robal w zupce knorra!!!

15.07.04, 13:13
ratunku!!!!
przed sekunda wzielam sie za goracy kubek knorra rosol z kury. lyzka za lyzka
bez patrzenia. nagle nabralam lyzke, patrze, a tam cos podobne do robala.
odkladam na bok. a to ROBAL!!!! taka 1cm gasienica! nie wiem jak to sie
nazywa, ale wymiotowac mi sie chce! ludzie nie jedzcie tego!
bleeeee....
    • Gość: giezik :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:18
      to juz chyba lepiej znalezc robaka w kalafiorze, przynajmniej wiadomo, ze naturalnym sie zywił.
      • linn_linn Re: :)) 15.07.04, 13:20
        Robal smakosz znaczy.
    • marghot Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 13:27
      i jest to jeden z wielu powodów, dla których zupki knorra i inne tego typu cuda
      powinny wylądować w śmietniku.
      No, może w skrajnych sutuacjach można się poratowac, ale czytając o robalu, to
      chyba wolałabym głodować w oczekiwaniu na normalny posiłek
    • brunosch Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 13:36
      Trzeba się było przyjrzeć dokładnie - czy miał na główce białą przepaskę?
      Jeśli tak, to był to robal - kamikadze. Żaden normalny, zdrowy robal nie wlezie
      do knorra! Chyba że wariat jakiś.
      • fritzek Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 13:44
        to była ZUPA Z WKŁADKĄ!!!
        • Gość: giezik Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 13:47
          ja mysle, Bruno, ze to byl robal wysłany przez lobby robali ekologicznych, ktorym naturalne warunki zycia sie zmniejszaja, poprzez wiekszanie produkcji zywnosci chemicznej.
          I on ma za zadanie sklonic uzytkownikow goracych kubkow, do powrotu na łono natury.

          Ciekawe ilu ich w sumie zostało wysłanych?
          • hania55 Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 14:08
            To był jedyny naturalny składnik zupki. Promocja - torebka chemicznego szajsu z
            ekologiczną wkładką.
    • Gość: zytka koniecznie zgłoś to do knora IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.07.04, 14:07
      zgłoś im to. jak mi majonez winiary śmierdziała, to zadzwoniłam i
      zareklamowałam i po jakimś czasie dostałam paczkę z gadżetami... rozdałam co
      prawda zupki i sosy, ale fartuszek i rekawiczki sobie zatrzemałam:)
    • baky No tak... Co Knur, to Knur_n/t 15.07.04, 14:18
      • brunosch Re: No tak... Co Knur, to Knur_n/t 15.07.04, 15:05
        Tylko u nas! Tylko w Gorącym Kubku znajdziesz smak i aromat najprawdziwszego
        zdechłego robala!
        Co Knorr, to knorr!!!
        &&&
        I melodyjka : plimplimtralala
        • baky Re: No tak... Co Knur, to Knur 15.07.04, 15:24
          brunosch napisał:

          > Tylko u nas!

          Tylko naturalne składniki! Oto dowód!

          Co tam... To jeszcze nic...
          Dawne czasy. Biwakujemy u starszych państwa w sadzie. Kaszuby. Zero elektryki.
          Nad samym jakże rybnym jeziorkiem. Eeech, jakie my ryby w nim łowiliśmy!
          Pod wieczór na jezioro! Pani starsza mówi, że jak wrócimy, to czekać będzie na
          nas ciepły żurek w garze na kuchni... 23, wracamy. Po cichutku, by państwa nie
          zbudzić, do kuchni, po ciemku. Rozpałka i już gorący żurek nalewamy do
          miseczek! Jemy... Pyyyyyyszny, okraszony skwareczkami, PYCHA.
          Teraz spać... Rano - na jeziorko! Ale jeszcze tego żurku trochę. Rozpałka.
          Kolega zdejmuje pokrywkę, by zamieszać i nalać... i prawie mdleje. Te skwarki,
          to prusaki!!!!!!

          Wlazły do gara bydlaki i się we wrzątku potopiły... albo ugotowały.
          No, Indiana to ze mnie, jak z pływajązej żyrafy Nessie. Nie jadłem 2 dni.
          Kumpel także.
          • marghot Re: No tak... Co Knur, to Knur 15.07.04, 15:30
            od sameczo czytania gilgocze mnie w przełyku..
            fuj..chyba miałabym uraz do żurku do końca życia
          • hania55 Re: No tak... Co Knur, to Knur 15.07.04, 15:30
            O rany... to przygoda... fuuuu....

            A co do kolejnej reklamy Knura, proponuję na melodyjkę "Dłuższe życie każdej
            pralki to Calgooooon" śpiewać: "Eutanazja dla robali w zupie Knorr".

            Makabryczny humor się mi jakoś przypałętał.
            • Gość: giezik małe białe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.04, 15:40
              w watku o wpadkach podaje podobna przygode, z zupa owcowa z malin (ale tam nie byly prusaki, uchhh, ale biale larwy - czyli bardziej estetyczne).
              Ale uraz mialem przez pewien czas do zupy brokułowej z migdałami.
              Migdaly byly kupione w płatkach firmy schwartau.
              Posypalismy zupe. Nagle nasze dziecko mowi, ze tam cos sie rusza. Skarcilsmy go kontrolnie, ze mu sie wydaje. Po czym zasaidamy do stolu a tu wsrod migdalow chodza, czy tez raczej plywaja takie malenkie bielutkie z czarnymi łepkami (a może to dupka była).
              Zupa poszla do smieci. Pozniej w hipermarkecie sprawdzielm kontrolnie opakowanie migdalow, zeby sie dowiedziec, czy to u nas (opakowania nie otwieralismy) czy gdzie indziej i okazlo sie, ze sa w co drugiej paczce takie niteczki z pojedynczymi sztukami.

              Do dzis, jak kupuje migdaly - to raczej innych firm i dokladnie sprawdzam opakowanie. (W ciastach tego nie zauważycie :)))
              • hania55 Re: małe białe 15.07.04, 15:46
                A mnie się kiedyś zalęgły robaki w mące i przeszły do cukru, ryżu, kasz,
                makaronów - wszędzie. Musiałam wywalić wszystko z szafki, wymyć ją, wypryskać
                jakimś owadobójczym specyfikiem i dopiero powkładać nowe nabytki. Robaki
                zauważyłam, gdy robiłam beszamel i takie dziwne czarne przecineczki z nóżkami
                wypłynęły. Ble....
              • linn_linn Re: migdaly 16.07.04, 09:39
                Giezik, wlasnie wczoraj kupilam migdaly na granite sycylijska. Chyba je
                przejrze dokladnie w wolnej chwili. Ostroznosci nigdy za wiele.
              • Gość: hania Re: małe białe IP: *.ska01.telsat.wroc.pl 16.07.04, 22:34
                No proszę! A mi się zaległy robaczki w cukrowej, kolorowej posypce Schwartu do
                ciasteczek (z zasady takich rzeczy nie kupuję, ale chcialam czymś przyozdobić
                pierniczki na choinkę - no i przyozdobiłam))
            • Gość: meniammm Re: No tak... Co Knur, to Knur IP: *.kon.tvknet.pl / *.tvknet.pl 16.07.04, 19:27
              Nie ma co histeryzować.Rocznie zjadamy bez świadomości tego procederu około 10
              dkg rozmaitych Bogu ducha winnych żyjątek.Mowa o krajach tzw. -
              rozwiniętych,średnio i statystycznie rzecz jasna.A co powiesz na starą,poczciwą
              fasolkę po bretońsku(nikt w Bretanii o czymś takim nie słyszał),ileż tam
              wszelakiego dobra-te norki w ziarenkach,te rozkoszne tuneliki,no i ich
              mieszkańcy.Smocznego życzę !
          • brunosch Re: No tak... Co Knur, to Knur 15.07.04, 15:36
            O fuj!
            Nic mnie tak nie obrzydza jak karaluchy. Kiedyś wynajmowałem pokój w mieszkaniu
            tak zarobaczonym, że lęgły się nawet w myjce do kąpieli. Biorę do ręki, a z
            niej wyrwała chyba setka robacząt. Jeszcze przed końcem miesiąca się
            wyprowadziłem...
            Każdy ma swoje fobie. Dla mnie to karaluchy.
            • baky Hotel - pluskwa :O)) 15.07.04, 16:01
              To kumpla. Z młodzieńczych czasów. Nie pomnę całości i pokaleczę...
              Jakoś tak to szło:

              W pewnym hotelu, w pewnym miasteczku
              Gość pewien zasnął w łóżeczku
              Wcześniej postawił budzik na krześle
              Prawie już we śnie...
              Orfeusz puścił film w kilku seriach
              Zaczęła działąć już maszyneria...
              Siedem księżyców, kwiaty, żołnierze
              Ktoś idąc wiersze na niebie pisze
              Ktoś inny mówi: to Marco Polo...
              Aż wreszcie JĄ ujrzał na balkonie
              A sam snowiorca stoi koło NIEJ
              Chce miłość wyznać i drży, jak liść
              Gdy wtem go... pluskwa zaczęła gryźć!
              Nie chciał mieć luki w sennym seansie
              Gdzie go ugryzła, podrapał tam się...
              Potem się zajmę tą pluskwą i walką
              W dwiechwile później wrócił na balkon...
              Jakąż sercową przezywał mękę
              Gdy już wyśnioną chwytał za rękę
              Już nawet zdążył wyszeptać Ko...
              Gdy... po raz drugi ugryzła go!!!
              Dość!!! - wrzasnął, zapalił światło
              I chwycił bydlę, co go ujadło (wziął ją w paluszki)
              - Teraz mnie poznasz! Teraz cię mam!
              - Co mam poznawać? Ja Pana znam!
              Pan pecież był tu w tym celu,
              By dezynfekcję zrobić hotelu,
              Mama, co gryzie gościa za ścianą
              Opawiadała wieeeele o Panu
              Wprost się nachwalić Panem nie możę
              Co to za człowiek! - mówi. Mój Boże...
              Sama poezja, sam miód...

              A miód nie wytrzymał i... zgniótł.
              • Gość: Sako Re: Hotel - pluskwa :O)) IP: *.static.ip.netia.com.pl 13.11.15, 12:18
                Nie kumpla - chyba że kumpel to Ludwik Jerzy Kern - i pokręciłeś grubo
            • dethy Re: robaczeta :D 15.07.04, 17:59
              brunosch napisał:

              Biorę do ręki, a z
              > niej wyrwała chyba setka robacząt.

              hihihi "robaczat' kojarzy mi sie z dziewczat :)


              > Każdy ma swoje fobie. Dla mnie to karaluchy.

              brrr,tez nienawidze,boje sie i brzydze.
              Bruno ,a jak wygladaja karaluchy? Maja dlugie czulki jak prusaki?
    • Gość: kluba1 Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.we.client2.attbi.com 15.07.04, 17:12
      robale sa wszedzie. W kazdej puszce, proszku itd. Kiedys podawano dane
      statystyczne ile karaluchow, glizd i innych insektow zjadamy w zyciu. Dostaje
      sie to do przetworow i przerobow i to chyba normalne. W zrobionej w domu zupie
      mozemy znalesc pajaka , muche itd a jesli nie znajdziemy , to nie znaczy ze nam
      sie cos w niej nie ugotowalo razem z kurczakiem. Przy produkcji nie wszystko
      sie "zmywa" i pewnie tez cos tam lazi i lata
      • dethy Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 18:05
        Gość portalu: kluba1 napisał(a):

        Kiedys podawano dane
        > statystyczne ile karaluchow, glizd i innych insektow zjadamy w zyciu.

        taaak,najwiecej latem,gdy pojawia sie czeresnie :)

        W zrobionej w domu zupie
        >
        > mozemy znalesc pajaka , muche itd

        eee,w moich zupach nie ma zadnych robali.
        • Gość: kluba1 Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.we.client2.attbi.com 15.07.04, 19:09
          eeee!! dethy mogly byc w grzybach albo pascie pomidorowej :-))
      • Gość: krasnowo Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 15.07.04, 18:12
        Robali u nas brak - za to walczę z myszami - na szczęście dość skutecznie :o))
        • dethy Re: robal w zupce knorra!!! 15.07.04, 18:20
          Gość portalu: krasnowo napisał(a):

          > Robali u nas brak - za to walczę z myszami - na szczęście dość skutecznie :o))

          ponoc jak ma sie jedno to nie drugie.Ja mam szczura i zadnych robali :)
          • brunosch Re: robal w zupce knorra!!! 16.07.04, 08:25
            Podobno robale odstrasza sama obecność kota w mieszkaniu. Nawet nie to, żeby
            miał polować, ale działa na nie paraliżująco i wolą iść uszczęśliwiać sąsiadów.

            PS. dethy - ponoć są dwa gatunki karaluchów - ale ja ich nie odróżniam, nie
            chcę się nimi zajmować i w ogóle mieć cokolwiek wspólnego. Długość ich wąsów i
            kolor chitynki jest wyłącznie ich sprawą .
    • Gość: Mycha Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.zefa.pl 15.07.04, 18:07
      Polecam lekture tego watku:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=6667912&a=6667912
      masochistycznie sie nim zachwycałam, choć wywoływał u mnie rózne odruchy....
    • Gość: katt Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.04, 12:56
      Robal?! W zupce z proszku?! I przeżył?! To czym on się żywił?? (chyba że martwy
      już był, jak ujrzał światło dzienne) Musiał być wyjątkowo uodporniony jakiś -
      ni mniej, ni więcej tylko chyba okaz zmutowanej formy przetrwalnikowej jakiegoś
      tam rodzaju insektów..
      Jak on się tam biedak uchował tak swoją drogą? (chociaż z dugiej strony to
      teraz wyłazi, jak mocne konserwanty Knorr i spółka dają do zupek)
      Brr..
      Ale tak najbardziej to współczuję ILECKIEJ.
      Wiem, co to za ból - kiedyś w dżemie wiśniowym było mi dane odkryć
      encyklopedycznie wręcz zachowany okaz karalucha chyba. Tak że odkrycie
      niewielkiego robaczka w nędznej zupce to dla mnie mało traumatyczne przyżycie ;-
      ))
      • Gość: Cynamoon Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.it / 62.233.189.* 16.07.04, 17:26
        Jak byla w szkole sredniej, mama zalatwila mi prace wakacyjna w wytworni wod
        mineralnych. Produkowano tam rozniste oranzady w plastikowych butelkach typu
        pet.
        Rano Osoba zasiadala przy kontenerach z koncentratami: orange, lemon , cola
        itp... i podlaczala kontener ow ybranym smaku do tasmy produkcyjnej.
        W kazdym z nich 1/3 zawartosci to byly osy spijajce slodki syrop (jak tam
        wlazly??)
        Nastepnie w kazdej butelce pet na tasmie byly kawalki os, albo osy w calosci.
        Pani nalewajaca naciskala butelke, osy plywajace na powierzchni wyplywaly. pani
        uzupelniala, nierzadko popijajac i podawala do takiej maszyny korkujacej.

        Do tej pory jak widze takie napoje kolorowe w butelkach pet zastanawiam sie co
        tam plywalo.

    • Gość: hania Genialny wątek dla odchudzających się! IP: *.ska01.telsat.wroc.pl 16.07.04, 22:38
    • Gość: hania Genialny wątek dla odchudzających się! IP: *.ska01.telsat.wroc.pl 16.07.04, 22:41
      O mamo! Jak to czytam to mam takie dziwne uczucie w żołądku. Myśl o
      jakimkolwiek producie spożywczym nie wydaje mi się pociągająca - wszystko jest
      podejrzane.
      Chyba sobie wydrukuję i będę czytać w chwilach pokus. Chęć odstępstwa od diety
      powinna zaraz przejść.
      Brrr.

      Pozdrawiam
      hania
      • Gość: katt Re: Genialny wątek dla odchudzających się! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.04, 01:13
        haniu, to jeszcze dietetyczne ostrzeżenie przed barami szybkiej obsługi
        (typu "przydrożny zajazd z grilowaną kiełabsą") - chociaż mniemam, że raczej
        tam się nie żywisz (ja nie.. nie cierpię tam zwłaszcza smrodu zjełczałego oleju
        po frytkach, leciwego można powiedzieć, bo smaży się te fryty obrzydliwe ciągle
        i ciągle)
        nie będzie to opiweść o robalu, ale z jakimś żyjątkiem w tle to na pewno...
        koleżanka mi opowiadała, jak to kiedyś w wakacje pracowała w takim przybytku;
        szefa miała nadzwyczaj skrzętnego, o czym świadczyć może to, że lwią część
        każdego wieczoru zajmowało mojej koleżance (i reszcie załogi barku) .. mycie
        spleśniałej kiełabasy, nawet tej już smażonej! chwilą grozy powiało, gdzy
        koleżanka mi powiedziała, że bywały i takie sztuki, z których ta pleśń zejść
        nie chciała, mimo starannego szorowania i po umyciu.. wyłaziła znowu na wierzch
        po pewnym czasie!
        ludzie podobno to jedli (zresztą co mieli nie jeść zrealizowanego na czas
        zamówienia w postaci smażonej kiełbasy.. kto by tam dochodził, czy zdążyła
        podejść pleśnią..)

        no pewnie ktoś pomyśli "phi.. wielkie mi co, też nowina!" ale dla mnie to jest
        niepojęte
        • Gość: Hela Re: Genialny wątek dla odchudzających się! IP: *.bb.online.no 17.07.04, 01:34
          Ciekawe czy ci co jedli te delikatesy jeszcze zyja.
    • Gość: Wiki Re: robal w zupce knorra!!! IP: *.zgora.dialog.net.pl 17.07.04, 09:55
      Ten robal to czyste białko widocznie nie zmielił się bo miał twardą skorupkę.
    • saiss Re: robal w zupce knorra!!! 18.07.04, 22:12
      A może to była po prostu pokarbowana kluseczka? Zdarzają się takie i to nie są
      robaczki, chociaż bardzo na nie wyglądają...
      Pozdrawiam!
    • xkropka Re: robal w zupce knorra!!! 19.07.04, 10:17
      Kiedyś byłam goszczona przez starsze małżeństwo w Hiszpanii. Państwo byli
      bardzo sympatyczni, rano zawsze na śniadanie grzanki, serek, masełko, dżemy
      itp. A do picia dzbanek wrzątku, dzbanek gorącego mleka i do wyboru: kawa,
      herbata, kakao. Jako że było dość zimno, postanowiłam sobie zrobić przyjemność
      i wypić rano kakao na ogrzanie lekko bolącego gardła. Otwieram puszką Nesquika,
      a tam... ślicznie upasione, ponad centymetrowej długości białe larwy. Ochota na
      kakao przeszła mi jak ręką odjął.
    • quba Re: robal w zupce knorra!!! 13.11.15, 16:05
      może w sklepie się zalęgły mole żywnościowe, a może u Ciebie w domu? w każdym razie nie wiemy jaki to był, czy zywy, czy martwym, a może to była japońska zupka gire-kino - ona jest właśnie z robali i makaronu ryzowego!
      • quba Re: robal w zupce knorra!!! 14.11.15, 17:49
        quba napisał:

        > może w sklepie się zalęgły mole żywnościowe, a może u Ciebie w domu? w każdym r
        > azie nie wiemy jaki to był, czy zywy, czy martwym, a może to była japońska zupk
        > a gire-kino - ona jest właśnie z robali i makaronu ryzowego!


        oczywiście miało być zupka "gire-kimo"
Pełna wersja