Gość: p102
IP: *.net-serwis.pl
18.10.04, 13:20
wczoraj moj brat mial urodziny wiec jak przy kazdej takiej okazji zostalam
przymuszona do pieczenia tortu (po kazdej probie, a wszystkie koncza sie
rownie zalosnie, obiecuje sobie i wszystkim, ze juz nigdy, przenigdy...) caly
czas sie zastanawiam o co chodzi. biszkopt mial byc z gruszkami. pieklam na
wszelki wypadek 10 minut dluzej i w 20*C wiecej, zeby jak zwykle sie nie
zdziwic. biszkoptu sie nie kroilo wczesniej tylko na wierzch szla gruba
warstwa kremu... przyszli goscie, zaczelam kroic...i ze srodka wyplynela...no
wlasnie rzeka budyniu. takich dziwow jewszcze nie widzialam- gruszki
rozgotowane, ciasto uieczone na sucho w okol nich i nie wiadomo skad budyn
(zadnuch innych wyczowalnych smakow jak np proszek czy cos w tym stylu) fakt
ze byl jednym ze skladnikow (na sucho dodawanym) ale czy to jest mozliwe zeby
sie od reszty oddzielil? chyba jestem adoptowana bo pochodze z rodziny o
cukierniczych tradycjach:(