Dodaj do ulubionych

Moja fasolka po bretońsku.

02.04.19, 10:05
Której w Bretanii nikt nigdy nie ugotował. Ale fajny jednogarnkowiec, smaczny i łatwy do przechowania na dłużej w zamrażarce.

Grubego jasia pół kilo, opłukać i moczyć przez noc. Sporo wody, bo bardzo intensywnie ją chłonie.

Wcześniej, ze trzy kwadranse gotuję ekstrakt z przypraw - papryczka chilli, pół główki czosnku, garstka pieprzu, ziele ang i listki laurowe. Nie lubimy, gdy przyprawy pętają się na talerzu.

Surowy wędzony boczek - też pół kg pokrojony razem ze skórką w spore plasterki, takie na raz do konsumpcji. Warto dołożyć np z ćwierć kg wędzonych żeberek. Nie podsmażam, prosto do garnka z fasolką. Podsmażam natomiast średnią, posiekaną czerwoną cebulę na odrobinie smalcu. I też do garnka z pyrkającą fasolą. Dolewam wywar z przypraw, sól i niech pyrka do prawie miękkości grubego jasia.

U mnie sporo koncentratu pomidorowego. Dwa małe, lub jeden większy słoiczek. Mieszam z wodą i łyżką mąki. Do garnka. Gdy już fasola konsumpcyjna to finishing przypraw - łyżka majeranku, sos sojowy, papryka wędzona. Wg gustu.

Nie dodaję wędzonej kiełbasy. Są przeważnie tak kiepskiej jakości, że aż szkoda psuć tak smaczny posiłek. Najlepiej nam smakuje z piwkiem, kajzerką z masłem obficie przełożoną łatwą do domowej hodowli zieloną rzeżuchą.
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Moja fasolka po bretońsku. 02.04.19, 14:38
      haen2010 napisał:

      > Wcześniej, gotuję ekstrakt z przypraw - papryczka chilli, pół
      > główki czosnku, garstka pieprzu, ziele ang i listki laurowe. Nie lubimy, gdy p
      > rzyprawy pętają się na talerzu.

      Dobrym patentem jest zawinięcie wszystkich przypraw w czystą gazę, obwiązanie szczelnie nitką i gotowanie z fasolką. Ja dodaję jeszcze suszony tymianek, lubczyk i majeranek. Potem tylko wyjmuje się taki zwitek i nic nie chrzęści w fasolce :)
    • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 02.04.19, 15:49
      'Nie dodaję wędzonej kiełbasy. Są przeważnie tak kiepskiej jakości, że aż szkoda psuć tak smaczny posiłek.'

      Dobra ślicznotka z Morteau nie jest zła, choć oczywiście jeśli trzymać się zmyślonego regionalnego rygoru to Morteau znajduje się w podalpejskim regionie Wolnego Hrabstwa, a nie w nadmorskiej Bretanii. No ale fasola też nie stamtąd pochodzi.
      • haen2010 Re: Moja fasolka po bretońsku. 03.04.19, 11:34
        Jakby to była tuluska, to pewnie bez problemu. Ja miałem blisko taką jatkę rzeźniczą ze świeżyzną. Sklepik niedużej masarni. Robili świetną polską - surową wędzoną. Nie wytrzymali konkurencji z przemysłem.

        Ogólnie - zwyczajna za komuny to było niebo w gębie gdy ją porównać do obecnych podwawelskich, śląskich i innych w tym rodzaju. Trzymali normy, zwłaszcza po tym jak Gomułka powiesił jednego z dyrektorów.
        • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 03.04.19, 12:59
          Tuluska akurat nie jest wędzona, tylko surowa (biała). Ale fakt, standardowo idzie do cassoulet, czyli znanej francuskiej fasolady, znowu nie z nadaltantyckiej Bretanii a śródziemnomorskiej Krainy Gdzie Mówią Ok (Landwedocji).
          • haen2010 Re: Moja fasolka po bretońsku. 03.04.19, 13:39
            Ja bym też tego typu kiełbasek nie kroił tylko ozdobił całością danie na talerzu. Może najpierw lekko podsmażył na grillowej patelni. Cassoulet po polsku w pełnej krasie. W fasolce po bretońsku.

            Najlepszy odgrzewany po dobie w lodówce. Mnie osobiście tak smakuje, że warto by zunifikować przepis. Z wolontariatem, jeżeli chodzi o przyprawy.
            • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 03.04.19, 14:08
              Akurat jeśli chodzi o unifikacje przepisów, to mam do tego ambiwalentny stosunek, z przewagą pozycji laisses-faire'nej. Z wyjątkiem naprawdę sztandarowych dań ściśle związanych ze specyfiką i kulinarną historią danego regionu nie widzę powodu, dla którego miałyby istnieć standardy przygotowania tego, czy innego jedzenia. I nawet w tych wyjątkowych przypadkach bardziej chodzi o prawa do stosowania takiej a nie innej nazwy i wiążących się z tym rynkowych korzyści, niż jakiś na wpoły religijny rygor. Czyli szampanem nazwać można tylko wino musujące produkowane w prowincji Szampanii, na dodatek wg ustalonych procedur, co oczywiście nie znaczy, że inne wina musujące z innych części świata nie mają racji bytu.

              Fasolka po bretońsku przepisowo zunifikowana w Polsce to trochę niedorzeczny pomysł. Chociaż skoro Francuzi opracowali sos niemiecki, hiszpański, holenderski i angielski, w zasadzie bez znaczącego udziału przy tym ww. nacji, to...
              • haen2010 Re: Moja fasolka po bretońsku. 04.04.19, 05:46
                Również tatarski. Ja piszę, że są takie flagowce nie tylko regionalne jak wołowina po burgundzku, francuskie cassoulet, nasze ruskie pierogi, flaki czy nawet bigos myśliwski. O dość rygorystycznym przepisie. Ta nasza fasolka też ma dobre zadatki.
                • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 04.04.19, 15:08
                  Jakiż to znowu rygorystyczny przepis na wołowinę po burgundzku, ruskie pierogi czy cassoulet jest?

                  Rygorystyczna to jest receptura na pizzę neapolitańską sformułowana przez Associazione Verace Pizza Napoletana, jeśli pizza oferowana ma być jako Vera/Verace Pizza Napoletana. Tak samo z kornwalijskimi pierogami (Cornish pasties) i czuwającą nad czystością produktu CPA (Cornish Pasty Association). I to są kwestie najzwyklejszej, rzemieśniczo-cechowej ochrony znaku towarowego i wyznaczania branżowego standardu jakości. W domu nie ma czegoś takiego jak rygorystyczny przepis. Są luźniejsze lub ściślejsze wskazówki oraz lepsze lub gorsze umiejętności.
                  • haen2010 Re: Moja fasolka po bretońsku. 05.04.19, 09:06
                    Nie wciśniesz mi, że wołowinę burgundzką zrobisz na wieprzowinie. Podobnie bigos myśliwski bez dziczyzny, leśnych grzybów i czerwonego wina. Ruskie pierogi bez ziemniaka i twarogu. Albo flaki bez dobrego, wołowego rosołu. Jest również kanon charakterystycznych przypraw.

                    W domu można sobie eksperymentować do woli, tylko po co? Jak ta za dychę celebra kuchenna wydziwiająca ze wszystkim co tylko konsumpcyjne i nie trujące?
                    • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 05.04.19, 10:50
                      ???

                      To ma być rygorystyczny przepis, żeby wołowinę przyrządzać z wołowiny? Nie w tym miejscu doszukujesz się pola do swobodnej interpretacji. Dyskutować można o tym, czy koniecznie wino burgundzkie musi być, czy może wystarczy dowolne niesłodkie czerwone, jakiej jakości to wino, jak grubo wołowinę kroić, kiedy dodać marchew, czy zamiast perłowych cebulek dać można zwykłą cebulę, jak gęsty ma być sos, zaklepany zasmażką, kulką buerre manie, czy może nowomodnie zredukowany na syropowate mazaje?

                      Flaki bez wołowego rosołu przecież się przyrządza. Jakie w ogóle flaki masz na myśli? Po florentyńsku, rzymsku, mediolańsku, madrycku, baskijsku, bretońsku, szkocku, portugalsku.... ?

                      Jeśli zaś chodzi o ruskie pierogi, to o ile dobrze śledziłeś założony przez się wątek, to być może zauważyłeś, ile tak proste danie, a w szczególności jego farsz potrafi wzbudzić gorących dyskusji, już to na temat wyższości tłuczenia nad mleniem maszynką, już to proporcji pyr na syr. Wbić jajo czy nie wbić jaja, oto jest pytanie! Jeśli to mają być swawolne eksperymenty i wydziwy kuchennych celebrytów, to szaroburą wybitnie masz kulinarną wyobraźnię.
                        • krysia20000 Re: Moja fasolka po bretońsku. 07.04.19, 16:02
                          Może po to, żeby za X lat jakiś inny dyletant połączył ze sobą mezoamerykańską roślinę ze wschodnioeurpejską wędliną w sosie z innej mezoamerykańskiej rośliny przyprawionej wschodnioazjatyckim kondymentem, jamajską przyprawą i śródziemnomorskim ziołem, by zagryzając środkowoeuropejskim pieczywem przesmarowanym północnoeuropejskim tłuszczem z przaśną dumą oznajmić, że to jego potrawa w stylu krainy której najprawdopodobniej nigdy nie odwiedził. I jeszcze chojracko-hołożopsko postulował skodyfikowanie takiego skundlonego miszmaszu, pośrednio sugerując, że jego sposób jest naj, a reszta to kuchtocelebryckie pomioty.
      • haen2010 Re: Moja fasolka po bretońsku. 13.04.19, 05:16
        Kiedyś ja również. Ale obecne przemysłowe kiełbasy mają więcej chemii niż smaku. Surowy, wędzony boczek, owędzone żeberka naprawdę robią bez kiełbasy świetną robotę w tej potrawie. Spróbuj raz i sobie sprawdzisz.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka