Dodaj do ulubionych

smaczny obiad na odchudzanie?

28.04.04, 10:55
no tak.... jest wiosna, pora zrzucic ciezkie zimowe ciuchy, a cialka troche
przybylo. dieta, dieta, nie lubie diet!
znacie jakies przepisy na obiady, kolacje zeby nie pasc z glodu ajednoczesnie
zeby tkanki tluszczowej nie przyblo?:)
Obserwuj wątek
    • kociamama Re: smaczny obiad na odchudzanie? 28.04.04, 11:03
      Swietny sposob na odchudzanie to zarzucenie produktow pochodzenia zwierzecego
      (mieso, jajka, mleko)To dziala!!!

      Smaczny sycacy obiad to np. mode ziemniaki polane oliwa z koperkiem, do tego
      surowka: rzodkiewka, ogorek, szczypiorek, pomidory, czosnek polana oliwa.

      Cos z kopem;) Salatka arbaska - kuskus doprawione jarzynka i chilli+ pamidor,
      papryka, cebula, czosnek w kawaleczkach zalane oliwka. Pycha.

      Kotlety sojowe przygotowane w marynacie z oliwy i przyprawy korzennej kamisa.
      Potem smazone. Tez pycha. Dobrze smakuja z ryzem (a la pilaw) czyli najpierw
      cebulka smazona na oliwce, na tym uprazyc ryz, doprawic, mozna dodac troche
      warzyw, np. papryka, pomidory, co kto lubi.

      Smacznego.
      Kociamama.
      • Gość: Pichciarz Re: smaczny obiad na odchudzanie? IP: *.proxy.aol.com 29.04.04, 00:52
        K.M.: masz rację. W krótkim czasie gdy przerzuciłem się na dietę wegetariańską
        zrzuciłem trochę wagi i poczułem się czystrzy od wewnątrz. Ale to było dawno i
        nieaktualne.
    • Gość: Agusia Re: smaczny obiad na odchudzanie? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.04.04, 11:23
      Wita Maretinko!
      Mój mąż też wziął sie za siebie jakiś czas temu. Najtrudniej było z kolacjami,
      więc jada owszem, ale chlebek zastąpiliśmy chrupkim pieczywem - wbrew pozorom
      też syci i wcale go tak dużo nie trzeba zjeść. Zawsze to troche kalorii mniej...
      No i jakieś ćwiczonka dołączył. Efektu na wadze nie widać zupełnie- no tyle, że
      nie przybywa, ale mimo wszystko obwód brzuszka się zmniejszył. Kupiłam mu
      spodnie "na pamięć", a następnego dnia przyszłam wymienić na trochę mniejsze -
      o 6cm, stąd wiem, że to skutkuje!
      Tylko nie przesadzaj z tym odchudzaniem, żeby dzidzia miała z czego czerpać
      czego Ci bardzo gorąco życzę!
      • maretina Re: smaczny obiad na odchudzanie? 28.04.04, 11:27
        przesadzac nie zamierzam. zadowole sie jakimis 3 kg mniej:)
        • Gość: tomski Re: smaczny obiad na odchudzanie? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 29.04.04, 00:29
          Dieta NZD Nie żryj Dużo działa najlepiej. Po za tym nie łączyć mięsa z
          ziemniakami ryżem itd. Schudłem na tym 22 kg w 3 miesiące. Ale co z tego kiedy
          nadal kocham niezdrowe jedzonko. Za chwilę znowu zobaczę moje znajome
          kilogramy.
          • magdalena_s Re: smaczny obiad na odchudzanie? 29.04.04, 16:06
            Gość portalu: tomski napisał(a):

            > Dieta NZD Nie żryj Dużo działa najlepiej.
            Masz całkowita rację!!! W ten właśnie sposób jakieś 10lat temu zrzuciłam 10kg
            w 3 m-ce. I tak trzymam do dziś (oczywiście bez jakiś specjalnych ograniczen).
            pozdr

            PS warto trochę ruchu do tego dodać, tak dla czystej przyjemności :D
    • Gość: hanna Re: smaczny obiad na odchudzanie? IP: 64.213.238.* 29.04.04, 00:37
      Na dwa tygodnie przestac jesc chleb, ryz i ziemniaki, oraz wszystko co ma
      cukier, lacznie z sokami i owocami.Z tluszczow tylko oliwka,olej slonecznikowy
      oraz chude sery (zolte tez).Z nabialu tylko chude mleko.Dwa razy dziennie
      piekna salata z roznymi dodatkami, co pod reke wpadnie + kawalk kurczej lub
      indyczej piersi.Na sniadanie omlet z wazrywami jak szpinak, pomidir, cebula,
      papryka, brokuly. 3-4kg masz z glowy.
      • kwieta4 Re: smacznie i odchudzajaco:) 29.04.04, 04:31
        czytalam kiedys o 'polskiej'(?) diecie opartej na kapuscianej zupie. zupelnie
        logiczna, bo po pierwsze ladnie sciagnie zalegajace w tkankach plyny, po drugie
        idzie w parze z serwowana surowizna. ale na dluzsza mete tego robic nie
        radze:), a jak sie potem wroci do starych nawykow... - :(((

        najgorsze jest katowac sie, obrzydzac brakiem dosmaczania, nie dojadac, a juz
        na pewno jesc nieregularnie. nie polecam tez diet na czas okreslony, bo
        organizm przeczeka, a potem sie o 'swoje' i tak upomni i efekt jojo /ze
        wzmocnieniem nawet/ murowany:)). kuszace sa diety zmieniajace kompletnie nasze
        zwyczaje, ale niewiele osob potem daje rade wytrwac w 'nowym'. nie wierze
        zreszta, ze wszystko, co jedlismy wczesniej bylo zle. najczesciej korekta diety
        nie wymaga wielkich poswiecen, a na dodatek doskonale wiemy w czym
        bylismy 'slabi'.
        dobrze jest np. wyrobic w sobie nawyk jedzenia zup, ale nie na wywarach
        miesnych. latwo z tym wystartowac teraz, bo robi sie cieplo. rozmaite zupy,
        geste od jarzyn, ugotowane na wodzie i przyprawach, a potem z lyzeczka swiezego
        masla (wbrew obawom - potrzebne!), zielnina itd. troszke kaszy, ryzu czy
        makaronu w nich nie szkodzi. takiej smacznej zupy mozna zjesc sporo i czuje
        sie 'zoladkowa satysfakcje'. tyle jest swietnych 'postnych' zup i innych
        danek:). nasze mamy czasem z koniecznosci to kiedys gotowaly i nikt nie padal z
        wycienczenia:)
        warto zaczac ograniczyc smazenie, raczej dusic, nie za dlugo. przyprawy
        pomagaja w metabolizmie! kawaleczek (tylko!, bo tyle potrzebujemy) chudego
        miesa - bardzo prosto uduszonego w swoim sosie, ale za to do tego dobry, jak
        ktos lubi - pikantny - sosik na bazie jarzyn, owocow i ziol.
        potrawy proste, zawierajace to co lubimy. nowosci wprowadzamy pojedynczo, w
        jednym daniu. wtedy nie ma poczucia, ze sie poswiecamy. to b.wazne!
        z deserow nie trzeba od razu rezygnowac, bo glukoza potrzebna jest dla
        odzywiania mozgu - dlatego np. tak satysfakcjonujace sa winogrona. nasze
        kochane/np.pieczone/jablka, wkrotce truskawki, wszelkie owoce - tylko juz bez
        kruchego, czy innego ciasta na spodzie:)). po prostu miseczka/logiczna/ owocow
        w porze dla nas odpowiedniej. nie powinno byc apetytu na slodkie po duzym
        posilku, jesli oczywiscie jest zbalansowany. jesli deserek owocowy - to godzine
        po obiadku:)
        z pomyslem na 'odchudzony' nabial spieralabym sie, bo glownym celem jest zrodlo
        wapna, a ono nie wchlonie sie bez tluszczu. ile w koncu tego 2% mleka dziennie
        sie pije? ser zolty...mozna ograniczyc/nie zrezygnowac/, bo ten jest
        rzeczywiscie b.tlusty, choc wartosciowy. zamiast - puszka sardynek, szklanka
        soku pomaranczowego i zielone warzywa, jesli mowa o wapnie.

        zrzucanie wagi nie moze absolutnie wiazac sie z odwartosciowaniem diety. trzeba
        glowkowac, ale nie liczac obsesyjnie kalorie, ale kalkulowac, zeby bylo bogato
        w mineraly i vitaminy, wtedy organizm sam przestanie miec 'luki' i upominac sie
        o 'substytuty'. bo 'wyszukany' apetyt czasem trudno uzasadnic /potrzeba wiedzy,
        a tej nigdy za duzo:) i latwo pakowac w siebie zle potrawy. np. jest mi zimno,
        wiec musze zjesc cos tlustego, slodkiego itp. blad. dodaj 'ognia', ktory
        poprawi krazenie.
        ryby z zimnych wod tak, oleje z omega 3 i 6/na surowo/ obowiazkowo:) polecam
        awokado, syci a nie tuczy. duzo salatek na surowo, pieknie oczyszczaja - bo
        blonnik i enzymy. warto sie w nich wyspecjalizowac i jesc jako oddzielne danko.
        ziarna zamiast 90% w pieczywie - 'uzywac' w postaci naturalnej.
        no i wszelkie fasole, grochy itp. mozna je zamiast miesa, a nie z miesem
        laczyc, bo choc razem smaczne - nadmiar bialka odcierpimy tak czy inaczej.

        to jest o 'przyjemnym' odchudzaniu. bo jesli ktos nie ma 'sklonnosci do
        magazynowania' nadwyzek, albo zwolnionego metabolizmu, to problem ma z glowy.
        w kazdym razie jesc zdrowo i przyjemnie wszyscy lubimy i tak trzymac:))
        • Gość: kuch Re: smacznie i odchudzajaco:) IP: *.man.polbox.pl 29.04.04, 10:17
          Kwietko, a co z twoich zaleceń wyrzucić/zostawić przy chorobie Crona/IBS?
          • kwieta4 Re: smacznie dla Kuch:) 29.04.04, 16:48
            wroce do Twojego tematu, ale pozniej, bo zaraz wychodze z domu. pozdro.
            • kwieta4 Re: smacznie dla Kuch:) 30.04.04, 19:29
              podam Ci zakazy i nakazy, choc mysle, ze wiesz to z koniecznosci:)

              -sprobuj wyeliminowac nabial, wedliny, kiszonki, drozdze, bo w tej
              dolegliwosci czesto organizm nie toleruje histaminy. ale trzeba sprawdzic, czy
              rzeczywiscie ta eliminacja przynosi lepsze samopoczucie w Twoim przypadku,
              -unikac alkoholu, kofeiny, gazowanych napojow, czekolady, kukurydzy, orzechow,
              popcorn, jajek, sztucznych barwnikow i konserwantow, margaryny, wszelkiego
              miesa/jesc jedynie biale ryby z czystych wod/, smazonych i tlustych potraw,
              bialej maki, papierosow, a takze ograniczyc kasze, bialy ryz i pszenice -
              niestety to wszystko irytuje sluzowke,
              - calkowicie wyeliminowac rafinowany cukier z diety, bo choroba scisle wiaze
              sie ze 'slodka' dieta,
              - dieta powinna skladac sie glownie ze swiezych lub gotowanych warzyw -
              brokuly, brukselka, kapusta, marchew, seler, czosnek, szpinak, kalarepa. gotuj
              na parze, dus albo piecz potrawy, nigdy nie smaz,
              - pij swieze soki z warzyw/szczegolnie z kapusty/, destylowana wode i ziolowe
              herbaty,
              - podczas ataku choroby jedz tzw.'baby food', tzn. b. rozdrobnione /zmiksowane/
              jarzyny, rozgotowane: brazowy ryz i owsianke,
              -nalezalo by tez stale uzupelniac poziom probiotykow w jelitach.

              chorobe wywoluje wiele roznych czynnikow, trudno jest wiec ustalic wspolna
              diete dla wszystkich pacjentow. generalnie unikac trzeba produktow
              zawierajacych alergeny, dostarczac regularnie plyny, wspomagac diete dodatkowa
              iloscia mineralow i witamin /wapno, magnez, cynk, vit B complex + dodatkowo B12
              i kwas foliowy, vit K, nienasycone kwasy tluszczowe, enzymy/ jako, ze organizm
              absorbuje jedynie mala ich czesc z pozywienia. Twoja dieta powinna zawierac 30%
              wiecej bialka niz dieta normalna.

              trzymaj sie i dbaj o siebie, bo nikt tego nie zrobi lepiej niz Ty sama:)

    • giezik Re: smaczny obiad na odchudzanie? 29.04.04, 10:25
      wiosna, czyli wszystkie wisoenne zupy/chlodniki. Z botiwnką, rzodkiewkami, szparagami (jak stanieja). Na bazie kefiru. Nawet pomidory i ogórki, choc jeszcze nie sa takie jak trzeba da sie juz "podrasowac"
      • Gość: mati A buleczki mozna? IP: *.acn.waw.pl 29.04.04, 22:50
        A co z pieczywem? Wcinam chrupkie, ale mi sie marza z powrotem pyszne buleczki.
        Jak to pogodzi??? HELP
        • linn_linn Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 07:55
          Pieczywo chrupkie nie daje raczej oczekiwanych oszczednosci w kaloriach. Po co
          sie meczyc? Lepiej jest pieczywo normalne w rozsadnych ilosciach.
          • zuzinkas Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 11:15
            zgadzam sie z Linn, najlepiej wszystko jesc tylko po prostu liczyc kalorie, nie
            obzerac sie. Czasami wydaje sie "ach ja to nic nie jem" a potem jakby sie
            siadlo z olòkiem i waga to by sie okazalo dopiero ile kcal pochlaniamy.
            • hania55 Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 11:33
              Zgadzam się z linn i z zuzinką - jedzenie pieczywa chrupkiego jest bez sensu,
              bo żeby się najeść zjada się go więcej, czyli kalorycznie bilans wychodzi na 0.
              Poza tym nikt mi nie wmówi, że pieczywo chrupkie jest smaczniejsze od uczciwego
              pieczywa. Za to jest znacznie droższe.

              Zamiast tego chyba przyjemniej jest zjeść np. na śniadanie miskę płatków z
              wkrojonymi różnymi owocami, albo kromkę dobrego razowca.
            • kociamama Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 11:33
              A ja sie nie zgadzam, co do liczenia kalorii... Przynajmniej na mnie to nie
              dziala. Zawsze jak probowalam sie odchudzic i liczylam kalorie, to bylam taka
              tym liczeniem zaaferowana, bo np. wiedzialam, ze jest 15.00, ja jestem glodna,
              a zeby utrzymac odpowiednia ilosc kalorii moge zjesc juz tylko jablko. I to
              licznie doprowadzalo mnie do frustracji, wiec jadlam slodycze, zeby sie
              pocieszyc.

              Mysle, ze najwazniejsze jest zmienic podejscie do jedzenia. PO prostu zyjemy,
              zeby zyc, nie odwrotnie. co ma oznaczac, ze pyszny obiad i deser nie jest
              przyjemnosica nadrzedna. Ale trzeba sobie znalezc inne przyjemnosci, nalpiej
              wysilek fizyczny, (moze byc seks, jak juz ktos pisal, albo jakis sport, albo
              jedno i drugie)

              pozdrawiam,
              Kociamama.
              • hania55 Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 11:39
                kociamama napisała:

                >wiec jadlam slodycze, zeby sie
                > pocieszyc.

                Oj, skąd ja to znam? ;-)

              • zuzinkas Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 11:59
                zakladajac ze twoim max. dziennie bylo 1200 kcal (podobno tak jest najlepiej)
                mozna przeciez te kalorie tak podzielic ze wystarczy ci przeciez i na kolacje.
                ja jem sniadanie, o 11 jogurt, o 13 obiad, ok 16 owoc i ok 20 kolacja. czasami
                wystarcza nawet na jakies nie za duze ciacho po kolacji. i mieszcze sie w 1200
                kcal dziennie, i wlasciwie niczego nie wykluczam a juz na pewno nie chleba,
                makaronu czy ryzu. Najbardziej ograniczylam zòlte sery, jadam te mniej
                kaloryczne (feta, caprino czy "jocca").
                • kociamama Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 12:15
                  A ja teraz jem wszystko, na co mam ochote i duzo jesli mam ochote, i o kazdej
                  porze. Nie wiem jaka mam wage teraz, bo mi sie zepsula i pokazuje wszystkim max
                  45 kg (niektorzy chcieli ja nawet ode mnie kupic;))) ale mieszcze sie w ciuchy
                  38, wiec mysle ze jest ok, bo kiedys bylo 40.
                  Nie tyje, bo duzo sie ruszam, przestalam jesc jajka (odpadaja wszystkie ciasta,
                  ciasteczka itp i majonez), ograniczam nabial (ale wszystko bezbolesnie, nie na
                  sile, organizm sie sam stopniowo przestawia na diete weganska) i ruszam sie
                  wiecej. (Uprawiam sport kilka godzin w tygodniu)

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
                • kociamama Re: A buleczki mozna? 30.04.04, 12:15
                  A ja teraz jem wszystko, na co mam ochote i duzo jesli mam ochote, i o kazdej
                  porze. Nie wiem jaka mam wage teraz, bo mi sie zepsula i pokazuje wszystkim max
                  45 kg (niektorzy chcieli ja nawet ode mnie kupic;))) ale mieszcze sie w ciuchy
                  38, wiec mysle ze jest ok, bo kiedys bylo 40.
                  Nie tyje, bo duzo sie ruszam, przestalam jesc jajka (odpadaja wszystkie ciasta,
                  ciasteczka itp i majonez), ograniczam nabial (ale wszystko bezbolesnie, nie na
                  sile, organizm sie sam stopniowo przestawia na diete weganska) i ruszam sie
                  wiecej. (Uprawiam sport kilka godzin w tygodniu)

                  POzdrawiam,
                  Kociamama.
    • Gość: Amatorka Seks IP: *.markom.krakow.pl / *.markom.krakow.pl 29.04.04, 14:48
      Seks na śniadanie, obiad i kolację - najlepszy sposób, żęby przyjemnie zrzucić
      kilka kilogramów
      • Gość: Julita to jest sprawdzone IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.04.04, 08:40
        Zgadzam się w 100% z Tobą, sex dobry na jędrną pupę :-) ,poza tym można spalić
        przyjemnie około 200 kcal. Jak zgubić zbędne kilogramy? Jeść wszystko, ale
        połowę mniej niż się jadło wcześniej, a na kolację- minimum np, owoc, do tego
        szybki "spacerek"- każdego dnia pół godziny. Sukces murowany, niewielkim
        kosztem, bez większych wyrzeczeń.
    • julsza Re: smaczny obiad na odchudzanie? 30.04.04, 12:55
      Moje propozycje:
      - chlodnik - kroje rzodkiewke w cwiartki, ogorka, jajeczko na twardo, kilka
      plaserkow szynki, szczypiorek, doprawiam ziolami prowansalskimi i zalewam
      mieszanina barszczu knorra (goracy kubek rozpuszczony odpowiednio wczesniej w
      polowie kubka wody, botwinki nie trawie) z jogurtem naturalnym
      - zblanszowane brokuly/kalafior/cukinia w plastrach maczane w sosie jogurtowo-
      majonezowym z curry
      - fasolka szparagowa - moglabym ja jesc na okraglo - ugotowana, polana odrobina
      oliwy i posypana uprazonymi na patelni platkami migdalowymi
      - mizeria z jogurtem, uprazonym slonecznikiem i mieta lub melisa
      - mozarella z pomidorami i bazylia
      A dzis robie taka salatke: cykoria, rzodkiewka, ogorek, szczypiorek, mozarella
      i odrobina oliwy i jakies ziola
      Tak na co dzien to mi wystarcza.
      Kupilam patelnie do smazenia bez tluszczu, ew. dusze je. Jesli mielone - to
      klopsy ugotowane w jakims wywarze, a nie smazone.
      • Gość: aniel skuteczne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.04.04, 20:10
        wszelkiego rodzaju zupy, ale takie zeby bylo wiecej "gestego" niz plynu,
        1,zabielac z powodzeniem mozna jogurtem, kalorii tyle co nic
        2,bez ziemniakow i makaronu
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka