Dodaj do ulubionych

Ugotowani, no to poszlo...

03.10.10, 18:08
Za 1szy odcinek daje 6 jako note a dla tego, ze
Obserwuj wątek
    • bagatella Re: Ugotowani, no to poszlo... 03.10.10, 19:56
      No to poszlo ale za szybko i to u mnie, satanistyczny enter, brr,:)

      Program ogolnie oceniam na bardzo pozytywnie, fajni kandydaci, roznorodnosc
      proponowanych dan, ladne wnetrza, ale duch programu zostal tylko w malej
      czesci zrealizowany, niestety:(
      Brakuje mi tej calej pikanterii, ktora jest to wszystko co dzieje sie przed, czyli,
      robienie zakupow, cala bieganina w kuchni i walka z czasem, pokazywanie
      co sie zrobi i w miare dokladne opisy,
      dekoracja stolu, a tu najslabszy punkt tego programu.
      A na koniec jedna jedyna nota tez
      jest malo pozytywnym walorem;
      I w ogole, 40 minutowa kondensacja w jednej niedzielnej pigulce jest
      troche smieszna, ale to moja refleksja:)
        • felinecaline Re: Ugotowani, no to poszlo... 03.10.10, 20:48
          A kiedy to leci? Kocham francuska wersje a dzis przegapilam polska :(, dajcie "cynk".
          Uwaga: we Francji to, co "leci" teraz w tygodniu to inna wersja, zmodyfikowana, "Diner presque gratuit", zasada jest nieprzekroczenie budzetu 45€/przyjecie.
          Wersja "diner parfait" wlasnie sie skonczyla.
        • bagatella Re: Ugotowani, no to poszlo... 03.10.10, 20:54
          Linn, z calym szacunkiem, nie ogladasz na obczyznie bo nie chcesz
          placic za polska telewizje, no to po co zabierasz glos?
          Tamten watek splynal na niczym wiec byla chyba potrzeba
          na stworzenie nowego watku i tyle:)
          PS. A co ci tak naprawde przeszkadza?
          • linn_linn Re: do bagatelli 06.10.10, 07:10
            Z calym szacunkiem:
            1. nie wiesz czy ogladam polska tv, czy nie, za co place, za co nie place i dlaczego
            2. kazdy ma prawo wyrazic opinie np. natury ogolnej / jak w tym przypadku / niezaleznie od tego gdzie mieszka i co oglada
            3. mnozenie watkow na forum wprowadza balagan i utrudnia zycie korzystajacym z wyszukiwarki / w zwaizku powoduje kolejne mnozenie watkow i archiwizowanie innych watkow byc moze interesujacych /
            4. potrzeby stworzenia nowego watku nie bylo: pierwszy zalozylas 1.10, a drugi 3.10 / wystraczylo kontynuowac ten forum.gazeta.pl/forum/w,77,117100798,,Ugotowani.html?v=2 /
            5. po 2 dniach trudno mowic, ze watek splynal na niczym
            6. mam nadzieje, ze po zakonczeniu programu nie powstanie 3-i watek na ten sam temat


      • bene_gesserit Re: Ugotowani, no to poszlo... 04.10.10, 20:23
        W koncu obejrzalam.
        Plusy:
        * ze TVN postawil na 'zywych ludzi', a nie dretwe gwiazdeczki albo miszczow kuchni, ktorzy maja problemy z jezykiem polskim
        * ze przepisy sa na wuwuwu (chociaz, prawde mowiac, zaden mnie ani nie zaskoczyl, ani nie zachecil, nie mowiac juz o inspiracji - byl jakis odsiew pod wzgledem umiejetnosci kuchennych kandydatow? Bo nie wyglada)
        * i ze ukochany kanal klasy metropolitalnej odrobil prace domowa i zrozumial, ze 'product placement' to nie jest pokazywanie logo i produktow sponsora co piec sekund. Pozno bo pozno, ale zawsze.

        Minusy:
        * chwilami wrazenie duuuuzej nieautentycznosci, jakiejs podaranzowanej przez producentow sytuacji. Te chalupy i apartamenty na przyklad - tak miejszkaja przecietni Polacy? Albo ten dziwny sprzet kuchenny w postaci rusztowania z kociolkiem i kompletu mniejszych (idiotycznych) kociolkow do podania w nich gulaszu - widac, ze gospodyni nie miala bladego pojecia, jak tego uzyc, zreszta rozpalanie ogniska na tarasie to jest naprawde glupi pomysl. Itd. Wialo jakims scenariuszem, upgradem, designerem na goscinnych wystepach i wypozyczalnia sprzetu. Duch Potiomkina nad tym programem lata az furczy.
        * konwersacje przy stole byly nuuuuuudneeeeeee. Brytyjska wersja wypada na tle polskiej pod tym wzgledem wzorowo - docinki, dowcipy, rozladowywane poczuciem humoru spiecia. W polskiej - 'smakuje wam?', 'ladne masz mieszkanie'. O jezu.
        * jak ktos juz w tym watku zauwazyl - brak w tym programie grania napieciem - zakupow, scigania sie gospodyni/gospodarza z czasem, przygotowan, mniej lub bardziej otwartej rywalizacji, zlosliwszych komentarzy na stronie itd.

        Dlatego nie wzbudza wiekszych emocji, nie mozna nikomu kibicowac i znowu wyszlo, ze polski format zagranicznej wersji jest plaski, ulizany i taki bardziej nijaki. Ech.
        • marghe_72 Re: Ugotowani, no to poszlo... 05.10.10, 13:15
          bene_gesserit napisała:

          > W koncu obejrzalam.
          > Plusy:

          > * i ze ukochany kanal klasy metropolitalnej odrobil prace domowa i zrozumial, z
          > e 'product placement' to nie jest pokazywanie logo i produktow sponsora co piec
          > sekund. Pozno bo pozno, ale zawsze.

          A Alma i bodajże Kucharek czy inny knurek to co ? ;)
          >
          > Minusy:
          > * chwilami wrazenie duuuuzej nieautentycznosci, jakiejs podaranzowanej przez pr
          > oducentow sytuacji. Te chalupy i apartamenty na przyklad - tak miejszkaja przec
          > ietni Polacy? Albo ten dziwny sprzet kuchenny w postaci rusztowania z kociolkie
          > m i kompletu mniejszych (idiotycznych) kociolkow do podania w nich gulaszu - wi
          > dac, ze gospodyni nie miala bladego pojecia, jak tego uzyc, zreszta rozpalanie
          > ogniska na tarasie to jest naprawde glupi pomysl. Itd. Wialo jakims scenariusze
          > m, upgradem, designerem na goscinnych wystepach i wypozyczalnia sprzetu. Duch P
          > otiomkina nad tym programem lata az furczy.
          > * konwersacje przy stole byly nuuuuuudneeeeeee. Brytyjska wersja wypada na tle
          > polskiej pod tym wzgledem wzorowo - docinki, dowcipy, rozladowywane poczuciem h
          > umoru spiecia. W polskiej - 'smakuje wam?', 'ladne masz mieszkanie'. O jezu.
          > * jak ktos juz w tym watku zauwazyl - brak w tym programie grania napieciem - z
          > akupow, scigania sie gospodyni/gospodarza z czasem, przygotowan, mniej lub bard
          > ziej otwartej rywalizacji, zlosliwszych komentarzy na stronie itd.
          >
          > Dlatego nie wzbudza wiekszych emocji, nie mozna nikomu kibicowac i znowu wyszlo
          > , ze polski format zagranicznej wersji jest plaski, ulizany i taki bardziej nij
          > aki. Ech.
          >
          >
    • Gość: sofija Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.chello.pl 03.10.10, 20:57
      U mnie 4, no może, po namyśle na zachęte, 5

      Ilosc osób 4, nie jak w angielekiej wersji 5, mogę zrozumieć - mamy ciasne mieszkania, nie u każdego da sie nakręcić cały program

      Że wszyscy w jedynym odcinku - już mniej mi sie to podoba. Rozumiem, ze program w formule 1 gosc - 1 odcinek ma sens, jesli jest emitowany codziennie. Jednak w takiej konwencji, jak zrobiła to tvn, absolutnie nie widac tego, co w prpogramie najwazniejsze - gotowania! Widze głownie nakładanie na talerze i jakies gadki o niczym - a przeciez to nie jest program typu Big Brother!

      Po obejrzeniu pierwszego odcinka mam tez spore zastrzeżenia do wiarygodnosci programu - wiem, ze rózne cuda sie zdarzają, ale jakos kompletnie nie chce mi sie wierzyc, że dziewcze przedstawiane jako "gwiazda center call" czy coś takiego, Patrycja (ta szczuplejsza) zrobiła samodzielnie gicz cielęcą i kaszotto. Nie wierzę w to, ponieważ:

      - ani razu nie zauważyłam, żeby wypowiadała sie na temat jedzenia w spośób bardziej zaawansowany niz "pyszne", "niezłe"

      - jej menu było mocno przemyślane, dobrze skomponowane - a ona nie sprawiała wrażenie osoby tak dobrze znającej kuchnię polską, z wykorzystaniem produktu sezonowego

      - gicz cielęca to danie raczej restauracyjne, 26-latka w modnych ciuszkach raczej nie kupuje takiego kawałka miesa regularnie: chyba ze gotowanie jest jej pasją, ale jak powtarzam - ani razu nie usłyszałam od niej nic na temat jedzenia, smaków itd


      Wiec ogólnie wg mnie wszystko poszło tak, jak to w polskiej telewizji - mogło być fajnie, wyszło jak zwykle.
    • Gość: pasqda Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.adsl.inetia.pl 05.10.10, 18:20
      "Ugotowani" to całkiem nieźle...skopany pomysł na program.

      Też mnie raziła nieautentyczność wnętrz i w ogóle nie jestem przekonana, że ci państwo sami wymyślali swoje menu. Pani, której specjalnością jest "kociołek" (co można wyczytać na stronie www programu) miała tak lśniący nowością sprzęt, że wręcz patrzyłam, czy gdzieś jakaś metka nie dynda. A poza tym już widzę, jak rozpala kociołek na balkonie...no litości. Sposób podania tez zdradzał, że pierwszy raz ma do czynienia z tym sprzętem.

      Pani od kuchni staropolskiej (swoją drogą na stronie napisano, że jej ulubiona to kuchnia śródziemnomorska) była autentycznie zdziwiona, że piernik jej wyszedł. Wyglądało jakby pierwszy raz w życiu go piekła.

      Jedyny, który sprawiał wrażenie, że ma jakieś pojęcie po co wchodzi do kuchni i co chce tam zrobić, był pan od kuchni indyjskiej.

      Generalnie za dużo na raz w tak krótkim czasie - ani nie widać przygotowania potraw, ani komentarzy współbiesiadników za wiele nie ma, ani nie wiadomo skąd wzięli pomysły na takie, a nie inne dania. Ja na przykład bardzo bym chciała wiedzieć np. jak ktoś lubiący (i w domyśle - specjalizujący się w niej) kuchnię śródziemnomorską, wpada nagle na pomysł przygotowania chłodnika z rakami i staropolskiego piernika?:)

      I nawet nie pokazali ostatecznej punktacji, chociażby po ogłoszeniu wyników, a przecież mogłoby się zdarzyć, że ktoś jednym punktem wygrał, a tak nie wiadomo jaka była ostatecznie przewaga zwycięzcy nad wszystkimi pozostałymi uczestnikami.
    • inaa1 odcinek drugi - niesmak pozostaje 10.10.10, 18:20
      po drugim odcinku pozostał... niesmak.

      bardzo irytujący niejaki Artur - zadufany, marudny, próbujący zgrywać wyrafinowanego smakosza. taki współbiesiadnik potrafi zepsuć najsmaczniejszą kolację.


      trochę faktycznie za mało pokazanego samego przygotowania potraw.

      i zastanawiam się jakim cudem te nieszczęsne piersi kurze pozostały surowe. smażone i zapiekane dość długo. obtaczania w gotowej, sypkiej zupie w życiu jeszcze nie widziałam.
        • corneliss Re: odcinek drugi - niesmak pozostaje 11.10.10, 09:58
          tak tak p. Olga w poprzednim konkursie tefałenu juz brala udzial, trudno zapomniec;
          (ciekawa jestem czy jest jakis limit uczestniczenia w tego typu progr., chyba nie)
          rozumiem milosc do francuskiej kuchni, ale dlaczego teraz nie postawila na cos innego
          szkoda ze program nie jest rozlozony na krotkie odcinki 4x w tyg. poswiecony jednej osobie podejmujacej reszte

          w podobnej formule ogladam w Holandii 'Wie is de Chef' 4 osoby gotuja i oceniaja sie, z tym ze posrod nich ukryty jest jeden szef/szefowa kuchni; serwisy i pomoce kuchenne chyba maja wypozyczone, no i sa wlasnie 4 krotkie 30 min/40 odcinki w tyg.
              • bene_gesserit Re: odcinek drugi - niesmak pozostaje 11.10.10, 15:33
                Ja tam do niej nic nie mam - o ile oczywiscie jest amatorka, a nie skonczyla jakis zaawansowanych wypasionych kursow, to zwyciestwo slusznie jej sie nalezalo. Jedyna z czworki, ktora miala pojecie o kuchni. Program o kulinariach, w ktorym piatym uczestnikiem jest Kucharek, phe. A trzy na cztery menu sa co najmniej przypadkowe, niesezonowe i kiepsko skomponowane, nie mowiac o rozpaczliwym wykonaniu.

                Naprawde - ten odcinek skutecznie zniecheca do gotowania (ilosc oblizanych paluchow, lyzek, ktore potem zostaly z powrotem wlozone do garnka, koncowek od mikserow oraz obslinionych dloni, ktorymi potem gospodyni pomagala nalozyc torcik). Chociaz ten narcyzik, ktory sam sie nie popisal, a szczegolowo krytykowal z mina znawcy potrawy innych, samych uczestnikow a nawet 'obrazy funkcjonujące na scianach', byl przezabawny. Niezamierzenie, ale zawsze.
        • inaa1 Re: odcinek drugi - niesmak pozostaje 11.10.10, 17:46
          > I co wśród uczestników robiła pani Ola (Olga>) - o ile mnie pamięc nie myli
          > jedna z finalistek konkursu kulinarnego DzienDobryTvn?

          o ile nie mają w regulaminie takich obostrzeń, to chyba nie robi różnicy, czy uczestniczyła w konkursie kulinarnym, czy nie.

          z resztą nawet najlepsi kucharze mają słabsze dni.
          nie mówiąc już o tym, że mogła trafić na osoby, którym takie smaki by się nie spodobały.
      • bagatella Huston mamy problem:) 13.10.10, 23:28
        Tak bym skwitowala ten odcinek, slabiutki bardzo jak by na niego nie patrzec.
        Eksperymenty na biesiadnikach, po co? Tragikomicznie to wychodzilo, narcystyczny artur od zupy pho i zmanierowana pani od kurczaka, po co oni to robili po raz pierwszy? dla szpanu pokazania sie, ze ja sie znam i jestem swiatowcem? Jedyny, ktory mial widoczna pasje i sie na tym znal, to pan taksowkarz ze swoja.....
        karkowka na balkonie:)
        Olga, choc wygrala, nie dalabym jej palmy pierwszenstwa, przerost tresci nad forma, za duzo wszystkiego na raz, zbyt duzy misz masz na talerzach, kozi ser z truskawkami? kasztany w lecie?
        Chyba chciala oszolomic "egzotyka" swoich wspolbiesiadnikow, efekt osiagnela ale ja nic nie wynioslam z jej propozycji, nie kupuje tego.
        Gdybym miala typowac zwyciezce, to zostalby nim taksowkarz, jego potrawy byly przynajmniej szczere i wygladaly apetycznie, a ze proste? a kto powiedzial, ze zeby bylo dobre musi byc skomplikowanie? jak chocby piersi z kaczki z dodatkami Olgi? co za duzo to nie zdrowo, czyz nie?
    • nomya Re: Ugotowani, no to poszlo... 11.10.10, 16:54
      Tym razem przynajmniej jedno mieszkanie (taksówkarza) nie było takie mega wypasione jak reszta z aktualnego i poprzedniego odcinka :D Ale ta pierś z kurczaka surowa w środku... to ja już nie wiem jakim antytalentem kulinarnym trzeba być, by tak banalnie prostą rzecz kompletnie spartolić.
      • felinecaline Re: Ugotowani, no to poszlo... 11.10.10, 17:18
        Aco w tych innych bylo "wypasionego"? Tchnely glownie bezgusciem, np to, w ktorym w jednym pomieszczeniu znalazla sie wykladzina cegopodobna, imitacja kamienia i boazeria.
        Beata wykazala sie natomiast smakiem kulinarnym i w dziedzinie estetyki, jako jedyne jej mieszkanie estetyce nie uragalo.
        Jej jadlospisowi mam do zarzucenia tylko jedno: 2 grzybki w barszcz: kasztany byly by juz wystarczajacym dodatkiem do kaczki.
        Tlumaczy ja zapewne ich cena - porcja dla wszystkich i to lubiacych "zdrowo" (obficie) sobie zjesc : bylyby zapewne drozsze niz kaczyna.
        Co do "narcyza" - litosciwie pomine milczeniem.
    • inaa1 odcinek trzeci - sposób ma malkontenta 17.10.10, 18:25
      rozumiem, że ma to być show, ale dlaczego szanowni odpowiedzialni za program stawiają bardziej na atmosferę rodem z podłych reality show niż na gotowanie.

      chociaż niejaka Hania swoimi dąsami i ekhm... szerokimi horyzontami była niczym borowik szatański dla zupy grzybowej.

      tym razem kolacje były udanie skomponowane - orientalne klimaty, artystyczny nieład, wykwintna kolacja i... Antypody.
      • Gość: miki202 Re: odcinek trzeci - sposób ma malkontenta IP: *.limes.com.pl 17.10.10, 20:28
        Odpowiadam. Kiedyś, będzie ze dwa lata, zdegustowana badziewiem programów kuchennych, zapytałam na tym forum, czy lepiej jeśli jest więcej gotowania, czy lepiej jeśli pani kuchareczka ma piórko w dupie i się bardziej tym piórkiem niż daniem zajmuje. Zdecydowanie wygrało piórko. Co wy myślicie, że autorzy nie zrobili fokusów, ankiet i innych badań? Też im wyszło piórko. Obejrzałam dzisiejszy program. Cztery piórka.
        • felinecaline Re: Hania rozpoznała w menu ... 18.10.10, 14:39
          Codziennie jadajac dania kuchni francuskiej (we francuskiej stolowce, restauracji i wlasnej kuchni :P ) stwierdzam, ze NIC absolutnie typowego dla "kuchni francuskiej" tam nie bylo.
          Sernik chociazby trudno osiagalny z prozaicznego powodu: odpowiednika polskiego "bialego sera".
          Z zadnego z francuskich nie osiagnie sie dobrego "sernikowego" efektu.
          Raki? Baaaardzo rzadko konsumowane z nader banalnego powodu: sa drogie przy ogromnej dostepnosci tanszych a doskonalych innych skorupiakow.
          Kaczka w tej formie tez rzadko pojawia sie na francuskim stole, najczesciej zostanie nam podana w formie usmazonego lub upieczonego "kawalka" (magret, udko, aiguillette) albo confit (dluuugo delikatnie duszona albo jako skladnik "cassoulette" czyli francuskiego dalekiego kuzyna polskiej "fasolki po bretonsku". O "foie gras w tym kontekscie nie ma nawet co wspominac.
          Jednak menu zaprezentowane przez Hanie jest rzeczywiscie bardzo ambitne, wykonanie bez zarzutu a atmosfera autentycznie jedyna w swoim rodzaju i niepowtarzalna.
          Uczestniczka "blond" ktora z nia przegrala wystawiajac swoje nader ostre oceny natomiast zdecydowanie "przesolila", nie umie dziewczyna przegrywac.Syryjka zaryzykowala prezentujac typowe dla swojej kultury potrawy, z gory wiadomo bylo, ze bedzie jej trudno nie tylko wygrac, ale i zadowolic polskie podniebienia.
          Facet - jedynak mimo, ze jako kucharz nie zachwycil ma przynajmniej fantazje i poczucie humoru i potrafi sie bawic oraz nie jest zazdrosny.
          Pani Hani gratuluje i odrobine zazdroszcze domu.



        • wszystkieporankiswiata Re: Hania rozpoznała w menu ... 18.10.10, 19:47
          Też mam problem z imionami. To menu jest oczywiście stanowczo polskie i ta denerwująca blondynka (ciągle zdegustowana, nadęta i niezadowolona ) nie wykazała się specjalnie ani znajomością kuchni, ani umiejętnościami, o zwykłej otwartości i życzliwości nie wspominając. Irytująca osoba. Za to ostatnia gospodyni, która to właśnie menu zaproponowała była jej całkowitym przeciwieństwem- miła, otwarta i bezpretensjonalna,a artysta zwrócił uwagę na wystrój dworku, że nie ma tam "cienia nowobogactwa" (o ile dobrze pamietam). On sam zwariowany, "z kosmosu" i niepoważny (ile w tym pozy to inna rzecz), co mogło być totalnym szokiem (ha, ha) dla drobnomieszczańskiej, aspirującej nie wiadomo do czego zadufanej blondynki.
          • Gość: Aasia Re: Hania rozpoznała w menu ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.10, 13:31
            Hania - blondynka (wiecznie niezadowolona!)
            Halinka - ostatnia, urocza gospodyni z cudownym polskim menu.

            Hania była nadęta - i udawała że się zna - więc z menu podanego przed obiadem wywnioskowała że kuchnia będzie francuska. Przyszła więc na obiad w klimacie - czyli bereciku i z bagietką ...

            Dlatego nieco sarkastycznie napisałam : Brawa dla Hani.
            Mazurek typowo francuski ? Zupa z raków? Kaczka faszerowana? Ręce opadają ...
            Za to wypasione menu i inne atrakcje Hania przyznała Halince 3 punkty!
    • floress Re: Ugotowani, no to poszlo... 18.10.10, 07:51
      Wreszcie obejrzałam tefałenowską wersję. Zdecydowanie za krótka. Tak naprawdę nic nie pokazuje. Brakuje mi przygotowań - wymyślania menu, zakupów, gotowania, nakrywania do stołu.
      Poza tym, mam wrażenie, że te potrawy nie są wymyślane przez uczestników. Hania nawet nie wiedziała jakie mięso potrzebuje, a skoro robi się kolację pokazową, to raczej ze swoich żelaznych dań. A skoro coś jest moim daniem popisowym, to doskonale wiem jaki comber potrzebuję do niego.
      Podsumowując, miało być fajnie, a wyszło jak zawsze.
          • Gość: Martka Re: Hanka co za beznadziejna baba, brr... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.10, 16:43
            Ta pani chyba nazywała się Grażyna.
            I w sumie ciekawie wyszło, że wrzucili im 2 wegetarian, na reszcie coś się dzieje. Tylko chyba nie uprzedzili pierwszej gospodyni, że będzie karmić bezmięsnych! Ale wyszła z tego cało i naprawdę dzielnie - krokiety z sekundę, prawdziwa rzepicha piastowa :)
            Oczywistym rozczarowaniem było to dziewczę, kosmetyczka. To już zdaje się druga w tym programie, myślałam, że gorzej z zadzieraniem nosa po poprzednim odcinku już być nie może, a tu taka niespodzianka... Tylko zastanawiam się, czy to zadzieranie nosa nie jest przypadkiem objawem okropnego stresu przed kamerą? Bo jakoś nie mogę uwierzyć, że panna (ta i tipsiara z poprzedniego odcinka) przeszła przez jakiś casting - jak to jest?!
            Pozostali uczestnicy ok, wpadka doktoranta z muchą w kieliszku ehmmm a tak łatwo wyszedłby z tego z honorem przynosząc inną szklankę, prawda?
            Co najbardziej zastanawia, to umiejętności kulinarne tych ludzi... te lizane palce, ten bajzel w kuchni... naprawdę nie oglądali wcześniej, jak to się robi w telewizji? Bo to nie jest śmieszne, żal mi się robi ludzi, którzy muszą to potem jeść. Pamiętam tę rudą kobitę (pierwszy albo drugi odcinek), która robiła domowy ser i kurczaka - oblizała chyba wszystko, co tylko mogła i podała to swoim gościom... Ałaaaa!
            • bobralus Re: Hanka co za beznadziejna baba, brr... 25.10.10, 22:21
              ja sie przy ostatnim odcinku setnie ubawiłam - albo ktos genialnie rezyseruje aktorów, albo ktoś jeszcze genialniej castinguje idiotów. Nie wiem co lepsze, ale w sumie to jak w wrestlingu - emocje sa zawsze prawdziwe. Pan uduchowiony punktujacy doktoryzujacego sie - curry to nie ostrosc, to balans smaków, to nie kuskus z rodzynkami, ale rodzynki z kuskusem, ogolny zamysl dobry, ale wykonanie pozostawia wiele do zyczenia czy jakos tak. ten ton, to słownictwo - genialne!!! Zastanawiam sie, czy ten pan był kiedyś w Indiach albo chociaz w hinduskiej knajpie, podejrzewam, ze by mu kamizela spadla od ostrości dan. Dania pewnie miał najlepsze, ale niestety widzowie mogli najeść się jedynie jego protekcjonalnego tonu. Pani pielegniarka, ktora uprawiała kotleciarstwo pierwszej wody - ona nie zje ze smakiem wege dań i już. Do tego epatowanie byciem na diecie (pewnie dieta dukana, bo chciala wcinac tylko miecho i jogurt), połączone z niechęcią do warzyw... Moja ulubiona kombinacja, nie ma co. Pani kosmetyczka, ktora postanowiła teatralnym szeptem poinformowac całą Polską o rozwolnieniu, podająca rybę wegetraianom i komentująca, ze to oni nie dostosowali się do menu. Z tego wszystkiego doktorant mi się najbardziej podobał, wyobrażam sobie, ze faktycznie dużo rzeczy spartolił i też stanowił wnerwiający zlepek stereotypów wszelakich, ale przynajmniej nikogo nie pouczał i chyba starał się mieć w miarę pozytywne nastawienie do wszystkich.
              • Gość: pasqda Re: Hanka co za beznadziejna baba, brr... IP: *.adsl.inetia.pl 26.10.10, 00:49
                Pani kosmetyczka, ktora postan
                > owiła teatralnym szeptem poinformowac całą Polską o rozwolnieniu, podająca rybę
                > wegetraianom i komentująca, ze to oni nie dostosowali się do menu.

                Informowanie o rozstroju żołądka to zdaje się jeden z obowiązkowych punktów programu - oglądałam 3 z 4 odcinków i w każdym co najmniej jedna z osób informowała, że ją dopadła ta dolegliwość. Może mają to w kontrakcie zapisane? :)

                A pani kosmetyczka ubawiła mnie setnie, najpierw miała pretensje, że wegetarianie nie dostosowali się do jej menu, a następnego dnia była oburzona, że gospodarz się nie postarał, bo dania nie uwzględniały preferencji gości, a w szczególności jej upodobań.
              • Gość: senin Re: Hanka co za beznadziejna baba, brr... IP: *.QLD.netspace.net.au 26.10.10, 11:53


                >Pan uduchowiony punktujacy doktoryzujacego sie - curry to nie ostrosc, to balans smaków, to >nie kuskus z rodzynkami, ale rodzynki z kuskusem, ogolny zamysl dobry, ale wykonanie >pozostawia wiele do zyczenia czy jakos tak. ten ton, to słownictwo - genialne!!! Zastanawiam >sie, czy ten pan był kiedyś w Indiach albo chociaz w hinduskiej knajpie, podejrzewam, ze by mu >kamizela spadla od ostrości dan. Dania pewnie miał najlepsze, ale niestety widzowie mogli >najeść się jedynie jego protekcjonalnego tonu.

                zajrzalam do jego przepisow, hmmm

                jesli to sa najlepsze dania specjalisty od kuchni indyjskiej.... to ja dziekuje

                no i i te orzeszki ziemne .... jak by nie mogl ich troche inaczej skomponowac - ja bym chyba tego "indyjskiego' dania nie przelknela
                  • miss_coco Re: Hanka co za beznadziejna baba, brr... 26.10.10, 22:24
                    Za tydzien jade na krotkie wczasy, wiec robie sobie wielkie nadzieje na obejrzenie chociaz jednego odcinka. Troche przykro po tym, co piszecie, ze program tak kiepsko sie zapowiada od strony kulinarnej. Swego czasu sledzilam wersje francuska i mozna bylo naprawde sporo sie nauczyc. Najciekawsze przepisy kandydatow zbierane sa zreszta do kupy i wydawane w formie periodyku.
                    Juz sie nie moge doczekac ;) Ciekawe na jakich kandydatow trafimy w przyszlym tygodniu ?
                      • Gość: GMK Mniejszość jedzeniowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.10, 11:29
                        Czy zauważyliście, że jeśli w gronie gości jest wegetarianin to stanowi to wyzwanie dla gospodarzy i dwoją się i troją by coś wegetariańskiego podać, nawet jak o tym fakcie zostają powiadomieni w ostatniej chwili. Ale wegetarianie zapraszający gości o których wiedzą, że jedzą jedzą mięso i ryby na siłę wciskają swoje kuchenne postne wynalazki. A przecież istotą zapraszania gości na posiłek jest poczęstowanie ich czymś co im smakuje, a nie na się promowanie własnej diety.Tak było w tym odcinku.
                          • Gość: Olcia Re: Mniejszość jedzeniowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.10.10, 17:31
                            ... i to mi przypomina pewną moją koleżankę, z którą byłam na wakacjach we Francji. W Polsce na śniadanie jadało się wędliny, kajzerki itp, a we Francji - maślane bułeczki, croissanty, kawę z cykorii. Po dwóch dniach dziewczę na widok słodkiego śniadania trzęsło się z nerwów twierdząc, że to niegrzeczne narzucać gościom taki styl jedzenia, bo ona ma niedobór mięsa we krwi. Straszne.
                            Zgadzam się, sama co prawda jem mięso, ale często jadam bezmięsnie i uważam, że wege jest pyszne, trzeba tylko umieć gotować :) Podejście pani pielęgniarki ("nie ma mięsa, czyli raczej się tu nie najem...") było po prostu... mało rozgarnięte (choć pani sympatyczna).
                        • pavvka Re: Mniejszość jedzeniowa 27.10.10, 11:52
                          Gość portalu: GMK napisał(a):

                          > Ale wegetarianie zapra
                          > szający gości o których wiedzą, że jedzą jedzą mięso i ryby na siłę wciskają sw
                          > oje kuchenne postne wynalazki.

                          To u niewegetarian występuje przymus jedzenia wyłącznie dań mięsnych?
                        • black_magic_women Re: Mniejszość jedzeniowa 27.10.10, 11:53
                          Gość portalu: GMK napisał(a):
                          A przecież istotą zapraszania gości na posiłek j
                          > est poczęstowanie ich czymś co im smakuje, a nie na się promowanie własnej diet
                          > y.

                          Nie jem mięsa,ale kiedy wiem,że goście są mięsożerni to często przygotowuję im cos co lubią.Tyle,że ja jestem raczej jaroszką niż wegetarianką,jem też ryby,więc nie mam tego całego ideologicznego nimbu,który co niektórym każe karmić psy TYLKO warzywami
    • rudyocicat Re: Ugotowani, no to poszlo... 27.10.10, 21:17
      4 odcinek był mało korzystny dla pani pielęgniarki, ogólnie towarzystwo ok,
      ale pani pielęgniarka jako pierwsza uczestniczka została postawiona w ciężkiej sytuacji, bo trafiły się jej aż 3 osoby niemięsne.... a ona jak widać lubi zjeść mięsko:) moim zdanie szybko wybrnęła z sytuacji i za to ma dużego punkta:)
      pan doktorant przeraził mnie bałaganem w domu, i nie wiem czy zwróciliście uwagę ale jak układał warzywa na blasze to robił to na podłodze w kuchni, bo cała kuchnia była brudna i zawalona garami.... ja rozumiem, że jak się gotuje, to się brudzi, ale on zaczynał gotować i już miał brudno... szkoda, że sobie nie zorganizował lepiej stanowiska pracy:) bo miły koleś...
      co do pani kosmetyczki to bez sensu na siłę próbowała wszystkich uszczęśliwić, i przegięciem dla mnie było zmuszanie osoby, która nie myje naczyń u siebie do zmycia u niej.... ale za to schludnie i miło podane...
      ciekawie wyglądało jedzenie u ostatniego kucharza i nie straszyło zaniedbane mieszkanie, ani stos brudnych garów w każdym kącie:)

      nie wiem czy zauważyliście, ale szczególnie w UGOTOWANYCH to widać, jak ważna jest atmosfera przy jedzeniu.... ciężko stworzyć miłą atmosferę gdy ludzie się widzą pierwszy raz to fakt... ważne aby goście wyszli zadowoleni i to jest sukces udanej kolacji:)

      średnio na temat, ale sama zauważyłam, że milej jest na słabej kolacji gdy pan lub pani domu zabawiają gości i robią jedzenie na luzie, niż gdy jestem na pysznej kolacji a domownicy spędzają czas w kuchni...



      • Gość: Iza Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.ghnet.pl 03.11.10, 20:53
        Też uważam że zasłużyła Pani "od pierogów" :) ciekawe i wyglądające apetycznie - trzeba przepis ściągnąć :) Ale ja tu o czym innym. Niesamowicie zachwycił mnie wystrój domu u pierwszej Pani z piątego odcinka. Co prawda był to dom jej koleżanki ale po prostu rewelacja. Romantycznie, pięknie no i pewno drogo.... CUDNIE! Bo ten nowoczesny surowy wystrój wnętrz....okropność..... pozdrawiam!
    • Gość: Odc. 5 z Serkiem Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.icpnet.pl 31.10.10, 18:34
      Czy dobrze widziałam, że kierowca podał im krwistą wieprzowinę?

      Widziałam pierwszy raz, nawet fajny program. Pierwsze miejsce zdecydowanie zasługiwało na nagrodę. Widać, że dziewczyna nie tylko lubi gotować ale ma do tego talent.
      Reszta towarzystwa, miałam wrażenie, że gotuje tylko dlatego, że to teraz modne. W ich potrawach brakowało serca.
      A u Serka to chyba bym się bała jeść... Prawie mi przypominało to wczorajsze kucharzenie z programu Gesller. ;) Przygotował "rewelacyjną" zupę ze świeżych kostek rosołowych...
      • miss_coco Re: Ugotowani, no to poszlo... 31.10.10, 18:52
        No wlasnie, ciagle w tle migal ten kuchareczek, nawet u zwyciezczyni. Zwyciezczyni rzeczywiscie miala najciekawsze menu i najwiecej sie wysilila z calej czworki, ale calosc byla srednio zbalansowana. Przystawka moglaby byc rownie dobrze glownym daniem. Pawlowa wygladala przepieknie, ale tez sie zastanawiam, czy dalabym rade ja ruszyc po tak obfitej kolacji. Odnosilo sie wrazenie, ze jest wiecej jedzenia niz na trzech poprzednich kolacjach razem wzietych. Ogolnie bez olsnien, i bardzo szkoda, ze nie ma nic o tym, jak oni te poptrawy robia, skad czerpia inspiracje, przepisy, produkty itd. Mogloby byc duzo, duzo ciekawiej, wydaje sie, ze tworcy programu nie zdaja sobie sprawy z jego potencjalu.

        A kierowca rzeczywiscie twierdzil, ze poledwica wieprzowa powinna byc krwista, bo powinna byc soczysta.
        • buttergirl Re: Ugotowani, no to poszlo... 31.10.10, 19:00
          Nie wiem jak było w poprzednich odcinkach ale ten zachęcił mnie do ich obejrzenia, bo dość ciekawa formuła.

          Ten Kucharek jest sponsorem programu, więc nie dziwi mnie, że w każdej kuchni stał. Ale ta zupa z niby świeżych ziół była chyba z premedytacją zrobiona z kostek... I to chlaśnięcie na koniec curry, które nie miało dodać smaku tylko sprawić, że zupa ma być bardzo ostra. Widać było, że Serkowi jest obojętne co tam doda, byle piekło.

          miss_coco napisała:
          Ogolnie bez olsnien, i bardzo szkoda, ze nie ma nic o tym, jak oni te poptrawy robia, skad czerpia inspiracje, przepisy, produkty itd.

          Zgadzam się, że mogliby powiedzieć więcej o potrawach, dlaczego wybrali takie właśnie menu.
          Krwista polędwica kierowcy chyba była w sosie teriyaki o czym też dowiedzieliśmy się dopiero przy stole, gdy ktoś zapytał.
          Polędwica błyskawica... Uuch...
        • felinecaline Re: Ugotowani, no to poszlo... 31.10.10, 19:04
          No to pan kierowca wpadl w poslizg niekontrolowany.
          Krwista poledwica owszem, ale NIE wieprzowa.
          Wieprzowa ma byc taka, ze z wierzchu i na 3/4 grubosci mam byc spieczona a "jadro" rozowe - ale nie krwiste.
          Doskonaly kawalek miesa ale bardo delikatny w przyrzadzaniu.
          Ale reszta przyjecia broni pana kierowce, moglby pokierowac wiekszoscia restauracji przedstawionych w "etiudzie rewolucyjnej".
          Natomiast chamstwo drugiego faceta przerasta wierzcholki piramid.
          Poza tym jest nieapetyczny wizualnie .
          Zwyciezczyni na zwyciestwo sobie zasluzyla od A do Z a pierwsza "restauratorka chyba zostala oceniona zbyt surowo.
    • buttergirl Odc. 6 - śląski 07.11.10, 19:44
      I jak?
      To mój drugi odcinek, program mi się podoba. W końcu zwyczajni ludzie w tv. ;)
      Pani tradycyjna niesamowicie sztywna. :D Nie przepuściła konkurentce łyżeczki położonej ze złej strony, oburzona, że goście nie skorzystali z serwetek i źle wybrali szklanki ale sama z kolei wypluwała jedzenie przy stole, co dla mnie jest wyjątkowo obrzydliwe.

      Pan od węża to kolejny wielbiciel kuchni dawno trendy (trendy z 15-20 lat temu...) czyli krewetki, ryż i ananas. Powalająca wiedza o gotowaniu:
      - Krewetki trzeba smażyć długo i dosadnie.
      - Mascarpone to wino.

      Szkoda, że nie podali przepisu na ten tatar wegetariański. ;) Czy tam w ogóle był jakiś sos?

      W tym towarzystwie nie dziwi, że lektorka wygrała... Miała najbardziej uniwersalne menu; kolorowo, dużo mięsa i dużo smaków. Może nawet aż za dużo.
      • 363636r Re: Odc. 6 - śląski 07.11.10, 20:02
        Oglądałem pierwszy raz i chyba więcej nie będę :0)
        Rozwalają mnie tacy ludzie jak ten arogancki bubek od warzywnego tatara ( co to k.... jest?!!!), wysmażonych na skwarki krewetek wymieszanych z ryżem i podanych w ananasie, światowiec perorujący ze znawstwem o wyższości krewetek smażonych nad gotowanymi i wielbiciel wina mascarpone. Nie mogę patrzeć ze spokojem na taką błazenadę :0)
        Za to golonkę z ciapkapustą to bym zjadł :0)
        Jeszcze jedno mnie zastanawia. Dlaczego oni nie gotują zup? Przecież Polska zupami stoi i u każdego z nich w rodzinnym domu, założę się o każde pieniądze, obiad składał się z zupy i drugiego. W żadnym śląskim domu przed gumiklyjzami z roladą nie podaje się krupnioka, tylko obowiązkowo zupę. Zakłamywanie rzeczywistości.
        • buttergirl Re: Odc. 6 - śląski 07.11.10, 20:12
          Jak widzisz jest taki śląski dom, gdzie tak podają. ;)

          Sprawdziłam na ugotowanych przepis na tego tatara: trochę surowych warzyw i zero przypraw, żadnego sosu, nawet oliwy.

          Mnie ten program śmieszy. Ma mnóstwo minusów ale śmieszy mnie to jak krytykują, jak wybrzydzają. Taki kulinarny Big Brother.

          W poprzednim odcinku było zupy. ;)
          Był również podobny światowiec perorujący, że polędwicę trzeba smażyć krótko, żeby w środku była krwista. Tylko, że to była wieprzowina. ;) I taką podał...
        • ewajer Re: Odc. 6 - śląski 07.11.10, 20:21
          363636r napisał:

          > Jeszcze jedno mnie zastanawia. Dlaczego oni nie gotują zup? Przecież Polska zup
          > ami stoi i u każdego z nich w rodzinnym domu, założę się o każde pieniądze, obi
          > ad składał się z zupy i drugiego. W żadnym śląskim domu przed gumiklyjzami z ro
          > ladą nie podaje się krupnioka, tylko obowiązkowo zupę. Zakłamywanie rzeczywisto
          > ści.

          bo zupy nie są "trendi" , w przeciwieństwie do skwarkowatych krewetek i kaszanki na przystawkę. Nie wierzę że Ślązacy tak jedzą. Chleb ze smalcem i kaszanka raczej by mnie pokonały, a nie zachęciły do jedzenia. A gdzie jakieś warzywa ? Coś lekkiego do ciężkich dań.
          Słusznie wygrała lektorka, choć towarzystwo było super niedobrane
          • felinecaline Re: Odc. 6 - śląski 07.11.10, 20:34
            Bardzo mnie zniessmaczyl, jako ex-Slazaczke dzisiajszy odcinek.
            Z jednej strony "wojna pokolen" - tradycja kontra nowosci (moze i wzgledne).
            Z drugiej : straszne krygowanie sie, pretensjonalnosc zachowan w obydwu "grupach wiekowych" (kwestia alkoholu / "zasady dietetyki"). Okropne krygowanie sie i "fochowatosc" mlodziaka.
            A co do kompozycji posilkow: strasza pani chciala "ugoscic" swoich gosci a zarazem konkurentow , jak sie kiedys goscilo "czym chata (chalpa) bogata" - stad to niezrownowazenie, zbyt obfita i pozywna przystawka - zamiast niej widzialabym raczej po talerzu zuru (nie "zurku"!) a jako przystawke chocby ...poczciwego, zapomnianego rolmopsa.
            Rolady byly przepiekne i zapewne rownie smaczne, ale gargantuicznych rozmiarow, wiec sie nie dziwie, ze "weszly" z trudem (chociaz przypuszczam, ze Pani Lektorka w zaciszu swojej kuchni niezle sobie folguje :D).
            Mlodego kaprysnika skwituje jednym slowem - nie, lepiej dwoma: pospolity dupek.
            Wodzirej jakos mi sie niczym nie zakonotowal.

      • inaa1 Re: Odc. 6 - śląski 07.11.10, 20:58
        uwagi kulinarne.
        niezmiernie zdziwił mnie krupniok w roli przystawki i brak zup.
        ale główne danie pani ,,kamieniarki" - klasa - chętnie bym zjadła.

        nie jestem specem od owoców morza, ale krewetek to się chyba nie wysmaża na skwarki.
        kiepskie menu ów niuniuś miał.

        uwagi personalne.
        jakoś tak mniej było dwulicowości i obłudy.

        dziwne, że niektórzy jako mieszkańcy Śląska (mniej czy bardziej rodowici) nie wiedzieli co to są gumiklyjzy

        pani ,,kamieniarka" nieco sztywna i nadęta.
        niuniuś od krewetek i wina mascarpone był bardziej śmieszny niż irytujący, ale musi mieć mocne parcie na szkło, skoro zgłosił się do programu nie potrafiąc za dobrze gotować.
        ale gorsi wcześniej byli...

        ogólnie sympatyczny odcinek.
        • marciasek pytanko 07.11.10, 21:07
          Nie mam TV a na Onet VOD jeszcze nie wrzucili 6go odcinka, zatem pytam Was: czy znowu wygrała osoba, która gotowała jako ostatnia?
          • inaa1 Re: pytanko 07.11.10, 21:48
            w pierwszym odcinku wygrał ten, który gotował jako trzeci.

            lipa, nie lipa jednak temu, kto gotuje jako ostatni jest najłatwiej.
            • marciasek Re: pytanko 07.11.10, 21:55
              lipa straszna, bo już na samym początku pokazują skrót, na którym widać, kto niesie tacę z kasą - i emocje diabli wzięli. A ten pierwszy odcinek zaraz obejrzę, chyba mi coś umknęło.
            • laurii Re: pytanko 08.11.10, 11:22
              Może taki zwyczaj, że na koniec dają tego, kto rokuje największe nadzieje. Zwykle jest to normalna, ale znająca się na rzeczy kobita w średnio-młodszym wieku. Wszelkie lanserstwa i pańcie na diecie służą głównie dla okraszenia widowiska telewizyjnego i lądują raczej na początku programu. Podobnie jest w niemieckim Das perfekte Dinner, tam też zwykle wygrywają osoby z ostatniego dnia. Z tym że polski schemat z jedną młoda laską na diecie i jednym młodym zwariowanym artystą-naukowcem-kijwiekim jest jak dla mnie zanadto wyraźny (ale jeszcze nie widziałam wczorajszego odcinka).
              Acha, przy okazji taka refleksja - skąd u tych ludzi tyle krytycyzmu i jadu do współbiesiadników? Nigdy tego nie widziałam w niemieckim odpowiedniku. Jak komuś nie smakowało, to sie specjalnie z tym nie afiszował, najwyżej potem dawał mało punktów. A tu przy każdym stole głośna krytyka, to mi nie smakuje, to smakuje jak cement, tego sie tak nie robi ... Przodował w tym zwłaszcza odcinek wrocławski. Taka polska natura?
      • Gość: celinus85 Re: Odc. 6 - śląski IP: *.chello.pl 08.11.10, 13:22
        A mnie w tym odcinku zdenerwowało to, że ten starszy pan wlał pani Irenie alkohol do deseru, chociaż było wiadomo, że jest abstynentką. Z ukrycia i specjalnie, miał przy tym radochę. W ogóle nie rozumiem takiego wciskania na siłę, jakby niektórym przezkadzało, że ktoś jet abstynentem. Swoją drogą, dziwne, że abstynentka nie wyczuła wysokoprocentowego rumu, który był podany w sumie na "surowo". Wyjątkowa wredota ze strony tego pana, nikomu wnikać do tego jaki jest powód jej abstynencji, ale jeśli np. jest alkoholiczką to tym większa moja zgroza wobec zachowania tego pana.
        btw, znam osoby, które cieszy ukryte podanie wegetarianinowi mięsa, kompletnie takich zachowań nie rozumiem
        pozdr.:)
        • gladys_g Re: Odc. 6 - śląski 08.11.10, 14:10
          Własnie obejrzałam, o co takie wielkie halo z tym programem. Faktycznie pan Ślązak podający abstynentce alkohol bez jej wiedzy i zgody był koszmarkiem.
          Za to pani wytykająca innym gafy całkiem jak z wierszyka Brzechwy o kwoce, prawda? :)
          wierszykidladzieci.pl/brzechwa/kwoka.php
          A jedzenie - no cóż. Jakieś takie bez polotu to było, tam gdzie była fantazja zabrakło umiejętności, tam gdzie umiejętności były - nie widać pomysłu. W sumie ten program wygrywa osoba, która ma najmniej braków i w fantazji i talencie do gotowania i umiejętnościach. A szkoda, bo spodziewałabym się, że w takich programach wystepują ludzie, którzy mają do zaoferowania coś więcej, coś ponad szary standard.
    • bene_gesserit Re: Ugotowani, no to poszlo... 07.11.10, 22:55
      W ogole to mnie ten program przygnębia.
      Jesli tak gotuja przecietni Polacy, to skandal. Zero pomyslu, kiepskie wykonanie, slaba znajomosc skladnikow, brak sezonowosci. Wygrywaja ci, ktorzy ugotuja cos w miare normalnego po prostu, bo na reszte obiadkow zazwyczaj nie da sie nawet patrzec - albo pretensjonalne, albo ociekajace tluszczem i na oko parszywawe. Ble.
      • inaa1 Re: Ugotowani, no to poszlo... 07.11.10, 23:09
        ja bym raczej podzieliła uczestników na silnych tradycjonalistów, perfekcjonistów, lanserów i aspirujących z marnym skutkiem.

        ale muszę przyznać, że braki dość podstawowej wiedzy kulinarnej są niekiedy porażające.
      • felinecaline Re: Ugotowani, no to poszlo... 07.11.10, 23:58
        Tak gotuja przecietni Polacy.
        Niestety.
        Ci starsi dlatego, ze maja za soba dluuuugiue lata przyzwyczajenia do marnowatego surowca i marnych wzorcow - kazdy wie, jak byly zaopatrzone sklepy spozywcze (glownie miesne) w PRLu.
        Kazdy pamieta jaki w tamtej epoce byl stan restauracji w Polsce - bary mleczne, stolowki to jedna kategoria, potem "mordownie" gdzie ryzykant jak chcica go przycisnela wchodzil na "sete i lornete" i nie oczekiwal jakichkolwiek wyrafinowanych doznan, wreszcie kategoria "luksusowa" tzn restauracje przy hotelach (sp)Orbisu - niby ekskluzywne, niby serwujace "kuchnie europejska, w ktorej hiem byl bryzol z pieczarkami i frytkami.
        Ot i wsio.
        Potem nastapilo otwarcie rynku i granic, ludkowie zaczeli jezdzic po "szerokim swiecie " i smakowac specyjalow zagranicznych, po powrocie probujac z roznym skutkiem adaptowac je na polski, przasny grunt.
        Malo lektury, malo kultury - stad owa krwista wieprzowina i wysmazone na skwarke krewetki.
        Najserdeczniej i bez zadnego poczucia wyzszosci polecam wersje francuska "Ugotowanych" ("Diner presque parfait" ) na 6 kanale francuskim, codziennie o 17.40.
        Narazie jest etap kastingu w regionach. Ale prawdziwa selekcja dopiero nastapi na etapie ponadregionalnym.
        Kazdy z uczestnikow dostanie osobistego "promotora" , jednego z "wielkich szefow"a oceniany bedzie przez 4 innych.
        I skonczy sie "szpan" i pozerstwo, zacznie ciezka robota w pocie czola tak doslownie jak i w przenosni
        A zwyciezca krajowy to juz bedzie ho-hooooooo!
        Nie wyobrazam sobie tego w wersji krajowej - no bo skad wziac ..."az" 5 doskonalych szefow? Klanu Gesslerow raczej nie wystarczy ani liczebnie, ani...
        • bene_gesserit Re: Ugotowani, no to poszlo... 08.11.10, 00:46
          felinecaline napisała:

          > Tak gotuja przecietni Polacy.

          Ale to mnie wlasnie dziwi. Bo ja nie zyje w wiezy z kosci sloniowej, a cala rodzina, przyjaciele i znajomi gotuja zupelnie inaczej - o wiele lepiej, z pomyslem, glową itd. A to sa ludzie w roznym wieku, z roznych srodowisk i pochodzacy z roznych miast. Ze wszystkich kilkudziesieciu domow, w ktorych jadlam, tylko w dwoch napotkalam kucharzy spod ciemnej gwiazdy, czyli w stylu przecietnej Ugotowanych.

          Nie wiem, moze oni maja jakis taki pomysl, ze celowo wybieraja trzy kucharskie miernoty i jedna w miare ok? To by pasowalo do teorii spiskowej 'wygrywajacy gotuje ostatni'.
          • Gość: sylwia Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.ds3.agh.edu.pl / 192.168.97.* 08.11.10, 09:39
            hehe,a u mnie jest zupełnie odwrotnie.mało osób zna się na kuchni,królują warzywa na patelnię z sosem ze słoika albo wałówka z domu,czasem jakaś koleżanka porwie się na zrobienie zupy-jarzynowa zabielana śmietaną.ogólnie jeśli ktoś nie jedzie na gotowcach to gotuje bardzo tradycyjnie.no,ale ja jestem studentką mieszkającą w akademiku więc może nie powinnam się wypowiadać :P
    • Gość: Grisza Ale nuuuda IP: *.icpnet.pl 14.11.10, 19:12
      Wszyscy jakoś umieli gotować, nawet ciekawe zestawy były...
      Tylko ta paciaja a'la żur to taka trochę straszna była.

      Brawa dla Skwarki, że mimo iż nie cierpiała rybnej to starała się zjeść i nie urazic gospodarza.

      Nudno było. ;)

      Choreograf nieco odstawał. Co za facet debil zwraca nowo poznanej kobiecie uwagę na makijaż i opaleniznę?

      Najgorszy odcinek bo lepszy od poprzednich. :D
      • Gość: olaola Re: Ale nuuuda IP: *.adsl.inetia.pl 14.11.10, 19:54
        Dziewczyny były bardzo sympatyczne i grzeczne. Dania, które zrobiły nie powalały. Murzynek i żurek troche słabe dania. Ale widać, że dbały o czystość przy robieniu potraw.

        Natomiast panowie okropni, wiecznie mieli skrzywione miny. A te nachalne komplementy w kuchni były straszne. Do tego mówienie o makijażu i opaleniźnie było nie na miejscu.

        Największy minus dla pana od zakupów internetowych. Odniosłam wrażenie, że jedzenie przygotowuje bardzo niechlujnie i czystość to nie jest jego mocna strona.
      • happy_time Re: Ale nuuuda 15.11.10, 07:42
        Ludzie byli fajnie dobrani. Wszyscy mili i grzeczni. Nikt nie opowiadał o problemach żołądkowych. Gotować też jakby umieli. Pod tym względem odcinek chyba najlepszy, ale rzeczywiście trochę nudny ;)
        A reklama internetowa Almy beznadziejna. Ciekawe skad przywieźli mu te zakupy, w Szczecinie nie ma tego sklepu :) ale za to kucharka jakby mniej bylo.
        • plucha Re: Ale nuuuda 15.11.10, 10:39
          happy_time napisała:

          >ale za to kucharka jakby mniej bylo.

          No nie wiem, rzuciła mi się w oczy scena, jak jedna z pań podsmażała kawałki kurczaka do sałatki, sypnęła na mięso chyba z pół torebki tego specyfiku, od samego patrzenia poczułam zgagę.
          Największą porażką tego odcinka jednak był moim zdaniem "żurek" w postaci ohydnej brązowej brei oraz - z wrażeń pozakulinarnych - niezręczne, ciężki i natrętne komplementy pod adresem pani i jej sukienki :(

          • Gość: Grisza Re: Ale nuuuda IP: *.icpnet.pl 15.11.10, 10:58
            Tak, żurek wyglądał wyjątkowo paskudnie i niezachęcająco.
            A panowie mu dorównywali.
            Rozmowy o makijażu i solarium + podryw w stylu kasanowy barów mlecznych.
            Poziom umiejętności kulinarnych znacznie wyższy niż w ostatnich odcinkach, za to poziom panów poniżej spalonych krewetek.
            • eurytka Re: Ale nuuuda 15.11.10, 11:47
              Krewetki to dla mnie również smakują jak niedosmażone skwarki,
              nie potrafię tego jeść, wole skwarki...
              Pan, który podał tatara a potem golonkę,no nie!
              Nie taki zestaw! Nie na mój żołądek.


    • rudyocicat Re: Ugotowani, no to poszlo... 15.11.10, 16:16
      pierwszy odcinek bez wyzłośliwiania się, sympatyczni ludzie, sympatyczna atmosfera, no może trochę pan choreograf troszkę przegiął z kolorem skóry jednej z panien, ale przyjęła to na klatę i nie wyszło jakoś strasznie... widać, że dobrze się bawili w swoim towarzystwie i podeszli do tego jak do sympatycznej imprezy.... brak nadęcia i pretensji...
      pewnie dlatego dla niektórych to nuda.... mi się podobało, pozdrawiam Szczecinian:)

      nie wiem czy zauważyliście, że również była kobieta niepijąca i nie było to problemem, i sama z tego też nie robiła problemu, czego nie można powiedzieć o pani Ślązaczce i Ślązakach w ostatnim chyba odcinku...
      • bene_gesserit Re: Ugotowani, no to poszlo... 15.11.10, 17:00
        Ee tam, choreograf byl okropny. Zadufek i cham zwyczajny, na wszystko krecil nosem. Na kolor skory jednej z dziewczyn, na 'o jezu jakie wstretne' drzwi od klatki ktoregos z domow - skomentowal tez obrazek, ktory dostal: 'nie podoba mi sie, bo jest po prostu tandetny', chociaz skoro mu sie nie podobal, to po prostu nie musial nic mowic. Brr. Noi punkty dozowal skąpo w nadziei, ze wygra. I wygral.

        Zadziwia mnie ten program jako fenomen psychologiczny - ze ludzie bez zadnego wstydu tak sie w nim obnazaja, i to z tej malo fotogenicznej strony czasem. W poprzednim odcinku ta pani Dobrze Wychowana od nagrobkow, ktora na stronie wszystkim obrabiala de, komentujac dowody ich braku manier, teraz ten 'wyszukany' chamus. Oni mysla, ze to jest cool, czy krytykujac obce domy, potrawy, wyglad i prezenty probuja przedstawic sie jako ultrawyrafinowani? W kazdym razie to fascynujące :)
    • a74-7 Re: Ugotowani, no to poszlo... 15.11.10, 18:58
      uciekl mi poczatek programu , szkoda.
      Ale widze ,ze tu niektorzy skupiaja sie raczej na ocenie charakterow niz na kompozycji dan i programu towarzyskiego :-D

      Moja opinia :
      Marta vel Posh Beckham za wielkie michy z przystawka,po czym nastepowalo glowne danie rowniez miecho,( poledwica byla dosc ciekawa ale srednio podana .)
      Andrzej troszke pozerek , ale entuzjastyczny; program chyba najciekawszy wymyslil, goscie przelamali sztywnosc i pokrecili sie - i tak mialo byc .Pewnie dzieki kawie irlandzkiej czy francuskiej :-D ,cokolwiek to bylo.Sztorm w szklance udany.Wg mnie byl najlepszy .
      Nina - no coz klapa z zurkiem ... guru fitness po prostu nie potrafilo gotowac .
      Mariusz zdaje sie zaprezentowal dobra kuchnie, ale z pozycji swojego ego - za duzo noskiem krecil ;
      • Gość: pasqda Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.adsl.inetia.pl 15.11.10, 20:23
        Marta musiała podać takie wielkie michy, bo w przystawce było tyle składników, że dałoby się z tego co najmniej trzy sałatki skomponować - kurczak, feta, truskawki, winogrona, melon, oliwki, sałata, pomidory i bagietka na dobicie:)

        "Guru fitness" zabiła mnie stwierdzeniem, że pokaże, że można gotować smacznie i nietłusto, po czym na wstęp walnęła żurek z białą kiełbachą. No chyba, że ja się nie znam i w Szczecinie robią białą kiełbasę light ;)

        Andrzej podobał mi się kulinarnie. Menu z wykorzystaniem tego czego się w domu nauczył (ciasto na pierogi), jak i typowo lokalnych składników (ryby, Starka). Tradycyjnie, a przy tym niebanalnie - mało kto się do tej pory pokusił o zrobienie czegoś z ryby i w dodatku nie był to łosoś!

        Mariusz - gotować może i umie, ale polotu specjalnego przy tym nie było. Polędwiczki i mascarpone z owocami- czy mi się wydaje czy taki zestaw był już co najmniej kilka razy w programie? :)
    • pietnacha40 Re: Ugotowani, no to poszlo... 21.11.10, 18:22
      z nerw mnie przygnało,żeby się wypowiedzieć :D Nie cierpię skrzywionych ciumć i zniesmaczonych wszystkim facetów. Komandos Monika i boksujący kopacz,wyjątkowo miła para otwarta na nowe smaki,co bardzo lubię,dodatkowo chętnie bym u nich zjadła.Kuchnia komandosa następny plus.Szkoda,że byli tacy mili i nudnemu fizykowi dali aż tyle punktów.Najsłabsza rozhisteryzowana Monika od komina.Kazać buty zdejmować gościom ?????
      • inaa1 Re: Ugotowani, no to poszlo... 21.11.10, 18:37
        oj, tutaj niuńkowatość i bufonowatość występowała w śladowych ilościach w porównaniu do poprzednich odcinków.

        zaserwowanie tatara z koniny było dość ryzykownym posunięciem, ale pomysł na deser super.
        najsłabiej kulinarnie wypadła kominiarz - wsadzić między włoską przystawkę a włoski deser zupę ,,meksykańską" - bez sensu.



        a propos teorii spiskowych - dzisiaj wygrał ten, który gotował jako drugi.
      • buttergirl Re: Ugotowani, no to poszlo... 21.11.10, 18:43
        Okazuje się, że odcinek z miłymi, sympatycznymi ludźmi nie musi być nudny. :)
        Żołnierka i sportowiec - świetni, do tego fajnie gotowali, z pomysłem.
        Pan fizyk... chyba lubi zaskakiwać - podanie u nas koniny to duże ryzyko... W Polsce to w jakiś sposób jest tabu. Do tego maruder i brzydko jadł. ;) Prawie dotykał nosem talerza.
        Pani kominiarz... po co zapraszać ludzi do domu, skoro tak się boi o podłogę? Dom to nie muzeum. Ona sama chyba też chodziła na bosaka!
        Przyznam, że dla mnie to kuriozum, myślałam, że takich ludzi już nie ma. Sorry, moja znajoma kupiła sobie kiedyś biały dywan i 10 par kapci dla gości. O ile gości potrafiła zdyscyplinować o tyle swojego psa już nie i po pół roku dywan wylądował na śmietniku. Ale ona w ogóle dziwna była. ;)
        I ta zupa... Na mięsie z indyka? Fakt, że dziwnie wyglądało na tej patelni, jakby się zaraz miało stopić niczym słonina. Mozzarella (wymawiana przez kominiarkę jako "moZarella" z sosem słodko-kwaśnym? Hmmm... Jako eksperyment, niech będzie. Ale też bym tego nie zaryzykowała dla "obcych".

        Moim zdaniem na wygraną zasługiwał kopacz ew. żołnierka. Kuchnia molekularna jest widowiskowa ale tutaj chyba bardziej chodzi o smak a nie oprawę.
        • felinecaline Re: Ugotowani, no to poszlo... 21.11.10, 19:15
          Ja powoli dochodze do wniosku, ze w Polsce nie ma innego sera jak mozarella, innego deseru jak tiramisu , innego sosu/przyprawy jak "chilli".
          I troche mi smutno.
          Ale jeszcze mi smutniej, jak widze mlodych ludzi zmanierowanych, sztucznych, zesnobionych do granic mozliwosci, jesli takie w ogole istnieja a reprezentujacych brak najbardziej podstawowych zasad zachowania w towarzystwie.
          Po co temu fizykowi sztucce? Widac, ze najwygodniej jadlo by sie mu geba wprost z talerza.
          Przegapilam pol jego wystepu a z obejrzanej drugiej, chyba "mniejszej polowy" zupelnie nie wynikalo, dlaczego wygral.
          Moze dlatego, ze bardzo nisko punktowwal "przeciwnikow"?
      • Gość: Grisza Re: Ugotowani, no to poszlo... IP: *.icpnet.pl 22.11.10, 10:02
        Moim zdanie powinna wygrać żołnierka.
        "Tajlandczyk" podał ładnie, z pomysłem ale po kimś kto tam spędził 3 lata spodziewałabym się czegoś bardziej oryginalnego.
        U fizyka fajne były te futomaki i hosomaki ale tatar z koniny przekreślił wszystko. Powinien mieć nieco więcej wyobraźni - jak się zaprasza obcych ludzi to trzeba podać menu w miarę uniwersalne, zjadliwe dla wszystkich. Z tym sushi też ryzykował.
          • buttergirl Tatar... z koniny... 22.11.10, 11:47
            Kwestia gustu, ja tatar uwielbiam, mogłabym jeść codziennie.
            Kilka razy jadłam końskie wędliny, czasem były pyszne, czasem nie ale zawsze musiałam się przełamywać. Tatara z koniny - chyba bym nie mogła.
            Konina to w Polsce tabu. Ale wkurza mnie jak się wszyscy oburzają i dziwują, że coś takiego można jeść.

            A gdzie ją dostał? Z tego co było pokazane to w Almie. Kupił bardzo ładny, chudy kawałek a potem go zmielił.
            I o ile się nie mylę, to klasyczny tatar powinien być właśnie z koniny... Pamiętam, że kiedyś, wieki temu, była w Poznaniu restauracja "Pod Koroną" (chyba...) i słynęła właśnie z tatara z koniny.
            Nigdy tam nie byłam, nawet już nie pamiętam gdzie była, tylko właśnie pamiętam ją z tego końskiego tatara w opowieściach dorosłych. Mój wujek sobie go bardzo chwalił a cała rodzina patrzyła na niego z obrzydzeniem... ;)