zupy krem...

13.10.13, 12:49
witam. czy zupy krem np porowa z dodatkiem serków topionych i tym podobne nadają się do dłuższego przechowywania? Odkąd mój student wymaga "słoikowego" dożywiania, chciałabym tradycyjnie jakoś zrealizować się w temacie;) Chętnie wysłucham tez innych propozycji "jak dożywić studenta";)
dziekuje serdecznie z gory
    • bene_gesserit Re: zupy krem... 13.10.13, 13:14
      Sorry za OT, ale najlepiej dożywisz studenta, ucząc go gotować.
      Zupa porowa, serowa czy jakakolwiek inna to banał - wystarczą dwie ręce i dobrze napisany przepis, zeby dziecko zatrybiło.
      Imo słoiki jako wspomożenie studenckiej diety to powinny być droższe rzeczy (mięso) albo wymagające długiego gotowania przysmaki (bigosik).
      U mojego leniwego słoikowego kolegi dobrze zamiast (albo wspólnie) ze słoikami funkcjonowały puste naleśniki, które przywoził z domu na cały tydzień. Najpierw jadł z dzemem i serem białym, a jak mu sie w końcu na słodko przeżarło, zaczał sam szykować różne słone nadzienia (szpinakowe, 'bolońskie', pieczarkowe, kapuściano-grzybowe itd). Przy okazji wciągnął się w gotowanie i teraz sobie w niej - już jako nie-student - radzi.
      • mamadzieci-2 Re: zupy krem... 13.10.13, 13:26
        w weekendy, jak najbardziej próbuje coś tworzyć ale codzienność od rannych godzin do późno popołudniowych na uczelni chciałabym jakoś wspomóc. Przynajmniej na starcie;) Sama pamiętam ,jak były mi pomocne takie "gotowce" zabierane z domu.
        • znana.jako.ggigus można sobie ugotować 13.10.13, 14:32
          wieczorem, a rano odgrzać. ugotować więcej, np. makaron z warzywami i go 2-3 dni jeść rozmaicie przyprawiony.
          Poza tym plany studiów układają ludzie, a nie cyborgi.
          Wg mnie te zupy się nie nadają- przewóz, zupa się ociepla, potem do lodówki na 2-3 dni. No i w topionych serkach dużo chemii jest.
          A zupa zajmuje 20-30 minut cennego czasu studenta.
          Ale obawiam się, że to jak grochem o żcianę. Ty masz już wizję biednego, dręczonego głodem i planem zajęć studenta, co to cały dzieć siedzi na wykładach, ćwiczeniach i oczywiście w bibliotece.
          • squirk Re: można sobie ugotować 13.10.13, 14:50
            znana.jako.ggigus napisała:

            Ty masz już wizję biednego, dręczo
            > nego głodem i planem zajęć studenta, co to cały dzieć siedzi na wykładach, ćwic
            > zeniach i oczywiście w bibliotece.

            To niekoniecznie tak wygląda, moje zajęcia polegały w dużym stopniu na przemieszczaniu się po Krakowie między kolejnymi wykładami, jedna katedra tam, druga siam, w rezultacie człowiek z 2-3 razy dziennie lecial na jakąś komunikację miejską albo dużo chodził, w efekcie wracałyśmy zmordowane tak, że się jeść odechciewało, na gotowanie nie było siły i jakikolwiek gotowiec był zbawieniem. Gotowałyśmy na zapas w weekendy i na szczęście miałyśmy lodówkę z zamrażalnikiem ale i tak różowo nie było. Przupuszczam, że studentom jest teraz łatwiej (mam na myśli studentów prawdziwych studiów a nie panienki ciężko się zasapujące W Wyższych Szkołach Parzenia Kawy i Przyglądania się Tipsom) ale i tak rozkład zajęć w ciągu dnia potrafi pewnie dać w kość jeśli uczelnia sobie je rozrzuci po całym mieście a jakiekolwiek konsultacje są po nich, do tego wyczerpujące praktyki...Różnie bywa, na początku też bym dziecku na studiach życie ułatwiała zanim wejdzie w rytm i się samo ogarnie.
            :-)

            PS. Dziękuję za przepisy, kupiłam tofu :-)
            • znana.jako.ggigus Re: można sobie ugotować 13.10.13, 15:10
              tez mialam takie dni, u mnie bylo mniej latania po miescie ale blok caly dzien zajecia. Chociaz tez sie przemieszczalismy, no mniejsza kazdy niech gotuje co i komu uwaza i jak, ale przed serkiem topionym przestrzegam.

              Ha! B. sie ciesze, ze kupilas tofu. Wysylam jeszcze jeden, dwa - bo spokrewnione przepisy.
              Daj znac, czy i jak wyszlo.

              serdecznie pozdrawiam
              ggigus
              • squirk Re: można sobie ugotować 13.10.13, 15:27
                znana.jako.ggigus napisała:

                > tez mialam takie dni, u mnie bylo mniej latania po miescie ale blok caly dzien
                > zajecia. Chociaz tez sie przemieszczalismy, no mniejsza kazdy niech gotuje co i
                > komu uwaza i jak, ale przed serkiem topionym przestrzegam.

                Ja także ale dlatego, że to paskudne i tłuste, po co jeść takie coś skoro jest tyle innych dobrych produktów.

                >
                > Ha! B. sie ciesze, ze kupilas tofu. Wysylam jeszcze jeden, dwa - bo spokrewnion
                > e przepisy.
                > Daj znac, czy i jak wyszlo.

                Dziękuje, doszły, mąż mi się trochę w Shilli buntował kiedy powiedziałam, że kupuję tofu i robimy kolejne podejście bo mam przepisy od kogoś, kto naprawdę sie na gotowaniu z tofu zna - powiedzial, że w razie czego wyślemy Ci maile protestacyjne, adres mam ;-)
                • Gość: znana.jako.ggigus Re: można sobie ugotować IP: *.dip0.t-ipconnect.de 13.10.13, 16:07
                  biore wszystko na klate!

                  pozdro
    • squirk Re: zupy krem... 13.10.13, 14:22
      mamadzieci-2 napisała:

      Chętnie wysłu
      > cham tez innych propozycji "jak dożywić studenta";)
      > dziekuje serdecznie z gory

      Sosy do makaronu, leczo, fasolka po bretońsku, bigos, jakiś domowy pasztet (niekoniecznie mięsny), poza tym zapas produktów suchych, makaronów, kasz, ryżu, ziemniaków i cebuli, jakiś dżem, trochę przypraw - z taką bazą student przeżyje, ryż czy makaron ugotować potrafi, podgrzać zawartość słoika też. Pamiętam że na studiach jadłyśmy (wynajmowałam mieszkanie z koleżankami z roku) głównie makaron/ryż z czymkolwiek i zapiekanki typu ziemniaki,cebula,kiełbasa(jeśli była) w plasterkach, sól, pieprz, do piekarnika. (Chyba, że czekał nas egzamin z psychologii, wtedy nikt nie jadł, to nas zjadał stres ;-))
    • kuchniazone Re: zupy krem... 13.10.13, 18:06
      ja robię ostatnio dla kogoś zupy kremy, wekuję je, nie dodaję śmietany, czasami dodaję mleko kokosowe, do tygodnia wytrzymuje czy dłużej nie wiem
    • Gość: Endy Re: zupy krem... IP: *.rzeszow.mm.pl 13.10.13, 23:59
      kwestią jest także to, jak daleko student ma te weki wieźć i w jakich warunkach, bo ja np jezdzilam z jednego konca polski w drugi, kilkanasccie godzin pociagiem, wiec jesli cos bralam, to pozrzdnie zapasteryzowane sloiki...jak Twoje dziecię ma blisko, to zupe mozesz wlewac goraca do sloikow przed wyjazdem, potem niech ja od razu wstawi do lodowki, dwa trzy dni nic jej nie bedzie (choc darowalabym te serki topione). tak samo wszelkiego rodzaju sosy (pomidorowe, warzywne), do ktorych dorzuci tylko meiso mielone/kielbase/piers z kurczaka, plus makaron/ryz/ziemniak/pieczywo, mozna tez bigos, gulasz, pulpety, golabki w tluszczu/sosie. pamietam, ze mi mama mieso pieczone(lopatka,szynka,zeberka) w tluszczu wekowala, potem tylko odgrzac na patelni i do chleba/ziemniaka bylo super. to sie chyba sprawdza najlepiej, bo meiso domowe to jednak mieso, samemu nie bedzie mu sie chcialo z tym babrac, a na pewno brakuje takiego pozywienia na studiach (makarony,sosy,ryze króluja). no i w ogole jesli ma w miare blisko, to pieczone mieso typu kurczak, karkowka schab, powinno wytrzymac bez wekowania...
    • mmagi Re: zupy krem... 14.10.13, 10:01
      nie wiem co to za moda dodawanie sreków topionych do zupy,jadłam zupę z dyni z dodatkiem takiego sera i była po prostu obrzydliwa,bleble
    • blada9 Re: zupy krem... 14.10.13, 12:13
      Dłuższego czyli jakiego? :) Ogólnie zupy to max 3 dni w lodówce powinny stać. Takie moje zdanie :) Kremy nie wiem ile wytrzymują, myślę że też bezpiecznie jest je trzymać maksymalnie 3 dni. Osobiście uwielbiam zupy kremy :D Szczególnie z brokułów lub dyni. PYSZNOŚCI :)
      • solaris_1971 Re: zupy krem... 15.10.13, 09:49
        Co do zupy krem - nauczyc go gotowac ja samemu. Ewentualnie kupic mixer. Nie znam prostszego dania niz zupa-krem. Nauczyc gotowania innych prostych dan. Typu usmazenie piersi kurczaka.
        Co do sloikow to proponuje potrawy czasochlonne ( na te student naprawde nie ma
        czasu ) i sycace, czyli np bigos, fasolka po bretonsku, leczo, gulasz. Zapasteryzowane.
Pełna wersja