Zdrowo jeść

23.05.15, 15:59
Gazeta znowu wrzuciła na jedynkę artykuł o jedzeniu - tym razem z guru od zdrowego żywienia.
Pan mocno kontrowersyjny, z poglądami które wyglądają - tak na oko - na kłębek informacji z neciku, niezweryfikowany, ale modny i 'słuszny'.

Wywiad w związku z tym raczej ciekawostkowy, ale temat żywy. No bo jak właściwie wyrąbywać własną ścieżkę w tym gąszczu?
    • squirk Re: Zdrowo jeść 23.05.15, 16:03
      bene_gesserit napisała:

      > Gazeta znowu wrzuciła na jedynkę artykuł o jedzeniu - tym razem z[url=http://we
      > ekend.gazeta.pl/weekend/1,138262,17872241.html] guru od zdrowego żywienia. [/ur
      > l]
      > Pan mocno kontrowersyjny

      Nooo...trochę ;-))
      "" „zenergetyzować” wodę małym kryształem górskim na pół godziny, a na koniec zrobić kręciołka w tym dzbanie wody " :-)
      Żonę ma przeuroczą.
      :-)
    • tralalumpek Re: Zdrowo jeść 23.05.15, 17:30
      mnie nic do tego na czym kto kase robi, on ma taki sposob na zarobienie pieniedzy a ja nie musze na niego pracowac czyli trele morele i motyli ... w tej jego filozofii
    • znana.jako.ggigus Re: Zdrowo jeść 23.05.15, 17:51
      jeśli ktoś ma alergię na orzechy, to rzeczywiście nie powinien ich jeść. Nobel!
      Mnie nie przekonuje to o mięsie i produktach zwierzęcych. Albo się takie produkty regularnie je, albo wcale. Bo mięso dla wege śmierdzi tak, że nie ma opcji - jak jest na talerzu, to zjem. Podobnie mleko, masło czy sery, np. u mnie w stołówce podają warzywa, smażone na oleju. Na koniec kucharz dodaje masła (kiedyś masło było drogie i się tego nie robiło. Pracowałm jako pomoc kuchenna). Takie warzywa dla mnie jako osoby właściwie nie jedzącej produktów zwierzęcych to tortura - masło nadawało dziwny posmak i po zjedzeniu małej porcji pół dnia byłam ociężała.

      A zdrowe żywienie to wg mnie słuchanie swojego organizmu i jedzenie tego, na co ma się ochotę. O ile to oczywiście nie są ciągle czipsy.
      • autumna Re: Zdrowo jeść 23.05.15, 22:38
        > mięso dla wege śmierdzi tak, że nie ma opcji

        Nie zgodzę się - byłam wegetarianką 20 lat. W połowie ciąży, gdy żelazo mi zaczęło spadać na łeb na szyję, zaczęłam jeść mięso bez żadnego problemu.
        Nawiasem mówiąc, mój mąż jest mięsożerny, ale masła nie też cierpi. Nie ukroi sobie nawet chleba nożem, na którym są śladowe ilości masła.
        • znana.jako.ggigus zaczęłaś jeść mięso na nowo 24.05.15, 14:38
          a nie zjadłaś raz, a potem 3 tyg. nic, Chyba nie zrozumiałaś sensu mojej wypowiedzi.
          Albo się je mięso w miarę regularnie i się przyzwyczaja do zapachu smaku, albo wcale.
          Poza tym potrawy mięsne są dla wege ciężkie, bo żołądek jest nieprzyzwyczajony.
          Wiem co ś o tym, kiedy mnie matki moich koleżanek częstowały dziwnie ciężko smakujcymi zupami warzywnymi. A wtedy jedłam śmietanę i sery.

          Z masłem miałam od lat to samo, co Twój mąż.
          • autumna Re: zaczęłaś jeść mięso na nowo 24.05.15, 21:30
            > Albo się je mięso w miarę regularnie i się przyzwyczaja do zapachu smaku, albo wcale.
            > Poza tym potrawy mięsne są dla wege ciężkie, bo żołądek jest nieprzyzwyczajony.

            Nie musiałam się do niczego na siłę przyzwyczajać, po 20 latach przerwy zaczęłam jeść bez obrzydzenia i bez żadnych kłopotów żołądkowych. Nie ma reguł, każdy organizm jest inny, jednemu po tylu latach będzie śmierdziało i zaszkodzi, innemu nie. Mam znajomą, którą nagle zaczęło ciągnąć do mięsa w drugiej ciąży, choć żaden lekarz jej o to nie piłował.

            Mnie obecnie nadal bliższa, smakowo i ideologicznie, jest dieta wegetariańska, niewielkie ilości mięsa pojawiają się ze względu na upodobania męża.

            A z innej beczki, nie wszystko co bio, eko i wege jest zdrowe. Zależy, co się z tym zrobi. Np. zdrowotność smażonego na głębokim tłuszczu falafela - choćby wszystkie składniki były bez miligrama nawozów i pestycydów - jest dla mnie mocno wątpliwa.
            • squirk Re: zaczęłaś jeść mięso na nowo 24.05.15, 21:54
              autumna napisała:

              Np. zdrowotność smażonego na głębokim tłuszczu falafela - choćby ws
              > zystkie składniki były bez miligrama nawozów i pestycydów - jest dla mnie mocno
              > wątpliwa.

              Przeczytałam właśnie, że porcja to jakieś 300 kcal (same falafele, bez dodatków) - hamburger z mnóstwem mięsa, którego właśnie zjadłam, pewnie ma tyle samo ale bez smażenia w tłuszczu. Daruję sobie na razie, szkoda mi zdrowia, jeśli będzie okazja spróbuję kiedyś tego polecanego przez Złośliwca.
              Wegetarianizm stanowczo nie jest dla mnie, za bardzo kocham mięso.
              :-)
              • znana.jako.ggigus squirk a) falafele nie są 25.05.15, 10:39
                naczelnym, generalnym, flagowym daniem wege.
                b) Dieta wege, jak piszesz nie jest wprawdzie dla Ciebie, ale często o wege piszesz.
                Jeśli czymś ....
            • znana.jako.ggigus do każdego jedzenia, którego się 25.05.15, 10:36
              nie jadlo, trzeba się przyzwyczaić.
              Ja po poście, zaledwie 40 dni i upiłam się prawie że pierwszym kieliszkiem wina, a słodycze, które b. lubię, zawsze po poście smakują mdło.
              Ale to nieważne.
              Ważne że pisałam o tym, że nie da się być wege i bez problemu pojadać mięso. Zmieniają się soki żołądkowe, węch i smak się odzwyczajają. I to mnie irytowało w wywiadzie.
      • squirk Re: Zdrowo jeść 24.05.15, 14:47
        znana.jako.ggigus napisała:

        > jeśli ktoś ma alergię na orzechy, to rzeczywiście nie powinien ich jeść. Nobel!
        > Mnie nie przekonuje to o mięsie i produktach zwierzęcych. Albo się takie produk
        > ty regularnie je, albo wcale. Bo mięso dla wege śmierdzi tak, że nie ma opcji -

        Nie jest to prawda.
        Dwie koleżanki wegetarianki (byłe) mięsa nie jadły ale bez problemu przygotowywały je dla rodziny. Zrezygnowały z diety wege bo źle się na niej czuły, do tego jedna zaszła w ciążę i lekarz przekonał ją żeby jadła mięso dla dobra dziecka - zaczęła je jeść bez problemu i bardzo polubiła.
        Innej koleżance, jeszcze wege (ale łamie się) mięso wręcz pachnie, zwłaszcza z grilla. Kiedyś je jadła, zrezygnowała dla partnera i żeby miec mniej zamieszania przy gotowaniu ale obstawiamy, że wróci do mięsa jeszcze w tym sezonie grillowym bo widać, że się męczy na tej diecie.
        • znana.jako.ggigus zrezygnowały z mięsa, czyli zaczęły je 24.05.15, 14:50
          jeść, przyzwyczaiły się do smaku i aromatu. I o tym piszę.
          Skoro ktożś z czegoś rezygnuje, to NA STAŁE przyzwyczaja się do nowych warunków.
          Dziwny lekarz nb., bo niedouczony. ale to już inna kwestia.
          • znana.jako.ggigus PS a jeśli ktoś jest wege i się łamie - 24.05.15, 14:54
            w miarę regularnie jada mięso, ergo znowu przyzwyczaja się.
            I to nie jest jakaś moja mięsna obsesja. Miałam zimę, kiedy każde wyjście do parku na bieganie było dla mnie czynem bohaterskim i miałam zimę, kiedy REGULARNIE chodziłam biegać, ergo przyzwyczaiłam się.
            A o męczeniu się, łamaniu na diecie wege czyli o doborze słów, a przez to o płynących z tego Twoich osądach pisać nie będę. Już inni zwracali uwagę na Twój osobliwy stosunek do wege. Jak to mówią - jeśli czymś rzygasz, to znaczy że to połknąłeś/łaó.
            • squirk Re: PS a jeśli ktoś jest wege i się łamie - 24.05.15, 15:03
              znana.jako.ggigus napisała:

              Już inni zwracali uwagę na Twój os
              > obliwy stosunek do wege.

              ...tarian, i to wyłącznie oszołomów, agresywnych i agitujących. Sympatycznych, kulturalnych wege z klasą cenię za to, że nie narzucają się ze swoimi przekonaniami, nie są męczący, namolni. Do diety wege nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń i sama ją lubię. Nie lubię oszołomów, radykałów i fanatyków, uważam ich za chorych i potrzebujących pomocy. Dotyczy wszystkich dziedzin życia.
              • znana.jako.ggigus cieszy mnie Twoja deklaracja 24.05.15, 15:07
                tego, co lubisz.
                Wg mnie tutaj nikt nikogo nie agitował (ja pisałam tylko o kwestiii przyzwyczajenia do smaku mięsa, którą opisywały dwie osoby. Przyzwyczajenie rozumiem doskonale, sama tak mam).
                Widocznie musisz zaznaczyć Twój stosunek do agitacji (z Tobie znanych powodów), albo w każdej wypowiedzi wege odczytujesz agitację (z Tobie znanych powodów).

                Jeśli czymś rzygasz, to znaczy że to połknęłaś:)
                • squirk Re: cieszy mnie Twoja deklaracja 24.05.15, 15:14
                  znana.jako.ggigus napisała:

                  > tego, co lubisz.
                  > Wg mnie tutaj nikt nikogo nie agitował

                  ...poza jakąś setką wegetrolli niszczących forum, na szczęście było i minęło.
                  Została pamięć i wstręt do chorego podejścia. I, o czym pisało kilka osób, nagły wzrost apetytu na mięso.

                  > Widocznie musisz zaznaczyć Twój stosunek do agitacji

                  Nie muszę - mogę.

                  (z Tobie znanych powodów),
                  > albo w każdej wypowiedzi wege odczytujesz agitację

                  A o tym nigdzie nie wspomniałam, przeciwnie, pisałam o wege z klasą których szanuję za to, że nie agitują (bo potrafią rozmawiać i nie pchają się z butami w cudze wybory życiowe) - więc zwyczajnie kłamiesz.


                  > Jeśli czymś rzygasz, to znaczy że to połknęłaś:)

                  Człowiek kulturalny użyłby słowa "wymiotujesz". Niepotrzebnie o tym wspominam zresztą :-)
                  • znana.jako.ggigus jako że nikt nikogo nie agitował, 24.05.15, 15:18
                    jednak MUSISZ zaznaczyć Twoje stanowisko, jak już pisałam z Tobie znanych powodów.
                    co do człowieka kulturalnego - rzygać to słowo potoczne. I często jest tak, że takie powiedzonka operują potocznym, bo i mocniejszym słowem.
                    Ale to już kwestia obycia językowego i wyczucia, a niekoniecznie kultury.
                    A obycie i wyczucie nie jest wszystkim dane:)
                    • squirk Re: jako że nikt nikogo nie agitował, 24.05.15, 15:20
                      znana.jako.ggigus napisała:

                      > co do człowieka kulturalnego - rzygać to słowo potoczne

                      Nie obracam się w kręgach, w których jest to słowo potoczne.
                      • znana.jako.ggigus tę kwestię regulują słowniki, a 24.05.15, 15:25
                        a nie kręgi, w których się obracasz:)
                        Kwestie językoznawcze to jednak coś innego.
          • squirk Re: zrezygnowały z mięsa, czyli zaczęły je 24.05.15, 16:39
            Ten "dziwny" lekarz być może uratował dziewczynie i jej dziecku życie, dieta wege ją wykańczała, dosłownie, a jest świetną kucharką, jej mama to szefowa kuchni po technologii żywienia i jakichś kursach dietetycznych, gotowały we dwie. Nigdy w życiu nie czuła się i nie wyglądała gorzej ale uparła się i ciągnęłaby tę dietę, bardzo dla niej szkodliwą i wyniszczającą, gdyby nie ten lekarz. Wróciła do mięsa i do życia, dosłownie, nie ten sam człowiek. Po porodzie próbowała wrócić do wegetarianizmu ale znów czuła się jak ciężko chora. Co ciekawe jej dziecko jest bardzo mięsożerne, obiad bez mięsa nie wchodzi w grę. Na szczęście dziadek ma własną wędzarnię więc jedzą naprawdę świetne wyroby (próbowałam, rewelacja).
            Btw - po 2-3 dniach diety bezmięsnej czuję się okropnie, zrobiłam z ciekawości dwa podejścia kilka lat temu i nigdy więcej nie zrobię, nie zamierzam się beznadziejnie i słabo czuć. Mój organizm, bardzo "prowarzywny", domaga się także mnóstwa mięsa i będzie je dostawał. Wegetarianizm nie jest dla każdego. Jeśli komuś odpowiada niech mu idzie na zdrowie.
            • znana.jako.ggigus wiesz, tylu wege żyje bez problemów 24.05.15, 17:15
              , więc nadal twierdzę, że lekarz był dziwny.
              Chętnie spytałabym, co jadała taka osoba ze straszliwymi problemami, którą uzdrowiło jedzenie mięsa. Ale mówiąc szczerze, z uwagi na grę społeczną, a przede wszystkim na to, że każdy powinien jeść, co lubi i co uważa, nie pytam.
              Natomiast coraz więcej zdrowych wege, wegematek i wegedzieci, wegestaruszków, wegemaratończyków itepe przeczy lekarskim rewelacjom. Tym bardziej że takie rzeczy często mówią lekarze o tradycyjnym, konserwatywnym podejściu do świata, życia i pacjenta.
              Ja sama pamiętam, że jeszcze w latach 90 deklaracja bycia wege u lekarza oznaczała u mnie dodatkowe badania.

              Po 2-3 dniach jakiejkolwiek diety nie można w ogóle nic powiedzieć o sobie, stanie zdrowia, itepe. Nawet jeśli dwa dni nie jesz nic. Dwa dni spożywania alkoholu to byłoby niebezpieczne.

              Niedobry są czymś normalnym, zawsze Ci czegoś tam brakuje. Tak mówi moja lekarka, weganka z podan 20 letnim stażem. I przypadkowo się o tym dowiedziałam.
    • mim_maior Re: Zdrowo jeść 23.05.15, 19:03
      Temat był już parę razy wałkowany, nie sądzę, żeby zabawny osobnik ze wspomnianego artykułu mógł wnieść coś nowego do tej wiecznej dyskusji.
      Dla mnie zdrowo to z umiarem, prosto, lokalnie, sezonowo i możliwie różnorodnie. Od czasu do czasu można sobie sprawić przyjemność jakąś kulinarną ekstrawagancją. Może być wege, może być z mięsem, byle trzymać się pięciu wspomnianych na początku akapitu przymiotników. Choć przyznam, że po wegańskim posiłku czuję się osłabiona i pozbawiona energii przez resztę dnia...
      • znana.jako.ggigus mim_maior, z ciekawości pytam 23.05.15, 20:19
        co wegańskiego ( i ile) zjadłaś, że Cię tak osłabiło?
        • mim_maior Re: mim_maior, z ciekawości pytam 23.05.15, 20:43
          Jeśli to takie ciekawe: koleżanka nakarmiła mnie wegańskim obiadem, były jakieś falafele, bakłażany, kasza z warzywami i różnymi dodatkami, jakieś coś z tofu w sosie. Nawet smaczne, choć dla osoby wszystkożernej raczej takie dziwne w smaku, chude i jałowe, pewnie też za mało doprawione - możliwe, że koleżanka-weganka jest marną kucharką. Po tym obiadku szybko zrobiłam się głodna i słaba, no i musiałam się dożywić własnym, drugim obiadem. A nie jestem przesadnie mięsożerną osobą, niemniej czysto roślinne żywienie nie wydaje się przeznaczone dla mnie.
          Mam też za sobą wegański epizod własny - krótki i przypłacony drobnymi kłopotami zdrowotnymi. Nie wydaje mi się, żeby to była dieta dla wszystkich.
          • znana.jako.ggigus zgadzam się, mnie zajęło 23.05.15, 20:48
            parę miesięcy na przyzwyczajenie się. Na początku weganizmu byłam co 2-3 godz. wściekle głodna:) i ciągle planowałam, co zjem, kiedy nadejdzie kolejna fala gwałtownego głodu. Ale jakoś się przyzwyczaiłam.
            no coż, sama piszesz, że koleżanka być może nie jest dobrą kucharką.
            • mim_maior Re: zgadzam się, mnie zajęło 23.05.15, 22:30
              Raczej zakładam, że jak większość osób jestem po prostu wszystkożerna. Jak świnie, małpy i niedźwiedzie. Przyroda zna takie przypadki.
              A rośliny są z pewnością dobre. Dla roślinożerców.
              • znana.jako.ggigus człowiek ma uklad trawienny 24.05.15, 13:42
                roślinożercy - trawienie ma początek w jamie ustnej, długie jelito itepe.
                Coś przegapiłaś na biologii.
                I jeszcze zwyczajne względy sumienia - kury, żyjące w klatkach na przestrzeni wielkości A-4, zadziobujące się (w Bawarii jest taki mało apetyczny skalndal w baterii kur - zdjęcie - kury w klatkach, a pod łapkami mają zdeptane na płasko zwłoki innej kury), krowy, sztucznie zapładniane, po to aby dawały mleko itepe.
                Tylko tyle i aż tyle.
                • mim_maior Re: człowiek ma uklad trawienny 25.05.15, 14:46
                  Jeśli zamierzasz mnie odsyłać do szkoły, to ten styl rozmowy niekoniecznie mnie interesuje.
                  Poza tym jestem duża i wiem, skąd się bierze mięso. Protekcjonalne traktowanie drugiej strony nie służy dyskusji.
                  • znana.jako.ggigus zwracam Ci uwagę na aspekty 25.05.15, 14:48
                    układu trawiennego człowieka, predestynujące go do roli roślinożercy i zwracam uwagę na to, jaką cenę ma mięso.
                    Jeśli ton Cię uraził, to przepraszam. Nie moja wina jednak, że albo nie pamiętasz ze szkoły paru rzeczy, albo Cię nie nauczono.
          • bene_gesserit Re: mim_maior, z ciekawości pytam 23.05.15, 21:08
            No tak tak, niby tak, ale pomyśl o tych wszystkich histerio-modach, które sie w ciągu ostatniej dekady przetoczyły. Że: margaryna to samo zdrowie, jajka za to - trucizna, uzdrowi cię South Beach i albo Dukan noi oczywiście - że gluten to cichy, skuteczny morderca. Część z tych poglądów (i o wiele więcej) dumnie prezentuje pan z wywiadu. W postaci osobliwej potrawki. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby dorzucił do tego chiromancję i dietę zgodną z ascendentem, bo pewnie cos takiego też istnieje od pierdyliarda lat ;D

            Znam ludzi, którzy przeszli przez to wszystko w poszukiwaniu Idealnego Systemu Żywienia. Nie znaleźli.
            • znana.jako.ggigus mody są i będą 24.05.15, 14:43
              ale chyba nie trzeba im ulegać.
              Jedzenie stało się obsesją, tyle że prawie nikt nie gotuje. U mnie w pracy deklaracja, że codziennie gotruję, wywołała zdziwienie.
              Ale co jest dziwnego w tym, że codziennie poświęcam od 20 do 45 min. czasu na przygotowanie i ok 25 min. na zjedzenie?
              • squirk Re: mody są i będą 24.05.15, 14:59
                znana.jako.ggigus napisała:

                > ale chyba nie trzeba im ulegać.

                Najwyraźniej moda na wegetarianizm jest już chyba przemijająca bo niemal wszyscy znani mi wege zaczęli jeść mięso w ciągu ostatnich 2 lat, nie żartuję. W dzielnicy w której mieszka znajomy splajtowały dwie knajpki wege, w miejscu jednej z nich jest teraz, jak na ironię, rzeźnik, zresztą świetny podobno.
                • znana.jako.ggigus tyle że patrzenie na jakiekolwiek 24.05.15, 15:09
                  zjawisko z perspektywy lokalnej to trochę pomyłka.
                  Liczba wegetarian i co gorsza wegan rośnie, bo rożnie świadomość społeczna, coraz to nowe skandale ujawniają cenę taniego mięsa np.
                  • squirk Re: tyle że patrzenie na jakiekolwiek 24.05.15, 15:19
                    znana.jako.ggigus napisała:

                    > zjawisko z perspektywy lokalnej to trochę pomyłka.
                    > Liczba wegetarian i co gorsza wegan rośnie

                    Ani trochę nie zgadza się to z tym, co obserwuję i z tym, co wiem od znajomych rzeźników - są oblegani, otwierają nowe sklepy. Ludzie są coraz zamożniejsi, stać ich na droższe, lepsze mięso, wymagają i kapryszą. Znów modne są podroby - co bardzo mnie cieszy bo uważam, że z szacunku dla zwierzęcia powinno się zjeść tyle, ile się da, i nie zmarnować niczego co można zjeść.
                    Jeśli masz rację (w co wątpię z wymienionych wyżej powodów) nie martwi mnie to bo mnie nie dotyczy, nie przeszkadza mi cudza dieta (ani jakiekolwiek inne wybory, dietetyczne, religijne itp) jeśli mi się jej nie narzuca, niech sobie wegetarianie i weganie jedzą na zdrowie co zechcą, to ich sprawa. Moi znajomi wracają do jedzenia mięsa, po prostu.
                    • znana.jako.ggigus jak już wspomniałam, patrzenie na 24.05.15, 15:23
                      cokolwiek przez perspektywę lokalną - moi znajomi i rzećnicy w mojej dzielnicy - może zniekształcać całość.
                      Są środowiska konserwatywne, jedzące mięso, bo tak treba i zdrowo. Obracając się w takim środowowisku, można wiele przegapić.
                • bene_gesserit Re: mody są i będą 24.05.15, 15:19
                  W klasie mojej siostrzenicy 1/4 dzieciaków to wege i weganie. W wielu szkołach przystosowuje się stołówkowe menu tak, zeby te dzieciaki miały co jeść. To samo podczas obozów itd.
                  • squirk Re: mody są i będą 24.05.15, 15:24
                    bene_gesserit napisała:

                    > W klasie mojej siostrzenicy 1/4 dzieciaków to wege i weganie. W wielu szkołach
                    > przystosowuje się stołówkowe menu tak, zeby te dzieciaki miały co jeść. To samo
                    > podczas obozów itd.

                    Ciekawa jestem czy po osiągnięciu dorosłości taki młody wege nadal trzyma się diety - jak już opuści dom rodzinny, wyjedzie na studia, będzie musiał sam się żywić. Wydaje mi się, że dużo trudniej jest znaleźć dobrą, tanią knajpkę wege niż jakąś kebabownię, i że wegetarianie w tym wieku mogą rezygnować z diety wege z wygody i braku czasu, muszę popytać znajomych jak to było z nimi, samodzielne życie nie jest z początku łatwe.
                    • znana.jako.ggigus kebanownie, jak ładnie piszesz, 24.05.15, 15:29
                      też oferują dania wege i wegańskie. I to masowo.
                      Bo jest popyt.
                      A poza tym można gotować samemu.
                    • bene_gesserit Re: mody są i będą 24.05.15, 15:41
                      W moim mieście - bez problemu. U mnie knajp wege otwiera się naprawdę dużo, w niektórych dzielnicach nawet w solennych, tradycyjnych miejscach jest karta wege, w każdej kebabowni - opcja z falafelem.
                      • squirk Re: mody są i będą 24.05.15, 15:44
                        bene_gesserit napisała:

                        > W moim mieście - bez problemu. U mnie knajp wege otwiera się naprawdę dużo, w n
                        > iektórych dzielnicach nawet w solennych, tradycyjnych miejscach jest karta wege
                        > , w każdej kebabowni - opcja z falafelem.

                        Zrobiłam lata temu podejście do falafela, paskudztwo straszne, może źle trafiłam, dam mu kiedyś jeszcze jedną szansę.
                        • bene_gesserit Re: mody są i będą 24.05.15, 15:47
                          Daj, musiałaś źle trafić, to jedzenie bogów, jak wszystko z cieciorki :)
                          • squirk Re: mody są i będą 24.05.15, 15:56
                            bene_gesserit napisała:

                            > Daj, musiałaś źle trafić, to jedzenie bogów, jak wszystko z cieciorki :)

                            Właśnie to mi nie pasuje - uwielbiam ciecierzycę, pasta z ciecierzycy, rozmarynu i pieczonego czosnku musi być w lodówce, a falafel jakoś mi nie podszedł. W tygodniu pójdę zrobić drugie podejście.
                            :-)
                            • znana.jako.ggigus podaj przepis, z ciekawosc pytam 24.05.15, 15:59
                              ja wole kupic, bo to masa roboty.
                              Jesli gotujesz cieciorke, to polecam dodanie szczypty sody oczysczonej do namaczania i gotowania. To przyspiesza gotowanie.
                              • squirk Re: podaj przepis, z ciekawosc pytam 24.05.15, 16:06
                                znana.jako.ggigus napisała:

                                > ja wole kupic, bo to masa roboty.

                                Proszę:
                                www.ninawkuchni.pl/2011/03/pasta-do-chleba-z-ciecierzycy-z.html
                                Robię z puszkowanej i ze świeżym rozmarynem, główkę czy dwie czosnku, owinięte alufolią, wrzucam do piekarnika przy pieczeniu czegoś innego, zawsze się do czegoś przyda. Pasta świetna, zwłaszcza na domowym chlebku pita.

                                Polecam też, jesli nie znasz, prażoną ciecierzycę, warto zrobić ze 2-3 wersje smakowe (np. z papryką, curry albo czosnkiem), bardzo uzależniające.
                                • znana.jako.ggigus pytałam o prepis na nieudane falafele 24.05.15, 16:08
                                  ale dzięki za pastę!
                                  • znana.jako.ggigus aromatyzowana rozmarynem oliwa!!! 24.05.15, 16:09
                                    w podanym przepisie przez Ciebie była o tym mowa
                                    rozmaryn trzeba wyjąć po 2 tyg., inaczej pleśnieje i cała robota na nic.
                                  • squirk Re: pytałam o prepis na nieudane falafele 24.05.15, 16:26
                                    znana.jako.ggigus napisała:

                                    > ale dzięki za pastę!

                                    To proste - wystarczy spaprać jakiś przepis. Najwyraźniej udało się to w knajpce, w której falafele jadłam.
                                    W domu nie robiłam i nie zrobię, dam szansę gdzieś w mieście ale generalnie jesteśmy mięsożerni.
                                    • znana.jako.ggigus zrozumiałam, że robiłaś sama 24.05.15, 16:33
                                      Spróbuj w innej knajpce. Najlepiej tam gdzie jedzą konsumenci z krajów, gdzie się jada falafele.
                                      • znana.jako.ggigus a to musiał być straszny falafel, 24.05.15, 17:20
                                        skoro negatywna pamięć o nim przetrwała u Ciebie tyle lat.
                                        Dziwne.
                                        • squirk Re: a to musiał być straszny falafel, 24.05.15, 17:32
                                          znana.jako.ggigus napisała:

                                          > skoro negatywna pamięć o nim przetrwała u Ciebie tyle lat.
                                          > Dziwne.

                                          Mnie nie dziwi że ludzie miewają dobrą pamięć i że pamiętają potrawę którą jedli tylko jeden raz.
                                          • znana.jako.ggigus no wiesz, jadlas raz przed laty 24.05.15, 17:39
                                            zle falafele.
                                            Zapytana nie odpowiedzialas, co bylo w nich zlego - konsystencja, smak, przypalone?? Z duzo przypraw, za malo? Oczywiscie to bylo przed laty, wiec takie szczegoly moga umknac z pamieci. A mimo to nadal wiesz, ze falafele sa niedobre. Tak generalnie.
                                            Mbie akurat to zwisa i powiewa, bo nie jadam ich az tak czesto, ale dziwi mnie Twoje nastawienie. Nie pamietasz dlaczego byly zle, ale wiesz, ze tamte byly zle i juz, wiec dla Ciebie generalnie falafele sa zle.
                                            Ciekawe nastawienie, musze przyznac.
                                            • squirk Re: no wiesz, jadlas raz przed laty 24.05.15, 18:04
                                              znana.jako.ggigus napisała:

                                              A mimo to nadal wiesz, ze falafele sa niedobre. Tak
                                              > generalnie.

                                              Kłamiesz (znów) bo niczego takiego nie pisałam. Napisałam że jadłam raz i było to paskudztwo. Bo było. Ziarniste, mdłe, za bardzo wysuszone. Okropne. I że dam jeszcze jedną szansę mimo złych wspomnień. Nigdzie nie pisałam że wszystkie, wszędzie są złe. Sprawdziłam i wiem, co napisałam.

                                              > Mbie akurat to zwisa i powiewa

                                              Dama z klasą wychodzi z ciebie na każdym kroku.

                                              , bo nie jadam ich az tak czesto, ale dziwi mnie
                                              > Twoje nastawienie. Nie pamietasz dlaczego byly zle, ale wiesz, ze tamte byly zl
                                              > e i juz, wiec dla Ciebie generalnie falafele sa zle.

                                              Widzisz jakieś bzdury których inni nie widzą, kłamiesz, manipulujesz, próbujesz ludziom wmawiać że napisali coś, co nawet im do głowy nie przyszło, dorzucasz jakieś brednie o drożdżach zabijanych chemią z rąk - fantastyczna "reklama" wegetarianizmu. Naprawdę nie dziwi mnie to, jak traktują cię forumowicze. Starannie na to pracujesz.
                                              Dla mnie eot, znów szkoda mi na ciebie czasu. Rozmowa z tobą jest jak rąbanie betonu - nie ma absolutnie żadnego sensu.
                                              • znana.jako.ggigus nie kłamię, przecież pisalaś o Twoim jednym 24.05.15, 18:10
                                                podejściu do falafela.
                                                Naprawdę nie pamiętasz, co pisałaś?
                                                Przykro mi.
                                                A co do kwestii bycia damą - nie jesteś forumową sędziną. To zresztą nieważne, czy się jest damą (pomijam definicję bycia damą), byle nie pisać obraźliwie, a tego nie robię.
                                                Ty natomiast zarzucasz mi kłamstwo i manipulacje, których nie popełniłam.
                                                Oto cytaty z Twoich postów:

                                                Zrobiłam lata temu podejście do falafela, paskudztwo straszne, może źle trafiłam, dam mu kiedyś jeszcze jedną szansę.

                                                To proste - wystarczy spaprać jakiś przepis. Najwyraźniej udało się to w knajpce, w której falafele jadłam.

                                                W domu nie robiłam i nie zrobię, dam szansę gdzieś w mieście

                                                Mnie nie dziwi że ludzie miewają dobrą pamięć i że pamiętają potrawę którą jedli tylko jeden raz.

                                                a falafel jakoś mi nie podszedł
                                              • znana.jako.ggigus PS o drożdach zabijanych chemią 24.05.15, 18:14
                                                z rąk nie pisałam.
                                                Podałam, co w tej kwestii pamiętam. Tak to już jest, że każdy ma indywidualny skład (odczyn?) skóry i jak wyczytałam, są ludzie, których skład skóry hamuje (a nie zabija, jak pisała bene) rozwój drożdży. W osobnym wątku podawałam szczegóły, dotyczące tej notki i nie pisałam o chemii. Nie odniosłaś się do nich ani słowem.
                                              • zlosliwiec.zlosliwiec Re: no wiesz, jadlas raz przed laty 24.05.15, 18:18
                                                Proponuję falafele w The Cedar Tree, najlepiej w zestawie Vegetarian Mezze. Nie zdarzyło im się jeszcze ich przefrytować.
                                                • znana.jako.ggigus co znaczy przefrytować? 24.05.15, 18:24

                                                  • zlosliwiec.zlosliwiec Re: co znaczy przefrytować? 24.05.15, 19:00
                                                    Zbyt długo obrabiać we fryturze, albo w zbyt gorącej fryturze.
                                                  • znana.jako.ggigus czyli pracujesz tam? 24.05.15, 19:04
                                                  • zlosliwiec.zlosliwiec Re: czyli pracujesz tam? 24.05.15, 19:16
                                                    What makes you think that?
                                                  • znana.jako.ggigus ah moja pomylka 24.05.15, 19:21
                                                    odczytalam:
                                                    Nie zdarzyło MI się jeszcze ich przefrytować.
                                                    Stąd mój entuzjazm.

                                                    BTW slowa frytować nie ma w jęz. polskim.
                                                    Produkt zbyt długo smażony w tluszczu jest nasiąknięty tluszczem, a produkt smażony w tłuszczu o zbyt wysokiej temp. jest zwyczajnie przypalony.
                                                    No chyba że językoznawcy zmienili w międzyczasie normy.
                                                  • zlosliwiec.zlosliwiec Re: ah moja pomylka 24.05.15, 19:29
                                                    I dlatego językoznawcy powinni trzymać się z dala od frytownicy. ;o)
                                                  • znana.jako.ggigus niekoniecznie 24.05.15, 19:30
                                                    Bo słowa na opisywane przez Ciebie zjawiska istnieją.
                                                • squirk Re: no wiesz, jadlas raz przed laty 24.05.15, 18:48
                                                  zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

                                                  > Proponuję falafele w The Cedar Tree, najlepiej w zestawie Vegetarian Mezze. Nie
                                                  > zdarzyło im się jeszcze ich przefrytować.

                                                  Dzięki, może się skuszę ale nieprędko, mam chwilowo wielki wstręt do wszystkiego, co wegetariańskie, dziś idę na wielkiego hamburgera do pubu a jutro zrobię spore spustoszenie u rzeźnika.
                                                  :-)
                                                  • znana.jako.ggigus ależ dlaczego??? 24.05.15, 18:49
                                                    przecież ostatnio złego falafela zjadłaś prze laty!
                  • znana.jako.ggigus do bene - wege moda 24.05.15, 15:27
                    oczywiście!
                    I jakoś się polepsza. Przed paroma laty było już codziennie dane wegańskie w stołówkach monachijskiej polibudy (TU Muenchen). A jak wiadomo, polibudy to nie jest miejsce, gdzie się uczą ludzie trendy. Wówczas to było często walnięta porcja warzyw z mrożonki, trocję przypraw i ryż.
                    Po paru latach miałam okazję tam częściej bywać i jedzenie wegańskie codziennie nadal jest i jakość poprawiła się niesamowicie.
                    • bene_gesserit Re: do bene - wege moda 24.05.15, 15:45
                      To nie jest moda, tylko fakt, ze rośnie drugie pokolenie. Takie, które najczęściej nigdy w życiu nie jadło szyneczki i ma z nią związane dość obrzydliwe skojarzenia i etyczne, i kulinarne ('śmierdzi'). Dla siostrzenicy - rozmawiałyśmy niedawno o tym nad ruskimi - jedzenie mięsa jest nie tylko niemoralne (o tym raczej nie mówi), ale po prostu dziwne. Kiedy ktoś ją próbuje 'nawrócić' dla niej wygląda to tak, jakby ją próbował namówić do jedzenia tapicerki czy płyty wiórowej. Mięsa sie po prostu nie je.
                      • squirk Re: do bene - wege moda 24.05.15, 15:54
                        bene_gesserit napisała:

                        > To nie jest moda, tylko fakt, ze rośnie drugie pokolenie.

                        Co komu pasuje, niech idzie na zdrowie i nie jest narzucane innym :-)
                        Znajoma wprowadziła do diety tydzień wege w każdym miesiącu, na razie idzie jej kiepsko i mąż bardzo narzeka że niesmaczne (koleżanka świetnie gotuje, po prostu nie ma szczęścia do przepisów chyba), że głodny, ona też głodna (co rozumiem bo sama po wegeposiłku jestem głodna bardzo szybko)...Obiecałam, przed chwilą dosłownie, wyszukać dla niej jakieś naprawdę sycące potrawy wegetariańskie, popatrzę na foodgawker bo koleżanka nie zna angielskiego. Zdaje się, że czeka mnie trochę tłumaczenia.
                        :-)
                        • znana.jako.ggigus nikt nikomu niczego nie narzuca 24.05.15, 16:00

                        • bene_gesserit Re: do bene - wege moda 24.05.15, 16:29
                          Ruskie jej poleć, po ruskich każdy szczęśliwy :)
                          Albo chana masala.
                          • znana.jako.ggigus ruskie to wiele roboty 24.05.15, 16:31

                          • squirk Re: do bene - wege moda 24.05.15, 16:45
                            bene_gesserit napisała:

                            > Ruskie jej poleć, po ruskich każdy szczęśliwy :)

                            Polecę, zrobi na pewno, nie jest leniwa, chętnie gotuje. Mam nadzieję, że mąż się naje wreszcie, to jest człowiek który potrafi iść zrobić piętrową kanapkę po wielkiej porcji aloo gobi, nie uwierzyłabym gdybym nie widziała, zjadł 3x tyle, co ja i był głodny bo "bez mięsa to nie jedzenie" oraz "nie jest królikiem żeby jeść trawę". Coś mi mówi, że długo te tygodnie wege nie potrwają przy jego podejściu, no ale obiecał i walczy z tęsknotą za mięsem.

                            > Albo chana masala.

                            Bardzo lubię, Filozofia Smaku ma dobry przepis :-), też podrzucę, dziękuję.
                            • znana.jako.ggigus taka osoba ma odpowiednie podejście 24.05.15, 17:06
                              do sprawy.
                              To gra społeczna.
                              Trudno takich ludzi przekonań do kuchni wege, bo jeśli ktoś się nie naje bez mięsa, to się nie naje i już.
                              Tyle śe kwestia bycia najedzonym ma niewiele wspólnego ztym, co się je, a jaki się ma poziom cukru we krwi.
                          • roseanne Re: do bene - wege moda 25.05.15, 00:35
                            jak mozesz? !

                            :-)
                      • znana.jako.ggigus dobrze wiedzieć! 24.05.15, 16:02
                        oczywiście to widać nie tylko w stołówce polibudy. Każdy sklep ma wiele gotowców wege i wegańakich, nie byłoby ich bez popytu.
                • amused.to.death Re: mody są i będą 25.05.15, 14:14
                  > Najwyraźniej moda na wegetarianizm jest już chyba przemijająca bo niemal wszysc
                  > y znani mi wege zaczęli jeść mięso w ciągu ostatnich 2 lat, nie żartuję.

                  Ja mam zupełnie odmienne obserwacje - coraz więcej osób przestaje jeść mięso - przy czym nie stają się od razu weganami czy wegatarianami - raczej są to takie osoby jak pan z wywiadu - mięso jedzą raz na dwa czy trzy tygodnie - sama tak robię.
                  Łączy się to trochę z modą na wszystko eko etc - sklepowe kurczaki do takich nie należą, więc niektórzy przestają jeść. To tak w uproszczeniu.
    • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Zdrowo jeść 24.05.15, 10:58
      Gazecie się powoli zaczynają kończyć pomysły na weekendowe atrykuły o jedzeniu. Proponuję niezabawem przeprowadzić wywiad zbiorowy z uczestnikami FK. Kto wie, może będzie ciekawszy od wynurzeń fizjologa przewodu pokarmowego? Tylko ze zdjęciami będzie ubożej. No i kto zapłaci portalowi?

      > No bo jak właściwie wyrąbywać własną ścieżkę w tym gąszczu?

      O to bym się nie martwił. Wystarczy iść do przodu i szlak się wytycza za plecami, tak sam z siebie.
    • bene_gesserit Re: Zdrowo jeść 24.05.15, 12:14
      Któryś z naczelnych przeczytał w końcu ten tekst, bo zniknął z jedynki, co się do tej pory w 'Weekendzie' nie zdarzyło. No proszę.
      • znana.jako.ggigus a przepis na uzdrowienie wody??? 24.05.15, 15:14

        • bene_gesserit Re: a przepis na uzdrowienie wody??? 24.05.15, 15:16
          O pamieci wody można, na otarcie łez, poczytać w necie. He he he.
    • mim_maior Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 14:50
      Swoją drogą to jakieś dziwactwo - co temat o zdrowym żywieniu, to zaraz zawłaszczony przez ewangelizatorów wege. I te niekończące się dyskusje wciąż o tym samym... Chyba czas zrezygnować z forum Kuchnia.
      • znana.jako.ggigus w tym wątku nikt nikogo na nic nie nawraca 25.05.15, 14:52
        dlaczego każda wypowiedź ze strony wege, czy to o cehach układu trawiennego czy o powrocie do jedzenia mięsa, jest odbierana jako agitacja?
        Czy wege nie ma prawa do głosu na tym forum, jak tu już wiele osób pisało?
      • squirk Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 15:03
        mim_maior napisała:

        > Swoją drogą to jakieś dziwactwo - co temat o zdrowym żywieniu, to zaraz zawłasz
        > czony przez ewangelizatorów wege. I te niekończące się dyskusje wciąż o tym sam
        > ym... Chyba czas zrezygnować z forum Kuchnia.

        ...aaaalbo zasilić KF nickiem ewangelizatora, polecam jeśli ktoś nie ma ochoty wpadać na czyjeś wypowiedzi nawet przypadkiem.
        A potem na hamburgera! :-)
        • znana.jako.ggigus dlaczego co druga wypowiedź frakcji 25.05.15, 15:07
          mięsnej zawiera elementy antywege? Kto kogo ewangelizuje, kto uparcie pisze o jedzeniu mięsa, masowym exodusie wegetarian....
        • mim_maior Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 15:57
          Z paroma osobami tak zrobiłam, ale inne z kolei piszą całkiem do sensu w sprawach kulinarnych, o ile nie wskoczą na swojego konika... Trudno, spróbuję po prostu asertywnie odpuszczać sobie czytanie wątków zdominowanych przez wegeideologię.
          Zawsze jestem za wolnością demonstrowania swoich poglądów, ale na forum kuchnia czuję się czasem molestowana przez roślinożerców... Napisz człowieku, że tobie mięso służy, to zaraz zaczynają wypytywać, czy aby na pewno wiesz wystarczająco dużo o wegeżyciu, czy na pewno dobrze rozumiesz, skąd się bierze mięso, czy aby NA PEWNO nie jesteś wszystkożercą przez pomyłkę lub niedoinformowanie... Jak żyć?
          • znana.jako.ggigus nieprawda 25.05.15, 16:08
            To ja entą ilość postów tłumaczyłam, pisząc o stałym powrocie do spożywania mięsa i o spożywaniu go jako wege od czasu do czasu.
            I cała dykusja zaczęła się, kiedy zwróciłam ja w tym wywiadzie na ten aspekt wypowiedzi.
            I zaraz się zaczęły opowieści o masowym exodusie wege, o braku żelaza.
            Nie wiem dlaczego wystarczy wspomnieć, że się jest wege, a tu zaraz co drugi post o nachalnej propagandzie.
            Wystarczy napisać, jaka jest moralna cena mięsa, to zaraz oburzenie.
            Jak ktoś je mięso, niech to robi, ale niech pamięta, z czym to się wiąże.
            Może nie powinnam była na tę sprzeczność - wg mnie - zwracać uwagi, ale nie widzę powodu, aby na PUBLICZNYM forum nie zabierać głosu, abym nie została uznana za nachalną propagatorkę idei wege.
          • squirk Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 16:19
            mim_maior napisała:

            Jak
            > żyć?

            Po swojemu, ignorując ludzi którzy niczego wartościowego w nasze życie nie wnoszą bo irytowanie się to karanie siebie za to, co robią/mówią inni. Jeść co się lubi i czego się organizm domaga. Mój domaga się mięsa i nie przyznam się nawet ile go właśnie zamówiłam. Pora na kolejną kolację ze znajomymi, oby byli głodni.
            :-)
            • znana.jako.ggigus mim_maior, masz ewangelizację 25.05.15, 16:22
              cytat:
              Mój domaga się mięsa i nie przyznam się nawet ile go właśnie zamówiłam.
              • znana.jako.ggigus i jeszcze: 25.05.15, 16:27
                Innej koleżance, jeszcze wege (ale łamie się) mięso wręcz pachnie, zwłaszcza z grilla. Kiedyś je jadła, zrezygnowała dla partnera i żeby miec mniej zamieszania przy gotowaniu ale obstawiamy, że wróci do mięsa jeszcze w tym sezonie grillowym bo widać, że się męczy na tej diecie.
      • zlosliwiec.zlosliwiec Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 15:49
        Ewangelizatorzy? Nie na wyrost to pluralis maiestatis?
        • squirk Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 16:53
          zlosliwiec.zlosliwiec napisał:

          > Ewangelizatorzy? Nie na wyrost to pluralis maiestatis?

          Inne nasuwające się określenia są obraźliwe a przecież nie każdy wege to zaślepiony fanatyk, przeważająca większość to przecież zwyczajni, zdrowi, zadowoleni ze swojej diety ludzie. Mam znajomą wegetariankę, nigdy w życiu ani słowem nie próbowała mnie "nawracać", nie mówi w kółko o tym, co je i co powinni jeść inni, nie jest zafiksowana, zaślepiona, to przemiła dziewczyna, bardzo ją lubię i podłapałam od niej kilka przepisów. Wspólne posiłki są przyjemnością.
          :-)
          • znana.jako.ggigus czy to ta sama znajoma? 25.05.15, 17:03
            ta, o której pisałaś:
            Innej koleżance, jeszcze wege (ale łamie się) mięso wręcz pachnie, zwłaszcza z grilla. Kiedyś je jadła, zrezygnowała dla partnera i żeby miec mniej zamieszania przy gotowaniu ale obstawiamy, że wróci do mięsa jeszcze w tym sezonie grillowym bo widać, że się męczy na tej diecie.

            Bo przecież Twoi znajomi wege rezygnują z diety wege. Tak przypomnę pisałaś. Czyli albo znasz jednak przynajmniej jedną wege, która z uśmiechem i bez nawracania nie je mięsa. Ale czy Twoja znajoma jest konfrontowana z Twoimi wypowiedziami, jak np:


            Cytaty:

            Wegetarianizm stanowczo nie jest dla mnie, za bardzo kocham mięso.

            (...) dieta wege ją wykańczała, dosłownie, a jest świetną kucharką, jej mama to szefowa kuchni po technologii żywienia i jakichś kursach dietetycznych, gotowały we dwie. Nigdy w życiu nie czuła się i nie wyglądała gorzej ale uparła się i ciągnęłaby tę dietę, bardzo dla niej szkodliwą i wyniszczającą(...(. Wróciła do mięsa i do życia, dosłownie, nie ten sam człowiek. Po porodzie próbowała wrócić do wegetarianizmu ale znów czuła się jak ciężko chora. Co ciekawe jej dziecko jest bardzo mięsożerne, obiad bez mięsa nie wchodzi w grę. Na szczęście dziadek ma własną wędzarnię więc jedzą naprawdę świetne wyroby (próbowałam, rewelacja).
            Btw - po 2-3 dniach diety bezmięsnej czuję się okropnie, zrobiłam z ciekawości dwa podejścia kilka lat temu i nigdy więcej nie zrobię, nie zamierzam się beznadziejnie i słabo czuć. Mój organizm, bardzo "prowarzywny", domaga się także mnóstwa mięsa i będzie je dostawał.

            Najwyraźniej moda na wegetarianizm jest już chyba przemijająca bo niemal wszyscy znani mi wege zaczęli jeść mięso w ciągu ostatnich 2 lat, nie żartuję. W dzielnicy w której mieszka znajomy splajtowały dwie knajpki wege, w miejscu jednej z nich jest teraz, jak na ironię, rzeźnik, zresztą świetny podobno.

            (...) co wiem od znajomych rzeźników - są oblegani, otwierają nowe sklepy. Ludzie są coraz zamożniejsi, stać ich na droższe, lepsze mięso, wymagają i kapryszą.

            Znajoma wprowadziła do diety tydzień wege w każdym miesiącu, na razie idzie jej kiepsko i mąż bardzo narzeka że niesmaczne (koleżanka świetnie gotuje, po prostu nie ma szczęścia do przepisów chyba), że głodny, ona też głodna (co rozumiem bo sama po wegeposiłku jestem głodna bardzo szybko).

            Coś mi mówi, że długo te tygodnie wege nie potrwają przy jego podejściu, no ale obiecał i walczy z tęsknotą za mięsem.
            • znana.jako.ggigus PS squirk, w tym wątku nikt Cię do 25.05.15, 17:06
              bycia wege NIE namawiał. To w kontekście Twego oświadczenia, że wegetarianizm nie jest dla Ciebie.
              To oczywiście szalenie ważne, co jest dla Ciebie (bez ironii to piszę), ale że odbierasz każdą wypowiedź frakcji wege jako propagandę, to uprzejmie przypominam Twoje płomienne deklaracje.
              • znana.jako.ggigus squirk, a jednak dręczą mnie pytania 25.05.15, 17:21
                Dlaczego wszytskie wegeposiłki są niesmaczne?
                Nawet te przygotowane przez specjalistkę z wykształceniem i po kursach?
                Najczęściej można zanalizować, dlaczego coś jest niesmaczne, za mało przypraw, za długo gotowane. Dlaczego w przypadku posiłków wege nie mogą opisywani przez Ciebie znajomi wykonać tej operacji myślowej?
                Dlaczego niejedzenie mięsa to tylko ciężka, mozolna walka z samym/samą sobą?
                Nie chcę uprawiać wegepropagandy, ale zebrawszy Twoje cytaty, siedzę, czytam, myślę, no to pytam.
                • zlosliwiec.zlosliwiec Re: squirk, a jednak dręczą mnie pytania 25.05.15, 18:20
                  To może nie zadręczaj się takimi pytaniami, tylko wrzuć do Galerii Potraw jakieś smaczne i treściwe propozycje i niewykluczone, że ślinka pocieknie smakoszom, niezależnie od ich postwy moralnej w stosunku do żywności, a kiepsko pichcący wegetarianie się podciągną.
                  • znana.jako.ggigus dyspozycje wydawaj swojemu chomikowi 25.05.15, 23:08
                    albo swince morskiej.
                    Nie moje, niestety.
    • Gość: Magdalena Re: Zdrowo jeść IP: *.Red-88-12-71.dynamicIP.rima-tde.net 25.05.15, 16:27
      Nudna dyskusja. Szczególnie w odniesieniu do dyskusji miedzy "bene" ... (kwadratowa mentalnosc) i "squirk" (logiczna).

      Co do "Zdrowo jesc" ... poczytajcie Pañstwo (szczególnie "las cotorras") Tutaj
      Nie ma nic lepszego (dodajac wszystkie "fiestas" jako "deser" do zycia).
      W przypadku "polskich" watpliwosci co do zdrowego jedenia, proponuje skonsultowac temat z "Radio Maria". Jestem pewna, ze stworzy sie nowa moda.
      Zenujace.
      • squirk Re: Zdrowo jeść 25.05.15, 16:45
        Gość portalu: Magdalena napisał(a):

        Jestem pewna, ze stworzy sie nowa moda.

        "Pewien", Januszu. Mężczyzna (nawet udający kobietę) pisze o sobie "jestem pewien".
        • Gość: Magdalena Re: Zdrowo jeść IP: *.Red-88-12-71.dynamicIP.rima-tde.net 25.05.15, 17:06
          W razie watpliwosci o "Zdrowo jesc" skonsultowac a tym Panem Ponoc to autorytet.
          Verguenza.
          P.D. "Squirk" ... besos.

Pełna wersja