schudłam

IP: 212.244.54.* 31.08.04, 18:40
a ja dzieki waszemu forum tylko schudłam, bo wreszcie zaczęłam sie
interesować kulinarnymi sprawami i odkryłam, ze nawet moje ukochane płatki i
mleko mają sporo kalorii. 174 - 48 kg :D
    • Gość: kojka Re: schudłam IP: *.kom / *.kom-net.pl 31.08.04, 21:20
      współczuje...
    • brunosch Re: schudłam 01.09.04, 08:47
      Bo tyje się od zapychaczy, pseudopotraw, które przyrządza się w kilka minut, od
      jedzenia w pośpiechu i byle jak. A my tutaj opisujemy smaczne i proste
      jedzenie, które można zrobić bez wysiłku, a wchłonąć z przyjemnością.
      Ale przy Twoim wzroście to jednak powinnaś być trochę tęższa (jak na moje oko),
      jedz więcej dobrego i nie licz kalorii, bo to zmyła!
    • ziemiomorze Masz niedowage: 01.09.04, 12:39
      serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,51205,1833728.html
      To nie jest tak, ze 'im mniej, tym lepiej'. Od ktoregos straconego kilograma
      zaczyna sie choroba.
      • linn_linn Re: BMI 01.09.04, 13:54
        Wlasnie: zamiast liczyc kalorie, oblicz sobie BMI.
        • hania55 Re: BMI 01.09.04, 18:17
          Przepraszam, ale BMI to bzdura. Według tego miłego indeksu mam anoreksję i
          powinnam ważyć 7-8 kg więcej. Ważąc 7-8 kg więcej wyglądałabym jak sympatyczny
          pulpet i z pewnością nie czułabym się tak dobrze jak teraz.
          • hania55 Korekta 01.09.04, 18:23
            Na tym kalkulatorze wyszło, że powinnam ważyć 9 kilo więcej. Fajnie....
    • Gość: alienor Re: schudłam IP: *.crowley.pl 01.09.04, 13:56
      Gratuluje! Chociaz brunosch ma racje, ze moze jednak za bardzo schudlas? A
      platkami sie nie przejmuj, tylko wcinaj. Moje doswiadczenia w batalii o figure
      wykazuja, ze mozesz jesc, co chcesz, bylebys nie podjadala miedzy posilkami i
      jadla lekka, wczesna kolacje. Codziennie rano jem miche platkow z szykanami
      (m.in. b.kalorycznymi orzechami) i moja "odchudzona" waga ani drgnie. A jest to
      naprawde micha: moj facet sypie sobie mniej, bo, jak twierdzi, taka ilosc, jak
      moja, to dla niego za duzo.
      • linn_linn Re: schudłam 01.09.04, 14:35
        Gratulujesz tego, ze dziewczyna kobiecym pismom i magikom od diet dala sobie
        wmowic, ze musi schudnac? Liczy kalorie, choc powinna w tym czasie cieszyc sie
        zyciem? No chyba, ze chce przytyc kilka kilogramow. Nie dajcie sie zwariowac!!!
        • Gość: nancy Re: schudłam IP: 193.111.166.* 01.09.04, 15:16
          Kurcze, ja mam 172 cm i 59 kg, to pewnie wg takich kryteriów do grubasów się
          zaliczam. Nie wyobrażam sobie, że można atrakcyjnie wyglądać mając takie BMI,
          jak autorka wątku (czyli ok.16).
          • Gość: Katka Re: schudłam IP: *.gjpoland.com.pl / *.gjpoland.com.pl 02.09.04, 10:11
            Ja mam 170cm, i najdziwniejsze jest to że jak ważyłam 50 kg to ciągle mi sie
            wydawało że jestem za gruba, a teraz ważę 60 kg (przytyłam po rzuceniu palenia)
            i uważam sie za szczupłą osobę, i chyba nigdy nie czułam się lepiej w swoim
            ciele i nigdy jedzenie nie sprawiało mi tyle przyjemności :)
        • Gość: alienor Re: schudłam IP: *.crowley.pl 01.09.04, 15:59
          Gratuluje, ze podjela wysilek i dala rade, bo wygrac z tluszczykiem nie jest
          latwo. A liczenie kalorii nie wyklucza cieszenia sie zyciem i dobrym jedzeniem.
        • krasnowo Re: schudłam 01.09.04, 18:21
          :) Linn! A jak to było z tym spaghetti ? Kazałaś nam jeść po 100g !?!
          • hania55 Re: schudłam 01.09.04, 18:23
            I liczyć kalorie, bo tylko dzięki temu można trzymać wagę. No i dostało się nam
            za narodową potrawę polską - rozgotowany makaron ze śmietaną :-)
      • szycha80 Re: schudłam 02.09.04, 08:06
        z czym jesz tą michę płatków? z "szykanami"???
        • Gość: alienor Re: schudłam IP: *.crowley.pl 02.09.04, 13:34
          no z szykanami: z orzechami, migdalami, papaja..
        • Gość: tylko na chwile Re: schudłam IP: *.play-internet.pl 22.08.13, 09:50
          Nie znasz tego okreslenia? Ma juz chyba dobrych kilkadziesiat lat! :-)
    • Gość: kucharka z przypad Re: schudłam IP: *.katowice.sdi.tpnet.pl 01.09.04, 18:06
      a za chwile zacznie sie anoreksja....
      • krasnowo Re: schudłam 01.09.04, 18:23
        Dziewczyna przyszła się podzielić radością - a wy co ?!?
        • mojave Re: schudłam 02.09.04, 10:15
          a ja tam nie mam zamiaru sie odchudzać, fakt , że nie mam z czego ale nawet
          jakbym miała to i tak bym się nie odchudzała bo za bardzo sobie cenie kulinarne
          rozkosze:)
          • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 10:58
            Nie sadze, aby ona walczyla z tluszczykiem. Nie napisala o sobie wiele, ale
            jesli ktos walczac z tluszczem dochodzi do 48 / przy 1974 cm /, to ma to
            konkretna nazwe w medycynie.
            BMI mozna obliczyc, ale w zaleznosci od budowy jest kilka kg tolerancji. 174 cm
            i 48 km plus liczenie kalorii, to bardziej grozne niz Wam / ktore jestescie w
            innej sytuacji / moze sie zdawac. Najlepsza rzecza, jaka mozna zrobic, to
            skontaktowac sie z lekarzem. Tylko on moze powiedziec co i jak.
            Znajdzcie mi moj post, w ktorym namawialam osobe wazaca 48 do ograniczania
            makaronu. Rozmawiamy o roznych sprawach. Co innego miec BMI 16, a co innego
            zrzucac nadwage.
            • brunosch Re: schudłam 02.09.04, 11:03
              Linn, wiem że temat nie do śmiechu, ale wpisane przez Ciebie wymiary rozbawiły
              mnie do wypuku - "48 / przy 1974 cm" - taż to coś w typie drutu i to niezbyt
              grubego - a potem to już idziesz na całość: "174 cm i 48 km".
              Niektóre literówki są cudne. :D
              • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 11:26
                Faktycznie. Ciekawe o czym myslalam. Prawdopodobnie zbyt czesto zerkam na
                walizki, ktore nic a nic nie chca sie spakowac. Chyba musze interweniowac.
                • brunosch Re: schudłam 02.09.04, 12:26
                  Nadchodzą wakacje?
                  • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 17:32
                    Nadchodza. Az sie boje jak to sie odbije na mojej wadze.
        • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 10:58
          Radoscia z czego?
          • Gość: KRASNOWO Re: schudłam IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 12:18
            sama powinnaś wiedzieć - często mówisz o ważeniu produktów, jedzeniu
            niewielkich ilości (patrz - spaghetti), orientujesz się ile co ma kalorii -
            ktoś kto zwraca uwagę na to by nie przytyć, bądż chce schudnąć (nie wiem jak to
            jest w Twoim przypadku) powinien rozumieć radość osoby która wreszcie czuje się
            atrakcyjna w swoim ciele, może trochę przedobrzyła, ale to akurat da się łatwo
            skorygować :)
            • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 13:31
              Miejmy nadzieje, ze latwo. Wielu osobom jest trudniej przytyc niz innym
              schudnac / choc tym inny trudno w to uwierzyc /. Zastanawiam sie, ile wazyla
              przedtem. Mysle, ze niewiele wiecej. Jesli oczywiscie post nie jest
              prowokacja / nie wykluczam tego /. Poza tym wciaz sie nie rozumiemy. Ja nie
              zycze nikomu wazyc 48 przy wzroscie 174 cm. Jesli takie osoby licza kalorie, to
              moim zdaniem, jest to przesada. Widze jednak, ze takie podejscie staje sie
              norma.
              • Gość: krasnowo Re: schudłam IP: *.sejny.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 13:37
                hmm... prawdę mówiąc nie doczytałam danych na temat wzrostu i wagi. Ja KIEDYŚ
                przy 168 ważyłam 52 kg i zawsze wzdycham, że to była moja wymarzona waga, ale
                tu... to chyba jednak lekka przesada. cofam moje zastrzeżenia.
                • linn_linn Re: schudłam 02.09.04, 17:33
                  Tak myslalam. Az sie uspokoilam.
    • amelly Re: schudłam 02.09.04, 11:27
      To ja w takim razie też się podzielę moją radością - dwa lata temu,gdy
      zaczynałam moją "bierną karierę" na tym forum, ważyłam 52 kg przy wzrości 175
      cm. A teraz jest mi zdecydowanie bliżej do 60 kg....Ale za to jak goutję!
      Pozdrawiam
      • monia_77 Re: schudłam 02.09.04, 12:32
        Ja tez schudlam, w ciagu ok. 2 lat odkad Was czytam, schudlam z wagi 78kg do
        62kg i tak trzymam (no w porywach to i 57kg bylo)a wzrost 172cm wiec
        teoretycznie jestem chyba gruba w stosunku do autorki;-))
        • Gość: vesna Re: schudłam IP: *.torun.mm.pl 02.09.04, 14:04
          A ja ważę 52 kg i mam 162 cm wzrostu. Przytyłam z ulubionych 49 kg po tym jak
          mi się to forum skrzyżowało z facetem smakoszem i potrafimy we dwójkę
          spałaszować w ciągu dnia na przykład gigantyczną lasagne albo całą paczkę
          makaronu+ sos boloński (wspólne gotowanie i wspólne... przerywniki bardzo
          wzmagają apetyt) albo mnóstwo ukochanej shoarmy z kurczaka... Tendencja jest
          wzrostowa. a ja bardzo szczęśliwa choć pulpetowata.
          aha, jak kiedyś z powodu stresu zaczęłam ważyć 47 kg to się przeraziłam że
          wszystko na mnie wisi jak na wieszaku i wyglądam strasznie (mimo tego, że
          zawsze miałam obsesję pt. "jestem za gruba"). A jestem 12 cm niższa od autorki
          wątku...
    • emka_1 popieram hanię 02.09.04, 14:37
      wg. bmi 16.04 znaczy niedowaga i tam dalej, wnioski w rodzaju anoreksja.
      anoreksja jest chorobą zwaną po polsku jadłowstrętem, a na nic takiego nie
      cierpię. wręcz przeciwnie, no chyba, że ktoś mi da kaszankę albo inny salceson,
      to wtedy mogę zostać anorektyczką:) osiagając wskaźnik 16.50 czuję się źle, za
      obficie. a na oko nie jestem szkieletem, ani spłaszcczonym wieszakiem. osiągając
      'zdrową' normę bmi łatwiej by mnie było przeskoczyć niż obejść, a do tego czuła
      bym się wyjątkowo parszywie nie mogąć schylić bez wysiłku. wszystko jest
      kwestią indywidualną. moja mamusia ma nadwagę i jest jej z tym dobrze:)
      • linn_linn Re: naprawde? 02.09.04, 17:41
        Nie ufam ludziom, ktorzy mowia, ze maja nadwage i jest im z tym dobrze. Wiem
        cos o tym, ale ja mowie: jest mi z tym zle. Zle: kiedy codziennie zabieram ze
        sona x kg / ktorych mogloby nie byc /, kiedy wchodze do sklepu z ubraniami itp.
        itd. Fakt, ze ktos nie umie sobie poradzic z nadwaga, nadrabia mina. "Jest mi z
        tym dobrze", ale to nieprawda. Wystarczy schudnac kilka kg i samopoczucie sie
        poprawia. Mysle, ze pierwszym krokiem jest powiedzenie sobie: jest mi z tym
        zle, a byc moze bedzie gorzej / moge jeszcze przytyc /. Musze cos zrobic, ale
        nie umiem.
        Jesli Twoja mama ma np. 10 kg nadwagi, wez torbe podrozna o takiej wadze i
        sprawdz, czy faktycznie byloby Ci z tym dobrze / zabieraj ja wszedzie: do
        pracy, do wanny, do stolu, na spacer /.
        • emka_1 Re: naprawde? 02.09.04, 21:00
          chyba nieuwaznie czytałaś:) ja mając jeszcze niedowagę czuje sie źle, wiec 10
          kilogramów ekstra dla mnie byłoby męką. natomiast moja mama autentycznie nie
          cierpi. cierpiałaby stosując diety, bo z dwóch rzeczy - wygląd modelki i
          zjedzenie tego co lubi - wybiera zawsze to drugie.
          ważne jest czy człowiek się lubi w tej wadze jaką ma, obojętnie czy 'wychudzony'
          czy przeciwnie. choroba zaczyna sie od nieakceptowania siebie.
          • hania55 Re: naprawde? 02.09.04, 21:23
            A ja popieram emke_1. Najwazniejsze jest samopoczucie oraz to, czy niedowaga
            lub nadwaga nie stanowi przyczyny problemow zdrowotnych. Ja z moja "anoreksja"
            (wedlug kalkulatora BMI) czuje sie bardzo dobrze. Gdyby mi przybylo ze 3-4 kg,
            czulabym sie raczej tlusto i ociezale. Na zdrowie ta moja anoreksja tez nie
            wplywa, wiec nie zamierzam sie tuczyc na sile, po to, zeby jakis kalkulator
            wystawil mi cenzurke z ocena celujaca.
          • linn_linn Re: naprawde? 03.09.04, 13:54
            Mialam na mysli Twoja mame, ale wlasciwie wszystkie osby, ktore twierdza, ze z
            nadwaga im dobrze. We Wloszech cor oku wybieraja Miss Cicciona i Mister
            Ciccione / zapisy od 100 kg wzwyz /. Ci, ktorzy wygrywaja / mn. wiecej 189-190
            kg /, zgodnie twierdza, ze lubia swoja wage.
            Co do Mamy, nie mialam na mysli cierpien diety / choc prawidlowa dieta musi
            obyc sie bez cierpien /. Mialam na mysli stracenie nadwagi: gdybys mogla
            ofiarowac w prezencie gwiazdkowym spadek wagi i kilka modnych ciuchow, Twoja
            Mama bylaby w siodmym niebie. Powtarzam: miedzy rozpacza z powodu nieradzenia
            sobie z problemem i falszywym "zadowoleniem", wybiera sie to drugie. Nie chodzi
            zreszta o wyglad modelki, a o zrzucenie nadwagi / nawet w duzej czesci /.
            • emka_1 Re: naprawde? 03.09.04, 15:17
              po pierwsze nie mówimy o stu kilogramach, a po drugie mylisz projekcję z empatią:)
              nie każdy myśli tak jak ty, nie każdy tak samo czuje. jedzenie nie zawsze jest
              rekompensatą, czasem bywa przyjemnością samą w sobie. póki nie prowadzi do
              choroby, jest indywidualnym wyborem. są ludzie, którzy nie mają ochoty ważyć
              tego co jedzą ani liczyć kalorii. mają do tego prawo:)gdyby istotnie tak było,
              że dieta nie wymaga wyrzeczeń nie byłoby ludzi z nadwagą:) mówiąc o diecie nie
              mam na myśli głodówek czy tym podobnych wynalazków, ale np. rezygnacja z 5
              filizanek kawy/herbaty posłodzonych cukrem to jest wyrzeczenie. zastępowanie
              słodzikiem czy picie bez cukru, to też jest wyrzeczenie, może nawet większe.
              picie zamiast herbaty/kawy wody to mniej więcej to samo, co szklanka wody
              zamiast ze starego dowcipu. nie każdy to lubi. i nie każdy musi wypijać
              dodatkowe litry samej wody. każdy człowiek ma wolną wolę i prawo wyboru sposobu
              oraz jakości życia ( w granicach prawa, rzecz jasna). póki jego wybory nie
              obciążają innych, nikomu nic do tego:)

    • Gość: Quazi Re: schudłam IP: *.gsi.de 02.09.04, 17:37
      AAAAAAAAAAAAAAAA..........a co mam poczac ja, ktorej sie zadne diety nie trzymaja?
      171cm i 77kg, choc p[rawde mowiac nie jestem pulpetem, ale chce schudnac, choc
      nie wiem jak, odchudzam sie odkad pamietam(6 klasa podstawowki), nie wiem jak to
      sie robi, moze kasiulko mi powiesz jak?
      • Gość: iwcia Re: schudłam IP: *.acn.pl 02.09.04, 18:18
        a ja przy wzroście 177cm waże ok 66kg bo mi się troche przytyło (z czym obecnie
        walcze) moja optymalna waga to między 60-62kg. nie wyobrażam sobie że przy takim
        wzroście można ważyć 48kg i dobrze wyglądać. jak ważyłam kiedyś 56kg to już
        przypominałam wieszak... wiadomo że różna waga przy tym samym wzroście jest
        dobra dla różnych osób ale napewno nie 48kg.
    • Gość: makneta Re: schudłam IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 19:04
      A ja zamiast schudnąć przytyłam - znowu. Te wakacje mnie rozleniwiły, choć i
      wcześniej było mi ciężko odmówić sobie słodyczy. Jednak odkąd czytam wasze
      forum szalej przy garach i wcinam. Mój cfany mąż proponuje, żebym nie
      przestawała gotować, ale za to przestała jeść. Tak więc postanowiłam szaleć
      rozsądnie i właśnie dopieka się zapiekanka z jesiennych warzyw (bez sosów i
      sera). Moja idealna waga to 53kg przy 168 cm wzrostu. Wiem, że jest ona nie
      osiągalna, ale chciałabym ważyć 58 - do zrzucenia mam ponad 10.
      • Gość: Cynamoon Re: schudłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.09.04, 23:43
        Hi, hi , mam Twoja idealna wage 53 i srednio dobrze mi z tym ;-)
        Moja idealna waga to niedoscignione ostatnio 47kg przy 160zm. Jak urodzilam
        dziecko to tyle wazylam,przez poltora roku i czulam sie przeszczesliwa.
        Od roku mam hustawke 50-53 i tak w kolko.
        W moim przypadku wystarczy nie jesc po 18 i byloby perfect, ale w obecnym
        stanie sytuacji (kilka duzych steresow) to chyba nie mozliwe...

        Kiedys wazylam 44 kg (schudlam z 63!) ale wtedy to juz wygladalam jak anoreksja
        • Gość: makneta Re: schudłam IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 02.09.04, 23:51
          Niestety moje stresy ciągną się już od 6 lat. Co rusz to jakaś rewolucja, już
          ostatni rok wykończył mnie całkowicie (choroba) więc najpierw schudłam, potem
          przytyłam, schudłam a teraz tylko tyje. Mam nadzieje, że po 7 latach chudych
          (czyli stresujących) w końcu przyjdą lata tłuste.
          Dzięki temu forum zaczynam doceniać prawdziwą kuchnie a nie tylko zajadanie
          stresów. I może w końcu uda mi się zrzucic to sadło.
          53 to była moja najniższa waga, kiedy się sobie najbardziej podobalam (i mojemu
          mężowi), ale to juz było i nie wróci więcej...
        • linn_linn Re: schudłam 03.09.04, 14:40
          No wlasnie... Dlaczego je sie za duzo? Sam nadmierny apetyt jest juz choroba /
          a jesli nie, to moze do niej doprowadzic /. Najpierw trzeba schudnac we...
          wlasnej glowie. Niestety robi sie nam wode z mozgu: wmawia, ze diety to
          cierpienia itp. Byloby lepiej powiedziec, ze dieta to prawidlowy i zdrowy tryb
          zycia / takie jest greckie znaczenie slowa "dieta" / i ze taki tryb zycia /
          takze jedzenia / nie moze byc cierpieniem. Przeciez nie urodzilismy sie
          meczennikami. Nawet w rodzinie zatrzymujemy sie nad pozorami: dobra kuchnia,
          lubi sie zjesc, jest nam z tym dobrze itd. A moze lepiej porozmawiac szczerze:
          trzeba z tym cos zrobic, gdyz nadmierny apetyt to nadwaga, a nadwaga pierwszy
          stopien do otylosci. Zamiast cieszyc sie, ze osoba sie akceptuje / w ogole nie
          chodzi o akceptacje /, sprobowac pomoc. W oczekiwaniu, az inni to dostrzega,
          trzeba radzic sobie samemu / no mozna pojsc na poczatek do DOBREGO dietologa /.
          I tak na koniec: jesli je sie za duzo, to znaczy, ze jedzenie ma byc
          gratyfikacja / jak alkohol, jak papierosy, jak narkotyki /. Jesli tak, znaczy
          to, ze dana osoba szczesliwa nie jest. Nie tylko dlatego, ze ma za duzo kg.
          Dlaczego?
          • Gość: Cynamoon Re: schudłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 14:58
            Dlaczego?
            Wydaje mi sie, ze czasy w jakich zyjemy wytworzyly w nas presje bycia
            szczesliwym. Kazdy czuje, ze musi byc najlepszy we wszystkim, piekny szczuply i
            bogaty, spelniony zawodowo i rodzinnie i aktywny seksualnie. Slowem
            multiedialny. Kiedy czegos nam barkuje czujemy sie podwojnie sfrustrowani, bo
            raz, ze nie mamy, a dwa, ze czujemy sie gorsi, gdyz media lansuja wizerunek
            czlowieka doskonalego (chciaz takich nie ma).
            I ciagle wydaje nam sie ze powinnismy byc szczesliwsi niz jestesmy.
            Gubimy rzeczy male ale wazne,nie zachwycamy sie drobiazgami, bo ciagle gonimy
            za dokonaloscia...
            I ciagle czujemy ze cos nam umyka.
            A jedzenie jest chyba najprostszym substytutem i odstresowwyaczem
            tyle ze wpadamy w bledne kolo.

            Masz racje Linn, ze najpierw trzeba schudnoac w glowie.
            Ale nie tylko schudnac w niej trzeba, ile jeszcze nabrac poczucia wlasnej
            wartosci i zaakceptowac sie naprawde.
            Trudna to sztuka gdy ciagle robi nam sie wode z mozgu.
            Ale mozliwa.
            • Gość: makneta Re: schudłam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 15:07
              a więc poradźcie, jak nauczyć się cieszyć każdą chwilą, gdy wszystko się wali.
              Tu nie dietetyk ani psycholog, po prostu ciężko jest życiu sprostać i wyjść z
              tego bez szfanku.
              • hania55 Re: schudłam 03.09.04, 15:11
                Nie jest łatwo udzielać porad na odległość, ale może: a) zastanowić się co się
                wali (na pewno nie "wszystko wszystko" :-)), b) co można zrobić, c) zacząć od
                rzeczy najprostszych, żeby mieć choć coś maleńkiego wykreślonego z listy rzeczy
                walących się. Ma to jakiś sens?
            • linn_linn Re: schudłam 03.09.04, 17:25
              Cieszy mnie to, ze ktos mysli podobnie. Mimo, ze takie rozwazania sa dosc
              skrotowe.
          • hania55 Re: schudłam 03.09.04, 15:06
            Linn, wybacz, ale jeśli ktoś dobrze się czuje we własnym ciele i jest zdrowy,
            dlaczego mam go uświadamiać, że powinien liczyć kalorie, ważyć porcje,
            odmierzać szklanki, itd., bo jest za gruby / za chudy? No i co złego w tym, że
            dobry posiłek uważa się za przyjemność i, jak to określiłaś, gratyfikację,
            jeśli na dworze leje i ciemno, a w pracy same stresy?
            • linn_linn Re: schudłam 03.09.04, 17:26
              Mysle, ze slowo "zdrowie" jest wystarczajacym powodem.
              • hania55 Re: schudłam 03.09.04, 17:46
                Droga Linn, czytaj dokładniej - napisałam o sytuacjach, w których "nadwaga"
                lub "niedowaga" nie odbija się na zdrowiu ani na samopoczuciu. Tak jak
                napisałam, w.g. kalkulatorów BMI mam anoreksję, a jestem okazem zdrowia. Więc
                powtórzę: nie widzę powodu, dla którego miałabym się dotuczać na siłę ani
                cieszyć dobrym posiłkiem, tak jak cieszę się dobrym winem, dobrą książką,
                dobrym filmem, itd.

                Jeżeli Tobie liczenie kalorii i ważenie tego, co jesz robi dobrze na świadomość
                i uważasz, że w ten sposób dbasz o swoje zdrowie - powodzenia i darz bór. Nie
                każ wszystkim robić tego samego.
                • hania55 korekta 03.09.04, 17:50
                  Chciałam napisać: dla których NIE miałabym się cieszyć dobrym posiłkiem.

                  I dopisać: od obsesyjnego liczenia kalorii ponoć zaczynają się wszelkie
                  schorzenia typu anoreksja lub bulimia... To tak na marginesie.
    • dr-divlo Re: schudłam 03.09.04, 15:05
      prawda jest taka, ze nie ma sensu odmawianie sobie dobrego jedzonka (nie mówię
      tu o fastfoodach, czipsach i innych barbarzyństwach) - jeśli je się z umiarem i
      bez poczucia winy taki jedzonko jak np proponowane na tym forum to wcale się
      nie tyje. Odmawianie sobie jedzenia to tortura dla organizmu a głodowe racje
      pokarmowe spowoalniają metabolizm i wtedy rzeczywiście po większym jedzonku
      dodatkowe kilogramy murowane.
      A z postu autorki sadze , ze słabo się ona odżywia, 48kg to zdecydowanie za
      mało przy 174m wzrostu- ja mierze tyle samo i ważę 60kg i wyglądam szczupło-
      jak wazyłam kiedyś 55kg to każdy tylko się litował bo kości zaczęły już
      wystawać.
      • linn_linn Re: schudłam 03.09.04, 17:29
        Jasne, ale my rozmawiamy o problemie jakim jest nadwaga czy nawet otylosc. Nie
        o odmawianiu sobie, jesli nie ma przeciwskazan. Nie namawiam tez nikogo do
        glodowych racji. Mniej jesc i nie pojadac miedzy posilkami to juz jest duzo.
        Wiem to po sobie. Latwo mozna to sprawdzic. 1 kg to 7000 kalorii.
        • Gość: Cynamoon Re:Stres a tycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 22:34
          Przypomnailo mi sie, ze sporo czytalam na ten temat.
          Podobno kiedys czlowiek zyje w przweleklym stresie, organizm caigle produkuje
          adrenaline, ktora w normalnych warunkach raczej powoduje wzrost energii i
          chudniecie, jednak w nadmiarze nie ma juz mozliwosci byc spozytkowana przez
          organizm i rozpada sie w jakies zwiazek, ktory powoduje tycie.
          Cos mi swita, ze ona sie zamienia w kortyzol(????????????)
          W kazdym razie cos w tym rodzaju, hormon, lub neurohrmon (sorry, nie pamietam-
          moze ktos wie dokladnie)
          Charakterstyczne jest to, ze tluszcz odklada sie w gornych partiach ciala
          (glownie na placach).

          • Gość: Cynamoon Re:Stres a tycie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.09.04, 22:39
            za szybko wyslalam.

            Wtedy jedyne co pomaga, to jakas forma aktywnosci fizycznej, rozladowuje stres,
            przyspiesza przemiane materii

            bo dieta wogole nie dziala w takim przypadku, chocby nie wime, jak restrykcyjna.

            • Gość: makneta Re:Stres a tycie IP: *.suwalki.sdi.tpnet.pl 04.09.04, 09:43
              Przepraszam wszystkich za mój wisielczy humor. Pierwsze dni pracy po wakacjach,
              a mój najmłodszy synuś dobrze się bawi z babciami (zazdrośnica ze mnie). Do
              tego mnóstwo obowiązków jak u każdego, ale te pierwsze dni rozstania są
              najgorsze.
              Makneta
            • hania55 Re:Stres a tycie 04.09.04, 17:09
              Swiete slowa Cynamoon! Sama dieta nic nie pomaga na stres. Wysilek fizyczny
              (tak jak napisalam 4 razy tygodniowo po 20 minut) jest najlepszym lekarstwem,
              bo wtedy organizm zaczyna produkowac endorfine, czyli tzw. hormon szczescia.
          • hania55 Re:Stres a tycie 04.09.04, 17:08
            Jezeli organizm produkuje adrenaline przez dluzszy czas, nie mogac zniesc jej
            nadmiaru, zaczyna produkowac kortyzol, ktory powoduje odplyw energii,
            magazynowanie tluszczu, ciagle uczucie zmeczenia i sennosci, itd. Mozna sobie
            pomoc uprawiajac jakikolwiek wysilek fizyczny 4 x w tygodniu przez co najmniej
            20 minut. Nie pomagaja zadne diety, liczenie tluszczu, kalorii - tylko ruch.
            Moze to byc szybki marsz, jazda na rowerze, na wrotkach, 20 minut plywania na
            basenie - cokolwiek.
            • taka_tam Re:Stres a tycie 04.09.04, 17:40
              no właśnie... jakoś przez cały wątek brakowało mi wspomnienia o sporcie. nigdy
              nie uznawałam żadnych diet (choć w ostatnim roku przytyłam parę kilo),
              natomiast wierzę w zasadność uprawiania regularnego sportu. działa dobrze na
              wszystko - przemianę materii, kościec, krążenie i ogólne samopoczucie. polecam
              (szczęśliwa posiadaczka 166 cm i 58 kg)
    • mmagi Re: schudłam 21.08.13, 14:03
      no niestety masz niedowagę,ja za młodu przy takim wzroscie ważyłam 58 kg,sterczały mi kości miednicy,piersi 70A..............Tereska płaska jak deska:)
      • jedynybasek5 Re: schudłam 21.08.13, 22:45
        Nie czytałam całego wątku, być może to stwierdzenie juz padło- BMI to metoda dla leniwych lekarzy, którym sie nie chce szerzej spojrzeć na pacjenta. Jak myślicie- jakie BMI miałby M. Pudzianowski? Oczywiście otyłość. Otyły jest? Ten wskaźnik nie bierze pod uwagę budowy ciała, grubości kości, masy mięśni w stosunku do tkanki tłuszczowej. Dla porównania- ja ma 172 cm wzrostu i ważę, uwaga 72 kilo. Według BMI niby norma, ale już na granicy nadwagi. Wyglądam, że tak nieskromnie powiem, całkiem zacnie, A znam dziewczynę, która przy moim wzroście i wadze wygląda tak, jakby była w 7 m-cu ciązy, praktycznie nie odznacza się szyja, wygląda tak, że teoretycznie powinna schudnąć. I jak tu teraz podpiąć to pod BMI? DWA główne parametry identyczne, a wygląd zupełnie różny. BMI to bzdura, aczkolwiek, autorko, taka waga to jednak mam wrażenie, że trochę przesadziłaś ;)
Pełna wersja