posenerka
04.07.15, 11:01
A jakże by inaczej, będzie o obierkach. ;)
Szparagi się już skończyły, mogę zrobić podsumowanie.
Gdy napisałam o wykorzystaniu obierek na sosy lub zupy spotkałam się z krytyką:
- skąpstwo
- ryzyko gorzkiego smaku.
Szparagi gościły na moim stole co najmniej kilka razy w tygodniu. Lubimy, możliwości wykorzystania dużo a dodatkowo w Poznaniu są zwyczajnie tanie.
Takie cienkie na zupę (wcale nie przebarwione ale cienkie, nie nadające się do obierania) były już od 1zł. Pęczek, czyli mw pół kilo.
Dużo szparagów obrałam, dużo obierek wykorzystałam, mnóstwo zup zrobiłam (tradycja, dla rodziny, znajomych, weki, zamrażarki).
I ani jedna zupa nie wyszła gorzka.
Naprawdę spokojnie obierki można zużyć. :) A nawet jeśli ktoś będzie miał pecha to i tak straci grosze, przynajmniej w porównaniu do obiadów naszych polityków u Sowy. ;)
Zarzut skąpstwa pominę milczeniem. Bo u nas to się nazywa zwyczajnie gospodarnością. ;)