadchodza chude lata, wiec postanowiłam pomrozić fasolke, kaloafior?
Cos jeszcze, macie pomysły??
Ktore z warzywa musze wczesniej obgotowac?
I jeszcze jedno pytanie, moja kolezanka jak robi lecz z cebula to go
nigdy nie mrozi, bo podobno cebuli sie nie mrozi, czy to prawda?
    • Gość: yśty witaj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.10, 07:11
      co masz na myśli pisząc o chudych latach?Jeśli ma to być totalny brak fasolki i
      kalafiora to jest sens zamrożenia tego,pod warunkiem,że nie możesz bez tego
      przeżyć. Jeśli fasolka i kalafior będą,a wzrosną ich ceny,to tak na logikę- na
      ile wzrosną?Muszą być i są pewne nieprzekraczalne granice,powyżej których nikt
      ich nie kupi, a producent zostanie z ręką w nocniku. Na pewno zdrożeje energia
      elektryczna i na pewno wzrosną koszty mrożenia i utrzymywania fasolki w stanie
      zamrożonym.Te koszty Ty poniesiesz i ponosić będziesz póki fasolki nie zjesz.
      Jeśli sądzisz,że wzrost cen fasolki i kalafiora na rynku przekroczy wzrost cen
      i kosztów energii to raczej mylisz się.Postępując z zamiarem robienia takich
      zapasów musisz zrobić rachunek kosztów i dobrze pomyśleć,czy opłaca się
      codziennie dodawać do tej fasolki wartość energii zużywanej na podtrzymanie
      tej fasolki w stanie nadającym się do spożycia za kilka miesięcy
      • rudyocicat Re: witaj 28.08.10, 08:28
        cena cebuli o każdej porze jednakowa, więc ja do lecza nie daję, i ja lecza nie
        mrożę...

        mrożę ładne owoce, które potem idą do galaretki, w szczególności jagody i
        borówki, bo słoikowe mi nie smakują... maliny i truskawki...

        mrożę:

        prawdziwki
        kurki
        natkę (pokrojone w słoiczkach, łatwo wygrzebać widelcem)
        koper (pokrojone w słoiczkach, łatwo wygrzebać widelcem)
        dynia w kostkę w pojemnikach do zupy krem

        resztę miejsca zostawiam na jedzenie, które robimy w większej ilości, czyli
        bigos, pierogi, itp.. i gdy zostaną resztki z obiadu..

        zostawiam też miejsce na mięsiwa gdy rodzina zabije świniaka, lub gdy dostaniemy
        świeże ryby...

        jeśli chcesz mrozić fasolę szparagową to najpierw zblanszuj:)
    • Gość: x cebulę też można mrozić, IP: *.unitymediagroup.de 28.08.10, 08:21
      już poszatkowaną.
    • linn_linn Re: bialka i drozdze n/txt 28.08.10, 08:41
    • marciasek a po co się blanszuje warzywa przed mrożeniem? 28.08.10, 20:27
      Poważnie pytam, bom ciekawa, a mrożę niewiele to i nie wiem.
      • Gość: yśty Re: a po co się blanszuje warzywa przed mrożeniem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.08.10, 21:17
        Cele są dwa,ale najpierw co to jest blanszowanie. To po naszemu mówiąc krótkie,
        prawie obgotowanie i potem szybkie schłodzenie warzyw,owoców. Prawie
        obgotowanie, bo w temperaturze 80-95 stopni.Krótko,a potem sru do zimnej
        wody do temp 20 stopni.
        W przetwórstwie robi się to parą wodna,gorącą woda i najczęściej w procesie
        ciągłym. W domu robisz to w garnku w którym woda o mało nie wrze. Wrzucasz
        warzywka czy owoce,zamieszasz,doprowadzisz znowu prawie do wrzenia , szybko
        cedzakiem je wyławiasz i do zimnej schłodzonej wody. I to cały proces.A teraz
        po co.?
        Po pierwsze,aby pozamykać pory zewnętrzne warzyw i owoców. W wysokiej
        temperaturze następuje denaturacja(prościej-ugotowanie) zewnętrznych warstw
        owocu czy warzywa. Białko się " ścina",zespala,zamykają się pory i soki
        zawarte w produkcie pozostają w środku.Ma to znaczenie przy
        pasteryzacji,ale również przy mrożeniu,szczególnie domowym,wykonywanym w nie
        najkorzystniejszych dla mrożenia temperaturach(za wysokich in plus)
        W przetwórstwie owoce i warzywa wędrują taśmociągami i są trochę przez
        to maltretowane.Zblanszowane , przy maltretacji, nie puszczają tyle soków,są
        bardziej wyraziste smakowo i zwyczajnie smaczniejsze.
        Drugi powód to inaktywacja oksydaz, zwłaszcza tyrozynazy.Mówiąc po ludzku-
        przestają być aktywne oksydazy,które powodują ciemnienie owoców i warzyw.
        Zachowują one naturalny kolor, przez co są bardziej apetyczne.
        W zasadzie to wystarczy. Mogę temat rozwinąć,ale obawiam się skutków.Po
        dawce takiej wiedzy człowiek panikuje,nie może zasnąć,a jak już zaśnie
        to męczą go koszmary .Wraca do szkoły,znów grozi mu matura a nawet studia z
        komisyjnymi egzaminami raz po raz.Nie jest wykluczone moczenie nocne więc
        dajmy sobie spokój.Pozdrawiam
        • Gość: marciasek yśty IP: *.ghnet.pl 29.08.10, 23:24
          Dziękuję za rzeczowa odpowiedź.

          Gdybyś jednak zechciał temat rozwijać to bardzo proszę! Mnie raczej żadne skutki
          uboczne nabywania wiedzy nie grożą, zdarza mi się to dość często i organizm się
          uodpornił ;)

          To którym warzywom blanszowanie robi dobrze, a które się bez niego obchodzą? Ja
          mrożę głównie zioła, ale ich raczej nie zblanszuję :) I owoce - borówki,
          żurawiny. Ale niewykluczone że jakieś warzywo się tez trafi. Moja mama namroziła
          sobie w tym roku bobu i głowę dam, że bez blanszowania. Przeżyje jej ten bób?
          • Gość: yśty witaj ponownie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.08.10, 09:18
            cieszy mnie zufanie,ale wierzaj mi,jam człek ułomny,nie mam łba jak dynia by
            wszystką wiedzę pomieścić się dało.Ja do szkół zawsze miałem pod górkę i w
            dodatku szkoły napawały mnie obrzydzeniem, bo nauczycielki szpetne miałem,a
            koleżanki były za smarkate. Gdy sytuacja się odwróciła,zainteresowania mi się
            zmieniły i zaś nauka mnie napawała obrzydzeniem,bo koleżanki za ładne były i
            wiekiem akuratne.Stąd Ci ja niewiele o blanszowaniu powiedzieć mogę.
            O melaninach,tyrozynach,tyrozynazach,promieniach UV,ryboflawinach i innych
            DOPAch(ja przepraszam,ale to uproszczenie nazwy 3,4-dihydroksyfenyloalaniny )
            pisać nie będę bo mną już wstrzącha,a Ciebie zaoszczędzić chcę.
            Ja nie blanszuję,a jedyne co blanszowaniem od biedy nazwać można to sytuacje,
            gdy do wanny ze zbyt gorącą wanną wlezę i potem zimnych kataplazmów na
            gwałt,a może i co innego ,w lodówce szukam.
            Aby Cię "samotnej pośród oceana" nie zostawić,a samemu na nieużytego chama
            nie wyjść ,podrzucam Ci kilka linków,gdzie wiedzę stosowną od mądrzejszych od
            yśtego nabędziesz:
            www.wielkiezarcie.com/article56892.html
            www.kuron.com.pl/1001_porad_na_kazda_okazje/art4.html
            kucharka.blog.onet.pl/Blanszowanie,2,ID380842945,n
            Pozdrawiam serdecznie

    • princesswhitewolf Re: co mrozimy? 28.08.10, 22:58
      waszahanusia napisała:
      Nadchodza chude lata,


      Rany boskie Hanusia. czy ty jestes jakis ktos jak ten jasnowidz
      Jackowski czy jak? Ja sie boje! :)))))
    • dorota20w Re: co mrozimy? 28.08.10, 23:39
      ja na razie tylko owoce mam zamrożone: truskawki, maliny, jeżyny,
      jagody, borówki
      • Gość: tt Re: co mrozimy? IP: *.hsi2.kabel-badenwuerttemberg.de 29.08.10, 00:04
        a sliwki (wegierki) mozna mrozic? Bo mamy duzo w ogrodku i nie chce,
        aby sie zmarnowaly
        • Gość: marciasek węgierki IP: *.ghnet.pl 29.08.10, 23:28
          Ja mrożę - wypestkowane. Nacinam do połowy, wyciągam pestkę, składam śliwkę z
          powrotem (ważne!) i zamrażam.
          Nacinanie tylko do połowy i składanie śliwek z powrotem jest ważne jeżeli chce
          się z nich robić knedle - wtedy zawijasz w ciasto śliwki bez rozmrażania.
          Rozmrożone śliwki zawijać się tak łatwo już nie dają.
          • Gość: x dokładnie tak samo jak w przepisie IP: *.unitymediagroup.de 29.08.10, 23:59
            po niemiecku :D
    • Gość: yśty por ma tez swoje pory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.08.10, 07:54
      taki por na porze fachowo nazywa się przetchlinką .Od stożka wzrostu korzenia
      do ostatniej komórki na końcu rośliny,na skórce i korze są przetchlinki,czyli
      dziureczki,przez które wnętrze rośliny prowadzi wymianę gazową z otoczeniem.
      Musi to być, bo inaczej roślinę porozrywa ciśnienie pary wodnej, powstałej
      np podczas upałów.Przez przetchlinki roślina pozbywa się gazów
      toksycznych.Przetchlinki istnieją również w kutykuli,czyli zewnętrznej,
      tłuszczowo-woskowej warstwie pokrywającej części zewnętrzne roślin. To taka
      błyszcząca skórka, najlepiej widoczna na owocach-np
      śliwkach,wiśniach,jabłkach,ale i na liściach.
    • julchen33 Re: selbstverständlich! 29.08.10, 18:54
      dzieki za link, odkrylam przy okazji kilka fajnych przepisow do
      wyprobowania
      • Gość: miki202 Re: selbstverständlich! IP: *.limes.com.pl 29.08.10, 19:53
        Ja zamroziłam trochę botwiny (ugotowanej, w samej wodzie) i zamrożę większą
        ilość przecieru z pomidorów malinowych. Owoców nie mrożę, bo nie lubię ich smaku
        po rozmrożeniu. Może jeszcze grzyby...
        • rudyocicat Re: selbstverständlich! 29.08.10, 21:38
          miki dodaj trochę soli i cukru do przecieru i zawekuj, potem tylko odkręcasz
          słoik i masz gotowe... bez sensu zajmować miejsce w zamrażarce:) zostaw na kurki
          i prawdziwki:) i na koperek i natkę, pokrojone i zapakowane w słoiki do
          zamrażarki, potem tylko widelcem do zupy czy sałaty jak znalazł:) lepsze od
          suszonych:)
          • Gość: marciasek Re: selbstverständlich! IP: *.ghnet.pl 29.08.10, 23:30
            a bez soli i cukru się nie da?
            • rudyocicat Re: selbstverständlich! 30.08.10, 07:24
              marciasek pewnie się da, ale przy przecierze jest tyle roboty, że szkoda by mi
              było jakby się miało zmarnować, to takie moje zabezpieczenie konserwujące... ale
              na duży gar łyżka soli i cukru to naprawdę nie wiele, bardziej to tradycja, i
              żebym się czuła pewnie:)
              • marciasek Re: selbstverständlich! 30.08.10, 14:30
                to chyba raczej tylko dla smaku - bo tak niewielkie ilości raczej nie będą miały
                znaczenia jako konserwanty. Z mojego doświadczenia wynika, że bez soli i cukru
                porządnie zawekowany przecier świetnie się trzyma - i to co najmniej 2 lata,
                dłużej nie sprawdzałam :)

                BTW. Spróbuj kiedyś ułożyć w słoiku połówki lub ćwiartki surowej, czerwonej
                papryki, zalać przecierem pomidorowym i zawekować. Świetna rzecz - przecier ma
                zapach papryki, a sama papryka po opłukaniu doskonale nadaje się do sałatek.
                Polecam :)
    • 83kimi Re: co mrozimy? 30.08.10, 09:52
      Ja zawsze w lodówce mam zamrożone pieczywo. Poza tym jak gotuję, to z reguły
      większą ilość i zamrażam - wszystko w plastikowych pojemniczkach, więc nawet
      zupy mrożę. Natomiast samych warzyw czy owoców nie.
    • marciasek Re: co mrozimy? 30.08.10, 14:43
      Habanero mrozimy, bo pojedynczych kupić się nie da, a na tacce leży zazwyczaj kilkanaście sztuk.

      Trawę cytrynowa mrozimy, bo kupujemy w dużych pęczkach. I liście limonki.

      Łodygi pietruszki po oberwaniu natki mrozimy, idą później do rosołu czy innego wywaru. I zielone liście pora.

      Imbir mrozimy i ucieramy zamrożony, bo się lepiej ściera - włókna nie przeszkadzają. W ten sposób zawsze mamy pod ręka świeży imbir przechowany w doskonałym stanie.

      Drożdże piekarskie mrozimy. Kostkę dzielimy na 4 części, każda owijamy folia spożywcza i sru do zamrażarki. Gdy potrzebne wrzucamy taka zamrożona kosteczkę do ciepłego mleka i mieszamy - szybciutko się rozpuszcza i nie klei do naczynia.

      Bryndzę mrozimy! W maju jedziemy do Białki, kupujemy duuuuużo i trzymamy sobie w zamrażarce.

      Masło mrozimy. Zwłaszcza w lecie. Dzielimy zakupiona kostkę na 2 połówki i jedna zużywamy, a drugą przechowujemy w zamrażarce.

      Łososia mrozimy. Kupujemy świeżego, sprawiamy i filetujemy, dzielimy na porcje i trzymamy w zamrażarce. Z filetów robimy gravlaksa, z reszty - zupę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja