Dodaj do ulubionych

kulinarne zwyczaje Francuzów :)

IP: *.ds3.agh.edu.pl 13.04.11, 21:37
wątek o włoskich zwyczajach jest bardzo ciekawą lekturą,może ktoś z frakcji francuskiej miałby coś do powiedzenia nt zwyczajów francuskich?
na pewno okaże się tak samo ciekawy jak ten włoski :)
Obserwuj wątek
    • Gość: gosia Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: 82.234.151.* 14.04.11, 14:34
      to ja zaczne :)

      przede wszystkim - regularne jedzenie.
      Rano sniadanie, o 12-13 obiad, o 20 kolacja, czyli drugi obiad

      do wieczornego posilku zasiada cala rodzina, je sie sporo, ale powoli. Po kolacji nie ma podjadania (nikt nie zasiada z wafelkami czy chipsami do wieczornego filmu)

      w pracy je sie w stolowce, albo w miescie, albo odgrzewa wlasny przyniesiony obiad, albo zjada sie duza kanapke . O 12 biura pustoszeja, nie planuje sie zebran w porze obiadowej, itp. Przerwa trwa conajmniej godzine, niekiedy przeciagajac sie do dwoch.

      je sie oczywiscie duzo warzyw, ale tez sporo czerwonego miesa

      Chleb nie jest podstawa pozywienia, sluzy jako dodatek do posilku.

      slodycze jada sie prawie wylacznie w formie deseru (np. ciasto, lody), nigdy miedzy posilkami. Dzieci jadaja podwieczorek, z tego co zauwazylam moze to byc jakas slodka bulka, jogurt, itp.

      generalnie bardzo fajne sa francuskie zwyczaje jedzeniowe :)

      aha, no i to oczywiscie mit, ze Francuzi sa szczupli dlatego ze pija wino / jedza salate, itp. Sa szczupli, bo jedza regularnie, to cala filozofia.
          • coralin Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 14.04.11, 16:04
            Odpowiem Ci z punktu widzenia osoby często bywającej we Francji, wiele lat temu mieszkałam tam krótko. Śniadanie jest skromne, ale bywa szczególnie na północy czymś więcej niż rogalik i bywa ciepłe. Tak jak już napisano powyżej Francuzowi ok. 12 uruchamia się budzik w żołądku i je wtedy ciepły posiłek. Biorąc pod uwagę, że rzadko który Francuz zaczyna prace o 7 (jak to jest w Polsce dość powszechne) nie ma się co dziwić, że śniadanie takie skromne, bo nawet kawa i rogalik na 3 godziny starczą.
            W północnych regionach (Normandia , Bretania) kuchnia jest cięższa i używa się częściej masła niż oliwy oraz śmietanę. Wino jest tak powszechne jak obecnie piwo w Polsce czyli bardzo powszechne (może piwo wygrywa w regionach przy granicy z Niemcami). Regionalizm jest jak najbardziej widoczny. Ciężko w Prowansji kupić naleśniki z mąki gryczanej, które w Bretanii masz wszędzie.
            • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 14.04.11, 17:21
              Piwo w Alzacji (przy granicy z Niemcami) jest bardzo popularne, ale za swoje slynne biale alzackie wina Alzatczycy daliby sie pokroic. Na kazdej wiejskiej czy miejskiej imprezie kroluje wino. Naleza do win renskich. Jest tez wino nautralnie musujace jak szampan, nazywa sie "Cremant d'Alsace". Naprawde bardzo, bardzo dobre. Wszyscy znawcy win, z calej Francji, twierdza, ze gdy mozemy przeznaczyc 50 zl na butelke, to lepiej kupic bardzo dobry Cremant (wymowa: 'kremą' z akcentem na ą) niz niepijalnego szampana z Szampanii (dobre szampany zaczynaja sie od 140 zl - cena francuska, w Polsce obie nalezy pomnozc przez dwa).

              Wino to we Francji niemal religia. Co do czego, jak, w jakiej temperaturze - wiedza naturalna, wyssana z mlekiem matki. Oczywiscie, ze sa Francuzi, ktorzy na winach sie nie znaja, mowia to wprost, jednak w normalnej, w miare zamoznej rodzinie pan domu z namaszczeniem dobiera wina do kazdego dania (w tygodniu rzadziej i jesli juz to proste - raz ze dobre wino jest drogie, dwa - bylby totalny alkoholizm), na stole pojawia sie wiele butelek: do przystawki, do dania, do sera, do deseru i cos mocniejszego na trawienie na koniec.

              Ze sniadaniami jest tak jak napisala Coralin: najczesciej bagietka z konfiturami i kawa, odstepstwa rzadko i raczej blizej granic, gdzie sa obce wplywy, mieszane malzenstwa, etc. Ogolnie na mysl o jedzeniu sera (zoltego) na sniadanie Francuzi otrzasaja sie jak my widzac o szostej rano sledzie w oleju.
              • aqua48 Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 15.04.11, 09:26
                Francuzi z moich obserwacji wcale tak dużo wina nie piją, natomiast do każdego posiłku prócz śniadania piją wodę, w dużych ilościach. Śmiem twierdzić, że bez wody nie byliby w stanie żadnego stałego pokarmu przełknąć. I zagryzają bagietką. Poza tym jedzą rozłącznie tzn. nie tak jak Polacy, na talerzu ziemniaki, polane sosem z mięsa, mięso i surówka, tylko najpierw sałata, następnie mięso. Sałata też jest potrawą narodową. Zaczyna się od niej prawie każdy obiad i kolację. Za to praktycznie nie jada się kanapek. Takich jak u nas na kolację z wędliną, serem, pomidorem. Puree ziemniaczane jest jedzone suche (bez omasty, sosów), popijane wodą i zagryzane bagietką jako osobna potrawa.
                Herbatę piją rzadko, chyba że ktoś lubi, ale zwykle jest traktowana jak u nas ziółka, tzn. jak komuś coś dolega, źle się czuje, ma problemy żołądkowe. Za to częściej pojawiają się właśnie napary z ziół - rumianek, melisa, lipa. Tak normalnie do picia.
                I na koniec posiłków nigdy nie dają deski serów oraz deseru co coraz częściej wchodzi w zwyczaj w Polsce. Albo to, albo to. I oczywiście do tego sera znowu kawałek bagietki. Poza tym nie ma zwyczaju opychania się serem po obiedzie czy kolacji co niestety u nas też jest częste. Tam serka zjada się minimalnie. Nakładanie sobie większych ilości jest źle widziane. A deserem najczęściej jest owoc, albo jogurt.
                • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 15.04.11, 14:38
                  Picie wody do posilku jest naturalne we wszystkich krajach gdzie jest cieplo. Na poludniu Wloch klener czesto zanim przyjmie zamowienie (ledwo siadasz) pyta jaka podac wode (platna). W Grecji dostajesz duza szklanke wody gdy tylko usiadziesz do stolika, nawet jesli przyszlas do baru na kawe: siadasz, przychodzi kelner ze szkalanka wody (pamietam ze nie trzeba bylo za nia dodatkowo placi).

                  We Francji woda "w karafce" jest za darmo. To kranowa, ale w 100% nadajaca sie do picia, bo tu po prostu pije sie wode prosto z kranu. Zwykle jest naprawde smaczna, czasem wrecz zrodlana, gorzej jest w duzych miastach - wiadomo, kanalizacja.

                  Jesli chodzi o sery, to po dwudziestu latach mieszkania we Francji mam calkowicie odmienne doswiadczenia i obserwacje niz Ty. Niedzielny obiad, szczegolnie gdy sa goscie, zawsze konczy sie nastepujacym ukladem dan: ser, deser, kawa, digestive (cos na trawienie).

                  W bardzo dobrych restauracjach tez zawsze jest i ser, i deser lub jesli goscie nie maja sily - do wyboru. Czesto jest to wielki, widowiskowy wozek z serami. Ser jest tez zawsze podawany we francuskich kantynach wojskowych i messach oficerskich. Sama natomiast zas decydujesz co chcesz wziac w uczelnianych czy pracowniczych stolowkach, typu self-servis. Oczysicie ktos kto dba o linie, je mniej, chociaz mnie zawsze zdumiewa ilosc jedzenia jaka na obiad pochlaniaja SZCZUPLI Francuzi.

                  Po takim roznorodnym i obfitym obiedzie, choc jest wczesny, naprawde nie masz ochoty na nic do 20-tej, kiedy jest kolacja. To bardzo dluga przerwa! Gdy jadlam w uczelnianych stolowkach, jadlam znacznie wiecej niz w domu i... chudlam, np. 6-7 kg w dwa lata, nie odmawiajac sobie niczego i jedzac w niedziele takie obiadki jak wspomnialam powyzej. Zadziwialo mnie to, zwlaszcza, ze jestem z tych, ktorzy musza sie plinowac, zeby trzymac wage.

                  Co do ilosci sera, to bywa roznie: tam gdzie jest codziennie (kantyny) w porcji jest go niewiele: jeden kawalek. Natomias w warunkach domowych podaje sie deske serow (trzy do kilku rodziajow), kazdy wybiera te ktore lubi, wiec mozna go zjec calkiem sporo. A restauracyjne wozki serowe to juz osobna historia ;)

                  Przy czym, od razu podkreslam, ze francuskie domy, tak jak polskie, sa rozne i moze sie zdarzyc, ze ktos sera je malo, albo wcale. Ja sie obracam w towarzystwie serojadow ;)
                • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 15.04.11, 14:46
                  Co do kanapek, to golym okiem widac ogromna zmiane - sa powszechne. Jeszcze dziesiec lat temu bylo ich znacznie mniej. Teraz kanapki jada sie czesto do reki zamiast obiadu, to powszechny juz widok na ulicach duzych miast miedzy 12.00 a 14.00. Czesc ludzi siada na okolicznych lawkach, czesc je w biegu.

                  Winem Francuzi sie nie upija, dlatego mozna spokojnie wypic je do obiadu i wrocic do pracy. Nikt nie posadzi nas o alkoholizm :))
                • coralin Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 15.04.11, 15:39
                  Tak jak piszesz co prawda Francuzi jedzą dużo salaty, ale nie jest ona dodatkiem do dania jak w Polsce. Nie łączą ciepłego mięsa z zimną surówką, dodatkiem do mięsa są najczęsciej gotowane warzywa (króluje fasolka). I zgoda co do kanapek, bo co prawda poza domem jadają traktując je jako awaryjny i szybki pólposiłek , ale nie objadają się nimi w domu tak jak Polacy.
                      • coralin Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 18.04.11, 15:12
                        Sałata we Francji to przystawka chociaż warto uważać przy zamawianiu sałatek, bo może się okazać, że trafimy na taką a'la nicejską- na ogromnym talerzu mnóstwo pożywnych składników. Składniki "kluczowe" często zależne od regionu (np. w Sarlat dostałam ogromna sałatkę z mięsem gęsi). Taka sałatka zastępuje latem obiad.
                        • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 19.04.11, 00:25
                          W ogole regionalizacja to podstawa, nie tylko salatowa :)

                          We Wloszech przynajmniej daje sie ogolnie rozdzielic na poludnie i polnoc, we Francji wiele twarzy ma i polnoc (Bretania, Normandia czy Alzacja to zupelnie inne kulinarnie swiaty), i poludnie (Cotes d'Azure i np. Tuluza), a nawet wnetrze kraju, bo sasiadujace ze soba regiony, nie sa jednorodne ani nawet podobne (np. Owernia, Burgunia i tzw. "Centrum"). Widac to zreszta takze i w architekturze, gdybysmy ustawili obok siebie jakies domy z miast lub wsi z kazdego regionu, to beda wygladaly zuplenie inaczej, jak z innego panstwa. W Polsce nie ma takich roznic. Nawet wpolczesnie budowane domki maja inne style w roznych regionach. Pasuja do nich. Nie widzialam, zeby ktos wybudowal sobie alzacki domek na Prowansji i odwrotnie. Kuchnia tez sie tak rozni :)
                          • coralin Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 19.04.11, 15:35
                            Dlatego używając określenia kuchnia francuska pewnie uwzględnia się średnią spożycia czegoś. Czyli mieszkańcy wybrzeży nadrabiają spożycie ryb, owoców morza, które nie są zbyt popularne w Owernii czy Burgundii, ale przyjęło przyjęło się, że Francuzi jedzą dość dużo ryb. Nie wszyscy Francuzi:) Prowansalczyk zdecydowanie nadrabia spożycie oliwy za mieszkańca Normandii, używającego pewnie więcej masła. W Alzacji czułam się jak w Niemczech.Tę inną kuchnię widzi się we Francji i w domach i w knajpach, jest to chyba rzeczywiście bardziej zauważalne niż we Włoszech, które uważam za "królestwo regionalizmu".
                            • miu_m Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 28.04.11, 14:23
                              Moim zdaniem ryby sa wszedzie bardzo poularne i w sklepach w calej Francji jest zatrzesienie swiezych. Zreszta, najwiekszy targ rybny, zaopartujacy cala Francje, znajduje sie w Lyonie, czyli we wnetrzu kraju, a nie gdzies nad morzem.
                              Inny przyklad: bylam kiedys z moimi Alzatczykami w Polsce i bardzo zalowali ze jest tak niewiele ryb w menu (bylo ustalone) - na tydzien dostali je chyba dwa lub trzy razy, glownie na przystawki i to bylo dla nich za malo.

                              W Alzacji czulas sie jak w Niemczech, bo pewno jadlas lokalne dania, ale zapewniam Cie ze na co dzien Alzatczycy nie odzywiaja sie wylacznie szukrutem (rodzaj bigosu), tarte flambée i baeckeoffe - choc daje sobie reke obciac, ze jak beda mieli goscia zza granicy, to zaserwuja mu kuchnie alzacka :)
                      • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 19.04.11, 00:48
                        Normalny codzienny obiad we Francji najczesciej zaczyna sie od surowych warzyw. Zwykle sa to dwie, trzy surowki: marchewka, seler, buraczki lub talerz salaty z jakimis dodatkami np. goracy ser kozi lub prosta salatka typu salata i odrobine dadatkow. Oczywiscie jesli obiad jest bardziej wymyslny, przystawka tez robi sie o wiele bardziej skomplikowana i pozywna.

                        W czasie uroczystych wielogodzinnych obiadow salata jest serwowana po glownym daniu miesnym, przed serami, jako oddzielne danie, choc wtedy nie ma zadnych dodatkow procz vinegrettu.
    • Gość: Frank Drebin Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.dynamic.chello.pl 18.04.11, 15:44
      ja miałem szefa Francuza który przez 365 dni w roku jadł big maki a jak szliśmy do restauracji to robił taki syf na stole ze kelnerki były przerażone np lamanie chleba na obrusie i jedzenie tegoż ze stołu :-) moge w zwiazku z tym moge być nieobiektywny a jeszcze drugi szef jednej z najwiekszych sieci handlowych w Polsce jadł głownie kurczaki z rozna z supermarketu (3 zycie kurczaka) oraz sklepową pizze zwaną przez Polaków Pizza 4 sery Poniedziałek Wtorek Środa Czwartek
      • anthonyb Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 18.04.11, 22:18
        a podobnie je sie chleb we wloszech. lamie sie go bezposrednio na obrusie. Zawsze jest pelno okruchow. niegdy nie zasiada sie do nie zascielonego obrusem stolu na posilki. nikt tez sie nie przejmuje , gdy obrus sie pobrudzi jedzeniem czy winem. Po posilku sie go zdejmuje.
        • Gość: miu Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.fbx.proxad.net 19.04.11, 15:03
          Dokladnie. Wyczytalam w poradniku savoir-vivre pewnej wloskiej hrabiny (wydanym pare lat temu w Polsce), ze upychanie pieczywa na swoim talerzu wrecz jest bledem, bo - jak napisala - pieczywo powinno lezec na obrusie.

          O okruchach nie pisala ;), ale we wszystkich bardzo dobrych restauracjach, takze we Francji, po glownym daniu, gdy wiadomo ze juz nikt nie bedzie jadl pieczywa, do stolu przychodzi kelner z zestawem do sprzatania okruszkow (bardzo mala szczoteczka + szufelka ze srebra lub srebrnopodobna, czasem inne gadzety) i po prostu sprzata je, zeby przy deserze i kawie bylo przyjemniej.
          • coralin Re:OT 19.04.11, 15:40
            Gość portalu: miu napisał(a):

            > O okruchach nie pisala ;), ale we wszystkich bardzo dobrych restauracjach, takz
            > e we Francji, po glownym daniu, gdy wiadomo ze juz nikt nie bedzie jadl pieczyw
            > a, do stolu przychodzi kelner z zestawem do sprzatania okruszkow (bardzo mala s
            > zczoteczka + szufelka ze srebra lub srebrnopodobna, czasem inne gadzety) .

            Nie związane z tematem, ale przypomniało mi się, że moja mama w 1982 lub 83 roku dostała taki superelegancki zestaw z szufelką i szczoteczką do okruszków. Data ma znaczenie, to stan wojenny, zaopatrzenie w sklepach żadne i taki gadżet:)
      • kr_ka_11 Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 19.04.11, 14:14
        annu.naki napisała:

        > Ciekawy wątek ale lepiej żeby się wypowiadali forumowicze mieszkający na stałe
        > i od lat we Francji a nie tacy co byli w tym kraju na semestr z erazmusa i zgry
        > wają ekspertów jak zwykle gdy wątek dotyczy obcego kraju.

        niezależnie od tego czy wypowiadają się osoby z erasmusa czy te mieszkające w danym kraju latami, wątki z tej serii są bardzo ciekawe i bardzo fajnie się to czyta.

        może nie ma co zabraniać wypowiadać osobom które mają coś do powiedzenia? w końcu to forum, bez sensu takie ograniczenia. swoją drogą żadnych eksperckich tonów nie zauważyłam.
        • miss_coco Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 21.04.11, 21:04
          Warto tez wspomniec o roznicy miedzy kuchnia wiejska a miejska. Na wsi czas plynie troszeczke wolniej i posilki wygladaja inaczej. Nawet w srodku tygodnia dluzej sie siedzi przy stole. Entree to czesto domowej roboty przepyszny pasztet. Posilek zaczyna sie tez czesto od zmiksowanej zupy. Rowniez w srodku lata. To moje wspomnienia z regionu Charentes, zeby nie bylo tylko o tym co na Poludniu i Polnocy. I jeszcze bardzo ciekawy zwyczaj (faire son chabrot) - talerz po zupie oplukuje sie czerwonym winem, ktore nastepnie wypija sie prosto z tegoz talerza ;))
          • miu_m Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 28.04.11, 14:34
            Z ta zupa bywa roznie. W porze obiadu bardzo rzadko spotykam sie z zupami. Nawet w kartach w restauracjach zup jest niewiele, chyba ze w bogatym menu (zestaw) np. z osmiu/dziewiecu dan, jedno z nich to zupa, z tym czesto jest jej tyle ile weszloby do literatki, ale jest popisem sztuki kulinarnej: smak, kolor zawsze rewelacyjny; jest jej malo, bo przy takim zestawie dania musza byc male, zeby dalo sie je wszystkie zjesc.

            Natomiast we Francji kolacja jest takze nazywana "soupé" (czyli "zupownia"?), bo czesto na kolacje w domach jada sie zupe.
            • felinecaline Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 28.04.11, 20:45
              W porze obiadu rzadko spotykasz sie z zupami, bo we Francji zupa jest daniem kolacyjnym par excellence, jak slusznie zauwazylas od tego tez kolacja nosi swoja nazwe (z mala korekta): supeR (co nie znaczy "super" w sensie superlatywu oczywiscie ). Podobnie zreszta w Jez. angielskim (have supper).
              Ale tez o ile diner ma swoj synonim w postaci super to i zupa (soupe) niekoniecznie musi zadowalac sie ta nazwa, istnieje bowiem wiele synonimow zaleznie od charakteru popularnego jadla.
              Tak wiec znalam w rodzinie dzieci, ktore z uporem odmawialy jedzenia na kolacje soupe a z nieposkromionym apetytem pozeraly swoje porcje "velouté". Niby to samo, ale lepiej brzmi nie tylko dla dzieciecego ucha - i w menu restauracyjnym tez lepiej wyglada :D
              Jesli jednak ktos zdecydowanie nie lubi ani zup ani ich "kremowych" jak wlasnie velouté wersji to zawsze moze sie pozywic zjadajac czy raczej wypijajac "consommé albo po prostu optujac za bouillabaise czy bisque.
              Ta pierwsza to tradycyjna zupa rybna z poludnia, juz chyba dosc powszechnie znana w Polsce przynajmniej z nazwy, ta druga to zupa z dowolnych skorupiakow.
            • miss_coco Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) 28.04.11, 21:18
              Posilek na wsi a w miescie to jak wczesniej napisalam ogromna roznica. Nie ma co porownywac z tym, co jada sie w miescie czy w restauracjach. W Charentes pracowalam kiedys w regionie koniakowym i pinau w winnicach przewaznie latem. Winobranie zaczynalo sie czesto dopiero pod koniec wrzesnia i z pazdziernikiem i wtedy juz musialam byc z powrotem na uczelni. I choc to bylo lato, zupa byla bardzo czesto, podobno wraz z nadejsciem chlodow podawano ja jeszcze czesciej. Wiazalo sie to pewnie z faktem, ze na wsi czesto ludzie maja jeszcze tradycyjne warzywniaki i swoje wlasne warzywa, i trzeba bylo jakos je przerobic, kiedy obrodzily.
              Zupa jest na wsi oczywiscie najczesciej zmiksowana. Kiedy poproszono mnie o zrobienie czegos polskiego, na pierwsze danie byla jarzynowa z mlodziutenkim kalafiorem z ogrodu i mlodym groszkiem, a przy stole znalezli sie tacy, ktorzy zaczeli od rozduszania warzyw na talerzu widelcem ;))
            • felinecaline Re: tez tam bylem,pozdrawiam 28.04.11, 20:51
              W Charentes robia sobie "chabrot", u mnie i w kilku osciennych departamentach) jada sie "pigéane"tzn bulion miesny "wzbogacony" czerwonym winem. No, coz - my mamy nasz barszczyk z burakow, na ktory z kolei tubylcy spogladaja nieco podejrzliwie (ale lubia - nawet moja sp Tesciowa, byle dla niej w wersji "zabielonej" smietana).
    • ela.tu-i-tam Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) -- oczami stad 23.04.11, 10:14
      Doskonaly watek, bardzo dobrze sie czyta mieszkajac we Francji od stu lat (Paryz), maz Francuz (z przodkami w Corrèze, Limousin). Powinnien byc takze watek "co Francuzow denerwuje w kulinarnej Polsce" ...

      Gosia napisala dobre podsumowanie. Pelno uwag jest dobrych, zauwazylam tylko troche mieszania posilku duzego (swiatecznego, 5 dan i wiecej) z codziennym.

      Sztywne godziny posilkow, wszedzie, w domu, szkole, pracy. Nikt nie podjada. Zaproszeni na obiad czy kolacje nie pytaja "na ktora?" tylko " czy raczej o 12-tej czy o 13-tej?", a kolacja, wiadomo, o 20-tej. Francuzi nie sa az tak punktualni jak Niemcy, jest kwadrans luzu (zaproszenie w Niemczech na 20-ta oznacza ze 19:55 parkujemy obok, i punkt 20-ta naciskamy na dzwonek do domu ...).
      // Teraz prosze wyobrazic sobie moja meke w Wwie, gdy *nigdy* nie wiadomo kiedy, i gdzie potrafia jesc obiad o 16-tej czy 17-tej ... mozna wpasc do kogos po poludniu i natknac sie na talerz na stole ... //

      Sniadanie male, ja 365 dni w roku pije bol kawy z mlekiem, i jem kawalek chleba (baguette tradition), jakies 10 cm, z konfitura bez masla. Maz podobnie, bol kawy, szklanke soku pomarancz czy grajfrut, chleb z masla bez konfitury. Croissants sont bardzo tluste, wiec jemy ze 3 razy w roku.

      W stolowce pracowniczej jest zawsze bufet salatek, wybor kilku dan glownych, sery, desery, owoce, wino, napoje - co nie znaczy ze sie je to wszystko. "Normalne" to przystawka, danie glowne, i albo ser albo deser czy owoc - tak jak w stolowkach szkolnych.

      Ale nie wszyscy maja stolowke pracownicza, wiec albo ticket restaurant (ktore pracownik placi pol ceny, druga polowe placi pracodawca), albo za wlasna kase, kupuje cos na miescie, nie koniecznie restauracja (nie zawsze jest czas na, i codziennie to meczace na zaladek), moze byc sandwicz albo kawalek quiche (jarzynowa, czy z ryba, czy lorraine) albo pudelko z gotowa salatka w piekarni, albo u traiteurs (garmazeria po polsku ?).

      W przedszkolu od malutkiego uczy sie dzieci, ze zwykla woda jest najzdrowsza do picia, i jedyny napoj ktory gasi pragnienie. W czasach gdy moje dzieci byly w szkole, i zawsze w swietlicy (malo kto moze wrocic z pracy przed 18-19-ta), to na podwieczorek o 16:30 dostawali kawalek chleba z konfitura i bez masla - to tez jest tradycyjny zdrowy podwieczorek dzieci francuskich. Dostaja takze jogurt czy owoc.

      U mnie w domu wino jest codziennie na stole, maz kupuje rocznie z 200 butelek, i chomikuje w piwnicy. Nikt sie winem nie upija, to zawsze z posilkiem, czesto sa dwie butelki na stole, biale i czerwone (ale nie dwie butelki sie pije na raz we dwoje !).
      Moj maz gotuje, bo uwielbia to robic. Na codzien zawsze zaczyna sie jakas salata jarzynowa, potem danie glowne czyli kawalek miesa lub ryby, z jarzyna (gotowana szparagowka, cykoria, brokuly, czasem ziemniaki, albo odmrozone gotowe pyszne jarzyny tajines), kawalek sera. Czasem jest deser (ja pieke), jak nie deser to owoc czy lody.

      Kawalek chleba lezy zawsze na stole, i jest pelno okruszkow // ja sciagam talerze po "slonym", zbieram okruszki, i daje talerze na "slodkie" //.
      Przy bardziej uroczystym posilku z obrusem, obrus zawsze idzie do pralki po posilku.

      Bardziej uroczysty posilek (z dziecmi, na swieta, ze znajomymi): dodamy na pewno aperitif (czesto na bazie rumu, z lemonkami i grajfrutem), do tego smakolyki z Antyli czy Reunion: pikantne samusy, boudin créole, bonbon-piment, itp. Na przystawke, zamiast salaty jarzynowej, moze byc foie gras (albo z puszki, albo sami potrafimy upiec mi-cuit), albo jak juz wielkie swieto to owoce morza czy homard. Potem zielona salata. Miesiwo czy ryba glowna, na polmisku, jarzyny obok. Sery. Ciasta i lody, kawa, digestifs.
      Po takim posilku w poludnie to wieczorem bedzie bol zupy jarzynowej i ser ...

      Wazne: u nas NIGDY nie gotuje sie "do przodu", mieso czy ryba sa przygotowane i ida do piekarnika jak juz goscie sa w domu i czas pod kontrola, bo gotowanie tutaj to co do minuty ...

      Wesolych Swiat ! (ide piec sernik, fromage blanc faisselle ocieka od dwoch dni ...)
      • kalibetre Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) -- oczami sta 24.04.11, 17:02
        ela.tu-i-tam napisała:
        > // Teraz prosze wyobrazic sobie moja meke w Wwie, gdy *nigdy* nie wiadomo kiedy
        > , i gdzie potrafia jesc obiad o 16-tej czy 17-tej ... mozna wpasc do kogos po
        > poludniu i natknac sie na talerz na stole ... //

        Hmm.. trudno o sztywne godziny posiłków kiedy np. kończy się pracę w różnych godzinach. Ja obiado-kolację jadam na tygodniu o 20 bo nie mam innej opcji skoro pracuję do 18. Obiad w niedzielę jemy zazwyczaj o 14 chyba że planujemy jakiś wyjazd - wtedy przesuwamy go dogodną dla nas godzinę - zazwyczaj wcześniejszą ale zdarza się tez że jemy obiad dopiero po powrocie. Dziwi mnie Twoja irytacja. Skoro wpada się bez zapowiedzi nietrudno zastać kogoś przy stole ;)

        • felinecaline Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) -- oczami sta 24.04.11, 17:26
          Tu nie ma sie co oburzac na nasze ("zagranicznych") zdziwienie. Wiele z nas wyjechalo jeszcze w okresie, kiedy w owczesnym PRLu pracowalo sie do 14.00 lub 15.00.
          Kiedy przyjezdzamy z dluzsza czy krotsza wizyta czasami bywamy zdziwieni. Np ktos z rodziny towarzyszy namw ciagu dnia, inni schodza sie, jak ich pracodawcy to przewidzieli. Czesto jednak nikomu nie przyjdzie do glowy nas, okresowych "pasozytow" uprzedzic a wystarczyloby powiedziec: "wiecie, z powodow pracowych nie ma u nas stalych por posilku, gdyby ktos z Was byl glodny - wystarczy powiedziec, albo samoobsluzyc sie z lodowki albo moze o jakiejs (wziete z sufitu) no 16.00 postawcie na kuchence toito, co jest przewidziane na dzis" .
          Zaloze sie, ze zaden gosc by sie nie obrazil, czasami ciezko jest zniesc dluzszy okres ..."bycia obslugiwanym". Tak wlasnie od lat postepuje z nami moja ukochana "prawiesiostra", ktorej za to nieskonczone dzieki.
          Z drugiej strony nic nie stoi tez na przeszkodzie, zeby to "wakacjusz(ka) od czasu do czasu przygotowala swoja "zagraniczna" specjalnosc.
          przy obecnym zaopatrzeniu nie przedstawia to najmniejszej trudnosci a moze wykreowac rozne fajne i sympatyczne sytuacje (i wprost przeciwne tez, jesli sie zapomni upewnic, ze ktos z gospodarzy czegos organicznie nie znosi).

        • felinecaline Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) -- oczami sta 28.04.11, 21:12
          Nie ma we Francji koniecznosci miec antylskie pochodzenie, aby pijac aperitify na bazie rumu, choc "le petit punch antillais" rzeczywiscie tylko Antylczycy przyrzadzaja z niezrownana maestria:bialy rum, syrop z cukru trzcinowego, limonka i lod).
          Nie pytajcie o proporcje - to jak z polskim bigosem, co dom to inne.
          Tu kilka wersji:
          www.punch-caraibe.fr/recettes-punch.html
          Rzeczywiscie, najlepszy, jaki pilam przyrzadzany byl przez Martynikanczyka - partnera kuzynki.
          Ale Francuz z Metropolii nienawykly do przyrzadzania tego aperitifu z latwoscia moze sie podeprzec gotowa mikstura, calkiem dobra zreszta , znana jako jedna z niezliczonych wersji "Planteur" - najlepszy pedzony jest o dziwo na przedmiesciu mojego miasta, polecam chocby wirtualna wycieczke na www.cointreau.com a jak juz bedziecie w okolicy to i prawdziwe zwiedzanie nie wspominajac o degustacji w samej destylerni.
          www.bloc.com/article/art-et-culture/musees-et-patrimoine/la-visite-du-musee-cointreau-un-moment-culturel-et-gastronomique.html
        • ela.tu-i-tam Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) -- oczami sta 01.05.11, 18:42
          Gość portalu: mika napisał(a):

          >> aperitif (czesto na bazie rumu, z lemonkami i grajfrutem), do tego
          >> smakolyki z Antyli czy Reunion
          >
          > Domyślam się że mąż pochodzi z tamtych terenów z dawnych kolonii, bo Francuzi
          > z Francji w ogóle bardzo rzadko piją rum, na aperitfi jest pastis, wina
          > aperitifowe, szampan, kir.

          Anienie, jak napisalam "maz Francuz (z przodkami w Corrèze, Limousin)", zadne kolonie.
          To wszystko zalezy na jakich ludzi wpadlas, poniewaz zarowno maz jak i ja, bardzo duzo podrozowalismy, to pijemy co lubimy.
          Tak sie akurat sklada, ze pastisu nikt w poblizu nie lubi, a ja najbardziej, u nas nigdy nie ma.
    • Gość: Katiko Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: *.w82-127.abo.wanadoo.fr 02.05.11, 22:49
      Ja wlasnie skonczylam moj 5 miesieczny pobyt we Francji, wiec podam Wam kilka przykladow menu posilkow jakie jadlam z Francuzami:

      SNIADANIA:
      kawa, croissant lub bagietka, serek twarogowy, marmelada/dzem/itd.

      KOLACJA 1:
      entre:
      salatka z mache' (Locusta Valerianella), "marynowane" w kaczym tluszczu zoladki kacze , orzechy wloskie i sos balsamiczny + bagietka
      / lub zupa krem wielowarzywna
      danie:
      zapiekana fasolka szparagowa z boczkiem, zielona pietruszka, i czosnkiem (na masle) +bagietka
      deser 1: sery + bagietka
      deser 2: Ile flottante, czyli krem z zoltek, vanilli i mleka, przystrojony ubitymi zapiekanymi lub gotowanymi piankami z bialka, polane karamelem!!!
      na trawienie: 25ml mocnego likieru lokalnego (40%)


      kolacja 2:
      entree: salata z mieszanki salat
      danie: coq au vin: czyli czesci koguta z zasmazana cebula i pieczarkami gotowane w czerwonym winie z dodatkiem whisky, podane z malym dodatkiem puree ziemniaczanego
      deser 1: sery
      deser 2: ciasto fondue czekoladowe + kawa

      kolacja 3:
      entre: ugotowane w bulionie zgriolowane plowki pora, polane sosem z musztardy pelnoziarnistej / lub foie grass z dzemem cebulowym lub brzoskwiniowym albo gestym slodkim winagre
      danie: marynowana i gotowana/smazona we kaczym tluszczu piers kaczki z dwoma ziemniaczkami i kilkoma fasolkami szparagowymi
      deser 1: sery
      deser 2: fondue czekoladowe ze swiezymi owocami: jablka, gruszki, banany, truskawki, ananas + kawa

      obiad 1:
      ostrygi z cytryna / vinegre
      Poza tym nie mam pojecia co jadaja na obiady bo te akurat gotowalam sobie sama.

      W kazdym razie kuchnia francuska jest pyszna i... wysokokaloryczna. Tradycyjna kuchnia bazuje na masle i tluszczach zwierzecych: wszelkiego rodzaju confi to mieso marynowane w tluszczu i potem albo gotowane w nim do miekkosci albo gotowane do tem 43C, kiedy to wnetrze np. piersi kaczki jest jeszcze krwiste. Prawie wszystkie sosy do mies, ryb czy slimakow w najlepszych restauracjach oparte sa na masle: sos do blaquette de veau - to w 99% sos beszamelowy, wypelnienie muszli slimaczanych to maslo z zielona pietruszka i ewentualnie czosnkiem.

      Pewne jest jedno: je sie wolno delektujac jedzeniem. Przerwe obiadowa ma sie obowiazkowa - jak jej nie wezmiesz to i tak Ci idliczaja 45min pracy (z reguly). Wina poza tym, ze sa dodatkiem do dan, sa tez baza do gotowania.

      Na ulicy, w biegu nikt nie je!!! Nie widac ludzi z 0.5litrowymy kubkami coli lub kawy.
      Jedzenie, nawet male to czas na odpoczynek i celebracje.
    • Gość: nena Re: kulinarne zwyczaje Francuzów :) IP: 213.166.198.* 05.03.22, 18:06
      Bylam zaproszona na obiad do domu rodowitej francuski, przedstawicielki wyzszej klasy spolecznej. Podala mi na jednym talerzu rozgotowany, miekki ryz i mokre mieso wyjete z zupy, przystawki nie bylo. Do picia nie pamietam co bylo,chyba woda, albo w ogole nie bylo picia.
      Na deser byl jogurcik dla dzieci. Zeby bylo mi sympatycznie,byly otworzone drzwi do pralni,ktore byly przy kuchni, a tam byly porozrzucane po calej podlodze brudne ubrania.Jezeli chodzi o moje zwyczaje kulinarne, to wczesniej owa francuska byla w moim mieszkaniu,ktore wynajmuje we Francji, i zostala przyjeta zgodnie z polska tradycja "gosc w dom,Bog w dom"czyli obiad,deser,upieczone przez mnie ciasta...Ktos powie, ze katolicy tak maja, ze sa bardzo otwarci,ale owa francuska tez jest katoliczka i biega do kosciola 4 razy w tygodniu., ja bardzo rzadko. Bylam tez w innych domach francuzek, tez przedstawicielek wyzszej klasy, ale one nigdy nie mialy domowego ciasta, zawsze kupione. Jadlam raz domowe ciasto,tzw.tarta,ale to bylo u Wegierki,ktora mieszka we Francji. Takie sa moje doswiadczenia.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka