Dyskretny urok oszustwa

16.07.13, 21:19
Na forum istnieje dość mocno zakorzeniony pogląd, ze należy robić (i LUBIĆ) rzeczy prawdziwe - pardon: PRAWDZIWE. Makaron z sosem bolońskim ma być prawdziwy (borzebroń spaghetti, bo wtedy bolońskośc jest unieważniona), prawdziwy ma być biszkopt - bez proszku, z proszkiem to nie biszkopt, tylko nędzna podróba, a-ty-moja-droga-po-prostu-nie-umiesz-piec-skoro-MUSISZ-używać-proszku. Pamiętam wątek o prawdziwych oliwach i occie balsamicznym, w którym wiele osób uroczyście deklarowało, ze w życiu nie wzięli by do ust czegoś nieautentycznego, czy to chodzi o oliwę, wino czy balsamico - deklarowano nawet, ile wydają na te prawdziwe specjały, bo cena to, jak wiadomo, swiadectwo autentyczności.

Ja akurat mam w nosie autentyczność - tzn nie jest ona moim priorytetem. Priorytetem jest gotować tak, zeby mi smakowało. I otóż, ponieważ brzydzę się koszmarnie surowymi jajami, tiramisu robię na lidlowskim puddingu waniliowym - i jest o niebo lepsze, niż PRAWDZIWE. A - zamieniam też ciężkie mascarpone na bitą śmietanę, z zyskiem dla konsystencji dania. A zamiast balsamico/skoncentrowanego syropu z granatów zaczełąm ostatnio używać koncentratu z soku porzeczkowego i jabłek i sama się dziwię, czemu na to wpadłam tak późno.

Oszukujecie?
    • roseanne Re: Dyskretny urok oszustwa 16.07.13, 21:33
      he he
      od prawie dwu lat :-)
      oszukuje we wsze
      kich wypiekach, pomijajac pszenice
      krowie wyroby zastepujac kozimi i owczymi :-)
      • Gość: sylwia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 16.07.13, 23:05
        to chyba robisz coś a'la tiramisu - dla mnie tiramisu jest z mascarpone. nie jest to kwestia "prawdziwości" lub nie, po prostu taki jest przepis.
        wolę też zjeść PRAWDZIWĄ (czyli oryginalną) szynkę parmeńską, czy używać oryginalnej oliwy a nie zlewek.
        schabowy nie jest z kurczaka, tylko ze schabu, więc panierowanego filetu nie nazwę "schabowym" etc. można długo wymieniać.
        i moim zdaniem to dobrze, że chce się jeść i używać rzeczy oryginalnych i autentycznych.
        • Gość: Edi800 Re: Dyskretny urok oszustwa IP: 195.33.34.* 17.07.13, 09:07
          > wolę też zjeść PRAWDZIWĄ (czyli oryginalną) szynkę parmeńską, czy używać orygin
          > alnej oliwy a nie zlewek.
          I właśnie o tobie chyba bene pisała, hehe.
          • lashqueen Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 09:25
            No niestety, jak ktoś nigdy nie spróbował "prawdziwych", to tego po prostu nie zrozumie.
            • mhr2 to prawda, a gdzie jest cos prawdziwe 17.07.13, 09:39
              lashqueen napisała:

              > No niestety, jak ktoś nigdy nie spróbował "prawdziwych", to tego po prostu nie
              > zrozumie.

              w naszych czasach i kogo na to stac?
            • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 18:15
              Próbowałam prawdziwej szynki parmeńskiej przez pół roku codziennie i jakoś nadal mi nie wchodzi - uważam, ze jest parszywa. Tu nie ma nic do rozumienia, mam wrażenie.
              • lashqueen Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 18:29
                bene_gesserit napisała:

                > Próbowałam prawdziwej szynki parmeńskiej przez pół roku codziennie i jakoś nada
                > l mi nie wchodzi - uważam, ze jest parszywa. Tu nie ma nic do rozumienia, mam w
                > rażenie.

                Toż to jest istny masochizm. Tak się męczyć każdego dnia.
                Jak mi coś nie podchodzi, to po prostu tego nie jadam.
                • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 22:20
                  To bardzo, bardzo ciekawe :D
        • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 18:13
          Gość portalu: sylwia napisał(a):

          > to chyba robisz coś a'la tiramisu - dla mnie tiramisu jest z mascarpone. nie je
          > st to kwestia "prawdziwości" lub nie, po prostu taki jest przepis.

          No, to zależy od perspektywy. Swoje niby-nie-tiarmisu zrobiłam na nasiadówkę u jednej z moich przyjaciółek, właścicielki paru dobrze prosperujących lokali gastro i dla niej to było, cytuję 'świetne tiramisu, zrób mi jeszcze'. Więc jeśli komuś (kto w dodatku się zna) smakuje jak i wygląda jak tiramisu, mimo, ze połowa zasadniczych składników nie jest prawdziwa, to być może jednak jest to tiramisu:)

          > i moim zdaniem to dobrze, że chce się jeść i używać rzeczy oryginalnych i auten
          > tycznych.

          No wlasnie z tym poglądem dyskutuję - bo, po pierwsze, w naszych zepsutych czasach oryginalność i autentycznosć jest często fikcją, a po drugie - zamienniki (jak mój przykład z koncentratem z soku z porzeczek) mogą okazać się lepsze niż oryginały.
          • Gość: sylwia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.lightspeed.cicril.sbcglobal.net 18.07.13, 00:48
            hehe, jak już wsiadłyśmy na to tiramisu to jedźmy na nim do końca. :)
            nie twierdzę, że Twój deser jest niesmaczny lub gorszy. moja mama mnie właśnie molestuje o tiramisu, może się skuszę i wypróbuję Twoją wersję. ale nie powiem "mamusiu, zrobiłam Ci tiramisu" tylko "mamusiu, zrobiłam Ci coś na kształt tiramisu/ inspirowane tiramisu etc" :)
            tak samo jak nie chcę żeby mnie ktoś częstował schabowym z kurczaka.
            szynki parmeńskiej też nie jadam nie wiadomo jak często ale jak już kupuję to chcę, żeby była to szynka taka jak być powinna. nie mam nic do zamienników, wręcz przeciwnie, jeśli jest to uczciwie przez restaurację, kucharza, sklep etc zaznaczone.
            • Gość: szadoka Re: Dyskretny urok oszustwa IP: 212.160.172.* 18.07.13, 12:37
              Ciekawy temat to tiramisu :)
              Oswiec mnie jakie jest prawdziwe? Bo jadlam prawdziwe na jajkach i prawdziwe na bitej smietanie, prawdziwe z winem marsala i bez, z truskawkami i bez....
              Osobiscie wole oszukane bez mascarpone bo na sam widok ilosci tluszczu w tym serku dupa mi rosnie.
            • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 19:59
              Alęż ja nie powiedziałam, ze to tiramisu. Tiramisu nazwała to przyjaciółka-restauratorka, wyśmienitym zresztą. Stąd pytanie: czy jeśli coś smakuje i wygląda jak tiramisu, to jest tiramisu, mimo ze nie jest tiramisu?

              :D
              • triismegistos Re: Dyskretny urok oszustwa 19.07.13, 10:28
                Skoro sama napisałaś, że twoja wersja jest "lepsza", to chyba nie smakuje jak oryginalne tiramisu?
                • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 19.07.13, 20:59
                  Smakuje jak oryginalne tiramisu najlepisze na świecie. Przecież oryginalne też mogą smakować różnie - w zależności od jakości składnikow, proporcji w recepturze i kucharki.
    • Gość: kasia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.13, 23:36
      Kwestia nazewnictwa - bo jak wspomniała Sylwia, twoj deser to coś a'la tiramisu, biszkopt prawdziwy jest bez proszku - co komu smakuje, mozemy dzielic się pomyslami na zastapienie jakiegoś skladnika w potrawie lub wzbogacenie, ale jak ktoś rzuca hasło: masło, to nie jest to smarowidło z dodatkiem olejów roslinnych, a makaroniki nie są z wiórkow kokosowych,czy orzechow włoskich. I już!
      • pinkink3 makaroniki = macaroons? 17.07.13, 04:57

        Gość portalu: kasia napisał(a):

        > a makaroniki nie są z wiórkow kokosowych,czy orzechow włoskich. I już!



        Cos mi sie wydaje, ze nie masz racji. Przynajmniej co do ciasteczek.;)
        en.wikipedia.org/wiki/Macaroon
        • Gość: kasia Re: makaroniki = macaroons? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.13, 09:57
          www.elle.pl/kuchnia/artykul/przepis-na-ciasteczka-makaroniki
          Oryginalne to chyba migdałowe? tak mi sie do tej pory wydawało:)
          Wariacje z innymi składnikami to właśnie dla mnie troche oszukane ;)

    • Gość: anthonyb Re: Dyskretny urok oszustwa IP: 91.252.211.* 16.07.13, 23:57
      bene zawsze mozesz sobie zoltka zaparzyc do tiramisù. bardzo prosto sie robi.
      ipasticcidelloziopiero.blogspot.it/2012/06/pastorizzazione-dei-tuorli-filmato.html
      • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 18:16
        Wiem, wiem - dzięki. Ale po pierwsze - nie chce mi sie, po drugie - nie cenię jakoś tego jajecznego posmaku.
    • mhr2 Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 08:47
      nad tym sie jeszcze nie zastanawialam, ale ja robie proste dania:)
    • znana.jako.ggigus hehe bene miło się czyta Twój post 17.07.13, 10:56
      ale pamietam, ze podawalam przepis na aglio olio z cebulą i pietruszką, jako wariację i też twierdzłaś, że prawdziwy przepis... Ba, znam nawet pyszny przepis na a o z majorankiem i polskim parmezanem czyli podmażoną bułką tartą.
      A swoją drogą fajny pomysł na tiramisiu z bitą śmietaną. Ja zamiast amaretto, któego nie lubię, stosuję wódkę.
      • nieskorzanka Re: hehe bene miło się czyta Twój post 17.07.13, 13:29
        Sałatka a'la caprese..... Zamiast mozzarelli ser capresi czy jak go zwą, taki kulisty :) Mozzarella jak dla mnie mdła jest.
        Makaron a'la carbonara...... zamiast szlachetnych serów....serek topiony. Lub jako dodatek do innych serów:)
        W ogóle dość swobodnie podchodzę do przepisów, uważam, że kuchnia to nie apteka i receptury są tylko inspiracją do twórczości kulinarnej.
        • marghe_72 Re: hehe bene miło się czyta Twój post 17.07.13, 23:35
          nieskorzanka napisała:

          > Sałatka a'la caprese..... Zamiast mozzarelli ser capresi czy jak go zwą, taki k
          > ulisty :) Mozzarella jak dla mnie mdła jest.
          > Makaron a'la carbonara...... zamiast szlachetnych serów....serek topiony. Lub j
          > ako dodatek do innych serów:),

          i o to a' la właśnie chodzi ;)
    • coralin Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 13:45
      Lubię rzeczy proste, smakują mi jak najmniej przetworzone, więc jeśli tiramisu to jednak z surowymi jajkami. Bardzo lubię wszelakie sery i często parmezan zastępuję wyschniętym pecorino. Lubię surowe wędliny, ale rzadko jem szynkę parmeńską, przepadam za kumpiakiem. Oliwę kupuję najlepszą w krajach oliwnych, ale schodzi mi jej coraz mniej- mało smażę, zimą wolę do polskich dań olej rzepakowy i masło.
    • wersja_robocza Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 21:43
      Myślę, że na tym polega gotowanie. Na kierowaniu się swoim smakiem, węchem, okiem... a nie wyłącznym odtwarzaniu cudzych pomysłów i receptur. Gotowanie to nie fizyka kwantowa czy laboratorium. ;)

      A na forum czytuję jak niektórym się ulewa.
      • wersja_robocza Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 21:46
        wersja_robocza napisała:

        > Myślę, że na tym polega gotowanie. Na kierowaniu się swoim smakiem, węchem, oki
        > em... a nie wyłącznym odtwarzaniu cudzych pomysłów i receptur. Gotowanie to nie
        > fizyka kwantowa czy laboratorium. ;)


        Jeszcze dodam, że to sprawia, ze takie potrawy z sercem mogą stać się hitem, którego inni mogą pozazdroscić i wspominać, że nikt nie robi szarlotki takiej jak... To coś w rodzaju podpisu albo znaku firmowego.;)
    • marghe_72 Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 23:34
      bene_gesserit napisała:

      > Ja akurat mam w nosie autentyczność - tzn nie jest ona moim priorytetem. Priory
      > tetem jest gotować tak, zeby mi smakowało. I otóż, ponieważ brzydzę się koszmar
      > nie surowymi jajami, tiramisu robię na lidlowskim puddingu waniliowym - i jest
      > o niebo lepsze, niż PRAWDZIWE. A - zamieniam też ciężkie mascarpone na bitą śmi
      > etanę, z zyskiem dla konsystencji dania. A zamiast balsamico/skoncentrowanego s
      > yropu z granatów zaczełąm ostatnio używać koncentratu z soku porzeczkowego i ja
      > błek i sama się dziwię, czemu na to wpadłam tak późno.
      >
      > Oszukujecie?

      Każdy ma prawo gotować co i jak mu się podoba. Ale..
      Chodzi o nazewnictwo. Nie każdy sos mięsny staje się z marszu sosem bolońskim. Nie każda potrawa z ryżu jest risottem, nie każdy deser na bazie mascarpone zasługuje na miano tiramisu' . Po prostu.
      • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 06:06
        No tak, ale co jeśli w ślepej próbie nieprawdziwe tiramisu zostanie ocenione jako tiramisu, w dodatku lepsze od drugiego - prawdziwego? Bo to mi przyszło do głowy, kiedy usłyszałąm zachwyty przyjaciółki nad nieprawdziwym. Wyglada i smakuje jak tiramisu, ale nei jest tiramisu?
        • Gość: kasia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.13, 09:22
          No wiesz, smak serka mascarpone a smietany jednak jest inny. Konsystencja takze. Na prywarne potrzeby mozna taki deser nazywac tiramisu, ale jesli idę do kawiarni i zamawaiam tiramisu, to oczekuję deseru z konkrettnych, takich a nie innych skladnikow. Tu zostawiłabym margines na mozliwośc, lub nie, dodania białek bo wiem, ze są 2 szkoły.

          > No tak, ale co jeśli w ślepej próbie nieprawdziwe tiramisu zostanie ocenione ja
          > ko tiramisu, w dodatku lepsze od drugiego

          Lepsze lub gorsze - to też sprawa indywidualna :)
          • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 20:41
            No więc moje pytanie pojawia się w chwili, kiedy idziesz do kawiarni, zamawiasz tiramisu, dostajesz coś, co wg ciebie wyglada i smakuje jak pyszne tiramisu, pożerasz je, chwalisz i płacisz, a potem się okazuje, ze nie było w nim mascarpone i jaj.

            ...zjadłaś tiramisu? Bo jadłaś tiramisu :)
            • Gość: kasia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.13, 00:00
              No więc jadłam deser a'la tiramisu na bitej - specjalistką jest moja kuzynka, i nie przeczę, ze jest to pyszna delikatna rzeca, ale jeżeli w kawiarni dostaję coś podobnego (a potrafię wyczuc różnicę miedzy mascarpone a bitą smietaną), to czuję się po ludzku oszukana - cały czas podkreślam, ze to kwestia nazewnictwa.
              Bardzo lubię wszelkie wariacje w kuchni, zdaję sobie też sprawę z roznic wynikających z okreslen regionalnych i stąd na Ślasku nie spodziewam się, ze dostanę jako pyzy, wielkopolskie "buły" drozdzowe, ale dlatego np. kupując oliwę nie chce dostac surogatu w postaci oleju z ryzu.
              I przypomnij sobie swoj komentarz w GP pod zdjęciem z eton mess ;) - zresztą calkowicie w tej kwestii zgadzam się z tobą :)
              • Gość: kasia Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.07.13, 00:02
                rzeca

                rzecz, oczywiscie.
            • mhr2 Re: Dyskretny urok oszustwa 19.07.13, 11:47
              bene_gesserit napisała:

              > , a potem się okazuje, ze nie było w nim mascarpo
              > ne i jaj.

              wiec mialas szczescie, nie bylo salmoneli:)
    • marghe_72 Re: Dyskretny urok oszustwa 17.07.13, 23:38
      a odpowiadając na Twoje pytanie. Nie oszukuję. Jak używam szynki parmeńskiej to piszę, że używam parmeńskiej, jak używam polskiego sera pleśniowego to NIE piszę / mówię, że to gorgonzola :)
      • Gość: GMK Oszustwo bez uroku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.13, 12:03
        Zainspirował mnie ten wątek by zapytać, czy kupując "oryginalne" składniki nie macie często poczucia, że jesteście oszukiwani? Ktoś kupuje coś w opakowaniu sugerującym oryginalność i łatwo da się nabrać i płaci fortunę za podróbkę. Nie wierzę polskim dostawcom oliwy, masła, sera. I dlatego często zamiast kupować oryginalne produkty świadomie szukam zastępczych i po rozsądnej cenie. Bo już nabrano mnie kilkakrotnie.
        • triismegistos Re: Oszustwo bez uroku 19.07.13, 11:15
          Świadomie szukasz tańszych zamienników masła?
        • squirk Re: Oszustwo bez uroku 19.07.13, 11:35
          Gość portalu: GMK napisał(a):

          N
          > ie wierzę polskim dostawcom oliwy, masła, sera. I dlatego często zamiast kupowa
          > ć oryginalne produkty świadomie szukam zastępczych i po rozsądnej cenie. Bo już
          > nabrano mnie kilkakrotnie.

          Też nie wierzę dlatego świadomie i z premedytacją nie kupuję polskich towarów z grupy produktów na której się przejechałam (oliwa, słodycze, wędliny z pominięciem tych podsuszanych). Z tym, że wolę zapłacić dużo więcej za jakość niż mniej, ale oszustom i naciągaczom. Dopóki polskie firmy kantują nie mają co liczyć na moje pieniądze - sprowadzę produkt zza granicyi zapłacę dużo więcej ale oszust na mnie nie zarobi. Kwilenie o tym jak to trzeba ratować ojczystą gospodarkę robiło na mnie wrażenie póki nie dotarło do mnie, że ojczysta gospodarka ma w głębokim poważaniu zdrowie moje i mojej rodziny i liczą na to, że kupię byle chemię żeby tylko jakiś zakład nie upadł bo wprawdzie produkuje najgorsze świństwo albo moczy mięso w Domestosie ale za to jest nasz, krajowy, więc żeby nie wiem co mam kupować i wspierać. Pora się odwdzięczyć, wybrałam zdrowie rodziny.
    • szarsz Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 12:05
      bene_gesserit napisała:
      > Oszukujecie?

      Nie, bo dla mnie to kwestia umowy międzyludzkiej. Jak się umawiam z parkieciarzem na drewno dębowe, to za sosnowe podam go do sądu. Jak idę do restauracji i zamawiam tiramisu, to chcę dostać tiramisu, a nie deser na bitej śmietanie.
      Natomiast jak najbardziej doceniam i popieram zmiany i inspiracje oraz kreatywne wypełnianie luk wszędzie tam, gdzie przepis jest niedoprecyzowany.

      • Gość: szadoka Re: Dyskretny urok oszustwa IP: 212.160.172.* 18.07.13, 12:42
        Jestem pewna, ze bene nie pislala o oszukiwaniu w restauracjach tylko na wlasny uzytek.
        Ja np dodaje orzechy wloskie zamiast pinioli do pesto. I nie koniecznie dodaje ser. Jesli juz to pecorino a nie permezan.
      • sznupkowie Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 13:12
        CZY OSZUKUJE? Nie nazwałąbym tego oszustwem...każdy dobry kucharz powie Ci rób po swojemu, uzywaj wyobraźni i dostępnych produktów, ulepszaj - gdybyśmy tak nie robili to kuchnia byłaby nudna jak kazanie w kościele.

        Co do Tiramisu - najgorsze jadłam w RZymie, więc wolę o niebo te przerabiane i ulepszane w domach moich koleżanek czy z cukierni lub innej reatsuracji i pewnie jakby mnie Bene poczestowała swoim to poprosiłabym o dokładke..:-p

        Ja ostatnio robię rizotto z dodatkim mleka, nie wina i wreszcie moge powiedzieć, ze pokochałam to danie. A że ktoś mi powie, że to nie rizotto, w nosie to mam, bo smakuje BOSKO! I wszyscy się zachwycają i będę to nazywać rizotto i już.

        Od lat powtarzam i powtarzać będę - Kuchnia to nie apteka, a przepis to nie recepta. Skoro są tu tacy puryści kulinarni tutaj to ja poprosze oryginalny przepis na kurczaka vindaloo przykładowo? Który bedzie tym właściwym? Ten z potrugalskich przepisów, czy ten z zachodniego wybrzeża Indii, czy ten z Malaki, bo Malezyjczycy twierdzą, ze ich przepis jest tym słusznym i prawdziwym.:)



        • squirk Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 14:15
          sznupkowie napisał(a):


          > Ja ostatnio robię rizotto z dodatkim mleka, nie wina i wreszcie moge powiedzieć
          > , ze pokochałam to danie. A że ktoś mi powie, że to nie rizotto, w nosie to mam
          > , bo smakuje BOSKO! I wszyscy się zachwycają i będę to nazywać rizotto i już.

          Chyba o to właśnie chodzi - Twoje risotto to nie risotto, tiramisu bene to nie tiramisu. To, że tak je nazywacie, nie zmienia faktu, że zmieniacie przepis oryginalny i zasługujący na swą nazwę tworząc w efekcie coś nowego, traktując oryginał jako bazę nowego przepisu. Z jednej strony nic w tym złego bo faktycznie, kuchnia to nie apteka, z drugiej - nie czepiam się Was absolutnie ale sama czułabym się źle podając wyrób doczegośtampodobny i określając go nazwą oryginału. To brak szacunku imho ale czytałam i oglądałam o certyfikatach oryginalności wydanych np bouillabaisse w Marsylii czy pizzy w Neapolu, ludzie opowiadali o potrawie z taką pasją i namiętnością że czułabym się nie w porządku robiąc pizzę z olejem i cheddarem (nigdy tego nie zrobię, żeby nie było) i nazywając ją "pizzą" a nie "wyrobem pizzopodobnym". Ktoś poświęca oryginałowi pół życia, walczy o uznanie przepisu dziadków i pradziadków za oryginalny, dostaje certyfikat, cieszy się szacunkiem a ja, skromny żuczek, miałabym podebrać mu jedno czy drugie rozwiązanie czy składnik i nazwać efekt tak, jak oryginał? Mowy nie ma, zrobię po swojemu ale i nazwę po swojemu ;-)

          PS. Sznupotto i benemisu! ;-D
          • sznupkowie Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 14:27
            heheh...Sznupotto....:-D Zrobię tym przepisem furorę i nazwę zastrzegę! I niech mi ktoś kiedyś sie odważy zmienić mój oryginalny przepis to znajdę i mikserem włosy powyrywam...:-D

            i ŻEBY nie było ja szanuje wszelakie przepisy oryginalne i wkład prekursorów, jednak uważam, ze w kuchni jak w życiu, trzeba do przodu iść, a nie stać w miejscu i skoro do konstytucji można wprowadzać poprawki, to i do kuchni też. Oryginalny przepis może byc dla mnie przynajmniej bazą, wyznacznkiem, fundamentem i przykładadem, ale wykończenie to już moja wyobraźnia, zdolnosći i chęci, prawda? Bo przecież najważniejsze żeby było smaczne i zeby się czloweik najadł:)

            • squirk Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 14:39
              sznupkowie napisał(a):

              > heheh...Sznupotto....:-D Zrobię tym przepisem furorę i nazwę zastrzegę!

              To jest w kuchni bardzo fajne - wymyślanie swojego i nazywanie go, u mnie jest squiramisu i inne ale ja wszystko dziwnie nazywam, to silniejsze ode mnie ;-)

              >
              > i ŻEBY nie było ja szanuje wszelakie przepisy oryginalne i wkład prekursorów

              Sznupciu, absolutnie nie przyszłoby mi do głowy, że Ty, z Twoją wiedzą o kuchniach świata i doświadczeniem, miałabyś nie mieć szacunku do oryginalnych przepisów i ich autorów, po prostu wyraziłam swoje zdanie, tak widzę oryginały - przez pryzmat włoskiej pasji, hiszpańskiej namięŧności czy prowansalskiej dumy z jakości składników, nazywając mój wyrób oryginałopodobny nazwą oryginału miałabym uczucie, że odbieram dumnym, niesamowitym ludziom część tego, co im się należy, na co zapracowali - to tylko moje podejście i nie oznacza, że jest the best of all ani że inne są gorsze :-)

              > Bo przecież najważniejsze żeby było smaczne i zeby się czloweik najadł:)

              Bardzo ważne, fakt, a mnie - piszę tylko o sobie i nikogo się nie czepiam! ;-) - potrzebna jest jeszcze świadomość, że żaden pizzaiolo nie pogoniłby mnie miotłą widząc, jak robię pizzę (w sumie częściej wyrób pizzopodobny bo z Zottarellą a oliwę mam z Grecji, ale też pyszka) ;-)
        • marghe_72 Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 18:15
          sznupkowie napisał(a):

          > Co do Tiramisu - najgorsze jadłam w RZymie,


          >
          > Ja ostatnio robię rizotto z dodatkim mleka, nie wina i wreszcie moge powiedzieć
          > , ze pokochałam to danie. A że ktoś mi powie, że to nie rizotto, w nosie to mam
          > , bo smakuje BOSKO! I wszyscy się zachwycają i będę to nazywać rizotto i już.
          >
          Lepiej by było jak byś nazwał riSotto ;)
          • sznupkowie Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 19:21
            Wiedziałam, że mi się dostanie...:) Nie mam pojecia jak mi się napisało przez "z" to pewnie przez te szkockie upały, ledwie już zyję..;-D chociaż ja tam zawsze miałam problem z włoskim nazewnictwem - do dzisiaj nie wiem jak się pisze spageti..:) taki tam tuman ze mnie:) ale całkiem sympatyczny:)
    • lonely.stoner Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 16:57
      ja oszukuje z risotto- jak nie mam parmezanu to dodaje na koniec ten serek smietankowy (taki jak philadelphia - nie pamietam jakiejs firmy w Polsce, ale maja rozne smaki i serek genialny).
      Poza tym to nie lubie jakos oszukiwac, wiem ze jak sie trzymam oryginalnej receptury to wychodzi dobry produkt. Zamienniki uzywam awaryjnie a nie- nagminnie. Takie gotowanie na tanszych czy gorszej jakosci zamiennikach prowadzi do tego ze potrawa nie smakuje albo zalatuje polska kuchnia (mowie oczywiscie o tych przyrzadanych w Polsce potrawach) np. kebab z miesem kurczaka, dania kuchni azjatyckiej ktore nie maja nic wspolnego z oryginalem oprocz ryzu czy pizza na grubym gumowatym ciescie... Czesto mam wrazenie tez te przerobki sa robione po to, zeby posmakowaly polskiemu konsumentowi przyzwyczajonemu do rodzimych smakow. Nie inaczej jest w innych krajach, ale jak mozna spier.lic wloska pizze to tylko Polak wie: dodac olej rzepakowy lub uniwersalny, przyprawe Vegeta do smaku i na dodatek polac wszystko na koniec ketchupem Pudliszki mniam mniam heh ;)
      • lashqueen Re: Dyskretny urok oszustwa 19.07.13, 12:14
        Nie ma żadnego obowiązku dodawać do risotto ani wina, ani parmezanu.
    • a74-7 Re: Dyskretny urok oszustwa 18.07.13, 20:35
      hehehe, bene chcialaby dyskretnie bucefalka wywolac do tablicy ;-)
      • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 19.07.13, 21:01
        E, nie - znalazlam starą recenzję Delii Smith 'How to cheat'. Ale nie sądzę, zeby ta kuchenna lady pisywala w naszym skromnym kąciku.
    • Gość: evvi Re: Dyskretny urok oszustwa IP: *.fbx.proxad.net 04.08.13, 02:39
      Ciekawostka, która dotarła do mnie na fejsie:

      imageshack.us/photo/my-images/12/4q2a.jpg/

      Takie coś zaserwowano pod taką nazwą w jednej ze stołówek studenckich we Francji. Pod tajemniczym vitelo tomato (sic!) a la dinde (dinde=indyk) krył się... gulasz z drobiu z ryżem. Całkiem smaczne ponoć było. Tyle, że ani w tym nie było vitello (cielęciny), ani tomato (???), ani tuńczyka... Ale co tam się szczypać o nazwy i składniki, prawda? Priorytet, żeby smakowało, tak?


      • bene_gesserit Re: Dyskretny urok oszustwa 04.08.13, 10:32
        E tam, nie liczy się, nie skumałaś wątku.
    • Gość: Dom Re: Dyskretny urok oszustwa IP: 109.77.183.* 04.08.13, 12:38
      > Na forum istnieje dość mocno zakorzeniony pogląd, ze należy robić (i LUBIĆ) rze
      > czy prawdziwe - pardon: PRAWDZIWE.

      Już nie istnieje. Poza tym zdaje mi się, że albo nie dotykasz istoty zagadnienia, albo ja nie zrozumiałem tematu wątku i to po prostu kolejna odsłona namiętnych rozmów przy stole frakcji włoskiej.

      Technika ponad nazewnictwem. Jak najpełniejsza kontrola nad treścią i smakiem. Jak zwał, tak zwał. Jeśli smakuje, to zwij jak chcesz: "chrup-pan", "zjedz-mnie", "weź-dwa", "nóżki gazeli", "anielski pył". Tylko jeśli po drodze, po latach łażenia na skróty, nie będziesz umieć ugotować prostego budyniu z mleka, cukru, żółtek i skrobi, to... spoko, ktoś zrobi to za ciebie, do łapki poda magiczny proszek zawszewychodzijakumamy i zawłaszczy kolejny obszar procesu żywienia, żeby się nie męczyć, bo przecież życie jest krótkie, a kredyt hipoteczny na trzydzieści pięć rozciągnięty lat.
Pełna wersja