a w Japonii...

IP: *.kyuken.co.jp / 211.121.143.* 11.05.04, 14:17
jestem teraz w Japonii, ale jem tylko w McDonaldsie. Jedzenie tutaj jest
paskude, wszystko jakies surowe, bleee. jak nie surowe to sie rusza. A wy
pewnie podniecacie sie tym jedzeniem co? heheh cudze chwalicie....
    • marghe_72 Re: a w Japonii... 11.05.04, 14:20
      Kuchni japońskiej nie znam.. ale sugeruję zapoznac:) miłych tubylców i popytac
      co warto spróbować.

      aha.. porównaj sobie Amerykanow (McDonaldS) i Japończyków (rzekoma surowizna)...
      Ja bym jednak skłaniała sie ku surowiźnie
      • Gość: koko Re: a w Japonii... IP: *.kyuken.co.jp / 211.121.143.* 11.05.04, 14:26
        tubylcy są okropni. Zamknięci w swoim świecie całkiem. Ani troche sie nie da z
        nimi dogadać. mushi mushi :P

        widzisz, nie znasz japonszczyzny, a ku niej sie sklaniasz.... symptomatyczne...
        • marghe_72 Re: a w Japonii... 11.05.04, 14:29
          .. po porównaniu z mc'donaldsem skłaniam sie ku surowiźnie.
          Rozsądne, nie symptomatyczne. Logiczne.
          M.
        • taka_tam Re: a w Japonii... 11.05.04, 14:30
          moja znajoma niedawno wróciła z dłuższego pobytu w chinach. opowiadała, że to,
          co oni tam jedzą nijak się ma do tego, co my tu jemy w chińskich knajpach
          (prowadzonych przez chińczyków). wszystko było bez smaku, przypraw i
          półsurowe...
          • Gość: koko Re: a w Japonii... IP: *.kyuken.co.jp / 211.121.143.* 11.05.04, 14:43
            O właśnie... tak jest w istocie. Ciezko tu sie zyje... oj ciezko... a jak
            drogo... a i zdrowe to pewnie nie jest, jesli pochodzi z upraw, ktore ja widuje.
            lost in translation pokochalem od nowa, jeszcze mocniej :)
            pozdrawiam... pora obiadu u was... pewnie wcinacie kiszońce :P
    • Gość: H.T. Re: a w Japonii... IP: *.proxy.aol.com 11.05.04, 14:37
      McDonald's był wspomniany tutaj parę razy, ani razu poprawnie napisany...
    • marghe_72 Re: a w Japonii... 11.05.04, 14:39
      Masz rację HT
      Poprawiam sie - Mc'Donald's. ok?

      Słynę z literówek:)
      M.
    • Gość: n0str0m0 to se trza bylo zabrac kanpki na droge/nt IP: 218.24.185.* 11.05.04, 15:13
      • marghe_72 Re: to se trza bylo zabrac kanpki na droge/nt 11.05.04, 15:18
        zbaczając nieco z tematu .. ale tylko nieco.

        "Łee, co oni tu za żarcie podają.. jakieś świnstwa morskie (...*) .. kto to
        słyszał, zeby nie można było pożadnego schabowego zjeśc na tych wczasach.
        Skandal!... To co, ja mam niby codziennie makaron (...*) jeść? O zupach nie
        słyszeli?? Za takie pieniądze to mam prawo wymagać.. itp itd"
        Scenki z Zycia wzięte.

        *wpisac co sie żywnie podoba w zależnosci od kraju w którym sie przebywa

        • linn_linn Re: to se trza bylo zabrac kanpki na droge/nt 11.05.04, 16:39
          Oj Marghe, Marghe... Ubawilas mnie, ale to chyba dotyczy wielu nacji. Wlosi sa
          jeszcze gorsi. Pamietam przypadek wloskiej wycieczki, ktora dlugo okupowala
          hall hotelowy. Nie chcieli zgodzic sie na rozmieszczenie na roznych pietrach.
          Dlugo ich przekonywano, a oni nie i nie. Nie znali sie wczesniej, wiec trudno
          to bylo zrozumiec. W koncu sprawa sie wyjasnila: w samolocie dowiedzieli sie,
          ze jedna z rodzin ma elektryczna maszynke do kawy. Wszyscy chcieli nocowac w
          poblizu.
          • Gość: Marghe_72 Re: to se trza bylo zabrac kanpki na droge/nt IP: *.aster.pl / *.acn.pl 11.05.04, 17:22
            Co racja to racja :)
            M.
    • Gość: Camille Re: a w Japonii... IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 11.05.04, 17:17
      Bylam tam pare lat temu i to jeszcze w okresie, gdy nie jadalam sushi.
      Oczywiscie bardzo sie meczylam, dopoki nie odkrylam takich malych barow z zupa
      z "ichniejszym" makaronem. Czasm byla do niego jakas "wkladka", ale wybor
      zalezal od Ciebie.Do zludzenia przypominal mi rosol i na tym zylam te kilka
      dni. Poznasz po takich malych klitkach, gdzie przy barze siedza sami lokalni
      ludzie i kazdy ma przed soba duza miseczke. Faktem, w sklepach nie maja chleba
      i wedlin/zeby sobie zrobic kanapke/, ale mojej kolezance udalo sie znalezc w
      Tokyo francuska piekarnie gdzie namietnie wykupywala wszystkie croissant.
      Poza tym kuchnia japonska to nie tylko surowe ryby i glony- czasem przed
      wejsciem do restauracji wisza szyldy co oferuja-jak zobaczysz talerz z czyms co
      wyglada jak panierowany kotlet, wchodz i zamawiaj. To jest naprawde smazone
      mieso! Powodzenia!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja