Dodaj do ulubionych

dostalam gicz kozleca

18.05.12, 01:31
Tak wiec dostalam gicz kozleca i nie bardzo wiem co z niej zrobic. Upieczenie odpada, jestem zero jesli chodzi o pieczenie.
Cty moge na niej ugotowac zupe ? Jesli tak, to co proponujecie ?
Obserwuj wątek
    • lashqueen Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 09:03
      We Włoszech koźlinę robi się na Wielkanoc, obok jagnięciny, dokładnie w taki sam sposób. Często w przepisach mięsa te występują zamiennie - użyć tego albo tego. Oczywiście częściej robi się jagnię, bo łatwiej o nie. Szukaj więc przepisów na jagnięcinę.
      • simon_r Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 22:05
        dokładnie tak!!... koźlinę robi się tak jak jagnięcinę a giczkę moża bardzo fajnie udusić w pomidorach z winem i rozmarynem. Nastepnie podaje się z makaronem w kształcie ryżu.
    • squirk Re: dostalam gicz kozleca 18.05.12, 12:42
      Mam pytanie trochę nie na temat, ale może ktoś wie - gdzie się kupuje koźlinę? Mieszkam w okolicach stolicy, ale może też być przez net, zamówienie od hodowcy z dostawą czy inne takie, byle się dało.
      :-)
          • beata_ Przeczytałam :-)))) 18.05.12, 22:37
            Ładne :D

            Nie chciałam się tam "wtrancać", bo to nic pewnego, ale być może będę w stanie uzyskać przepis na nalewkę z aronii dla niejakiego Emilyana (mam nadzieję, ąe nie robię błędu w nicku). Nalewka jest wytrawna, cierpka i tylko lekko słodkawa. Ze słodkości, to tam chyba idzie tylko "mjut". Pamiętam z opisu z dawnych lat, że robi się ją w kilku kolejnych tzw. frakcjach, że idzie do niej wódka i spirytus jakoś tam po kolei, i że nastawiona w sezonie aroniowym (zbiór chyba jakoś w sierpniu) gotowa jest do pierwszej próby w okolicy Bożego Narodzenia.

            Póki co, dysponuję wyłącznie tym bardzo "precyzyjnym" przepisem :-)
            • squirk Re: Przeczytałam :-)))) 18.05.12, 22:53
              beata_ napisała:

              > Ładne :D

              Dziękuję :-) Dziś robię drugie podejście do pijanych miśków, mam nadzieję, ze obejdzie się bez interwencji z kosmosu tym razem.

              >
              > Nie chciałam się tam "wtrancać", bo to nic pewnego, ale być może będę w stanie
              > uzyskać przepis na nalewkę z aronii dla niejakiego Emilyana (mam nadzieję, ąe n
              > ie robię błędu w nicku).

              Emilyann to moja przemiła czytelniczka, byłabym Ci ogromnie wdzięczna za zdobycie przepisu także we własnym imieniu, zamówiłam sporo spirytusu i chciałabym porobić różności na zimowe wieczory, bo też nie lubię słodkich nalewek. Jeśli Ci się uda będzie wspaniale, jakoś się odwdzięczę :-)
              • beata_ Re: Przeczytałam :-)))) 19.05.12, 02:58
                Ups! Udało mi się niestety gafę popełnić - nie dość, że nick przekręciłam, to jeszcze podmieniłam płeć...

                Ten spirytus to, o ile pamiętam, nie od razu... galareta się zrobi. To jakoś tak pod koniec chyba idzie. Ale nie będę mieszać - dowiem się to podam jak należy.

                Odwdzięczysz się tym, że udana aroniówka Ci zasmakuje :-)
                • squirk Re: Przeczytałam :-)))) 19.05.12, 16:21
                  beata_ napisała:

                  > Ups! Udało mi się niestety gafę popełnić - nie dość, że nick przekręciłam, to j
                  > eszcze podmieniłam płeć...

                  Ojtam, drobiazg :-)

                  > Odwdzięczysz się tym, że udana aroniówka Ci zasmakuje :-)

                  Albo jakimś dobrym przepisem, albo jednym i drugim :-)
    • Gość: asiakusy paya! paya! paya! IP: 119.154.217.* 20.05.12, 13:38
      Autorko, ile masz tej giczy?
      Ja to nazywam po prostu "kozie nóżki" :)
      Zrób coś, co nazywa się paya - wpisz w gugla. Mutton paya. Nie mam teraz czasu niestety podać przepisu, dlatego odsyłam. Wieczorem zajrzę tu znowu.
      Idea jest taka, że gotujesz gicz b. długo z przyprawami, a potem robisz do tego sos (niech będzie, że curry).
      I to jest cudowne, wspaniałe, i podaje się w Pakistanie często na śniadanie :D ale oczywiście spokojnie można podać kiedyś się chce.
      Jemy z plackami.
      Koźlina jest świetnym mięsem. To moje pakistańskie odkrycie! A pieczona na ogniu koza - ach (tzw. sajji).
      • Gość: senin Re: paya! paya! paya! IP: *.dyn.iinet.net.au 21.05.12, 12:33
        asiu,
        dzieki za pomsl na kozline

        ale, jesli mozna byc tak beszczelnym, to prosilabym przepis z Twojego domu... rozne mam doswiadczenia z googlowych przepisow - zazwyczaj najsmaczniejsze potrawy wychodzily mi. gdy korzystalam z przepisow znajomych

        wiec podaj przepis twojej tesciowej, lub waszej sluzacej, jesli mozesz
        • Gość: asiakusy Re: paya! paya! paya! IP: 119.154.181.* 28.05.12, 11:35
          senin

          wypytalam tesciowa i ona nie ma jednego przepisu, zależy jaki ma nastroj, tak robi, czasem np. używa gotowca marki shan
          robi troche podobnie do nihari (ale tylko troche)
          powiedziala mi tak: umyc nozki, ugotowac do miękkości w wodzie z dodatkiem pasty ginger-garlic i listka laurowego
          gdy miękkie - zagescic maka kukurydziana albo pszenna (mąka do chłodnej wody i do odrobiny rosołu koziego)
          potem podsmażyc przyprawy i sporo cebuli na zloty braz i dodać z olejem razem, a przypraw malo, mowi, że to jest halka masala - wymienila gozdziki, zielony kardamon (choti elaichi), troche kurkumy, sól, pieprz, zielone chili i pod koniec natka kolendry (hara dhania)

          pytałam, jakich przypraw nie dodaje: ziry, czerwonego czili, cynamonu, kolendry w ziarnach :) ale wydaje mi się, że gdzieś jadłam z czerwonym czili i kolendrą
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka