Gość: senin
IP: *.dyn.iinet.net.au
26.06.13, 13:28
?tak mnie naszlo, bo naogladalam sie ostatnio australijskiego master chefa, ktory ma wlasnie wloski tudzien
..no wlasnie, ogladajac cos tam o bruscheccie (??) przypomnialam sobie bebcie robiaca grzanli na oleju dla nas dzieciakow (uwaielbialam je) i moja mame utyskujaca na ciezkie wojenne czasy, kiedy to musiala 'z biedy' jesc suchy chleb moczony w/polewany olejem
przypomnialam sobie o tym, kiedy nocne buszowanie po lodowce zakonczylo sie znalezieniem kawalka zeschnietej (choc wysmienitej skadinnad) bulki i kawalka grilowanej papryki w oliwie
no smakowalo mi to niemilosiernie
i tak sobie mysle, ze to co kiedys wydawalo sie byc "bieda-foodem" :) teraz nabralo charaktery nobi;itowanej wykwintnosci
... pomijam oczywiscie fakt ze przerodzilo sie w snobistyczne upojenia - bo to zjawisko jak najbardziej ludzkie
czy nasuwaja sie wam jakies inne przyklady polskiego jedzenia, ktore znane w kraju od lat, przezywa renesans pod obcymi nazwami??
np. kopytka vs gnocchi, pomidorowa z ryzem vs krupnik ? (uupss, chyba przesadzilam p:)