corrina_f1
13.10.10, 10:07
Może nie jestem idealnie zorganizowana. A może po prostu nie lubię odgrzewanych dań...
Córka ma 15 miesięcy, po 6 miesiącach wróciłam do pracy, od 2 tygodni znów pracuje na pełny etat. Dopóki pracowałam na pół, z gotowaniem nie było jeszcze tak źle. Choć weny w sumie nie mam od dawna, ale przynajmniej było wystarczająco czasu, żeby zrobić coś na szybko prosto po powrocie z pracy. Ponieważ córką zajmuje się mama, obiad byl na 3 dorosłe osoby + córka, która już od dawna je razem z nami. Koło 15:00 wszyscy jedliśmy i mama jechała do siebie.
Sprawa się skiepściła, odkąd wracam do domu przed 18:00. Mamy już wtedy nie ma (je obiad z M i córką wcześniej, ale obiady robi zwykle M), więc dojadam po nich. M.się ostatnio buntuje, że nie ma pomysłów na gotowanie, ochoty też jakby coraz mniej.
Ja z kolei tęsknię za czasami, kiedy spędzałam w kuchni godziny, sprawiało mi to ogromna frajdę i przy okazji miło było zjeść coś nowego.
Teraz zostaje przygotowanie albo całego obiadu, albo wiekszości półproduktów poprzedniego dnia wieczorem i niech sobie M. z mamą odgrzewają na następny dzień. A ja po nich.
Tylko ani ja ani M. tak nie lubimy.
No i dzień w dzień rano albo wieczorem jest średnio miła pogawędka na temat kolejnego obiadu, na który w ogóle nie ma pomysłu. Dobija mnie taka sytuacja. Zero weny, zero pomysłów !! Wertuję czasem ulubione strony, blogi ale nic mi się nie podoba, albo wszystko zajmuje za dużo czasu.
O ile w weekend jeszcze można pokombinować ze świeżymi i czasochłonnymi daniami, o tyle w tygodniu jesteśmy skazani (?) na odgrzewańce, rozmrażańce itp.
Po 1 jak się lepiej zorganizować, po 2 jak przywrócić radość gotowania i wenę ?