Żywienie dzieci

10.09.15, 12:54
Jak Wam się podobają zmiany, jakie wprowadzono w zbiorowym żywieniu w przedszkolach i szkołach? Nie pytam o to, czy w szkolnym sklepiku powinni sprzedawać chipsy i batoniki, ale o to, czy powinni podawać dzieciom np. ziemniaki ugotowane bez odrobiny soli.
    • aqua48 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 14:11
      Ale zmiany nie polegają na tym aby gotować zupy, ziemniaki i mięso bez soli, ale na tym aby tej soli w solniczce na stoły nie podawać, żeby dzieci sobie nie dosalały gotowych już potraw. I tak, ograniczenie soli jest dobre.
      • mhr2 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 14:22
        aqua48 napisała:

        >, al
        > e na tym aby tej soli w solniczce na stoły nie podawać,

        tego nie widziałam od 20 lat, skad wy to macie?
      • matylda1001 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 15:18
        aqua48 napisała:

        > Ale zmiany nie polegają na tym aby gotować zupy, ziemniaki i mięso bez soli<

        Ależ właśnie na tym ma to polegać. Córka była wczoraj na zebraniu w przedszkolu i wyjaśniali jak to ma być. Na przykład jeżeli podadzą na śniadanie chleb, który jak wiadomo zawiera sól, do tego jakąś wędlinę czy żółty ser, to do obiadu już soli dodać nie wolno, więc ziemniaki/makaron/ryż/kasza a także mięso MUSZĄ być ugotowane bez soli. Podobnie ze smażonym, które mogą podać tylko raz w tygodniu, więc jeśli w poniedziałek na śniadanie będzie jajecznica, to do końca tygodnia nie usmażą dzieciom nawet kotleta mielonego na obiad. Cukru w ogóle nie wolno będzie używać, w ostateczności tylko miód. O takich rzeczach jak przyprawy na stole to nawet nie wspominali, bo tego przecież i tak nie było w przedszkolach. Kilkudniowe doświadczenie pokazało, że dzieciaki w ogóle tego nie chcą jeść i trudno się dziwić bo to niezjadliwe. Przychodzą do domu głodne i rzucają się na domowe jedzenie, a dyrektorka przedszkola powiedziała, że chyba przyjdzie jej świnkę kupić, żeby to jedzenie jakoś spożytkować.
        • Gość: Magdalena Re: Żywienie dzieci IP: *.Red-79-150-60.dynamicIP.rima-tde.net 10.09.15, 15:45
          Sól i cukier to dwie substancje (iale truczny) które przesadzaja zdrowie. Wszyscy lekarze maja takie zdanie bedac swiadkami chrób swoich pacjentów (mnóstwo).
          Wydaje mi sie WSPANIALY pomysl i inicjatywa polskich wladz zdrowotnych. Wydaje sie byc pionierska jesli nie jedyna na Swiecie. Wyrazy uznania za inicjatywe i odwage ustawodawcza. Moim zdaniem, genialne.
          Inny problem to "kontrasty" miedzy forma zywienia w szkolach czy przedszkolach (tej nowej) i ... tej w domu. Aby program byl realizowalny i skuteczny, zywienie domowe powinno (musi) sie dostosowac.
          Rodzice!!! ... mniej soli i cukru w domu. Wyjdzie to na zdrowie wszym dzieciom (tez wam).
          To tylko kwestia czasu. Jesli dzieciaki nie akceptuja nowego jedzenia i "... rzucają się na domowe jedzenie", oznacza, ze to domowe nie jest zdrowe.
          Magi.
          • matylda1001 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 22:49
            Gość portalu: Magdalena napisał(a):

            >pomysl i inicjatywa polskich wladz zdrowotnych. Wydaje sie byc pionierska jesli nie jedyna na Swiecie<

            O! tak... Polak myśli długo, ale jak już coś wymyśli, to na pewno zadziwi cały świat :)
        • aqua48 Zmiany są rozsądne 11.09.15, 13:54
          matylda1001 napisała:

          > aqua48 napisała:
          >
          > > Ale zmiany nie polegają na tym aby gotować zupy, ziemniaki i mięso bez s
          > oli<
          >
          > Ależ właśnie na tym ma to polegać.
          > Na przykład jeżeli podadzą na śniadanie chleb, któ
          > ry jak wiadomo zawiera sól, do tego jakąś wędlinę czy żółty ser, to do obiadu j
          > uż soli dodać nie wolno, więc ziemniaki/makaron/ryż/kasza a także mięso MUSZĄ b
          > yć ugotowane bez soli. Podobnie ze smażonym, które mogą podać tylko raz w tygod
          > niu, więc jeśli w poniedziałek na śniadanie będzie jajecznica, to do końca tygo
          > dnia nie usmażą dzieciom nawet kotleta mielonego na obiad.

          Czyli jednak się mylisz, wolno solić, ale nie wolno podawać wielu solonych potraw w ciągu dnia. Można wybrać solone ziemniaki i zrezygnować z kanapek ze słonym żółtym serem i mocno słoną wędliną. A zamiast tego podać kanapkę z białym serem, pomidorem, ogórkiem i ziołami. Małe dzieci również nie potrzebują wcale do szczęścia smażonych kotlecików mielonych. Mogą mieć je smacznie i zdrowo ugotowane w wywarze, na parze, lub upieczone w piekarniku.
          Kwestia zmiany przyzwyczajeń kulinarnych i lżejszego gotowania, a nie problem podawania niesolonych ziemniaków...
          • mhr2 Re: Zmiany są rozsądne 11.09.15, 14:11
            aqua48 napisała:

            > aqua48 napisała:

            > Małe dzieci również nie potrzebują wcale do
            > szczęścia smażonych kotlecików mielonych.

            chcesz cos nowego, moze kuchnia dla rodziców co podac dziecku?
          • matylda1001 Re: Zmiany są rozsądne 11.09.15, 15:23
            aqua48 napisała:

            >> Czyli jednak się mylisz, wolno solić, ale nie wolno podawać wielu solonych potraw w ciągu dnia<

            :) To już nie chodzi o solniczki stawiane na stołach w przedszkolu? Nie mylę się nic a nic, i na pewno wolałabym, żebyś to Ty miała rację, ale niestety...
            Nie wolno podawać wielu solonych potraw w ciągu dnia, a normy są tak ustalone, że już ten chleb na śniadanie wyczerpuje dzienną dawkę soli. Jeśli śniadanie bez chleba (ciemnego, pełnoziarnistego - w praktyce sztucznie barwionego, posypanego ziarnami) to ziemniaki można posolić, ale mięsa już nie. Ser żółty i wędlina, żeby nie wiem jak łagodne, to już przekroczenie dziennej dawki soli. Oczywiście, że małe dzieci nie potrzebują mielonych kotlecików, ale naleśniki też się smaży, i wiele innych potraw. Niesolonemu mięsu nie pomoże ani gotowanie na parze, ani pieczenie w piekarniku, ani żadne czary, i tak będzie niesmaczne. Ktoś, kto to wszystko wymyślił chyba nie ma pojęcia o istnieniu kubków smakowych.
            I nie chodzi tylko o małe dzieci w przedszkolu, które po prostu będą głodne. Uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów i średnich prędzej wyskoczą na przerwie do sklepu po zapiekankę, drożdżówkę albo chipsy, niż skuszą się na obiad w szkolnej stołówce. Tak to przynajmniej zjadły obiad, a teraz będą jadać śmiecie.
            • Gość: Magdalena Re: Zmiany są rozsądne IP: *.Red-79-150-60.dynamicIP.rima-tde.net 11.09.15, 16:52
              " Ktoś, kto to wszystko wymyślił chyba nie ma pojęcia o istnieniu kubków smakowych.
              I nie chodzi tylko o małe dzieci w przedszkolu, które po prostu będą głodne. Uczniowie szkół podstawowych, gimnazjów i średnich prędzej wyskoczą na przerwie do sklepu po zapiekankę, drożdżówkę albo chipsy, niż skuszą się na obiad w szkolnej stołówce. Tak to przynajmniej zjadły obiad, a teraz będą jadać śmiecie."

              Wlasnie odwrotnie. Ktos kto to "wymyslil" ... bardziej, byl swiadomy problemu (cisnienie, cholesterol, otylosc dzieci).

              wydaje mi sie wspaniala inicjatywa Rzadu Polskiego. Wszystko z czasem.

              Cytat (Wikipedia):
              Otyłość u dzieci
              Badania naukowe udowodniły, że między otyłością u dzieci i młodzieży a występowaniem nadciśnienia tętniczego występuje ścisły związek. Potwierdzono tym samym fakt, że dotknięte otyłością dzieci są, podobnie jak otyli dorośli, narażone na choroby układu krążenia.

              Do innych często występujących przy otyłości powikłań należą: cukrzyca typu 2, bezdech senny, kamica pęcherzyka żółciowego, zaburzenia pokwitania, stłuszczenie wątroby i kamica nerkowa. Otyłość w ogromnym stopniu wpływa również na układ kostno-stawowy – szczególnie zagrożone są stawy kolanowe, biodrowe i kręgosłup.

              Z otyłością w wieku dziecięcym związane są również zaburzenia w rozwoju psychospołecznym. Występujący bezdech ściśle łączy się z trudnościami w nauce, zaburzeniami zachowania oraz pogorszeniem jakości życia. Natomiast zaburzenia psychologiczne, jakie powoduje ta choroba wynikają przede wszystkim z kompleksów, braku akceptacji, niską samooceną. Otyłe dziecko bardzo często jest wyśmiewane i wręcz odrzucane przez rówieśników.

              Nic dodac ni ujac.
              Magi.
            • aqua48 Re: Zmiany są rozsądne 12.09.15, 10:21
              matylda1001 napisała:

              > :) To już nie chodzi o solniczki stawiane na stołach w przedszkolu? Nie mylę si
              > ę nic a nic, i na pewno wolałabym, żebyś to Ty miała rację, ale niestety...

              O dosalanie gotowych dań też chodzi Matyldo.

              > Nie wolno podawać wielu solonych potraw w ciągu dnia, a normy są tak ustalone,
              > że już ten chleb na śniadanie wyczerpuje dzienną dawkę soli.

              Moim zdaniem normy są ustalone dobrze, trzeba tylko zmienić przyzwyczajenia, małe dzieci nie muszą też jeść na śniadanie chleba z wędliną i serem żółtym. Jest mnóstwo innych zdrowszych zamienników. Choćby kasze na mleku. Albo z warzywami. Cieszę się że się zgadzasz ze mną co do smażonego mięsa, naleśniki też można dzieciom podać RAZ w tygodniu, a nie co drugi dzień. I nie SOLIĆ ciasta :)

              >Ktoś,
              > kto to wszystko wymyślił chyba nie ma pojęcia o istnieniu kubków smakowych.
              > I nie chodzi tylko o małe dzieci w przedszkolu, które po prostu będą głodne. Uc
              > zniowie szkół podstawowych, gimnazjów i średnich prędzej wyskoczą na przerwie d
              > o sklepu po zapiekankę, drożdżówkę albo chipsy, niż skuszą się na obiad w szkol
              > nej stołówce. Tak to przynajmniej zjadły obiad, a teraz będą jadać śmiecie.

              Znowu się mylisz - w sklepikach szkolnych nie ma i nie będzie już zapiekanek, drożdżówek ani chipsów. I bardzo dobrze. Pamiętam jak całkiem niedawno mój syn nosił do szkoły podstawowej jako dodatek do drugiego śniadania pół strąka surowej papryki do chrupania, to nawet jego wychowawczyni zwracała mi uwagę ze zdziwieniem jak on może TO jeść. I pewną taką niepewnością czy aby nie jestem wyrodna matką :)
              Czyli jeśli nie zmieni się myślenie rodziców to owszem dzieci mogą nadal jadać śmieciowe jedzenie, ale jeśli konieczność zmian i fakt, że są one ustalone dla DOBRA dzieci jednak dotrze i do głów dorosłych to może być tylko lepiej.
              • matylda1001 Re: Zmiany są rozsądne 12.09.15, 18:51
                aqua48 napisała:

                >> O dosalanie gotowych dań też chodzi Matyldo.<

                Aquo, chyba nie w przedszkolu? a w szkołach też pewnie solniczki na stołach nie stały, a teraz nauczyciele/kucharki doradzają dzieciom i młodzieży, żeby przynosili sobie z domu przyprawy i doprawiali szkolne jedzenie, żeby nadawało się do spożycia.

                >zdrowszych zamienników. Choćby kasze na mleku<

                Kasza na mleku nie może być jedynym składnikiem dziecięcego śniadania. Chleb jest potrzebnym składnikiem diety dziecka, podobnie jak żółty ser. Pediatrą nie jestem, ale coś tam jeszcze pamiętam.

                >naleśniki też można dzieciom podać RAZ w tygodniu<

                Nie naleśniki raz w tygodniu, tylko smażone raz w tygodniu. Jeśli będą naleśniki, to dzieci nawet jajecznicy na śniadanie nie dostaną. O smażonym mięsie nawet nie warto wspominać. Bardziej logiczne byłoby, gdyby dodali, że chodzi o smażone NA TŁUSZCZU, ale chyba nigdy nie słyszeli o patelniach "beztłuszczowych".

                >> Znowu się mylisz - w sklepikach szkolnych nie ma i nie będzie już zapiekanek, drożdżówek ani chipsów<

                Znowu się NIE mylę :) bo nie pisałam o sklepikach szkolnych ale o sklepach w pobliżu szkół. Czy w tych sklepach zaczną sprzedawać drożdżówki/chipsy za okazaniem dowodu osobistego? Obok mojego domu jest gimnazjum i "Biedronka", trzy sklepy spożywcze, kebab/zapiekanki/hamburgery oraz cukiernia. Wszystko przez szerokość ulicy. Z okna widzę jakie pielgrzymki ciągną do tych miejsc na każdej przerwie. Teraz jest jeszcze ciepło, a zimą będą biegali bez kurtek i w szkolnym obuwiu. Tak było i w poprzednich latach, bo w szkolnych sklepikach tych produktów nie ma już od dawna. Teraz dołączą do nich ci, którzy zrezygnują ze szkolnych obiadów.

                >> Czyli jeśli nie zmieni się myślenie rodziców to owszem dzieci mogą nadal jadać
                śmieciowe jedzenie, ale jeśli konieczność zmian i fakt, że są one ustalone dla
                DOBRA dzieci jednak dotrze i do głów dorosłych to może być tylko lepiej.<

                Należało zacząć od mądrej kampanii uświadamiającej, a nie od obrzydzania dzieciom jedzenia. Normalne jedzenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Winne są chipsy i podobne wynalazki, nadmiar słodyczy i przede wszystkim brak ruchu. Zamiast paprać szkolne obiady powinni wprowadzić jeszcze jedną godzinę w-f.
                • aqua48 Re: Zmiany są rozsądne 13.09.15, 10:48
                  matylda1001 napisała:

                  >nie pisałam o sklepikach szkolnych ale o sklepach w po
                  > bliżu szkół. Czy w tych sklepach zaczną sprzedawać drożdżówki/chipsy za okazani
                  > em dowodu osobistego? Obok mojego domu jest gimnazjum i "Biedronka", trzy sklep
                  > y spożywcze, kebab/zapiekanki/hamburgery oraz cukiernia.
                  > Z okna widzę jakie pielgrzymki ciągną do tych miejsc na każdej przerw
                  > ie. Teraz jest jeszcze ciepło, a zimą będą biegali bez kurtek i w szkolnym obuw
                  > iu.

                  Matyldo w szkołach dzieci nie mają PRAWA wychodzić do sklepu w czasie przerwy. Jeśli koło Ciebie tak się dzieje to wbrew przepisom.


                  > Należało zacząć od mądrej kampanii uświadamiającej, a nie od obrzydzania dzieci
                  > om jedzenia. Normalne jedzenie jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Winne są chipsy
                  > i podobne wynalazki, nadmiar słodyczy i przede wszystkim brak ruchu. Zamiast pa
                  > prać szkolne obiady powinni wprowadzić jeszcze jedną godzinę w-f.

                  Częściowo się z Tobą zgadzam zwłaszcza w sprawie uświadamiania. ale z dodatkową godziną wf-u nie jest tak łatwo jak sądzisz, że "się ją wpisze w podział zajęć i już". Trzeba do tego mieć sale gimnastyczne, nauczycieli, etaty i czas. A rodzice wcale nie chcą aby dzieci wracały do domu o dodatkową godzinę później. Choć ruch jest niezbędny dzieciom. Natomiast zmian w kwestii solenia i dosładzania potraw nie uważam za "papranie", tylko za wprowadzenie wreszcie normalnych, zdrowych zasad żywienia. I sądzę, że po pierwszym szoku stołówki dadzą radę, a dzieciaki się przyzwyczają.
      • zbigniew160 Re: Żywienie dzieci 23.09.15, 19:52
        Rozejrzyjcie się dokoła- teraz większość dzieci i młodzieży w drodze do szkoły odwiedza sklepy spożywcze- o czy to świadczy?
    • roseanne Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 16:20
      przeczytalam na necie - zgroza
      ograniczenie, owszem, rozumiem
      zastapiennie komotu woda i dodatkowo surowy owoc ok, ale pomysl taki, jaki jest podany to wylanie dziecka z kapiela

      sol jest niezbedna dla wlasciwego funkcjonowania organizmu - kwas zoladkowy, krew, pot itd


      no i zaraz niedlugo po tym pojawia sie glosy, ze trzeba cos zrobic z cukrowniami, producentami burakow cukrowych, kopalniami, transportem....
      • mhr2 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 16:42
        roseanne napisała:

        > no i zaraz niedlugo po tym pojawia sie glosy, ze trzeba cos zrobic z cukrowni
        > ami, producentami burakow cukrowych,

        uzywam w kuchni, masz problem?
        • roseanne Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 16:49
          producentow? :)
          • mhr2 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 17:00
            roseanne napisała:

            > producentow? :)

            mam zdrowe dzieci, rodzice kiedys tez mieli, gdzie twoj problem?
            • roseanne Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 17:14
              nie jestem przeciwko soli i slodkosciom, jesli o to chodzi
      • squirk Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 22:03
        roseanne napisała:

        > przeczytalam na necie - zgroza
        > ograniczenie, owszem, rozumiem

        Dokładnie.
        Nic dziwnego że dzieci nie chcą tego jeść, większość potraw bez choćby odrobiny soli jest niesmaczna i tyle. Dorośli tego nie ruszą (albo dosalają) ale liczą na to, że maluchy zjedzą?
        Głupota i marnowanie żywności. Pomysł sam w sobie dobry ale zmiany trzeba wprowadzać stopniowo i stopniowo ilość soli ograniczać, organizm się w końcu przestawi.
    • mhr2 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 17:19
      matylda1001 napisała:

      > Jak Wam się podobają zmiany, jakie wprowadzono w zbiorowym żywieniu w przedszko
      > lach i szkołach?

      jakie i gdzie?
      • roseanne Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 17:36
        na wyborczej godzine temu jeszcze, byl artykul o nowych przepisach w sprawie odzywiania dzieci w przedszkolach, szkolach
        bez cokru, bez soli, bez solniczek

        makaron bez soli
        ziemniaki bez soli
        zupy bez soli itd itp


        z wlasnego doswiadczenia wiem, ze powolne ograniczenie soli w gotowaniu jest mozliwe, organizm sie przestawi, ale nie z dnia na dzien, z pelnej typowej daki do prawie zera

        ja ograniczam sol, ze wzgledu na nerki, ale mam na to diagnoze i wskazania lekarskie
        pakowanie wszystkich do jednego wora jest glupota
      • matylda1001 Re: Żywienie dzieci 10.09.15, 22:31
        mhr2 napisała:

        > jakie i gdzie?

        Co, jakie i gdzie? Przecież napisałam. Chodzi o zmiany zasad żywienia w stołówkach przedszkolnych i szkolnych w Polsce, obowiązujące od 1 września 2015r.
    • Gość: genny Re: Żywienie dzieci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.15, 07:35
      Nie tylko sól i cukier. Szkolne sklepiki (niesprzedające od dawna coli i chipsów, żeby nie było), mają b poważne ograniczenia. Woda tylko niegazowana, soki tylko w małych butelkach, żadnych crunchy dodawanych do sałatek owocowych, żadnych drożdżówek. Majonezu do kanapek nie, i to jest ok, pieczywo pełnoziarniste, co jest i tak fikcją, bo tylko barwione i posypane słonecznikiem. Herbaty tylko owocowe, żadnej kawy. Niby wszystko ok, ale w szkołach są 19 i 20latkowie, ludzie dorośli.
    • autumna Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 12:48
      Bez cukru się można obejść, podobnie bez potraw smażonych (które lubią się też przypalić, co jest dodatkowo mocno niezdrowe). Ale z solą odwaliło komuś. Nawet zwierzętom leśnym wystawia się przy paśnikach lizawki solne, bo niewielkie dawki są po prostu niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.
      • linn_linn Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 09:24
        "Nie ma zapotrzebowania na sól, jest natomiast zapotrzebowanie na sód jako składnik niezbędny do prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka - wyjaśnia ekspert Instytutu Żywności i Żywienia, dr Anna Wojtasik...
        ...Według WHO, dzienne spożycie soli nie powinno przekraczać 5 gramów, natomiast do celów znakowania żywności wartość referencyjna spożycia soli wynosi 6 g/osobę/dzień. Jest to wartość ustalona dla ludzi dorosłych, dlatego należy zdawać sobie sprawę, że np. dzieci mają mniejsze zapotrzebowanie na sód."

        www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/ile-jesc-soli-zapotrzebowanie-doroslego-na-sod-w-d_41728.html


    • mhr2 Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 13:22
      matylda1001 napisała:

      > Jak Wam się podobają zmiany, jakie wprowadzono w zbiorowym żywieniu w przedszko
      > lach i szkołach?

      narod pytali?
      • mhr2 Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 13:35
        trudno wierzyc!
        • aqua48 Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 14:04
          mhr2 napisała:

          > trudno wierzyc!

          Bo to nieprawda, jest tylko ograniczona ilość soli na głowę i trzeba pomyśleć jak jej rozsądnie użyć. A podawanie dzieciom do picia wygotowanego słodkiego kompociku też zawsze uważałam za idiotyzm. Lepiej dać dziecku surowy owoc i wodę do picia.

          • mhr2 Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 14:16
            aqua48 napisała:

            > Bo to nieprawda, jest tylko ograniczona ilość soli na głowę i trzeba pomyśleć
            > jak jej rozsądnie użyć.

            zyjemy z sola wiekami, teraz taki problem, juz dawno stwierdzono ile w tym prawdy, dziwi mnie ta odnowa!
            • linn_linn Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 09:27
              Nie chcielibysmy wrocic do sredniej dlugosci zycia np. w sredniowieczu / 30 lat /.
              • matylda1001 Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 11:36
                linn_linn napisała:

                > Nie chcielibysmy wrocic do sredniej dlugosci zycia np. w sredniowieczu / 30 lat> /.

                A to ciekawe :) To oni z powodu złej żywności tak marli? Dziś niektórzy ludzie taką żywność, jaka była w średniowieczu nazywają ekologiczną i płacą za nią ciężkie pieniądze. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy, że to namiastka, bo niemożliwym jest w obecnych warunkach wyprodukowanie takiej zdrowej żywność jak wtedy. Cukru nie używali, jedynie miód, i to najczęściej z leśnej, dzikiej pasieki. Pszczółki spijały nektar z niczym nieskażonych kwiatów. Krówki pasły się na zdrowej trawie, bo w promieniu setek tysięcy kilometrów ani grama chemii, ani odrobiny spalin, mięsko, nabiał czyste jak dusza dziewicy. Rybki, niewiedzące co to detergent, antybiotyk, żyjące sobie w wodzie, w której kąpiel nie groziła człowiekowi wysypką. Do tego woda pitna, niechlorowana, niemineralizowana, ot, prosto z rzeki...Z solą też nie przesadzali bo była bardzo droga, w niektórych kręgach sól pełniła rolę mocnej waluty. Mino to żyli tak krótko... Nie! zdrowa żywność stanowczo nie służy człowiekowi :)
                • linn_linn Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 17:32
                  Gdyby jeszcze mieli lodowki i nie musieli uzywac ogromnej ilosci soli do konserwacji zywnosci...
          • matylda1001 Re: Żywienie dzieci 11.09.15, 17:44
            aqua48 napisała:

            > Bo to nieprawda, jest tylko ograniczona ilość soli na głowę i trzeba pomyśleć
            jak jej rozsądnie użyć<

            Nie da się rozsądnie użyć tego, czego nie ma. Natomiast co do kompociku, pełna zgoda.
            • aqua48 Re: Żywienie dzieci 12.09.15, 10:28
              matylda1001 napisała:

              > Nie da się rozsądnie użyć tego, czego nie ma. Natomiast co do kompociku, pełna
              > zgoda.

              Matyldo z solą jest taki sam problem jak z kompocikiem. Przeczytaj sobie jak to panie nagotowały kompociku kompletnie bez cukru i wylały go w całości, bo nie nadawał się. No nie nadawał, bo zamiast kompociku można było owoce powoli uprażyć bez cukru, i na przykład dodać z miodem do ryżu lub makaronu i wtedy by się nie zmarnowały, a dzieci zjadłyby ze smakiem ale stare struktury myślenia o kuchni o gotowaniu im na to nie pozwoliły. Z solą jest podobnie, albo łyżka soli, albo nic. Albo buła z wędliną, albo zęby w ścianę. A jest jeszcze szczypta, która z dodatkiem ziół daje smak.
              Zgadzam się natomiast, że inne gotowanie może początkowo zwiększać koszty.
    • coralin Re: Żywienie dzieci 12.09.15, 11:14
      Czytałam pobieżnie to rozporządzenie, ale ciekawa jestem czy dozwolony jest syrop -glukozowo fruktozowy (są odnośniki do innego dokumentu, muszę doczytać). Są dwie kwestie: sklepiki i stołówki. Skoro jest stołówka i kucharki to dlaczego na śniadanie jeść kanapki z gotowymi wyrobami? Dlaczego nie owsianki, sałatki na bazie kasz? Założę się, że to pieczywo będzie ciemne (barwione), ale takiej samej jakości jak jasne, bo pełnoziarniste jest za drogie.
      Ja obserwuję dobre zmiany w szkołach średnich. Coraz więcej osób nosi sałatki z domu w pojemnikach. Podobno w niektórych podstawówkach pojawili się już dilerzy czipsów:)
      • mhr2 Re: Żywienie dzieci 12.09.15, 11:31
        coralin napisała:

        > Coraz więcej osób nosi sałatki z
        > domu w pojemnikach.

        cos takiego znam ogladajac filmy lat 60 tych, mozliwe bedzie modne!
    • linn_linn Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 09:15
      warszawa.wyborcza.pl/warszawa/1,34862,18845204,grzegorz-lapanowski-ja-tez-sie-kiedys-buntowalem-przy-stole.html
      • mhr2 Re: Żywienie dzieci 24.09.15, 11:25
        linn_linn,

        nie wiem komu to pomoże, kucharze sa rozni, co robić jak inni nie umia, nauczyc sie nie chca, slowka tylko leca!
Pełna wersja