Folklor w kuchni

17.07.13, 14:21
Witam! Piszę pracę magisterską na temat "Folkloru w miejscach nieoczywistych". Czy są może wśród Was Panie/Panowie, które/którzy mimo tego, że NIE mają pochodzenia wiejskiego, mieszkają w mieście i robią konfitury lub po prostu gotują coś wg przepisów znalezionych w Internecie, zasłyszanych od znajomych etc? Jeśli znajdą się takie osoby i zechcą mi udzielić wywyadu na potrzeby pracy, to proszę o kontakt (najlepiej mailowy: lambielka@gmail.com). Pozdrawiam
    • Gość: Hmmm Re: Folklor w kuchni IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.07.13, 15:57
      Ale Ty sobie jaja robisz, prawda? Czy masz 16 lat, Twoja mama ma 32 i gotuje dla Was babcia? Prawie wszyscy na tym forum robią jakieś przetwory. Choćby kiszone ogórki czy kapustę kiszoną w słoikach, bo na beczkę nie ma miejsca w blokach. Placków ziemniaczanych w domu nie robisz? Toż to nic innego jeno folklor! I można by wymieniać do wieczora...
    • Gość: ??? Re: Folklor w kuchni IP: *.cable.smsnet.pl 17.07.13, 16:12
      Konfitury wyrobem ludowym??? Folklorystycznym???
      Przepisy internetowe też są folklorem???
      • beata_ Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 16:36
        ...folklor, to zrobienie czegoś jadalnego własnymi łapkami...
        Nie wiem tylko, jak zakwalifikować np. wycinanki czy inne wystrzyganki - folklor to, czy co innego? Zjeść nie da się na pewno :-)
        • squirk Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 16:44
          beata_ napisała:

          > ...folklor, to zrobienie czegoś jadalnego własnymi łapkami...
          > Nie wiem tylko, jak zakwalifikować np. wycinanki czy inne wystrzyganki - folkl
          > or to, czy co innego? Zjeść nie da się na pewno :-)

          Łowickie = folklor. Inne = ty psujo, papier marnujesz, konfiturę byś lepiej zrobiła.
          Osłabiający nieco wątek, robienie konfitur to folklor, oczko mi wypadło jak temu misiu... Zamówię paradną spódnicę na festyn ludowy, tyle przetworów robię, piwo i cydr, chleby piekę, powinnam się stosownie przyodziać.
          ;-))
          • Gość: Hmmm Re: Najwyraźniej dla niektórych... IP: *.play-internet.pl 17.07.13, 17:06
            Ale muszę przyznać, że mnie dziewczyna natchnęła. Po drodze do domu kupiłam ogórki. Teraz się moczą, ale niebawem przywdziewam zapaskę i będę oddawała się niezwykłej sztuce folklorystycznego nastawiania ogórów małosolnych :)
            Ps. Fotorelacji niestety nie będzie, musicie sobie to wyobrazić;P
            • squirk Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 17:14
              Z przytupywaniem i okazjonalnym wydawaniem głośnego "Łojdiridi u-ha!" mam nadzieję? Bez tego to wiesz, żaden folklor tylko zwyczajne nastawianie ogórków, nie będzie się nadawało na wywiad.
              :-)
              • Gość: Hmm Re: Najwyraźniej dla niektórych... IP: *.play-internet.pl 17.07.13, 17:23
                Powiem więcej. Z przytupem i obertasem. Inaczej ni majo prawa wynść doobre, hej :)
                • beata_ Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 17:44
                  Zapaska, jak rozumiem kolorystycznie nie będzie się z ogórkami gryzła? :-)
                  O innym "gryzłaniu" aż się boję pomyśleć... U-ha!

                  :-)
                  • mam_monka Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 18:34
                    Zapaska będzie się jak najbardziej gryzła z ogórami, bo jest obszyta lamówką w różyczki! Samam se ją urychtowała na zajęciach ZPT jakieś 30 lat nazad :D
                    Chyba nadaje się już do skansenu. Ktoś mi dotrzyma towarzystwa?
              • lambielka Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 18:23
                squirk napisała:

                > Z przytupywaniem i okazjonalnym wydawaniem głośnego "Łojdiridi u-ha!" mam nadzi
                > eję? Bez tego to wiesz, żaden folklor tylko zwyczajne nastawianie ogórków, nie
                > będzie się nadawało na wywiad.
                > :-)
                >

                W sumie to podejście, że folklor to "wiocha", "łodiridi" i pasy na spódnicy też jest ciekawe i zabawne jednocześnie. A kieszenie ogórków przez osobę, która nigdy w życiu słoika z ogórkami w ręku nie miała faktycznie, "nadaje się" na wywiad. Nawet taki z przytupem!
                • squirk Re: Najwyraźniej dla niektórych... 17.07.13, 18:47
                  lambielka napisał(a):

                  > squirk napisała:
                  >
                  > > Z przytupywaniem i okazjonalnym wydawaniem głośnego "Łojdiridi u-ha!" mam
                  > nadzi
                  > > eję? Bez tego to wiesz, żaden folklor tylko zwyczajne nastawianie ogórków
                  > , nie
                  > > będzie się nadawało na wywiad.
                  > > :-)
                  > >
                  >
                  > W sumie to podejście, że folklor to "wiocha", "łodiridi" i pasy na spódnicy też
                  > jest ciekawe i zabawne jednocześnie.

                  Nie tak zabawne jak uznanie robienia konfitur za folklor :-) Nawiasem mówiąc nie uznałabym pasów na spódnicy i "łojdiridi" za wiochę - wiocha to dla mnie nasi pożal się boże celebryci czy dresiarze i panienki po solarium, wieś to wieś, konkretne środowisko ze specyficznymi zwyczajami i folklorem właśnie.

                  A kieszenie ogórków przez osobę, która ni
                  > gdy w życiu słoika z ogórkami w ręku nie miała faktycznie, "nadaje się" na wywi
                  > ad. Nawet taki z przytupem!

                  Nie znam osób które nie robią przetworów, gdybym poznała zapewne przeprowadziłabym wywiad bo jest to dla mnie rzecz egzotyczna - co nie znaczy że odbierana negatywnie, powodów, dla których ludzie nie robią przetworów, może być mnóstwo, w tym zrozumiałe i nie wymagające komentarzy (w przeciwieństwie do "mam lewe ręce a mama mnie nie nauczyła" czy "stać mnie więc kupuję gotowce i niech rodzina je byle co bo ja nie będe się męczyć").
    • Gość: Endy Re: Folklor w kuchni IP: *.gdynia.mm.pl 17.07.13, 17:26
      dziewczynie chodziło chyba o fakt, że mimo wszystko w erze gdzie wszystko w postaci "gotowej" można kupić, wiele osób, rodzin z tego korzysta. I ja sama po swoich znajomych (okolice 30tki) też widzę, że wolą kupić gotowe, niż zrobić samemu...mając dzieciaki wolą kupić naleśnika gotowca niż usmażyć, zupkę ze słoika, zamiast ugotować, o przetworach i konfiturach nie wspomnę... jakże ostatnio jedni znajomi byli zdziwieni, że potrafię zrobić właśnie ogórki małosolne! cóż to za wyczyn wręcz! może to i folklorem można nazwać dla niektórych? takie czynności w kuchni, które są dla nich jakąś prowincjonalną, nieosiągalną wyższą formą wtajemniczenia? przykre to, ale tak właśnie jest...
      • ania_m66 Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 17:31
        niestety, z czytania ze zrozumieniem pala.
        przeczytaj jeszcze raz wolno i wyraznie post poetki-zalozycielki watku zamiast interpretowac po swojemu i bez sensu (w tym przypadku) :)

        Gość portalu: Endy napisał(a):

        > dziewczynie chodziło chyba o fakt, że mimo wszystko w erze gdzie wszystko w pos
        > taci "gotowej" można kupić, wiele osób, rodzin z tego korzysta. I ja sama po sw
        > oich znajomych (okolice 30tki) też widzę, że wolą kupić gotowe, niż zrobić same
        > mu...mając dzieciaki wolą kupić naleśnika gotowca niż usmażyć, zupkę ze słoika,
        > zamiast ugotować, o przetworach i konfiturach nie wspomnę... jakże ostatnio je
        > dni znajomi byli zdziwieni, że potrafię zrobić właśnie ogórki małosolne! cóż to
        > za wyczyn wręcz! może to i folklorem można nazwać dla niektórych? takie czynno
        > ści w kuchni, które są dla nich jakąś prowincjonalną, nieosiągalną wyższą formą
        > wtajemniczenia? przykre to, ale tak właśnie jest...
        • Gość: Endy Re: Folklor w kuchni IP: *.gdynia.mm.pl 17.07.13, 17:39
          może wyjaśnij, bo niestety nie rozumiem?
      • Gość: mam_monka Re: Folklor w kuchni IP: *.play-internet.pl 17.07.13, 17:37
        Oj tam, oj tam... Ja wiem, że teraz modnie jest stylizować się na singla robiącego karierę i brak czasu na tak przyziemne czynności jak prowadzenie domu. A nazywając rzecz po imieniu, to najczęściej takie durnowate pytania zadają stare panny z lewymi rączkami. A rodzice zaniedbali lub zapomnieli o ważnej rzeczy: wspólne domowe posiłki, czasem wspólne gotowanie jednoczy rodzinę.
        Stąd później mamy pytania o folklor w postaci domowych przetworów...
        • Gość: Endy Re: Folklor w kuchni IP: *.gdynia.mm.pl 17.07.13, 17:47
          oczywiście, że taka moda i że zazwyczaj są to dwie lewe ręce. a co do wyniesienia z domu pewnych rzeczy, ja też nie miałam wzorców, a jednak się nauczyłam gotować (tak myślę:), więc kwestia podejścia.
          • mam_monka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:00
            Z tym zgadzam się w zupełności. Ja też nie wszystkie nawyki wyniosłam z domu. Moja mama gotowała, bo obiad "musi być". Ale nie było mowy o wspólnym zasiadaniu do stołu. Każdy zabierał talerz i szedł do swojego kąta. Chyba podświadomie czułam, że coś to było nie tak. U mnie zwyczaje są już inne.
          • lambielka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:12
            To może ja, "gó...ara, 16 - latka (oj, 16 już dawno mam za sobą!), która nic z domu nie wyniosła, z dwiema lewymi rękami...POETKA! (to spodobało mi się najbardziej!)", powiem coś w tej kwestii. Po pierwsze dziękuję Panu wyrabiającemu od kilku lat cydr, który nie użył różnych zabawnych epitetów pod moim adresem, a napisał do mnie. Po drugie, być może będzie to dla niektórych zadziwiające, ale nie wszyscy wynoszą z domu tradycje robienia przetworów, gotowania z naturalnych składników. Nie chcę na siłę nikogo odsyłać do literatury przedmiotu (ale polecam "Kulturę miejską w Polsce z perspektywy interdyscyplinarnych badań jakościowych" wydane przez Narodowe Centrum Kultury, "Ludowość na sprzedaż" Korduby i wiele, wiele innych pozycji traktujących szeroko rozumiany folklor jako część współczesnej kultury). Nie dywagacje na temat moich dwóch lewych rąk są tematem wątku (choć zapewniam, mam jedną lewą, jedną prawą!). Ponawiam zatem pytanie, może trafię na kogoś chętnego do współpracy. Dodam może, że "Kuchnia" to tylko jedna z dziedzin, w której szukam respondentów. Bankowiec z Warszawy, który w wolnych chwilach rzeźbi w drewnie (a sztuki nauczył się podczas warsztatów w Gdyni) czy Kapela ze Wsi Warszawa, której członkowie mają pochodzenie miejskie, a propagują folklor na całym świecie nie mieli takich obiekcji... Pozdrawiam "Poetka"
            • mam_monka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:26
              O ile potrafię czytać, to gów...rą nikt tutaj Ciebie nie nazwał. A jeśli szukasz RESPONDENTÓW, to nie wchodź na forum dyskusyjne,tylko stwórz ankietę, bo wiadomym jest, że będziemy sobie odpowiadać i niejednokrotnie dworować z cudacznego wątku.
              Ps. Do bene - widocznie daleko nam do nowokultury. Ale to już jest jakiś folklor, rzecz niespotykana na prowincji:)
              • lambielka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:37
                Gó...arą nazwała mnie osoba, która napisała do mnie wiadomość prywatną. Ankiety nie stworzę, bo są badania jakościowe, czyli WYWIADY jak już wcześniej wspomniałam. Szukanie na forum powiodło się ale dziękuję za rady. Nie zależy mi na pyskówkach, wyzwiskach, kłótniach... Szukam po prostu kogoś, kto jest zainteresowany. Pozostałym pisać nie zabronię (tylko po co?). Pozdrawiam
                • roseanne Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:44
                  moge pogadac - mailowo:-)
                  mieszkam za duza woda, mam sporo alergii, wiec gotowce sa czesto be
                  robie przetwory
                  szydelkuje
                  dziergam na drutach
                  ziola hoduje w skrzynkach balkonowych

                  juz nie haftuje, niedowidze
                  • lambielka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:49
                    roseanne napisała:

                    > moge pogadac - mailowo:-)
                    > mieszkam za duza woda, mam sporo alergii, wiec gotowce sa czesto be
                    > robie przetwory
                    > szydelkuje
                    > dziergam na drutach
                    > ziola hoduje w skrzynkach balkonowych
                    >
                    > juz nie haftuje, niedowidze

                    Bardzo chętnie, dziękuję. Poproszę o krótką wiadomość na mail: lambielka@gmail.com. Odpiszę, opowiem o badaniu i wyślę pytania. Pozdrawiam
                • mam_monka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:51
                  Ależ nie obrażaj się. Jeśli masz wyniki szukania respondentów na forum np. malarzy amatorów, to jest zrozumiałe, że miałaś pozytywny odzew. Forum kulinarne nie było najlepszym wyborem i już.
                  Ale muszę przyznać, że zrobił się tutaj jakiś ruch. Za to Ci dziękuję, no i życzę owocnych badań:)
                  • lambielka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:54
                    Nie obrażam się, wręcz przeciwnie, spędziłam tu miłe popołudnie. Respondentów znalazłam również w "Kuchni". Serdecznie im za to dziękuję. Pozdrawiam
              • squirk Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 19:11
                mam_monka napisała:

                > O ile potrafię czytać, to gów...rą nikt tutaj Ciebie nie nazwał.

                Obstawiam, że autorka ma na myśli czyjeś (powyżej) pytanie o to, czy ma 16 lat.


                A jeśli szukas
                > z RESPONDENTÓW, to nie wchodź na forum dyskusyjne,tylko stwórz ankietę, bo wiad
                > omym jest, że będziemy sobie odpowiadać i niejednokrotnie dworować z cudacznego
                > wątku.

                Fakt, na ankietę bym odpowiedziała, zawsze odpowiadam bo wiem, że nie wysyła się tu próśb o odpowiedzi dla kaprysu tylko są potrzebne do pracy czy badań.
                Z zabawnych wątków nabijać się będę zawsze, mogę to solennie i na zapas obiecać ;-)
                • bene_gesserit Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 19:15
                  No tak, tyle ze wątek nie jest zabawny - nieporozumienie wynika jedynie z tego, ze osoby nie interesujące się naukami humanistycznymi znają dość ograniczone znaczenie słowa 'folklor'.
                  • squirk Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 19:26
                    bene_gesserit napisała:

                    > No tak, tyle ze wątek nie jest zabawny

                    Jednych rozbawi nazwanie robienia konfitur folklorem, innych Benny Hill albo jak się ktoś na skórce banana poślizgnie, jeszcze innych hermetyczne dowcipy informatyków, wg mnie pozytywne jest to że ludzi coś bawi, z czegoś się śmieją bo codzienne życie nie daje do tego wielu okazji.
                    :-)
                    • squirk Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 19:50

                      > bene_gesserit napisała:
                      >
                      > > No tak, tyle ze wątek nie jest zabawny
                      >
                      > Jednych rozbawi nazwanie robienia konfitur folklorem, innych Benny Hill albo ja
                      > k się ktoś na skórce banana poślizgnie, jeszcze innych hermetyczne dowcipy info
                      > rmatyków, wg mnie pozytywne jest to że ludzi coś bawi, z czegoś się śmieją bo c
                      > odzienne życie nie daje do tego wielu okazji.
                      > :-)

                      PS. Żeby było jasne - nie popieram śmiania się z ludzi którzy się poślizgną i dzieje im się krzywda, miałam na myśli popularne kiedyś programy z filmikami z takich nieszkodliwych wywrotek, prowadził takie coś bodajże pan Drozda czy jakoś podobnie, obejrzałam raz czy dwa zaledwie bo to nie moja bajka ale pamiętam, że program cieszył się szaloną popularnością :-)
                • mam_monka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 19:51
                  Przyznaje się, to ja napisałam. W domyśle miałam jeszcze, że gotuje babcia w wieku 54 lat jak tylko wróci z roboty. Ale doszłam do wniosku, że to chamski żart i może nie spotkać się ze zrozumieniem.
                  Natomiast ze zdumieniem dowiedziałam się właśnie, że nie jestem humanistką i nie znam znaczenia słowa "folklor".
                  Humanitarnie (i zważywszy na obyczajność) nie skomentuję powyższego :)
                  • bene_gesserit Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 20:21
                    Och, no wiesz - są różni humaniści. Moja przyjaciółka skończyła polonistykę z wyróżnieniem, a kiedy otwiera usta, wydobywa się z nich najczęsciej cos w rodzaju weź mi podaj tenten, co jest tam no tam gdzie tamte te inne.
                    :)
                    • mam_monka Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 23:40
                      Proponuję, abyś problemy z dobieraniem przyjaciółek kierowała na inne forum:)
                      Tutaj gadamy sobie o sprawach około kuchennych, a nie o stopniu wykształcenia i klasyfikacji czy jesteśmy bardziej humanistami, czy też umysłami ścisłymi;P
                      • bene_gesserit Re: Folklor w kuchni 18.07.13, 06:03
                        Och, bez przesady, przecież - w obliczu twoich wątpliwości - krótko wyjaśniłam ci, że mogą być humaniści, którzy jednak nie rozumieją polszczyzny. Co, powtórzę, widać po tym wątku i rechotaniu na widok słowa folklor. A dyskusję ot spowodowały niepotrzebnie - i głupawo - złośliwe posty np o starych pannach. Może więc rugowanie niektórych wypowiedzi zacznij od siebie - problem zniknie.
                        ;)
    • bene_gesserit Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 18:05
      Ludzie, jak rany, coście tacy złośliwi?

      Jest coś takiego, jak pojęcie 'współczesnego folkloru miejskiego' - swego czasu polscy raperzy dostawali nagrody w tej samej kategorii, co twórcy folkowi wlasnie z tej przyczyny, ze jest to twórczość ludowa. Nie w sensie łowickich pasiaków, ale oddolna, spontaniczna i rzemieślnicza oraz w niektórych przypadkach bez wątpienia artystyczna. Jutro czwartek, czyli mały piątek, więcej luzu, ponuraki.
    • Gość: en Re: Folklor w kuchni IP: *.spine.pl 17.07.13, 21:37
      Niezbyt jasno się wyraziłaś. Czy chodzi Ci o osoby, które nie pochodzą ze wsi, ale gotują potrawy wiejskie (regionalne), czy o osoby, które gotują w ogóle, mimo że mieszkają w mieście? Gotowanie nie jest czynnością wyłącznie wiejską, przecież mieszkanie w mieście nie równa się codziennemu chodzeniu do restauracji.
    • lashqueen Re: Folklor w kuchni 17.07.13, 23:36
      No nastała taka moda. Dla niektórych to jest oczywistością, po prostu normalka, robi się przetwory i już, a dla niektórych ludzi, takich ę ą, to jest powód do popisywania się. Od razu tę róznicę można wyłapać, kto należy do ktorej kategorii. Widać to głównie na blogach. Lubią pokazać, że zrobili sobie sami masło, ser, upiekli chleb, czy zakisili ogóra, a na balkonie mają w donicy jeden badyl pomidora i muszą się tym wszystkim pochwalić. Jak by w zyciu nic dobrego, swojskiego nie widzieli, ani nie jedli, a teraz sami takie rzeczy w wojej kuchni majstrują, zachłysnęli się tą swoją nagłą swojskścią. Patrzcie i podziwiajcie, jaki jestem swojski.
      • mitta Re: Folklor w kuchni 18.07.13, 10:21
        A dlaczego kuchnia jest miejscem nieoczywistym na folklor? Mój cały folklor sprowadza się głównie do kuchni - inspiruję się starymi przepisami, mam w kuchni kilka stylizowanych na ludowo ozdób, w czasie wszystkich swoich wędrówkach po świecie szukam właśnie takiego kulinarnego folkloru, nie mówiąc już o takich przedpotopowych przyborach, które ciągle używam, jak rogolka vel koziołek i warzecha, a w mojej rodzinie ciągle się je gzikę, plyndze, galart i pyry ze skrzyczkami
        Jeżeli gdzieś folklor jest żywy - to właśnie w kuchni.

Pełna wersja