zupy "na winie", propozycje:

20.07.04, 12:43
Czy wam tez sie robic zupy z tego co sie nawinie, tj. pod reka?
Ostatnio wyszla mi superpyszna: wywar z warzyw na skrzydelkach z kawalkiem boczku, do tego kalafior, przecier pomidorowy, zielony groszek, zabielona smietana i posypana pietruszka. Wyszla superpyszota, polecam.
Jesli znacie podobne przepisy to sie podzielcie.
    • tropiciel_blednego_aha Re: zupy "na winie", propozycje: 21.07.04, 13:32
      ooo nie robicie, nikt nie zna...;-(((
    • Gość: azetka zupa z serka topionego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.04, 14:16
      wywar - jaki masz,
      ja czasem gotuję suszone warzywa ok 5-10 min, na koniec serek topiony lub 2
      (smakowe są lepsze- np z pieczarkami lub paprykowe). to wszystko sie super
      rozpuści. na koniec 2 gniazdka makaronu lub lane ciasto z 1 jaja. zupa szybka i
      smaczna. w oryginalnym brzmieniu należało utrzeć te serki z masłem na gładka
      masę ale jak ja pomyślę o wyciąganiu i myciu miksera to odechciewa mi się więc
      po prostu wrzucam te serki w całości do wywaru.
      pozdrwiam azetka
      • Gość: 100 Re: zupa z serka topionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.04, 23:30
        Często zostaje mi trochę rosołu więc na drugi dzień wrzucam do niego trochę
        kalafiora i groszku zielonego . Jak mi się chce , robię lane ciasto , a jak nie
        to wsypuję trochę kaszy manny . I dużo natki pietruszki . Mnie bardzo
        smakuje :))
        • Gość: pn Re: zupa z serka topionego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:51
          jak zrobic lane ciasto?;->
          • Gość: 100 Re: zupa z serka topionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 22:58
            Wbijasz jedno jajko do kubka i wsypujesz tyle mąki pszennej , żeby po dokładnym
            wymieszaniu otrzymać ciasto trochę bardziej gęste niż na naleśniki . Ja zwykle
            odstawiam to-to na kilkanaście minut żeby dojrzało , tak samo zresztą robię z
            ciastem naleśnikowym. Acha , zapomniałam o szczypcie soli .
            • Gość: 100 Re: zupa z serka topionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 23:01
              Kiedy robiłam lane ciasto pierwszy raz zrobiłam za rzadkie i w rosole pływały
              mi jakieś farfocle :))) Następnym razem zrobiłam próbę i też mi takie wyszło ,
              ale wystarczyło dosypać troszkę mąki .
              • Gość: 100 Re: zupa z serka topionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.07.04, 23:06
                Muszę się wpisać jeszcze raz , bo zauważyłam tu tropiciela błędnego aha . Moje
                acha jest oczywiście błędne . Sprawdziłam i zapamiętałam :))
                • tropiciel_blednego_aha Re: zupa z serka topionego 23.07.04, 13:24
                  Gość portalu: 100 napisał(a):

                  > Muszę się wpisać jeszcze raz , bo zauważyłam tu tropiciela błędnego aha . Moje
                  > acha jest oczywiście błędne . Sprawdziłam i zapamiętałam :))

                  brawo!!;-D

                  ps a jak sie leje to ciasto na zupe? na wode a potem do zupy? czy sie moze kladnie jakos z lyzki, jak technicznie sie to odbywa??
                  • Gość: 100 Re: zupa z serka topionego IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.07.04, 13:32
                    Leje się na zupę i wymaga trochę wprawy , ale szybko się nauczysz . Ja kiedyś
                    próbowałam przez lejek , ale wtedy nie ma się kontroli nad strumykiem ciasta .
                    Lepiej mi wychodzi lanie z kubka , w którym przygotowałam ciasto . A leje się
                    na gotującą się zupę , cienkim strumyczkiem . Mieszam przy tym zupę , bo ciasto
                    lubi przywierać do dna . Zupa przestaje się chwilami gotować , bo ciasto jest
                    zimne , przerywam wlewanie ciasta , do ponownego zawrzenia . Skomplikowanie to
                    brzmi , ale w sumie to prosta czynność . Powodzenia :))
    • fiordilligi Re: zupy "na winie", propozycje: 23.07.04, 17:17
      Właśnie wkraczam w drugi trymestr ciąży i folguje sobie, chociaż musze
      przyznać, że zdecydowanie unikam tłuszczow i czerwonego mięsa, więc bierze mnie
      na zupy. Ostatnio chciało mi isę czegoś ostrego i orientalnego, ale nie miałam
      w domu nic oprócz paru warzyw sosu sojowego oraz grzybow moon. I przyprawy
      pięciu smaków. Ale się zawzięłam. Pokroiłam w słupki kalarepke, zołta, zieloną
      i czerwoną paprykę, zamoczone grzyby moon, pomidory w kostkę. Wrzuciłam do
      goracego bulionu. Następnie pokroiłam cebule w piórka i podsmażyłam na łyżce
      oleju z sosem sojowym. Dodalam do zupy.Wszystko razem doprawilam przyprawą
      pieciu smaków,sola, wlałam 1/3 szklanki białego wina ( resztka została)i
      wcisnęłam cytrynę.Dodalam jeszcze sosu sojowego i chili. Zagęściłam zupę łyzką
      rozrobionej mąki ziemniaczanej
      W pasji tworzenia wyjęłam z zamrazalnika mintaja i ugotowalam go osobno w
      kawałkach w zalewie z wody, sosu sojowego i dwoch łyżek wina.

      Wlałam sobie do chinskiej miseczki zupkę , dodalam parę kawałkow rybki, smak
      był tym czego potrzebowałam - ostry i kwaśny, warzywny, pachniało czymś
      kantonskim.Mmm.
      Było to zupełnie improwizowane, ale się udało.

      • nobullshit Re: zupy "na winie", propozycje: 23.07.04, 17:37
        A jeśli dziecko będzie miało skośne oczy? :)
        Szczęśliwego rozwiązania, nb
        • fiordilligi Re: zupy "na winie", propozycje: 23.07.04, 18:02
          jeśli będzie miało to pewnie dlatego, ze jego ojciec z zamiłowaniem podróżowal
          po Chinach skąd przywiózł miłość do ichniejszej kuchni tak wielką, ze i nas tym
          zaraził. Wok jest u nas jedynym naczyniem, dla którego mąż ze strapieniem
          obmyśla dobre miejsce w naszej nowej kuchni.
          Ale w sumie nasze pierwsze Sloneczko ma blękitne i wielkie słodkie oczęta , a
          zażeralam się mając je w brzuchu kurczakiem slodko- kwasnym i kaczką po
          pekińsku, nie moiąc o bananach w cieście kukurydzianym. Jakoś mi się w tych
          ciążach nie chce naszej kapusty, ani pomidorowej...Sushi bym zjadła ( a nie
          wolno podobno), mussakę bym pochlonęła albo pastitio, jakąś osmiorniczke -
          czemu nie, kalmary i moglabym sobie tak wyliczać. Ostatnio w środku tygodnia(
          wzięło mnie o 22) siedzialam w restauracji delektując się stekiem po
          meksykańsku super ostrym. Moj mąż dziękował niebiosom, że o połnocy dalo się
          jeszcze zamowić gorące danie, bo nie dałabym mu spokoju. Od tego dnia nie
          jadłam juz co prawda czerwonego mięsa, to porcja wystarczyłaby i gladiatorowi:-)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja