o czym snicie... watek optymistyczny...

15.04.04, 06:22
jakie sa wasze skryte marzenia
do jakiego epikura wam teskno?

dania z basni czy telewizora wam sie snia?
na jakie zas reagujecie zwyklym "chcialabym, lecz boje sie..."?
z przewaga "chcialabym"-u...
a czego po prostu jeszcze nie bylo okazji...?

snow spelnienie tez opisac tu mozna
(moja pierwsza paelia miala - slowo harcerza - perle w sobie ukryta...)

nostromo
    • Gość: Brookie Re: o czym snicie... watek optymistyczny... IP: *.prem.tmns.net.au 15.04.04, 08:00
      Czesto snie o daniach, na ktore wlasnie mam ochote. We snie je palaszuje a
      smakuja jak w rzeczywistosci. Ostatnio tak wcinalam smalczyk domowej roboty na
      wiejskim chlebie. Przynajmniej przytyc od tego nie mozna.
    • hania55 Re: o czym snicie... watek optymistyczny... 15.04.04, 09:39
      O tym, że kiedyś w Warszawie będzie można bez problemu kupować świeże ryby. Już
      nawet nie wspominam o egzotycznych miecznikach i solach, ale o swojskich
      flądrach, sandaczach, sumach, linach, płociach, halibutach, itd.
      • jutka1 Swieze ryby i owoce morza 15.04.04, 14:37
        Zdziwilam sie czytajac o problemach ze swiezymi rybami w Warszawie

        w moim rodzinnym miescie na Dln. Slasku, mieszkancow kolo 40 tys., oprocz
        starych dobrych "central rybnych" jest sklep, otwarty ze 2 lata temu, gdzie
        codziennie sa swieze ryby - wlasciciel jezdzi albo na targ rybny albo sprowadza
        nad ranem pierwszym samolotem z Wybrzeza. Wiecej powiem, jesli ktos chce rybe,
        ktora rzadko bywa, albo owoce morza, sklada zamowienie i bedzie. Swieze.

        czyzby w Warszawie nikt sie jeszcze nie zorientowal, ze sklep ze swieza ryba to
        dobry biznes? a moze po prostu takie sklepy sa male i niewiele osob o nich wie?

        pozdrawiam
        Jutka
    • brunosch to złe sny są. 15.04.04, 13:07
      Marzę skrycie o możliwości kupienia mięsa wielce "egzotycznego".
      Takie mam dziwne zachcianki: baranina, jagnięcina, konina. A jak Makłowicz na
      Cyprze piekł mięso kozy, to wyłem z rozpaczy. W polskich sklepach błędne
      koło: "Polacy nie jedzą, więc nie sprowadzamy, nie sprowadzamy więc Polacy nie
      jedzą". A jagniątko w markecie po 40 zł za kilogram.
      Skazani jesteśmy na wieczny i nieodmienny smak wołowiny i wieprzowiny -
      wieprzowiny i wołowiny.
      I popieram Hanię - ryby też by nam się przydały, mniej pacyficzne, bardziej
      swojskie i świeższe.
      • jutka1 Re: to złe sny są -- jagniecina? 15.04.04, 14:40
        brunosch napisał:

        > Marzę skrycie o możliwości kupienia mięsa wielce "egzotycznego".
        > Takie mam dziwne zachcianki: baranina, jagnięcina, konina. A jak Makłowicz na
        > Cyprze piekł mięso kozy, to wyłem z rozpaczy. W polskich sklepach błędne
        > koło: "Polacy nie jedzą, więc nie sprowadzamy, nie sprowadzamy więc Polacy
        nie jedzą". A jagniątko w markecie po 40 zł za kilogram.
        > Skazani jesteśmy na wieczny i nieodmienny smak wołowiny i wieprzowiny -
        > wieprzowiny i wołowiny.
        *********
        Tutaj sie zmartwilam... Naprawde nie da rady znalezc jagnieciny, czy baraniny
        dobrej jakosci?

        A moze "od chlopa"?
      • kwieta4 Re: to złe sny są. 15.04.04, 23:30
        znow Was pomecze:))
        nie wiem juz sama w czym tkwi sens moich snow. bardzo chcialam miec wybor -
        wiec mam. mieso kozie - prosze bardzo, weza moge nawet ugotowac.... jak by mi
        sie oczywiscie chcialo:).
        nie ma tu sezonow w handlu (nie do konca:), sa wszystkie gatunki sera, ryb,
        ziol i grzybow, slodkie ziemniaki na codzien i wszelkie inne cuda tez. mam
        dostep do rozmaitych kuchni w najoryginalniejszym wydaniu. wszystko, wszystko,
        wszystko. i mam na to fundusze tez. no - a co mi sie obsesyjnie sni? ze sie te
        wakacje wreszcie skonczyly i jest znowu normalnie. co jest norma w takim
        razie?:))
        ps. sny mam radosne i kolorowe, a te wroza podobno dobra przyszlosc:))).
    • Gość: Mycha Re: o czym snicie... watek optymistyczny... IP: *.zefa.pl 15.04.04, 15:57
      Mozna śnić na maxa? No to śnimy...

      Brak sezonowości - wszelkie warzywa, owoce, grzyby cały rok na okrągło...

      W sklepach smakołyki z całego świata, żeby nie trzeba było przewozić wielu
      kilogramów papu przez granice bo "u nas takiego nie ma".... Wiem, ze mozna isc
      np do delikatesow europa, do bomi, piotra i pawla, ale tam sa ceny 3 razy
      wyzsze niz w krajach z ktorych pochodza smakołyki.

      mmmmm.....



      • Gość: n0str0m0 Re: o czym snicie... watek optymistyczny... IP: *.singnet.com.sg 15.04.04, 20:15
        > Mozna śnić na maxa?

        nie mozna
        a trzeba

        bloody mary ostrygi
        (do tego tabasko garsciami)

        a potem fois gras na wodnym krakersie
        surowe krewetki w lemonce i czili
        tapas z gorgoznola i szynka parmenska...

        i jeszcze chleb czarny z bieluzskim kawiorem

        a piersi kurczecie w salacie cezara
        w parmezan i grzanki ubrana wytwornie...

        i jeszcze szparagi z bekonem od dzika
        i jeszcze cykoria wraz z wloskim orzechem...

        (tu konczyc proseco - zaczyna sie sake)

        i kurczak sojowy w kaseczkach na zimno
        kuei pai tee i flaki z olejem
        do tego jezyki od kaczki
        i chap chai
        i kasztan z kapusta...

        krewetki pod lukrem
        salatka z ogorkow
        a do niej slimaczek na zimno azjacki

        wasabi i lobster co jeszcze sie rusza
        na swiezo - sashimi
        i jeszcze sea urchin

        a potem w glebokim oleju smazone
        tofu co sokiem z cytryny podano

        gdziez swieze tunczyki w kosteczke pociete
        i pletwa rekinia w farfoclach i occie
        i malze duszone na parze i plaszczka
        (ta w lisciu banana w sambalu z lemonka)

        pod piwko, pod winko, pod wszystko co dobre

        i stek polkilowy od krowy japonskiej
        (co piwem pojona w salonie masarzu)
        krewetki pijane i kalmar nadziany...

        i przasne litewskie w rosole kolduny
        i sarna co w sosie pieprzowym i czosnku

        i jajko z grzybami na parze pod soja
        polenta, paelie, rizotto i pasta
        i rybki ciezarne

        jak rybki - to okon a takze garupa
        pieczona w calosci na "sztywno"
        podany na lozu papryki, cytryny i czili

        jak snic to do konca
        znow homar...
        tym razem na masle i z czosnkiem

        kangura stek, zabki i jeszcze krokodyl...
        baranie sataye i kurze zoladki
        slimaki i kaczka z pekinu pod cukrem...

        fisz tikka i koza najlepiej w rendangu
        i pasta z lososiem pod piwo belgiskie
        (przy piwie tym inne wolaja o pomoc)

        i czauder malzowy (lecz bez pomidora)
        bloody mary zupa
        ta za to pomidor procz wodki posiada

        i jeszcze
        buleczki z patelni smazone - ryzowe

        i udziec barani pod kminkiem i z czosnkiem
        i zupa z kurczecia czarnego jak smola

        i sery na deser co same przypelzly
        i kawa palona na weglu - "francuska"

        i sernik now'jorski i torcik z durianem
        i pudding chlebowy z koniakiem
        i mus czekoladowy z truskawami

        i owoc do tego
        wiec mango i arbuz
        papaya
        winogron bez pestek i skorki
        i lody...

        i grappa na koniec i jeszcze expresso...
        do niego cygaro a niech tam - niezdrowe...

        (ja snie tak na maxa... bo jestem na diecie :)

        pozdrawiam z burczac z glodu

        nostromo
    • soczewica to dziwne coś 15.04.04, 21:35
      co jedli w czechosłowackim serialu 'goście' kosmici.
      toto co na talerzu ewoluowało
      :)
Pełna wersja