Łby całe

21.10.13, 14:54
Będąc na wakacjach widziałem w naszym kraju ludzi piekących przy ogniskach jakieś duże łby zwierzęce.
Podobno łby zwierzęce mają dużo żelatyny.
- łeb świni
- łeb krowy
- łeb kozy
- łeb konia
Kanadyjscy naukowcy wykryli że łby zwierząt, ale w całości, są bardzo zdrowe i jedzenie łbów sprzyja oszczędności pożywiania. Kanadyjscy naukowcy polecają karmienie dzieci łbami zwierząt, ale całymi łbami.
Jadacie takie coś?
    • kk345 Re: Łby całe 21.10.13, 15:04
      >karmienie dzieci łbami zwierząt, ale całymi łbami.
      > Jadacie takie coś?

      Nie, usta nie otwierają mi sie na szerokość takiego łba...
    • administrator-moderator Re: Łby całe 21.10.13, 15:18
      Dla mnie obrzydliwe :(
      • nieskorzanka Re: Łby całe 21.10.13, 15:30
        Oczywiście, że jadamy. Po świniobiciu zostaje łeb, szkoda byłoby zmarnować :)

        ,,Głowizna – mięso otrzymywane po oddzieleniu od głowy zwierzęcia: mózgu, uszu, języka, oczu. W Polsce głowiznę otrzymuje się z głów świńskich, wołowych lub cielęcych.
        Z głowizny można przygotować zupę, lub użyć jej do wyrobu salcesonu. Jest również spożywana w postaci galarety mięsno-warzywnej.''
        • obudzone.dziecko Re: Łby całe 21.10.13, 15:32
          Tak, tylko że tu chodzi o całe łby. Hmm...
          • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 15:37
            obudzone.dziecko napisał:

            > Tak, tylko że tu chodzi o całe łby. Hmm...

            Niewiele ze łba nie nadaje się do zjedzenia, kwestia preferencji, nie wszyscy zjedza wszystko.
            Oczywiście że należy łby jeść, nie powinno się marnować mięsa - z szacunku dla zwierzęcia i ze względów ekonomicznych.
            Zimmern czy Bourdain w swoich programach często pokazują pieczone świńskie łby, dobrze upieczony wygląda jak dzieło sztuki. W Osace bodajże jest mistrz piekący łby tuńczyków, także wyznaje zasadę "nic nie może się zmarnować", robi cuda z tego, z czym inni mistrzowie kuchni nie próbują nawet sobie poradzić.
        • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 15:40
          nieskorzanka napisała:

          > Oczywiście, że jadamy. Po świniobiciu zostaje łeb, szkoda byłoby zmarnować :)

          Czy gdzieś jeszcze organizuje się świniobicia? Sądziłam, że po wejściu do Unii nie wolno już tego robić na własnym podwórku, chyba że jednak tak po spełnieniu określonych warunków?
          :-)
          • obudzone.dziecko Re: Łby całe 21.10.13, 15:42
            Robią to na lewo, na czarno, bez zezwolenia. Podobnie jak pędzą bimber.
            • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 15:47
              obudzone.dziecko napisał:

              > Robią to na lewo, na czarno, bez zezwolenia. Podobnie jak pędzą bimber.

              Może i tak, niezależnie od tego mam nadzieję kiedyś wziąć w takim "jour de cochon" udział, to dla zwierzęcia o wiele mniejszy stres niż ubój w niektórych rzeźniach, nie wszędzie, niestety, stosuje się ubój humanitarny.
              • bene_gesserit Re: Łby całe 21.10.13, 16:00
                squirk napisała:
                > Może i tak, niezależnie od tego mam nadzieję kiedyś wziąć w takim "jour de coch
                > on" udział, to dla zwierzęcia o wiele mniejszy stres niż ubój w niektórych rzeź
                > niach, nie wszędzie, niestety, stosuje się ubój humanitarny.

                No nie wiem. Wielokrotnie słyszałam wycie zabijanych na sąsiednich podwórkach świń, i za każdym razem był to dzwiek upiorny, w dodatku nie trwał pięciu sekund - świnia zabijana u siebie na podwórku kona długo.
                • nieskorzanka Re: Łby całe 21.10.13, 16:06

                  bene_gesserit napisała:

                  >
                  > No nie wiem. Wielokrotnie słyszałam wycie zabijanych na sąsiednich podwórkach ś
                  > wiń, i za każdym razem był to dzwiek upiorny, w dodatku nie trwał pięciu sekund
                  > - świnia zabijana u siebie na podwórku kona długo.

                  Bo to partacz był. Mój sąsiad dość często robi świniobicie. Nie powiem, ze nie słyszę, ale trwa to krótko. Czas liczony raczej w sekundach niż w minutach.
                  • bene_gesserit Re: Łby całe 21.10.13, 21:03
                    Słyszałam te dzwięki wielokrotnie, różni fachowcy to byli - zazwyczaj każdy bije swoją swinie sam. Nie pytałam jak.
                    Ta cała romantyczna wizja sielskiego swiniobicia, podczas której jednoczą się mieszkańcy w bratnim uscisku, o której pisze squirk, to mozna między prowansalskie bajki włożyć. To krwawe, brudne, pełne krwi, kwiku i gnoju przedsięwzięcie.
                • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 16:08
                  bene_gesserit napisała:

                  > No nie wiem. Wielokrotnie słyszałam wycie zabijanych na sąsiednich podwórkach ś
                  > wiń, i za każdym razem był to dzwiek upiorny, w dodatku nie trwał pięciu sekund
                  > - świnia zabijana u siebie na podwórku kona długo.

                  W takim razie zabijali je głupi, podli ludzie, podli bo zwierzęciu trzeba oszczędzić stresu i okazać jak największy szacunek, głupi bo mięso świni zestresowanej jest dużo gorszej jakości (zwierzę wydziela jakieś hormony czy inne takie, czytałam o samozatruwaniu się świń, dosłownie), strzelali sobie w stopę i tyle. Ubój, który widziałam w programach i o którym czytałam był możliwie błyskawiczny, co więcej ludzie przez cały ranek dosłownie chodzili wokół świni na palcach i rozmawiali szeptem żeby jej nie zdenerwować. Mam nadzieję, że jednak są ludzie którzy potrafią przeprowadzić ubój humanitarnie, nie stresując niepotrzebnie świni i nie psując mięsa.
                  • znana.jako.ggigus swinia mialaby jeszcze mniej 21.10.13, 17:37
                    stresu, gdyby jej pozwolili zyc.
                    To w sumie jakies sprzeczne w sobie zachowanie: glaskac i chodzic wokol kogos na paluszkach, zeby nie denerwowowac (ponoc hormon stresu negatywnie wplywa na smak meisa), zeby go potem zabic i zjesc
                    • squirk Re: swinia mialaby jeszcze mniej 21.10.13, 17:53
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > stresu, gdyby jej pozwolili zyc.

                      Zapewne. Ale mięsożercy ją zabiją i zjedzą (tak, ja też - mój wybór).

                      > To w sumie jakies sprzeczne w sobie zachowanie: glaskac i chodzic wokol kogos n
                      > a paluszkach, zeby nie denerwowowac (ponoc hormon stresu negatywnie wplywa na s
                      > mak meisa), zeby go potem zabic i zjesc

                      Względy praktyczne i szacunek dla zwierzęcia - skoro już ma być zabita i zjedzona to niech się to odbędzie przy możliwie dużej redukcji poziomu stresu.
                      • Gość: znana.jako.ggigus z Twojego postu IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.10.13, 17:54
                        bije przede wszystkim troska o mieso, zepsute adrenalina.
                        Celowoe nie komentuje tego.
                        • squirk Re: z Twojego postu 21.10.13, 17:58
                          Gość portalu: znana.jako.ggigus napisał(a):

                          > bije przede wszystkim troska o mieso, zepsute adrenalina.
                          > Celowoe nie komentuje tego.

                          Przeciwnie, pisałam w tym wątku kilka razy o tym że zwierzęciu powinno się zagwarantować ubój szybki, humanitarny i nie poprzedzony stresowaniem go - z dwóch względów.
                          To, że, skoro już decydujemy się jeść mięso, powinno to być mięso najwyższej jakości (dla zdrowia i aby niczego nie wyrzucić) wydaje mi się oczywiste.
                          • Gość: znana.jako.ggigus np tutaj cytat: IP: *.dip0.t-ipconnect.de 21.10.13, 20:44
                            W takim razie zabijali je głupi, podli ludzie, podli bo zwierzęciu trzeba oszczędzić stresu i okazać jak największy szacunek, głupi bo mięso świni zestresowanej jest dużo gorszej jakości (zwierzę wydziela jakieś hormony czy inne takie, czytałam o samozatruwaniu się świń, dosłownie), strzelali sobie w stopę i tyle. Ubój, który widziałam w programach i o którym czytałam był możliwie błyskawiczny, co więcej ludzie przez cały ranek dosłownie chodzili wokół świni na palcach i rozmawiali szeptem żeby jej nie zdenerwować. Mam nadzieję, że jednak są ludzie którzy potrafią przeprowadzić ubój humanitarnie, nie stresując niepotrzebnie świni i nie psując mięsa.
                            • squirk Re: np tutaj cytat: 21.10.13, 22:16
                              Gość portalu: znana.jako.ggigus napisał(a):

                              > W takim razie zabijali je głupi, podli ludzie, podli bo zwierzęciu trzeba oszcz
                              > ędzić stresu i okazać jak największy szacunek,

                              Nie widzę w tym, co napisałam, szaleńczej troski wyłącznie o jakość mięsa choć oczywiście jest ważna, jak się już zwierzę zabija to nie po to, żeby wyrzucić je na śmietnik z powodu własnych zaniedbań.
                              Oczywiście optymalnie* byłoby zwierzę zastrzelić tak, aby nie zdążyło poczuć stresu ani bólu, zdaje się że w USA często jest to praktykowane, u nas chyba nie ma takiej możliwości.

                              * z punktu widzenia mięsożercy szanującego zwierzę, które będzie jadł
                          • bene_gesserit Re: z Twojego postu 21.10.13, 21:08
                            To całkiem mozliwe, ale w polskich ubojniach odbywa się to zgoła inaczej.
                    • bene_gesserit Re: swinia mialaby jeszcze mniej 21.10.13, 21:07
                      Gigi, gdyby te swinie nie były przeznaczone na śmierc, to by się nie urodziły, to przede wszystkim.
                  • bene_gesserit Re: Łby całe 21.10.13, 21:06
                    > W takim razie zabijali je głupi, podli ludzie, podli bo zwierzęciu trzeba oszcz
                    > ędzić stresu i okazać jak największy szacunek,

                    Przeciwnie - zabijali je przemili, przefajni i uczciwi ludzie, wrazliwi na krzywdę, zawsze chętni do pomocy i bezintersownych gestów. Ale to tylko świnia. A historie o szacunku i mówieniu przy świni szeptem to są dla miastowych paniuś, co najwyżej.

                    Naprawdę, te historie o sielskim zyciu na wsi we francuskiej, włoskiej czy greckiej arkadii to są imo głodne kawałki, odpowiednik współczesnych bajek dla dorosłych. W każdym razie ma się to nijak do realiów polskiej wsi.
                    • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 22:12
                      bene_gesserit napisała:

                      > > W takim razie zabijali je głupi, podli ludzie, podli bo zwierzęciu trzeba
                      > oszcz
                      > > ędzić stresu i okazać jak największy szacunek,
                      >
                      > Przeciwnie - zabijali je przemili, przefajni i uczciwi ludzie, wrazliwi na krzy
                      > wdę, zawsze chętni do pomocy i bezintersownych gestów. Ale [i]to tylko świnia[/
                      > i]. A historie o szacunku i mówieniu przy świni szeptem to są dla miastowych pa
                      > niuś, co najwyżej.

                      To ja sobie zostanę taką miastową (z nazwy, nie mieszkam w mieście) paniusią która lubi wierzyć, że ludzie jednak nie zawsze są podli i nie zabije ich jeśli ubój przeprowadzą humanitarnie, inaczej stałabym się zgorzkniałą frustratką a dobrze jednak jakąś szczątkową wiarę w ludzi mieć :-)

                      >
                      > Naprawdę, te historie o sielskim zyciu na wsi we francuskiej, włoskiej czy grec
                      > kiej arkadii to są imo głodne kawałki, odpowiednik współczesnych bajek dla doro
                      > słych. W każdym razie ma się to nijak do realiów polskiej wsi.

                      Nie wiem, jak jest na polskiej wsi, ale nie zakładam że mieszkańcy wsi to bez wyjątku ciemny, tępy lud który z satysfakcją funduje zwierzęciu cierpienie bo co się będą przejmować jakimś zwierzakiem. Może tak było kiedyś, teraz na wieś siłą rzeczy dotarła ekologia, wegetarianizm i masa innych czynników które pozwalają mi przypuszczać że "bajki dla dorosłych" mogą się tam jednak dziać. Dlatego wierzę Nieskorzance, ma wiedzę popartą doświadczeniami, nie pisze bzdur dla samego pisania.
                      :-)
                      • bene_gesserit Re: Łby całe 21.10.13, 23:15
                        Ale tu nie chodzi o naiwne mrzonki z powieści dla miastowych romantyczek, tylko o real. Dla tych ludzi to nie jest złe, to się tak po prostu robi, bo tak się robiło od zawsze - to tylko świnia. Już samo to, jak formułujesz problem - z pozycji, nazwijmy to, sentymentalnych, swiadczy, ze pojęcie o tym, o czym mówisz, masz własnie z takich powieścideł o sielskim zyciu słodkich wieśniaków, co to zyją w zgodzie z rytmem natury zyciem prostym, surowym, ale przeszczęśliwym i kochają zwierzęta, które potem jedzą.

                        Niezależnie od tego, marzenie zeby uczestniczyć w swiniobiciu imo jest mocno dziwne. Poważnie to jakaś frajda patrzeć na konanie - nawet i humanitarnie zabitego zwierzęcia, skrobanie go, rozcinanie, wykrwawianie, zbieranie jeszcze dymiącej krwi na kaszankę i opróznianie flaków na kiełbasy?
                        • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 23:26
                          bene_gesserit napisała:

                          > Ale tu nie chodzi o naiwne mrzonki z powieści dla miastowych romantyczek, tylko
                          > o real. Dla tych ludzi to nie jest złe, to się tak po prostu robi, bo tak się
                          > robiło od zawsze - to tylko świnia. Już samo to, jak formułujesz problem - z po
                          > zycji, nazwijmy to, sentymentalnych, swiadczy, ze pojęcie o tym, o czym mówisz,
                          > masz własnie z takich powieścideł o sielskim zyciu słodkich wieśniaków, co to
                          > zyją w zgodzie z rytmem natury zyciem prostym, surowym, ale przeszczęśliwym i k
                          > ochają zwierzęta, które potem jedzą.

                          Przeciwnie, moje doświadczenia z wsią, jakkolwiek mizerne, niczego z sielanki nie miały. Po prostu nie przeżyłam tam świniobicia (natomiast poród krowy tak, odbierałam cielę) więc niewiele o tym wiem, wierzę tym, którzy wiedzę mają.

                          >
                          > Niezależnie od tego, marzenie zeby uczestniczyć w swiniobiciu imo jest mocno dz
                          > iwne. Poważnie to jakaś frajda patrzeć na konanie - nawet i humanitarnie zabite
                          > go zwierzęcia, skrobanie go, rozcinanie, wykrwawianie, zbieranie jeszcze dymiąc
                          > ej krwi na kaszankę i opróznianie flaków na kiełbasy?

                          Nie frajda - uczciwość. Skoro zdecydowałam się jeść mięso powinnam znać przebieg procesu - żeby nie być jak ksiądz pouczający nt życia seksualnego. Powinnam to przeżyć właśnie dlatego, że jest tak wstrząsające - żeby mi nie było z moją decyzją w kwestii mięsa za dobrze, za wygodnie, bo to jest, niezależnie od satysfakcji, zakończenie życia, nie powinno być obojętne i zignorowane. Żebym być może wprowadziła zmiany, czegoś się nauczyła. Satysfakcji z "imprezy" mieć nie będę, mnie nie cieszy zabijanie zwierzęcia. Ale skoro cieszy mnie jedzenie mięsa powinnam przejść tę drogę, tak czuję. Może tłumaczę to nieporadnie i faktycznie jak naiwna paniusia z miasta, ale inaczej nie potrafię. Czuję, że powinnam wiedzieć wszystko o drodze mięsa na mój stół - właśnie dlatego, że kiedyś żyło a teraz będzie żywić mnie. Oczywiście obawiam się tego i nie wiem, jak takie doświadczenie zniosę ale mam przekonanie, że to słuszne. I to nie jest "marzenie", raczej coś, co powinnam przeżyć.
                          • bene_gesserit Re: Łby całe 21.10.13, 23:34
                            Nie bardzo rozumiem.
                            Najpierw piszesz, jakie to fajne, i ze jednoczy społeczność, a teraz - ze wstrząsające i chodzi o odpowiedzialność konsumentki. Ok, nie muszę tego rozumieć.
                            I - ja, owszem, widziałam to - nie w całości, ale, powiedzmy, w trakcie, ale dziwnym trafem mi nie wierzysz i nie bardzo chcesz pojąc o czym piszę.
                            • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 23:46
                              bene_gesserit napisała:

                              > Nie bardzo rozumiem.
                              > Najpierw piszesz, jakie to fajne, i ze jednoczy społeczność, a teraz - ze wstrz
                              > ąsające i chodzi o odpowiedzialność konsumentki.

                              Jedno nie kłoci się z drugim, fakt, że jest to wydarzenie wstrząsające i odbierające życie nie znaczy, że nie jednoczy społeczności, nie jest okazją do spotkania, zrobienia zapadów na zimę, wystawnego obiadu dla obecnych, może nawet zorganizowania tańców i dłuższej imprezy. I tak, chcę to przeżyć, z obu powodów - jako konsumentka która powinna być świadoma konsekwencji swojej decyzji i jako osoba lubiąca przeżywać w grupie coś, co tę grupę łączy.

                              Ok, nie muszę tego rozumieć.
                              > I - ja, owszem, widziałam to - nie w całości, ale, powiedzmy, w trakcie, ale dz
                              > iwnym trafem mi nie wierzysz i nie bardzo chcesz pojąc o czym piszę.

                              To nie jest brak wiary ukierunkowany personalnie. Wierze, że takie są Twoje doświadczenia, czemu miałabym nie wierzyć, nie wierzę natomiast że wszędzie na polskiej wsi świniobicie wygląda zawsze jak bezduszna krwawa jatka i że nikt się nie przejmuje tym żeby zwierzęciu zaoszczędzić stresu. Zwłaszcza teraz, kiedy wegetarianie/ekolodzy są wszędzie.
                              :-)
                              • bene_gesserit Re: Łby całe 22.10.13, 00:02
                                Nadal nie rozumiesz. Ona nie jest bezduszna - takie kategorie są tu po prostu nie na miejscu. Żaden rolnik przy zdrowych zmysłach nie przywiązuje się do swini czy cielaka tak, jak do psa, o ile do psa się w ogóle przywiązuje. Własnie dlatego, ze ma je zabić i zjeść. To jest rzecz, nie zywa istota. Pisanie o braku humanitaryzmu, bezduszności i czym tam jeszcze tu poleciałas to są - w tej sytuacji - dla tych ludzi kategorie z innej planety.

                                Widziałam program z Ramsaem - w którym hodował razem z dziecmi dwie urocze swinki od małych słodkich prosiaków. Nadal im imiona, drapał po karku, smarował uszy kremem z filtrem, karmił przysmakami. Dzieci z nimi rozkosznie igrały na trawie w ogródku. A potem zawiózł je do rzeźni, zabił je i zjadł razem z dziecmi. Zachodzę w głowę, jak on to mógł zrobić. I w ogole, i swoim dzieciom.

                                Funkcyjny stosunek do zywego inwentarza to podstawa higieny psychicznej przynajmniej w moich okolicach. A ze moznaby było oszczędzić zwierzęciu niepotrzebnego cierpienia - tak, mozna by. Ale to by wymagało przemeblowania całego ich swiata - nie mam pojecia, w jaki sposob, imo to jest robota na parę pokoleń. I nie sądzę, aby nawiedzeni wegetarianie czy patrole ekologiczne mogłyby - o ile ta wies, a własciwie cały powiat by ich kiedykolwiek ujrzeli - mogliby cokolwiek zrobić. Moja rodzina od 30 lat wymienia w okolicy psie łańcuchy na lekkie, długie smycze i każego lata poi spragnione uwiązane psy i nadal się z nas śmieją. I naprawdę nie sądzę, aby ta wieś była wyjątkowa - po prostu wizja z książki o Prowansji z elegancką, francuską nazwą dla zabijania swini, słabo się ma do realu. Zapewne i francuskiego również.

                                • squirk Re: Łby całe 22.10.13, 00:19
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Nadal nie rozumiesz. Ona nie jest bezduszna - takie kategorie są tu po prostu n
                                  > ie na miejscu. Żaden rolnik przy zdrowych zmysłach nie przywiązuje się do swini
                                  > czy cielaka

                                  Nie trzeba być do zwierzęcia przywiązanym żeby nie fundować mu niepotrzebnego stresu i cierpienia, o to mi chodzi, nie muszą tej świni nazywać, wiązać jej kokardek czy nawet lubić ale powinni - i mam nadzieję, że faktycznie tacy ludzie na wsiach są - zrobić co w ich stanie żeby zwierzę nie przeżyło zbędnego stresu i bólu. Nie chodzi o romantyczne wizje tylko o człowieczeństwo, sumienie, dobre serce czy jak to kto nazwie - zwierzę żyło przy ludziach, dbali o nie a teraz zapewni im zapasy na zimę, zasługuje na szybką, humanitarną śmierć. Naiwnie wierzę w to że takich naiwnych jest więcej.
                                  • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Łby całe 22.10.13, 00:45
                                    A co to właściwie jest ta humanitarna śmierć?
                                    • znany_jako_leon Re: Łby całe 22.10.13, 10:10
                                      zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

                                      > A co to właściwie jest ta humanitarna śmierć?

                                      Humanitarna śmierć nie istnieje. Żadne zabijanie nie jest humanitarne, ani zwierzęcia, ani człowieka. Zabijanie jest zawsze zabijaniem.


            • nieskorzanka Re: Łby całe 21.10.13, 15:49
              wielkopolskie.naszemiasto.pl/archiwum/1599674,rolnictwo-swiniobicie-znow-jest-legalne,id,t.html
              • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 15:51
                nieskorzanka napisała:

                > wielkopolskie.naszemiasto.pl/archiwum/1599674,rolnictwo-swiniobicie-znow-jest-legalne,id,t.html

                Bardzo dobra wiadomość, o ile wiem świniobicie to nie tylko pozyskiwanie mięsa ale i okazja do zacieśnienia więzi w społeczności, dwa w jednym i obydwa aspekty bardzo ważne i cenne.
                :-)
          • nieskorzanka Re: Łby całe 21.10.13, 15:45
            Oczywiście, że cała wieś robi świniobicia. Każdy u siebie ,,na swoim podwórku''. Wczoraj miałam okazję próbować wyrobów mojej sąsiadki na wsi, gdzie mamy gospodarstwo (działkę)
            • squirk Re: Łby całe 21.10.13, 15:50
              nieskorzanka napisała:

              > Oczywiście, że cała wieś robi świniobicia. Każdy u siebie ,,na swoim podwórku''
              > . Wczoraj miałam okazję próbować wyrobów mojej sąsiadki na wsi, gdzie mamy gosp
              > odarstwo (działkę)

              Adoptujcie mnie!
              ;-)
              A poważnie - jeśli tylko będę miała okazję wziąć w takim przedsięwzięciu udział bardzo się ucieszę i pomogę, jak tylko będę w stanie - przeczytałam właśnie opis świniobicia w "Świni w Prowansji", książka taka sobie bo tłumacz spaprał sporo ale opisy związane z kulinariami bardzo przemawiają do wyobraźni.
              :-)
              • nieskorzanka Re: Łby całe 21.10.13, 16:00
                Miałam w swoim życiu etap wyprowadzenia się z miasta, mieszkałam i pracowałam na wsi. Wtedy czynnie uczestniczyłam w świniobiciu, tzn w zagospodarowywaniu mięsa, wędzeniu szynek, kiełbas, robieniu salcesonu, kaszanki itp. Świnie pochodziły z naszej hodowli, nic się nie marnowało w naszym ogrodniczym gospodarstwie. Świnki zjadały resztki warzyw (liście buraków, marchwi, kapusty), maleńkie niehandlowe ziemniaki. A co wegetarianie zrobiliby z nacią buraczaną, marchwiową, czy maleńkimi, uszkodzonymi ziemniakami....? Teraz nasze gospodarstwo traktujemy jak letnisko, świń nie hodujemy, żyjemy w miescie gdzie tempo życia większe, więc i czasu na ,,zabawę'' w przetwórstwo mięsne mniej.
                • znana.jako.ggigus wegetarianie 21.10.13, 17:41
                  zjedliby czesc lisci, a z reszty zrobliby kompost. Mozna tez pozwolic swini zyc, po prostu zyc. W koncu sama zyjesz i wydajes sie byc zadowolona, wuec czem odmawiac tego inym?
                  • squirk Re: wegetarianie 21.10.13, 17:56
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > zjedliby czesc lisci, a z reszty zrobliby kompost. Mozna tez pozwolic swini zyc
                    > , po prostu zyc. W koncu sama zyjesz i wydajes sie byc zadowolona, wuec czem od
                    > mawiac tego inym?

                    Bo ludzie, wiekszość, są mięsożerni. Zwierzę to mięso, pokarm, czasem gwarancja przeżycia. Podejmujemy różne decyzje, najzdrowiej będzie wzajemnie swoje wybory akceptować, zwłaszcza kiedy nie ma się najmniejszych szans na zmianę zdania drugiej strony.
                    :-)
                  • nieskorzanka Re: wegetarianie 21.10.13, 20:01
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > zjedliby czesc lisci, a z reszty zrobliby kompost. Mozna tez pozwolic swini zyc
                    > , po prostu zyc. W koncu sama zyjesz i wydajes sie byc zadowolona, wuec czem od
                    > mawiac tego inym?

                    Chyba nawet wegetarianie nie jedzą naci marchwiowej, czy liści buraczanych.... zwłaszcza w ilosciach hurtowych, a produkowaliśmy ich setki kilogramów, a może i tony...? :)
                    Pozwolić świni żyć... ? I jeszcze może kupować jej dożywotnio paszę, a taka świnka sporo potrafi zjeść :)
                    • znany_jako_leon Ależ mylisz się 22.10.13, 10:08
                      nieskorzanka napisała:

                      > Chyba nawet wegetarianie nie jedzą naci marchwiowej, czy liści buraczanych....

                      Ależ mylisz się. Liście marchewki dodaje się do zup, sałatek, rozmaitych past. Podobnie jest z liśćmi buraczków. Osobiście polecam soki z owych liści, z dodatkiem np. jabłka, selera, itp.
                      • nieskorzanka Re: Ależ mylisz się 22.10.13, 21:52
                        znany_jako_leon napisał:

                        > nieskorzanka napisała:
                        >
                        > > Chyba nawet wegetarianie nie jedzą naci marchwiowej, czy liści buraczanyc
                        > h....
                        >
                        > Ależ mylisz się. Liście marchewki dodaje się do zup, sałatek, rozmaitych past.
                        > Podobnie jest z liśćmi buraczków. Osobiście polecam soki z owych liści, z dodat
                        > kiem np. jabłka, selera, itp.

                        Jakie ilości? Bo chyba nie potrafią zagospodarować naci marchwiowej z 1,5ha pola marchwi? :) A tyle uprawialiśmy w naszym gospodarstwie. Do tego 2 ha buraków ćwikłowych i 1,5 ha ziemniaków wczesnych, nie mówiąc już o kapuście. W trakcie zbioru tych warzyw świnie skarmiane były resztkami z nich.




                        • znany_jako_leon Re: Ależ mylisz się 23.10.13, 07:34
                          Z resztek można robić kompost do uprawy organicznej, można wykorzystywać na biomasę (biogaz). Część da się przetworzyć na produkty żywnościowe, itd., itp.
                          • nieskorzanka Re: Ależ mylisz się 23.10.13, 09:31
                            Kompost robiły świnki zjadając liście i wydalając je :) W połączeniu ze ściółką słomiastą z naszych pól, gdzie uprawiana była pszenica, stanowił doskonały nawóz pod ziemniaki i warzywa.
    • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Łby całe 21.10.13, 21:26
      Ależ owszem, że jadamy. Wczoraj główkę króliczą wkręciłem do pasztetu, bez kości ofc. Polisie, szyjkę, mini ozorek, mięso z oczodołów, żuchwy, czółka, i móżdżek po otwarciu czaszki.

      Oczywiście zarówno nick, jak i kanadyjscy naukowcy oraz karmienie dzieci całymi łbami zdradzają cię jako wege-prowokatora. Dorosłej osobie trudno będzie zjeść pół głowy baraniej na jednym posiłku, tyle na niej mięsa, łącznej tkanki i innych pyszności. Zgrillowana para świńskich polików to więcej niż 14 uncjowy stek z wołowej polędwicy. W ryju kolagenu będzie na ścięcie galaretek na kilka sporych serników na zimno. Gdybyś krowę albo konia z bliska choć raz w życiu zobaczył...
    • Gość: miki202 Re: Łby całe IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.13, 14:25
      Jezu, mój ojciec był rzeźnikiem, od niemowlęctwa wiedziałam, że mięso bierze się ze świni, a nie ze sklepu, jak tu do niedawno wielu myślało. Zabijanie to zabijanie - normalny proces, nad czym tu szaty rozdzierać? Fachowiec załatwiał to szybko i fachowo, inaczej by na chleb ( ze smalcem) nie zarobił. A łeb, wiadomo, najprostszy masarz wie - salceson, pasztet, wątrobianka, kaszanka, galareta. Przestańcie wydziwiać.
      • znana.jako.ggigus tutaj nikt nie mysli, 23.10.13, 14:48
        ze mieso pochodzi ze sklepu, a nie z zabijania.
        Tylko ze niektorzy z nas maja wiecej empatii dla innych, niektorzy mniej a niektorzy wcale. To sprawa bardzo indywidualna.
        Niektorzy bezmyslnie kopuja system - mieso jest zdrowe, zabijanie jest normalne, a niektorzy sie zastanawiaja, czy tak musi byc i w zwiazku z tym podejmuja rozmaite kroki. Np. negujac naturalnosc zabijania, nie jedzą mięsa.
        • Gość: gość Re: tutaj nikt nie mysli, IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.13, 15:13
          w mojej okolicy odebrali matce prawa rodzicielskie bo doprowadziła wegedietą do tego że dziecko miało alergie i początki anoreksji,maluch je teraz mięso i wreszcie żyje jak każde inne zdrowe dziecko
          mięso JEST zdrowe i zabijanie JEST normalne a nienormalne jest nachalne propagowanie szkodliwych diet i dzięki Bogu że wegetarianów jest coraz mniej
          • Gość: z Re: tutaj nikt nie mysli, IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.13, 15:28
            alergia to jedno, a anoreksja to zupelnie inna choroba.
            Reszty nie komentuje, nie chce mi sie.
            U mnie w okolicy pada.
            • Gość: gość Re: tutaj nikt nie mysli, IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.13, 15:34
              dziecku szkodziły strączkowe i jeszcze inne coś więc jadło jak najmniej żeby nie było bólów brzucha,jakaś wysypka też była ale to wiem ze słyszenia a nie jadło bo jedzenie powodowało złe samopoczucie i bardzo się wycieńczyło
          • minor_swing Re: tutaj nikt nie mysli, 23.10.13, 15:32
            nie sądzę, aby niejedzenie mięsa mogło doprowadzić do alergii a o anoreksji nawet nie wspomnę.
            alergie to prawdopodobnie skutek faszerowania chemią jedzenia, a anoreksja to choroba psychiczna.
          • bene_gesserit Re: tutaj nikt nie mysli, 23.10.13, 15:43
            W moim miescie z 10 lat temu matce też o mało co nie odebrano dwóch synów, bo nie jedli mięsa. Wszyscy troje tłumaczyli, ze dobrze się z tym czują, a są chudzi, bo tak już mają, zresztą ojciec też jest chudy, a świetnie się miewa, a w jego kraju (azjatyckim) wegetarianizm nie dziwi nikogo. I co? W koncu dzieci zostały z matką, jedząc jak chcialy i co lubily, czyli bez kotleta. Jeden jest teraz dorosly, drugi - prawie, obaj przecudni, przemądrzy i przedsiębiorczy.

            Wegetarian jest coraz więcej.
            • oliwka-oliwka-oliwka wymysł dziennikarzyn 23.10.13, 15:55
              Z reguły odbierają dzieci nie za wegetarianizm tylko dziennikarzyny rozdmuchują że te źle traktowane dzieciaki nie jedzą mięsa.
              • bene_gesserit Re: wymysł dziennikarzyn 23.10.13, 16:38
                Sama jesteś wymysł. To historia autentyczna, moje miasto jest małe i wiele ludzi się zna. Dzieci niejedzące miesa byly 10 lat temu sensacją. Alarm wszczęły nauczycielki z podstawówki.
            • Gość: gość Re: tutaj nikt nie mysli, IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.13, 16:02
              Wątpię,jemy coraz więcej mięsa i rzesze osób odwróciły się od wegetarianizmu,jedna znajoma była weganka ma nawet fermę królików i przyznaje że się bez mięsa strasznie męczyła a teraz odżywa,ale gdybyś nawet miała rację to mam nadzieję że masz na myśli inteligentnych ludzi z klasą nie włażących ludziom to talerza z butami a nie agresywnych zwyrodnialców których podnieca widok krwi i flaków więc wrzucają tu obrazki z nimi żeby się jarać że inni może też na to patrzą...
              • znana.jako.ggigus niesamowite 23.10.13, 16:08
                te rzesze odwrócone od wegetarianizmu fascynują mni i ci weganie. Każdy zna jakiegoś, albo takich ze dwu, co przestali. Trzeci dostał alergii, a w niemowlęctwie anoreksji i już nie było czego ratować. Nerki, panie, padły i tu co robić? W okolicy to było, dwa domy falej, policja była, urząd, ksiądz i nic.
                chyba napiszę powieść antywege i wydam na koszt przemysłu mięsnego.
                Historia Jasia Kiełbasy z Odrzywołów.


                --
                ’Cause I told you once / And then I told you twice / And now I told you three times / And at the risk of repeating myself I’m gonna say it again: I wanna be your lover - Jarvis Cocker.
      • wybredny.smakosz Re: Łby całe 23.10.13, 16:09
        Gość portalu: miki202 napisał(a):

        > Jezu, mój ojciec był rzeźnikiem, od niemowlęctwa wiedziałam, że mięso bierze si
        > ę ze świni

        Ale tutaj nie tylko o świni mówimy. Mowa jest o całych łbach rozmaitych.


    • wybredny.smakosz Podsumowanie 23.10.13, 16:17
      Jako założyciel tego wątku powiem że fajne jest to wasze dyskutowanie, ale nie odpowiadacie merytorycznie na moje pytanie brzmiące:
      Jadacie takie coś?
      • nieskorzanka Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:20
        Już odpowiedziałam :) Jadam, ale bez kości, tak jak i inne częsci zwierząt- bez kości
        • bene_gesserit Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:40
          Ja bym chetnie zjadła policzki ze swini albo wołowe, ale wez to dostań...
          Cały łeb nie zmiescił by sie do zadnego garnka - chyba ze jak rózki wystają to ok?
      • squirk Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:24
        wybredny.smakosz napisał:

        > Jako założyciel tego wątku powiem że fajne jest to wasze dyskutowanie, ale nie
        > odpowiadacie merytorycznie na moje pytanie brzmiące:
        > Jadacie takie coś?

        Tak, oczywiście. Staram się nie marnować mięsa, jest cenne z wielu względów.
        :-)
        • misiu_jeden Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:34
          squirk napisała:

          > Staram się nie marnować mięsa, jest cenne z wielu względów.

          A niby z jakich względów?
          • znana.jako.ggigus Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:37
            ze względów odżywczych.
            nie wiesz, że bez mięsa się nie da żyć?
            A że ty żyjesz?
            No ale co za życie.
            • squirk Re: Podsumowanie 23.10.13, 16:47
              znana.jako.ggigus napisała:

              > ze względów odżywczych.
              > nie wiesz, że bez mięsa się nie da żyć?
              > A że ty żyjesz?
              > No ale co za życie.

              Ggigus, dziękuję ale nie potrzebuje adwokata a z tym, co napisałaś, zgadzam się tylko w niewielkim stopniu.
              :-)
              Posty niektórych forumowiczów ignoruję ponieważ ze względu na swoje ograniczenia nie są w stanie prowadzić merytorycznej dyskusji, pracowałam z ludźmi o takich ograniczeniach i uczono nas, aby nie zachęcać ich np. przez podjęcie tematu do kontynuowania zachowań by nie powzięły podejrzenia, że te zachowania są akceptowane.
              • znana.jako.ggigus mam z Tobą poważny problem 23.10.13, 16:54
                z jednej strony piszesz fajne rzeczy, a czasem takie farmazony, jak o szeptaniu w obliczu świn przed egzekucją.
                Teraz piszesz jakieś obraźliwe teksty o ludziach z ograniczeniami, nie wiem po co i dlaczego. I nie będę komentować, bo to jakbym miała komentoeać te napastliwe posty lobby mięsnego.
                No nie wiem.
                To co napisałam o warościach odżywczych, nie było za Ciebie, a ode mnie. Te wartości to główny argument po drugiej stronie barykady. Tyle że wykorzystałam powiedzienie - żyję, ale co to za życie.
                • squirk Re: mam z Tobą poważny problem 23.10.13, 17:13
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > z jednej strony piszesz fajne rzeczy, a czasem takie farmazony, jak o szeptaniu
                  > w obliczu świn przed egzekucją.

                  Podzieliłam się tym, co przeczytałam w książce G. Brennan, nie miałam powodu czegoś takiego wymyślać. Oczywiście niezmiennie liczę na to, że są miejsca, w których zapewnia się zwierzęciu przed ubojem jak największy spokój nie tylko ze względu na jakość mięsa.


                  > Teraz piszesz jakieś obraźliwe teksty o ludziach z ograniczeniami, nie wiem po
                  > co i dlaczego.

                  Niezdolność do prowadzenia rozmowy kulturalnej i na poziomie jest poważnym ograniczeniem, utrudnia życie w społeczeństwie. Jeśli ktoś nie radzi sobie z rozmową na trudne dla niego tematy bez ośmieszania się czy prób obrażenia rozmówcy nie powinien takich tematów podejmować albo niech rozważy działania które pomogą mu stać się partnerem do rozmowy. Nie jestem masochistką ani nie lubię marnować czasu na dialog z kimś, kto niczego wartościowego w moje życie nie wniesie, nie wymieni się uwagami nt. produktu, nie poda przepisu, tylko pluje jadem i podejmuje wysiłki (bo szans na realizację oczywiście nie ma najmniejszych) obrażenia mnie czy grupy do której należę. Szkoda mi czasu.

                  I nie będę komentować, bo to jakbym miała komentoeać te napastli
                  > we posty lobby mięsnego.

                  Nie należę do żadnego lobby, jem mięso ale, także dzięki Tobie, chyba przejdę na ciemną stronę tofu ;-) a warzyw jem tyle że okoliczni producenci powinni postawić mi jakiś niewielki pomnik. Sporo się od obecnych tu wegetarian uczę a dziś mam dzień zupełnie bezmięsny bo przysłali mi miso, mam pięknego kalafiora. Ale jem także mięso, tak zadecydowałam.

                  > No nie wiem.
                  > To co napisałam o warościach odżywczych, nie było za Ciebie, a ode mnie. Te war
                  > tości to główny argument po drugiej stronie barykady.

                  Barykadę stworzyły trolle usiłujące podczas "nalotów" na to forum obrzydzić ludziom mięso. Klasyczny strzał w stopę, ludzie często działają przekornie, tak było i tym razem, wiele razy pisano tu że forumowicze jedzą więcej mięsa. Bardziej przykry jest drugi aspekt działalności takich "gości" - ludzie zaczynają kojarzyć wegetarianina jako trolla o udziwnionym nicku obrażającego ludzi na oślep, niezdolnego do zaakceptowania cudzego wyboru w kwestii kulinariów, słowem mającego poważne problemy ze sobą. Przyłapałam na tym nawet siebie - jechaliśmy do znajomych, uprzedzono, że na przyjęciu będzie wegetarianka. Pierwsza myśl - "oby nie była taka jak trolle na forum". Dziewczyna okazała się być przemiła, znam zresztą sporo wegetarian, nigdy nie pokłóciliśmy się o dietę - ale ci, którzy ich nie znają, utrwalają sobie obraz zaciętego, ślepego agresora.
                  Przed "erą trolli" nie było żadnej barykady - pojawiły się i szkodzą nie tylko forum, szkodzą zwierzętom, przekora zrobiła swoje. paradoksalnie dzięki wegetarianom forumowicze jedzą więcej mięsa.
                  Nie zmienię się, jem mięso i będę je jadła. Ale ważniejsze wydaje mi się to, że nie próbuję zmienić innych.
                  • znana.jako.ggigus Re: mam z Tobą poważny problem 23.10.13, 17:16
                    nie widzę tutaj ludzi z ograniczeniami i nie widzę wojujących wege. Raczej widzę wojujące posty fakcji mięsnej.
                    Każda z nas ma inny filter:))
                    to żart, jestem dziś kotka chichotka
                    Ale cieszy mnie, że moje przpisy na tofu nie pójdą na marne:))
                    • squirk Re: mam z Tobą poważny problem 23.10.13, 17:30
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > nie widzę tutaj ludzi z ograniczeniami i nie widzę wojujących wege. Raczej widz
                      > ę wojujące posty fakcji mięsnej.
                      > Każda z nas ma inny filter:))

                      Chyba tak, grunt to nie prowadzić dyskusji bez sensu i nie denerwować się, w końcu piszemy tu także po to, żeby być zdrowymi.
                      :-)

                      > to żart, jestem dziś kotka chichotka
                      > Ale cieszy mnie, że moje przpisy na tofu nie pójdą na marne:))

                      Napiszę to z lekkim niedowierzaniem ale ten makaron z tofu raczej już z mojej kuchni nie wyjdzie a nawet "sprzedam" go dziewczynom z mojej grupy fitnesso-zdrowoodżywianiowej, zwłaszcza wegetarianki powinny się rzucić na to jak kot na piórko ;-)
                      Użyłam tofu określanego jako twarde ale nie było zbyt twarde, bardziej by mi pasowało jeszcze jędrniejsze, czy możesz polecić mi jakąś konkretną markę? W następnej kolejności będzie to w sosie musztrardowym i nie chciałabym, żeby się zrobiło ciapciate.
                      :-)
                      • Gość: znana.jako.ggigus Re: mam z Tobą poważny problem IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.13, 17:56
                        jestem z siebie dumna!!
                        co do tofu - kupuję w sklepie azjatyckim, takie świeże, miękkie i kwaskowate.
                        Można w ramach preparacji tofu obciążyć je miską z wodą i zostawić na pół godziny -godzinę.
                        • squirk Re: mam z Tobą poważny problem 23.10.13, 18:02
                          Gość portalu: znana.jako.ggigus napisał(a):

                          > jestem z siebie dumna!!

                          Powinnaś, nikt mnie jeszcze do tofu nie przekonał a jedyna próba upewniła mnie, że to nie dla mnie. Oficjalnie zmieniam zdanie choć mam za sobą tylko jedną potrawę, jakimś cudem wybrałam "przekonujący" przepis, może to znak od losu ;-)

                          > co do tofu - kupuję w sklepie azjatyckim, takie świeże, miękkie i kwaskowate.

                          Też kupiłam w azjatyckim ale było jak na mój gust nieco za miękkie, spróbuję je nieco odcisnąć, dzięki.
                          :-)
Pełna wersja