autumna
16.01.15, 20:46
Jadam czasem dość aromatyczne sery. Mąż twierdzi, że śmierdzą gorzej niż skarpety po wycieczce na Rysy.
Ale tym razem kupiłam, niewinny, wydawałoby się, tylżycki (w niemieckim Edeka) i jak otworzyłam opakowanie, to zapach mnie z nóg zwalił. A smak prawie zabił. Czy tylżycki może mieć różne odmiany, np. bardziej dojrzałe, cze ktoś coś spartaczył i ten ser należy uznać za zepsuty?
Niezależnie od odpowiedzi jest dla mnie niejadalny, w zawiązanym szczelnie worku zlądował w koszu. W kuchni się wietrzy, męża na szczęście nie ma w domu...