Dodaj do ulubionych

czy lubicie Maklowicza?

IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.04, 11:07
Pytanie jak w temacie - czy lubicie jego programy? Jesli tak, to za co? Jesli
nie, to co Was w nich wkurza?
Slyszalem, ze Maklowicz nie jest "zawodowym" kucharzem i te braki widac na
ekranie. Jakie sa jego flowne "grzeszki"?

dzieki, pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • krasnowo Re: czy lubicie Maklowicza? 19.06.04, 12:30
      B.lubię - może i ma jakieś niedociągnięcia, ale w każdej sekundzie programu
      czuć, że uwielbia jeść - tak jak ja.
      --
      mam nadzieję, że nie użyłam słowa "aha", a jeżeli użyłam - mam nadzieję, że nie
      napisałam go przez "ch" :o)
    • qubraq Re: czy lubicie Maklowicza? 19.06.04, 18:43
      Zawsze lubiłem jego programy za to, że upowszechniał naszą narodową kuchnię,
      pokazując różnice regionalne powszechnie znanych potraw i - dla odmiany
      regionalne smakołyki niespotykane gdzie indziej. Drażniła mnie chwilami jego
      paplanina o pupie Maryny. Ale jak zaczęto w telewizorze pokazywać Paskala
      Brodnickiego na kanale TVN jako program rozrywkowy (!) to od razu całkowicie
      oddałem się sympatii do Bobka tym bardziej "żeśmy są krajanie"!
      Andrzej
      Ps: Przed chwilą skończyłem oglądać Paskala - oglądać, bo tego nie da się
      słuchać! No ale wielu ludziom wszystko co robi i mówi Paskal bardzo się podoba,
      cóż, no - ... trudno.
    • Gość: El Padre Re: czy lubicie Maklowicza? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.04, 20:40
      Ja uwielbiam Makłowicza i nawet ten jego odchył galicyjski ma swój urok,
      choć ja z Wawy. To chyba jedyny program kulinarny jaki da się oglądać i
      słuchać. Czasem uśmieję się do łez.
      Z Pascalem próbowałem. Ani go słuchać ani tym bardziej oglądać nie
      mogę, choć przepisy bywają ciekawe. Ale to kolejne pudło tefałenu.
    • qubraq Re: czy lubicie Maklowicza? 19.06.04, 20:49
      A propos Makłowiczka - mówilismy o Paskalu, sprawdziłem przed chwilą witrynę
      Onetu "poprostugtuj" wiecie, że adres mailowy podawany na ich stronie :
      <ty@onet.pl> jest fałszywy! Sprawdźcie sami.
      Andrzej
      • lunatica Re: czy lubicie Maklowicza? 20.06.04, 12:59
        qubraq napisał:
        >adres mailowy podawany na ich stronie :
        ><ty@onet.pl> jest fałszywy! Sprawdźcie sami.
        > Andrzej
        tak! powołajmy komisję śledczą!

        a adres jest taki: pascal@poprostugotuj.onet.pl
        i trochę mniej żółci poproszę, to tylko program kulinarny,
        l.

        --
        Dzyń, dzyń, dzyń - przyjdź i zgiń!
        • qubraq Re: czy lubicie Maklowicza? 20.06.04, 13:59
          lunatica napisała:

          > > tak! powołajmy komisję śledczą!...>
          > i trochę mniej żółci poproszę, to tylko program kulinarny,
          > l.

          L, coś Cię ugryzło? Gdzie Ty żółć widzisz? Chyba, że "jasnowidzisz" ją na
          moich kaczeńcach i słupkach kwiatów jaśminowców, kwitnących w tym roku
          obłędnie! Przecież nic nie sugerowałem - przeciwnie, chciałem tylko opowiedzieć
          moim bliskim...
          A.

          • qubraq Re: czy lubicie Maklowicza? 20.06.04, 14:27
            Wcięło mi końcówkę:

            > Przecież nic nie sugerowałem - przeciwnie, chciałem tylko opowiedzieć
            > moim bliskim...
            ..., że to nie Ty, droga L wymyśliłaś te 2 000 stopni tylko ci ludzie z jego
            strony netowej! Ot i wsio!
            A.
    • Gość: Andziulka Re: czy lubicie Maklowicza? IP: *.krzeszowice.sdi.tpnet.pl 20.06.04, 23:42
      Cześć.No ja tam osobiście uważam że Makłowicz to naprawde super gość i
      chciałabym żeby dla mnie gotował ;) A tak poważnie to moim zdaniem może i nie
      jest zawodowym kucharzem ale świetnie zna sie na tym co robi.Ponadto należy go
      docenić za jego podróże,które czynią jego programy jeszcze
      ciekawszymi.Makłowicz jak dla mnie jest the best!Tak trzymać!Pozdrawiam ciepło
      • lunatica Re: czy lubicie Maklowicza? 20.06.04, 23:52
        przepraszam, ale co to znaczy "jego podróże"? przecież ten program też
        realizuje sztab ludzi... jest jakiś scenariusz, plan do zrealzowania... a
        nazwisko pana Makłowicza stało się znakiem towarowym. nawet nie kojarzę, co oni
        razem z panem Bikontem teraz reklamują... wędliny jakieś, ale nazwy nie
        pamiętam.

        jestem pewna, że gdybyśmy dobrze poszukali znalazłby się w zagranicznych
        stacjach również pierwowzór programu pana Makłowicza!
        l.
        --
        Dzyń, dzyń, dzyń - przyjdź i zgiń!
          • lunatica Re: czy lubicie Maklowicza? 21.06.04, 08:30
            nieczego nie produkuję. po prostu program Makłowicza też jest wtórny. tyle.
            ale o tym już było, kilka linków do wcześniejszych dyskusji:
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=10487915&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=11352321&v=2&s=0
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=77&w=10126199&v=2&s=0
            --
            Dzyń, dzyń, dzyń - przyjdź i zgiń!
        • borgia1 Re: czy lubicie Maklowicza? 21.06.04, 08:32
          No ale co z tego? Taka kolej rzeczy... Sądzę, że i na Pascala przyjdzie kolej.
          A gdyby nie Makłowicz - wiedziałabyś jak nie robić zupy makowej?...
          Swego czasu pisał w Wyborczej felietony na temat C.K. kuchni. I od tej pory ma
          przekichane. Nie ma rzeczy, która by mnie do Niego zraziła. Nie ma i już. A
          robiłam kilka rzeczy z tych felietonów i z rozmarzeniem wspominam sztukę mięsa
          dla Franciszka Józefa... Mmmm... w sosie orzechowym. Mięso jak mięso, ale sos
          to poezja.
        • masia27 Re: czy lubicie Maklowicza? 21.06.04, 08:43
          lunatica napisała:

          >
          > jestem pewna, że gdybyśmy dobrze poszukali znalazłby się w zagranicznych
          > stacjach również pierwowzór programu pana Makłowicza!


          Oczywiscie, ze tak! Program Maklowicza jest kopia Out to Lunch Briana Turnera.
          Jak Turner gotowal z dziecmi w przedszkolu to Maklowicz tez musial...
          Tylko, ze Brain Turner to profesjonalny kucharz i sympatyczny facet. jego
          program byl rewelacyjny.
          A Maklowicz, to wiadomo...
    • Gość: popierajaca Re: czy lubicie Maklowicza? IP: 213.17.230.* 21.06.04, 08:59
      Pisałam tu 115 razy, że lubię Makłowicza i że lubię Pascala, bo licencja marki
      Jamie Oliver'a również mi odpowiada - zresztą w różnych wersjach językowych.
      Makłowicz wypracował swój styl i dobrze mu tak, a może raczej dobrze mi tak z
      nim. Styl Olivera, czyli potrawy stosunkowo proste, a smaczne i szybkie w
      przygotowaniu podawane na ekranie w nieco zwariowanej (choć dporacowanej w
      każdym calu) konwencji też mi odpowiada.
      A wszystko u mnie wynika z tego, że oprócz sensownych przepisów oczekuję od
      tych programów chwili relaksu (bez polityków i problemów ekonomicznych) oraz
      zwykłego oderwania się od codziennego, często ostatnio ociekającego krwią, tła.
      A godzinny program z włoskim kucharzem (Buenno appetito - przepraszam za
      literówki -nie znam włoskiego) też ma swój urok, chociaż trudno mi załapać aż
      godzinę wolną (bez przerwy) i ciągle jestem zła, że przegapiam nagranie sobie
      całości na video do spokojniejszego obejrzenia.
      Skąd u mnie taki rozrzut gustów? Zawsze lubiłam różne smaki.........
      • linn_linn Re: czy lubicie Maklowicza? 21.06.04, 10:48
        Przed programem dopracowanym w kazdym calu ktos sprawdzilby znaczenie Marengo /
        jesli oczywiscie kucharz tego nie zna; na ogol znaja /. Program Buon Appetito
        zyskalby znacznie na pominieciu wywodow gosci. Rozumiem kika zdan, ale dlugie
        opowiesci o niczym sa nieznosne.
        • Gość: popierająca Re: czy lubicie Maklowicza? IP: 213.17.230.* 21.06.04, 11:52
          Perfekcjonizm może bardziej prześwieca z programów olivero-podobnych robionych
          przez inne nacje. Widać tam z reguły, przy uważnej obserwacji, że pośpiech i
          rozgardiasz jest po prostu grany. Być może nasi geniusze tv wzięli
          ten "bałagan" zbyt powierzchownie i doszli do wniosku, że tam się naprawdę tak
          bałagani jakby w Polsce, a to jest zupełnie inny rodzaj chaosu niż ten, który
          mamy na codzień. Ot i co.
          A godzinny program, którego nazwę piszesz poprawnie:) w odróżnieniu od mojego
          polskiego niechlujstwa:) jest moim zdaniem bardzo refleksyjnie zrobiony. I
          mnie się na to sympatycznie patrzy. On jest przegięciem w przeciwną stronę do
          Olivera. U nich czas płynie wolno...uwagi są jak strumień świadomości - prawie
          Ulisses, ale cenzuralny......ruchy rąk w kuchni wprawne, ale jak na zwolnionym
          filmie. I chyba tak ma być.
          Nie musimy wszystkiego oglądać....:)
          • linn_linn Re: czy lubicie Maklowicza? 21.06.04, 11:59
            No nie wszyscy musza znac wloski. Ja musze.
            Co do Pascala, takie balaganiarskie programy musza byc jednak wczesniej dobrze
            przygotowane. Chyba, ze ma sie kucharz, ktory jest takze dobrym komunikatorem.
            Co do programu wloskiego, ciagle o nim zapominam. Wczoraj zerknelam i troche
            mnie zdenerwowalo. Kucharz idzie gotowac, a Pani Maja zaczyna o koniach. Ja
            wolalabym spojrzec, co robi sie w kuchni. Popatrzec na rece kucharza. Mozna sie
            czasem czegos nauczyc. A Marbot od czasow programu na Polsacie swojego
            polskiego nie poprawil ani o 1%.
              • Gość: popierająca Re: czy lubicie Maklowicza? IP: 213.17.230.* 21.06.04, 14:43
                Z kulturą gości Marbota też bywa różnie. Program daje okazję do zobaczenia jak
                Polacy "walczą" ze sztućcami, a zmuszeni są do długotrwałej konsumpcji na
                wizji. Widziałam niedawno aktora (Klan plus Knorr), który tak wymachiwał
                sztućcami, że robiło się słabo siedząc przed telewizorem, ale na szczęście
                byłam poza zasięgiem. Marbot zachowywał brytyjski spokój.
    • Gość: kate Re: czy lubicie Maklowicza? IP: 150.214.201.* 21.06.04, 13:43
      uwielbiam go ponad wszystko- rzeczywiscie nie jest profesjonalnym kucharzem, co
      latwo poznac chocby po sposobie krojenia produktow, ale to mu w niczym nie
      przeszkadza byc po prostu rewelacyjnym!!! Swietna znajomosc kuchni tudziez
      cuisine ;),ktorej niejeden zawodowiec moglby mu pozazdroscic, poczucie humoru,
      no i ta polszczyzna.... Zaden program kulinarny nie podoba mi sie nawet w
      polowie tak bardzo jak pana Roberta!!! Brawo i tak trzymac!!!!
    • Gość: kohol Re: czy lubicie Maklowicza? IP: *.crowley.pl 23.06.04, 13:02
      Uwielbiam Makłowicza, bo:
      - jeździ po róznych kawałkach świata
      - występuje wśród ludzi, a nie w oderwaniu od nich
      - jest naturalny
      - spontaniczny
      - umie się znaleźć w kazdej sytuacji (nawet gdy jest otoczony tłumem chętnych
      do pomagania mu Turków :))
      - ma gadane :)
      - przekazuje ciekawostki kulinarne
      - nie wycina tekstów np, swoich synów ("tata, niedobre, nie smakuje mi")
      - nie zauwazyłam jeszcze u niego żadnych "sponsorowanych" dodatków itp.

      MIODZIO!
    • lunatica Makłowicz - wywiad dla www.merlin.com.pl 23.06.04, 13:21
      Robert Makłowicz
      "Ja nie potrafię wielu rzeczy,.... ale potrafię gotować."

      Dziennikarz, urodzony 12 sierpnia 1963 roku w Krakowie. Na stałe związany
      z "Gazetą Wyborczą" w Krakowie. Prowadzi od sierpnia 1998 roku autorski program
      kulinarny w II programie Telewizji Polskiej pt. "Podróże kulinarne Roberta
      Makłowicza", cieszący się największą oglądalnością ze wszystkich programów
      kulinarnych nadawanych przez polskie telewizje.
      Jest autorem dwóch pozycji książkowych: "C.K.Kuchnia" i "Kraków-przewodnik".

      merlin: Jak to się stało, że zaczął Pan prowadzić program kulinarny w telewizji?
      Robert Makłowicz: Studiowałem prawo i historię, lecz bez finalnego efektu,
      czyli dyplomu. Zawsze chciałem być dziennikarzem, lecz studiowanie tego
      kierunku w czasach stanu wojennego nie wydawało mi się najlepszym pomysłem. No
      i interesowałem się kuchnią. Pisanie o niej zacząłem przypadkiem, zanosząc
      tekst o sznyclu po wiedeńsku do Gazety w Krakowie, lokalnego dodatku Gazety
      Wyborczej. Zrodził się z tego cykl, a potem książka pt. "C K Kuchnia", wydana w
      1994 r przez Prószyńskiego. Do telewizji też trafiłem jakby przypadkiem, robiąc
      na próbę program kulinarny z Michaelem Logozzo. Spodobał się w "Kawie czy
      Herbacie" i puszczano go tam przez kilka lat jako "Dania do podania". Ale
      naprawdę chciałem wyjść ze studia i gotować w autentycznych dekoracjach,
      przygotowywać regionalne dania, związane z historią danych miejsc. Pomysł
      spodobał się Ewie Wachowicz, zrobiliśmy odcinek pilotowy, a całość kupiła
      telewizyjna Dwójka. Tak narodziły się "Podróże kulinarne Roberta Makłowicza".
      Byliśmy już w wielu miejscach w Polsce, w Czechach, Słowacji, Austrii, na
      Węgrzech, we Francji i Włoszech.
      m: Która z tych kuchni najbardziej Pana inspiruje?
      R. M.: Trudne pytanie, bo w każdej kuchni znaleźć można coś oryginalnego. Lecz
      gdybym miał już wybierać, zdecydowałbym się na Włochy, ze wskazaniem Włoch
      północnych. Kuchnia włoska kojarzy się w świecie z pizzą i spaghetti, a to
      dania z południa. Najpierw trafiły do USA wraz z emigrantami z południowej
      Italii, dopiero z Ameryki powędrowały w świat. Kuchnia północnowłoska jest
      bardziej tucząca i cięższa, znacznie mniej znana, ale kapitalna.
      m: Czy na polskim rynku istnieją dobre książki kucharskie?
      R. M.: Jest ich bardzo, bardzo mało. Większość to przedruki, zwłaszcza z
      niemieckiego typu "1000 dań z kuchenki mikrofalowej". Źle tłumaczone, z ogromną
      ilością merytorycznych i językowych błędów. Pozycji takich, jak "Wielka kuchnia
      Włoch" Antonia Piccinardi (kilka lat temu wydanej przez Iskry), książki
      kompetentnej, pięknie wydanej, prawie się nie spotyka.
      m: Czy śledzi Pan nowości wydawnicze i ma ulubionego autora?
      R. M.: Staram się śledzić. Bezdyskusyjnie i namiętnie wielbię twórczość
      Bohumila Hrabala . Ostatnio wydane "Wesela w domu" to prawdziwy brylant. Kogo
      jeszcze lubię czytać? Długo by mówić, więc ograniczę się do wymienienia Józefa
      Rotha i Andrzeja Bobkowskiego . Teraz kończę ostatnią część "Dziennika pisanego
      nocą" Herlinga-Grudzińskiego.
      m: Jaką rolę odgrywa muzyka w Pana życiu?
      R. M.: Słucham wielu rzeczy. Może to być Sex Pistols albo Gershwin - wszystko
      zależy od chwili i nastroju. Jednak najczęściej jest to jazz. Wielbię zwłaszcza
      pianistów - Garnera, Petersona, Monka, Evansa, Komedę, Kosza, Możdżera.
      Oryginalnych wersji piosenek Starszych Panów słuchać mogę zawsze.
      m: Ulubione książki dzieciństwa, do których Pan chętnie wraca?
      R. M.: Absolutem jest Niziurski. Im jestem starszy, tym bardziej mi się to
      podoba. Opowiadanie "Lalu Koncewicz, broda i miłość" to fantastyczna literatura
      romantyczna również dla dorosłych. Nie ze wszystkimi książkami z dzieciństwa
      tak jest, np. Tomkiem - Szklarskiego, zestarzały się niemiłosiernie. To nadęta,
      pełna dydaktycznych wtrętów nuda. Ale już "Tytus, Romek i A'Tomek" nadal trzyma
      się świetnie. Za moich szkolnych czasów lekturą obowiązkową był Amicis.
      Świetnie pamiętam wstrząs po lekturze "Serca" i uważam, że zmuszanie dziecka do
      czytania takich rzeczy to zbrodnia. Dorastając na okrągło czytałem "Szwejka",
      ale dziś Hrabal zajął w moim sercu miejsce Haszka.
      m: Lubi Pan kino?
      R. M.: Lubię, ale coraz mniej rzeczy mi się podoba. Drażnią mnie niepomiernie
      wielkie produkcje amerykańskie typu "Titanic". Miałem podobny problem z "Listą
      Schindlera", a już "Szergowiec Ryan" to - wyłączywszy scenę lądowania na plaży -
      nudne i natrętnie moralizatorskie kino w stylu dawnych produkcji sowieckich.
      Nie znaczy to oczywiście, że Amerykanie nie robią dobrych filmów. "Łowcę
      Jeleni" mogę oglądać bez przerwy. A inni? Wczesny Forman, Mentzel i w ogóle
      czeskie kino, gangsterskie kawałki z Delonem i Montandem, Has prawie cały,
      kawałek Wajdy i "Miś" Barei - oto moja kinowa lista życzeń.
      m: O czym mógłby Pan mówić z taką samą pasją, jak o gotowaniu?
      R. M.: O historii, zwłaszcza Austro-Węgier. Bo źle się czuję w kraju
      jednorodnym etnicznie, otoczonym granicami. Patrząc na kulturę prawie każdego
      kraju widzi się, że to wzajemne przenikanie się różnych tradycji i zwyczajów.
      Mniejszości uszlachetniają, a w dzisiejszej Polsce jest ich tak niewiele. Mnie
      ukształtowała Galicja i Europa Środkowa. Jestem Polakiem, ale też mieszanką
      ukraińsko-ormiańsko-włosko-węgierską. Dlatego nie cierpię tępych nacjonalizmów.
      m: Jeżeli ma Pan chwile, przeznaczone wyłącznie dla siebie, to co najchętniej
      Pan robi? Słucha muzyki, czyta książkę, a może jest to zupełnie co innego?
      R. M.: Głównie czytam, np. ulubionego Hrabala, albo słucham muzyki, ale nigdy
      nie robię tych dwóch rzeczy jednocześnie. Tak samo jak nigdy nie potrafiłem
      uczyć się przy muzyce. Do poduszki czytam rzadko, bo prawie natychmiast
      zasypiam.
      m: Czy człowiek tak energiczny, trochę niespokojny duch, czytuje poezję?
      R. M.: Muszę przyznać, że rzadko. Najbliższy jest mi Miłosz, a ukochany wiersz
      to "Kraków maleńki jak jajko w sitowiu". Lubię też pierwsze wiersze mojego
      kolegi z lat szkolnych Marcina Barana ("Sosnowiec jest jak kobieta" i inne).
      Nie śledzę jednak żadnych nowości poetyckich.
      m: Jaki powinien być dobry dziennikarz?
      To zależy, czym się zajmuje. Każda dziedzina wymaga innych wiadomości, innych
      predyspozycji. Na pewno najważniejsza jest zwięzłość, umiejętność napisania
      rzeczy śmiesznej, absurdalnej, smutnej w kilku zdaniach. Najgorsze, co może
      przydarzyć się piszącemu, to pustosłowie. Ponadto należy wiedzieć, że pewnych
      słów i zwrotów nie wolno używać, jak np. "zwierzaki", "dzieciaki", "na dzień
      dzisiejszy", "mówi z tej strony" i innych potworów językowych, nadużywanych
      ostatnio wszędzie.
      m: Która książka jest dla Pana książką XX wieku?
      R. M.: Na pewno jest ich kilka, w tej chwili przychodzi mi na myśl "Marsz
      Radetzky'ego" Józefa Rotha. To książka człowieka, który nie mógł się pogodzić z
      upadkiem Austro-Węgier. To, do czego w tej chwili, zmierzamy to Europa bez
      granic, Europa małych ojczyzn. Europa, kiedyś, używając przenośni z książki,
      została podzielona na kabiny, do których były zamknięte drzwi. Tak, jak w
      naszym przypadku. Te drzwi się teraz otwierają i dzieje się to samo, co działo
      się kiedyś. Dlatego ta książka jest dla mnie taka ważna.
      m: Czy również w domu oddaje się Pan gotowaniu?
      R. M.: Każdy ma jakiś dar od Boga, nawet jeżeli o tym nie wie. Ja nie potrafię
      wielu rzeczy, np. malować, grać na pianinie, haftować, nie rozmawiam z babcią
      po francusku, ale potrafię gotować. Dobre gotowanie to kwestia wyobraźni,
      niczego więcej. Wkładam w to co robię całą duszę, myślę że dzięki temu osiągam
      taki efekt jaki chcę osiągnąć. Lubię przebywać w kuchni, szczególnie gdy jest
      mi źle, gdy czuję się zmęczony. Niekoniecznie muszę jeść to co przygotuję.
      Niestety pozostawiam po sobie okropny bałagan, którego nigdy nie sprzątam.
      m: Dziękujemy za rozmowę, z ogromną przyjemnością będziemy oglądać kolejne
      telewizyjne programy z serii "Podróże kulinarne Roberta Makłowicza".

      za: http://www.merlin.com.pl/sklep/sklep/s
    • lunatica czat z Makłowiczem dla Twojego Stylu 23.06.04, 13:25
      Nasz Gość : Robert Makłowicz

      Polski Brillant – Savarin. Przypomina nam narodowe potrawy i uczy kuchni
      świata. Jest autorem i gwiazda programu „Podróże kulinarne”.

      Kuchnią zainteresował się na studiach, w czasie swoich licznych podróży po
      Europie. Wtedy zaczął też pisać o jedzeniu. Swój pierwszy tekst o sznyclu
      wiedeńskim pokazał koledze z krakowskiego wydania Gazety Wyborczej.
      Zaproponowano mu stałe felietony, a potem pisanie dla ogólnopolskiego magazynu
      Gazety. W międzyczasie, po dwóch latach prowadzenia programów kulinarnych dla
      Kawy czy herbaty dostał propozycję robienia autorskich Podróży kulinarnych dla
      II programu telewizji. W Krakowie traktowany jest jak bohater narodowy. Jego
      książki o kuchni leżą w centralnym miejscu witryn wszystkich księgarni.
      Restauratorzy i kucharze przed nim drżą. Jak napisze, że renomowana restauracja
      źle karmi, miejsce pada. Kiedy w swojej książce Zjeść Kraków pochwalił budkę z
      kiełbaskami pod Halą Grzegórzecką, wieczorami zaczęła się przed nią ustawiać
      kolejka. Kraków Makłowicza to XIX-wieczna stolica kulturalna Galicji, części
      cesarstwa austro-węgierskiego, które nazywa "najwspanialszym kulinarnym
      imperium jakie kiedykolwiek powstało". Według Roberta przepis to nie tylko
      instrukcja wykonania potrawy, ale przede wszystkim ekstrakt historyczny, zapis,
      z którego można odczytać zmiany granic, władców, religii i zwyczajów. Nie jest
      kucharzem, raczej detektywem kulinarnym. Jedzenie i gotowanie interesuje go
      tylko wtedy, kiedy może być pretekstem do podróży i poszukiwań. Kiedy pomaga
      rozwikłać zagadkę z przeszłości. A przeszłość zna dobrze, bo pięć lat studiował
      historię na Uniwersytecie Jagiellońskim. W jego rodzinie mieszały się niemal
      wszystkie galicyjskie nacje: mama jest krakowianką, rodzina ojca to Ukraińcy i
      Ormianie. "Czuję się bardzo związany z przeszłością. Brałem ślub w obrządku
      ormiańskim, w nim też ochrzciliśmy dzieci: dziesięcioletniego Mikołaja i
      sześcioletniego Ferdka."


      ZAPIS ROZMOWY


      fiszka: witam
      jakubgorski: dzień dobry panie Robercie
      kaarolccia: siemka
      ciupaga: witam pana serdecznie
      kasiunia200200200: cześć
      dipes: Makłowicz Makłowicz!!!
      Damian: Dzień dobry
      FROST: skąd wzięło się tak wielkie zamiłowanie do kuchni?

      Robert Makłowicz: Dzień dobry!

      bromber: Ja mam pytanie: Co Robert robi, że 1) gotuje i smakuje, 2) gotuje i
      potem je, 3) gotuje, je i nie uprawia sportu, a tak sympatycznie wygląda - jak
      Misio!! Powiedz coś o tym:-)

      Robert Makłowicz: Nie wiem, czy Misio wygląda sympatycznie. Co do sportu to
      jeżdżę na nartach, ale biegi, siłownia i inne tego typu bezmyślne czynności
      mnie nudzą.

      gizmo: Więc może na początek zapytam o ulubiony sposób Pana Roberta na Jajko
      Wielkanocne - słowem przyjemność dla znawcy.

      Robert Makłowicz: Zapomnianym sposobem są jajka gotowane w koszulkach. Jajka
      wybija się na zakwaszoną octem winnym wodę i gotuje dopóki białko się nie
      zetnie. Do tego dowolne sosy. A jajek na twardo się brzydzę.

      Gabciok: Panie Robercie. Cenię i oglądam Pana program bardzo często. Wydaje mi
      się jednak, że potrawy proponowane przez Pana zawierają bardzo dużo tłuszczu.
      Czy "odchudzanie" potraw rzeczywiście ujemnie wpływa na ich smak?

      Robert Makłowicz: Nie jestem dietetykiem i jedzenie interesuje mnie wyłącznie w
      kategoriach: smaczne - niesmaczne. Trudno proponować dania, np. kuchni
      węgierskiej np bez tłuszczu, ale zdarzają się też propozycje dla
      odchudzających.

      kris: Myślę, że każdy z czatujących czeka na jakiś przepis, więc zapytam:, co
      Pan proponuje przygotować na śniadanie (oprócz święconego jajka)?

      Robert Makłowicz: Śniadanie wielkanocne jest wyłącznie z rzeczy zimnych. Zatem
      wędliny, ale najlepszej jakości. Wędliny, ale najlepszej jakości. Szynka musi
      być z jednego kawałka, ze skórą i warstwą tłuszczyku, bo wtedy mamy gwarancję,
      że nie zmontowano jej z kilku kawałków, pompując ją wodą zwiększającą masę.

      pg1984: Czemu XIX wieczny Kraków nazwa pan: "najwspanialszym kulinarnym
      imperium jakie kiedykolwiek powstało " ???

      Robert Makłowicz: To określenie nie dotyczy Krakowa, lecz Austro - Węgier,
      których Kraków do końca pierwszej wojny był częścią. Chodzi o to, że w jednym
      państwie spotkały się różne tradycje kulinarne: śródziemnomorska, żydowska,
      węgierska, słowiańska, niemiecka.

      bbhhujkk: Robert, napisz cos o pasztetach to mój ostatni hit.

      Robert Makłowicz: Skoro to Twój hit, to może Ty coś napisz.

      baryla: Czy jedzenie traktuje pan jeszcze jako hobby, czy już stało się ono
      pana zawodową udręką?
      agnieszka_aga: co zrobić aby schab pieczony nie był suchy.

      Robert Makłowicz: W żądnym razie udręka. Mam szczęście, że hobby jest
      równocześnie moim zawodem. Schab: przed wsadzeniem do pieca obsmażyć ze
      wszystkich stron.

      Joanna: Gdzie są dostępne przepisy na potrawy Roberta?

      Robert Makłowicz: Np w książce pt "CK kuchnia".

      fryderyk: Pytanie dla Pana Makłowicza - czy zamierza Pan jechać jeszcze np. na
      inne kontynenty z gotowaniem? A propos bardzo lubię Pana programy. Sam też
      trochę eksperymentuję w kuchni...

      Robert Makłowicz: W przyszłym roku wybieram się do Brazylii i Urugwaju.
      Oczywiście z kamerą.

      bbhhujkk: Daj tez przepis na zur staropolski Đ uwielbiam.

      Robert Makłowicz: Większość przepisów, które noszą w tytule nazwę "staropolski"
      to oszustwo. Ludzie wtedy jedli zgniłe mięso i popijali mętnym piwem. A żuru
      osobiście nie znoszę.

      pg1984: Co skłoniło pana do pochwalenia budki z hot-dogami przed Halą
      Grzegórzecką w Krakowie w swojej książce pt. "Zjeść Kraków" ???

      Robert Makłowicz: Co skłoniło Panią/Pana do przerobienia zacnych kiełbasek na
      hot-dogi?!!

      Damian: Jak wykonać sałatkę to dania chińskiego??

      Robert Makłowicz: Korzystając z porad chińskiej ambasady, albo polewając kiełki
      sojowe olejem arachidowym.

      funiasty: Wielkanoc galicyjska? Z jagnięciną - jeżeli tak, to jak?

      Robert Makłowicz: Jagnię jada się na Wielkanoc w wielu krajach Europy. Ja piekę
      udziec z czosnkiem, rozmarynem, oliwą i czerwonym winem.

      gruba: Czym oprócz sardynek, pieczarek i wędliny można faszerować jajka? Tak,
      aby powstał półmisek pełen różnokolorowych połówek.(

      Robert Makłowicz: Jajka można faszerować, czym dusza zapragnie. Znam nawet na
      przepis na jajka faszerowane jajkami. Jajka trzeba ugotować na twardo, przeciąć
      wzdłuż nie niszcząc skorupki, posiekać, przesmażyć na maśle, wymieszać ze
      szczypiorkiem i odrobiną bułki tartej, nadziać masą skorupki i jeszcze raz
      przesmażyć na maśle.

      polo747: CO DOM TO OBYCZAJ ! A JAK POWINNO WYGLĄDAĆ PRAWDZIWE GALICYJSKIE
      ŚNIADANIE WIELKANOCNE???????????

      Robert Makłowicz: Na największe obżarstwo w roku. Wędliny, domowy chleb, sos
      polski ze szczypiorkiem, chrzan, ćwikła i starannie dobrane wino.

      Joasia4: Żelaznym punktem naszego rodzinnego śniadania wielkanocnego jest
      dyskusja na temat chrzanu. Czy udany, czy lepszy niż w ubiegłym roku itd... Czy
      masz jakiś swój specjalny przepis na wspaniały chrzan do wędlin?

      Robert Makłowicz: Sam wybieram korzenie, sam je trę, przesmażam potem na maśle
      i gotuję ze słodką śmietanką.

      Maryśka: Co sądzisz o wegetarianizmie?

      Robert Makłowicz: Szanuję, choć nie praktykuję.

      Tango: CZY JEST SZANSA NA TOWARZYSZENIE PANU W PODRÓŻACH I POMOCY PRZY
      PRZYGOTOWYWANIU PROGRAMU?

      Robert Makłowicz: W jakim charakterze?

      kucharka: Ja mam pytanko:, z czego składa się oryginalna sałatka grecka??

      Robert Makłowicz: W Grecji robi się dużo sałatek. Coś, co poza Grecją nazywa
      się sałatką grecką ma w sobie fetę, paprykę, pomidory, ogórki, cebulę i oliwę.

      CerberCretou: Panie Robercie jeszcze pytanko w jajecznym stylu, Jak Robert robi
      jajecznicę?

      Robert Makłowicz: Starannie.

      ahmedo: Uważany jest pan za jeden z symboli Krakowa i b. Galicji. Jaki jest
      pana stosunek do Warszawy , tutejszej kuchni i gastronomii?

      Robert Makłowicz: Warszawska tradycyjna kuc
      • lunatica Re: czat z Makłowiczem dla Twojego Stylu cd. 23.06.04, 13:28
        ahmedo: Uważany jest pan za jeden z symboli Krakowa i b. Galicji. Jaki jest
        pana stosunek do Warszawy , tutejszej kuchni i gastronomii?

        Robert Makłowicz: Warszawska tradycyjna kuchnia już prawie nie istnieje, bo
        prawie nei ma już warszawiaków z dziada pradziada. Dużo dobrych knajp, niestety
        głównie dla biznesmanów.

        uk: JAK NAJLEPIEJ PRZYGOTOWAĆ BIAŁA KIEŁBASĘ NA ŚWIATECZNY STÓŁ?

        Robert Makłowicz: Ja najbardziej lubię białą kiełbasę pieczoną i jeśli na
        ciepło to podawaną z sosem cebulowym.

        GOD_: Dzień dobry, cenię Pana warsztat i mam pytanie czy korzysta Pan z książek
        kucharskich?

        Robert Makłowicz: Oczywiście. Zbieram i korzystam z książek kucharskich.

        gabciok: A w ogóle to dziękuję za Pańskie programy, bo dzięki temu mój mąż
        zaczął interesować się kuchnią. Co może przygotować początkujący w kuchni facet
        na śniadanie wielkanocne?

        Robert Makłowicz: Można mu kazać samodzielnie utrzeć i doprawić chrzan, albo
        zrobić ćwikłę. Jeśli ma talent plastyczny, niech maluje pisanki.

        Basia: W programach gotuje Pan więcej dań obiadowych niż ciast, ale może zna
        Pan tajniki babki drożdżowej, by była pyszna przez całe święta a nie tylko w
        dniu pieczenia.

        Robert Makłowicz: Podstawą każdego drożdżowego ciasta jest sposób wyrobienia.
        Trzeba wdusić w ciasto jak najwięcej powietrza i na końcu ciasto musi samo
        odchodzić od dłoni. Zajęcie dla głupich i silnych, ale bez tego drożdżowe się
        nie uda.

        gabciok: Co to jest pascha? Z czego w skrócie można ją zrobić?

        Robert Makłowicz: Deser, z twarogu i bakalii. Gładki twarożek się słodzi,
        miesza z żółtkami, cukrem i bakaliami i wstawia w formę, by zastygł.
        Odpowiednie przepisy w każdej rosyjskiej książce kucharskiej.

        ciupaga: Panie Robercie pana największa kulinarna wpadka?

        Robert Makłowicz: Mnóstwo. Wpadki w kuchni są nieuniknione.

        shaa: Podobno przez żołądek do serca, musi pan mieć duże powodzenie :)

        Robert Makłowicz: Wśród kogo?

        nonam: Panie Robercie, mówi Pan "wędliny najlepszej jakości" zdradzi nam Pan
        sekret gdzie takowe można w Krakowie zdobyć? Gdzie Pan robi zakupy?

        Robert Makłowicz: Nie wypada mi podawać konkretnych miejsc, ale trzeba
        pamiętać, że z tego co proponują sklepy 80% to zwykła masówka. Najlepiej
        próbować przed kupowaniem.

        nonam: Gdzie się można nauczyć tak gotować jak Pan? Są szkoły, szkolenia - a
        może jakaś Akademia Kulinarna Roberta Makłowicza?

        Robert Makłowicz: Aby się nauczyć, trzeba tylko chcieć. Nie polecam polskich
        szkół gastronomicznych, bo tkwią jeszcze głęboko w PRL-u. Na Zachodzie
        organizowane są lekcje gotowania. Można sobie np. wykupić miesięczne wakacje w
        Toskanii połączone z nauką tamtejszej kuchni. Myślę, że coś podobnego zrobić
        dla Polaków.

        Iga: Panie Robercie-na początku dziękuję za wszystkie programy-są
        naprawdę "pyszne". A teraz prośba-chcę po raz pierwszy ugotować szynkę na
        Święta. Co wrzucić do wody?

        Robert Makłowicz: Po pierwsze Đ szynkę wrzucić do wrzącej wody, a nie do
        zimnej. Zbyt duża ilość przypraw może zabić jej naturalny smak, więc jeśli już
        to kilka ziaren pieprzu, ziela angielskiego i jeden, dwa listki laurowe.

        baryla: Czy myśli pan, że paprykarz szczeciński dostanie jeszcze swoją szansę?

        Robert Makłowicz: Myślę, że czas paprykarza szczecińskiego bezpowrotnie minął.

        janna3: Czy lecho jest rzeczywiście węgierskim daniem śmieciowym, tzn.
        wszystkie resztki wędliny + papryka + ostre przyprawy i mamy danie dla
        nieoczekiwanych gości? Jeśli nie, to, z czego się składa klasyczne lecho?

        Robert Makłowicz: Lesco nie jest daniem śmieciowym, a składa się z : cebuli,
        papryki, pomidorów i czosnku duszonych na oleju słonecznikowym lub wędzonej
        słoninie. Z wędlin dodaje się jedynie specjalną kiełbasę zwaną na Węgrzech -
        lecso kolbasz (leczo pisze się po węgiersku lesco).

        florek: Jestem ojcem samotnie wychowującym małe dziecko, może nie chodzi mi
        teraz o synka, któremu gotuje osobno (jak na razie), ale czy zrobi Pan kiedyś
        program o w miarę ciekawym bardzo szybkim smacznym jedzeniu dla zabieganych
        ojców (i pewnie też kawalerów)?

        Robert Makłowicz: Robiłem program w przedszkolu, propozycję w sam raz dla
        dzieci i zabieganych ojców.

        fotobel: Czy sądzi Pan, że kuchnia słowiańska przechodzi renesans??? Że mija
        era hamburgera i frytek!!??

        Robert Makłowicz: Hamburger i frytki nigdy nie zdominują naszej kuchni, tak jak
        nie stracimy własnej tożsamości wchodząc do Unii Europejskiej. Wystarczy
        przyjrzeć się Hiszpanii czy Portugalii.

        knedlik: Panie Robercie, kiedy dodaje się do zupy kłódkę a kiedy zasmażkę?

        Robert Makłowicz: Nigdy nie dodawałem "kłódki" do zupy, gdyż nie przepadam za
        smakiem rdzy. Zasmażam zupy słowiańskie i chętniej zimą niż latem.

        Gilmour: Dzień dobry panie Robercie. Pozwala Pan czasem Żonie przyrządzać
        posiłki? Jeśli tak, to czy udziela pan porad swej Małżonce?

        Robert Makłowicz: Jak żona gotuje to ja się nie wtrącam. No chyba, że czasem...

        TomaszP_: Jak Pan sobie wybiera miejsca podróży kulinarnych, Czy to wygląda
        tak? "Pojadę tam, gdzie jeszcze nie byłem", czy "Pojadę tam gdzie mają wymyślne
        potrawy?

        Robert Makłowicz: Niestety wygląda to tak: "Pojadę tam, gdzie mnie zaproszą".
        Telewizja nie daje pieniędzy na podróże.

        jurski: Co Pan sądzi o restauracjach serwujących dania "regionalne" w Krakowie
        (Meksyk, Korsyka, Chiny itp) Na ile dania tam podawane są "prawdziwe" ?

        Robert Makłowicz: Najczęściej są to potrawy schlebiające polskim gustom.

        rozbojnick: Ja uwielbia jedzenie zbójnickie co pan poleciłby na te okoliczność?

        Robert Makłowicz: Czy chodzi o to, że lubi Pan jeść w jaskini?
        pizza_peperonii: Jak się robi dobrą zapiekankę? PROSZĘ!!!!!!!!!!!!

        Robert Makłowicz: Nie mam pojęcia, o jaką zapiekankę chodzi. Świat zna miliony
        zapiekanek.

        jagoda_kr: Moja córka bardzo lubi ozorki, skorzystałam z pana ostatniego
        programu i przepisu na ozorki bardzo pyszne,może jeszcze z jeden mógłby Pan
        podać?

        Robert Makłowicz: Ozorki tak samo ugotowane, ale podane w sosie sardelowym (na
        maśle rozpuścić kilka filecików anchois, podlać rosołem, zaprawić śmietaną z
        mąką, zagotować).

        ololololo: JAKIE DANIE WLASNEJ ROBOTY NAJBARDZIEJ PANU SMAKUJE???????

        Robert Makłowicz: Każde.

        Bartek: Panie Robercie jestem uczniem technikum gastronomicznego i to dzięki
        pana programom zdecydowałem się na taka własnej szkole

        Robert Makłowicz: Gratuluję słusznego wyboru drogi życiowej. Miło mi.

        kaśka234: jakie jest twoje ulubione ciasto?

        Robert Makłowicz: Duże.

        renia: Co zrobić, żeby śmietana w zupie się nie ważyła ?

        Robert Makłowicz: Osolić śmietanę i stopniowo mieszać z ciepłą zupą.

        anula: Od długiego czasu szukam przepisu na hiszpański sos Salsa Rosa, może Pan
        mi w skrócie go podać?

        Robert Makłowicz: Przykro mi, ale nie mam ze sobą biblioteczki. Proszę
        pogrzebać w Internecie.

        ironiron: Ostatnio popularność zyskuje mięso strusi. Czy planuje przedstawić
        Pan jakiś przepis bazujący na tym specjale?

        Robert Makłowicz: Mięso strusi to zwykły humbug, skupmy się lepiej na porządnej
        wołowinie.

        matysoss: Dlaczego Pan krytykuje kebaby?

        Robert Makłowicz: Krytykuję tylko wtedy, gdy są złe. Turecki iskender kebab np.
        w warszawskiej Anatolii albo łódzkim Sułtanie to bardzo porządne rzeczy.

        Onet_drogi: Panie Robercie, z jakich składników można zrobić prawdziwy
        chłodnik "po litewsku"

        Robert Makłowicz: Litwini robią go z buraków, kefiru i śmietany. Do tego podają
        wyłącznie gotowane ziemniaki. Wersje polskie zakładają użycie boćwinki, szyjek
        rakowych, pieczonej cielęciny itp.

        wojtekm: Witam Pana, Chciałem zapytać potrawy, z której kuchni Pan najbardziej
        lubi - francuskiej czy wengierskiej?

        Robert Makłowicz: Od wengierskiej wolę węgierską. W każdej kuchni znaleźć można
        rzeczy dobre i złe. Unikam generalizowania.

        dagox: Wróciłem właśnie z Wiednia. Wspaniała kawa, super przekąski u
        Trześniewskieg
        • lunatica Re: czat z Makłowiczem dla Twojego Stylu końcówka 23.06.04, 13:29
          dagox: Wróciłem właśnie z Wiednia. Wspaniała kawa, super przekąski u
          Trześniewskiego. Ale czemu w Wiedniu kawa czy sernik po wiedeńsku nie istnieje
          (jako nazwa) natomiast sznycel po wiedeńsku jest i to znakomity. Czy
          przymiotniki "wiedeński" przy kawie i serniku to nasz wymysł, czy tylko taka
          snobistyczna "nobilitacja" potrawy?

          Robert Makłowicz: W Wiedniu kawa melange jest wiedeńska z definicji i nie ma
          potrzeby dodatkowego jej nazywania, ale chciałbym też przypomnieć, że w kuchni
          polskiej istnieją: śledź po japońsku, fasolka po bretońsku, placki po
          węgiersku - o żadnym z tych dań nie słyszano w wymienionych krajach.

          Słowik: Ja oglądam pana wszystkie programy nie chodzę nawet do kościoła żeby je
          zobaczyć. I mam do pana takie pytanko:, Jaką potrawę przyrządziłby pan na
          spotkaniu z dziewczyną w jej domu?

          Robert Makłowicz: Ma Pan grzech, nie chodząc do kościoła, a gapiąc się w
          telewizję. W domu dziewczyny trzymałbym się od kuchni z daleka. Lepiej coś
          zrobić u siebie w kawalerce.
          osso_buco: A ja chciałbym się dowiedzieć, jaki jest Pański przepis na
          carbonarkę i z jakim makaronem lubi ją Pan najbardziej?

          Robert Makłowicz: Czy chodzi o spaghetti carbonara? Masło, boczek, jajka,
          świeżo stary parmezan, sól, świeżo zmielony pieprz.
          matysoss: Czy konina nadaje sie do stworzenia dobrego dania?

          Robert Makłowicz: Osobiście w koninie przeszkadza mi słodki smak mięsa, ale
          tatar z końskiej polędwicy to znany rarytas.

          Andrea: Andrea witam serdecznie panie Robercie czy można gdzieś na świecie
          napić się jeszcze prawdziwego Haberbusza?

          Robert Makłowicz: Firma Haberbusch upadła wraz z nastaniem PRL-u.

          kasia_xxx: Czy mogę prosić o przepis na naleśniki biszkoptowe?

          Robert Makłowicz: Musiałbym pogrzebać w źródłach.

          imiennik: Z twojego doświadczenia - jakie potrawy najbardziej na śniadanie
          lubią kobiety?

          Robert Makłowicz: Szampan, np. Veuve Clicquot i świeżo wyciśnięty sok z
          pomarańczy, ewentualnie tościk z miodem rozmarynowym.

          gotowanietosztuka: Co zrobić, żeby schab wielkanocny był w środku soczysty -
          mnie zawsze wychodzi suchy jak wiór?

          Robert Makłowicz: Nie wsadzać surowego od razu do pieca, tylko wcześniej
          obsmażyć ze wszystkich ze wszystkich stron, aby białko od razu się ścięło, a
          sok pozostał w środku.

          diary: Wiem, ze flambirowanie, blanszowanie i inne techniki nie maja dla Pana
          tajemnic... Myślę, że, dlatego zapomina Pan czasem o podaniu nam, widzom
          wąchającym swoje odbiorniki temperatur pieczenia - i co ja mam zrobić z tym
          ostatnio pokazywanym szpinakowo jajecznym cudem? 180? 150 Stopni?

          Robert Makłowicz: 170, 180' stopni to najczęstsza temp. pieczenia.

          pg1984: Czy ma pan swoją witrynę w Internecie ???

          Robert Makłowicz: Robi się.

          magga: Chyba nie dopuszczą mnie do głosu, a tak bardzo chciałabym powiedzieć,
          że podziwiam Pana Roberta - wspaniały facet pod każdym względem:)

          Robert Makłowicz: Ja również.

          atoli:KOCHAM PANA PANIE BOBKU!! (ciiiicho)
          dama_karo: wesołych Świąt Wielkanocnych i mokrego śningusa
          keez: wszystkim uczestnikom chata jak i także Robertowi MAkłowiczowi chciałbym
          złożyć najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się świąt :-)
          Ala: Panie Robercie jest Pan uroczy, bardzo cenię Pana program, jaka fantazja!
          Rella: O już pan jest! Jest pan fenomenalny, pozdrawiam w imieniu caaaałej
          mojej rodzinki od syna do dziadka
          mckornik_com: dzięki Panu zacząłem robić w kuchni cos innego niż kanapki Đ
          DZIEKUJE

          Robert Makłowicz: Dziękuję wam bardzo.

          za: www.twojstyl.pl/czat_archiwum/?id=22
          --
          Dzyń, dzyń, dzyń - przyjdź i zgiń!
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka