Dodaj do ulubionych

Gotowanie zharmonizowane

21.03.13, 08:30
No nie wiem jak to inaczej nazwać.

Czy planujecie obiady z wyprzdzeniem tak by jedna potrwa zahaczała o drugą, a nadwyżki składników się nie marnowały? Ile zajęła Wam nauka takiego planowania by wszystko zgadzało się ilościowo?

Na przykład: gotuję dziś rosół, selera wyjmuje szybko, jeszcze twardawego, kroję w paski i podsmażam z miodem i orzechami włoskimi. W międzyczasie piekę w piekarniku piersi kurczaka.

Siekam koperek do zupy i na ziemniaczki do drugiego. Koper jest sprzedwany w dużych pęczkach, więc spora czesć wędruje do pojemniczka i chowam do lodówki. Czasem zamrazam.

I tym sposobem dziś na obiad Młoda ma rosół z makaronem (bo lubi), my pomidorówkę z makaronem, część rosołu odlałam - jutro będzie ogórkowa (z ziemniakami ugotowanymi dzis do drugiego). Dziś jest kurczak z selerem, miodem i orzechami, a jutro będzie ten sam kurczak w sosie koperkowym na bazie rosołu. Jutro na kolację sałatka jarzynowa z warzyw z rosołu, a dziś domowa pizza z otwartym do zupy z przecierem pomidorowym i kawałkami mięsa z zupy posypana czym? Koperkiem!

Macie jakiś z góry ustalony wyćwiczony kilkudniowy scenariusz kulinarny, czy raczej stawiacie na wielką improwizację i gotujecie to na co macie ochote nie licząc się z resztkami? No i ile żarcia się u Was marnuje?
Obserwuj wątek
    • Gość: sylwia Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.agh.edu.pl 21.03.13, 09:48
      na razie gotuję tylko dla siebie, robię zakupy pod konkretne danie, ilość składników wyliczona, czasem coś zostanie ale bardzo rzadko.
    • mhr2 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 10:08
      wspaniale to robisz, dla mnie troche z przesada np.ta salatka jarzynowa, ale ja mam inny smak:)
      • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:04
        A co robisz z warzywami z zupy? Czasem je mielę i wykorzystuję jako spulchniacz do kotletów dla dziecka, ale poza tym już nie mam za bardzo pomysłów co z nimi robić. Marchewkę jeszcze chłop je w zupie, seler czasem jak wyżej z orzechami do drugiego dania, ale rozgotowany już się nie nadaje.
        • mhr2 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:29
          oczywiscie pokrojona do zupy, ale nie robie z nich salatki:)
        • wadera3 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:55
          Warzywa z zupy zjada się w zupie:) No chyba, że to czysta zupa typu rosół, tylko w takiej sytuacji wyrzucam seler i por, bo nie trawię ich zapachu i smaku po ugotowaniu, no, chyba, że robię mięso w sosie - wtedy idą do sosu. W innych zupach por albo kroję drobniutko i staje się integralnym składnikiem zupy(wówczas nie czuć go), albo rozgniatam ugotowany widelcem razem z selerem i marchewką oraz pietruszką. Nie lubię zup z latającymi luźno składnikami typu kosteczki marchewki czy pietruchy. W moich zupach "luźno latają" tylko dodatki do zupy: pieczarki, fasolka, brukselka, groszek, kapusta, ogórki kiszone itd.
          Baza jest zawsze taka sama i stanowi może nie zawiesistą, ale dość zwięzłą, jak na zupę, całość.
          • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 12:41
            Czasem faktycznie robię zupy kremy i te warzywa miksuje, ale najczęściej rosół jest baza jakiejś innej zupy (tylko moje dziecko lubi czysty rosół) w której te warzywa sa zbędne. Pomidorową robię np czystą tylko z bazylia - nie chcę w niej selera ani innych porów.
          • nchyb Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 18:16
            > Warzywa z zupy zjada się w zupie:) No chyba, że to czysta zupa typu rosół, tylk
            > o w takiej sytuacji wyrzucam seler i por, bo nie trawię ich zapachu i smaku po
            > ugotowaniu

            mniam, mniam, ja za to wyżeram rodzinie z rosołu te warzywka :)
            samego pora lubię ugotować (na parze), potem odrobina oliwy, soku z cytryny, sól i pieprz i zjadam...
            więc u mnie gotowanie synchroniczne, to znaczy zharmonizowane, nie uda się, bo wcześniej zjem warzywa na jutrzejszą sałatkę :)
    • izu21 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 10:34
      Ja raczej nie planuję, bo lubię zjeść to, na co akurat mam ochotę. Jedzenie w domu rodzinnym nigdy się nie marnowało i ja też staram się pod tym względem osiągnąć perfekcję.
    • zia86 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 10:40
      Ja w niedziele planuje obiady na cały tydzień, do tego mamy mniej więcej "rytm obiadowy", który pozwala lepiej planować, w poniedziałek zupa, we wtorek mięsny freestyle, w środę wege, w czwartek makaron, w piątek ryba itd. Oczywiście czasem zamieniam dni ze sobą jeśli np. przywożą mi w poniedziałek np. świeżutką rybkę czy mięso albo mam produkty, które wiem, że nie wytrzymają dłużej. Robię zakupy przez internet w poniedziałek odbieram dostawę. Mam składników tyle ile jest w przepisie, jak coś zostaje to kombinuje jak to dodać do kanapek albo na kolacje, ale rzadko coś zostaje, kupujemy przeważnie mniej a bardziej różnorodne produkty, Jedyne co to mi zostaje często zupy i gulaszów to wtedy zamrażam. :)
      • Gość: sylwia Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.agh.edu.pl 21.03.13, 10:47
        zawsze Ci dowożą?
        ja nie potrafiłabym sobie odmówić przyjemności buszowania między półkami :)
        • zia86 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:01
          Praktycznie zawsze. :) Jest to bardzo wygodne. Czasem oczywiście wychodzę do sklepu, np. przed imprezą do Makro dla oszczędności czy do jakiś delikatesów po kilka fajnych produktów. Też lubię chodzić między półkami ale jak mi się chce, poza tym często to muszę nosić, bo mąż akurat jest w pracy wtedy kiedy ja wychodzę, a jeszcze się taki szaleniec nie urodził co by mi prawo jazdy dał. ;)
          Ale najważniejsze jest to, że przywożą mi też takie ciężkie rzeczy, typu woda 5l, ziemniaki itd. Poza tym znam już sklepy i wiem do którego muszę "kliknąć" żeby dostać akurat to co potrzebuje, nigdy się jeszcze nie nacięłam żeby przywieźli mi coś nieświeżego. :)
          • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:09
            Robiłam tak zakupy bardzo długo, ale teraz mam sklepy pod nosem i nie kupuję przez internet. Przede wszystkim dlatego, że sama wybieram najświeższe produkty, z najdłuższą datą do spozycia, a online nie mam tego zagwarantowane. Poza tym zmieniłam taktykę i wolę kupić mniej, a częściej. Sklepy mam po drodze do przedszkola, więc kupuję po odprowadzeniu Młodej. Wcześniej też online, ale znacznie więcej wtedy wyrzucałam.
      • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:00
        Problem moim zdaniem polega na tym, że wiele produktów jest paczkowanych, nie da się kupić na wagę albo w mniejszych pojemnikach przez co niezuzyte nadwyżki często się marnuja. U nas nadal czesto marnują się np rzodkiewki. Jednego dnia do twarożku, drugiego do pasty jajecznej i surówki na obiad, a potem już nikt nie chce do niczego dodawać rzodkiewki i zawsze zostają.

        Niestety tu gdzie mieszkam jedzenie jest paczkowane, piersi z kurczaka są pakowane min po 3 sztuki, mniejszych się nie opłaca kupować, a sklepów mięsnych z mięsem na wagę jak na lekarswo i nie mam czasu do nich chodzić bo nie po drodze. Dlatego kurczak zazwyczaj jest dwa dni z rzędu bo potem mimo, że do teminu spozycia jeszcze daleko, zaczyna mi smierdzieć. Z kazdym razem kiedy otwieram słoiczek z pesto od razu planuję do jakiej kolejnej potrawy je zużyć. Staram się niczego nie wyrzucac, a w dzisiejszym paczkowanym świecie i okazjach typu kup jeden, drugi gratis to wcale nie takie łatwe :)
    • izka7790 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 11:03
      Przed świętami, rodzinnymi imprezami itp. planuję. Na co dzień zwykle idę na żywioł i dostosowuję rodzaj posiłku, do artykułów, które akurat mam w domu, na zasadzie: "co tez mogę z tego zrobić?"
      Resztek zwykle nie ma, jeżeli jednak coś zostaje to wówczas albo zamrażam, albo wykorzystuję do innej potrawy. Na pewno NIC się nie marnuje :)
    • Gość: senin Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.dyn.iinet.net.au 21.03.13, 12:16
      > Na przykład: gotuję dziś rosół, selera wyjmuje szybko, jeszcze twardawego, kroj
      > ę w paski i podsmażam z miodem i orzechami włoskimi.

      po co wogule ten seler w rosole jesli rosol i tak nie przejdzie jego smakiem?

      wg mnie seler w zupie/rosole to jeden z wazniejszych skladnikow smaku, musi sie 'wygotowac" i nie ma co osczedzac na kawalku selera


      jak mawiala moja babcia: czym sie nie najesz to sie nie nalizesz" ;)- nie wierze w takie 'synchronixzowanie/oszczedzanie'

      podobnie z warzywami z zup = wg mnie na salatke sie nie nadaja
      • aqua48 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 12:39
        A ja z jarzyn "zupowych" plus sałata, albo pomidory, czy papryka robię sałatkę na kolację. Zazwyczaj gotuje na dwa dni (i cztery osoby) rozkładając to tak, że np jednego dnia jest pomidorowa z wczoraj i gulasz z kaszą, a drugiego gulasz z kluseczkami i nowa zupa. Nic się u mnie nie marnuje, bo wszelkie nadwyżki zjadają żerne dzieci, a resztki giną w psiej paszczy. Nie często uda się coś zamrozić :)
        • Gość: GMK Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.03.13, 12:52
          Niby to wykorzystywanie "wszystkiego z zupy" brzmi oszczędnie, ale ja jestem przeciw. Jarzyny wygotowane całkowicie, bo rosół by był dobry gotuje się bardzo dłuuugo, nie mają już smaku i aromatu, są rozgotowane, więc po co je jeść? Do sałatek gotuję jarzyny osobno, krótko tak by zachowały swoje walory. To samo z mięsem z zupy. Takie wygotowane jest niesmaczne. Nawet tzw, sztuka mięs , czyli mięso gotowane wcale nie jest tym, które oddało aromat i smak rosołowi. To powinno być zupełnie "nowe" mięso ugotowane w gotowym rosole.
          • nieskorzanka Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 15:13
            Gość portalu: GMK napisał(a):

            Nawet tzw, sztuka mięs , czyli
            > mięso gotowane wcale nie jest tym, które oddało aromat i smak rosołowi. To powi
            > nno być zupełnie "nowe" mięso ugotowane w gotowym rosole.

            A to ,,stare'' wyrzucasz... ? :)))))))
            • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 15:34
              > A to ,,stare'' wyrzucasz... ? :)))))))

              Moja Babcia, która przeżyła wojnę, nogą by się przeżegnała gdyby przecztała, że warzywa i mieso z rosołu jest do wyrzucenia.
            • Gość: GMK Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.13, 12:04
              No tak, to na czym gotuję rosół nie jest potem podawane na stół. Bo ważne jest też na czym się rosół gotuje. Ja mam kawalek wołowiny z kością ( szponder np), tzw. rosołowe z kury, lub kawałek kury grzebiącej, łapki kurze, ewentualnie kacze kostki lub skrzydełka.
              Tak więc nie bardzo jest potem co podawać domownikom. Jeśli jednak kawałek wołowiny jest duży to dostaje go zaprzyjaźniony pies.
          • nchyb Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 18:37
            > łuuugo, nie mają już smaku i aromatu, są rozgotowane, więc po co je jeść?

            dla przyjemności i smaku? dla mnie takie warzywa z zupy są bardzo smaczne...
          • panirogalik Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 20:00
            z tym mięsem z zupy to nie wiem o co chodzi bo ja czasami mięso dodatkowo dorzucam do zupy i jak najbardziej je jem. Natomiast co do warzyw to się absolutnie zgadzam!! W ten sposób zatraca się sens jedzenia sałatki! Ja warzywa na sałatkę gotuję ale n a p a r z e.
      • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 12:45
        > po co wogule ten seler w rosole jesli rosol i tak nie przejdzie jego smakiem?

        Seler wrzuciałam po to by troszkę zmiękł, tu gdzie mieszkam seler jest warzywem dość egzotycznym i nie zwsze dostepnym, a rosół robi się na rzepie (serio!)
        • glasscraft Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 13:11
          A to od kiedy w UK celeriac jest takim egzotycznym warzywem? W supermarketach jest bez problemu do kupienia... Nie pomylilo Ci sie cos z pietruszka, ktorej faktycznie sie raczej nie uswiadczy, bo parsnip chociaz jak pietruszka wyglada, to jest pasternak.
          • podkocem Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 15:39
            Nie pomyliło mi się. Celeriac nie jest dostępny w zadnym warzywniaku (mieszkałam w kilku róznych dzielnicach Londynu i nigdzie nie było). Nigdy nie widziałam w M&S, od czasu do czasu widziałam w Morrisons, w lokalnym Tesco jest właśnie w dziale z warzywami egzotycznymi i to też nie zawsze. Do tego musi to być wieksze tesco bo w tesco express nie do dostania. Nie wiem jak w innych supermarketach bo nie mam po drodze.

            A pietruszki faktycznie nie ma, nigdy nigdzie nie widziałam. Jest tylko pasternak, ale dla mnie to bez znaczenia.
          • sznupkowie Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 15:57
            glasscraft napisała:

            > A to od kiedy w UK celeriac jest takim egzotycznym warzywem? W supermarketach j
            > est bez problemu do kupienia... Nie pomylilo Ci sie cos z pietruszka, ktorej f
            > aktycznie sie raczej nie uswiadczy, bo parsnip chociaz jak pietruszka wyglada,
            > to jest pasternak.
            no to masz szczęscie, bo w moich okolic kubić korzeń selera to wyczyn nie lada..:) W supermarketach pokazuję się od wielkiego dzwonu.
            • glasscraft Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 15:59
              Jej, u mnie siedza sobie kolo ziemniakow; cale, polowki, kiedy i ile sie tylko chce.
    • squirk Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 12:49
      podkocem napisała:

      > No nie wiem jak to inaczej nazwać.
      >
      > Czy planujecie obiady z wyprzdzeniem tak by jedna potrwa zahaczała o drugą, a n
      > adwyżki składników się nie marnowały? Ile zajęła Wam nauka takiego planowania b
      > y wszystko zgadzało się ilościowo?

      Planuję z konieczności ponieważ robię, coraz częściej, bento (wersja dla czepiaczy - ładne rzeczy do jedzenia ładnie ułożone w ładnym pudelku ;-)) - nie ma sensu kupować/rozmrażać małych kawałków mięsa czy tylko kilku krewetek, kupuję, porcjuję, opisuję i zamrażam, wyciągam większe ilości, np. wczoraj 800 g piersi indyka, dwa kawałki poszły do marynaty na jutro, z reszty zrobiłam delikatne, puszyste, aromatyczne klopsiki z imbirem, czosnkiem itp, 10 sztuk do bento, reszta (już nie surowa, oczywiście) podzielona na porcje i do zamrażarki. Tak samo gotuję ryż - część do bento, reszta do onigiri (wersja dla czepiaczy - ryż uformowany w rozmaite kształty, z nadzieniem albo nie, plus nori). Wszystko mam wyliczone tak, żeby nie zmarnować ani kawałka. Z potrawami mniej nietypowymi tak samo, klasyka czyli rosół na jeden obiad, zupa na bazie reszty rosołu na następny albo do zamrożenia, wywary do zup często zamrażam w porcjach. Nie zawsze mamy z mężem ochotę na taką samą kolację ale dzięki planowaniu, zamrażaniu, pasteryzowaniu nigdy nie jest to problemem. Zawsze mam w domu chleb (piekę sama) i ze 2 potrawy na zimno typu śledzie w śmietanie, galareta, sałatka jarzynowa, więc nawet, gdybym nie miała weny materiały na kolację są. Poza tym mam zamrożone porcje ciasta na tartę słodką i wytrawną i pizzę, wystarczy, że wiem wcześniej, że jest na takie coś chętny, wtedy zdążę rozmrozić. Planuję, przewiduję i dzięki temu spędzam w kuchni o wiele mniej czasu niż wcześniej, kiedy się w planowanie nie bawiłam.
      :-)
    • beverly1985 Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 18:29
      Nie planuję, bo mnie to męczy. Nic się u mnie nie marnuje bo mąż wszystko zje (mogę nagotować dowolnie duży gar rosołu- i tak cały pójdzie).
    • panirogalik Re: Gotowanie zharmonizowane 21.03.13, 19:49
      ja planuję w piątek lub w sobotę rano jadłospis na następny tydzień. Zrobione zakupy od razu porcjuję (warzywa, mięso) i przygotowuję do szybkiego użycia w tygodniu. Mięso gotuję w większej ilości na dwa, trzy a nawet więcej dni i część zamrażam. Czasami zamrażam także bazę do zupy czyli rosół, który potem przerabiam na co innego. Tym sposobem nic się nie marnuje a i czas oszczędzam. Warzyw z rosołu nie lubimy oprócz marchewki ale kiedyś robiłam taką zupę ze startymi warzywami. Ostatnio zupę co się nawinie ( i była to porcja posiekanej, zamrożonej kapusty z koncentratem pomidorowym, chili, zupa dobra, sycąca bez makaronu, ryżu czy czego tam). W tygodniu, na bieżąco dorabiam sałatki/ surówki. Jak mi mięso zostanie z obiadu to rozdrabniam w blenderze, dodaję ketchup i mam pastę na chleb. Pasty takie też robię nieprzypadkowo i dlatego zazwyczaj mam kawałek fileta z indyka w zamrażarce. Ryż, kasza gryczana, ziemniaki, kuskus, makaron mi z obiadu nie zostają. Czasami plany się spontanicznie zmieniają i wtedy patrzę do lodówki co mam. I tak wczoraj mąż po pracy spontanicznie kupił pieczarki bo były z dużymi kapeluszami i pomyślał ze nadają się do nadziewania. Powiedziałam żeby dokupił do tego pietruszkę (chociaż nie musiał bo mamy np orzechy ale mi ich szkoda użyć do pieczenia). Więc wczoraj było mięcho, podpieczone pieczarki, nadziane kuskusem, pieczarkami i pietruszką. Dzisiaj też miało być mięcho (mam zamrożone) ale stwierdziłam wczoraj ze już za dużo, więc dzisiaj był makaron zapiekany z serem i jeszcze pieczarkami. Dodatkowo zrobiłam ciasto w międzyczasie a właściwie odwrotnie, robiłam ciasto a w międzyczasie obiad: ciasto drożdżowe, więc to proste danie na obiad robiłam w czasie gdy w kolejnych etapach ciasto odstawiałam do wyrośnięcia. Nic mi gotowego w garach nie zostało na jutro. Nie wiem ile czasu zajęło mi wciągnięcie się w całe to planowanie, wiem ze coś potrafię ale ciągle też się uczę. Wylogowało mnie teraz jak wcisnęłam "wyślij" więc może ta wiadomość pokaże się dwa razy.
      • baba-baba Re: Gotowanie zharmonizowane 22.03.13, 23:58
        Ja jeszcze inaczej "synchronizuję" i to z czystego lenistwa.Gotując bazę do zupy wrzucam więcej warzyw i częśc wyławiam twardawe na sałatkę a pozostałe zostają.Dodatkowo wrzucam cwiartki ziemniaków na drugie danie dla młodego(do gara z zupą).Z kolei jak gotuję ziemniaki normalnie to wrzucam zielony groszek,który wyławiam jak się ugotuje i mam do drugiego dania.Kombinuję ostro z innymi opcjami.Mięso z zupy i warzywa dodatkowe wykorzystuję na potrawkę z ryżem na nast dzień.Zawsze piekę więcej mięsa i zamrażam porcje.To samo z bigosami,fasolką po bretońsku itd.Planuję tylko dzień do przodu,bo nigdy nie wiem na co mogę miec ochotę za 3 dni a tym się sugeruję.Nie zamrażam bazy do zupy,bo mam na fula zamrażarkę.Jak ugotuję np.brokuły to w tej samej wodzie gotuję łososia.Nie,nic nie śmierdzi.A to robię z podwójnego lenistwa,bo jeden gar mniej do mycia.Makaron robię na dwa dni,jednego jest np.z gulaszem i surowka a na drugi z serem lub do zupy pomidorowej.Nadmiar ugotowanych pyr=sałatka(ogórek kisz,cebula,majonez,szczypior lub koprerek,pyra w plastry,pieprz).
    • mhr2 Re: Gotowanie zharmonizowane 23.03.13, 10:39
      a z miesa robie to,
      fotoforum.gazeta.pl/zdjecie/3070898,5,40,59124,salatka-z-wolowina.html
    • floress Re: Gotowanie zharmonizowane 23.03.13, 11:08
      Ja nie planuję, gotuję to na co mam ochotę, najpierw sprawdzając spiżarnię. Często jest na dwa razy.
      Jeśli chodzi o warzywa z zupy, to ja włoszczyznę wyrzucam, część marchewki zjemy w zupie, reszta do kosza. One są kompletnie wygotowane, bez smaku, bez wartości. Mięso zjadamy w zupie lub dodatkowo.
      A co do sałatki z takich warzyw z rosołu - czy ona nie ma dziwnego smaku? Przecież takie warzywa przechodzą mięsem, przyprawami. Dla mnie taka sałatka jest odpychająca. Ja gotuję warzywa na sałatkę nieobrane, w czystej wodzie. No i tyle, żeby miękkie były, ale nie za miękkie.
      • Gość: marbor1 Re: Gotowanie zharmonizowane IP: *.dynamic.chello.pl 23.03.13, 13:21
        To znaczy jak długo gotujesz tę zupę, że warzywa są kompletnie wygotowane? U mnie zupa gotuje się co najwyżej 30 min. na bardzo wolnym ogniu. Gdzie tu można mówić o kompletnym wygotowaniu warzyw. A czy czasem marchew nie jest też u Ciebie kompletnie wygotowana?
        • arribeth Re: Gotowanie zharmonizowane 23.03.13, 14:51
          Warzywa z zupy zjadamy w zupie, wyjątkiem jest rosół. Ten gotuję długo na maleńkim ogniu, drobiowy jakieś 1,5 godziny, z wołowiną jeszcze dłużej. Warzywa (tak, są wygotowane, ale rosół przepyszny) wyławiam, pietruszkę, selera i pora wyrzucam, z marchewki i mięsa robię galaretę na bazie rosołu (dodaję żelatynę). Kiedyś, aż wstyd się przyznać, wyrzucałam wszystko:/
          Na sałatkę jarzynową warzywa gotuję w mundurkach.
        • floress Re: Gotowanie zharmonizowane 24.03.13, 10:12
          Zupę gotuję ok. 1,5-2 godzin, rosół dłużej. Jeśli jest to zupa smakowa, czyli jarzynowa, kalafiorowa, brokułowa itp., to najpierw gotuję mięso, włoszczyznę, przyprawy i część danego warzywa, coby smak oddało, a resztę pokrojone w kostkę dorzucam jakieś 30 minut przed końcem, żeby smak zachowało.
          Marchew jest też wygotowana, ale akurat marchew lubię w rosole i pomidorowej, tak samo jak mięso z zupy. Choć ostatnio gotowałam rosół na wołowinie i koniec końców też trafiła do kosza, bo tak długo się gotowała, że kompletnie mnie od niej odrzuciło.
          • coralin Re: Gotowanie zharmonizowane 24.03.13, 10:23
            Robię tak samo z tym, że rosół jako baza do innej zupy to na drugi dzień. Po prostu bardzo lubię rosół. Przy okazji składa się, że również lubię te gotowane w nim 3 godziny warzywa więc nie muszę rozważać, co z nimi zrobić, bo wyjadam. Na pewno nie mają już wartości swojej, ale nieco z wywaru wyciągnęły chyba. Chętnie wrzucałabym więcej marchewki, bo taka wygotowana w rosole smakuje mi bardzo, ale jej nadmiar psuje smak rosołu.
    • coralin Re: Gotowanie zharmonizowane 23.03.13, 15:13
      Odnosząc się do wielu wypowiedzi powyżej: warzywa wygotowane w rosole smakują mi bardzo. Rosół gotuję minimum 3 godziny na mięsie i warzywach, więc te warzywa chyba trochę aromatu rosołu mają. Taka marchewka przez te 3 godziny oddaje swój smak wodzie, a trochę chłonie smak mięsa, selera.
      Chyba najbardziej jestem czujna przy śmietanie, której schodzi bardzo mało. Kiedy otworzę do królika myślę o żurku albo o jakimś sosie do makaronu, żeby zużyć.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka