rydze; wytargowalem :(

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:43
wczoraj mialem zamiar nabyc rydze - 40 zl, no chcialem mimo ceny nie z mojego matrixa jednak sie nieco uraczyc. Nie wyszlo zbyt pozno wrocile,
Dzis poszedlem i co .........50 zł
Zrezygnowany odchodze, mowic do pani ze stoiska, ze rezygnuje no jakas norma musi byc (w koncu kapitalizm polega na akceptacji ceny badz nie).
Padlo pytanie - a ile Pan chce.
-No tylko 20 dag.
-ok, niech bedzie

:). Uradowany choc wkurzony informacjami, ze droga z krakowa do warszawy na kazdym kg rydzow kosztuje 25 zl.
    • Gość: lomas Re: rydze; wytargowalem :( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:28
      W weekendzik do lasu i za darmo całe stosy grzybków będziesz miał :)
      A i przyjemnie po lesie pospacerować póki jeszcze śniegów nie ma .
      • emka_1 Re: rydze; wytargowalem :( 08.10.04, 15:44
        a dzisiaj w krakowie po dysze za klio
        • Gość: giezik emka !!!!!!!!!!!!!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:46
          nawet o tym nie myśl, nie mowiac juz o wspominaniu publicznym
          • emka_1 Re: emka !!!!!!!!!!!!!!! 08.10.04, 15:49
            no co:( nie ja sprzedawałam na placu.
        • Gość: kags Re: rydze; wytargowalem :( IP: *.futuro.pl 08.10.04, 15:47
          no wlasnie! a u nas w Wawie cholernej nawet po 60zl...
          ja bym z checia rydze zbierala nawet na kolanach w najwiekszych chaszczach, ale
          tubylcy z okolic mego rancza nie chca sprzedac info gdzie to cudo rosnie...
          • emka_1 Re: rydze; wytargowalem :( 08.10.04, 15:49
            tam gdzie wrzosy i nasłonecznienie, nie w gąszczu :)
            • Gość: kags Re: rydze; wytargowalem :( IP: *.futuro.pl 08.10.04, 15:52
              eee, no wlasnie nie. 10 lat juz ich szukamy w okolicach i ni hu, hu. za to
              kiedys, kiedys w Gierlozy w zagajniku mocno zaniedbanym sobie rosly w ilosciach
              nie do przerobienia... i wrzosow tam nie bylo, a slonca to juz na 100% ;).
    • Gość: Mycha Re: rydze; wytargowalem :( IP: *.zefa.pl 08.10.04, 15:58
      mama przywiozla mi z zakopanego sloiczek rydzow marynowanych...

      jak i z czynm powinanm je zjesc by byly nalezycie docenione bo z tego co sie
      orientuje to one maja wielka wartosc i wzbudzaja powszechny szacunek...
      • Gość: siostraheli Re: rydze; wytargowalem :( IP: 157.25.138.* 08.10.04, 16:43
        Te zamarynowane juz troche stracily na wartosci, wiec mozna z byle czym. U nas
        chyba wysyp rydzow, bo stoja przy drodze do mojego domu grzybiarze w wiekszych
        ilosciach.
    • Gość: Nobullshit Re: rydze; wytargowalem :( IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 08.10.04, 21:32
      Jeden plus mieszkania w azjatyczkiej części miasta (stołecznego) -
      rydze na bazarku po 20 złotych.
    • Gość: giezik gąski - 30 zl/kg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 15:26
      z kronikarskiego obowiazku podaje, bo to moje ulubione grzyby - nabylem 1/2 kg
      i panierowane na masełko.

      (i prosze roznych takich o nie draznienei sie , ze gdzies w Polsce kosztuja z 5 razy mniej)
      • Gość: kags Re: gąski - 30 zl/kg IP: *.futuro.pl 09.10.04, 17:13
        eee, a u nas gaski sie wlasnie zaczely :)))
        nie wiedzialam, ze mozna je panierowac? my zawsze marynujemy, a czesc zamrazamy
        np. do pierogow :)))
        i to tez sa moje ulubione grzyby... bo rydze to jadlam wieki temu :(
      • pinos Re: gąski - 30 zl/kg 09.10.04, 17:41
        No to się teściowi naraże, ale informuję, że rydze w dużych ilościach w
        Kampinosie (od Truskawia - tak się chyba to zowie) i w okolicach Dobrego koło
        M.Mazowieckiego.
        Espeszally 4 U Giezik.
        • Gość: kags jedziemy na wycieczke :))) IP: *.futuro.pl 09.10.04, 18:55
          i odwiedzimy Palmiry.. :)))
      • Gość: BYDGOSZCZ gąski - 15 zl/kg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:56
        .... musi ludek warszawski jednak kupuje za ceny pskaraskie bo inaczej interes
        by nie kręcił się
    • Gość: El Padre Gąski kiedyś wytargowałem :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:08
      Miejsce akcji: trasa Warszawa - Biskupiec za miasteczkiem Chorzele, lasy.
      Czas akcji: późna jesień kilka lat temu
      Bohaterowie: ówczesna kobieta, ja, dwa psy, trzy koty i przydrożny
      sprzedawca grzybów.
      Kostiumy: sprzedwaca - walonki, waciak, maciejówka, rower-damka i
      cztery wiadra zielonek

      Uwielbiam zielonki, ale nie lubię ich zbierać. No nie! Cza w ziemi się grzebać,
      ściółkę leśną naruszać, z nosem pod mech się chylać. No to jedyna rada kupić.
      W tym miejscu Polski rolnicy już dawno porzucili swoje tradycyjne narzędzia
      pracy, wzięli los w swoją jedną wolną rękę (bo do drugiej jednak ta flaszka już
      na stałe przyrosła) i jako te truflowe świnki ryć zaczęli po lasach.

      Późno już było, zatrzymujemy się, a przedstawiciel miejscowej ludości sztywno
      się wiader trzyma i w te słowa do nas polską mową bełkotliwie zagaja.
      "Ludzie! Warszawiacy! Bierzcie wszystko! Tanio sprzedam! Ja troje dzieci mam!
      A rower białoruski już ledwo, ledwo"
      Ja żeby w ten pijany słowtok jakoś się wciąć "Ale po co nam tyle?" pytam.
      A gościu przytomny "Sprzedaż pan. W stolycy dwa razy tyle weźmiesz"
      Już mnie ubawił, bo wyobraziłem sobie siebie jak staję z tymi wiadrami pod
      Łomiankami i grzybowiną handluję, więc dalej się bronię.
      "Panie! Cztery wiadra? Ja dla siebie tylko chcę. Całą noc będę je czyścił"
      Gościu jakby troszku wiatru w żagle załapał i leci
      "Pralkę Franię przecież pan masz. Masz?" -pyta i nie czekając na odpowiedź
      - "Masz" - mówi. "Każdy przecie ma. A bo to jeden do prania, drugi do
      zacieru a trzeci jeszcze do czego innego. No to napełniasz ją pan wodą, sypiesz
      dwie garście soli walisz w to te piękne dorodne grzybki i wirujesz. Po piętnastu
      minutach zmieniasz wodę, jeszcze raz przemajdrujesz i czyste są.
      Najlepiej w obejściu to robić, - dobrą radą dyskretnie się podzielił -
      "bo spuszczasz pan wodę na pole i ogródek od razu podlewasz a to lepsze
      jak nawóz pieczarkowy."
      "A sól" zapytałem i czuję że go już trzymam przy ziemi i jedno wiaderko tylko
      wytarguję.
      "Co sól!!! Jaka sól? A jadłeś pan kiedyś ogórka bez soli? Ale pan męczysz.
      Bierz wszystko człowieku, bo jak jaki samochód obcy nadjedzie to na złość
      panu, drugiemu za darmo oddam"
      Wobec zbliżających się świateł samochodowych, przyparci do sztachet, wzielim i
      do bagażnika wsypalim. Znajomych obdzelilim.
      Frani nie posiadam, a automatu szkoda było choć można było calgonu sypnąć
      ale na podwórko przed kamienicę już mi się wynosić nie chciało.
      I było dobre.
      I chłop miał rację.
      I tęsknię, bo w tym roku bez grzybka święta się zapowiadają:(((
      • Gość: giezik Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 19:49
        dzieki za miejsca, choc grzybiarzem nei jestem na gaski zamierzam sie w tym roku wybrac (szukam tylko miejsca-pewniaka)
        a propos opowiesci El Padre, dwa lata temu umowilem sie z moimi rodzicami ze jak beda mieli gaski to maja niezwlacznie dac mi znac.
        amieta, ze bylem jakos potwornie chory, goraczka, katar ogolna masakra i o godzinie 16 dzwoni moja mama ze ma grzyby, ja w tej malignie ubralem asie w pociag, blisko 80 km z Warszawy po wiadro gasek i z powrotem.
        Mimo ze uieralem, to te gaski trzymaly mnie przy zyciu

        a wyzera byla ze hoho
        • dziuunia Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 20:06
          Tylko się nie podtruj tą zielonką.Właśnie się naczytałam i trochę mi apetyt na
          nie przeszedł ;)
          www.grzyby.pl/Tricholoma_equestre-poisoning.htm
          • Gość: kags Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) IP: *.futuro.pl 09.10.04, 20:13
            my wcinamy niezemskie ilosci tego cuda kazdego roku :)))

            giezik - W-wa Rembertow, poligon :)))
            • Gość: giezik Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 21:29
              ten link od dziuuuni przerazajacy troche. U mnie jadalo sie mnostwo gąsek w domu rodziców.
              ROwniez te dwa latat temu sporo zjedlismy, ja, mua żonka dziecko, moi przyjaciele

              Dwa przypadki na tysiące jedzacych to jednak statystycznie tak sobie
              • dziuunia Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:37
                Ale objawy ustępują,no i chyba nie będziesz jadł tych zielonek codziennie przez
                tydzień ;)
                • giezik Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:39
                  jesli zbiore wiadro :)
                  barszcz sie wlasnie ugotowal
                  • dziuunia Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:43
                    No w każdym bądź razie jesteś poinformowany i ostrzeżony i wiesz czego się
                    spodziewać ;)
                    Chociaż czasem lepiej chyba żyć w nieświadomości :D
                    • giezik Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:51
                      eee, przy smardzach nie wymieklem, mimo ze ewidentnie sa trujace na surowo, zlotokapa probowalem mimo ze trujacy jest to gąski dla mnie niestraszne
                      • dziuunia Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:53
                        No to smacznego :)
                        Ja się jutro wybieram na grzyby i mam nadzieję że znajdę chociaż trochę kurek
                        jak tydzień temu,bo grzybów już w lesie mało.
                      • hania55 Re: Gąski kiedyś wytargowałem :)) 09.10.04, 21:53
                        A Wy, Giezik, meczu nie oglądacie?! Wartości narodowe za nic macie? A nie
                        pamiętacie, co tam Wyspiański już głosił, że "trza aby święte były"?!

                        PS. Właśnie się zadekowałam w cichym kątku mieszkania, zamknęłam drzwi na
                        głucho, żeby kibice z kanapy mnie o zawał nie przyprawili ;-)
                        • giezik rany???? 09.10.04, 22:00
                          jaki mecz????
                          • hania55 Re: rany???? 09.10.04, 22:01
                            No Polska - Austria!! Z zaborcą byłym gramy i gnębicielem!!
                            • giezik Re: rany???? 09.10.04, 22:03
                              a moge zapytac - w co?
                              • hania55 Re: rany???? 09.10.04, 22:05
                                No, piłkę nożną. Już 2:1 dla naszych. Chyba wyjdę na spacer, bo kolejnej bramki
                                mogę nie przeżyć......
                                • giezik Re: rany???? 09.10.04, 22:05
                                  eeeeeeeeeeeeeeeee
                                  to ja nie teges, zupelnie
                                  • hania55 Re: rany???? 09.10.04, 22:07
                                    Jak ja zazdroszczę Twojej małżonce....Spędza spokojny sobotni wieczór, a mnie
                                    tu duet z kanapy wrzeszczy przy każdym faulu. Nie mówię, co się dzieje przy
                                    bramkach. Hm... Pójdę po wino. Za zimno na spacer.
                                    • giezik Re: rany???? 09.10.04, 22:11
                                      tak drugim okiem zerkamy w tv na film wrog publiczny
                                      • hania55 Re: rany???? 09.10.04, 22:14
                                        Też bym coś obejrzała :-( Chyba zamontuję dvd w komputerze, co pozwoli mi się
                                        uniezależnić od grafiku meczowego.

                                        Swoją drogą, jak rydze wyszły? (pytanie retoryczne)
                                        • giezik Re: rany???? 09.10.04, 22:16
                                          rydze byly milusie, ale u mnie subiektywnie przegrywaja z gąskami
                                          a te dzis byly w wersji klasycznej czyli panierowane, no i wlasnie doszedl barszcz na jutro
                                          • hania55 Re: rany???? 09.10.04, 22:20
                                            Panierowane gąski? Bardzo kusząco to brzmi! Tylko gdzie gąski dostać???
                                            • giezik Re: rany???? 09.10.04, 22:24
                                              bazarek na saskiej kepie: zwyciezcow/miedzynarodowa
                                            • Gość: kags barszcz? IP: *.futuro.pl 09.10.04, 22:28
                                              giezik, barszcz czerwony? :)))
                                              ale za mna chodzi... ale jeszcze mama nie wyprodukowala sliwek i nie mam octu...
                                              • giezik Re: barszcz? 09.10.04, 22:30
                                                bialy, bialy.
                                                To moje jedno z najdalszych wspomnien kulinarnych z dziecinstwa - bialy barszcz z gąskami
                                                • Gość: kags Re: barszcz? IP: *.futuro.pl 09.10.04, 22:33
                                                  aaa, my tez gotujemy taki :), ale chyba tylko tatko sie nim zajada bez
                                                  opamietania.
                                                • nobullshit Gieziku? 09.10.04, 23:14
                                                  Czy przepis na to wspomnienie z dzieciństwa jest zastrzeżony?
                                                  Bo ojciec właśnie się wybiera na gąski :)

                                                  Wrzuciłam w wyszukiwarkę, ale "barszcz biały z gąskami", jak również
                                                  "barszcz biały + gąski", okazały sie dla niej za trudne.
                                                  • Gość: giezik a gdzie tam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 10:10
                                                    tajemnica, tu poprzednia sygnaturka (zdanie Nestora, ktory to niefortunnie zamknął sie w chłodni) wyjasnia moje podejscie :)

                                                    Tak naprawde robie na czuja, w zaleznosci od tego ile i jak mam. Jesli mam mnostwo to robie z całych, jesli tak jak wczoraj kupilem tylko toroche to najlpesze kapelusze ida do smazenia, a ogonki i kilka całych do zupy.
                                                    Gotuje wywar (albo jarzynowy, albo grzybowy - wtedy bedzie bardziej burawy kolor).
                                                    Na oliwie przesmazam czosnek, cebule, i grzypy pociete w duze kawalki.
                                                    Zalewam wywarem. Do tego pokrojone w kostke ziemniaki i niech sie gotuje.
                                                    Pozniej wlewam barszcz bialy (jesli wiem, ze beda grzyby wczesiej - to sam wole nastawic zakwas jesli nie to z butelki). Wczoraj nie bylo w sklepie barszczu to żur kupilem.
                                                    Proporcej - na ok. 1 l wywaru - 0,5 l barszczu - ale to zalezy od kwaśności. Pamietaj ze smak sie zmienia po ok. 1/2 godziny gotowania.

                                                    No i na koniec śmietana - opcjonalnie
                                                  • Gość: Nobullshit Re: a gdzie tam IP: *.spray.net.pl / *.spray.net.pl 10.10.04, 13:29
                                                    Dzięki. Skuszę ojca wizją zupki, to może szybciej dostarczy podstawowy
                                                    składnik. :)
                                            • Gość: kags Re: rany???? IP: *.futuro.pl 09.10.04, 22:29
                                              bazarek Szembeka, stoja z gaskami na Zamieckiej...
      • nobullshit Do El Padre 10.10.04, 00:23
        Nareszcie! Już się miałam upominać, że zdjęcie zdjęciem,
        "picture speaks a thousand words", ale bajki na dobranoc dawno nie było.
        • Gość: El Padre Do Nobullshit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 00:31
          Bo mam wrzeszczący i płaczliwy (szczególnie wieczorami) przewód
          pokarmowy. I o swoje się upomina.
          Po drugie spiętrzenie robót nastąpiło. Znasz to pewnie ze swojego podwórka.
          Jak nic to nic, a jak już to telefon się urywa i cztery roboty w tym samym
          terminie.
          Ale za to dziś pojeździłem sobie Porsche:))) Zawodowo:(((
          PS.Zdjęcie wysłałem
          • nobullshit Re: Do Nobullshit 10.10.04, 00:35
            Gość portalu: El Padre napisał(a):

            > Ale za to dziś pojeździłem sobie Porsche:))) Zawodowo:(((

            Nie przemawia przeze mnie babska skłonność do psucia facetom ich męskich
            przyjemności, tylko tzw. kobieca troska. Wsiadając do porsche,
            pamiętaj, co spotkało Jamesa Deana. Tfu, tfu, spluwam przez lewe ramię.

            • Gość: El Padre Re: Do Nobullshit IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.10.04, 00:42
              Ja nim tylko jeździłem przed komendą policji na Mostowskich:)))
              Cóż to za picerski wózek. Nie rozumiem tych zachwytów, może to pierwsze
              objawy starości. Choć obok mnie jakaś blondynka jechała, to musiałem
              prężyć firany. Blondynki bardziej jednak pasują do porszaków niż ja.
              • siostraheli Re: Do Nobullshit 10.10.04, 10:14
                zwlaszcza nie nadaje sie na rodzinny wyjazd na narty!
                Miejsca tam tylko na karte kredytowa.
                A ja ide na grzyby zaraz, bo mnie temat watku zainspirowal.
Pełna wersja