powidłuje:)

15.09.04, 22:07
Nadeszła ta chwila
Ręce już okropne od wyciągania pestek z 20kg
Sliwki pyrkają troche w piekarniku troche na gazie, głównie w piekarniku,
większość sensownych naczyń zajęta
Pachnie śliwkowo kwaskowo, juz coraz bardziej powidłowo
Ciekawe czy w tym roku uda mi sie skitrać chociaż jeden mały słoiczek do
wiosny.......
    • Gość: Pichciarz Zdało by się IP: *.proxy.aol.com 15.09.04, 22:23
      www.cooking.com/products/shprodde.asp?SKU=217433
      I taki prosty. Mam taki wschodnio-niemieckiej produkcji, warto się za czymś
      takim rozejrzeć bo działa.
      www.appliances.com/x0x2742x2442/4270/Large.html
      • babazgaga Re: Zdało by się 15.09.04, 22:27
        Aaaaa tam, sliwki były duże i dojrzałe, pesteczki odchodziły jak złoto, więc
        lepiej było ciach nozykiem i śliwka już do garnuszka bez pestki.
        Wisienki to tylko drylownicą, bo cierpliwości nie mam, chociaż zdarzyło mi się
        parę razy spinaczem biurowym, jak gumki do drylowaczki się zużyły
    • barba50 Re: powidłuje:) 15.09.04, 22:32
      Nie śmiej się - co to znaczy "pyrkają w piekarniku"? Zrobiłam niewielką porcję,
      ale tradycyjnie w garnku. A mam w planie w łykend jeszcze trochę popowidłować...

      Pozdrawiam
      Barbara
      • Gość: sliwa Re: powidłuje:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.04, 22:41
        Dwa garnki przypalone, buuuu
        pisz tu szybko JAK W PIEKARNIKU
        czas i temperatura jaka
        czy odkryte , czy nie?
        czy w " gesiowce" moge zrobic???
        czekam i pozdrawiam
    • adli Re: powidłuje:) 15.09.04, 22:40
      Oj,mnie też nie widać zza śliwek,a ilości nie zliczę,bo z własnych drzewek.
      Do pestkowania używam automatu złożonego z rąk męża i syna,a ręce chronię
      (dopiero od dwóch dni)przy pomocy rękawiczek z apteki.Brakuje mi miejsca na
      kuchni.Coś słyszałam o piekarniku, ale w czym? przykryte? mieszać?
      Jak Ty to robisz??
      • babazgaga Re: powidłuje:) 15.09.04, 23:01
        Babcia moja robila tak, ze śliwki bez pestek do gara wielkiego, i do piekarnika
        na jakies 120-150 stopni, aż się ich zrobi o połowę mniej. Ja nie mam aż takiego
        wielkiego gara, więc opracowałam własną technologię. Najpierw podgotowuję w
        rodlu teflonowym na wierzchu (teraz - w rondlu i na głebokiej patelni - no i tu
        niestety obowiązuje mieszanie), jak się ich zrobi trochę mniej i przede
        wszystkim się rozgotują, to bach do gara i do piekarnika, a do rondelka następna
        porcja, itede, itepe.
        Garnek w piekarniku bez przykrywki (bo przeciez musi odparowac), na jakies 130
        stopni, mieszać trzeba wcale nie za często (raz na pół godziny wystarczy), ale
        doglębnie, no i trzeba uważać żeby nie upaprać brzegu garnka nad powidłami, bo
        się lubi przychwytywać. W zeszłym roku powidłowałam na termowentylatorze, ale
        wtedy właśnie ten brzeg się przypalał, teraz normalnie na grzałce od dołu, i
        jest lepiej. No i co najważniejsze - powidłuje dniami i nocami, tzn. dniami
        powidłuje, a nocami powidła stygną, i następnego dnia znowu odpalam piekarnik.
        Ten etap stygnięcia jest zdecydowanie zasadniczy. Z tym piekarnikiem jest o tyle
        fajno, ze wstaje sobie rano, włączam piekarniczek na jakis czas, wychodzę do
        pracy to wyłączam, a powidełka dochodzą do siebie.
        • adli Re: powidłuje:) 15.09.04, 23:08
          Dzięki
          Jutro zaczynam od piekarnika
    • Gość: ampolion Re: Jaki garnek? IP: *.proxy.aol.com 15.09.04, 23:15
      Coś chodzi mi po głowie, że najlepszy to kamienny lub ceramiczny. Ktoś wie?
    • Gość: Pichciarz Re: powidłuje:) IP: *.proxy.aol.com 15.09.04, 23:20
      Jeszcze coś:
      Przecież powidła się smaży, a nie piecze, więc skąd to wsadzanie do pieca?
      • babazgaga Re: powidłuje:) 16.09.04, 08:44
        A stąd, że w piekarniku na niskiej dośc temperaturze na dolnej grzałce efekt
        jest ten sam, ale przypalić jest dużo trudniej. W zasadzie to smażenie na
        wierzchu to przeciez nie jest też typowe smazenie na tluszczu, tylko powolne
        odparowywanie na malym gazie....
        Zreszta, babcia tak robili, a jak babcia robili, to nie ma że to tamto. Zresztą
        ja też tak robie od jakiegoś czasu:)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja