Dodaj do ulubionych

niska cena wołowiny mnie frapuje

31.08.12, 19:29
Pół dnia myślę i nie rozwiązałam tej zagadki.
Byłam na Placu Mirowskim, by w ulubionej budce kupić kawę, ale ponieważ mają urlop, powłóczyłam się między stoiskami. Zainteresowała mnie cena wołowiny extra - 14 zł/kg. Pani miała 3 kawałki - 2 x udziec i 1 x kawałek łopatki. Obok leżała polędwica wołowa - zapytałam o cenę - 40 zł/kg. W pierwszej chwili pomyślałam, że źle przeczytałam i chodzi o wieprzową, ale nie - wieprzowa była w innej części. Do tego rostbef - nie pamiętam dokładnie ceny - 16/18 zł/kg. Piękny, chudy boczek - 10 zł/kg. Kupiłam tę polędwicę - powąchwałam, obejrzałam, nic podejrzanego nie zauważyłam. Babka kupowała cielęcinę (23 zł/kg). Nie było tego dużo, ale tez nie mało, normalnie budka z ladą chłodniczą, lodówki na zapleczu. Pytałam czy to mięso jest badane, powiedziała, że tak. Na moje pytanie dlaczego jest tak tanio, odparła, że skupują zwierzęta od rolników i sami rozbierają i sprzedają. Mają też jagnięcinę, choć dziś już wyprzedana była.
Czy to możliwe? Czy nie padnę od tej polędwicy?
Obserwuj wątek
    • kuchniazone Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 31.08.12, 19:42
      Być może wszystko jest OK. Ja nie ufam zbyt niskim cenom, albo wyjątkowo niskim. Kilka lat temu miałam dojście do handlu mięsem ze wsi. Handlowała rodzina znajomych i się u nich zaopatrywaliśmy ale przy okazji wiedzieliśmy jak handlują pod halą mirowską. Sprzedawali dobre mięso ale jak się trafiało niedobre, to niestety też. Co to oznacza - na przykład, krowa się cieliła i zdechła podczas porodu. Powinno się to wszystko wyrzucić. A handlarze póki była "ciepła" porcjowali ją, a potem sprzedawali "miastowym".
      Oczywiście, to że zapłacisz gdzieś za polędwicę 70zł za kg wcale nie gwarantuje, że będzie super hiper.
      Zapytaj na stoisku dlaczego mają o wiele niższe ceny niż konkurencja i wyczuj czy jest OK czy nie.
      • kropkaa Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 31.08.12, 19:54
        No, babka mi powiedziała, że łańcuch dostaw jest krótki - rolnik i oni. Ma stoisko, otwarte od wt codziennie, niby niczego dziwnego nie zauważyłam, darmo nie rozdaje, po prostu tanio mi się wydaje. Choć kilka m-cy temu (w tym roku) w Leclercu na Bielanach kupowałam polędwicę po lekko ponad 60 zł/kg. Gdyby to była przysłowiowa baba ze wsi, która sprzedaje z torby stojąc na ulicy w życiu bym nie kupiła.
        Najprościej będzie upiec i spróbować, inaczej chyba zakupu nie ocenię.
      • kamilsakalus Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 04.09.12, 17:47
        Cena jaką wymieniłaś za owe mięsa, jest ceną właściwą. Tyle właśnie powinno kosztować tego typu mięso. Niestety jego cena rośnie przez łańcuszek pośredników między hodowcą, ubojnią, masarnią, hurtownią, dystrybutorem , sklepem etc...
        Jak piszesz kupiłaś dziadostwo, twarda jak kamień. Problem w tym, że kupując dwa razy droższą i tak zwykle kupisz twardą. Problem z polską wołowiną polega na tym, że dobra jakościowo wyjeżdża na eksport i hodowcy dostają za nią 3 euro za kilo. Potem w niemieckich czy angielskich sklepach kosztuje już 30 euro.
        Na polski rynek trafia bardzo mało polskiej wołowiny. A jak już, to przede wszystkim z raz mlecznych i starych sztuk. I to raczej krów, niż byków. Krowa jest stara, nie daje już mleka, więc idzie pod nóż. Takie mięso nadaje się na bulion, na steki już nie.
        • nieskorzanka Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 04.09.12, 20:36
          Rok temu na owym Placu Mirowskim kupiłam śliczności boczek, chudziutki, różowiutki i przy tym bardzo tani. Ale taki był tylko na oko. W trakcie pieczenia okazał się, ekskiuzemła, śmierdzacym knurem. Mięso było twarde i waniało charakterystycznie. Nawet pies kręcił nosem...:))))
          • kropkaa Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 04.09.12, 21:02
            Często zastanawiałam się, kto kupuje tam mięso, bo zawsze się bałam. Skusiłam się po raz pierwszy i zarazem ostatni. Nie wiem ile łącznie piekłam i smażyłam tę porażkę, ale tak ze 2,5-3 h... Gdy przeszła warzywami - zjadliwa tyle o ile.
            • kamilsakalus Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 05.09.12, 15:44
              kropkaa napisała:

              > Często zastanawiałam się, kto kupuje tam mięso, bo zawsze się bałam. Skusiłam s
              > ię po raz pierwszy i zarazem ostatni. Nie wiem ile łącznie piekłam i smażyłam t
              > ę porażkę, ale tak ze 2,5-3 h... Gdy przeszła warzywami - zjadliwa tyle o ile.

              nie znam tego miejsca, bo nie jestem z Warszawy. Wszędzie można zaliczyć wpadkę: i kupując na targowisku, i w mięsnym i w markecie.
              W marketach typu Biedronka czy inny Lidl masz np. piękne, różowiutkie schaby czy karkówki. Tylko jakimś cudem za każdym razem jak je kupiłem, to po upieczeniu traciły co najmniej połowę masy. Ten sam rodzaj mięsa, ale z normalnego mięsnego kurczył się jedynie o 25-30 procent. Czyżby jakieś szprycowanie wodą z substancjami ją wiążącymi?
              Raz kupiłem też mięso mielone z Lidla, łopatkę. Tej łopatki w ogóle nie dało się usmażyć - miał być z niej bolognese. Mięso zamiast się smażyć, po prostu się zaparzało, gotowało, dusiło i dostawało piany. Choćby stało na gazie dwie godziny to nie sądzę, by cokolwiek się przypaliło.
              • beata_ Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 07.09.12, 23:55
                kamilsakalus napisał:

                > [...]
                > W marketach typu Biedronka czy inny Lidl masz np. piękne, różowiutkie schaby
                > czy karkówki. Tylko jakimś cudem za każdym razem jak je kupiłem, to po upieczeniu
                > traciły co najmniej połowę masy. Ten sam rodzaj mięsa, ale z normalnego mięsnego
                > kurczył się jedynie o 25-30 procent. Czyżby jakieś szprycowanie wodą z substancjami
                > ją wiążącymi?

                Nie mam wielkiego zaufania do mięs z marketów - kupuję baaaardzo rzadko i raczej nie do pieczenia, czyli nie w jednym kawałku. Natomiast zdarza mi się kupić w B mięso wołowe na gulsz i nie powiem - jest przyzwoite. Pewnie, że trzeba wybrać paczkę z jak najmniej poprzerastanymi kawałkami, ale jak już się taką ma, to jest w porządku - jak odciapię szczyptę powięzi czy innych "żyłek", to i wszystko. Jak dotąd zawsze trafiałam na mięso świeże, duże kawałki (nie ochłapy) i po podsmażeniu dusiło się ok godziny - robiłam prosty sos gulaszowy, czyli z duszoną cebulą, grzybkiem (jak miałam) i podstawowymi przyprawami, czasem wzbogacony papryką i/lub innymi jarzynami + jakieś fanaberyjne dodatki typu więcej różnych ziół, pomidory czy odrobina śmietany... Robiłam też "bogracz". Prawdę mówiąc, mięso jest ładniejsze niż tzw. gulaszowe z dobrego sklepu na moim targu - aż się dziwię! Tam muszę kupić porządny kawałek, a oczywiście wolałabym nieco taniej... wiem, wiem! :-)Smak, ilość i konsystencja tego z paczki po uduszeniu - bez zarzutu :-)

                > Raz kupiłem też mięso mielone z Lidla, łopatkę. Tej łopatki w ogóle nie dało się
                > usmażyć - miał być z niej bolognese. Mięso zamiast się smażyć, po prostu się
                > zaparzało, gotowało, dusiło i dostawało piany. Choćby stało na gazie dwie godziny
                > to nie sądzę, by cokolwiek się przypaliło.

                Mielonego z zasady nie kupuję gotowego-paczkowanego, ale dziś się skusiłam - dla odmiany w T... właśnie łopatka mielona. Mile mnie zaskoczyła, bo mielone kotlety wyszły bardzo dobre - smażyły się ładnie, bez puszczania wody... Zwykle na mielone wybieram też na swoim targu kawałek łopatki i mielą mi na miejscu. Dziś jednak było już za późno na targ, a mielonych mi się okropnie zachciało :-)

                Nie będę tu nikogo broń Boże agitować na mięsa z marketów, bo jak mówię - mimo wszystko nie mam do nich zaufania! Nawet nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zaryzykuję mielone :-) Pewnie nie, żeby się nie rozczarować :D
                Wołowinę z B pewnie kupię jeszcze nie raz... w każdym razie do pierwszego szajsu! :-)

                ps
                wiem - szczęściara jestem ostatnio :-)
    • antychreza Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 04.09.12, 20:51
      P.o. teściowe zaopatrują się na jakiejś chyba giełdzie czy targu mięsnym w Będzinie - tam ceny są jakoś podobne. Mięso jest bardzo wysokiej jakości - sama sprawdziłam, kiedyś nie mieli co nam dać "na wynos" po wizycie, więc obdarowali nas mrożonym surowym mięsem xD wyszło mi pyszne.
      Ostatnio kiedy byłam na Nowym Kleparzu i znalazłam antrykot po 23 zł/kg, wydało mi się podejrzane, więc gdybym zobaczyła mięso w takiej cenie, raczej bym się nie skusiła.
    • kostruszka Re: a czego oczekiwalas? 08.09.12, 19:44
      Jak dotąd mięso kupowane przeze mnie w Biedronce (schab, łopatka, szynka kulka, gulaszowe, filety z kurczaka) było świeże i smaczne. Nie zauważyłam tez żadnego puszczania wody lub zmiany ciężaru (poza normalnym ubytkiem w czasie obróbki cieplnej).
      Nie demonizujmy marketów, wszystko zależy od dostawcy.
    • Gość: AF.556 Re: niska cena wołowiny mnie frapuje IP: *.dynamic.chello.pl 09.09.12, 11:52
      Pod Halą Mirowską można kupić dobre mięso, tylko trzeba wiedzieć gdzie. Te kawałki, które wymieniłaś, w innym stoisku potrafią kosztować 2 razy więcej, np. u pana w okularach w jednej z pierwszych budek na zewnątrz kilo rostbefu kosztuje ok. 40 zł, a dobrej zrazówki ok. 30 zł. I jest to chyba najlepsze mięso wołowe jakie udało mi się kupić w Warszawie. Obok dwa dobre stoiska z cielęciną i jagnięciną. A im dalej w las tym więcej drzew, do naciągaczy z końcowych pawilonów nie warto się zapuszczać.
    • an.16 Re: niska cena wołowiny mnie frapuje 02.06.16, 11:33
      Nie kupiłabym mięsa z budy za połowę ceny hipermarketowej (czyli już stosunkowo niskiej). To nieprawda, ze właściwa cena mięsa wołowego to 14 zł za kg. Powinno być droższe, bo to zdecydowanie droższa produkcja od wieprzowiny, nie mówiąc o kurczaku. Mięso wołowe na pieczeń (nie udziec, bo dla mnie za suche ale np. łopatka) to min. 25 zł/kg. Do usmażenia - antrykot z wołowiny dojrzewającej, pakowany próżniowa z Biedronki chyba ok. 35 zł/kg. To najniższe ceny jakie znam, ale taniej też nie kupię bo podejrzane.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka