Gość: js IP: *.ipt.aol.com 04.07.04, 18:54 wlasnie gotuje barszcz ukrainski i .. nie mam vegety.. czy ktos wie, co zamiast niej? lub co wchodzi w jej sklad? dzieki bardzo! Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lunatica WSZYSTKO zamiast vegety 04.07.04, 19:01 zioła, zioła, ze wskazaniem na majeranek... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lalok! chemiczny produkt nic dobrego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.07.04, 19:01 pozwalam soebie na radę: nie używaj tego wcale nie smakuje lepiej z wegetą Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pichciarz Re: co zamiast vegety? IP: *.proxy.aol.com 04.07.04, 19:08 Zastp wywarem z grzybków suszonych. Odpowiedz Link Zgłoś
coralin Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 19:50 To dobry pretekst na odwyk od vegety. Dobrze piszą : to sama chemia, wzmacniacze smaku i zapachu. Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 19:50 Na tej samej stronie jest na dole wątek "Ani" pt."Barszcz ukraiński" zajrzyj tam - nikt tam nie używa vegety warzywka czy jakiejś innej jarzynki. Przychodzi mi natomiast do głowy pomysł dodania oprócz wszystkiego co się pod rękę nawinie kilku grzybków suszonych i po prostu kilku garści suszonej włoszczyzny. Ja sobie to sam robię raz na sezon ale można kupić w różnych firmach zielarskich - mnie czasem przywozi Pan Angielczyk z "Darów Natury" z Podlasia taką torbę różnych mieszanek zielarskich - m.in. suszoną włoszczyznę z kurkami i borowikiem. To jest tak smaczne, że można po prostu sam susz zalać wrzątkiem i pić go jak bulion po pół godzinie trochę go osoliwszy i popieprzywszy. Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
coralin Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 20:23 qubraq napisał: > kupić w różnych firmach zielarskich - > > mnie czasem przywozi Pan Angielczyk z "Darów Natury" z Podlasia taką torbę > różnych mieszanek zielarskich - m.in. suszoną włoszczyznę z kurkami i > borowikiem. To jest tak smaczne Pycha, potwierdzam. I bez chemii. Odpowiedz Link Zgłoś
asica74 Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 21:56 dzieki serdeczne. ja pogrzebalam w mojej szafce i znalazlam maggi, ziola provansalskie , majeranek, itc i wrzucilam. tez bylo dobre. A vegety nie uzywam, tylko w przepisie co go mam (ale go wyrzuce, skoro mowi o vegecie! ) jest i spanikowalam: bo nawet nie wiem co to dokladnie jest. Ale dzieki raz jeszcze za troske! js, obecnie zalogowana! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: co zamiast vegety? IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 04.07.04, 22:06 ja widze to tak : vegeta zawiera glownie suszone warzywa i (niestety) MSG. Wiadomo : be! by zatem utrzymac ton potrawy (i wyeliminowac chemiczne swinstwa)wypadaloby zastapic ja warzywami lub wywarem z warzyw a najszybciej sprawdzi sie oczywiscie susz warzywny o jakim pisal qubraq. (toz to genialne! Szkoda ze my tu takich dobroci nie mamy!) Moim skromnym zdaniem nie do wszystkiego mozna dodawac ziola, a jesli juz to nie wszystkie, to zalezy, co sie chce osiagnac smakowo. Odpowiedz Link Zgłoś
emka_1 Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 22:33 Gość portalu: senin napisał(a): > Moim skromnym zdaniem nie do wszystkiego mozna dodawac ziola, a jesli juz to > nie wszystkie, to zalezy, co sie chce osiagnac smakowo. święte słowa senin :) zioła są dobrodziejstwem, ale nie każde ziółko do wszystkiego pasuje. grzybek suszony też nie:) tzn mozna uzyć np. grzyba i najeranku zamiast np. bazylii, ale mówmy, że będzie smakowało podobnie :) a vegeta w większości składa się z dobrych składników - suszone warzywa, głównie marchew, kurkuma (ten złoty kolor) wit. b, sól no i ten nieszczęsny glutaminian sodu - wróg nr.1 dodając do suszu z jarzyn nieco kurkumy, soli i mieszanki wodorostów(nazwy nie pamiętam, ale do nabycia w sklepach ze zdrową żywnością) uzyskamy prawie to samo :) Odpowiedz Link Zgłoś
hania55 Re: co zamiast vegety? 04.07.04, 22:42 W skład vegety wchodzi głównie glutaminian sodu, który sztucznie intensyfikuje smaki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kojka Re: co zamiast vegety? IP: *.kom / *.kom-net.pl 04.07.04, 23:37 ja zamiast vegety i innych chemiklaliów używam tzw bulion: suszone warzywa,sól i kurkuma dla zabarwienia.kupuję to na wage w specjalistycznym sklepie z przyprawami . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen O vegetach itp IP: 204.79.89.* 05.07.04, 08:30 W sklad vegety, bulionu czy proszku z kurczaka/wolowiny/ryby/warzyw itp. wchdza glownie sol, cukier i MSG, reszta (warzywa, mieso, przyprawy, tluszcz) stanowi razem okolo 10%. (W tych samych produktach w kostkach wiecej z powodu wiekszej zawartosci tluszczu). Dlaczego tak jest? Prosta sprawa. zakladajac normalny sklad rosolu (wywaru itp) to jest to glownie woda i znikoma czesc cial stalych, jesli sie taki rosol odwodni (niezaleznie czy byl gotowany z calego kurczaka) to powstaje podobny proszek. Tyle ze MSG jest duzo mniej. Co do MSG. Rzeczywiscie zdarzaja sie ludzie uczuleni na ta substancje jako skladnik pokarmowy, ale baaaardzo rzadko. Co do ogolnej szkodliwosci tego produktu to istnieja po prostu rozne opinie. Pomimo, ze ten dodawany do jedzenia jest otrzymywany syntetycznie jest to rzecz naturalnie wystepujaca w miesniach (ludzkich i zwierzecych). Faktem jest ze dziala to jako wzmacniacz smaku ale nie jest tak efektywny jak sol. I jeszcze jedno bardzo istotne. Tak sie sklada, ze jest to akurat najdrozszy skladnik wyzej wymienionych produktow i gdyby producenci mogli dodac mniej napewno by mniej dodali. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: O vegetach itp IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.07.04, 09:12 dzieki szopen, moge sobie teraz pouzywac! Juz mi to gotowanie bulionkow i zamrazanie bokiem zaczelo wychodzic! (choc nie powiem vegetke tu i owdzie syp syp... ale nie przyznawalam sie na forum zbyt czesto. A tak na serio: mysle ze wiecej szkodliwosci w gotowaniu w mikroweli czy kupowaniu przypraw kamisa niz w vegecie stosowanej od czsu do czasu zamiast soli. cyba sobie sygnaturke dodam: "nie dajmy sie zwariowac!" Odpowiedz Link Zgłoś
giezik Re: O vegetach itp 05.07.04, 09:18 Masz racje rozsądek we wszystkim, ale ... ja vegety niegdys używałem - okazjonalnie - głównie do zup - tak jak piszesz, zamiast soli. Ale w pewnym momencie odnosiłem wrażenie, że one wszystkie mają podobny, no może nie smak, ale aromat. W tej chwili używam potwornej ilości ziół, vegety - 0 (słownie: "zero"), soli - znacznie mniej niż jeszcze 2-3 lata temu. Bywają potrawy, w których sól w ogóle sie nie pojawia, choć kiedyś soliłem niemal wszystko - czesto (o zgrozo) bez próbowania. Zeby nie "ożywiać" znow wątku przeciwników i zwolenników, nalezy po prostu szukać swoich ścieżek i nie starac się byc radykałem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: O vegetach itp IP: 204.79.89.* 05.07.04, 09:36 Ja zawsze powtarzam, ze jesli komus cos smakuje to nie ma sprawy a kazdy gotowac powinien jak lubi. Ja na przyklad uzywam veget (glownie bulionow w proszku) i sobie chwale i mi smakuje i innym tez. Dla zupelnej szczerosci to ja pracuje w firmie ktora produkuje ogromna ilosc tego typu produktow. Osobiscie znam ludzi ktorzy to robia, wiem jak to sie robi i z uzywaniem nie mam problemow. Co do "nie dajmy sie zwariowac" to zgadzam sie absolutnie. czesto pojawiaja sie mity, plotki i rumory pseudonaukowe i ludzie panikuja. Tak wiec w temacie to co jest zlego w gotowaniu w microwave? Ja czesto to robie i wychodzi mi smaczne. Naprawde nie kojarze dalczego moglby byc problem. I co za problem z przyprawami Kamisa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: O vegetach itp IP: *.192.220.203.acc01-lord-gla.comindico.com.au 05.07.04, 09:56 > Tak wiec w temacie to co jest zlego w gotowaniu w microwave? > Ja czesto to robie i wychodzi mi smaczne. Naprawde nie kojarze dalczego moglby > byc problem. > > I co za problem z przyprawami Kamisa? nis zlego, nigdy ich nie probowalam, ale zakladam, ze bedac przygotowywane komercyjnie maja jakis tam procent skladnikow, o ktorych "cicho, sza..." ot, zakladam, bo to glownie mieszanki... a na mieszankach nacinam sie codziennie (najbardziej bolesne to to, ze zaufane dotad marki dodaja skrobii do moich ulubionych mieszaanek curry...:((( - no i ja tu zyc ?) Co do mikroweli - mam, nie uzywam do gotowania, czasmi do rozmrazania, ale rzadko, ot taka moja mala fobia. Co do soli? sol zatrzymuje wode w organizmie, (jak wiadomo powszechnie), w tropikach mieszkam, wole byc "przesolona" niz "odwodniona"... a poza tym ten smak! No coz, nie dane mi bylo sprobowac potrawy przyrzadzonej bez soli, ktora by mnie zainteresowala. Twoje, gieziku, bylyby z pewnoscia jednymi z pierwszych... ale pewna nie jestem, bo wiadomo, czym skorupka za mlodu... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Re: O vegetach itp IP: 204.79.89.* 05.07.04, 10:11 Co do microwave. Uzywam do podgrzewania i do pieczenia. Robie pieczone ziemniaki, pieczonego kurczaka, golonke, zeberka itd. Miesa najpierw marynuje (zwykle dlugo, przez cala noc), potem wkaldam do szklanego naczynia z przykrywka (tak naprawde to Pyrex nie szklo). Na sredniej mocy pieke w kawalkach po 10 minut sprawdzajac stan upieczenia dolewajac goracej wody w miare potrzeby. Jesli juz dobrze upieczone to zdejmuje pokrywke i na pelnej mocy jeszcze 5-6 minut az wytworzy sie chrupiaca skorka, czasem dluzej jesli mam ochote na dosc podsuszone (szczegolnie zeberka). Nie uzywam do rozmrazania mies/ryb, to robie powoli najlepiej w lodowce. Bedac w Polsce zawsze kupuje sporo przypraw (cenowo sa extra) glownie wlasnie mieszanek ale i pojedynczych. Kamis mi zawsze podchodzil. Na balkonie mam sporo swiezych ziol. Co do soli to jak pisalem ja lubie rzeczy slone lub bardzo slone. Tez mieszkam w cieplych krajach i sol jest potrzebna by sie moc pocic. Ogolnie jestem potliwy. Szczerze. Odpowiedz Link Zgłoś
the_ladybird Re: O vegetach itp 05.07.04, 11:45 giezik napisał: > ja vegety niegdys używałem - okazjonalnie - głównie do zup - tak jak piszesz, > zamiast soli. > Ale w pewnym momencie odnosiłem wrażenie, że one wszystkie mają podobny, no > może nie smak, ale aromat. > W tej chwili używam potwornej ilości ziół, vegety - 0 (słownie: "zero"), > soli - znacznie mniej niż jeszcze 2-3 lata temu. Bywają potrawy, w których > sól w ogóle sie nie pojawia, choć kiedyś soliłem niemal wszystko - czesto (o > zgrozo) bez próbowania. tak tak tak, i jeszcze raz tak. Jakbym siebie słuchała. Szkoda zabijać smaku wegetą. A jak się człowiek odzwyczai, to glutaminian się robi obrzydliwy, autentycznie! A szczególnie na zimno. Ostatnio na przykład, jak robiłam mizerię, to jakiś diabeł mnie podkusił, żeby dać gotową przyprawę do tzatzików. Wyrzuciłam, nikt tego nie chciał jeść. Odpowiedz Link Zgłoś
qubraq Re: co zamiast vegety? 05.07.04, 20:00 Zapytam tak jak ten matematyk: "wszystkie całki rozwiązuję w try miga ale co to jest ten wężyk przed wyrażeniem?" - jestem niedouczony: - co to jest MSG? - co to jest glutaminian sodu? - co to są wzmacniacze smaku? ... czy to są brzydkie wyrazy? Przyznaję się, czasem nie chce mi się komponować prywatnej mieszanki ziołowo- przyprawowej i po prostu sięgam do jakiejś vegety czy warzywka i dodam pół łyżeczki do fasolki czy zupy jarzynowej. Jest słona ale czy dlatego, że producent oszukuje i dodaje tanią sól do droższych przypraw czy też któraś z tych w.wym. substancji zawiera jakąś sól np. chlorek sodu. Lubię sól, wychowałem się na dobrze osolonym i popieprzonym żarełku! W czasach secesji Katangi dawano nam takie słone pastylki jakie były w paczkach unrowskich a w górach Tahn Cao dostawaliśmy specjalne napoje slone żeby nie umrzeć z odwodnienia. Tu w kraju nasi żołnierze z kompanii szturmowych też dostawali pastylki słone do ssania. Mówi się jednocześnie, że sól zabija, że cukier zabija, że kranówa zabija, że chemia kuchenna zabija! To co mam, kurde, robić żeby jeszcze żyć parę lat? Powiedzcie bardzo proszę, svpl, ok? Przerażony Andrzej Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Wicio Re: co zamiast vegety? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.07.04, 23:54 MSG=monosodium glutaminate= glutaminian sodu= wzmacniacz smaku= chemia Im mniej chemii tym lepiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: senin Re: co zamiast vegety? IP: 144.134.77.* 06.07.04, 00:07 nie rob nic, nie sol, nie pieprz, nie uzywaj zycia bo to tez niebezpieczne. Jedno pewne umrzesz zdrowszy (teoretycznie), ale czy tych pare lat pozniej, to i tak nie wiadomo ;) Odpowiedz Link Zgłoś
jottka Re: co zamiast vegety? 06.07.04, 00:15 jan nowicki, onże sławny aktor, wyraził sie kiedyś - zdrowia ze sobą do trumny zabierać nie należy myśl artysty kontruwersyjna, ale pociągająca :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szopen Vegety sol itd IP: 204.79.89.* 06.07.04, 02:47 Jak pisalem w Vegecie/bulionie w proszku/kostkach rosolowych sol jest jednym z podstawowych skladnikow (o ile sie nie myle ok 45%). Dalej jest cukier (25%), glutaminian sodu/MSG/monosodium glutamate (15%) i reszta czyli warzywa/miesa/tluszcz/przyprawy. Normalna sol czyli wlasnie chlorek sodu jest organizmowi niezbedna do zycia. (Chlorek sodu tez brzmi chemicznie, podobnie etanol :). Im cieplej tym wiecej potrzeba bo bardzo duzo wydala sie soli pocac sie. Stad wlasnie rozmaite slone pastylki stosowane w cieplych krajach. Tak sie sklada, ze w Afryce wlasnie w produktach spozywczych jest bardzo malo soli. Z tego powodu firmy robiace kostki bulionowe na tym kontynencie maja ogromna produkcje (nie jest to zbyt lukratywny interes ale skal wielka). Kostki sklepy i okrezni sprzedawcy kupuja w duzych puszkach a sprzedaja na sztuki. Jak z niedoboru soli komus zolkna oczy kupuje sobie kostke i albo dodaje do jedzenia albo po prostu sobie ja ssie. Co do szkodliwosci glutaminianu sodu sa po prostu rozne opinie, ja (i ponad miliard Chinczykow) uzywam i zyje dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś