Dodaj do ulubionych

zaczyn drożdżowy- ratunku!

IP: 77.79.230.* 06.12.10, 20:35
Pierwszy raz w życiu przygotowuję drożdże do ciasta, więc mam piekło. Wybrałam przepis na bułeczki. Podano tam : szklanka mleka+ 4 dkg drożdży. Chcę mniejszą liczbę bułeczek, więc rozumiem że proporcje mogą być takie: pół szklanki mleka + 2,5 dkg drożdży, tak?
Wiem, że mleko ma być ciepłe. Ale jak te drożdże dodać (wrzucałam do mleka malutką kostkę i łyżką rozmemłałam, mieszałam, dodałam odrobinkę cukru)? Już dwie próby nieudane. Gdzieś jest przyczyna... Drożdże mam w kostce, nazywają się drożdże domowe.
Obserwuj wątek
    • ka_thy Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 06.12.10, 20:47
      > Wiem, że mleko ma być ciepłe. Ale jak te drożdże dodać (wrzucałam do mleka malu
      > tką kostkę i łyżką rozmemłałam, mieszałam, dodałam odrobinkę cukru)?

      Zrób odwrotnie - najpierw do jakiegoś wysokiego naczynia, może być szklanka, kubek, wrzuć drożdże i rozetrzyj je z odrobiną cukru i odrobiną mleka. Możesz dodać też trochę mąki tak aby rozczyn miał konsystencję gęstej śmietany. I to odstaw w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Resztę mleka dodasz razem z resztą składników przy wyrabianiu ciasta.
    • wszystkieporankiswiata Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 06.12.10, 21:08
      dlaczego piekło??? przy pieczeniu drożdżowego ciasta jest raczej sielsko :)) zrób sobie dobrej herbaty, włącz jakieś fajne radio i spokojnie do dzieła , to bardzo relaksujące zajęcie, w sumie mało pracy, sama przyjemność, bardziej czasochłonne niż pracochłonne
      po pierwsze najważniejsza jest temperatura- nic nie powinno być zbyt zimne, ani zbyt gorące, tylko wszystko ciepłe.
      Zaczyn: drozdże rozcieram z łyżką cukru, aż zrobią się płynne, dodaję trochę mąki (z przeznaczonej porcjii), trochę ciepłego mleka (też z przeznaczonej porcji) , tak żeby zaczyn był niezbyt gęsty i nakrywam ściereczką naczynie w którym sobie to rośnie, odstawione w spokojne (ciepłe) miejsce. Gdy podrośnie (ok20-30 minut) dodaję resztę składników. W moim cieście, które najczęściej robię są jeszcze, oprócz reszty mleka, mąki: cukier, jajka, masło. Jajka wyjmuję dużo wcześniej z lodówki (temperatura), masło roztapiam w rondelku i czekam aż trochę przestygnie (zeby nie było zbyt gorące). Potem to wszystko sobie rośnie w spokoju w misce pod ściereczką lnianą, znów w miejscu ciepłym i spokojnym. W tym czasie jest pora na relaks :)) Potem trochę pracy w zależności od przeznaczenia ciasta (bułki, placek owocowy, chałka czy co tam ma być). Potem znowu rośnięcie (znów relaks) i do pieca. Znów relaks, zdwojony, bo zaczyna ładnie pachnieć.
        • wszystkieporankiswiata Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 06.12.10, 23:05
          eee tam, najważniejsze to się nie spinać :)) zaczyn jest właśnie po to, żeby zobaczyć czy drożdże "aby dobre" :))) chociaż moja babcia, jeżeli jej ciasto czasem nie wyszło to mówiła, że "mąka niedobra", co weszło do rodzinnego słownika i tak się tłumaczyło potem różne drobne potknięcia w kuchni, nie zawsze związane z ciastem :)). Dotychczas nie miałam kłopotów z drożdżowym, zawsze rosło, trzeba mu tylko ciepła. Ale bez przesady : gdy dawałam przepis koleżance, to jej nie wyszło, bo jak się okazało, chciała przyspieszyć rośnięcie i postawila miskę z ciastem na parze i klapa, bo było za gorąco. Diabeł zazwyczaj tkwi w szczegółach. Wszystko da się zrobić, w końcu wyjdzie. Zauważyłam, że panuje jakaś dziwna opinia, że drożdzowe to niby takie strasznie trudne i awykonalne przez normalnych ludzi, a to nieprawda. To nie dzika bestia, tylko zwykłe ciasto i takie fajne :)Tylko może nie zawsze trzeba właściwie burzyć tę legendę, może i niech będzie taka fama. Myślę, że wzięło się to stąd, że kiedyś rzeczywiście stworzenie odpowiednich warunków do zrobienia drożdżowego ciasta było trudniejsze- teraz mamy ogrzewane domy i to normalne, że jest ciepło i nie tak trudno o to ciepłe, zaciszne miejsce. Kiedyś pieczenie np. wielkanocnych bab urastało do jakiegoś tajemnego misterium- oby tylko wyrosły, oby tylko nie siadły i domownicy mieli zakaz wstępu do kuchni, gdy odbywało się pieczenie bab. Troszkę coś z tego zostało najwyraźniej ;)
      • Gość: aqua48 Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! IP: 77.236.26.* 07.12.10, 09:05
        Jak tu słusznie napisano, najważniejsze to nie spinać się, tylko podejść do robienia drożdżowca jak do przyjemności. Druga ważna sprawa nie musisz się ściśle trzymać proporcji. Ja daję więcej drożdży - na pół kilo mąki, pół paczki czyli ok 5 dag. Wtedy na pewno urośnie i nie trzeba się stresować. Drożdże powinny być najświeższe, prosto ze sklepu, nie odleżane w lodówce. Mleko nie może być gorące, bo zabije drożdże, najlepsza temperatura to taka jak do kąpieli niemowlaka - miłe ciepło. Jak masz za gorące, dolej zimnego i wymieszaj. Tłuszczu trzeba dać dużo, aż ciasto będzie lśniło i odstawało od miski przy wyrabianiu, bo inaczej wyjdzie gniot. Każda mąka zabiera inną ilość tłuszczu, więc trudno się trzymać gramów. Ciasto drożdżowe po wyrośnięciu dobrze też "przebić" ze dwa razy, będzie pulchniejsze. "Przebić", czyli wsadzić łapę do miski i zagnieść porządnie, aż trochę klapnie i ponownie zostawić do wyrośnięcia. A jak nabierzesz wprawy i przestaniesz się przejmować, to nie będziesz musiała robić zaczynu, wystarczy drożdże wkruszyć do mąki. Ja już robiłam drożdżowe w warunkach wakacyjnych w menażce i piekłam w dymiącym piecu na drewno i też wyszło. Naprawdę nie jest trudne, powodzenia :)
        • linn_linn Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 07.12.10, 10:45
          Urosnie nawet wtedy, gdy dasz o wiele mniej drozdzy. Drozdze musza "ruszyc": to, ze dasz ich kilkakrotnie wiecej nie jest wcale gwarancja. Ladowanie w siebie sporychilosci drozdzy nie jest rozsadne. Na 500 g maki wystarczy, a nawet jest za duzo, 25 g drozdzy. Przy robieniu pizzy wystarczy nawet 3-4 g. Wazniejszy jest sposob robienia ciasta niz ilosc drozdzy. Jesli nie ma sie do tego przekonanai, mozna ilosc drozdzy stopniowo zmniejszac. To, co opisujesz, mozna uproscic w maszynie do chelba: wsypujesz, wkruszasz, wlewasz i wlaczasz. O reszte dba maszyna.
          • Gość: aqua48 do linn_linn IP: 77.236.26.* 07.12.10, 14:15
            Dlaczego jedzenie drożdży ma być szkodliwe? Drożdże dobrze robią na paznokcie i skórę, a poza tym podobno obniżają poziom cukru w organizmie. A 5 dag na dużą blachę ciasta, to wcale nie dużo, przecież jedna osoba chyba nie jest w stanie pochłonąć całego placka na raz? A jeśli jest, to akurat wcale nie drożdże jej zaszkodzą. Poza tym nie każdy ma w domu maszynę do chleba :)
            • linn_linn Re: do linn_linn 07.12.10, 14:25
              Cos, co w niewielkich ilosciach jest dla zdrowia cenne, w duzych moze byc szkodliwe lub nawet zabojcze. Poszukaj w necie fachowych informacji. Dawka klasyczna drozdzy to 25 g na 500 g maki: a mozna dawac mniej. Po co dawac 2 razy wiecej, co zreszta nadaje ciastu potworny zapach.
              Nie twierdze, ze kazdy ma maszyne. Uwazam, ze maszyna bardzo pomaga. Zamiast robic dziesiatki nieudanych prob i za kazdym razem zastanawiac sie urosnie ne urosnie, mozna problem rozwiazac raz na zawsze. Drozdze mrozic i kupic maszyne. Ja tak zrobilam i uwazam, ze byl to jeden z lepszych zakupow kuchennych. Z wielu powodow.
      • linn_linn Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 07.12.10, 14:31
        W maszynie tego problemu nie ma. Nawet jesli mleko jest za gorace, to zanim zetknie sie z drozdzami, temperatura spadnie i drozdze zadzialaja. Jesli bedzie za zimne, to maszyna i tak wszystko podgrzewa: tez bez problemow. Nie wspomne juz o tym, ze maszyna pracuje, meza przeganiamy sprzed komputera na 90 minut i buszujemy po internecie. Mozemy tez wyjsc do kolezanki na plotki.
    • mhr-cs Re: zaczyn drożdżowy- ratunku! 07.12.10, 14:50
      to tak latwo
      drozdze z lyzeczka cukru do pojemnika,
      drozdze sie same rozplywaja
      po paru minutach,
      dodac cieple mleko albo wode
      po kilkunastu min.zaczyna to rosnac
      (tak robie moje do picia)
      dodac do maki i gotowe,
      dalej rosnie i rosnie
      nigdy mi nie rosly,
      nawet te z lodowki zawsze rosna
    • znana.jako.ggigus a moze skora? 07.12.10, 18:35
      czytalam gdzies, ze jakiejs grupie ludzi nie wychodza ciasta drozdzowe, ich skora nie jest kompatybilna. Np. moja mama nigdy nie dala rady zrobic drozdzowego, popros meza o wykonanie zaczynu - cieple, ale nie musi byc bardzo cieple, o temp. pokojowej, pare lyzek mleka, drozdze, pol lyzku cukru i maki, zeby mialo gestosc smietany. jak sie zacznie pienic - drozdze sa gotowe do wspolracy, ale wtedy tez wszystkie inne prace z ciastem powinna przejac osoba o wlasciwym dla drozdzy ph skory.

      pozdro
      • Gość: ala Re: a moze skora? IP: *.dip.t-dialin.net 07.12.10, 20:46
        Bzdury! Ciasto drozdzowe wyjdzie kazdemu jesli tylko ten ktos bedzie trzymal sie pewnych zasad. Wiadomo, ze drozdze lubia cieplo ale nie goraco. Dziewczyny juz wyzej napisaly jak zrobic zaczyn. No i co wazne przy wypieku drozdzowym to czas, nie ma co sie spieszyc tylko dac mu spokojnie wyrastac co najmniej godzine.
        • znana.jako.ggigus a jednak prawda 07.12.10, 21:42
          znam przynajmniej dwie osoby, dobre kucharki, ktorym ciasto d. nie wyszlo nigdy.
          A o tym ph czytalam przed paroma laty na stronie z informacjami ze swiata nauki w niemieckiej, powaznej Sueddeutsche Zeitung.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka