limes1
07.03.11, 19:28
Kupiłam w piątek trzy goloneczki, po sztuce na łeb. W niedzielę nafaszerowałam czosnkiem, posypałam przyprawkami, ułożyłam na pierzynce z cebuli i wraziłam do piekarnika. Do tego jakieś warzywka przysmażane i surówka. Wyjęlam, podałam i coś mnie tknęło, jak zobaczyłam moją mięsożerną córkę, jak wypluwa na talkerz wszystko, co miała w ustach. Te ścięgna, które w kurczaku są niewidoczne i niewyczuwalne, w indyczych goleniach zamieniły sie w normalne ostre cienkie kości.... Trochę polawirowaliśmy nożami w tym wszystkim, po czym, po bezwarunkowej kapitulacji, trzeba było zorganizować coś innego :)
I pytanie konkursowe: co było nie tak? Podpowiedź: ja nie wiem.