okropne przyzwyczajenie

IP: *.acn.pl 04.05.04, 17:01
czy wy też tak macie, że po zjedzeniu obiadku (nawet bardzo sytego) macie
nieodpartą ochotę na coś słodkiego?Ja wtedymyszkuję po szafkach, zadowalam
się ostatecznie płatkami śniadaniowymi moich dzieci, byle byly słodkie.Wstyd
mi, mam wyrzuty sumienia...Macie jakąś radę dla łasucha?
    • kokolores Re: okropne przyzwyczajenie 04.05.04, 17:05
      Mam dokladnie taki sam problem!!!Kiedys po jedzeniu palilam papieroska ,a teraz
      siegam po slodycze.Juz mam 7 kg do przodu(nie pale rok i 3 miesiace),chwala
      Bogu juz przestalam tyc,ale ta chetka na slotkosci po sytym obiadku nadal
      zostala. HELP!!!
      • Gość: łasuch Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.acn.pl 04.05.04, 17:14
        właśnie chodzi o te zbędne kilosy,póżniej pół dnia nic nie jem, głodzę się żeby
        nie tyć. Tylko mi nie mówcie ,że właśnie dlatego ,że do południa nie jem(tylko
        kawa)mam problemy z apetytem, bo jak jadłam śniadania też miałam ochotę na
        słodycze.
    • Gość: mniam Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.range81-155.btcentralplus.com 04.05.04, 17:10
      nie zadne przyzwyczajenie tylko po prostu natura ! :) juz dawno sobie wydedukowalam, ze
      czlowiek ma dwa zoladki - nawet jak ten jeden (na normalne jedzonko) jest pelen, to bez
      usatysfakcjonowania tego drugiego ani rusz...
      • abere8 Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 03:57
        O to to! wlasnie! Ja tez mam dwa zoladki, a moj maz mi nie wierzy ;-) Ja tak
        mam po mamie, zeby nie wiem co bylo na obiad i w jakiejkolwiek ilosci, deserek
        musi byc.
    • hania55 Re: okropne przyzwyczajenie 04.05.04, 17:16
      Mnie apetyt na "coś słodkiego" dopada późnym popołudniem. Najlepsza rada -
      przeczekać, albo ulec :-)
      • ka2 Re: okropne przyzwyczajenie 04.05.04, 18:03
        mądrzy ludzie gadają, że taki apetyt na słodycze swiadczy o brakach chromu w
        organiźmie
    • Gość: Agusia Ja obróciłam to łakomstwo na swoją korzyść... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.04, 19:33
      Stwierdziłam, że w moim przypadku lepiej zaspokoić ten drugi żołądek niż z tym
      walczyć;-) Ja odkryłam całkiem niedawno przepis na ciasteczka ziarenkowe - są
      przepyszne ale na raz zjem góra 2, bo sycą... A przy okazji tłumaczę sobie, że
      takie ziarenka są bardzo, bardzo zdrowe i czuję się rozgrzeszona;-)
      • Gość: ciekawy Re: Ja obróciłam to łakomstwo na swoją korzyść... IP: *.acn.pl 04.05.04, 21:14
        "przepis na ciasteczka z ziarenkami"? brzmi interesująco, zdrowe słodycze ?
        podaj przepis
        • Gość: Agusia Re: Ja obróciłam to łakomstwo na swoją korzyść... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.04, 21:41
          Zamiast odsyłać do wątku skopiuję, dodam tylko, że to jedna z dwóch potraw w
          której przemycam płatki owsiane - inaczej niestety nie przełknę...:
          Przepisem się dzielę z chęcią - jego źródłem i tak pewnie jest to forum, ale
          przy przepisywaniu nie zapisałam skąd on jest. Czy to plagiat? Nawet jeśli, to w
          dobrej wierze;-)
          Ciasteczka ziarenkowe:
          2 szklanki płatków owsianych
          0.5 szklanki cukru
          0.5 szklanki mąki
          0.5 szklanki roztopionego masła (ew. margaryny)
          pół łyżeczki soli
          łyżka gęstej śmieteny (niekoniecznie)
          1 jajko (też niekoniecznie)
          dowolna ilość dowolnych orzechów, migdałów lub ziaren słonecznika, sezamu, lnu
          i in. lub i orzechy i ziarna - ja mieszam różne ziarenka i za każdym razem
          ciasteczka są przepyszne ale o innym smaku.
          Suche składniki wymieszać. Dodać roztopione masło, jajko, śmietanę.
          Dokładnie połączyć składniki, ma być lepka, gęsta masa. Dziś, żeby mi się
          połączyły, dodałam pół szkl. mleka;)
          Wyłożyć na blachę z wyłożoną papierem do pieczenia warstwę maksymalnie 1 cm
          grubości. Ja tylko lekko natłuszczam blaszkę, na pewno nie przywrą.
          Piec na złoto w około 180 stopniach (czas na oko, zależy od piekarnika, aż
          bedzie rumiane). U mnie ok. 20 minut - z termoobiegiem.
          Po upieczeniu pokroić gorące (później się nie da ;-) i zostawić na blasze do
          ostygnięcia. Ja kroję przed pieczeniem!
          Można podzielić masę na pół i do jednej części dodać kakao albo/ kawę inkę.
          Aha, można je robić bez jajka, dodając trochę wody dla uzyskania odpowiedniej
          konsystencji. Ja chyba nawet wolę je bez jajka.
          Tylko, uwaga, one bardzo uzależniają :-))))))))))))))))))))), ale też szybko
          sycą;-)
          Ale są zdrowiutkie (przepis z książki o wegetarianizmie ;-))))))
          • Gość: pixi Re: Ja obróciłam to łakomstwo na swoją korzyść... IP: 195.94.222.* 18.05.04, 08:41
            W niedzielę moja córka upiekła ziarenkowe ciasteczka. Dodała rodzynki i
            orzechy. Wyszło coś tak pysznego, że aż nie do opisania! I faktycznie bardzo
            sycą, nie da się za duzo zjeść. A cukru dała 1/4 szklanki i było w sam raz. Coś
            czuję, że często będą pojawiać się w naszym domu :-)))
          • zajaczek101 Cisteczka ziarenkowe są pyszne - polecam 24.05.04, 09:18
            Bardzo dziękuję za przepis, wpisuję do mojej ksiązki kucharskiej, polecam
            wszystkim
    • Gość: Marghe_72 Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.05.04, 21:18
      Bez słodkości obiad jest niepełny. I nie musi to być nic wyszukanego. Wystarczy
      batonik :)
      M.
      • kwieta4 Re: okropne przyzwyczajenie??? 05.05.04, 06:35
        fakt, ze nie za zdrowe to nasze deserowanie, ale z kolei 'katowanie sie'
        frustruje i niestety poglebia zapotrzebowanie na slodkie. kolo sie zamyka.
        pamietam, ze u rodzicow po obiedzie pilo sie kompoty /z wowcow z ogrodka:), a
        wczesniej - u babci - 'podawano' herbate z malenka miseczka konfitur . u mnie
        to nie przeszlo i koniec. staram sie wiec tak przeciagac przerwe miedzy obiadem
        i deserem, zeby troche trwala, chociaz 40-60min:). a najlepiej wyjsc po
        obiedzie na spacer. to dobre dla zdrowia i na wszelkie pokusy:)). potem je sie
        deser zupelnie inaczej, inaczej tez go sie trawi:)
    • janis4 Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 06:57
      Ja radzę kupić sobie dobrą gorzką czekoladę (min. 60% kakao- im więcej tym
      lepiej, ja proponuję Maestrię Wedla ok 72%) i zjeść 2 kostki po obiedzie, np.
      do kawki. Nie utyjecie,a ochota na słodkości powinna byc zaspokojona. Zwróćcie
      uwagę też na to co jecie na obiad, bo jeśli produkty o wysokim indeksie
      glikemicznym - ziemniaki z tłustym sosem, smażone mięso lub gotowana marchew,
      to nic dziwnego, że macie ochotę na słodycze - taki jest mechanizm.
      • an_ni Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 10:07
        o dokladnie jak tylko zjem tradycyjny polski obiad ziemniaki z miesem od razu
        mnie napada na slodycze
      • martusia_25 Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 10:19
        Janis, a co ten indeks glikemiczny? I jak się go sprawdza?
        P.S. Mnie na takie głody słodyczowe pomaga o dziwo... ruch (np. szybszy spacer
        przez 20 minut)
        • Gość: aniel Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 10:27
          to ja was zmartwie: nie jem slodyczy, bo od pewnego czasu po prostu nie mam na
          nie ochoty. A na sam zapach czekolady mnie mdli. NIe wiem skad to sie wzielo,
          ale ciesze sie z tego ogromnie :)
          Od pol roku nie pale i waga nie drgnela :)
        • janis4 Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 10:52
          martusia_25 napisała:

          > Janis, a co ten indeks glikemiczny? I jak się go sprawdza?
          > P.S. Mnie na takie głody słodyczowe pomaga o dziwo... ruch (np. szybszy
          spacer
          > przez 20 minut)

          Produkty o wysokim indeksie glikemicznym węglowodanów powodują nagły wzrost
          glukozy we krwi a tym samym wzrasta nadmiernie produkcja insuliny. Dlatego po
          zjedzeniu czegoś takiego natychmiast jest się głodnym, najczęściej ma się
          ochotę na coś słodkiego. Listy produktów o najwyższym i najniższym ig
          znajdziesz w książkach (na stronach www) dotyczących diety Montignaca. Jeśli
          chodzi o ruch, całkowicie się z tobą zgadzam. Rzadko kiedy zdarza mi się
          obżarstwo po treningu. Raczej mam wtedy ochotę na kefir lub chudy jogurt.
    • marghot Re: okropne przyzwyczajenie 05.05.04, 10:24
      ja rady nie mam, bo też tak mam :))
      po posiłku najczęściej espresso + małe co nieco np. cukierek czekoladowy, mały
      kawałek lekkiego sernika na zimno (galaretka+mleko skondensowane lub jogurt).
      • Gość: Mycha Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.zefa.pl 05.05.04, 10:53
        Co ja bym dała żeby tego nie mieć, ale niestety mnie też to dopadło...
        A już w święta, po dużej ilości różnego jedzenia nie ma mowy zebym nie
        dokończyła uczty sporą ilościa słodyczy...
        ;o(((

        Ale ostatnio coś jaky się poprawiło, nie ssie mnie już aż tak jak kiedyś, ale
        mimo to pozwalam sobie często na słodkości...

    • Gość: lomas Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.05.04, 11:25
      Słodycze słodyczami przynajmniej nikt nie patrzy na was dziwnie-ja po zjedzeniu
      ziemniaków MUSZĘ i nie ma na to rady zjeść chleb.No muszę, patrza na mnie
      dziwnie-dopiero zjadła obiad a chlebem sie objada :(
    • Gość: alienor Re: okropne przyzwyczajenie IP: *.crowley.pl 05.05.04, 17:23
      Tez tak mam, niestety. Zwykle zjadam cos slodkiego i juz, ale w mikroskopijnych
      ilosciach, np. dwie kostki czekolady albo lyzeczke miodu (uwielbiam). Teoria o
      dwoch zolodkach do mnie przemawia!
    • kokolores Od jutra.. 05.05.04, 18:59
      ...sie odchudzam,tzn zamierzam zmienic sposob przyzadzania potraw(malo tluszczu
      i cukru itd).Trzymajcie mi kciuki.
      • Gość: Marghe_72 Re: Od jutra.. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 05.05.04, 20:21
        U mnie wygląda to tak - obiad (nieważne jaki, kartofle czy pizza, makaron czy
        sałata) + coś czekoladowego + zaraz potem cos z mleka, kwaśnego - najl;epiej
        jogurt naturalny albo kefir :)

        Tez sie odchudzam... od jutra. A że jutro jest ciągle jutro...:) to odkładam..
        do jutra
        M.
        • hania55 Re: Od jutra.. 05.05.04, 21:09
          Ehe, to tak jak ja mam od początku tygodnia oczyszczającą dietę, tzn. prawie
          bez mięsa, do picia woda bez gazu + zielona herbata, prawie bez pieczywa,
          makaronów, itd. Właśnie wcięłam parę plastrów szynki dojrzewającej, kawał sera
          + 2 kieliszki wina. Rozgrzeszam się powtarzając sobie, że od kilku dni nie
          jadłam nic słodkiego, więc zasługuję na jakąś nagrodę ;-)
        • kokolores Re: Od jutra.. 05.05.04, 21:29
          Marghe_72 napisala:Tez sie odchudzam... od jutra. A że jutro jest ciągle
          jutro...:) to odkładam..
          > do jutra> Tym razem musze sie wziasc za siebie!!
        • tomasztomek1 Re: Od jutra.. 06.05.04, 01:03
          Gość portalu: Marghe_72 napisał(a):

          "Tez sie odchudzam... od jutra. A że jutro jest ciągle jutro...:) to
          odkładam..do jutra"

          Bardzo mi sie to podobalo, naprawde mi sie to podobalo.
          Pozdrowienia i do jutra
    • mamao2 Re: ależ pyszne te ciasteczka ziarenkowe!!! 06.05.04, 07:18
      ...bardzo,bardzo! Agusia dzięki za przepis! Następnym razem dodam jednak mniej
      cukru. Zrobiłam w pełnej wersji tzn. z jajkiem i śmietaną i wyszły
      super.Właśnie popijam poranną kawusię i zagryzam ciasteczka - a jest co gryźć!
      Polecam!
      • Gość: Agusia Re: ależ pyszne te ciasteczka ziarenkowe!!! IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.04, 09:38
        Cieszę się, że smakują. U mnie w domu to aktualny hit sezonu. A że jest co
        gryźć to zanim zje się jedno to trochę czasu mija. A ja sirota zapomniałam
        dopisać, że też daję mniej cukru, bo ja generalnie zastępuję cukier
        (przynajmniej część) czymś innym w cieście... żeby było "chudziej" w kaloriach.
        • alienor Re: ależ pyszne te ciasteczka ziarenkowe!!! 06.05.04, 16:05
          Gość portalu: Agusia napisał(a):

          > (..) ja generalnie zastępuję cukier
          > (przynajmniej część) czymś innym w cieście... żeby było "chudziej" w
          kaloriach.

          A czym na przyklad?
    • Gość: asia ...i bardzo dobrze... IP: *.rokiet.am.poznan.pl 06.05.04, 20:00
      Proszę mi uwierzyć, że to bardzo dobrze, ze po obiedzie macie ochotę na
      deser. "Tłuszcze spalają się w ogniu węglowodanów" powtarzała sto razy profesor
      biochemii "i dlatego jemy deser po obiedzie". Jest to efektem wielu szlaków
      metabolicznych zachodzących w naszych komórkach i bynajmniej nie do opisania w
      tym miejscu.
      Laikom niech wystarczy wiadomość, że mogą spokojnie pozwolic sobie na coś
      słodkiego, nawet bardziej niz w innej porze dnia.

      Studentka AM po egzaminie z biochemii w ubiegłym tygodniu :)
      • kokolores Re: ...i bardzo dobrze... 06.05.04, 20:58
        Tak ,owszem .Ale to ile ja mam tych deserkow zjesc ,zeby mi sie ten moj
        tluszczyk spalil??Hehe
      • Gość: niedowiarek Re: ...i bardzo dobrze... IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.05.04, 17:07
        Też słyszałam o "tłuszczach spalających sie w ogniu węglowodanów,ale moje są
        wyjątkowo oporne, mało tego, po zjedzeniu deserku przybywa mi tu i ówdzie a nie
        ubywa.Proszę o "korki" z biochemii bo czegoś tu nie rozumiem.
      • wedrowiec2 Do asi 08.05.04, 18:37
        Gość portalu: asia napisał(a):

        > Proszę mi uwierzyć, że to bardzo dobrze, ze po obiedzie macie ochotę na
        > deser. "Tłuszcze spalają się w ogniu węglowodanów" powtarzała sto razy
        >profesor biochemii "i dlatego jemy deser po obiedzie". Jest to efektem wielu
        >szlaków metabolicznych zachodzących w naszych komórkach i bynajmniej nie do
        opisania w tym miejscu.
        > Laikom niech wystarczy wiadomość, że mogą spokojnie pozwolic sobie na coś
        > słodkiego, nawet bardziej niz w innej porze dnia.
        >
        > Studentka AM po egzaminie z biochemii w ubiegłym tygodniu :)


        Chyba wiem kim jest Twoja pani profesor. Wielką herezją jest powiedzenie przez
        biochemika "tłuszcze spalają się w ogniu węglowodanów". Niedawno odbyła się na
        Akademii Medycznej w Bydgoszczy konferencja poświęcona żywieniu pacjentów z
        chorobami nerek. Jedna o osób wygłaszała to zdania, a autorytety medyczno-
        biochemiczne rwały sobie własy z głowy, następnie kilkoma pytaniami podważyli
        wiedzę biochemiczną pani profesor. Ale to nie jest miejsce na takie dyskusje.
        Prawda?

        Do laików - asia- studentka po egzaminie z biochemii pisze herezje!
        • kokolores No to.. 13.05.04, 01:35
          ..znaczy sie .Jak tyje bo sie objadam po obiadku slodyczami to jestem zdrowa.
          Gorzej by bylo gdybym po takim obrzarstwie stracila na wadze.Pozdrowka.
    • kerstink Re: okropne przyzwyczajenie 13.05.04, 08:36
      Popieram pomysl z mala kawka, dla mnie to tez ladne zakonczenie obiadu.
      K.
    • dorkafi Re: okropne przyzwyczajenie 13.05.04, 09:20
      Moja rada to zjesc suszona morele, jest slodka i zawiera cukry proste, ktore
      nie zamieniaja sie w tluszczyk.
      pzdr
Inne wątki na temat:
Pełna wersja