czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.06.04, 12:59
Mam na myśli to, czy zostaje Wam w lodówce zawsze jakaś resztka smietany lub
nawet juz przterminowany jogurt. U nas niestety tak mimo iz staram sie z tym
walczy. Ale nie zawsze jest sie w stanie tak zaplanowac tygodniowe zakupy aby
potem wszystko w 100% zuzyc. A ze bardzo nie lubie wyrzucac zywnosci z
powodow targających mną wyrzutów sumienia chcialabym wreszcie znalesc na to
jakis "złoty srodek". Pozdrawiam Wszystkich.
    • lunatica niestety czsem tak bywa. 07.06.04, 13:03
      choć ostatnio coraz rzadziej... może dlatego, że staram się kupować mniejsze
      ilości, a jeśli już kupię czegoś więcej, staram się tę nadwyżkę zamrozić
      (oczywiście o ile to możliwe). najbadziej mi żal wyrzucanego pieczywa, choć w
      miarę mozliwości staram się je przetworzyć (bułka tarta, "odzyskany chlebek")...
      • Gość: atosia Re: niestety czsem tak bywa. IP: *.aster.pl / *.aster.pl 07.06.04, 13:08
        Jesli chodzi o pieczywo to jest to jedyny produkt, ktorego mi nie zal jesli
        zostaje (a nawet jestem zadowolona) bo
        1) mniej centymetrow w biodrach
        2) całą nadwyżkę daje podwórzowym ptakom (w upały mocze w wodzie)

        U mnie na osiedlu są nawet specjalne pojemniki na chleb dla ptakow. Pomysł
        chyba niezły?
        • tessa13 Re: niestety czsem tak bywa. 07.06.04, 17:05
          > 1) mniej centymetrow w biodrach

          Tak, ale tylko wtedy, jeśli preferujesz białe pieczywo.

          > 2) całą nadwyżkę daje podwórzowym ptakom (w upały mocze w wodzie)
          >
          > U mnie na osiedlu są nawet specjalne pojemniki na chleb dla ptakow. Pomysł
          > chyba niezły?

          W Niemczech karmienie ptaków - zwłaszcza gołębi i kaczek, łabędzi, etc. - jest
          z dobrych powodów zabronione i karalne, a kary są surowe: wprawdzie przeważnie
          w ramach 500 - 1.000 Euro, ale prawo przewiduje kary do wysokości 50.000 Euro!

          Pozdrawiam

          Renee
          • zuzia_fruzia Re: niestety czsem tak bywa. 08.06.04, 15:53
            tessa13 napisała:

            (> W Niemczech karmienie ptaków - zwłaszcza gołębi i kaczek, łabędzi, etc. -
            jest
            > z dobrych powodów zabronione i karalne, a kary są surowe: wprawdzie
            przeważnie
            > w ramach 500 - 1.000 Euro, ale prawo przewiduje kary do wysokości 50.000
            Euro!

            Cóż za okrutne prawo, jak dobrze, że nie jestem w Niemczech
        • anikl Re: niestety czsem tak bywa. 07.06.04, 22:59
          Chleb niestety raczej szkodzi ptakom (ma za dużo sodu). Tym bardziej namoczony
          i pleśniejący. Ja wywieszam suchy chleb przy śmietniku, ktoś to zabiera - mam
          nadzieję że dla konia.
    • marghot Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 13:04
      Niesttey zdarza się to i owo wyrzucić np. zepsutą śmietanę, jakieś warzywo.
      Na obiady już mam w oku miarke i wiem ile zjadamy, jeśli zostanie jakims cudem
      więcej, to zamrażam lub na drugi dzień zabieram do pracy (mikrofala), malutkie
      ilości dojada piesek.
      Nie wyrzucamy chleba. Końcówki, których już jeść nie chcemy suszymy i zjadają
      zwierzaki (te kótre mogą).
    • zuzinkas Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 13:15
      Co do pieczywa to chleb dziele na 4 cwiartki i zamrazam, potem wyciagam tyle
      ile mi potrzeba i nigdy jeszcze nie wyrzucilam. Zdarza sie jakies warzywo czy
      owoc ale bardzo rzadko. yogurty maja bardzo dluga przydatnosc wiec tez nigdy.
    • default Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 13:28
      - chleb : latem wyrzucam na łąkę, gdzie pasą się konie i krowy, w zimie - dla
      ptaków
      - resztki obiadowe, końcówki wędlin, obeschnięty ser - psy zjadają (albo moje,
      albo sąsiadów)
      - nadgniłe czy wyschnięte warzywa i owoce - na kompost
      - do śmieci trafiają rzeczy ewidentnie niezdatne do spożycia ani dla ludzi, ani
      dla psów (przeterminowany jogurt, zielona wędlina, skwaśniała zupa itp.) Ale to
      się rzadko zdarza.
      • taka_tam Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 13:35
        mój partner "czyści" lodówkę raz na jakiś czas i wyrzuca przeterminowane
        jogurty, sery, wędliny, warzywa, no i chleb. niestety... nie lubię tego, ale
        zawsze kupujemy za dużo jedzenia :-(
    • Gość: Mag prawie nigdy IP: *.pl 07.06.04, 14:04
      Pilnuję, aby nie zostawiać niczego na wierzchu i albo mrożę, albo chowam do
      lodówki.

      Ważne przechowywanie w lodówce:

      Wędliny - suche w papierze śniadaniowym, inne w plastikowym pudełku (jak jest
      bardzo wilgotna, to nie przykrywam); kupuje nieduże ilości takiej mokrej, albo
      cały kawał, który porcjuje na takie 2-3-dniowe kawałki i mrożę (potem tylko
      tyrzeba pamiętać, by wyciągnąć z zamrażarki dzień wczesniej)

      Sery żółte - w pudełku plastikowym pod przykrywką. Nie kupuję za dużo,
      najdłużej na tydzień.

      Śmietana - jak już kupię i nie zużyję, to potem tak planuję następne posiłki,
      by ją do czegoś wykorzystać.

      Podobnie jak ze śmietaną robię z innymi produktami.

      Jarzyny - wysuszone w plastikowym pojemniku, alboiw workach. Suche - w
      pojemniku na dole.

      Owoce - wysuszone w pojemniku na dole (tym drugim, nie razem z jarzynami)
    • funana Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 15:53
      Kupuję nadmierne ilości serków do smarowania - potem wyrzucam napoczęte:-((
      • giezik Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 16:17
        ostatnio niestety ser Lazur, który spleśniał bardziej niż powinien
      • linn_linn Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 16:38
        Mozesz z nich zrobic sos do spaghetti / nawet dodac do zwyklego pomidorowego,
        uzwzgledniajc oczywiscie smak /. Sos zrobi sie bardziej kremowy, a resztki nie
        wyrzucisz.
        • funana Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 17:32
          Ale ja mam problem, że kupuję ileś rodzajów serków, bo lubię mieć wybór, potem
          pozaczynam pare opakowań i nim zdązę zużyć, to są popsute - do makaronu za
          zielone (nijak nie przypominają bazylii)..
    • narysuj.mi.baranka Nigdy. Tak zostalam wychowana. _n/txt 07.06.04, 16:32

      • wskazowka Re: Nigdy. Tak zostalam wychowana. _n/txt 08.06.04, 09:53
        to co, zjadasz spleśniały serek i nadgniłe warzywa? Bo nie uwierzę, że nigdy w
        życiu nic ci się nie popsuło!
        • narysuj.mi.baranka Re: Nigdy. Tak zostalam wychowana. _n/txt 09.06.04, 02:10
          Nie krzycz:) Moze dwa razy w zyciu.
    • wedrowiec2 Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 17:10
      Wyrzucam:( trudno jest prowadzić racjonalnie gospodarstwo jednoosobowe.
      Produktów sprzedawanych w małych porcjach nie jest wiele. Goście też tak często
      nie przychodzą by na bieżąco kontrolować stan mojej lodówki:)
    • krasnowo Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 17:29
      Bardzo rzadko. Nasz dom wszystko wchłania :)) Wszyscy jemy dużo, chętnie i
      często, to co zostaje, staram się szybko zagospodarować - np czasem chleb -
      przerabiam na grzanki do zup kremowych (ale nie suszę tylko zamrażam), jak nie
      wiem czy starczy ziemniaków na obiad i noszę się z zamiarem obrania trochę
      więcej na dokładki, to obieram dużo więcej i planuję na dzień następny
      krokieciki ziemniaczane albo kopytka itp, na skrawki serowe mam taki sam patent
      jak koleżanka - jak widzę, że za dużo resztek sera pałęta się po pudełku
      serowym, to nie czekam, aż zrobią się szmaragdowe, tylko planuję jakiś sosik w
      który dadzą się wmontować. Nieocenioną rzeczą (dla posiadaczy ogrodów) jest
      kompościk - resztki roślinne wędrują tam i człowiek czuje się osobą zaradną i
      zorganizowaną :). Główną sprawą jest - myślę - częsta kontrola zapasów w
      lodówce - niezależnie od tego, czy robi się zapasy na tydzień, czy częstrze
      zakupy.
    • hania55 Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 07.06.04, 17:47
      Niestety czasem tak. Staramy się dzielić zakupy na porcje i zamrażać większe
      ilości, żeby nie wyrzucać. No ale czasem zdarza się, że oboje wracamy tak
      późno, że np. produkty na zaplanowaną sałatkę już dawno zwiędły albo zakisły. W
      ogóle nie wyrzucamy chleba, bo po kupieniu dużego bochna na zakwasie, dzieli
      się go na 4 części i ćwiartki zamraża. 1 ćwiartka wystarcza akurat na 3-4
      posiłki, czyli zanim chleb obeschnie.
      • Gość: Maria Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? IP: 213.199.253.* 07.06.04, 19:20
        Mam ten luksus, że nie pracuję [jestem na emeryturze], wobec czego nie muszę
        robić dużych zapasów. Po przeciwnej stronie mojej ulicy jest sporo sklepów
        dobrze zaopatrzonych. W pobliżu duży supermarket i dwa targowiska.
        Bardzo rzadko zdaża mi się coś wyrzucić.
        Maria
    • Gość: Estr_Agon Ten wątek trafił w sedno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.06.04, 20:09
      Nie potrafię się pogodzić z marnowaniem i wyrzucaniem jedzenia, zetknąłem się z
      tym już w kilku domach - a we wszystkich funkcjonowałem jako domownik
      przyszywany, czyli mający mało do powiedzenia. Jest kilka stylów takiego
      działania:
      Pierwszy, na chomika, polega na robieniu jakichś dziwnych zapasów, które się
      potem o dwa - trzy lata przeterminowują i straszą na półkach w kuchni (razem z
      tym co się w tej żywności zalęgło).
      Drugi, na kwadrat czyli sklep-lodówka-garnek-śmietnik, polega na kupowaniu,
      trzymaniu do zepsucia i wywalaniu w krótkim cyklu - co odróżnia go od chomika.
      Kolejna najistotniejsza różnica jest taka, że w drugiej metodzie marnowania
      pojawia się taki przykry akcent, jak, obok marnowania pieniędzy, samej
      żywności, marnowanie czasu i pracy osoby, która przygotowała jakąś potrawę,
      która potem ląduje w kiblu.
      Trudno jest radzić, bo nasuwają się rozwiązania trywialne ale i trudne - tj.
      mniejsze robić zakupy, stosować metodę fifo (first in first out - pierwsze
      weszło pierwsze wyszło) czyli zużywać najpierw to co jest najstarsze i mieć
      jakiś plan jadłospisu na najbliższe dni aby uniknąć sytuacji, że kupiłem jedno
      zachciało mi się drugiego, potem o tym pierwszym zapomniałem...
      Poza tym dobrze się dogadać gdy w gospodarstwie jest kilka osób, aby nie
      dochodziło do dublowania zakupów.
      Poza tym taki nawyk w działaniu jest często trudny do zmiany, bo to działanie
      odruchowe i rutynowe, przy czym może kryć się pod nim jakaś ogólniejsza
      skłonność do rozrzutności, czy podświadoma obawa, że zabraknie tego jedzenia...
    • Gość: tekisk Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? IP: *.bielsko.dialog.net.pl 07.06.04, 21:10
      Kiedyś meszkałam na wsi i może od tego czasu nie lubię wyrzucać żywności .
      W kuchni, pod zlewozmywakiem mam pojemniki : na skorupki z jajek , na suchy
      chleb , i na obierki z ziemniaków .
      Przychodzi znajomy , sprzedaje nam świerze jajka i zabiera wszystko z
      pojemników.
      Kiedy obieram ziemniaki na obiad , zawsze je liczę .
      Wiem ile kto zje i nic się nie marnuje .
      Sporadycznie zdarzy się , że w lodówce coś się zestarzeje , ale bardzo rzadko .
      • Gość: Camille Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? IP: *.snvacaid.dynamic.covad.net 07.06.04, 23:11
        Na poczatku malzenstwa "podpadlam" mezowi, bo wedlug niego marnowalam jedzenie.
        Ale szybo nauczylam sie gospodarowac-ile, czego, kiedy. Do sklepu chodze raz w
        tygodniu z kartka w reku-wiem dokladnie co bede gotowac w nastepnym tygodniu,
        dokupuje tylko rzeczy ktore sie juz calkiem skonczyly/bo wtedy rodzina MUSI
        skonczyc resztki, a nie otwierac nowe pudelko..../. Remanent w lodowce robie co
        tydzien, przed samym wyjsciem do sklepu. Zreszta jak tylko widze, ze jakas
        rzecz ma termin waznosci w najblizszej przyszlosci/chociaz u nas wszystko co
        trzymamy w lodowce a szczegolnie wszelkie przetwory mleczne ma 7 dni waznosci
        juz po gwarancji/ to glosno krzycze, ze to i to nalezy zjesc-maz zjawia sie
        natychmiast i problemu nie ma. Nie rozumiem ludzi, ktorzy w lodowkach maja tyle
        rzeczy, ze nie mozna palca wcisnac. U mnie jest jeszcze masa miejsca, a zawsze
        jest co zjesc / a jesc, niestety, lubimy wszyscy w domu/. Najwieksze walki
        staczam z mama, ktora jak przyjezdza, to juz na 2 dzien wszystko chce z lodowki
        wyrzucac bo uwaza, ze zepsute. Moze to "zasluga" tych wszystkich chemikaliow
        ktore dodaja tutaj do jedzenia, ale taka np. zupa spokojnie stoi w lodowce
        tydzien i jest ciagle dobra. Nie do pomyslenia w Polsce/wedlug mamy/. Jezeli sa
        jakiekolwiek resztki to tylko chleba, ktore wyrzucam do ogrodka dla
        ptaszkow/chociaz i za to mi sie obrywa, bo wedlug meza nie karmie ptakow tylko
        zwabiam myszy, szczury, szopy, etc./
        Wniosek z tego, ze wystarczy byc zorganizowanym i "wychowac" sobie
        zdyscyplinowana rodzine!
      • linn_linn Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? 08.06.04, 09:27
        Ja podobnie waze makaron: nie chce zjadac wiecej, a nie chce ani wyrzucac, ani
        robic na siele zapiekanek.
    • Gość: rozdrażniona Re: czy u Was w domu wyrzuca sie jedzenie? IP: 213.17.230.* 08.06.04, 12:21
      Nie jest to dla mnie miły temat, bo średnio sobie z nim radzę, a pamiętam jak
      moi rodzice, którzy w czasie okupacji niemieckiej zaliczyli okresy
      wielomiesięcznego głodu podchodzili do sprawy bardzo poważnie. Mama zawsze
      starała się nie wyrzucać zwłaszcza chleba, a tata kompletnie nie zainteresowany
      kuchnią, przeżywał każdy zmarnowany kawałek - bez robienia tragedii, ale jednak
      to dostrzegał.
      Ja robię głównie tygodniowe zakupy, ale coś mi to marnie wychodzi - wina
      głównie w planowaniu i zapewne we mnie:) Za bardzo się starając parę razy
      wyszło tak, że przyszła mi nagle np ochota na coś, a tu brak w lodówce
      produktów. I znowu byłam zła, że coś bym zrobiła i zjadła a tu nie ma z czego,
      bo oszczędności mi się zachciało. Czyli i tak źle i tak nie jest dobrze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja