Dodaj do ulubionych

Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...:)

19.12.11, 20:17
Obsada: wolowina, kura

Poniewaz robie rozne doswiadczenia z gotowaniem rosolu, opowiem Wam drodzy Forumowicze o moich ostatnich wyczynach...

Chce dojsc do perfekcyjnego rosolu mojej babci w smaku i wygladzie, a to latwe nie jest :(
A babci juz nie ma, niestety...:(

Ostatnio przeczytalam przepis jednego pana w sieci, i wedle tego przepisu zrobilam rosolek:)

Nooo, byl prawie super, ale jak sami wiecie "prawie" robi wielka roznice...:/

Otoz:
Zagotowac dwa litry wody, na ten wrzatek sprawiona kurka prosto z wioski jak ze skansenu, troszke pogotowac, zebrac szumowine / prawie nie bylo /, a potem juz wolniutko gotowac.Tylko zeby sobie pikalo...

Tak tez i zrobilam:)

Jak juz nieboszczka prawie miekka, dodac warzywa,przypalona na patelni cebule, posolic, popieprzyc , i gotowac tak dlugo tylko, jak juz wszystko bedzie pieknie miekkie.
I wtedy wszystko wyjac - i warzywa i kure, bo im dluzej to wszystko w wywarze lezy, tym rosol jest gorszy...Tak napisal ten pan.

I rosoloek byl faktycznie bardzo ok, ale prawie...:(
Nie mial tego ostatniego szlifu w smaku...Wiecie co mam na mysli...

I mysle, ze cala rzecz w tym, ze nie bylo tam kawalka wolowiny...Tak mysle...

Teraz sprobuje tak samo jak poprzednio, ale z wolowina:)

Moje pytanie jest nastepujace:
Czy najpierw do wrzatku wlozyc wolowine, troche pogotowac, czy tez od razu wolowine i kure?
Takie jest moje pytanie:)

Oczywiscie dyskusja o najwybitniejszym rosole na swiecie jest jak najbardziej porzadana i mile widziana w tym watku, ale prosze nie zapominac o moim pytaniu...
Piekne dzieki!

PS
Wszystkim "ratownikom" dziekuje pieknie za uratowanie mojego przesolonego smalcu:)
Teraz jest naprawde pyszny i przecudnej urody:)
Obserwuj wątek
      • shachar Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: 19.12.11, 20:36
        no właśnie, z samego pobieżnego czytania tego forum już 100 razy dowiedziałam się, żeby mięso zalać zimną wodą. Co do kolejności wkładania mięsa do rosołu, to jeśli masz sztuczną kurę, to musisz ją włożyć dłuuugo po wołowinie, a jesli taką co po ogródku biegała, to one potrafią być twarde i rób co chcesz. A babciny przepis to ideał, ja mam tak z zupą pomidorową, i to z przecieru (!!) ,dobrzy ludzie tłumaczą mi, że woda była inna, śmietana itp.
    • beata_ Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: 19.12.11, 20:51
      A spróbuj cebulę przypiec na żywym ogniu - jeśli masz kuchnię gazową...
      Żeby nie zapaprać palnika kładę kółko z grubej folii aluminiowej, a cebulę (połówkę jedną lub więcej - zależy od ilości przyszłego rosołu) obracam, żeby sie przypiekła ze wszystkich stron. Jak się przypali, to też nie szkodzi - byle nie spalić całej :-)

      Pieprz w kulkach dajesz czy mielony? Powinien być w kulkach (sporo) fajnie się smak "nagotowuje", a nie jest ostre.
    • triismegistos Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: 20.12.11, 09:51
      Pisałam wielokrotnie już, ale co tam, mogę się powtórzyć.
      Po pierwsze, najlepszy rosół to nie z samej kury, ale z kilku rodzajów mięsa. Najprościej jest zrobić z wołowiny i kury (ale nie kurczaka, tylko starej kury, albo z koguta), ale warto dołożyć np. szyjkę z indyka, kawałek bażanta, kaczkę itp.
      Po drugie mięso wsadzasz do zimnej wody, kiedy mięsko lekko zmięknie dokładasz warzywa. Marchewkę (nie za dużo), pietruszkę, pora, seler (osobiście lubię sporo) i podprażoną na suchej patelni cebulę. Do tego pieprz w kulkach i lubczyk.
      Po trzecie, rosołu nie wolno zagotować, niech mruga na malutkim ogniu pół dnia.
      Po czwarte, nie szumować. Ta nieładna piana zawiera różne cenne składniki rosołu, które gotowane powolutku się rozpuszczą nie zakłócając klarowności rosołu.
      Po piąte, podałam patent na rosół, jaki wyniosłam z domu. Niektórzy dają jeszcze ziele angielskie,, listek laurowy, inni z kolei nie dodają lubczyku, a zamiast tego zakrapiają rosół maggi, niektorzy tą nieszczęsną zupę szumują. Cóż, metodą prób i błędów dojdziesz do swojego rosołu idealnego.
      • Gość: awa Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: IP: 212.160.148.* 20.12.11, 10:35
        nieprawda
        dobry rosol wcale nie musi byc z mies mieszanych
        nie znosze mieszanego rosolu
        albo drobiowy, albo na giczy cielecej albo na wolowinie
        reszta to dla mnie ochyda
        poza tym jak nie ma kosci z tym miesem to zaden rosol
        poza tym duzo miesa a nie smetny ochlap na 2 litry

        co wy z tym lubczykiem ludzie
        fuj
        lepiej dodac liscie laurowe, ziele angielskie, czrny pieprz i owoce jalowcas (do drobiowego i cielecego nie daje) a do wolowego grzybka.

        No i kapusta wloska!!!!!!!!! koniecznie bo inaczej to g... a nie rosol
        • Gość: baba Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: IP: *.acn.waw.pl 20.12.11, 12:19
          Kapusta włoska,fuj! Ile gospodyń tyle przepisów. Lubczyk ma zbyt specyficzny smak,tak jak i maggi z niego robione i jak dla mnie zabija smak rosołu.Kapusta zostawia kapuściany posmak. W mojej rodzinie dodaje się gałkę dużo pieprzu ziarnistego,ząbek czosnku i cebulę z łupiną,bo daje fajna złotą barwę. No i oczywiście mięso zalewa się zimną wodą a soli jak mięso jest prawie miękkie.Oczywiście mięcha musi być dużo. A ja daaawno temu na wiejskich wakacjach nauczyłam się dodawać do talerza gorącego rosołu z makaronem gotowany osobno cały ziemniak.Gospodyni skądś ze wschodnich rubieży tak robiła .Najpierw mnie to zirytowało a teraz może dla wspomnień bardzo to połączenie lubię. W poznańskim mięso z rosołu podawało się w sosie śmietanowym z ryżem na sypko.Nazywali toto potrawką z kury.
        • mhr2 fajnie ze podalas swoj smak 20.12.11, 12:29
          Gość portalu: awa napisał(a):

          > poza tym jak nie ma kosci z tym miesem to zaden rosol
          > poza tym duzo miesa a nie smetny ochlap na 2 litry
          >
          > co wy z tym lubczykiem ludzie
          > fuj

          a jak lubczyka nie lubisz, to twoj problem
          nie kazdy ma dobry smak,nie
          • Gość: mo-relka Rosoł mojej babci IP: *.ups.com 20.12.11, 16:46
            Gotowania rosolu uczyla mnie babcia, a według niej nalezy włozyc mieśo do wrzatku, zagotować bardzo krótko a następnie wyjąć mieso, umyć garnek i mieso. W ten sposob pozbywamy się szumowin. Następnie mieso do lodowatej wody i na mały gaz na godzinę. Po godzinie włoszczyzna - seler , pietruszka, marchew, kawłeczek pora i przypalona na ogniu cebulka. Do tego sól i pieprz w ziarnach i minimum godzina na małym ogniu( im dłuzj tym lepiej).
            A potem tylko nalezy wyjąć mieso i warzywa. Marchewka w kostke i spowrotem do rosołu. Do tego natka pietruszki. U mnie rosoł bardzo czesto jada sie z nietłuczonymi ziemniakami, makaronem lub cieniutkimi nalesnikami pokrojonymi w paseczki. Wg mnie smak rosołu to przede wszystkim wiejska kura.
        • Gość: FRANKA Re: Dramat w czterech aktach: Rosol z kury...: IP: *.w109-212.abo.wanadoo.fr 20.12.11, 17:40
          awa -nasze stare gospodynie zawsze do gotowania wolowiny dodawlay ogon z krowy (nie wyobrazajcie sobie ogona jakie widzicie na lakach u pasacych sie krow ) ogon sprawiony ,zasznurowany i przygotowany przez specjaliste ,tylko wlozyc do garnka i gotowac z inna wolowina przeznaczona do gotowania (bo nie wszystkie sie gotuje ) tutaj nie jada sie rosolow , wywar z tych mies nazywa sie bulionem ktory sie pije ,a mieso i jarzyny w calosci jemy z musztarda ,lub z malym winegretem ,nigdy nie dodawaly gozdzikow ew 1 , za to marchwie , kalarepki, pietruszki, kurzetki, duze kawalki korzenia selera wiecej niz pol garnka , ja tez tak robie ,moze komus sie spodoba po mojemu -smacznego
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka