Dodaj do ulubionych

słuchajcie, robię parapetówę i mam problem....

19.10.04, 09:16
Będzie wszystkiego 10 osób ale ja i tak mam tremę (i kompletny brak
pomysłów). Rzecz w tym, że:
1. Już dawno nie gościłam naraz tyle osób, m.in. dlatego, że mieszkaliśmy w
M2, byłam w ciąży ...;
2. Teraz mam dużo miejsca ale mało mebli;
3. Mam półroczne dziecko, kochane, ale bardzo czasochłonne :o) (na czas
imprezy sprzedam babci :o) );
4. Nie wygrałam w toto-lotka;
5. Goście jak dotąd kojarzą imprezy u nas m.in. z dobrym jedzeniem a ja
bardzo bym nie chciała ich rozczarować;
I tak to wygląda :o(. Czy macie jakiś pomysł, jak zorganizować imprezkę od
strony kulinarnej? Najlepiej coś, co można przygotować dużo wcześniej (w
piątek biorę urlop), i odgrzać a następnie skonsumować niekoniecznie przy
stole? No i, oczywiście, powinno być pyszne i nieoklepane.
Planuję sałatkę z kiełków sojowych z makaronem ryżowym, kurczakiem i
warzywami + sos słodko-kwaśny, grecką oraz z brokuła z morelami suszonymi +
czosnek i majonez, poza tym upiekę ciasto, prawdopodobnie karpatkę i być może
batoniki. Jako przekąski podam ruloniki salami (nie lubię typowych wędlin),
ser w kostkach (ze dwa rodzaje) i ... nie wiem, co jeszcze. Brak do tego
wszystkiego czegoś na gorąco, myślałam o owocach morza ale nie wszyscy goście
lubią :o( więc ... czekam na propozycje (również modyfikacji).
Pozdrawiam, a
Obserwuj wątek
    • brunosch Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 19.10.04, 09:38
      Idealne warunki do zrobienia przyjęcia bufetowego.
      Co do menu:
      1. Duży wybór sałatek sycących (makaronowe, warzywne)
      2. Na ciepło coś gęstego (w takich razach daję bogracz)
      3. Potrawy, które można wziąć w rękę i w związku z tym -
      4. Rolkę ręczników papierowych
      6. Do tego kilka rodzajów pieczywa w koszu
      Unikaj:
      1. Podawania potraw kruszących się, śmiecących
      2. Na ciepło - makaronów z kolorowymi sosami
      3. potraw wymagających żonglerki przy jedzeniu (np płat wędliny z ukrytym
      wewnątrz półpłynnym nadzieniem)
      4. Potraw wymagających użycia noża i widelca.

      Przygotowanie:
      Zarówno bogracz, jak ratatuja może stać nawet 2 dni, stają się przez to lepszę
      sałatki można zrobić wcześniej, niech się przegryzą
      na ostatnią chwilę zostaje tylko pokrojenie pieczywa.
    • april02 Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 19.10.04, 11:19
      Co do słodkości to może wafle z masą kakaową - szybko się robi, na drugi dzień
      są najlepsze, talerzyka nie trzeba ale błyskawicznie znikają.
      Mam też dwa przepisy na sałatki "warstwowe", może Ci się któryś przyda (obie
      spokojnie mogą przynajmniej dobę stać w lodówce przed podaniem). Ja robie je w
      okrągłym naczyniu żaroodpornym średniej wielkości (średnica tak ok. 20 - 23 cm)
      I. ugotowane dwa woreczki ryżu, 3-4 jajka na twardo, cebula, korniszony, ok 0,5
      kg piersi z kurczaka (ugotować z vegetą lub z solą), majonez i keczup.
      Układać warstwami: ryż, korniszonki (kosteczka), keczup, ryż, jajka (kosteczka)
      majonez, pierś (drobno pokrojona),keczup, cebula (również drobno pokrojona),
      ryż, majonez.
      II. Warstwy: seler utarty na grubych oczkach, jabłko tak samo, kukurydza z
      puszki (połowa), mandarynki z puszki (każda cząstka na 3-4 części),por
      (posiekany), kukurydza (pozostałe pół puszki), szynka pokrojona na nieduże
      kawałki, por (jw), jako na twardo (3-4 szt. w kosteczkę), majonez, por i
      warstwa startego (grube oczka) żółtego sera (ma przykryć całą powierzchnię).
      Pierwszą się robi dosyć długo, ale druga jest w robieniu błyskawiczna. Nie
      spotkałam jeszcze osoby której by te sałatki nie smakowały :) (albo wszystkich
      znajomych mam dobrze wychowanych :)). No i do jedzenia wystarczy talerzyk i
      widelec.
      Pozdrawiam i udanej zabawy :)
    • egipcjanka15 Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 19.10.04, 15:35
      Na cieplo na pewno jakis jednogarnkowiec. Ja na ostatnia impreze robilam chilli
      con garne i goscie taleze wylizywali ;-)) mam tylko nieduzy okraglu stol, a
      osob wraz ze mna bylo 8, wiec od stolu zabralam kszesla i zrobilam bufet: gaz z
      potrawa i miseczki z dodatkami: posiekana cebulka, takiez pomidory, ser i
      smietana. A przystawki (grube paluszki z czarnuszka, slupki marchewek i
      ogorkow, dipy, oliwki itp postawilam na stoliku typu jamnik (niski dlugi
      kawowy). Na szczesice moj pies jest porzadny i sam sie nie czestuje :-)

      Mam watpliwosci, czy karpatka jest dobrym pomyslam. lepsze by bylo cos
      latwiejszego w kosumpcji, bo tak to mozesz miec krem na dywanie :-). Moze jakas
      babka typu ucierana? I one sa lepsze na drugi dzien, bo wilgotnieja.
    • Gość: malutki Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... IP: 194.146.120.* 19.10.04, 21:48
      Witam!
      Na wstępie polecam ograniczyć twoje menu o 50%. Nie ma co przesadzać z
      jedzeniem. To nie uczta, ale jak sama piszesz parapetówka. Jak ostatnio
      robiłem, to były kanapeczki (6 talerzy), papryka swieża na zagryskę i reszta to
      paluszki, chipsy i inne suche i oczywiscie wódeczka + napoje, soki, herbata,
      kawa. Ponieważ nie jestem milionerem, a znajomi wiedza ile zarabiam to
      poprosiłem aby każdy jak może przyniósł 0,5L na parkę plus miałem swoje 2
      sztuki + martini dla Pań. Parapetówka, to pierwsza imprezka w nowym mieszkanku,
      które nie zawsze jest do konca umeblowane albo wykończone. Na to trzeba sie
      przygotować jak sie przychodzi i chyba znajomi to rozumieją.
    • Gość: szósta_kucharka Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.04, 22:04
      Jeśli parapetówka, to moim skromnym zdaniem- żadnych wyszukanych potraw. Jakieś
      koreczki, proste, niewyszukane sałatki, chociażby nasza polska-tradycyjna-
      warzywna... A na ciepło? Kiełbaski i kaszanki z wody, do tego barszczyk
      czerwony z jakimiś krokietami albo pierożkami. Hm, koreczki to w sumie mało,
      ale żeby nie zawalać stołów stosem wędlin (które i tak zostaną-znam z autopsji)-
      możesz podać smalec- taki prawdziwy, ze skwarkami (mniam) i do tego świeżuchny
      chlebek...
      powodzenia!
    • apolka Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 20.10.04, 07:39
      Dziękuję, jesteście ... tacy jak zawsze, niezawodni :o).
      Z karpatki zrezygnowałam (chociaż nie mam dywanu, w każdym razie nie tam, gdzie
      będziemy imprezowali), zmniejszę też ilość sałatek i zrobię chyba jedną z
      warstwówek - przepisy są bardzo oryginalne.
      Na ciepło najbardziej pasuje mi bogracz (kiełbaski i kaszanka są ok. ale jak
      już wspomniałam, moi goście przyzwyczaili się już do "rozpieszczania" :o)),
      problem w tym, że jakoś nie mogę znaleźć "rasowego" przepisu (chyba, że
      dodawanie ziemniaków jest ok.?), no i nie bardzo wiem, jak sie robi kluski
      kładzione. Czy to danie jest wystarczająco gęste (czy można je zagęścić?), żeby
      dało się je zjeść "w powietrzu" (z miseczką w dłoni)?
      Do soboty jeszcze trochę czasu zostało, jeśli macie jeszcze jakieś sugestie to
      będę wdzięczna.
      pozdrawiam, a
      • em_es Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 20.10.04, 08:44
        A może by tak śledzika? np. małe płaty (połówki) zawijane z ogórkiem lub
        czymkolwiek (pieczarki marynowane, oliwki, cebulki marynowane, papryka), spięte
        wykałaczką - wygodne do spożywania, a wzięcie mają zawsze.
        Albo sałatka warstwowa ze śledzia:
        śledzie pokrojone w kostkę, ziemniaki ugotowane w łupinach, starte na grubej
        tarce, jajka na twardo i gotowana w łupinach marchewka starte na drobnej tarce,
        cebula pokrojona w drobną kostke, majonez i śmietana.
        Cebula na spód naczynia (najlepiej szklanego), posypać łyżeczką cukru, na to
        śledzie, ziemniaki, marchewka, wymieszane majonez i śmietana, na wierzch jajko,
        odrobina soli i pieprzu. Warstw może być kilka oczywiście, ale tak żeby śledź
        sąsiadował z cebulką, a na wierzchu było zalane i posypane jajkiem.

        MS
      • brunosch Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... 20.10.04, 08:47
        Bogracz:
        najlepszy jest z 3 gatunków mięsa (wieprzowina, wołowina, baran, ale raczej
        tłuste i nie najpiękniejsze, pokrojone w drobną kostkę - do jedzenia łyżką
        przecież) - w sumie ok. 1 kg, albo więcej jesli trzeba
        4 strąki papryki (pokrojone w kostkę)
        5-6 pomidorów (bez skórek, w kostkę)
        3 cebule (w kostkę)
        puszka drobniejszej fasoli
        4 ząbki czosnku pokrojone grubo
        przyprawy : majeranek, liść, ziele, kminek, tymianek, gorczyca, kolendra,
        papryka mielona, pieprz, sól - jak masz, to trochę pasty paprykowej
        KLUSKI
        Robisz tak jak kluski lane, ale trzeba więcej mąki (jajko + mąka, razem ubijane
        widelcem) - jak ciasto jest już gładkie, nakłada się łyżeczką maczaną co raz w
        zupie.

        ***
        Mięsa smażysz na tłuszczu (smalec, olej) aż zszarzeją, dodajesz paprykę,
        smażysz przez chwilę, dodajesz cebulę, niech się zeszkli, teraz pomidory i
        dusisz to wszystko jakieś 30 min. Dolewasz tyle wody, żeby powstała zupa,
        wsypujesz przyprawy i trzymasz na ogniu 1,5 - 2 h. Jak wszystko jest miękkie,
        dodajesz fasolę i po chwili robisz kluski. Jeszcze trochę dopraw.
        Jeśli gotujesz wcześniej, to nie rób klusek od razu, ale dopiero przed podaniem
        na stół.
    • Gość: K. Re: słuchajcie, robię parapetówę i mam problem... IP: *.provider.pl / *.provider.pl 20.10.04, 11:33
      W ubiegłą sobotę byłam właśnie na parapetówie. Siedzieliśmy w większości na
      podłodze, kocach, poduszkach, co kto znalazł, bo krzeseł było sztuk 5 i to
      pożyczonych :) Były 2 ciasta, sporo sałatek - te cieszyły się dużym wzięciem. 2
      sałatki zostały przyniesione przez gości, m.in. przeze mnie :) Muszę przyznać,
      że zebrałam sporo pochwał za przygotowane danie, które nie zajęło mi nawet 15
      minut :) Dlatego też postanowiłam podzielić się tym przepisem z Tobą: 2 puszki
      czerwonej fasolki, odcedzić zalewę. 25-30 dkg twardego sera żółtego zetrzeć na
      grubych oczkach, obrać 5 ząbków czosnku i przez praskę. Wszystko oczywiście do
      miski i wymieszać z majonezem - polecam Winiary. I koniec :) Sałatka jest
      oczywiscie ostra ale ma zaskakujący smak.

      Poza tym na imprezie były paluszki i chipsy, a do nich dipy. Była miska z
      owocami, soki, no i alkohol, przy czym właściwie każdy z gości przychodził z
      winem :) Ach, ktoś przyniósł też czekoladki :) W koszyczku, jak tu ktoś
      wspomniał były rózne rodzaje pieczywa.

      Na gorąco nie było nic, albowiem młodzi nie mieli jeszcze podłączonego gazu.
      Nikomu to jednak nie przeszkadzało, choć towarzystwo lubi rozkosze kulinarne :)
      Zatem nie ma się co przejmować. Najważniejszy jest cel imprezy. Goście winni
      wykazać się daleko posuniętą wyrozumiałością i ... przezornością (przynieść
      amku ze sobą) :) Pozdrawiam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka