Co chcialabym zmienic...

IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 15.04.04, 11:59
...w mojej kuchni.

To znaczy w sposobie zywienia rodziny. Moze wprowadzic jakies nowe nawyki
zywieniowe, albo co???

Ja, przyznam sie, gotuje glownie orientalne potrawy od lat 15-tu. Musze sie
przyznac, ze polskie gotowanie marnie mi raczej wychodzi ze wzgledu na brak
praktyki.

Dobrze mi z ta kuchnia indyjska, malajska, chinska itd. na codzien.
podstawowa zaleta ? wspanialy smak i... zwykle jeden garnek do zmywania...

Ale jak to zwykle bywa , nawet tiramisu sie przeje. Chcialoby mi sie czegos
nowego. Mam jakies tam randki z kuchnia wloska, od czasu do czasu. Na
japonszczyzne tez czasami sie przerzucam, ale tak na prwde to mi czegos
bardzo warzywno lekkiego trzeba... jakiegos polaczenia wschodniej zmyslowosci
z srodziemnomorska lekkoscia....


Gdybym wciaz mieszkala w Polsce, z uporem maniaka zglebialabym tajniki
przyrzadzania "fried rice" albo curry... a teraz ....mam poczucie niedosytu,
nawet holdujac dosc wyrafinowanej tradycji kulinarnej, ktora z niezlym
kunsztem udalo mi sie (chyba) przyswoic.... i mysle ze trzeba sie zwrocic
ku innym klimatom...

Jakie zmiany marza sie Wam w zakresie "kuchennym"?? Gdybyscie nie mieli
zadnych ograniczen (dostepnosc kasy, produktow, przypraw, przepisow, czasu),
co zmienilibyscie w swoim gotowaniu/jedzeniu, gdzie skierowalibyscie swoje
kubki smakowe?

    • orissa Re: Co chcialabym zmienic... 15.04.04, 12:09
      Trochę odbiegnę od tematu, ale to tylko dlatego, iż żywieniowo nie zmieniłabym
      niczeog w mojej kuchni. Chetnie natomiast zmieniłabym samą kuchnię - meble,
      ustawienie, rozmieszczenie okna itp. Po prostu całkowita wymiana. Niestety nie
      ma takiej możliwości, pozostaje mi więc męczyć się w tej kuchni ktorą mam i
      dostosować się do niej.
      • Gość: Marghe_72 Re: Co chcialabym zmienic... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 15.04.04, 12:40
        Wiecej owoców i warzyw:)
        Z kuchnią polską jestem mocno na bakier..
        M.
    • marghot Re: Co chcialabym zmienic... 15.04.04, 12:50
      przygotowywanie posiłków w tygodniu. wracam do domku ok. 17:40 i dopiero wtedy
      biorę się za obiad. czasem łapię się na tym, że niesamowicie zaczynam się
      spieszyć, abysmy nie jedli po nocy :)
      z konieczności obiady są jednodaniowe.

      a weekendy, to i poeksperymentować można, i deser podać
      ahhhh
    • hania55 Re: Co chcialabym zmienic... 15.04.04, 15:24
      Żadnych ograniczeń? Owoce morza i ryby codziennie na milion sposobów. Marzenie
      ściętej głowy na razie. Poza tym chciałabym codziennie rano móc sięgnąć po
      słoiczek własnoręcznie zrobionych konfitur, ale nie tylko z wiśni, malin,
      truskawek, itd., ale też z cytryn, pomarańczy, fig... Na razie cieszę się na
      czekającą już za progiem zmianę menu zimowo-przednówkowego na wiosenno-letnie.
      Jeszcze parę tygodni i będzie można wcinać szparagi, szpinak, truskawki,
      szczaw, młode ziemniaki, rzodkiewkę, młodą marchewkę - za tym bardzo tęsknię.
      • Gość: Liska Re: Co chcialabym zmienic... IP: 81.210.125.* 15.04.04, 17:15
        Gdyby wszystkie marzenia się spełniały, to:
        chodziłabym raz w tygodniu na włoski targ rybny i kupowała tam to, na co mam
        ochotę,
        z ogrodu przynosiłabym na śniadanie świeże owoce, nie tylko jabłka i śliwki,
        od sąsiada kupowała mleko prosto od krowy i świeży ser bez "ulepszaczy",
        ze studni nabierałabym wiadrem krystalicznie czystej wody, na której robiłabym
        soki i herbatę
        Wystarczyłby mi wielki ogród-raj, a w nim tysiące gatunków roślin, kozy dające
        mleko... O resztę bym się nie martwiła.
Pełna wersja