Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już

12.12.11, 19:55
bigos, kapustę z grzybami, uszka, pierogi z kapustą i grzybami.
A Wy ?
    • kosmopolitesiorbut Re: W zeszłym tygodniu pierogi, 12.12.11, 20:12
      kapusta z grzybami w sezonie grzybowym w połowie w postaci farszu.
    • marzeka1 Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:22
      Zamroziłam już:
      - uszka do barszczu z kapustą i grzybami
      - filety z karpia
      - pierś gęsią do pieczenia
      - zrobiłam w słoiczki galaretę z kurczaka
      - zakupiłam mój ulubiony Barszcz Krakus
    • vandikia Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:23
      Święta przygotowuje moja mama :) idę na gotowe.
    • roseanne Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:26
      mam zakwas na barszcz
      kupine chyba z 6 roznych mak bezglutenowych i trzecie podejscie do chleba
      • kosmopolitesiorbut Re: Bezglutenowe ciasto - podpatrzone u 12.12.11, 20:34
        Marthy Steward i ulepszone o dodatki. Zamiast migdałów można dodać na przykład "zmalakserowane" orzechy...
        www.przepisykulinarne.org/ciasto_z_polenta_11219.html
        • roseanne dziekuje za podpowiedz 12.12.11, 20:45
          kukurydza tez zabroniona,
          ale akurat ciasto mam juz obcykane
          na bazie maczki migdalowej, ryzowej i jajek przepiorczych
          • kosmopolitesiorbut Re: Możesz podać przepis?ntxt 13.12.11, 03:51

            • roseanne ciasto bezglutenowe, migdalowe 13.12.11, 16:38
              mala tortownica, 22cm
              2/3 szklanki maczki migdalowej
              1/3 szklanki maczki ryzowej
              1/2 cukru, z brazowym bardziej aromatyczne
              8 jajek przepiorczych + 3 lyzki wody zimnej
              1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
              1/2 lyzeczki ekstraktu waniliowego lub limonczelo

              suche skladniki zmieszac, poza cukrem

              jakja, woda i cukier ubic do bialosci, dodawac syche po lyzce - konsystencja jak na tradycyjny biszkopt
              pieklam 35 minut w 180C, trzeba sprawdzic dopieczenie paptyczkiem - czasami migdaly sa wilgotniejsze i trzeba dolozyc 5 minut
              • eurytka Re: ciasto bezglutenowe, migdalowe 13.12.11, 19:38

                Nie ma się czym chwalić:(
                To nie jest smaczne takie zamrożone i odgrzewane.
                Pierogi takie, to już nie to:(
                Prawdziwa restauracja tego nie robi.
                Zapytajcie p.p.Gesler
                • kosmopolitesiorbut Re: ciasto bezglutenowe, migdalowe 13.12.11, 20:43
                  eurytka napisała:
                  > Zapytajcie p.p.Gesler
                  Też mi autorytet... Baba majtająca włosami nad garami.
                  • eurytka Re: nie a sie czym chwalić 13.12.11, 21:33
                    O tej pani z majtającymi włosami i błyszczącą cerą, nie myślałam
                    tylko o tym panu Geslerze i in pani Gesler
                    Ten pan Gesler, taki starszy pan tak przekonująco i wymagająco o tych restauracjach prawdziwych opowiadał o pokazywał w tv
                    i o pierogach i maczance krakowskiej o wielu innych potrawach snuł,
                    i prezentował, że aż ślinka mi ciekła...
                    • kosmopolitesiorbut Re: Pewnie dlatego jest bakrutem... 13.12.11, 23:03
                      Również życiowym. A opowieści snuł żałosne.
              • kosmopolitesiorbut Re: Dzieki!ntxt 13.12.11, 20:42

    • igab Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:28
      Zapomniałam jeszcze o dwóch udzcach indyczych , zamarynowanych wcześniej , nadzianych suszonymi śliwkami w siateczkach (gotowe po rozmrożeniu do upieczenia) :)
      • kosmopolitesiorbut Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:36
        O barszczach (nie tylko czerwony zakwas), pieczeniach i masach na pasztety nawet nie wspominam bo stanowią stałą obecność w zamrażarce.
        • Gość: miki202 Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: *.nat0.sta.nsm.pl 13.12.11, 13:08
          Muszę wcześniej przygotować obiad świąteczny. Właśnie zamarynowałam cielęcinę, zrobię z niej potrawkę z grzybami, dobrze się mrozi. Mam polędwiczki cielęce, danie błyskawiczne, rosół b. esencjonalny - ale jaka zupa? Przystawki, obawiam się, nie zrobię wcześniej, ale może jakiś deser?
      • roseanne Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:43
        powiem tak, cholernie trudno jest przygotowac tradycyjne swieta, gdy nagle , prawie z dnia na dzien czlek sie dowiaduje, ze w zasadzie z podstawowych produktow moze spozyc

        sol, cukier,pieprz
        cebule, kapuste, marchewke,buraki
        groch
        kurczaka i indyka
        lososia i dorsza
        • roseanne Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 12.12.11, 20:50
          dozwolone jeszcze
          gryka, ryz, proso, tapioka i jajka przepiorcze

          na szczescie wszystkie przyprawy ziolowe + curry sa ok
          • jacek1f zamrozilem choinkę i bombki:-) 12.12.11, 21:35
            zakwas na okraglo sie robi,
            we srode sledzie cytrynowe,
            kapusta czarna na 4 dni przed,
            resszta siweza oprcz pierniczkow, ale to nie ja:-)
            • aqua48 Aj tam, aj tam.. 12.12.11, 22:44
              Niczego nie mrożę, wszystko robię na bieżąco. Ciasta i ryby przygotowuję w wigilię Wigilii, uszka i kluski w Wigilię rano, barszcz też, w pierwszy dzień Świąt idziemy w gości, a w drugi wrzucam łososia na patelnię, a pstrąga do piekarnika i wystarczy. Jakoś zawsze zdążam przed pierwszą gwiazdką.
              • nobullshit Re: Aj tam, aj tam.. 13.12.11, 00:05
                No właśnie, aj tam.
                Czekam, aż ktoś napisze, że zamroził choinkę i opłatek. Jasne, że trzeba się zorganizować, zwłaszcza przy dużej rodzinie, i że niektórym potrawom mrożenie nie szkodzi, a nawet im służy.
                Ale mam wrażenie, że wiele osób sprowadza święta do kategorii problemu logistycznego. Jeśli mają być tylko tym, po co je obchodzić? Po co robić aż tyle rzeczy? Może lepiej wyrzucić połowę menu i zostawić sobie trochę miejsca na radość? Taką zwykłą radość, zamiast satysfakcji, jak to świetnie wszystko zaplanowaliśmy, jak się uwinęliśmy, i ile dań na Wigilii było odgrzewanych...
                • kooa Re: Aj tam, aj tam.. 13.12.11, 10:21
                  święta to jest operacja logistyczna, czy tego chcemy, czy nie;) zwłaszcza kiedy zjezdza się 15 osób - Nobullshit, mnie się wydaje, ze nie ma potrzeby, by rezygnować z polowy menu, jeśli mozna to zorganizowac tak, by nie być zmęczonym a podać to, na co często cały rok się czeka... Nie wyobrazam sobie robienia wszystkiego na ostatnią chwilę, bo i kolejki sa większe i stres niepotrzebny, prezentów tez nie zostawiam na ostatnią chwilę, ostatnimi laty mam komplet przewaznie pod koniec listopada. A z dziecinstwa pamietam, jak mama nas ganiala - a to odkurzyc jeszcze trzeba, pierogi lepic, salatke kroic, ryby smazyc, ciasta ukrecac - kumulacja wszystkiego w ostatni czy przedostatni dzien - byla tak wykonczona, ze wszystkim udzielala sie nerwowa atmosfera - ja tak nie chcę, i dzieciom moim chcę tego oszczędzic (jedno ma 2,5 roku, drugie urodzi sie za 2 miesiace, ja musze rozkladac sily, i tak planowac, zeby z dwulatkiem u boku dalo sie cos zrobic). Ale to ja i moje zdanie.

                  I tak, na grudzien rozkladam sobie robotę, w jeden weekend pierogi, uszka, paszteciki, w inny pierniki i lukrowanie, w kolejny bigos - to wszystko mam juz zrobione. Buraki na zakwas tez nastawione. Oplatek tez mam, a choinkę kupię prosto z lasu, kto wie, moze bedzie zamrożona;) I dlatego jestem juz spokojna, i mam czas na radość, klejenie z dzieckiem lancuchów, balwanków czy lepienie z masy solnej, spiewanie kolęd i takie tam, a nie nerwowe bieganie po sklepach czy stanie przy garach na ostatnią chwilę.

                  Pozdrawiam znad pełnego zamrażalnika;)
                  • kosmopolitesiorbut Re: Aj tam, aj tam.. 13.12.11, 11:12
                    Chciałem napisać podobnie w treści. Na cholerę nerwowo, kiedy można nastrojowo. U mnie było w dzieciństwie podobnie. No i to latanie do sklepu w ostatnim momencie bo czegoś zabrakło a za PRL-u nie było tak chop siup, że zejdę piętro niżej jak teraz i mam. I fakt, że to jest przedsięwzięci logistyczne i to do ostatniej chwili bo nie wyobrażam sobie aby na stole dania na ciepło były takie tylko z nazwy. A chłodnych zup (dla mnie ciepłe to takie co aż parzą) nienawidzę.
    • alpio23 Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 13.12.11, 11:00
      Ja mam plan na najbliższy weekend - na wigilię wprawdzie idziemy składkową i mam tylko 2 potrawy (na szczęście pierogi) do zrobienia, ale za to w dużej ilości. Ale w 2 dzień świąt potrójne urodziny - szkoda, że całego tortu się nie da zamrozić....
      • kosmopolitesiorbut Re: Mrożony tort? W czym problem? 13.12.11, 11:13
        Jeden z wielu:
        mojewypieki.blox.pl/2009/02/Mrozony-tort-bezowo-cytrynowy.html
    • Gość: zadumana Wszystko to operacje logistyczne... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 12:24
      Tak już mam, że ciągle walczę o czas wolny i od zawsze wiem ile minut co mi zajmuje. Walka niestety na ogół przegrana, ale wygrany chociaż czas na spanie, bo bez tego padłabym niechybnie.

      Święta w dużej części mrożone i powtórzę co pisuję tu niemal co roku od lat - dzięki temu mam swoje smaki i odrobinę czasu na refleksję oraz przedświąteczny zachwyt. W wigilię udaje się nawet na chwilę przysiąść z gazetą pod choinką, a to bezcenne.
      Co zamrożone? Upieczona gęś pozbawiona kości i nadziana piersią z indyka całą, niemieloną. Filety z 10 kg karpia - jak to miałabym zrobić później?
      Poza tym zrobiony chrzan niby własnoręcznie, a naprawdę w sokowirówce - 4 słoiki po dżemie, czyli ponad litr.
      Dojrzewa sobie piernik.
      Zamroziłam też trochę bigosu.
    • Gość: aniko Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: 193.109.212.* 13.12.11, 12:35
      Nie wyobrażam sobie jeść rozmrożonych potraw w najważniejszą kolację w roku! Toż to jakaś "garmażerka".
      • kosmopolitesiorbut Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już 13.12.11, 12:38
        Według Ciebie... Zatem zacznij dzień przed, aby skończyć parę minut przed i paść na ryjofon po podaniu. To zaiste doskonały przepis na udane święta - jakiekolwiek...
        • Gość: zadumana Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 12:50
          Pamiętam jak znajoma trzydziestolatka opowiadała mi w pracy w dzień wigilii, że ona właśnie nie spała całą noc, bo przygotowywała z teściową wigilię i święta, żeby wszystko było "świeżutkie i pyszne".
          Co jak co, ale ja wyszłam po tej opowieści całkowicie zmrożona.. z przerażenia. Nie spać całą noc, przyjść do przytomnej pracy na te parę godzin i radośnie potem spędzać święta???? Wynieśli by mnie od stołu nogami do przodu:)))
          • Gość: zadumana Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.12.11, 12:59
            To nie garmażerka. Ja rozmrażam karpia i smażę go tuż przed wigilią, a karpia po żydowsku (mielony) w galarecie robię dzień przed wigilią. Ale oprawianie załatwiam dwa tygodnie wcześniej. Itd, itp.
    • Gość: X ale się podniecacie IP: *.polixel.pl 13.12.11, 13:07
      Co roku ta sama potyczka, a przecież wiadomo - coś kosztem czegoś - lepsze świeże uszka niż mrożone, lepsze pierogi dymiące prosto z wody ale jak się nie ma czasu, to się robi wcześniej.
      Zastanawia mnie tylko forma organizacji, bo jeśli się robi dużo tych rzeczy, że się padnie na twarz, jak wyżej jest napisane, to znaczy że się te rzeczy robi nie tylko dla siebie, a więc można je robić w osób 3 czy 5, to że się zasuwa samemu, to wybór tylko danej osoby.
      No i jeśli dla kogoś wyżej bezcenne jest poczytanie gazety w Wigilię, to nie dziwię się, że wolicie wcześniej porobić jedzenie i pozamrażać.
      • kooa daleko mi do podniecenia, doprawdy;) 13.12.11, 13:33
        ja też będę miała dymiące prosto z wody pierogi czy uszka, zamrożone mam surowe, nie ugotowane... Dla mnie lepienie pierogów/uszek to pół dnia roboty, mam rodzinę baaardzo pierogolubną, pierogi je się do drugiego dnia świąt, najlepiej byłoby, jakby do sylwestra zostały - robię więc wczesniej odpowiednio dużo i juz. wyciągam po worku i gotuję na świeżo.
        I wcale nie jest u mnie tak, ze robie wszystko - ryby wzieła na siebie teściowa, rzeczy które ja wziełam to takie, które najbardziej lubię i chcę je mieć zrobione po swojemu;) nic nie poradzę na to, ze są najbardziej czaso - czy pracochłonne.
        Ale faktycznie, dyskusja jak o wyzszosci BN na WN;)

        A, w poczytaniu gazety czy chwilą odpoczynku w Wigilię, nie widzę nic złego, przeciez nie trzeba do samej pierwszej gwiazdy zasuwac w kuchni albo na odkurzaczu;) Brawo, jeśli ktoś potrafi się tak zorganizować, ze mu na to czasu starcza;)
        • Gość: X Re: daleko mi do podniecenia, doprawdy;) IP: *.polixel.pl 13.12.11, 14:16
          Więc dla mnie czytanie gazety, to codzienność, a przygotowywanie wigilijnej wieczerzy, to święto i może dlatego tak piszę. Może to mój protest na to, że prócz komercji mamy jeszcze mus posiadania idealnego stołu z wykwintnym menu, a zamiast świątecznego gwaru i wspólnego szykowania się do świąt jest odgłos zamykanych drzwiczek od zamrażalnika. Ja miło wspominam wspólne przygotowywanie świąt, porządki, pomaganie w kuchni, może dlatego tak mnie uderza ta perfekcyjna logistyka, niekoniecznie przeze mnie pożądana.
          Pozdrawiam i miłego świętowania, tak jak się komu podoba ale rankingowi mrożonek mówię NIE :-)
          • Gość: zadumana Re: daleko mi do podniecenia, doprawdy;) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.12.11, 15:16
            Gazety to codzienność, ale świąteczne gazety i czasopisma to nie jest codzienność. Miło jest chwycić parę linijek (a może i stron) w wigilijnym nastroju, a nie dwa dni po świętach, co mi się kiedyś w życiu zdarzało i nie budziło mojej radości czytanie starej makulatury.
            Przeorganizowałam święta. Moja wigilia jest mniejsza, ale mam w drugi dzień 12 osób. I mam z tego przyjemność. Raz przed laty siadłam do wigilii tak wykończona (chociaż niby wyspana), że myślałam, że spadnę za chwilę na podłogę. I powiedziałam sobie, że nie dam więcej zniszczyć moich świąt. I tak trzymam.
      • smutas13 Re: ale się podniecacie 13.12.11, 13:37
        A, dlaczegóż by nie ułatwiać sobie życia, kiedy są ku temu możliwości? Dawno temu, w mało którym domu była lodówka z większym zamrażalnikiem lub zamrażarka. Dlatego prawie wszystko gotowało się w dzień Wigilii. Pogoda, też nie zawsze pozwalała trzymać gotowe potrawy na balkonie. Jeśli ktoś lubi zasiadać do kolacji wigilijnej uharowany po łokcie - jego sprawa.
        Ja też, przed kolacją wigilijną, lubię mieć luz (na przeglądanie gazety też) - bez biegania na najwyższych obrotach.
        • Gość: aniko Re: ależ nie potrzebuję współczucia... IP: 193.109.212.* 13.12.11, 16:16
          Nie padam na nos w wieczór wigilijny, nie przejmujcie się. Nie jadam (albo jadam b. rzadko) rozmrożone czy nawet podgrzewane potrawy nawet na co dzień więc tym bardziej nie będę tego robić w Wigilię. Tyle, że u mnie nie ma tradycji jedzenia pierogów czy uszek (jestem z Wielkopolski). Potrawy są proste ale smaczne i świeże. Jemy grzybową z łazankami, karpia (uwielbiam!) z pieca lub smażonego (bez wszechobecnej panierki), kapustę z grzybami, białą fasolę, kompot z suszu i makocz. Naprawdę obce jest mi zmęczenie w Wigilijny wieczór i do głowy by mi nie przyszło aby w tym dniu brać wolny dzień. Pewne potrawy mogą postać w chłodnym miejscu kilka dni bez zamrażania (kapusta z grzybami czy bigos). Pewnie że należy ułatwiać sobie życie ale dla mnie lepienie dziesiątków pierogów nie jest tym ułatwieniem, a potraw rozmrożonych nie jadam.
          • kosmopolitesiorbut Re: ależ nie potrzebuję współczucia... 13.12.11, 16:23
            Gość portalu: aniko napisał(a):
            >a potraw rozmrożonych nie jadam.
            No to co?
          • Gość: senin o!, wlasnie cos odkrylam... IP: *.dyn.iinet.net.au 14.12.11, 09:05


            a mianowicie to, ze kolacje wigilijne w moim domu byly mieszanka tradycji wielkopolskiej i "ksiestwa" - byla grzybowa z lazankami (nie barszcz i uszka- te byly w sylwestrowy wieczor)
            byla kapusta z grzybami i dzwonka karpia opruszanego maka (bez panierki), kompot z suszu tez byl... ale byly tez pierogi z kapusta i grzybami, no i sledzie i panierowane gzryby i czasami karp w galarecie

            teraz w Australii, dosc rzadko przygotowuje pelna polska wigilie, bo i skladnikow brak i goraco okrutnie

            niemniej: kapuste z grzybami przygotowuje dzien wczesniej, podobnie farsz na pierogi i wywar na zupe grzybowa, lazanki i ciasto na pierogi tego samego dnia wieczorem - lepie pierogi , gotuje i nie zamrazam, przechowam w lodowce do nastepnego dnia

            w wigilie poznym popoludniem podsmazam pierogi (bo pierogi wigilijne musza byc podsmazone na oleju rzepakowym z pierwszego tloczenia- ok 15 min), smaze rybe (nie karp, niestety, ale barramundi troche do karpia podobna - nastepne 20 minut) doprawiam zupe i gotuje podsuszone lazanki (15 minut), panieruje namoczone grzyby i smaze (10-15 min) , ukladam wszystko na polmiskach 20 minut) nakrywam do stolu - 20 minut

            to na 4 osoby tylko (calosc w dzien wigilii ok poltorej godziny)

            poprzedni dzien: gotowanie grzybow i kapusty(ok 1 godziny) , lepienie pierogow(nastepna godzina- to tak na zapas), ciecie karpia (barramundi) ok 5 minut, zupa- wchodzi w gotowanie grzybow + ich krojenie...calosc nie wiecej niz 2 i pol godziny


            to wszystko bez zamrazania - ale ja mam 2 tygodnie wolnego przed swietami ;PPP. to sobie moge w dzien przed wigilia pogotowac
            • eurytka Re: o!, wlasnie cos odkrylam... 14.12.11, 09:47
              W tym roku wigilia jest w sobotę.
              U mnie dzielimy się przygotowaniami potraw,
              jedna robi kluski z makiem, groch z kapustą, surówki,
              sałatki i przynosi je,
              druga barszcz, uszka, rybę, pierogi... kompot... itd
              Dla jednej osoby rzeczywiście troszkę za dużo pracy.
              Prawdę mówiąc nie udają mi się mrożone pierogi,
              bigosu na święta nie robię, ewentualnie dopiero po, bo jest z czego:)
              • smutas13 Re: o!, wlasnie cos odkrylam... 14.12.11, 13:42
                eurytka napisała:

                > Prawdę mówiąc nie udają mi się mrożone pierogi,

                Na swoich pierogach nie widzę różnicy. (zamrażam surowe)
                • Gość: igab Re: o!, wlasnie cos odkrylam... IP: 80.50.238.* 14.12.11, 16:48
                  Bo zamrożone surowe pierogi po ugotowaniu są jak świeże.
    • Gość: super_benek Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: *.aster.pl 13.12.11, 23:09
      Chwalę się: na wigilii będę gościć 16 osób, mam prawie skompletowane przepisy/menu i złożony urlop na czwartek i piątek.
      ;)
    • Gość: elka Re: Chwalę się : zrobiłam i zamroziłam już IP: *.adsl.inetia.pl 14.12.11, 19:12
      Zazwyczaj wszystko przygotowuję na bieżąco i nie zamrażam gotowych produktów, ponieważ takowe mi nie smakują. Szczególnie na święta.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja