Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska

IP: 81.210.125.* 30.03.04, 21:53
Pani Misia nie zdradza receptur na swoje pyszne ciasta, więc pewnie mi nie
odpisze, ale może ktoś z Was wie, jak upiec takie cudeńko przełożone bezą,
kremem, a do tego wszystkiego naprawdę mało słodkie?
Można to coś zjeść w cukierni pani Misi w parku Skaryszewskim albo w sieci
kawiarenek Tchibo...
    • kwieta4 Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 30.03.04, 22:04
      Lisko, mozesz mi przyblizycz...kto to jest Pani Misia?
      • Gość: Liska Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: 81.210.125.* 30.03.04, 22:10
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=11696273&a=11700380
        :)
    • Gość: Pichciarz Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: *.proxy.aol.com 31.03.04, 00:31
      Nigdy tego cudeńka nie kosztowałem więc nie mam pojęcia co tam może być. ALE:
      Znalazłem sporo przepisów pod hasłem "armenian cake recipes". Jeśli mi opiszesz
      ten tort nieco bliżej, być może będę w stanie rozpoznać odpowiedni przepis i
      podać go, a może nawet przetłumaczyć. Czym więcej detali tym pewniejszy skutek.
      • Gość: Pichciarz Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: *.proxy.aol.com 31.03.04, 00:55
        Powertowałem te przepisy i wygląda na to, że odnoszą się one do tego samego
        tortu, którego zasadniczymi składnikami są cukier brązowy, gałka muszkatołowa i
        orzechy włoskie plus oczywiście mąka, jajka itd.
        Czy to brzmi znajomo?
        • Gość: Pichciarz Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: *.proxy.aol.com 06.04.04, 01:58
          cookbook.rin.ru/cookbook_e/recipes/75267240.html
          Dziwne, ale przepis po przepisie, chyba z tuzin, które otworzyłem, były słowo w
          słowo IDENTYCZNE! Także i ten z Rosji.
      • kwieta4 Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.03.04, 05:42
        juz raz tak wpadlam...podpuszczona gdzies 'tortem macedonskim'. gdyby mnie
        wtedy Pichciarz nie ostudzil, pewnie bym /do dzis juz w kompletnym obledzie/
        nadal szukala przepisu ...
        przewertowalam wszystkie stare ksiazki o wschodniej kuchni. nie ma takiego
        pojecia 'Tort ormianski':((( Pani Misia nas podpuscila i tyle.
        prosze mi podac o co chodzi w tym ciescie, gdzie sie ta beza pojawia i w jakim
        towarzystwie.
        acha, przy okazji znalazlam przepis na (jeden?)'cycek tesciowej'...w ksiazce z
        przepisammi Siostry Anastazji :)))(znacie?). ale tam jest o cyckach z okraglych
        biszkoptow, a ja sie kiedys usmialam, bo biszkopty mialy byc klasyczne, dlugie,
        a na koncu wisial migdal:)))
        • hania55 Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.03.04, 21:08
          Beza przekładana kremem kojarzy mi się tylko i wyłącznie z tortem hiszpańskim.
          • Gość: wini3 Re: Tort ormiański a'la Agata Młynarska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.04.04, 20:27
            Jestem poruszona zachowaniem A. Młynarskiej. Rano w 2TV prowadziła program -
            coś tam o kuchni- zerknęłam jednym okiem. I nagle zadzwoniła pani, Ormianka z
            przepisem na ciasto, które właśnie pieką na te święta. Przeprosiła za swój
            język polski, Agata pochwaliła , że świetnie. I rozmówczyni zaczęła podawać
            przepis.
            Powiedziała jak się robi ciasto , zaczęła mowić o masie a Młynarska ciach i
            zakończyła w trakcie po to, żeby porozmawiać z prześlicznie wyglądającą
            Brodzińską , która ani nie piecze, ani gotuje ani nawet nie je i nie ma na
            temat nic do powiedzenia. Mogła przecież stać i prezentować się a my
            wysłuchalibyśmy jak z tym ciastem dalej a to był nasz tort od kompetentnej
            osoby! Młynarska już nie raz mi się naraziła brakiem wychowania ale dzisiaj
            przeszła samą siebie. Czy ktoś jeszcze to widział! Czy tylko ja mam być
            oburzona?
            • Gość: Liska Re: Tort ormiański a'la Agata Młynarska IP: 81.210.125.* 05.04.04, 21:06
              Kiedy zobaczyłam tytuł "Tort ormiański a'la Agata Młynarska" od razu włączyła
              mi się lampka złośliwości (ale pomyślałam, że to może dlatego, że jestem zła na
              parkieciarza, ugh!), ale kiedy przeczytałam do końca, mogę się wypowiedzieć:
              nie widziałam tego programu, ale p. Młynarska jest (i zawsze była) okropnie
              wkurzająca. I jej programy zawsze były wyłącznie promowaniem jej osoby.
              Pamiętam, jak zawsze wkurzał mnie jej piskliwy głosik: "Ojej, jaki piesiunio ma
              ślićni niosieciek". Śmiech mnie ogarnia również ogromny, kiedy czytam
              wypowiedzi p. Terentiew o tym, jaką "Agata jest świetną dziennikarką".
              Towarzystwo wzajemnej adoracji i tyle.
              Szkoda tylko tego przepisu...
              :)
    • kwieta4 Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.03.04, 06:52
      cos takiego sprzedaja w kawiarni 'Literacka'
      MACEDONSKI CAKE
      meringue cake with nuts and vanilla cream 8,00 PLN

      ORMIANSKI CAKE
      made of nuts and chocolate cream 8,00 PLN
      • kwieta4 Re: poddaje sie:(( 31.03.04, 09:01
        nic nie znalazlam. naprzygladalam sie przeroznym tortom, nakopiowalam pomyslow,
        ale armenski nadal pozostaje tajemnica.

        znalazlam w swoim starym zeszycie takie nazwy ciast: 'wole oczy', 'kaczy kuper -
        pamietam, ze nazwa dokladnie odzwierciedlala wyglad ciasta:)). wsrod przepisow
        na internecie znalazlam z kolei nazwe 'splesniak'...czego to ludzie nie
        wymysla:))
        a jak cos z beza/jak ten po macedonsku:), to dotarlam m.in. do takiego sernika -
        dla mnie nowosc, ale chcialabym wyprobowac:

        Sernik doskonały
        www.smaczny.pl/modules.php?name=Forums&file=viewforum&f=1
        Masa serowa:
        1 kg sera
        2 dag mąki ziemniaczanej
        20 dag cukru
        12 dag masła
        6 jajek
        1 łyżeczka proszku do pieczenia
        10 dag rodzynek
        skórka z pomarańczy

        Masa bezowa:
        3 białka
        20 dag cukru pudru
        5 dag kokosu

        Polewa:
        5 dag mlecznej czekolady
        5 dag masła
        Do dekoracji:
        kolorowe cukierki

        Sposób wykonania: Ser zmielić. Żółtka utrzeć z cukrem i masłem do białości.
        Dodać ser, ubitą na sztywno pianę z białek, mąkę ziemniaczaną, cukier
        waniliowy, proszek do pieczenia i bakalie. Masę wyłożyć do natłuszczonej dużej
        tortownicy. Piec około 50 minut. Przygotować masę bezową. Białka ubić z cukrem
        pudrem, dodać kokos i starannie wymieszać. Na upieczony sernik wylać masę
        bezową i ponownie wstawić do piekarnika na około 20 minut. Czekoladę i masło
        przeznaczone na polewę rozpuścić, wymieszać, a następnie polać ostudzone
        ciasto. Posypać kolorowymi cukierkami.

        • Gość: Linn Re: ciasto ormianskie IP: *.dialup.tiscali.it 31.03.04, 09:27
          Pamietalam, ze ktos podawal i pamietalam tez gdzie.
          www.mniammniam.pl/forum/viewtopic.php?topic=4482&forum=4
          Nie wiem jednak, czy o to chodzi.
    • Gość: Liska Jesteście kochani - dziękuję:-) IP: 81.210.125.* 31.03.04, 19:54
      Nie mogłam wcześniej zajrzeć na Forum. Wygląda na to, że to jest dokładnie ten
      tort: cienkie placki z chrupiącej masy orzechowo - bezowej przełożone kremem
      kawowym, a więc bardzo dziękuję! Wszyscy byliście blisko rozszyfrowania tej
      zagadki, której ja rozszyfrować nie potrafiłam.
      Widzę, że kupa roboty z tym pieczeniem placków, ale co tam... święta idą:-)
    • Gość: kasia Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: *.crowley.pl 31.03.04, 20:18
      Tort ormiański z Tchibo to niebo w gębie!!! Tak przyjemnie twardo-ciągnąco-
      czekoladowo-orzechowo-bezowo-niezasłodkiego, że ja byłam zachwycona, tortów
      tradycyjnych nie jadam a ten to poprostu rewelacja, dobrze, że wiem gdzie go
      kupić!! Jutro lecę do parku Skaryszewskiego (bo w tchibo sprzedają na porcje).
    • Gość: grafi Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: *.ssnet.pl / *.ssnet.pl 01.04.04, 23:17
      Czy ktoś juz piekł ten tort?Mam pytanie do czego mam dodać te orzechy i w
      którym momencie
      • kwieta4 Re: Tort ormiański - refleksje 03.04.04, 22:59
        no, po takich poszukiwaniach nie moglam sie powstrzymac od wyprobowania:))
        podziele sie jak mi sie robilo same placki - krem zrobie po powrocie.

        miod i cukier zagotowalam, a gdy stygly - twardnialy niczym karmel:(
        w przepisie nie ma tluszczu. bylam wierna oryginalowi, ale masa mieszala sie
        opornie, wrecz ciagnela sie jak toffi... jajka i miodo/cukier dodalam do
        wymieszanych suchych skladnikow. mieszalam, potem wygniotlam reka. bylo lepko -
        plynnie. dojrzewalo w lodowce.
        dzis pieke. ciasto ladnie stezalo, latwo rokladac na blaszce. piecze sie
        blyskawicznie, na brazowo/od miodu/. po wyjeciu z piecyka - niewinnie miekki
        biszkopcik, ale jak zaczyna stygnac - wrecz kamienieje (znam podobne ciasto,
        nawet nazywa sie 'spod kamienia', przeklada sie je smietana z cukrem).
        no wiec, placki mi sie pieka i stygna 'na sztywno'. okruchy smakuja bosko!!! z
        koniecznosci zapakuje je do pudla i przetrzymam tydzien w lodowce. potem dam
        znac jak to zniosly.
        mysle, ze warto zaczac sie w to bawic:)) dzieki Liska za Twoj apetyt na ten
        tort:)) i Wam wszystkim za wspanialomyslne podrzucanie sekretow:))
        • Gość: Liska Re: Tort ormiański - refleksje IP: 81.210.125.* 04.04.04, 11:36
          Sądząc po Twoim opisie, to jest dokladnie TO. Twardo-ciągnące... Ja zabieram
          się za produkcję w przyszłym tygodniu:)
          • Gość: Liska Do Linn IP: 81.210.125.* 04.04.04, 11:37
            I wielkie podzięki jeszcze raz dla Linn, która przepis na to cudo nam znalazła.
            I wszystkim innym za dzielne poszukiwania:)
            • Gość: Linn Re: Do Linn IP: *.dialup.tiscali.it 04.04.04, 11:43
              Po prostu dopisala mi pamiec.
              • Gość: Liska Re: Do Linn IP: 81.210.125.* 04.04.04, 11:59
                :-))
                • Gość: Liska Upiekłam IP: 81.210.125.* 10.04.04, 17:38
                  To i ja się podzielę wrażeniami.
                  Zrobiłam z połowy podanych składników, bo chciałam upiec jeden tort, a nie dwa.
                  I to był błąd, bo ciasta jakoś mało mi wyszło. Stało w lodówce 2 dni, dziś
                  upiekłam z tego 3 placki - każdy w temp. 180 st C przez 10 min. Placki wyszły
                  koślawe i małe, bo tortownica "na 6 jajek" okazała się dla nich kolosem.
                  Powinnam była upiec w tortownicy o średnicy max 23 cm i wtedy byłoby ok.

                  Placki zaraz po upieczeniu trzeba natychmiast zdjąć z tortownicy, bo w
                  przeciwnym razie przywierają do niej jakby były z cementu.

                  Zrobiłam tez krem, dodałam kilka łyżek Bailey'sa, schłodziłam w lodówce, dzięki
                  czemu pięknie się rozsmarował.
                  Przepis na polewę jest bardzo fajny, bo wychodzi z tego bardzo ciemna, gorzkawa
                  czekolada.

                  Reasumując - wyglądu to to nie ma żadnego, ale poszczególne elementy, które
                  skubałam były bardzo smaczne, więc mam nadzieję, że za 1-2 dni, jak go
                  skonsumujemy, zdam tu kolejną relację.

                  Pozdrawiam wszystkich świątecznie!

                  L
                  • kwieta4 Re: jadlam:)) 11.04.04, 09:48
                    no, wreszcie udalo mi sie sprobowac to cudo:)))
                    zaluje, ze podane bylo w otoczeniu tylu innych, tradycyjnych ciast.
                    reklamowalam tak, ze kazdy na poczatek siegnal po kawalek tego tajemniczego
                    tortu, ale potem dlugo, dlugo nie dobierano zadnych slodkosci ze stolu.

                    a wiec: Tort ormianski jest "elegancki", bardzo slodki, sycacy. jeden kawalek
                    wystarcza na caly wieczor. calosc swietnie skomponowana (miodowa beza,
                    aksamitny krem z kawowa nuta, czekoladowa polewa), ale musi!!! wystepowac jako
                    jedyny deser, najlepiej do gorzkiej:) kawy lub herbaty.
                    a ja - jak zwykle - napieklam roznych ciast, jak dla armii, ale nic nie
                    szkodzi - bo za Pichciarzem powtarzam, ze "od przybytku glowa nie boli".
                    polecam ten wypiek na ekstra okazje, ale... nie na pelny zoladek, raczej moze
                    na "proszona" herbatke:))

                    Lisko:)) - placki trzeba cierpliwie wygniatac na blaszce, cienko niemal jak
                    oplatek. wyszly mi z polowy porcji cztery - w duzej tortownicy. po tygodniu
                    byly nadal twarde jak kamien, po nocy lezakowania z kremem - rozpulchnily sie
                    wspaniale. ciasto trzeba trzymac caly czas w lodowce - kawalek, ktory dluzej
                    lezal na stole, wygladal i smakowal nieciekawie.
                    • Gość: Liska ja też:)) IP: 81.210.125.* 11.04.04, 19:39
                      ja równiez jestem już "po".

                      Kwieto, zgadzam się, że potrzeba więcej cierpliwości - moje się lepiło i robiły
                      się dziury, więc bałam sie rozgrzebywać surowe ciasto;-), ale: i tak wyszło
                      super, mimo że z 3 placków, przełożone 2 warstwami kremu.
                      Jedyna jego wada (przez moje wykonanie) to brak kształtu, bo każdy placek był
                      nierównomierny, ale - co tam! Po pokrojeniu i przełożeniu na talerzyk wyszły
                      trójkąciki.

                      I kolejna sprawa - ZGADZAM się w 100%, że ten tort MUSI występować solo i
                      cudownie wprost komponuje się z kawą. ja podałam go moim gościom w domu, nie
                      niosłam go do teściów, u których spędzaliśmy główną część świąt. Tam zaniosłam
                      mazurek.
                      Ma bardzo zrównoważony smak, myślę, że dodatek odrobiny alkoholu do kremu
                      ciekawie go wzbogaca.

                      Cieszę się, że wymieniamy się nie tylko przepisami, ale również uwagami "w
                      trakcie" i "po", bo to naprawdę bardzo pomocne i miłe:-)

                      Pozdrawiam bardzo serdecznie!
                      • Gość: wini3 Re: ja też:)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.04.04, 22:12
                        I ja. Mnie poniosło jak zwykle. Nie czekałam 3 dni tylko upiekłam natychmiast.
                        Ciasto wydawało mi się takie mączne ,więc dodałam masła / niedużo/. Sody
                        wiecej , proszku mniej. Ciasta wystarczało na 3 placki więc dodałam 1 jajko
                        wiecej. Już jest miękkie/ przekładałam wczoraj kosztowałam przed chwilą/
                        placki były udane, równe, trochę za grube. W masie dużo mniej cukru -
                        wystarczająco. Wściekła jestem dalej na Młynarską, bo pani podająca przepis na
                        masę zaczęła : mleko! Ja masę robiłam - jajka na gorąco z cukrem a wolałabym
                        lżejszą.Masa dobra, alkoholu w niej tyle ile wytrzymała żeby się nie zwarzyć.
                        Polany polewą Delekty z Kilimandżaro + 90 % czekolada Wawelu. Ogólnie dobry
                        ale przereklamowany- przynajmniej w moim wykonaniu . Nikt oprócz mnie jeszcze
                        nie kosztował . Zobaczymy recenzje postronnych degustatorów i muszę sprawdzić
                        pierwowzór Misi.
                        • kwieta4 Re: cos dopowiem:) 14.04.04, 06:43
                          przypomnialo mi sie, ze jak morduje:) ciasto na blaszce, zeby wygniesc cienki
                          placuszek (bo inaczej nie starczy ciasta na 4 placki), mocze palce w zimnej
                          wodzie. nie lepia cie i nie oblaza ciastem:)
                          • Gość: kalina Pytanie do Liski : )) IP: 62.233.217.* 14.04.04, 13:09
                            Lisko,czy torcik z tego przepisu,jest taki o jaki Ci chodziło?Tzn taki jaki
                            jadasz w ww cukierniach?
                            • Gość: Liska Re: Pytanie do Liski : )) IP: 81.210.125.* 14.04.04, 16:17
                              Tak, tylko o NIEBO lepszy.
                              I po kilku dniach zrobił się miękki, a wszystkie połączone w nim smaki dały
                              efekt, który przerósł moje najśmielsze oczekiwania:-)
                              • kwieta4 Re: jeszcze raz na temat torciku 14.04.04, 17:43
                                maz wczoraj nagle mnie zapytal: "co to jest za ciasto w lodowce? uuuuuuuu,
                                dooobreee!!!". chyba podjadal wieczorem z lodowki, sam sobie ukroil kawalek i
                                nagle skontaktowal:)) jego nie interesuja nazwy i wyglad ciasta, wazny jest
                                tylko smak. i specjalnie nie przepada za slodkosciami, choc zawsze cos na deser
                                skubnie.
                                potwierdzilo sie moje odczucie, ze ten torcik nie moze wystepowac w otoczeniu
                                innych ciast, to profanacja:) jak wszystko inne zniklo - moj malzonek dotarl do
                                sedna sam, szczesliwiec.
                                wszystkim polecam upiec i cierpliwie czekac, az ciasto dojrzeje. powalicie na
                                kolana najwybredniejszych gosci - mysle, ze tesciowe tez:))
                                zastanawiam sie teraz, czy koniecznie musi byc pieczone w okraglej tortownicy?
                                a jakby tak w prostokacie, a potem kroic na kwadraty - co w tym zlego?

                                ps. Liska, moja Droga, jak odetchniesz po swiatecznym zamieszaniu, przeszlabys
                                sie znowu po dobrych kawiarenkach i podpatrzyla cos nowego, zanotowala chociaz
                                nazwy, to sie jeszcze pobawimy w cukiernikow, co:))
                                • Gość: Liska Do Kwiety:-) IP: 81.210.125.* 14.04.04, 23:43
                                  Postaram się coś wynaleźć;-) (choć trudno będzie, bo za 2-3 tyg będę już matką
                                  Polką:-)
                                  Z grupy ciast "misiowo-zielińskich" są jeszcze: tort bananowy robiony chyba na
                                  podobnej zasadzie, pascha z polewą z białej czekolady (tzn nazywa się to
                                  pascha, a smakuje jak sernik). Przespaceruję się na pewno i rzucę hasło:-)
                                  • kwieta4 Re: Do Liski:-) 15.04.04, 01:50
                                    Mamuniu Kochana (polska:)- juz nia jestes, bo nie na darmo przeciez targasz
                                    bebika w 'brzuszkowej kolebce':)). a wiesz, ze ja na spacery ze swoim pierwszym
                                    dzieckiem chodzilam wlasnie do Parku Skaryszewskiego? ale kawiarenek z
                                    torcikami tam wtedy nie bylo:((
                                    Twoje dzieciatko od razu bedzie w lepszej sytuacji - mamusia na pierwszy
                                    spacerek wezmie i juz kawiarniane zycie szczesliwiec pozna:)))))

                                    obojgu Wam zycze udanej 'akcji' i pieknego spotkania.
                                    • Gość: Liska Re: Do Liski:-) IP: 81.210.125.* 15.04.04, 10:30
                                      :-) Bardzo dziękuję.
    • goc.jola Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 15.04.04, 14:48
      Wkrótce będę świętować urodziny w pracy i strasznie chciałabym upiec coś
      naprawdę dobrego, ale dopiero od niedawna się w to bawię i nie zawsze mi
      wychodzi, szczególnie gdy biorę przepisy z czasopism. Powiedziałam sobie, że
      już nigdy więcej nie upiekę nic w ten sposób. Ale ten przepis mogę chyba uznać
      za sprawdzony, a im bardziej się w niego wgłębiam, tym mocniej mnie korci, żeby
      wybrać właśnie ten tort.
      Nie wiem tylko, jakiego miodu dodać – czy może być sztuczny, czy raczej
      prawdziwy, a jeśli ten ostatni – to jaki gatunek? (spadziowy może być?). A może
      to wszystko jedno?
      I czy tortownica o śr. 24 cm będzie odpowiednia? Też wolałabym upiec na zwykłej
      blasze, ale boję się, czy nie będzie problemów przy krojeniu.
      Będę wdzięczna za podpowiedzi.
      Pozdrawiam

      Jola
      • Gość: Liska Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: 81.210.125.* 15.04.04, 16:53
        Ja użyłam miodu wielokwiatowego.

        Moim zdaniem średnica formy 24 cm jest OK, ale tak jak pisałam wcześniej, moje
        placki nie były najpiękniejsze. Kwieta udzielała tu bardzo mądrych, moim
        zdaniem rad, żeby cierpliwie ugniatać placuszki na blasze i moczyc palce w
        wodzie, bo surowe ciasto bardzo się lepi do rąk.

        Tort jest naprawdę godny polecenia, ale z całą pewnością musisz go zrobić kilka
        dni wcześniej. Po pierwsze zmięknie i będzie go można pokroić, a po drugie jego
        smak po kilku dniach jest o wiele ciekawszy niż na początku.

        Trzymam kciuki! Daj znać, jak poszło:)
        • goc.jola Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 16.04.04, 14:59
          Dziękuję, Lisko.
          Tort pootrzebuję na poniedziałek, mam zamiar zacząć piec w tę niedzielę, ale
          czy to nie za wcześnie? Jak długio gotowy tort może leżeć w lodówce, by nie
          utracił swych walorów?
          Oczywiście, będę zdawać relację z postępów na bieżąco.
          Jeszcze raz wielkie dzięki.
          --
          Jola
          • Gość: Liska Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska IP: 81.210.125.* 16.04.04, 18:58
            Najpierw zagniatamy ciasto i wrzucamy do lodówki chociaz na 2 dni. Później
            pieczemy placki, przekładamy kremem i smarujemy polewą i znowu do lodówki na 1-
            2 dni. Wtedy mięknie i jest pyszny:-)
            Zagniotłabym więc dziś ciasto, upiekła w sobotę lub niedzielę rano, przełożyła
            kremem, a w poniedziałek zaniosła do pracy.
            Życzę powodzenia:-)
            • kwieta4 Re: Tort ormiański z kawa po ormiansku 16.04.04, 19:20
              przy okazji kopiowania do innego watku przypomnialam sobie ten przepis - ze 40
              lat temu moj tata zamawial dla siebie w kawiarni te kawe, a dla mnie torcik w-
              z, ormianskiego wtedy nie znali:)) ale to mi sie wlasnie widzi jako dobry
              dodatek wlasnie do 'naszego' tortu:

              Kawa po ormiańsku
              2 łyżeczki zmielonej kawy, cukier, spirytus
              Do naczynia wsypać kawę, zalać zimną wodą, wstawić na ogień, doprowadzić do
              wrzenia, odstawić. Ogrzewanie powtórzyć 2 razy, odstawić, przykryć. Na dno
              szklanki wsypać łyżeczkę cukru i wlać 1/2 łyżeczki spirytusu. Podpalić zapałką -
              płonący alkohol stopi cukier na karmel - wówczas wlać do szklanki bardzo
              gorącą kawę
          • monikap1 Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 20.10.04, 11:43
            przepraszam to znów ja nie mogę sie już połapać w tych wątkach o torcie
            ormiańskim czy ten z mniamniam o który pytałąm to ten sam o którym wy piszecie
            bo w tym jest ta beza tak czy nie? obiecuję że jak zrobię ten tort to przestanę
            zadawac głupie pytania
    • goc.jola Re: Do Liski i Kwiety 19.04.04, 12:45

      Pisząc, że potrzebuję tort na poniedziałek, miałam na myśli 26 kwietnia -
      przepraszam za moje roztargnienie.
      Zamierzałam zagnieść ciasto w tę niedzielę, ale to nie był mój dobry dzień.
      Wahałam się jeszcze pomiędzy tym tortem a tiramisu, ewentualnie tiramisu w
      zapasie, bo boję się że toru może mi zabraknąć. Ale ponieważ nigdy nie jadłam
      tego specjału (tiarmisu), i o ile sama nie go nie zrobię, to pewnie nigdy go
      nie zjem (mieszkam na wsi, o serek mascarpone nawet nie odważyłabym się zapytać
      w tutejszych sklepach, boby mnie potem przez rok wytykano palcami), więc
      postanowiłam zrobić na próbę taką oszukańczą, tańszą wersję tiramisu wg
      przepisu Kuki z wątku o tiramisu, żeby mieć choć blade pojęcie, jak to smakuje.
      No i mam...
      Uznałam, że biszkopty (za drogie na próbę) świetnie zaimituje biszkopt mojego
      wypieku. Dotychczas piekłam biszkopt może trzy razy, dał się zjeść, zwłaszcza
      grubo obłożony kremem, ale rewelacyjny nie był, więc skorzystałam z okazji –
      jak próbować, to już wszystko – i upiekłam wg Twojego, Kwieto, przepisu. Tylko
      że w zamęcie - najpierw chciałam upiec z połowy składników, potem w ostatniej
      chwili zmieniłam zdanie, potem jedno żółtko wydało mi się podejrzane i je
      wyrzuciłam) – pogubiłam się w liczbie jaj i ostatecznie nie wiedziałem, ile ich
      dałam. Ale mimo to nieznana mi bliżej ilość żółtek ładnie sobie buzowała z
      octem w misce. Kiedy już wysypałam blachę tartą bułką, odwróciłam się i
      huknęłam nią o lodówkę, tak że całkiem spora ilość tartej bułki wylądowała w
      misce z jajami. Nie wiem, czy to dlatego, ale biszkopt, mimo że w smaku i
      konsystencji dobry, w środku z samej góry był niedopieczony, zakalcowata masa
      jajeczna tam sobie została. Ale nic to, odrzuciłam to, obkroiłam, i zabrałam
      się za masę.
      Z zakupionych 4 serków homo jeden waniliowy zjadłam, więc w takiej sytuacji,
      zgodnie z wytycznymi przepisu, powinnam dodać cukier waniliowy – co też
      uczyniłam. W trakcie kosztowania masa była bardzo smaczna, z tym że na końcu
      mniej smaczna niż na początku. Po przełożeniu ciasta (i „nasączeniu” kawą ze
      spirytusem) jeszcze raz liznęłam resztkę kremu z garnka i... wykrzywiło mi
      twarz. W pierwszej chwili pomyślałam, że cóż, tak widocznie smakuje
      mascarpone, a ja jakimś cudem niestety uzyskałam idealną imitację, ale w
      następnej chwili spojrzałam na blat, gdzie leżało jeszcze opakowanie po cukrze
      waniliowym, które po bliższych oględzinach okazało się być opakowaniem po...
      proszku do pieczenia. (Swoją drogą, co za idiota wymyśla identyczne opakowania).
      No i tym razem mojego nieudanego wypieku nie zjem ani ja sama, ani ptaki, ani
      psy i koty – dotychczas wszyscy pospołu jakoś sobie z tym radziliśmy. Znacie
      jakieś zwierzę, które karmi się proszkiem do pieczenia? Bo żal mi wyrzucać – na
      oko ciasto prezentuje się naprawdę bardzo okazale.
      W każdym razie, po takich doświadczeniach, za lepienie ciasta na tort ormiański
      już się nie zabrałam. Ale przepis ciągle studiuję bardzo dokładnie i nachodzą
      mnie nowe wątpliwości odnośnie szczegółów:
      Przede wszystkim chciałabym się upewnić, że tego ciasta się nie rozwałkowuje,
      tylko wygniata na blasze? Czym w takim razie ją posmarować i wysypać?
      I czy mogę zetrzeć orzechy na drobnej tarce? (dodaje się je, jak rozumiem, do
      sypkich produktów ciasta? – bo w przepisie nie ma o tym mowy). I w co najlepiej
      zapakować gotowe już ciasto przed włożeniem do lodówki?

      A tak przy okazji, może wiecie, jak się nasącza ciasto? Ja wczoraj wymyślałam
      różne patenty, np. zlałam kawą gazę higroskopijną i zapakowałam w nią ciasto
      (mizerny efekt), a w końcu polałam ciasto normalnie z łyżeczki, ale nie
      nasączyło się całe równomiernie, tylko trochę z góry.

      Mam nadzieję, że moje pytania nie są dla Was bardzo irytujące, ale jestem
      dyletantką i nie chciałabym znów z powodu jakiegoś drobiazgu zepsuć całości –
      jak też sobie opinii w pracy, gdzie uchodzę za dobrego piekarza, choć z
      niewielkim doświadczeniem (polityka przemilczania porażek daje efekty! ).
      No ale przynajmniej tu mogłam się zwierzyć, z czego skwapliwie - jak widać po
      długości postu - skorzystałam :)) Zaraz mi lepiej...

      Wdzięczna za wszelkie sugestie
      Jola
      • linn_linn Re: mascarpone a polska wies 19.04.04, 14:24
        To jest az tak zle? Chodzi mi o obyczaje, gdyz brak mascarpone potrafie
        zrozumiec. Nie pozostaje Ci nic innego jak kupic w tzw. miescie, przywiezc w
        torbie-lodowce i jednak zrobic to tiramisù.
        • goc.jola Re: mascarpone a polska wies 19.04.04, 15:25
          Jeśli chodzi o tutejsze obyczaje, szczególnie w sklepach, to absolutnie niczym
          nie można się narazić paniom sklepowym (np. jakieś szczególne wymagania czy
          fanaberie typu prawdziwe masło, a nie mix, za dużo pytań, albo - co już
          zupełnie niedopuszczalne - reklamacja!), bo potem lepiej od razu się powiesić
          niż jeździć codziennie (w moim przypadku rowerem) na zakupy do najbliższego
          wielkiego miasta (40-tysięcznego). Co prawda zakupy robi się tam przyjemniej i
          to, co sie kupuje, nie jest później tematem do plotek, ale w największym
          supermarkecie mascarpone też nie ma. Za to specjalnie biszkopty do tiramisu,
          produkcji włoskiej, jak najbardziej są!
          Na dalsze wycieczki w celu zakupu tego sera raczej się nie zdobędę, już prędzej
          sama go zrobię wg przepisu podanego przez Marcina – oczywiście o ile uda mi się
          dostać normalne pełnotłuste mleko....
          Ale ogólnie tu nie żyje się najgorzej – kontakt z przyrodą wszystko wynagradza,
          nawet brak mascarpone.
          Pozdrawiam

          Jola

          • linn_linn Re: mascarpone a polska wies 20.04.04, 09:43
            To faktycznie nie jest latwo. Pozostaje Ci robic specjalne zakupy przy okazji
            wyjazdow. Ale z maslem to juz przesadzaja.
      • lis_ka Re: Do Liski i Kwiety 19.04.04, 17:44
        A więc tak:
        dla mnie tiramisu z czegos innego niż mascarpone jest niedobre, a już zwłaszcza
        z serka homogenizowanego. Dlatego wolałabym zrobić nie imitację tiramisu, a cos
        oryginalnego, innego.

        A więc, wracając do tortu ormiańskiego:
        - nie ma szans na rozwałkowanie surowego ciasta, bo klei się niemiłosiernie. Ja
        blaszkę posmarowałam masłem i CIENIUTKO wysypałam tartą bułką;
        - orzechy możesz drobno utłuc w moździerzu np lub posiekac nożem. Ja korzystam
        z blendera ręcznego, który ma specjalny nożyk do siekania. Muszą być utłuczone
        BARDZO drobno. Dodajesz je do sypkich produktów.
        - surowe ciasto zagniotłam w kulę, wrzuciłam do plastikowej miski, a miskę
        przykryłam folią przezroczystą. Po upieczeniu, przełożeniu i polaniu wstawiłam
        ciasto do lodówki bez przykrywania go czymkolwiek.

        NASĄCZANIE:
        Ja polewam równomiernie używając dużej łyżki. Sprawdza się u mnie też pędzelek -
        potrzeba tu jednak więcej cierpliwości. Polewałam też przy użyciu szklanego
        dzbanka z dziubkiem - bardzo powoli i równomiernie.

        Jeśli masz jeszcze jakieś pytania - pytaj smiało!
        :-)
        • Gość: wini3 Re: jeszcze torcik IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.04, 10:04
          Co do tiramisu- jeśli Ty nie wiesz jak powinno smakować prawdziwe, to i Twoi
          znajomi być może nie wiedzą. W takim wypadku kup zwykłe polskie podłużne
          biszkopty, nasącz wg. przepisu ale do własnego smaku, tylko uważnie . Masę zrób
          ze zwykłego białego sera - jeśli masz malakser to w nim na zupełnie gładko , a
          jeśli nie to w makutrze utrzesz na gładziutko. Smakuj ale nie wszystko, żeby
          proporcje nie zmieniły się zasadniczo. Ja ubijam całe jaja na parze z cukrem.
          Nie wiem czy to jest bardzo włoskie ale zapewniam bardzo smaczne, szybkie i
          niedrogie.
          Co do tortu ormiańskiego- ja orzechy zbytnio rozdrobniłam - Liska nie ma racji -
          średnio rozdrobnione żeby były wyczuwalne - takie wg. mnie powinny być.
          Ja ciasto miałam tak świeże , że wylewałam je do tortownicy/ dodawałam jajka i
          masło według uznania/ ciasto miękło szybko - już na drugi dzień. Myślę że można
          byłoby je wałkować między dwoma warstwami folii- następne tak będę próbowała
          robić . A tak w ogóle mniej przejmuj się przepisami, proporcjami ale i mniej
          kosztuj ! Potem mniej smakuje. Jeszcze zdążysz z jednym i drugim ciastem. A co
          do pań w sklepie to ja to znam. Mój mąż spalil mnie w wiekszości sklepów
          wędliniarskich - tymi samymi rękami pieniądze? Nie umie pani wziąć nie
          dotykając? Ale trzeba powiedzieć, że podniósł kulturę sprzedaży.
          • goc.jola Re: jeszcze torcik 21.04.04, 14:46
            wini3 napisał(a):
            > Co do tiramisu- jeśli Ty nie wiesz jak powinno smakować prawdziwe, to i Twoi
            > znajomi być może nie wiedzą.

            Moi znajomi z pracy nie wiedzą nawet, że coś takiego jak tiramisu w ogóle
            istnieje! I całkiem nieźle im się żyje bez tej wiedzy, a ja – proszę, same
            kłopoty.... I po co było mi to wiedzieć? :)))

            A próbę robiłam, bo znam ich gusta i chciałam się zorientować, czy to by im
            mogło smakować. Ale skoro jest tak wielka różnica między tiramisu na mascaropne
            a imitacjami opartymi na innych serkach, to nadal nie wiem, czy prawdziwe by im
            smakowało. Chyba nie, bo imitacja smakowała! Wczoraj wyjęłam z lodówki
            moje „tiramisu z proszkiem do pieczenia”, żeby wyrzucić do kosza, spojrzałam na
            nie po raz ostatni i po raz ostatni skosztowałam... I stał się cud! Proszku
            prawie wcale nie było czuć. Masa nie była może pyszna, ale też nie wykręcało po
            niej buzi, nawet powiedziałabym, że dobra. Tyle tylko, że po spożyciu kawałka,
            ślina w ustach lekko się pieniła. Ale co tam! – nie dałabym rady zjeść całości,
            więc zaryzykowałam i poczęstowałam dziś kilka osób w pracy. Bardzo im
            smakowało! A jedna osoba poprosiła o przepis...
            Wini3, czy do tej masy serowej (a ser pełnotłusty?) dodajesz jakieś dodatki
            smakowe (cukier waniliowy?). I czy - dodając ubite jajka - dalej miksujesz?
            (malakser mam, makutry nie mam).
            Piszesz, że powinnam się mniej przejmować przepisami, a mnie się zdaje, że na
            odwrót – właśnie powinnam się ich dokładnie trzymać, bo w trakcie pieczenia
            nachodzą mnie różne twórcze i racjonalizatorskie pomysły, które przy moim braku
            doświadczenia przeważnie okazują się niewypałem.
            Dziękuję wszystkim za dotychczasowe rady (ciasta na tort ormiański jeszcze nie
            zagniotłam, więc na razie nie mam więcej pytań)

            Jola

            Zapomniałam napisać, że wynalazca tego urządzenia mieszka w Bielsku-Białej.
            Może bielszczanie pomogliby go zlokalizować?
            Chciałabym zapobiec eksterminacji kun, a zwłaszcza kotów, które „przy okazji”
            polowania na kuny na pewno będą też jego ofiarą. Spodziewam się tego wkrótce w
            moim zakładzie pracy, gdyż na jego terenie – jest to rozległy kompleks budynków
            sanatoryjnych – zalęgły się kuny, w miejscu, które od zawsze okupowały koty,
            nikomu specjalnie nie przeszkadzające. Teraz ciągnie stamtąd taki odór, że czuć
            go w sąsiednich pomieszczeniach i nawet na dworze, zewsząd zwisają kupy,
            izolacja rur w strzępach, a podłoga korytarzy usłana porwaną gąbką. Obawiam
            się, że niedługo zostanie wystawiona trutka lub coś podobnego, a woń odchodów
            zamieni się w odór padliny...

            Jola


            • kwieta4 Re: do joli 21.04.04, 19:58
              wiesz, ze myslalam przez jakis czas o tej Twojej 'proszkowej' przygodzie i
              doszlam do wniosku (ktorym sie nie podzielilam, bo czyms sie zajelam i poszlo w
              niepamiec:), ze moze bym dokonczyla serowego eksperymentu dodajac troszke maki,
              czy manny itd. i po prostu upiekla taki sernik 'z przypadku'. ostatnio zebralam
              rozne biale sery, ktorych nie dojedlismy (z przewaga ricotty), zrobilam
              sernik 'na oko', w ktory powtykalam brzoskwinie z puszki, a ze po upieczeniu
              wygladal dosc cienko, nakrylam jeszcze piana z bialek, z pudrem i kokosem, i
              znow zapieklam. corka, ktora jest najbardziej surowym ekspertem w domu,
              prosila, zebym podziekowala Wam za inspiracje:)). mam juz pozwolenie na
              pieczenie czegos takiego czesciej:)) to byla zupelna improwizacja, a takie
              ciasta czasem wychodza naprawde swietnie. drugim razem raczej nie ryzykuj
              jedzenia proszku na surowo, lepiej go jednak ociupine podpiec :)

              zycze tworczego pomyslu na tort. i wszystkiego najlepszego!!!
              • goc.jola Re: do Kwiety 22.04.04, 11:57

                Dziękuję Kwieto za życzenia i za sugestie. Z tym proszkiem to była jednak
                pomyłka, a nie moja radosna twórczość, tak daleko to jednak się nie zapędzam
                (na razie). Pomysł z sernikiem dobry, ale u mnie problem polegał na tym, ze
                zorientowałam się, co zrobiłam, dopiero po przełożeniu biszkoptu, więc raczej
                niewiele już mogłam zrobić (choć miałam pomysł, żeby całość podpiec, ale nie
                zaryzykowałam, szczególnie że biszkopt był nasączony, a masa bez jajek – tylko
                ser, masło i cukier, nie licząc proszku - więc nie mam pojęcia, co by z tego
                wyszło).
                Myślę, że aby się tak swobodnie zachowywać w kuchni jak Ty, trzeba mieć już
                pewne doświadczenie, sama twórcza natura nie wystarczy, bo trzeba mieć też
                wyczucie proporcji - bez tego nawet dobry pomysł w praktyce nie wypali, no
                chyba że się ma szczęście.
                Ja muszę najpierw upiec kilka przepisowych serników (zaliczyłam na razie jeden,
                efekt przemilczę), żeby móc zacząć robić wariacje na ich temat, udane. Na razie
                hamuję twórcze zapędy, szczególnie że musze się liczyć z groszem. Gdyby nie to –
                och! zaszalałabym...
                Pozdrawiam i dziękuję
                --
                Jola

                P.S.
                Byłabym zapomniała, a chciałam Cię już dawno zapytać, czy Ty też dodałaś do
                masy (w torciku) alkoholu? I czy orzechy zmieliłaś drobno? I jakiego miodu
                użyłaś? :)) Wygląda na to, że torcik w Twoim wykonaniu był idealny, więc piekąc
                go wg Twojego patentu, czułabym się bezpieczniej.
                • kwieta4 Re: do Joli:) 22.04.04, 18:50
                  dzieki za mile slowo:)) otworze dzis nowy watek o bananowym ciescie - moze
                  sprobuj je kiedys zrobic - przepis jest b.prosty. wierze, ze nie przestaniesz
                  eksperymentowac, bo to swietnie wplywa na samopoczucie:))a wpadki to normalka!!
                  a teraz odpowiem szybko na Twoje pytania:)
                  orzechy zmielilam. nawet nie zastanawialam sie, czy je posiekac, wsadzilam do
                  maszynki do ucierania orzechow/sera (podobna do klasycznej maszynki do miesa,
                  na korbke, tyle, ze w srodku jest drobna tarka). jesli nie jest zaznaczone w
                  przepisie, ze orzechy maja byc w wiekszych kawalkach (np. w bananowym ciescie -
                  obowiazkowo), ucieram je, bo stwierdzilam, ze lepiej oddaja swoj smak. np. w
                  biszkopcie na tort orzechowy musza byc starte na puch:)

                  moj ulubiony miod to gryczany(im miod ciemniejszy tym zdrowszy!)i taki takze
                  uzywam w kuchni, ale mysle, ze to nie robi wiekszej roznicy w samym procesie
                  pieczenia.

                  alkoholu do kremu nie dodalam, bo nie bylo go w oryginale. ja zawsze chce
                  najpierw sprawdzic jak smakuje prototyp, potem dopiero improwizuje/albo nie,
                  jesli jestem zadowolona:). ciasto jest dosyc 'ostre' w smaku(mimo, ze
                  delikatne), to przez miod i kawe, i w miare 'starzenia' zdecydowanie lepsze.
                  mysle, ze trzymane w lodowce moze polezec i te ostatnie kawalki to bedzie
                  dopiero orgia dla kubkow smakowych!!! u nas to co najlepsze przechwycil maz,
                  bez pytania, ale mowil, ze nie mogl sie powstrzymac. to cos znaczy, mowie Ci!:))
                  upiecz sobie ten tort bez okazji, bez presji, cierpliwie. za drugim razem juz
                  bedziesz 'fachowcem' i bedziesz mogla go zaserwowac 'z przekonaniem' :)
                  powodzenia.
                  • goc.jola Re: HELP!!! 23.04.04, 11:02
                    Kwieto, Lisko, Wini3 – lub ktokolwiek, kto piekł torcik ormiański albo zna się
                    wystarczająco na kuchni! Pomocy! Potrzebuję znać odpowiedź dziś do godz. 15.00!
                    Nie wiem, jak to się stało, ale studiując przepis przeoczyłam ważną dla mnie
                    niewiadomą:
                    otóż robiąc masę, do ubitych białek dodaje się ROZTARTE MASŁO. Co to konkretnie
                    oznacza? Jak rozetrzeć masło? Czy w ogóle mi się to uda, bo mam tylko malakser
                    (koncówki-nożyki) i mikser, ale tylko z jedną parą końcówek – do ubijania
                    piany. I nie mam makutry. Czy jestem stracona? Wczoraj zagniotłam ciasto...
                    Aha, jeszcze: czy ubite jaja powinny być zupełnie zimne, czy mogą być letnie,
                    tak aby masło się w nich rozpuściło? (wtedy chyba nie trzeba byłoby go
                    specjalnie rozcierać). I czy dodając masło, tylko się miesza, czy dalej miksuje?
                    Help, help!!!

                    P.S.
                    Kwieto, jeszcze raz dziękuję! Oczywiście, że upiekę jeszcze raz. Użyję wtedy
                    miodu gryczanego albo spadziowego (to z kolei mój ulubiony), bo teraz dałam już
                    wielokwiatowy. Spróbuję też oszczędnościowo – na sztucznym miodzie i zobaczę,
                    czy jest różnica. Orzechy starłam (na zwykłej tarce) na drobno i trochę na
                    średnio drobno.
                    Pozdrawiam

                    Jola


                    • kwieta4 Re: HELP!!! 23.04.04, 11:19
                      nic sie nie martw!!!! maslo ma byc po prostu o temp. pokojowej, mikserem
                      pieknie sie wszystko wymiesza:))), nawet jedna koncowka.
                      ubitym na parze jajkom daj po prostu wystygnac (zeby byly np. jak zupelnie
                      wystudzone mleko w garnku, nie letnie:).
                      miekkie(jak do smarowania chleba) maslo pomiksuj chwile mikserem :)- chodzi o
                      to, zeby bylo gladkie, puszyste i wtedy wlej wystudzone jajka i jeszcze chwile
                      miksuj, az wszystko wymiesza sie na gladki krem. wiesz przeciez jak wyglada
                      krem na ciastku:) i bez paniki, to zadna filozofia, zobaczysz jak sie swietnie
                      uda. wszystko jest proste jak drut.
                      • Gość: goc.jola URATOWANA! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.04.04, 15:19
                        No nie mam wyjścia - jeszcze raz dziękuję, Kwieto! Jesteś niesamowita.
                        --
                        Jola
            • goc.jola Re: Kuny!!! 22.04.04, 11:53
              Przepraszam wszystkich za tak mało kuchenny temat, który podstępnie wkradł się
              na to forum. Samych miłych zapachów w kuchni życzę!

              Jola
              • Gość: Cynamoon Re: Zadam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 14:23
                ...zamkniecia tego watku!!!
                Slinka mi leci gdy widze sam jego tytul.
                I jeszcze znecacie sie opisami!
                A ja chwilowo nie mam sposobnosci, by je zrobic, chociaz juz prawie sni mi sie
                po nocach!
                Jak mozecie!?!?
                hi, hi
                :-)))))))))
                • Gość: wini3 Re: Zadam... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.04, 17:31
                  Ja też uważam , że z tym torcikiem zabawiamy się zbyt długo ale jeszcze tylko
                  sprawozdanie Joli jak poszło. Wytrzymajmy do tego 26-go. tyle zaangażowanych
                  osob - musimy wiedzieć czy było bez proszku i czy prosili goście o przepis.
                  • goc.jola Re: Zadam... 26.04.04, 15:16
                    Wini3, nie naśmiewaj się, proszek do pieczenia dałam tym razem tam,
                    gdzie trzeba – do tortu ormiańskiego, a właściwie do tortów, bo upiekłam
                    dwa.... i jeszcze tiramisu.
                    Efekt: kupione naprędce w pobliskim sklepie ciasto wszystkim smakuje.
                    Zamykam wątek. Myślę o samobójstwie (chyba słusznie?).

                    Jola

                    ***
                    „Ja wiedziałam, że tak będzie....”
                    • Gość: Rosey Re: Zadam... IP: 62.29.137.* 27.04.04, 09:47
                      Jola,
                      nie zalamuj sie :))) Ważne, że próbujesz i chcesz coś robić. Każdy ma jakieś
                      wpadki w kuchni, zwłaszcza na początku. Znam to z autopsji.
                      Może zacznij od prostszych potraw, bo jakby nie było tort nie jest zbyt prosty
                      do wykonania.Jak chcesz, pomoge, np. podesle przepisy na latwe i pyszne ciasta,
                      desery. Pewnie inni forumowicze tez z checia sie przylacza.
                      Pozdrawiam i glowa do gory!
                      Rosey
    • limu Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.05.04, 12:11
      Bardzo proszę o podanie przepisu na ten specyfik.
      A
      • funana Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.05.04, 13:32
        Przejrzyj posty w tym wątku-oprócz przepisu znajdziesz mnóstwo praktycznych
        porad.
        • funana Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.05.04, 13:43
          Upsss-faktycznie, przecież mniamniam już nie działa.To ja tez prosze o ten
          przepis - może ktoś zdążył skopiować?
          • linn_linn Re: Tort ormiański a'la pani Misia Zielińska 31.05.04, 13:55
            Forum Mniama dziala i jest dostepne, ale trzeba na nowo poszukac watku / byly
            zmiany i stare linki nie dzialaja /.
            • funana przepis z mniammniam.. 31.05.04, 14:17
              ...autorstwa Hania_gda:

              Proporcje są na dwa torty ( ja zwykle robię jeden na Boze Narodzenie a drugi na
              Nowy Rok
              Idzie więc tak:
              Składniki na 8 placków:
              10 dag orzechów mielonych
              25 dag miodu
              25 dag cukru
              4 całe jajka
              2 czubate łyżeczki proszku do pieczenia
              0,5 kg mąki
              2 razy na czubek noża sody oczyszczonej

              Zagotowac miód i cukier - wystudzić , jajka roztrzepać, dodać mąkę,
              proszek ,odę i wyzej wymienione jajka , zagnieść , zapakować na 3 dni do
              lodówki
              Masa:
              2 kostki masła
              4 całe jajka ubić na parze z 40 dag cukru pudru i 5 łyzeczkami kawy
              rozpuszczalnej ( w oryginale Nesca)
              po ostygnięciu zmieszać z roztartym masłem
              Polewa
              2 czubate łyzeczki masła, 9 łyzek wody 3 czubate łyżki cukru pudru 4 łyzki
              kakao . mieszając zagotować
              Sens jest taki :
              z masy robimy 8 dość cienkich placków które pieczemy( tortownica średnia ( taka
              na 6 jajek)
              potem placki smaruejmy masą- ja robię jeden tort z czterech placków
              całośc maluję polewą
              Ostrzegam ,ze jak kazde ciasto z tych składników na początku jest twarde jak
              nie wiem co , dopiero po wykonaniu z masą , polewą itp robi sie dobre na
              drugi ,trzeci dzień , to znaczy mięknie do stopnia dającego się przełknąc -
              dlatego tak duzo czasu jest potrzebne, ale zaręczam ze warto
              czekać.
              Pozdrawiam Hania
              • monikap1 Re: przepis z mniammniam.. 19.10.04, 11:02
                Witam was i dziękuję, szukałam tego przepisu uff nawet nie wiem jak długo, mój
                mąż uwielbia tort ormiański w Tchibo. Mam tylko pytanko spisuję właśnie przepis
                podany przez Funanę i w skład ciasta wchodzą orzechy ale nic nie piszesz co z
                nimi zrobić mniemam że dodać poprostu do reszty składników czy tak?
                Pozdrawiam serdecznie
                • almanach_kulinarny od Liski 19.10.04, 11:21
                  tak, orzechy dodajesz do masy miodowej.
                  • kocio-kocio Re: od Liski 19.10.04, 11:27
                    Mnie z tych proporcji wyszło gęste, ale lejące się ciasto, a nie ciasto do
                    zagniecenia.
                    Coś zrobiłam nie tak?
                    Od niedzielnego wieczora stoi w lodówce i czeka na pieczenie.
                    Lekko się niepokoję...
                    • lis_ka Re: od Liski 19.10.04, 11:35
                      Pamiętam, że moje się bardzo kleiło i o wałkowaniu nie było mowy. Rozłożyłam je
                      na bleszce i upiekłam. Jeśli jest gęste - nie martwiłabym się za bardzo. Może
                      potrzymaj jeszcze 1-2 dni w lodówce - powinno jeszcze trochę zgęstnieć, ale na
                      pewno nie będzie się mniej kleić.
                      • kocio-kocio Re: od Liski 19.10.04, 11:54
                        Trzymam, ale upiec muszę chyba jutro wieczorem.
                        Bo jeżeli cokolwiek ma z tego wyjść, to musi być gotowe na sobotę.
                        Rozgniotę na blaszce, zobaczymy...
                        • kocio-kocio Re: od Liski 21.10.04, 09:51
                          No i porażka.
                          Upiekłam.
                          Strasznie się namęczyłam z rozprowadzaniem tego gumowatego ciasta na blaszkach,
                          ale spoko.
                          Ciasto wcale nie wyszło twarde, jak wszyscy pisali, tylko jak taki nie
                          wyrośnięty biszkopt. Trudno opisać...
                          Za to masa wyszła wręcz lejąca.
                          Wstawiłam ją do lodówki, trochę pomogło.
                          Ale i tak przez noc prawie wszystko spomiędzy placków wyciekło, a same placki
                          rozmiękły i się porospadały.
                          Tak więc mam kupę czegoś, co bardzo fajnie pachnie i pewnie zostanie zjedzone z
                          apetytem, ale absolutnie nie nadaje się do zawiezienia na ważną imprezę
                          do "teściowej".
                          Czy ja jestem jakiś antytalent, czy o co chodzi?
                          Coś zrobiłam źle?
                          Ale przecież dokładnie tak jak w przepisach!
                          Nawet wagę mam i ważę różne rzeczy.
                          No cholera...
                          • dziuunia do Kocio-kocio 21.10.04, 10:40
                            Kocio,czy ta masa przypadkiem Ci się nie zwarzyła?Ona nie ma prawa być lejąca
                            przy takich proporcjach.Lejąca się robi każda masa maślana jak się zwarzy
                            tzn.jak wyraźnie widać kłaczki tłuszczu w płynie zawieszone,podobne trochę
                            jakbyś kaszki manny wsypała.IMO to jedyna przyczyna tej porażki,proporcje 4
                            jajka+2 kostki masła są jak najbardziej prawidłowe.Taka masa po zrobieniu jest
                            smarowna jak miękkie masło,a po przechowaniu w zimnie robi się twarda też jak
                            masło,nie ma więc prawa nic wypłynąć.
                            Waga nie jest tutaj aż tak ważna jak taka sama temperatura wszystkich
                            składników masy i naprawdę cierpliwe i powolne ucieranie jej.Szybkość jest
                            największym jej wrogiem niestety.
                            A jajka dobrze na parze ubiłaś?Tzn.czy były bardzo puszyste,dość
                            sztywne,zbielały wyraźnie i powiększyły swoją objętość?
                            • kocio-kocio Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 10:46
                              Nie, nie zważyła się.
                              Była śliczna, gładziutka, błyszcząca.
                              Jajka na parze zrobiło się gęste i urosły, przypominały mi trochę masę na bezy,
                              tyle, że żółtawa była.
                              Wkręcałam toto w masło po łyżce, tak jak było napisane w Twojej instrukcji,
                              trwało to chyba z pół godziny.
                              Czy temperatura była taka sama nie mogę zagwarantować, ale bardzo się starałam.
                              No, ale niestety efekt mam płynący.

                              Chyba powinnam dopisać masę do tortów na listę rzeczy, które mi nie wychodzą
                              (zaraz po panierowanym czymkolwiek)...
                              • dziuunia Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 10:53
                                Coś mi tutaj nie pasuje zupełnie :( Może cukru za mało było?Chociaż jeżeli
                                jajka dobrze się ubiły to pewnie niekoniecznie.A masła dałaś dwie kostki?Może
                                masła za mało?I ta masa jest teraz rzadka,jak już postała w lodówce?
                                A jajka ubite na parze są żółtawe,chodziło mi o wyraźne zbielenie ich po
                                ubiciu,są po prostu później bardziej białe niż na początku.
                                • kocio-kocio Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 10:58
                                  Cukru tyle, ile w przepisie.
                                  I jajka zbielały znacznie.
                                  Co do masła miałam wątpliwości, czy dwie kostki po 200g czy takie jak były
                                  wcześniej: 250g, więc dałam trochę więcej niż 2 x 200g.
                                  I tak, po nocy w lodówce to nadal jest na tyle miękkie, że nie nadaje się do
                                  smarowania: raczej do wylewania.

                                  PS.
                                  Przyczyna mnie martwi mniej niż to, że nie mam tortu na sobotę!
                                  • dziuunia Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 11:10
                                    A dodawałaś samą pianę czy to rzadkie z dołu też?(chodzi o ubite jajka)Może to
                                    rzadkie-po pewnym czasie potrafi się trochę oddzielić od piany z wierzchu-
                                    rozwodniło masę.Ja raczej zostawiam trochę masy jajecznej zawsze.
                                    A jak długo te jajka ubijałaś?Może za krótko?I były może za rzadkie.
                                    Nie gniewaj się za tę dociekliwość ale zupełnie nie rozumiem dlaczego ta masa
                                    popłynęła :(
                                    • kocio-kocio Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 11:24
                                      Nic mi się nie oddzieliło na dnie.
                                      Masa była jednolita.
                                      Jajka były tak gęste, że aż się zdziwiłam - wyglądały prawie jak piana ubita z
                                      cukrem na bezy!

                                      Nie gniewam się zupełnie.
                                      • dziuunia Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 11:30
                                        Ja się w takim razie poddaję :( Nigdy mi się nie zdarzyło nic podobnego.
                                        Ale nie zrażaj się na przyszłość i próbuj dalej,mimo wszystko :)
                                        • kocio-kocio Re: do Kocio-kocio 21.10.04, 11:32
                                          Nie ma mowy!
                                          Nigdy więcej!
                                          Ja zasadniczo to sama mieszkam, więc nie ma kim potem skarmiać tych moich
                                          eksperymentów...
                                          No trudno.
                • monikap1 Re: przepis z mniammniam.. 20.10.04, 11:35
                  dzięki za odpowiedz jeszcze jedno pytanko, o ile pamiętam w tym torcie który
                  jedliśmy była jakaś beza, i pytanie czy beza zrobi się z tego ciasta czy wcale
                  jej nie ma przepraszam za może głupie pytania ale chciałabym aby wszystko się
                  udało.
                  Z góry dzięki
                  • lis_ka Re: przepis z mniammniam.. 21.10.04, 10:49
                    Te blaty są 'bezowe' w smaku.
Pełna wersja