Dodaj do ulubionych

Brzydkie słowa kuchenne

13.10.12, 10:59
Nie wiem, czy też tak macie, że niektóre słowa - chociaż nie są wulgarne ani niepoprawne - też was obrzydzają. Coś w nich jest takiego, ze wzdrygacie się, kiedy je słyszycie i za nic byście ich nie użyli. Macie tak, czy tylko ja tak mam?

Moja czarna lista kuchennych brzydkich słów w kolejności od najbardziej do najmniej:
pyszotka
mniamniusi
ślinka (w 'aż ślinka mi leci')
pychowaty
skosztować
wypieczony


Brrr.
Obserwuj wątek
    • squirk Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 12:28
      Mnie skręcają całe zdania, odrzuca mnie kiedy widzę np. w komentarzach na blogach kulinarnych słodziusie dziubdzianie w rodzaju "Ojej, Marysieńko, ależ ślicznie wyszły ci te ciasteczka, przepiękne zdjątko a ciasteczka jak z bajki po prostu, na pewno są pyszniutkie, chyba upiekę dla swoich dzieciaczków, na razie kradnę kawalątko do kawusi, hihihi" w wykonaniu osób, które na pewno skończyły 12 lat ale jakimś cudem nadal mają na "obiadzik" zestawy typu "mięsko z ziemniaczkami, sosikiem i kapustką".

      :-)
        • ania_m66 Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 15:40
          o tak
          "poprosze o przepis na tego torta" wyzwala u mnie chec walniecia z calej sily glowa o beton. oczywiscie nie wlasna glowa.
          prawie rownie okropne:
          - mniamniusie
          - pyszniutenkie
          - hamhamham (czy jakos tak)
          - ciacho - brrrr
          - zdrobnienia jak dla przedszkolaka. jesli stara gropa gotuje na obiad, pardon - obiadek "kartofelki z mieskiem i sosikiem i suroweczka a do popicia kompocik" niech smazy sie w piekle!
          - nicki forumowe typu mamusiasynusia ze stosownymi sygnaturkami z linkami do zdjec brzydkiej i grubej progenitury z tepym wyrazem twarzy.

          i poza konkurencja - matka luziowej marysi z jakiegos zebraczego postu z tego forum z prosba o oddanie glosu na pokoik dziecka. otoz 18-miesieczna marysia bardzo chetnie w swoim luziowym pokoiku....spankuje. domyslam sie ze w arkana sztuki bondage'u mamunia wprowadzi ja zapewne w wieku 24 miesiecy.
    • a74-7 Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 15:43
      aj tam , drogie moje , jak sie cos kocha , na przyklad dzieci
      to mowi sie do nich "kuczi kuczi ku "
      tak samo jak kocha sie papu -" zdrobnionka " same wychodza :-)

      moj osobisty stary pojechal kiedys cocacolka ...:-(
      Rozwodu nie bylo .
    • pinkink3 Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 18:29

      Wyglada na to, ze podobnie /zle/ reagujemy na te same slowa czy zwroty.
      No, moze 'kaszotto' wylaczylabym, bo jest dosc zabawne.

      Podobnie slowo 'kosztowac' w znaczeniu 'probowac czegos' nie razi mnie i wchodzi mi lepiej niz w tej samej funkcji slowo 'smakowac', bo to dla mnie znaczy co innego. Zwrot 'skosztowac czegos' jest chyba regionalizmem i dlatego niektorych razi.

      Nikt nie wymienil potwora skladniowego w postaci 'to smakuje [kim, czym] - grzybami, np. albo jeszcze lepiej: "ta zupa smakuje bardziej na grzyby niz na mieso, np."
      Wnoszac z czestosci uzywania, podejrzewam, ze forma sie , o zgrozo, upowszechnia, ale nie mam od lat kontaktu z zywym jezykiem, nie liczac Internetu, wiec moge sie mylic.
      Oby...
        • Gość: pinkink Re: Brzydkie słowa kuchenne IP: *.oc.oc.cox.net 13.10.12, 19:30

          beata_ napisała:
          >
          > A według Ciebie CO tu jest błędem????



          'Wg mnie', ale przede wszystkim wg normy jezykowej jaka znam , kiedy chce sie opisac smak przez porownanie, uzywa sie formy 'jak', lub 'podobnie do'.
          To smakuje JAK grzyby, w smaku jest podobne do grzybow. W zadnym razie 'smakuje grzybami', ani tym bardziej 'smakuje na grzyby'.

          Ale mam swiadomosc, ze normy jez. sie zmieniaja i skoro nie widzisz w tym niczego niepoprawnego, znaczyc moze, ze i tu sie cos zmienilo. Kiedy bylam w Kraju tez nikt nie tarkowal marchewki, a teraz to sie zdarza niektorym.;)
          • Gość: pinkink przyklady IP: *.oc.oc.cox.net 13.10.12, 20:17
            Akurat nie moge odszukac wielu przykladow, a szkoda, bo najlepiej je widac, kiedy sa uzyte 'naturalnie', a nie wyrwane z kontekstu.Znalazlam niewiele ale oto sa:

            "mielony okazał się nie smakować tym strasznym kminkowym smakiem - więc też polecam:)"

            "Kalafior smakuje mi jakby benzyną"

            "nie cierrpię lodów [...] . są przede wszystkim za tłuste, ciężkie i smakują proszkiem omo."

            Znalazlam tez watek zatytulowany "Czym smakuje czerwiec", ale uznalam go za specyficzy przyklad licentia poetica, na podobienstwo zapachu [czym pachnie czerwiec] i to uzycie Narzednika kim? czym? bylo dla mnie zaskakujaco swieze i przyjemne.

            OK.
            Mam nadzieje, ze przedstawilam moj punkt.
            A tak poza wszystkim to mam duza tolerancje i dystans do tzw. bledow bo tez sama je robie.:)
            Bardziej mnie smiesza niz irytuja.
          • Gość: beata_ Re: Brzydkie słowa kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.12, 23:07
            Pinkink napisała:

            >
            > 'Wg mnie', ale przede wszystkim wg normy jezykowej jaka znam , kiedy chce sie
            > opisac smak przez porownanie, uzywa sie formy 'jak', lub 'podobnie do'.
            > To smakuje JAK grzyby, w smaku jest podobne do grzybow. W zadnym razie 'smakuje
            > grzybami', ani tym bardziej 'smakuje na grzyby'.

            Poniekąd masz rację, zwłaszcza co do tego "smakuje na", niemniej podanie przykładu "smakuje grzybami" jako błędu jest chybione. Bo bywają sytuacje, kiedy nie da się użyć "smakuje jak grzyby" albo "podobnie do"... Weźmy przykład z mojego kulinarnego podwórka - zdarza mi się gotować do schabowego (a jakże!) kapustę kwaszoną bez żadnych dodatków z wyjątkiem drobno krojonej cebuli i przypraw (listek, pieprz, ziele). Na koniec dodaję leciutko rumianą zasmażkę... Zabij mnie, ale nie wiem dlaczego ta kapusta smakuje grzybami, których w niej nie ma! I nie powiesz mi chyba, że jeśli użyję jednego z poprawnych według Ciebie określeń, to będzie to znaczyło to samo :-)
            Nie mam pojęcia, jak dawno forma ta powstała (chyba dawno jednak i podejrzewam, że na wzór "pachnieć czymś") ale jest całkiem przydatna i adekwatna do sytuacji. Myślę też, że może to mieć związek z dążeniem języka do ekonomiczności komunikatu - superpoprawnie byłoby w tym moim kapuścianym przypadku powiedzieć, że "kapusta smakuje, jakby była z grzybami" - widzisz różnicę? :-) Bo sens jest ten sam...

            O tarkowaniu już nic nie powiem - wiele osób sie wypowiedziało - brrrr :-)
            • Gość: pinkink 'smakowac grzybami' IP: *.oc.oc.cox.net 15.10.12, 17:39
              Bardzo do mnie przemawia wizja kapusty zasmazanej - nie jadlam lata swietlne - ale w dalszym ciagu nie moge przystac na forme 'smakuje grzybami', choc w tym przypadku ewidentnie dokonany zostal skrot myslowy z pelnej formy "smakuje, jakby była z grzybami".

              Widze mechanizm, znam i uwzgledniam tendencje jezyka do wygody i praktycznosci niemniej w tej kwestii nie moge nagiac moich nawykow i dla mnie forma 'smakowac czyms' jest nie do przyjecia.

              A w miejsce opisanego 'smakowania grzybami', gdzie grzybow nie ma a jest tylko ich smak moja ciotka powiedzialaby 'traci grzybkami', albo 'zalatuje grzybkami', ale to w ramach zartu kulinarnego.
              Pozdrawiam i zazdroszcze kapusty. Z grzybami i bez.
              • Gość: beata_ Re: 'smakowac grzybami' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.12, 19:42
                A nie, nieeeee... "zalatuje" i "trąci" oznacza zapach, a nie smak... przy czym "trąci" ma odcień nieco pejoratywny w moim odczuciu, tak ciut :-)

                Nie upieram się w każdej sytuacji używać określenia, że coś smakuje czymś, bo to bez sensu. W opisanej przeze mnie (i podobnych) jest to akurat absolutnie dopuszczalne jako skrót myślowy i zrozumiałe. Jest z pewnością wiele potraw smakujących czymś, mimo że tego czegoś w sobie nie mają.

                ps
                Twoja kapusta zasmażana też smakuje grzybami? ;P
                • pinkink3 ciasteczko 17.10.12, 06:12
                  ciastko_z_kota napisała:


                  > "
                  >
                  > razi mnie kiedy ktoś mierzy czas latami świetlnymi.
                  > :P

                  Bardzo mi przykro. Jakos bedziesz musiala z tym zyc. :)
                  Przyznaje, malo oryginalne ale za to w kategorii 'brzydkich slow kuchennych' - zupelna rzadkosc!


                  PS.
                  jako milosnik kotow i dobrego jedzenia oswiadczam, ze ciastko z kota brzmi antykocio i, zwlaszcza na tym forum, wyjatkowo nieapetycznie .;)
                  O!
                  • ciastko_z_kota Re: ciasteczko 19.10.12, 15:26
                    Nie przeszkadza mi brak oryginalności, tylko błąd, bo "lata świetlne" są jednostką odległości.

                    Poza tym nie wypieram się, że to offtop przy okazji "brzydkich słów kuchennych".

                    Mój nick, cóż... moje koty nie mają nic przeciwko. Żyją i mają się dobrze.

                    Na razie.

                    • pinkink3 Re: ciasteczko 19.10.12, 16:16
                      ciastko_z_kota napisała:

                      "lata świetlne" są jednostką odległości.
                      >


                      Masz racje, ciasteczko;) Nie pomyslalam o tym.
                      I dzieki za zwrocenie uwagi. Bede sie odtad pilnowac.
                      Pozdrow koty.;)


      • qubraq Re: "skosztować"... 15.10.12, 11:18
        pinkink3 napisała:

        > Podobnie slowo 'kosztowac' w znaczeniu 'probowac czegos' nie razi mnie i wchodzi mi
        > lepiej niz w tej samej funkcji slowo 'smakowac', bo to dla mnie znaczy co innego.
        > Zwrot 'skosztowac czegos' jest chyba regionalizmem i dlatego niektorych razi.

        Tak, masz racje, to nasze ulubione lwowskie slowo i tu w Polsce centralnej bardzo sie nie podoba warszawiakom... ;-)
        • pinkink3 Re: "skosztować"... 15.10.12, 16:49
          qubraq napisał:

          > Tak, masz racje, to nasze ulubione lwowskie slowo i tu w Polsce centralnej bard
          > zo sie nie podoba warszawiakom... ;-)

          Jak sie nie skosztuje to sie przeciez nie wie, czy dobra zupa wyszla ! :)))
          Mam to po Mamie.

          Pozdrawiam Cie, Qubraczku.Trzym sie.))
          • aqua48 Re: "skosztować"... 15.10.12, 17:54
            pinkink3 napisała:

            > qubraq napisał:
            >
            > > Tak, masz racje, to nasze ulubione lwowskie slowo i tu w Polsce centralne
            > j bard
            > > zo sie nie podoba warszawiakom... ;-)
            >
            > Jak sie nie skosztuje to sie przeciez nie wie, czy dobra zupa wyszla ! :)))

            Wszystkie moje krakowskie ciotki kosztowały w trakcie gotowania (choć gotowały rewelacyjnie), więc to chyba galicyjskie wyrażenie :) Pozdrawiam!
          • aiczka Re: "skosztować"... 17.10.12, 12:58
            U mnie się nie kosztowało, ale to słowo z pewnością występowało w rozmaitych książeczkach czy słuchowiskach dla dzieci, bo znam je "od zawsze". Prędzej bym je uznała za lekki archaizm niż regionalizm. Ale może tu się regionalizm kryje - gdzieniegdzie "skosztuj, proszę" brzmi archaicznie i podniośle a gdzie indziej całkiem zwyczajnie?
        • kocia_noga Czemu nie odbierasz telefonu????? 16.10.12, 15:50

          > Tak, masz racje, to nasze ulubione lwowskie slowo i tu w Polsce centralnej bard
          > zo sie nie podoba warszawiakom... ;-)

          Kubraku, cieszę się, że piszesz na forum. Chciałam spytać o zdrowie, ale od kilku dni nie odbierasz i zaczęłam się martwić.
          No ale skoro klikać możesz, to prezent otrzymasz.

          A co do słów odbierających mi apetyt to :
          pomarańcz
          pora
          jagody (i inne rusycyzmy, wiem, że to sprawa regionu, ale nie trawię i już)
          wiórka kokosowe
          i ostatnio usłyszane dzwonki z łososia
          poza tym zdrobnienia, ale tylko w nadmiarze.
            • Gość: beata_ Jagody IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.12, 23:43
              A konkretnie co Wam w tych jagodach przeszkadza?
              Bo jakoś pojąć nie mogę... Że się znaczenie zawęziło? Fakt, szkoda... ale żeby zaraz słowa nie lubić, czy otrząsać się z obrzydzienia z tego powodu? :-)

              ps
              Pewnie mało już kto pamięta, że jagody, to również określenie zdrowych, rumianych policzków hożych dziewcząt :-)
              No cóż - hoże, naturalne dziewczęta też już przeminęły :D Teraz mamy wypudrowane 12-letnie "laski" o niezdrowej cerze - TO dopiero może obrzydzić, nie? :D
              • thiessa Re: Jagody 17.10.12, 12:49
                Gość portalu: beata_ napisał(a):

                > A konkretnie co Wam w tych jagodach przeszkadza?
                > Bo jakoś pojąć nie mogę... Że się znaczenie zawęziło? Fakt, szkoda... ale żeby
                > zaraz słowa nie lubić, czy otrząsać się z obrzydzienia z tego powodu? :-)

                Wlasnie to. Dla mnie takie czarne co rosnie w lesie na krzaczkach to borowka, co nie zmienia foktu, ze jest jagoda tak samo jak i truskawka, malina, jezyna, porzaczka, agrest i borowka, zwana brusznica.
                A kto mowi o otrzasaniu sie z obrzydzenia. Slowa nie lubie, bo nie oznacza tego co powinno oznaczac.
                  • thiessa Re: Jagody 18.10.12, 19:55
                    Gość portalu: beata_ napisał(a):

                    > Nadal nie rozumiem, dlaczego nie lubić słowa za to, że ma zawężone znaczenie? C
                    > zy użytego w szerszym znaczeniu też nie będziesz lubić? No i co z tymi policzka
                    > mi - w tym znaczeniu nadal lubić nie będziesz, bo nie oznacza owoców tym razem?
                    > :-)

                    Alez nie musisz rozumiec, bo nie o to tutaj chodzi. Przypomnij sobie co napisala Benne na poczatku tego watku:

                    chociaż nie są wulgarne ani niepoprawne - też was obrzydzają. Coś w nich jest takiego, ze wzdrygacie się, kiedy je słyszycie i za nic byście ich nie użyli. Macie tak, czy tylko ja tak mam?

                    Ja wlasnie tak mam z jagodami wzdrygam sie kiedy slysze i za nic bym nie uzyla tego slowa w tym znaczeniu, tj. do okreslenia tylko jednego gatunku jagody.
                    • beata_ Re: Jagody 19.10.12, 15:41
                      thiessa napisała:


                      > Alez nie musisz rozumiec, bo nie o to tutaj chodzi. Przypomnij sobie co napisala
                      > Benne na poczatku tego watku:

                      Muszę - naturę mam taką :-)
                      Pamiętam, co napisała Bene

                      > Ja wlasnie tak mam z jagodami wzdrygam sie kiedy slysze i za nic bym nie uzyla
                      > tego slowa w tym znaczeniu, tj. do okreslenia tylko jednego gatunku jagody.

                      No, i teraz rozumiem - właśnie odpowiedziałaś dokładnie na moje pytania :-)
        • pani.serwusowa Re: Spaghetti bolognese 16.10.12, 17:44
          Bledu jezykowego nie ma, blad jest taki, ze taka potrawa nie istnieje. Gotuje ja pol swiata, serwuje sie w knajpach (tez we Wloszech, ale tylko po to aby zarobic na durnych turystach), kazdy Wloch przy zdrowych zmyslach nie poda sosu bolonskiego (ragu) z tym rodzajem makaronu. Watek oczywiscie ma wymiar humorystyczny, a nie wytykajacy jezykowa czy tez kulinarna poprawnosc, ja wiec zartobliwie napisalam, ze dla mnie ten zbitek jest brzydki. Bo jest. Dla mnie. ;)
          www.libertas.pl/mamma_mia_kuchni_wloskiej_tagliatelle_alla_bolognese.html
          • pani.serwusowa Re: Spaghetti bolognese 16.10.12, 17:48
            Abstrahujac od kulinariow slowo PLWOCINY, niezaleznie od tego co oznacza jest brzydkie. A zlepek LEPIK I PAPA jest smieszny (ale tylko razem, osobno juz nie). I nic to nie ma wspolnego z ich poprawnoscia. ;) Tylko z moim zrytym beretem. ;)
          • pinkink3 dzieki, serwusowo 16.10.12, 18:30

            pani.serwusowa .napisała:
            > Bledu jezykowego nie ma, blad jest taki, ze taka potrawa nie istnieje.<
            (...)
            >kazdy Wloch przy zdrowych zmyslach nie poda sosu bol
            > onskiego (ragu) z tym rodzajem makaronu.<<


            Anim Wloszka, anim przy szczegolnie zdrowych zmyslach [patrz fobia nt. niejedzenia czerwonych sosow m.in.] wiec sosu czerwonego unikam tak czy inaczej. Makaron wchodzi mi kazdy, bo lubie. Konfiguracja prawie bez znaczenia. Jednym slowem - kmiot ze mnie.
            Tym bardziej dziekuje za wyjasnienie.

            PS.
            sledzac watek stwierdzam, ze znacznie wiecej wyrazow i wyrazen wsadzilabym na liste 'smieszne' niz 'paskudne'. Moj dzisiejszy faworyt to dzwonki z lososia . W sumie
      • bene_gesserit Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 21:00
        ...co oczywiście nie zmienia faktu, ze nie podoba mi się to słowo, podobnie jak np całkiem poprawne 'storno'. Brzydkie.

        Noi jednak od czasu wystąpienia wypieczonego w paru reklamach zauwazylam, ze robi ono wielką karierę - wiele osób teraz nie piecze, ale wypieka.
        • sznupkowie Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 22:08
          Matko i córko! Ale wy wszyscy przewrażliwieni jesteście. Normalnie cycki opadają. Jak was moga drażnić słowa...powtarzam SŁOWA typu pychotka, mniamniusie czy inne tam. Przecież one istnieją w słowniku języka polskiego, dopuszczalne tzę są zdrobnienia.

          Powaznie ja nie potrafię wyszukać w głowie ani jednego słowa kulinarnego, które by mnie obrzydzałało. Nie nawidzę za to jak ktoś mówi rajtuzy.....autentycznie krzycze wtedy!....mówi się rajstopy...:-D

          Pozdrawiam! Ide robić kolacyjke, kotleciki z chrzanem - mowię wam pychotka, az slinka leci..:p
              • Gość: pinkink niewazne? IP: *.oc.oc.cox.net 13.10.12, 22:46
                a74-7 napisał:


                > sznupku ,stoje za toba murem .
                > Forum Kuchnia czy FF galeria potraw to nie forum jezykowe !


                A to szkoda, bo jak powiedzial dosc dawno temu jeden madry facet 'styl[tu:jezykowy] to czlowiek'.

                Moim zdaniem nieporadny, infantylny styl w jakimkolwiek zastosowaniu, czy to w oracji sejmowej czy w kulinarnych poradach swiadczy o autorze.
                Niech kazdy sobie, oczywiscie, pisze jak chce (albo jak potrafi), ale nie powinien sie dziwic kiedy odbiorcy oceniaja go nie tylko za meritum, a za styl wlasnie.
                Nie wspominajac ewidentnych bledow ortograficznych jak chocby 'nie nawidze' [pisanych osobno] w adorowanym przez A74 wpisie;)



                • a74-7 Re: niewazne? 15.10.12, 14:51
                  Rozumiem ze wszystkie panie biorace w dyskusji musza byc mlodymi stazem kucharkami ,skoro biora gotowanie tak bardzo powaznie do granic nudy .
                  A przeciez w kuchni powinien byc pelen relax, najlepsi szefowie gotuja z winkiem - szklaneczka do potrawy ,szklaneczka dla szefa ,szklaneczka do potrawy...:-)
                  A jak juz sie robi kolejny kotlet w zyciu to jest on tylko kotlecikiem .
          • bene_gesserit Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 22:32
            sznupkowie napisał(a):

            > Matko i córko! Ale wy wszyscy przewrażliwieni jesteście. Normalnie cycki opadaj
            > ą. Jak was moga drażnić słowa...powtarzam SŁOWA typu pychotka, mniamniusie czy
            > inne tam. Przecież one istnieją w słowniku języka polskiego, dopuszczalne tzę s
            > ą zdrobnienia.

            A co to ma do rzeczy?
            Nie pytałam o listy słów niepoprawnych, tylko o całkiem subiektywne listy słów brzydkich. Estetyka dotyczy wszystkiego, co nas otacza - dlaczego niby ma nie dotyczyć języka? Dlaczego wszystkie słowa mają się nam podobać?
            • sznupkowie Re: Brzydkie słowa kuchenne 13.10.12, 22:52
              bene_gesserit napisała:

              > sznupkowie napisał(a):
              >
              > > Matko i córko! Ale wy wszyscy przewrażliwieni jesteście. Normalnie cycki
              > opadaj
              > > ą. Jak was moga drażnić słowa...powtarzam SŁOWA typu pychotka, mniamniusi
              > e czy
              > > inne tam. Przecież one istnieją w słowniku języka polskiego, dopuszczalne
              > tzę s
              > > ą zdrobnienia.
              >
              > A co to ma do rzeczy?
              > Nie pytałam o listy słów niepoprawnych, tylko o całkiem subiektywne listy słów
              > brzydkich. Estetyka dotyczy wszystkiego, co nas otacza - dlaczego niby ma nie d
              > otyczyć języka? Dlaczego wszystkie słowa mają się nam podobać?
              >
              Bene, oczywiście że nie musza nam się podobac wszystkie słowo, każdy ma inne poczucie piękna i inne wyczucie chwili.Takie życie i rozumiem , ze można sobie podyskutować, ale tu zaraz pokazują sie specjalisci i wyśmiewają osoby używające slowa należacych, ich zdaniem do "nieładnych" . No jak tak mozna?
          • wadera3 Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 11:04
            sznupkowie napisał(a):

            > Nie nawidzę za to jak ktoś mówi rajtuzy.....autentycznie
            > krzycze wtedy!....mówi się rajstopy...:-D
            >

            Tyle, że rajtuzy, to takie "rajstopy" bez stóp zakładane na rajstopy(dziecięce, kiedyś) celem zimowego ocieplenia, miały w miejscu stóp taki paseczek, jak dziś niektóre getry, czy legginsy, a na wierzchu stopy "jęzor" wykładany na buty.
            Osobiście takie nosiłam.
            No, a rajstopy, to rajstopy:)
            Pomijam Twoje nie nawidzę, bo to inny błąd niż "brzydkie kuchenne słowo", zaś ze słów kuchennych, czyli dotyczących jedzenia i gotowania - brzydzi i odrzuca mnie słowo "chrupkie" i "chrupiące".
            Jak słyszę, że jedzenie ma chrupać, to czuję natychmiast piasek między zębami i mam ślinotok, z obrzydzenia rzecz jasna.
          • goskaa.l Re: Brzydkie słowa kuchenne 31.10.17, 04:03
            Sznupku, młodyście.
            Za moich młodych lat nie nosiło się legginsów (nikt nie znał takiej nazwy).
            Były rajstopy, czyli jakby długie trykotowe majtki ze stopami i rajtuzy, które nosiło się głównie zimą na pończochy (pończochy nosiły w tym czasie obie płci). Rajtuzy nie miały stóp, lecz taką jakby klapkę przykrywającą górę stopy, a pod spodem miały przyszyte strzemiączko z gumki.
            A słowo rajtuzy pochodzi z Niemiec. Pierwotnie oznaczało spodnie do jazdy konnej.
            Tak czy inaczej rajtuzy w przeciwieństwie do pończoch były ubraniem okrywającym biodra i każdą nogę z osobna, ale nie stopy. Dlatego za jakiś czas stworzono nazwę tego rodzaju garderoby, czyli ‘rajtuzów ze stopami’. Ludziom nie za bardzo przypadło do gustu owo opisowe wyrażenie (składające się z trzech wyrazów), więc skrócili je obie do postaci rajstopy. Tym samym powstała forma hybrydalna niemiecko-polska…
            I wzdrygam się przed nazwaniem takich elastycznych spodni legginsami, skoro mamy własną nazwę.
            • autumna Re: Brzydkie słowa kuchenne 31.10.17, 07:40
              goskaa.l napisała:

              > I wzdrygam się przed nazwaniem takich elastycznych spodni legginsami, skoro mam
              > y własną nazwę.

              Ale którą w końcu, skoro "rajstopy" oznaczają pończochy połączone z majtami, czyli całkiem inny rodzaj odzieży, a "rajtuzy" i tak są pochodzenia niemieckiego?
              Nawiasem mówiąc, kiedy pojawiły się w Polsce pierwsze typowe legginsy z lycrą, zazwyczaj takie z połyskiem, to u mnie w szkole wszyscy mówili na to "kolarki", a nazwa legginsy rozpowszechniła się z rok, dwa później.
      • Gość: Eia Re: Brzydkie słowa kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.10.12, 10:37
        Mnie tam ani biusty ani kuraki nie wadzą, brzmią nawet zabawnie. Za to do mojej czarnej listy dodaję - jak najbardziej poprawne, więc nie sposób się do tego przyczepić - prużyć. Aż dreszcze przechodzą na sam dźwięk... brrr. Za to prażenie absolutnie mi nie przeszkadza, ot takie moje nieszkodliwe dziwactwo.
              • Gość: beata_ Re: Brzydkie słowa kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.12, 00:52
                A nie, nieeee... czas ZDUSIĆ w sobie wyobraźnię "ręczną"! Ono - to mięso - się dusi samo, bo nie jest po włożeniu do rondla/garnka ani chwili odkryte, jak smażone czy pieczone. Tyle co na moment, żeby je obrócić czy zamieszać. :-)

                Nie-no, żartuję! :D
                Przyzwyczajenie do pewnych określeń, to normalne i nie ma co się spierać i deliberować nad "wyższością Świąt... itd" :-) Ale warto sobie tak pokombinować, skąd się co wzięło - ja tam lubię i dobrze się przy tym bawię - polecam na odstresowanie wszelkie :-)
    • zupazdyni2 Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 10:49
      Nie cierpię w nazwach potraw (tytułach) słów "aromatyczny" i "aksamitny". Jakby ze zwykłej polewki chcieli zrobić nie wiadomo jakiie danie ę ą.
      Nie lubię też słowa "kruchy", np. "na kruchym spodzie" bleeee kojarzy się u ruch.aniem
      • mhr2 Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 11:16
        zupazdyni2 napisała:

        > Nie cierpię w nazwach potraw (tytułach) słów "aromatyczny" i "aksamitny".

        wlasnie sos powinien byc "aksamitny", przynajmniej u naszych kucharzy
        to popularne slowo(kazdy wie o co chodzi),
      • turchanyi Re: Brzydkie słowa kuchenne 16.10.12, 15:22
        Ależ "ruch.anie" może być kulinarne, za przeproszeniem. Nasz kolega w liceum robił zupę jarzynową dla rodziny wg przepisu, który mu na kartce mama zapisała. Starł jarzyny na grubej tarce i czyta na głos: "następnie przyr.uchać jarzyny na oleju". Całkiem poważnie nie wiedział co mama miała na myśli. Na kartce było trochę niewyraźnie "przyrumienić jarzyny".
        Do dzisiaj śmieję się w duchu robiąc "to" z jarzynami (na tłuszczu...)
      • wadera3 Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 12:18
        Gość portalu: mi napisał(a):

        > Karmelizować używane do wszystkiego co się smaży na złoty kolor. Może tak jest
        > i fachowo i poprawnie, ale mi skóra cierpnie.


        Nie może być poprawnie, bo karmelizować można tylko coś, do czego dodajemy cukier.
        • bene_gesserit Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 12:30
          Nie jest to prawdą.
          Karmelizuje się cebulę, do której nie trzeba dodawać cukru, bo cukier jest w niej (do 8%, o ile mnie pamięć nie myli). Własnie w tym cebulowym cukrze karmelizuje się cebulę. To dotyczy też wielu innych wielu warzyw, nie mówiąc o owocach.

          Co do mięsa czy masła, można, oczywiście, pisać 'poddać reakcji Maillarda', ale kto to zrozumie?
            • aqua48 Re: Brzydkie słowa kuchenne 14.10.12, 15:18
              Przypomniało mi się jeszcze jedno brzydkie kuchennie słowo. Pewien znany jedynie bardzo wąskiemu gronu literat krakowski używał zamiast ugotować - zgotować. Co w zdaniu np: Anna zgotowała mu zupę, brzmiało kretyńsko. Litościwy los jednakże zgotował mu zapomnienie.
              • aiczka Re: Brzydkie słowa kuchenne 15.10.12, 17:08
                Był też przynajmniej jeden bardziej znany literat, któremu "zgotowanie wieczerzy" nie zaszkodziło :)

                Cygan i baba
                Mówią ludzie, że przed laty
                Cygan wszedł do wiejskiej chaty,
                Skłonił się babie u progu
                I powitawszy ją w Bogu
                Prosił, by tak dobrą była
                I przy ogniu pozwoliła
                Z gwoździa zgotować wieczerzę –
                I gwóźdź długi w rękę bierze.
                Z gwoździa zgotować wieczerzę!
                To potrawa całkiem nową!
                Baba trochę wstrząsła głową,
                Ale baba jest ciekawa,
                Co to będzie za przyprawa;
                W garnek zatem wody wlewa
                I do ognia kładzie drzewa.
                Cygan włożył gwóźdź powoli
                I garsteczkę prosi soli.
                – Hej, mamusiu – do niej rzecze –
                Łyżka masła by się zdała. –
                Niecierpliwość babę piecze,
                Łyżkę masła w garnek wkłada;
                Potem Cygan jej powiada:
                – Hej, mamusiu, czy tam w chacie
                Krup garsteczki wy nie macie? –
                A baba już niecierpliwa,
                Końca, końca tylko chciwa,
                Garścią krupy w garnek wkłada.
                Cygan wtenczas czas swój zgadł,
                Gwóźdź wydobył, kaszę zjadł.
                Potem baba przysięgała,
                Niezachwiana w swojej wierze,
                Że na swe oczy widziała,
                Jak z gwoździa zrobił wieczerzę.
                Aleksander Fredro
                • Gość: beata_ Re: Brzydkie słowa kuchenne IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.10.12, 20:12
                  Zwróć uwagę, że w przedostatnim wersie masz znaczenie słowa "zgotować" ;P

                  Co nie zmienia faktu, że nie przeszkadza mi użycie słowa "zgotować" w sensie ugotować, tym bardziej że gotowanie pierwotnie oznaczało robienie, przygotowanie czegoś, dopiero z czasem znaczenie zawęziło się do przygotowania posiłku na ogniu, w odpowiedni sposób :-)

                  Dawnymi czasy nagotować można było oręż dla woja, jak i wieczerzę dla tegoż :-)
    • thiessa Re: Brzydkie słowa kuchenne 15.10.12, 09:43
      To co zostalo napisane wyzej: pyszniutkie, pyszotka, mniam, mniamusie, smaczniusie, smaczniutkie, cukrzyc, cukrowac, tarkowac, starkowac, dosmaczac zamiast doprawiac(okropnosc), wszelkie zdrobnienia z ktorych najgoprzej znosze obiadek, miesko i zupka od razu mi sie rymuje z pupka, kupka, mam smaka, dobrze, ze ktos wspomnial o "poszukuje przepis" - koszmar.
      Z niewymienionych dodam pora, brokula, pomarancz i tak dla przykladu "zupka z brokul" (coz za kuriozalne polaczenie), "pora zapiekana", "dzem z pomarancz" i koszmarny ratatuj.
      O ile mi wiadomo w oryginale jest to la ratatouille, rodzaj zenski. Powinnismy zatem pisac ratatuja (ta) a nie ten ratatuj.
      Nie rozumiem jednak co zlego jest w kaszotto? Po prostu nowe slowo dla czegos na co nie bylo slowa, bo kasza z czymstam to nie to samo. Risotto tez nie jest ryzem z czymstam, bo musi miec odpowiednia konsystencje.
    • thiessa Re: Brzydkie słowa kuchenne 15.10.12, 11:47
      Z dzisiejszych wpisow na blogach: kotleciki, kapustka, placuszki i kapusniaczek (o ile sie nie myle to rodzaj deszczu).
      I jeszcze deserek chcialam dopisac do poprzednich, jako wybitnie denerwujacy.