Dodaj do ulubionych

Kuchenne świętokradztwa

31.03.11, 18:36
Które to są?
Bo czytam czasami komentarze, wydaje mi się, tutejszych zaawansowanych mistrzów sztuki kulinarnej oraz z Galerii potraw, którzy besztają innych wykładając, czego z czym się nie powinno łączyć, bo pasuje niczym świni siodło.

Zatem czego z czym nie powinno się łączyć? Jakieś przykazania kulinarne?:)
Obserwuj wątek
    • paluszki38 makaron z sosem - wymieszany 31.03.11, 20:03
      Na początku jak czytałam besztanie dotyczące mieszania sosu z makaronem to myślałam, że każdy powinien robić jak lubi... Teraz przeszłam do frakcji, która uważa, że zbrodnią dla ludzkości jest polewanie sosu po makaronie bez wcześniejszego wymieszania:) Dla smaku nie ma porównania, besztanie jak najbardziej zasadne, no może mogłoby to się odbywać czasem bardziej delikatnie:)

    • Gość: Aasia np. owoców morza z parmezanem ... IP: 77.236.3.* 31.03.11, 20:16
      nie łączy się, ponoć każdy Włoch tak twierdzi :-)
      Widziałam to m.in w wywiadzie z Tessą Caponi Borawską chyba w Wysokich Obcasach, albo Twoim Stylu.

      Nawiasem mówiąc, coraz mniej mi się podoba wojenka w Galerii.
      I o ile mnie nie drażnią połajanki dotyczące majonezu, kostek rosołowych i Vegety - o tyle prawie święta wojna o strogonoffa, macerowanie itp. itd. wygląda na osobistą krucjatę :-)

      Pozdrowienia

      Zamiast stopki - prywata : Pookcook nie daj się sabatowi:-)

      • lashqueen Re: np. owoców morza z parmezanem ... 31.03.11, 21:47
        > nie łączy się, ponoć każdy Włoch tak twierdzi :-)

        bzdura.
        W tradycyjnych daniach stricte morskich raczej się nie łączy, choć są tacy, co spaghetti alle vongole posypują serem. Dla mnie to trochę hard core. Za to niektóre risotti z dodatkiem np. krewetek czy ośmiornicy smakują całkiem fajnie z serem, gdy nie zależy nam na czysto morskim smaku. Ale wtedy dodaje się ser, będąc świadomym efektu, jaki się uzyska.
        Ostatnio w periodykach z nowoczesną kuchnią coraz częściej różne cuda widuję, nie ma chyba niedozwolonych połączeń. De gustibus..

        Dla mnie świętokradztwem jest nadużywanie tradycyjnych nazw, gdy przepis bardzo odbiega od oryginału, np. spaghetti z boczkiem, brokułami i pomidorami = spaghetti alla carbonara albo pizza z piętnastoma składnikami na wierzchu, w tym kukurydza z puszki i nazywanie tego kuchnią włoską.
      • Gość: tia... Re: np. owoców morza z parmezanem ... IP: *.dynamic.chello.pl 01.04.11, 08:56
        > Nawiasem mówiąc, coraz mniej mi się podoba wojenka w Galerii.
        > I o ile mnie nie drażnią połajanki dotyczące majonezu, kostek rosołowych i Vege
        > ty - o tyle prawie święta wojna o strogonoffa, macerowanie itp. itd. wygląda n
        > a osobistą krucjatę :-)

        W sprawie Strogonoffa, trafił swój na swego... Zakochana w swoich przemądrzałościach krysia i wrednie przemądrzały pookcook... Tak jak krysia jest jedynie przemądrzała i katuje nas swoimi mądrościami na każdym kroku, tak pookcook oprócz wymądrzania musi naubliżać, i to mi się już mniej podoba, miły jest tylko na pochwały, krytykę znosi wyjątkowo źle, gorzej nawet niż kasia ze swoimi boskimi zdjęciami...
      • pulcino3 Re: Kuchenne świętokradztwa 31.03.11, 20:52
        Mój włoch jest kucharzem i miesza makaron na patelni z sosem. Przy nim nauczyłam się też tak robić i smak o niebo lepszy.
        Dla mnie świętokradztwo to jak właśnie mój amore chciał ruskie pierogi zrobione przeze mnie zjeść z keczupem. Ja uznaję tylko z kefirem, śmietaną.

        Dla niego zbrodnią jest danie z rybą posypać parmezanem. Co u siebie na talerzu ja robię.
    • pulcino3 Re: Kuchenne świętokradztwa 31.03.11, 21:15
      A jeszcze jedno mi się przypomniało, wg. mojego makarona, zjedzenie pizzy w Polsce z sosem czosnkowym czy keczupem było totalną bezcześcią pizzy. Zjadł, dobre było, tyle, że powiedział jakby ktoś się o tym dowiedział we Włoszech to chyba by mu paszport musieli odebrać.
        • anthonyb Re: dobre :) 01.04.11, 11:29
          Pizza z frytkami i parowka i mozzarella ( bez sosu pomidorowego) jest sprzedawana w kazdej pizzerii w Neapolu. Lubia ja prawie wszyscy a szcezgolnie dzieci :-)
            • shilaa Re: dobre :) 04.04.11, 00:31
              > Byly lub sa tam w poblizu amerykanskie bazy wojskowe? Stawiam euro przeciwko or
              > zechom, ze tak.

              W Neapolu i okolicach sa 3 duze amerykanskie bazy wojskowe, ale czy mialo/ma to wplyw na pizze z frytkami to nie wiem ;) Wiem, ze jest calkiem sporo osob, ktore lubia ten ohydny wynalazek.
      • wersja_robocza Re: Kuchenne świętokradztwa 31.03.11, 23:33
        marghe_72 napisała:

        > Tiramisu' bez mascarpone ;-)

        A zamiast mascarpone inny ser...

        Gdzieś przeczytałam, ze w kuchni indyjskiej nie stosuje się jogurtu greckiego, tylko zwykły. Że rozmaryn i kuchnia indyjska to dwie różne bajki.
        Ktoś kilka postów, że parmezan i owoce morza to pomyłka, a co znalazło oponenta.
        Co jeszcze?;)
          • wersja_robocza Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 21:19
            Gość portalu: a. napisał(a):

            > dla mnie - zastępowanie kolendry natką pietruszki w daniach indyjskich (napotyk
            > ałam takie przepisy) :)

            Niektórzy na potęgę zastępują kolendrę pietruszką twierdząc, że są zbliżone aromatem.

            > a pierogi ruskie lubię z octem i pieprzem :D

            Kropisz je octem? Jakim? Aż spróbuję.;)
                • qubraq Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 17:16
                  wersja_robocza napisała:

                  > A w Indiach nie jedzą, nie używają pietruszki?
                  > Bo u nas wiadomo pietruszka króluje, ale kolendra stała się dostępna jak mnóstw
                  > o innych ziół i coraz częściej się pojawia w naszej kuchni.

                  a próbowałas kiedyś "kindzę" z Kaukazu? ta zielona jest bardzo fajna... :-) czasem można ją kupić w W-wie na Poznańskiej 1;
                    • asiakusy Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 19:51
                      ... właściwie to nie wiem, jak Indie :)
                      Ale w moim mieście, które też kiedyś w Indiach było, natka, podobnie jak np. selery i pory, jest dostępna na kilku bazarach w okolicach zamieszkiwanych też przez expatów.
                      Tu gdzie mieszkam - nie uświadczysz.
                      Jak raz zatęskniłam, to długo mi zajęło tłumaczenie, za czym :D
                      A jak już jest w domu, to nikt nie to, żeby zastępował nią kolendrę - raz spróbowali i więcej nie chcą.
                      To są zupełnie różne smaki i aromaty, a że wygląda ciut podobnie... to tak jakby kumin zastąpić kminkiem.
                      Chyba właśnie, że ktoś nie lubi kolendry, jak gladys :)
                      ... ale to nie znaczy oczywiście, że w Indiach się pietruszki na pewno nie używa. Może w jakimś regionie tak.
                    • qubraq Re: Kuchenne świętokradztwa 03.04.11, 15:48
                      wersja_robocza napisała:

                      > Nie próbowałam, nie znam. Co to? Do czego podobne?;)

                      troche podobne do lisciastej natki kolendry przypomina troche babkę wąskolistną... :-) smakuje podobnie jak natka kolendry
          • cachorrita Re: Kuchenne świętokradztwa 05.04.11, 00:31
            ojjj nieee, zdecydowanie GORSZE - utrzymywanie, ze kolendra to TO SAMO, co natka pietruszki i dodowanie jej do typowo pietruszkowych dań (Hiszpania, Portugalia). Zresztą, w ogóle mam wrażenie, że pietruszka wymiera:(

            A pierogi - tylko z cebulką (chociaż znam i frakcję śmietanowo-ketchupową)
    • trypel Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 10:30
      znałem osobe która gotowała makaron bezpośrednio w sosie aż do uzyskania dziwnej pulpy. Bo mniej roboty i szybciej i sie garnek jeden mniej zużywa. :(
      zawsze przed odwiedzinami u niej musiałem skoczyć na macbułę żeby broń boże nie skusic sie na coś do jedzenia
    • amused.to.death To temat do dyskusji, żeby było ciekawiej i tyle. 01.04.11, 11:25
      Dla mnie to tylko temat do dyskusji i tyle.
      I nikt nie jest w stanie powiedzieć, że można tylko tak, nawet osoba, która mieszka w danym kraju - bo to jeszcze zależy od regionu, od rodziny w której się wychowało etc.
      Dla mnie gołąbki z sosem pomidorowym to może być "świetokradztwo". Tak samo jak gołąbki tylko z mięsem. A dla moich znajomych nie.
      Podobnie placki ziemniaczane: na słodko czy na ostro?
      etc, etc.
      No skoro Polacy nie mogą się dogadać sami....

      Pamiętam jak się w kiedyś w wakacje kłóciliśmy w jakiej temperaturze podawać wina. Aż się jakiś Francuz napatoczył i przyznał nam rację. "No ale jak to, bo tutaj...."
      "Aaaaa... no ale tutaj to zupełnie co innego i tu są inne zasady.
      Na pytanie jak więc pije on, powiedział, że we Francji pije tak jak trzeba we Francji, a w Afryce tak jak chcą w Afryce.

      I ja się tej reguły trzymam.
      Nie mam chęci od razu zastrzelić kogoś kto je pizzę z keczupem. Ja jej nie zjem, ale mi to nie przeszkadza.
      Albo przykład z tortillą i nadzieniem do pierogów. Też mi nie przeszkadza. Ale swoją drogą to podróżując po Am. Centralnej nigdy nie jadłam takiej tortilli jak w są do kupienia w polskich sklepach. A tutaj w Polsce nigdy nie jadłam takiej jaką jadłam ta.
      Więc czy ta tortilla z nadzieniem pierogowym to faktycznie świętokradztwo? Dla mnie bardziej dla pierogów:D
    • pani.serwusowa Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 11:57
      Nie w kwestii nielaczenia, ale mnie mrozi na widok przepisu, w ktorym meczy sie krewetki (takze koktajlowe) przez 15-20 minut. Zastanawiam sie wiec, po co wykosztowywac sie na taki produkt, skoro i tak na talerzu znajdzie sie gumowy wior bez smaku? Inne na co mi wlosy deba staja to robienie potrawki z ryzu i nazywanie jej risotto. To moje osobiste zboczenia. Sama zas zostalam zbesztana, ze zrobilam paste z soczewicy, identycznie jak hummus, poza tym jednym kluczowym skladnikiem i nazwalam ja hummusem. :)
      • pietnacha40 Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 12:16
        kiedyś w Kuchni był przepis na truskawki chyba z solą .Ktoś na forum to zrobił i strasznie psioczył . Wiem,że owoce pasują do mięsa . Ja po prostu wolę mięso mięsne ,na ostro,z warzywami. Z owocami jest bardziej na słodko ,a ja nie przepadam za słodkim .Zjem,ale bez tej wewnętrznej radości :D Czyli to moje takie małe,prywatne świętokradztwo jest.
        • pulcino3 Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 16:43
          risotto z truskawkami, słodką śmietaną i parmezanem- fuj , takie właśnie danie mój maczo serwuje w restauracji , gdzie pracuje

          Kiedyś siedzę sobie w pierogarni. Przede mną na talerzu pierogi ruskie ze smażoną cebulką, kwaśną śmietaną, dużo pieprzu. Dosiada się młoda kobieta z dzieckiem, na jej talerzu pierogi ruskie z podwójną cebulą( słyszałam zamówienie wykrzykiwane przez panią wydającą) i patrzę i oczom nie wierzę pani bierze za cukier i grubo po tych pierogach z cebulą najpierw sobie później chłopcu. Od razu mi się odechciało moich pierogów, fuuujjj!
      • bene_gesserit Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 12:23
        Sama zas zostalam zbesztana, ze zr
        > obilam paste z soczewicy, identycznie jak hummus, poza tym jednym kluczowym skl
        > adnikiem i nazwalam ja hummusem. :)

        Jesli nazwalas go 'humusem z soczewicy', to naprawde nie widze powodu do czepiania sie (oprocz problemow osobistych czepiaczy).
        Nazw, owszem, nalezy pilnowac, bo inaczej robi sie balagan, ale bez przesady. To byla przesada.
        • paluszki38 Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 12:30
          > Jesli nazwalas go 'humusem z soczewicy', to naprawde nie widze powodu do czepia
          > nia sie (oprocz problemow osobistych czepiaczy).
          > Nazw, owszem, nalezy pilnowac, bo inaczej robi sie balagan, ale bez przesady. T
          > o byla przesada.

          Chciałam napisać prawie to samo:) Ale bene jest zbyt szybka:)

          Humus z soczewicy daje jasną informację o co chodzi, i nie wprowadza nikogo w błąd. Więc jak się ktoś czepił to chyba dla zasady...

          Niektóre czepianki uważam za przydatne, bo można się czegoś nauczyć. Ja nauczyłam się mieszać makaron z sosem, uważam to za odkrycie prawie równe odkryciu koła:) Ale czasem już się delikwent przyzna do błędu, a tu jeszcze psioczą na niego przez połowę wątku... Inna sprawa, że niektórzy są wyjątkowo drażliwi na uwagi...
          • krysia2000 Ekm... 04.04.11, 21:42
            > Humus z soczewicy daje jasną informację o co chodzi i nie wprowadza nikogo w b
            > łąd.

            A jabłko z gruszki też? "Hummus" po arabsku nie oznacza ani pasty, ani przecieru, ale ciecierzycę.

            Ale macie rację, to mój osobisty problem. No taka się urodziłam. Od razu w okularach i z zadartym do góry nosem.
            • bene_gesserit Re: Ekm... 07.04.11, 12:23
              Oj, krycha, poluzuj. ...ścisk, doktrynerstwo i autorytaryzm to najwieksze kuchenne swietokradztwa. Wlasnie kuchnia to wlasciwe miejsce na swobodę, liberalizm kulturowy, brak granic, nowe horyzonty i prychanie na rozne podniesione w neofickim zapale gloszenia Jedynej Prawdy palce. Prych prych.
            • paluszki38 Re: Ekm... 13.04.11, 10:38
              > > Humus z soczewicy daje jasną informację o co chodzi i nie wprowadza nikog
              > o w b
              > > łąd.

              Pisząc, że hummus z soczewicy jest jasny do interpretacji nie miałam na myśli, że tak samo wymawiam lub uważam to za poprawne. Dla mnie ta informacja jest jasna i nie wprowadza mnie w błąd. Gdyby było napisane "Hummus" a tam pasta z soczewicy byłabym rozczarowana.

              Osobiście to robię pastę z soczewicy, i pastę z ciecierzycy. Żeby moją pastę z ciecierzycy nazywać hummusem brakuje jej wielu składników... Robiąc pastę z ciecierzycy, polecam potrzymać ją trochę dłużej, żeby zakiełkowała, wtedy jest dopiero smaczna...

              > A jabłko z gruszki też? "Hummus" po arabsku nie oznacza ani pasty, ani przecier
              > u, ale ciecierzycę.

              Gdzie jabłko i gruszka a gdzie kuchnia arabska?

              Nie wiem czy to świętokradztwo, ale troszkę mnie zadziwiają te wiosenne przepisy z cukinią, bakłażanem czy fasolką szparagową. Fasolkę to jeszcze można wygrzebać z zamrażarki, ale od kiedy cukinia i bakłażan jest wiosennym warzywem? Tak wiem jest w sprzedaży. Ale dla mnie w cukinii czy bakłażanie tyle wiosny co w truskawkach zimy...

              • krysia2000 Re: Ekm... 14.04.11, 21:26
                "Hummus" znaczy "ciecierzyca". Ni mniej ni więcej. Pełna nazwa tej pasty z ciecierzycy to "hummous bi tahina", "ciecierzyca z mąką <z przetartego sezamu>". Hummus z soczewicy to taka sama lingwistyczna niedorzeczność, co kotlet sojowy. Kotlet to po francusku żeberko.

                Na twaróg z jajek byś się nie krzywiła? Przecież i to i to ścięte białko i nawet podobnie wygląda.

                --
                To pisałam ja, Krysia2000, kuchmistrzyni samozwańcza.
                • paluszki38 Re: Ekm... 14.04.11, 21:57
                  > Na twaróg z jajek byś się nie krzywiła? Przecież i to i to ścięte białko i nawe
                  > t podobnie wygląda.

                  Krysia jak to byś Ty zrobiła to nie:)

                  Krysia przyznasz, że lepsza nazwa: HUMMUS Z SOCZEWICY, niż HUMMUS i pod tym ukryta pasta z soczewicy:) Wiem, że chodzi Ci, że jedno już zaprzecza drugiemu, ale jeśli błąd od razu pojawia się w nazwie to ja nie jestem wprowadzana w błąd, bo błędna jest nazwa, i wykorzystanie tego przepisu jest moim świadomym wyborem. Lepsze świadome wybory nawet z błędem niż te nieświadome z błędem;)

                  Jak pisałam, bardziej mnie rozwala wciskanie mi wiosennej zupy z cukinią niż hummosowanie soczewicy:) Dziwi Cię kotlet z soczewicy, a kotlet schabowy z piersi kurczaka?:) Mnie mało ostatnio dziwi, ale to pewnie dlatego, że moja babcia robi flaki z żołądków kurzych:)

              • coralin Re: Ekm... 17.04.11, 10:42
                Myślę, że wiele zależy od naszego subiektywnego nastawienia do pewnych kwestii. Nie wyobrażam sobie placków ziemniaczanych z cukrem, ale nie przeszkadza mi to,że ktoś może lubić. Mnie nie irytują nazwy typu "bigos z cukinii", już bardziej tak jak Ciebie absolutne ignorowanie sezonowości. Pal licho te cukinie czy bakłażany, ale podawanie owoców z puszki w krótkim sezonie na coś (np. truskawki) to zakrawa na świetokradztwo.
                Nie jadam ananasów ani swieżych ani w puszce, ale mam koleżankę , która często robi sałatkę z dodatkiem tego owocu. Zawsze z puszki. Myślałam że ananasy są drogie tymczasem ostatnio przez przypadek natknęłam się na cenę 3,90. Czyli świeży kosztuje tyle co puszka, a ze świezego wyjdzie chyba więcej plasterków. Owszem kłopotliwy w obraniu, ale co świeży to świeży. Z jednej strony panuje nadal histeria na nieużywanie cukru, a w takich produktach zapuszkowanych jest go masa.
                • aqua48 Re: Ekm... 17.04.11, 12:08
                  Ja z kolei ananasy uznaję wyłącznie puszkowe. Jem raczej nie często, a nie posiadając specjalnego urządzenia do obierania tychże (no bo jem rzadko), nie radzę sobie z pozbawianiem ich skóry i środka ręcznie bez wbicia sobie czegoś ostrego w dłoń :)
                  Natomiast rzeczywiście serwowanie owoców z puszki w sezonie na np. truskawki, borówki, brzoskwinie i maliny, jest dziwactwem. Dziwi mnie to np. w lodziarniach, gdzie w szczycie sezonu podają lody z owocami zapuszkowanymi.
                  A bardziej niż bigos z cukinii bawi mnie np. bigos wegetariański, w którym nie ma ani kapusty, ani kiełbasy. Widziałam kiedyś coś takiego.
                  • coralin Re: Ekm... 17.04.11, 13:12
                    Ja mam ewidentnego hopla na punkcie sezonowości i np. zajadanie się suszonymi pomidorami (które uwielbiam) w sierpniu uważam za dziwactwo;) Nazewnictwo mi nie przeszkadza za bardzo. Ostatnio do restauracji chodzę wyłącznie w celach towarzyskich, bo moda na zadęcie, pod którym ukrywa się marna jakość nadal nie przemija.
                • amused.to.death Re: Ekm... 17.04.11, 18:03
                  > y kosztuje tyle co puszka, a ze świezego wyjdzie chyba więcej plasterków. Owsze
                  > m kłopotliwy w obraniu, ale co świeży to świeży.

                  na pewno w kraju, w którym rośnie.
                  W Polsce zdecydowanie wolę z puszki - bardziej mi taki smakuje.
                  • coralin Re: Ekm... 17.04.11, 18:12
                    Wydawało mi się, że ta pancerna skorupa daje możliwość przetransportowania ananasa już dojrzałego podobnie jak orzecha kokosowego. Ale na ananasach się nie znam.
                    • aqua48 Re: Ekm... 17.04.11, 18:34
                      Z moich obserwacji wynika, że najczęściej albo są niedojrzałe, albo przeleżane. Te z puszki rzeczywiście przynajmniej trzymają formę. Podobnie jak pomidory puszkowe.
                    • amused.to.death Re: Ekm... 17.04.11, 18:53
                      Hmm... nie sądzę, żeby transportowali jakiekolwiek owoce już dojrzałe.
                      A poza tym kokosu takiego fajnego - świeżego, z miąższem do jedzenia też się nie da u nas kupić.
                      A szkoda, bo uwielbiam takie kawałki kokosu.
                      W każdym bądź razie ja ananasa, podobnie jak mango, raczej u nas nie jem chociaż takie świeże, dojrzałe i soczyste bardzo mi smakowały kiedy miałam okazję spróbować.
        • wersja_robocza Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 12:30
          Dodałabym jeszcze jedną rzecz. Mianowicie kuchnia podobnie jak język ewoluuje i zmienia się czasem na naszych oczach. Mamy dostęp do coraz większej liczby coraz bardziej zróżnicowanych składników, a co za tym idzie rosną nasze możliwości i inwencja twórcza. Wiem, że to nie może iść w nieskończoność, by przypadkiem z jakiegoś dania już tylko nazwa nie pozostała, ale przecież jeszcze kilka wieków temu jakaś potrawa była zupełnie inaczej przygotowywana i zmiany jej nie zaszkodziły tylko dlatego, że dzisiaj zostaje coś zmodyfikowane.
        • Gość: sylwia Re: Kuchenne świętokradztwa IP: *.ds3.agh.edu.pl 01.04.11, 12:38
          a propos gotowania makaronu w sosie- podpatrzyłam kiedyś w programie kulinarnym jak tak robiono i sama również czasem tak robię.cała trudność polega na tym że na początku musi być tyle płynu żeby na końcu makaron był ugotowany a sos miał konsystencję sosu ( a nie zupy jak za dużo płynu albo nie był przypalony jak damy za mało).
          co do stosowania jogurtu zamiast śmietany- nie widzę w tym nic złego,śmietanę można wymieszać pół na pół z jogurtem,smak ten sam a kalorie oszczędzamy.

          dla mnie świętokradztwem jest podawania drinków/alkoholu w ogóle w nieodpowiednim szkle.np martini w kiliszku do wina,margarita w tumblerze etc.
          • pietnacha40 Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 12:59
            dla mnie to świętokradztwo :D ale sama tak robię ,dokładnie z tych powodów ,co napisałaś . Do zup,czasem sosów i mizerii.Nawet nie dodaję śmietany,tylko sam jogurt albo biały serek turek. Dla mnie smak jest inny. Wprawdzie się przyzwyczaiłam,ale uważam ,że gorszy i chętnie czasem sięgam do gara mamy,gdzie pływa śmietana :D
          • eeela Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 00:28

            > co do stosowania jogurtu zamiast śmietany- nie widzę w tym nic złego,śmietanę m
            > ożna wymieszać pół na pół z jogurtem,smak ten sam a kalorie oszczędzamy.

            Ja zupełnie nie widzę w tym żadnego świętokradztwa, bo jogurt lubię bardziej niż śmietanę. Zupe nie zabielam, do sosów, owszem, śmietana lepiej się nadaje, ale już do sałaty, mizerii, truskawek itp. zdecydowanie wolę jogurt, śmietany nie lubię.
    • Gość: mme Re: Kuchenne świętokradztwa IP: *.icpnet.pl 01.04.11, 13:09
      żadnych przykazań
      w kuchni jak w sypialni - żadnych ograniczeń, żadnych przepisów
      klasyka i eksperymenty
      parmezan z owocami morza? a dlaczego nie jak ktoś lubi???
      pieczarki do carbonary? a dlaczego nie jak ktoś lubi...
      oczywiście powstaje nowa potrawa i to już nie jest carbonara ale nikt nie zakaże nam jeść tak jak nam smakuje
      wara od mojej sypialni i kuchni zramolałym, ograniczonym tradsom
    • paluszki38 Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 13:22
      Tak sobie myślałam, że nie ma dla mnie jakiegoś świętokradztwa, jedyne co mnie drażni, to jak szukam jakiegoś przepisu np. na rosół a tam w składnikach są owoce:) ... Wolę jednak jak pod daną nazwą kryje się ta potrawa co powinna, a jeśli ktoś tworzy coś własnego to niech to napisze:)

      Wygrzebałam jednak coś co dla mnie jest jednak świętokradztwem:)

      Moja ciotka do wszystkiego używa gotowców, i wcale jakoś mnie to nie oburza, bo to jej kuchnia i jej sprawa, ale kiedyś byłam u niej na sosie grzybowym i to było świętokradztwo. Do prawdziwków własnoręcznie zebranych dała znanej marki sos grzybowy, i to dla mnie było świętokradztwo, takie marnowanie dobrodziejstwa...

      I chyba to jest dla mnie świętokradztwo:
      Używanie dobrych produktów i zalewanie ich gotowcem.



      • Gość: pasqda Re: Kuchenne świętokradztwa IP: *.adsl.inetia.pl 01.04.11, 13:48
        Do prawdziwków własnoręcznie zebranych dała znanej marki so
        > s grzybowy, i to dla mnie było świętokradztwo, takie marnowanie dobrodziejstwa.

        Świętokradztwo to może nie jest, ale na pewno zbrodnia najprawdziwsza! Aż boli jak coś takiego widzę.


        Dla mnie świętokradztwem jest jak ktoś ruszy bez pytania mój i tylko mój osobisty, prywatny, świeżo kupiony nóż kucharski. Normalnie jakby ktoś mojej szczoteczki do zębów użył.
        Ale to już takie niereformowalne zboczenie gadżeciarza ;))
      • buttergirl Re: Kuchenne świętokradztwa 01.04.11, 14:08
        Pierwszy sensowny post w tej dyskusji... :)



        > Wygrzebałam jednak coś co dla mnie jest jednak świętokradztwem:)
        >
        > Moja ciotka do wszystkiego używa gotowców, i wcale jakoś mnie to nie oburza, bo
        > to jej kuchnia i jej sprawa, ale kiedyś byłam u niej na sosie grzybowym i to b
        > yło świętokradztwo. Do prawdziwków własnoręcznie zebranych dała znanej marki so
        > s grzybowy, i to dla mnie było świętokradztwo, takie marnowanie dobrodziejstwa.
      • Gość: aaa Re: Kuchenne świętokradztwa IP: *.adsl.alicedsl.de 03.04.11, 16:39
        moja szwagieka ostatnio marudzila ze przez chorego meza nie moze gotowac tak jak najlepiej smakuje - czyli wlasnie zupa z jakichs lepszych grzybow i do tego dla poprawy smaku pol opakowania zupy grzybowej z torebki, podobnie z pomidorowa i jeszcze kilkoma innymi. te wszystkie fixy, kostki i tym podobne to oczywiscie byla podstawa. a to wszystko ladowala do w miare ekologicznego jedzenia - jarzynek z ogrodka tesciowej, drobiu hodowanego przez wujka (nie jakos na wieksza skale tylko dla 2 rodzin)
    • paluszki38 Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 10:58
      Przypomniało mi się kolejne zdarzenie, które można nazwać świętokradztwem:)

      Kiedyś w pierwszy dzień świąt podana była kaczka, wszystko co z niej wypłynęło zostało odlane, a sos był zrobiony z torebki... Nigdy nie grymaszę przy jedzeniu bo wiem ile to kosztuje pracy, i jestem pełna szacunku dla chęci kucharza, ale tej kaczki wtedy było mi szkoda... Dla mnie to było świętokradztwo...
      • coralin Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 11:18
        Podobnie z masakrowaniem rosołu, nad którym ktoś się natrudził: kupił wołowinę, dobrą kurę. Tyle czasu, trochę pieniędzy, a i tak kostki rosołowe wpadają do środka.
        Moja koleżanka żurek na zakwasie "wzbogaca" tym w proszku, sos pieczarkowy też.
        Tej kaczki to aż mi szkoda.
        • paluszki38 Re: Kuchenne świętokradztwa 02.04.11, 11:51
          > Podobnie z masakrowaniem rosołu, nad którym ktoś się natrudził: kupił wołowinę,
          > dobrą kurę. Tyle czasu, trochę pieniędzy, a i tak kostki rosołowe wpadają do ś
          > rodka.
          > Moja koleżanka żurek na zakwasie "wzbogaca" tym w proszku, sos pieczarkowy też.
          > Tej kaczki to aż mi szkoda.

          Oj dorzucanie kostki do rosołu, który zawiera same świetne składniki (kura z własnej zagrody i warzywa z ogrodu) to wręcz tradycja w mojej rodzinie:) Jeno ja z mamą dwa rodzynki, co w swoich kuchniach nie mają proszków, wszyscy się dziwią jak można bez kostki, przecież taki rosół nie ma smaku:)

          Dorzucę kolejne świętokradztwo z jakim się kiedyś spotkałam:) Dobrej jakości polędwica wołowa podana z makaronem na papkę do tego sos z torebki z najprawdziwszymi prawdziwkami... Same rewelacyjne składniki (oprócz rozgotowanego makaronu) i ten sos z torebki...
    • saksalainen Dołączę się 02.04.11, 18:57
      Psucie dobrego jedzenia gotowymi dodatkami. Na przykład dodawanie ketchupu do wszystkiego. Ketchup jest dobry do chleba z wędliną czy serem, w ostateczności do gotowych dań z supermarketu, ale w każdym innym wypadku to brak szacunku dla dania i dla kucharza.

      Sól i pieprz, owszem, powinny być na stole (przynajmniej jeśli chodzi o kuchnię europejską), ale więcej nie.
        • abdullah_abdullah Re: Dołączę się 02.04.11, 20:00
          > Jesli sol i pieprz jest na stole w restauracji to to jest bardzo kiepska restau
          > racja. Jedzenie z kuchni powinno byc przyprawione.

          raczej to bzdura, po pierwsze rozni ludzie lubia rozna ilosc soli w daniu, wiec kucharz lepiej niech nie decyduje za mnie, bo wlasnie w tych najlepszych restauracjach zdarza sie ze musze zjadac przesolone (w moim odczuciu) przez kucharza dania
            • Gość: miu Re: Dołączę się IP: *.fbx.proxad.net 03.04.11, 14:50
              Zalezy od kultury danego panstwa/kuchni. My automatycznie dodajemy wasabi do podawanego sushi, a w Japonii mistrz poczuje sie urazony jesli to zrobimy. I podobnie: w jednych panstwach przyprawy stoja na stolach, w innych prosba o ich podanie jest jak oskarzenie kucharza ze nie umie gotowac.
              • Gość: sylwia Re: Dołączę się IP: *.ds3.agh.edu.pl 03.04.11, 15:04
                trochę to dziwne z tym wasabi,skoro dodanie wg własnego upodobania jest obrazą dla kucharza to po co w ogóle podają?
                z solą się zgodzę,jeden woli mniej,drugi więcej słone a od kucharza nie można wymagać żeby to wiedział.

                to co mnie rani w mojej kuchni to jak znajomy mamy dolewa mnóstwo maggi do tego co ugotuję :(

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka