lis_ka
29.09.04, 10:24
Jak byłam mała, produkowałam maseczki, które kładłam babci na twarz(!) z
nienajgorszym skutkiem, zresztą:)
Maseczki z drożdży, z marchewki, a najlepsze były płatki owstane zalane na
noc wodą. Rano robił się z nich kleik, którym obkladało się twarz.
Pamiętam też płukanie włosów wodą z octem albo cytryną (w lepszych czasach).
Albo maskę z oliwy i cytryny, którą nakładało się na głowę.
I jeszcze wywary z ziół - z rumianku na rozjaśnienie, z kory dębu na
przyciemnienie włosów.
Czy ktoś jeszcze stosuje takie stare metody?
bo mnie ostatnio znowu kusi powrót do natury...