Gość: Joanna
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
11.05.13, 21:35
Dziś podczas małych zakupów,rzadko bywam w Lidlu ,wrzuciłam do koszyka polędwicę wołową ,ok 1 kg(wartość 80 zł) zapakowaną na tacce w folię.Nazywa się to "kawałki polędwicy wołowej" do tego ziemniaki,zielone szparagi i czerwone wino.Przy kasie opryskliwa ekspedientka zabrała polędwice,ponieważ jej "nie wchodziła" i chciała nas spławić,że tego nie kupimy i koniec.Ponieważ mąż napalił się na steka ,wkurzył się i poprosił kierowniczkę.Ta skanowała, nabijała kody ,wydzwaniała do centrali i w efekcie po ok 15 min utarczek(zablokowaliśmy kolejkę) otrzymaliśmy ww mięcho za darmo i z przeprosinami.Ja pewnie bym odeszła z kwitkiem,ale mąż się postawił ,powodowany nieposkromionym apetytem .Steki były wyśmienite:)