Gość: Agusia
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
16.04.04, 13:10
O kurczę co za dzień- pogoda wstrętna, a internet chodzi u mnie jak po
grudzie...
Może rozweselimy się nawzajem jakimiś anegdotkami bardziej znanymi i tymi
mniej? Osobistymi i nie?
Akurat nie mogę przypomnieć sobie żadnej swojej gafy kuchenno- towarzyskiej
(a na pewno było ich bez liku), ale mam anegdotkę o Wojtku Malajkacie
(czytałam to wieki temu w "Jestem" albo "Filipince"):
Kiedyś był na jakimś przyjęciu, gdzie był bufet szwedzki. Same nieznane
potrawy, ale o: "światełko w tunelu": miseczka z kapustą kiszoną. Nałożył
sobie dość sporo i próbuje a to... masełko starte we wiórki. No ale je skoro
nałożył... A tu podchodzi znany aktor (niestety nie pamietam który) i
mówi: "Co, lubimy masełko, lubimy?"
Nie wiem czemu, ale zawsze bardzo rozbawia mnie ta opowiastka. Już mi trochę
lepiej. Podrzucicie coś???????